Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 247 takich demotywatorów

Dżentelmeni nie wyginęli jeszcze

Dżentelmeni nie wyginęli jeszcze –
0:09

Robienie sztucznego śniegu

Robienie sztucznego śniegu –
0:38

Jegomość widoczny na zdjęciu przyszedł na jedną z najbardziej uczęszczanych ulic Katowic, niosąc ze sobą wiaderko oraz rolkę papieru toaletowego. Kiedy naszła go ochota, spokojnie opuścił spodnie, nasrał do wiadra, po czym zabrał wiadro i oddalił się w swoją stronę

Jegomość widoczny na zdjęciu przyszedł na jedną z najbardziej uczęszczanych ulic Katowic, niosąc ze sobą wiaderko oraz rolkę papieru toaletowego. Kiedy naszła go ochota, spokojnie opuścił spodnie, nasrał do wiadra, po czym zabrał wiadro i oddalił się w swoją stronę – Menele mają coraz większą kulturę

Nie żyje Roger. Muskularny kangur był gwiazdą internetu

Nie żyje Roger. Muskularny kangurbył gwiazdą internetu – 12-letni samiec padł w rezerwacie w Australii. Był sławny w mediach społecznościowych dzięki swojej imponującej muskulaturze.Jako dorosły kangur miał 2 metry wysokości i 89 kg wagi. Według jego opiekuna zawsze wyróżniał się spośród innych samców wzrostem i muskulaturą. Stał się sławny w 2015 r. Na profilu Kangaroo Sanctuary Alice Springs na Facebooku zaczęły pojawiać się zdjęcia Rogera miażdżącego metalowe wiadro, co miało być jego ulubioną rozrywką
archiwum

Kiedy zaczynasz nową grę RPG i zakładasz na siebie wszystko co tylko znajdziesz

Kiedy zaczynasz nową grę RPG i zakładasz na siebie wszystko co tylko znajdziesz –

Idzie zima - dobre porady zawsze w cenie:

 –  W KOLE NIE W RAZIE GDYBYŚ MUSIAŁ Kóio POWKRĘCAJ KILKUCENTYMETROWE OPONY NIE BĘDZIESZ JUŽ POTRZEBOWAC ŁAŃCUCHOW NA SNIEGU SILNIK ROZGRZEJE SZYBCIEJ JESLIUTKASZ WYDECHOWA TENISOWA ZOSTAWSILNIK WŁĄCZONY W TRAKCIE DZIĘKI TEMU OLEJ NIE ZAMARŽNIE CHIODNICZY NA wone— ZA MOCNO o,TEJ RORZE ROKU DALEJ,ZESKROBUJESZ RĘCZNIE SZYBYOŔ ZAGOTUJ WIADRO WRZĄTKU WYLEJPROSTO NASZYBĘ* MOŽESZ TEŽWSADZIC PAPIER ŚCIERNY ZA WYCIERACZKI JE NA KILKA MINUT

Niektórzy po prostu są skazani na klęskę

 –
archiwum

Nowy, torebkowy szyk mody

Nowy, torebkowy szyk mody – Wiadro kapitalizmu na złotym łańcuchu lub "tęsknota do wsi"
archiwum – powód

Rolniku! Pamiętaj, że przestrzeń publiczna to nie jest twoje prywatne podwórko. Dzielisz ją z innymi.

Rolniku!Pamiętaj, że przestrzeń publiczna to nie jest twoje prywatne podwórko. Dzielisz ją z innymi. – - kiedy wylewasz mi pod oknami gnojówkę, w sobotę po południu, nic nie mówię - wylewasz ją na swoje pole,- kiedy twoje krowy ryczą głośno, nic nie mówię, bowiem one ryczą w swojej oborze, - kiedy jeździsz mi pod oknami traktorem po godzinie ciszy nocnej (bo spałeś do południa i zacząłeś jazdę późno), nic nie mówię, bo jeździsz po swoim polu.Ale kiedy twoje krowy srają na drogę wojewódzką, to szlag mnie trafia, kiedy po nich nie sprzątasz! Rozumiem, że musisz tamtędy  przeprowadzić bydło i nie protestuję. Ale, do jasnej niepodległej, nie zostawiaj goowna w przestrzeni publicznej i sprzątaj po swoich pupilach! Noś łopatę i sprzątaj! Ludzie cywilizowani sprzątają po swoich zwierzętach. Nie wyobrażam sobie w mieście nie posprzątać po swoim psie - a ty zostawiasz wielki krowi placek na drodze?  Przestrzeń publiczna to nie twoje podwórko! Noś ze sobą łopatę i wiadro i sprzątaj po swoich pupilach, tak jak robią to inteligentni i cywilizowani ludzie.

Moje plany na nadchodzący ciepły weekend

Moje plany na nadchodzącyciepły weekend –

Jeśli użyć wyobraźni, rak na dnie wiadra może wyglądać jak gigantyczny potwór atakujący planetę. Mylę się?

Jeśli użyć wyobraźni, rak na dnie wiadra może wyglądać jak gigantyczny potwór atakujący planetę. Mylę się? –
archiwum – powód

WIADRO z dostawą do "byłej"! WYCZYNOWE WIADRO na Allegro nowym hitem internetu.

WYCZYNOWE WIADRO na Allegro nowym hitem internetu. – Internet jeszcze nie raz mnie zaskoczy....
archiwum – powód

WYCZYNOWE WIADRO na Allegro xD Znalezione pośród 40 Januszy z reklamówkami....

Znalezione pośród 40 Januszy z reklamówkami.... – Nie wiedziałem jak bardzo potrzebuję to kupić, dopóki tego nie zobaczyłem....
archiwum

WYCZYNOWE WIADRO na Allegro xD WYCZYNOWE WIADRO na Allegro xD

WYCZYNOWE WIADRO na Allegro xD – Chyba znalazłem aukcję dla mnie xD
archiwum

Prawie 30 lat temu zrobił zdjęcie bezdomnemu. Spotkał go i emocje wzięły górę

Prawie 30 lat temu zrobił zdjęcie bezdomnemu. Spotkał go i emocje wzięły górę – Zdjęcia opowiadają niesamowite, życiowe historie, które mają kolejne rozdziały.Poznajcie historię zdjęcia, które miało szansę zmienić przeznaczenie. Tych dwóch mężczyzn spotkało się po wielu latach. Jeden był bezdomny, drugi był fotografem o wielkim sercu.Jest fotoreporterem od ponad 35 lat. W 1990 roku znalazł się w Nowym Orleanie. Był tam, aby sfotografować obóz bezdomnych pod wiaduktem międzystanowym.Gdy wędrował pod wiaduktem, ujrzał mężczyznę śpiącego na posłaniu i przykrytego "prześcieradłem" z grubego, przezroczystego plastiku. Obok niego znajdowały się wyrzucone samochodowe dywaniki, wiadro i starannie ułożone trampki oraz ubrania. Był dzbanek z wodą i złożony egzemplarz "Times-Picayune". Wykonał kilka ujęć, a potem obudził mężczyznę. W tej chwili rozpoczyna się niesamowita historia. Zaczęli rozmawiać. Mężczyzna zapytał fotografa, czy chciałby o nim opowiedzieć, i okazało się, że grał w dwóch finałach Super Bowl. Zaledwie rok po zakończeniu kariery futbolowej dwa wydarzenia zmieniły jego życie na dobre. Jego matka zmarła, a jego kuzyn wciągną go w nałóg kokainowy. Wtedy jego życie wywróciło się do góry nogami, a on ostatecznie znalazł się pod mostem.Historia i zdjęcia trafiły na pierwszą stronę The Times-Picayune. "Publiczna reakcja była natychmiastowa i wspaniała"Krótko po tym jego absolwenci szkół średnich pomogli mu znaleźć miejsce w ośrodku rehabilitacyjnym, jego życie się zmieniło, tym razem na lepsze. Przeszedł 12-stopniowy program, ożenił się, przeprowadził się do własnego mieszkania i znalazł pracę.W ciągu następnych lat dzwonił do fotografa tylko po to, by powiedzieć "dziękuję". Przestał być tylko "historią", ale został jego przyjacielemJednak pewnego roku telefon nie zadzwonił. Wtedy wiedział, że musi go odnaleźć Fotograf podążał za wskazówkami, szukał przyjaciela i pytał. Podróżował i wędrował, pukał do drzwi i rozmawiał z ludźmi, którzy mogli go widziećWreszcie, w 2017 roku, udało mu się go odnaleźćDowiedział się, że miał kolejny zakręt życiowy. Kłócił się z żoną, a pewnego dnia coś po prostu pękło i powrócił do starych nawyków.Poprosił fotografa o dużą odbitkę zdjęcia. Potrzebował przypomnienia, by ponownie nie popełnić tego błędu.Wykonał duży wydruk zdjęcia, ale kiedy chciał go wysłać pocztą, dowiedział się, że znowu zaginął. To było w lipcu 2017 rOd tego czasu go nie znaleziono
archiwum

W 1325 roku, dwa włoskie miasta - Modena i Bolonia toczyły wojnę, w wyniku której zmarło 2000 osób, po tym jak jeden mężczyzn ukradł wiadro z Bolonii

W 1325 roku, dwa włoskie miasta - Modena i Bolonia toczyły wojnę, w wyniku której zmarło 2000 osób, po tym jak jeden mężczyzn ukradł wiadro z Bolonii – Do dziś to wiadro znajduje się w Modenie

Dieta cud naprawdę istnieje:

 –  Chcecie schudnąć? Jedzcie żelki! Ale nie takie zwykłe. Słuchajcie, opowiem wam historię.Byłem sobie ostatnio w Tesco i zdałem sobie sprawę z tego, że chyba z dziesięć lat nie jadłem żelków. Stoi facet, lat trzydzieści pięć, łysina się zaznacza zakolami większymi niż ma Amazonka w górnym biegu, i ogląda żelki jak mały knyp. No i upatrzyłem sobie - Haribo sugar free. No spoko, bez cukru to może mi dziąseł nie wypali bo słodyczy to nie jadłem w hooy długo. Kupiłem sobie taką paczkę 2kg i szczęśliwy podbijam do kasy. Za mną jakiś starszy pan. Stuka mnie w ramię i mówi:-Tylko pan ich nie jedz za dużo, bo jak wnuczce kupiłem to dwa dni z kibla nie wychodziła.Nie dałem o to najmniejszego jebania(od kiedy mój bratanek zjadł całego szluga i wysrał kiepa nic mnie już nie zdziwi, ale to temat na osobną historię), zapłaciłem za wszytko i wychodzę. Ale po jakimś czasie dałem jebanie. I pomyślałem sobie "a hooy, spróbuję."Wbijam do domu(oczywiście nie mówię dzień dobry bo mieszkam sam, żadna nie odważy się spojrzeć na moje piękne, kuliste ciało), jem sobie obiadek, i coraz bardziej myślę o żelkach. Szybko wpieprzyłem mielone(sprzed 4 dni, ale tbw) i otwieram paczkę. Te misie, matko, jakie piękne! Żebyście wy to widzieli. To nie jakieś tam zwykłe żelki pizdryki ze sklepu, tylko dosłownie każdy miś patrzy na ciebie i się uśmiecha. Pragnie, żebyś go wchłonął. No i zacząłem je wchłaniać. W międzyczasie zadzwonił dzwonek do drzwi - jak się okazało, brat wpadł z ww. bratankiem. No i tak siedzimy sobie, my z bratem po kawce, młody prawilnie spija soczek z wysokiej szklanki jak browara. Ojebaliśmy może ze trzy czwarte tej paczki(tak z półtora kilo), kiedy usłyszałem bulgotanie. Ale to nie takie bulgotanie jak bączek w wannie, tylko takie jak to wyśpiewują mnisi z Tybetu czy innego zapizdowa. Młody czerwony, spuścił łeb, zdążyłby nawet szklankę po tym soku umyć zanim to bulgotanie ustało.-Tata, kupa.-No słyszęNo i jak brat wstawał, to tylko spojrzał na mnie oczami jak 5 złotych i jak nie pierdolnął bączura, to myślałem że mu spodnie rozerwie. Brzmiał dosłownie jak stary Wartburg, i to przez dobre 10 sekund.-Coś ty nam kurwa dał?-No zwykłe że... - i nagle jakbym dostał pięścią w brzuch. Tak mnie skręciło, że się zjebałem z krzesła. No i zjebałem.Co potem się działo to była fekaliopokalipsa. Młody oczywiście nie doszedł do kibla, zasrał próg w kuchni i kawałek przedpokoju. Brat w ostatniej chwili podłożył sobie garnek, fajny taki nowy, pięciolitrowy, i w trzy sekundy się z niego wylało. Kurwa nie dość, że garnek zasrany, to jeszcze brat się patrzy na mnie jakbym nie wiem co mu zrobił. A ja sram na podłogę i krzyczę z bólu, bo mnie skręca jakby mnie zombie gryzły. Brat wtóruje, młody wyje sopranem. No istny performance, oprócz wrażeń wizualnych mamy jeszcze śpiew i breakdance w konwulsjach.Po pięciu minutach pierwsza fala ustąpiła. Co za debil wymyślił żelki-misie, które w jelitach zmieniają się w niedźwiedzie polarne? Brat patrzy na mnie, ja na brata, młody patrzy tępym wzrokiem przed siebie. Nawet on czegoś takiego z siebie nie wyrzucił, a oprócz wcześniej wspomnianego szluga ma na swoim koncie więcej podobnych wyczynów. Już zacząłem iść po wiadro, i to był dobry odruch. Druga fala przyszła tak niespodziewanie, że ledwo zdążyłem kucnąć nad wiadrem. Młody popuszcza jakieś mokre bąki, a ja kurczowo trzymam się drzwi od łazienki podczas gdy furia szatana niszczy wiadro. Brat siedzi wyczerpany na krześle i mówi:-O, dobra. Ten będzie suchy.Po jego twarzy wywnioskowałem, że nie bardzo. Zaraz zaczął się zwijać i spadł z tego krzesła, prosto we wcześniej pozostawione przez niego gówno. Ta fala trwała jakieś dwadzieścia minut, i czułem że jak przyjdzie jeszcze jedna to wysram materię pozakosmiczną, bo gówna to tam już nie będzie. W międzyczasie słyszę stukanie w rury. Jakby ta stara raszpla z piętra niżej wiedziała przez co przechodziliśmy, to już by co najwyżej w wieko trumny mogła pukać.Do czwartej fali byliśmy już przygotowani niemal strategicznie - młody zajął kibel bo najwygodniej, a my z bratem siedzimy oparci dłońmi o brzeg wanny. I czekamy. Nagle jak lecącego Apache wroga słyszę takie łopotanie. I zaczyna się desant, który trwa kolejne czterdzieści minut. To już był rekord. Nie wiedziałem, że mam w sobie tyle czegokolwiek - myślałem w pewnej chwili, że jelitom już się popierdoliło do reszty i zaczęły się wywijać na lewą stronę. Nagle walenie do drzwi.-Spierdalać!-Panie Gównalski, otwierać! Policja!-Sram!-Gówno mnie to obchodzi! Otwierać!-Pięć minut!Jelita pozwoliły mi wstać po dwunastu. Otworzyłem drzwi, i nie zdążyłem nawet przyjrzeć się policjantowi, bo pierdolnął na glebę jak kawka XD raszpla szepnęła tylko "o boże" i zaczęła zbiegać po schodach. Dała radę zejść po dwóch zanim zgasły jej światła. Zamknąłem drzwi(przy okazji wychlapując trochę niedźwiedziego łupu na klatkę schodową), i zdążyłem dojść do drzwi od łazienki, kiedy się znowu zaczęło. Czułem, jak gorąca magma opuszcza mój wulkan i tworzy nowe połacie lądu na podłodze mojego przedpokoju. Było tam wszystko - rzeki, małe pagórki i dolinki, nawet coś na kształt naszej komendy policji. Zrezygnowany brat z tępym wzrokiem osunął się dupą do wanny i tak już siedział w środku, stopniowo robiąc coraz głębszą błotną kąpiel. Mówię wam, wyglądało gorzej niż te kible w "Trainspotting."Koniec końców, spędziliśmy jakieś sześć godzin walcząc z tymi niedźwiedziami. Młody miał mniej w sobie więc po czterech godzinach tylko siedział w rogu kibla i cichutko płakał. Mieszkanie było wynajęte, więc trochę przyps, bo posprzątać trzeba. Po czterech dniach było w miarę ok(poza smrodem), a worki wyjebałem do lokalnej oczyszczalni ścieków bo po godzinie spuszczania w kiblu zapchałem i zrobił się mały wylew. Myślałem, żeby zacząć to gówno ściągać z podłogi jak wodę z akwarium (wiecie, gumowa rurka, zasysanie i lecimy), ale w ostatniej chwili brat mi wyrwał węża z ręki i pierdolnął nim w głowę. Jak znosiłem worki po klatce schodowej to wylewałem trochę pod wycieraczkę tej starej psiochy, niech ma to zdarzenie w pamięci do końca swojego życia XDEpilog: zgubiłem tego dnia 12 kilo. DWANAŚCIE. Niech mi żadna Ewa Koniakowska czy inna Mela B nie pierdoli, że jej dieta jest skuteczniejsza. Po tym, jak tydzień nie było mnie w pracy wyjebali mnie z firmy ochroniarskiej. Zatrudniłem się w restauracji. I jak przychodzą jakieś gnojki które są za głośno to daję im miseczkę żelków "dla szanownych klientów." Przecież się gówniarze (hehe) nie przyznają rodzicom, że wpieprzały słodycze. A ja mam ubaw, widząc ich skręcone małe ryje XD brat dalej się do mnie nie odzywa, ale myślę że mu niedługo przejdzie.
archiwum

Gazetka reklamowa Kaufland

 – Znajomość upodobań klientów - podstawą sukcesu firmy.
Źródło: Gazetka reklamowa Kaufland od 7 do 13 grudnia 2017

"Darmowa kawa, jeżeli przyniesiesz pełne wiadro śmieci z plaży. Wiadra dostępne w kafejce, każda pomoc się liczy" Świetny pomysł na oczyszczanie plaż, dopóki nie obczają tego jakieś Janusze

Świetny pomysł na oczyszczanie plaż, dopóki nie obczają tego jakieś Janusze –  BEACH LITTERA FREE COFFEEIF YOU COLLECTA BUCKET OFRUBBISH OFFTHE BEACH.BUCKETS AVAILABLEFROM THE CAFÉ.EVERY LITTLE HELPS