Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 158 takich demotywatorów

 –
Pierwszego dnia integracji rasowej w Little Rock Central School w 1957 roku, Elizabeth Eckford była jedną z pierwszych czarnoskórych uczennic, które uczęszczały tam na zajęcia. – Chociaż mogła się spodziewać jakiegoś oporu, nic nie mogło jej przygotować na wściekły biały tłum, który powitał ją pierwszego dnia.Nie tylko krzyczeli na nią rasistowskie obelgi, ale także wzywali ją do zlinczowania. Co gorsza, Strażnicy Narodowi Arkansas zatrzymali ją przy drzwiach, żeby nie mogła wejść do środka. Minęły tygodnie, nim mogła wreszcie wziąć udział w zajęciach - na których znowu była poddawana brutalnemu nękaniu.
Łódzka straż miejska buntuje się przeciw wykorzystywaniu jej jako narzędzie do nękania przedsiębiorców. To efekt rozporządzeniu, który dał ją do dyspozycji policji – Choć strażnicy podkreślają, że muszą wykonywać polecenia, to zarazem zapewniają, że nie chcą być wykorzystywani przeciw łodzianom.Mogę jedynie apelować do strażników o wyrozumiałość i zdrowy rozsądek w trakcie prowadzenia takowych. Chciałbym, żeby podczas udzielania asysty policji, moi funkcjonariusze wiedzieli, że stoją po stronie prawa - mówi Komendant Straży Miejskiej Patryk Polit dziennikarzom RMF FM.
 –  Od 4 nad ranem słychać było szczekanie psa. Nasilało się ono z każdą minutą, denerwując przy tym wszystkich ludzi, którzy akurat wstawali do pracy. Jakiś mężczyzna z kobietą wyszli zobaczyć, co się dzieje.Kiedy podeszli w stronę garażów, zobaczyli, że obok szczekającego psa leży na ziemi mężczyzna. Od razu ruszyli na pomoc, ale im bliżej byli, tym szczekanie owczarka było bardziej agresywne. Kobieta zaproponowała, że zadzwoni po karetkę.Karetka przyjechała szybko. Z samochodu wysiadło dwóch sanitariuszy Para uprzedziła ich, że obok mężczyzny stoi groźny pies, ale ten akurat przestał szczekać, gdy tylko zobaczył karetkę.Jeden z medyków zaczął ostrożnie zbliżać się do mężczyzny, a drugi stał niedaleko i w razie zagrożenia miał prysnąć psa gazem.Mężczyzna, dość młody, około 35 lat, stracił dużo krwi, ale na szczęście żył. Jeden z medyków otworzył apteczkę, opatrzył go, a drugi wziął dwie strzykawki i zrobił mu zastrzyki. Pies cały czas przyglądał się uważnie.Jeden z sanitariuszy przyszedł z noszami i delikatnie położyli na nie mężczyznę, po czym razem wnieśli go do karetki. Psa nie można było zabrać, wiadomo, zasady... Dla niego akurat nie stanowiło to dużej przeszkody, bo przez całą drogę do szpitala biegł obok karetki.Ambulans zatrzymał się przed wjazdem do szpitala. Strażnicy podnieśli szlaban, karetka wjechała, a pies musiał zostać. Jeden ze strażników krzyknął do psa: „Siad! Zostań tu!" Pies był trochę zdezorientowany, ale posłuchał poleceń, siadł obok szlabanu i patrzył jak karetka z jego właścicielem odjeżdża.Po jakiejś godzinie czekania pies położył się blisko krawędzi ogrodzenia, żeby nie przeszkadzały mu samochody.Nastał kolejny dzień, a pies nadal leżał tam, gdzie wczoraj. Jeden facet, z nowej zmiany, zaproponował, że pójdzie zobaczyć, co się dzieje z właścicielem psa i przyniesie coś owczarkowi do jedzenia. Okazało się, że mężczyzna był operowany, jest na intensywnej terapii i powoli dochodzi do siebie.Minął tydzień i właściciel psa powoli wracał do zdrowia, ale nie było nikogo, kogo mógłby zapytać o swojego pupila i to go bardzo smuciło.Mieszkali razem odkąd trafił do rezerwy z powodu kontuzji po postrzale. Razem służyli, razem poszli na emeryturę. Miał nadzieję, że taki mądry pies nie przepadnie.Owczarek tymczasem przeniósł się spod płotu pod drzewa. Stamtąd równie wygodnie mógł obserwować wjazd. Strażnicy ciągle przynosili mu jedzenie. W końcu jeden z nich poszedł do właściciela powiedzieć mu, że jego pies czeka na niego pod szpitalem. Opowiedział mężczyźnie o tym, co się działo z psem podczas jego rekonwalescencji. Pacjent bardzo się ucieszył i wykrzyknął: „To moja psina!!! Moja kochana Alma... Służyliśmy razem. Jest dobrze wyszkolona. To bardzo mądry pies!"Właściciel owczarka poprosił również o pewną przysługę. Wziął serwetkę, przetarł nią twarz i ręce, a później dał ją strażnikowi ze słowami: „Włóż serwetkę do tego woreczka i daj ją Almie, proszę, ona zrozumie!"Ochroniarz wyszedł z terenu szpitala i podszedł pod drzewa, przy których siedziała Alma. Położył woreczek na ziemi, otworzył i odsunął się na bok. Alma podeszła i długo wąchała materiał. Potem wyciągnęła ostrożnie serwetkę, poszła pod swoje drzewo, położyła ją na łapach i przycisnęła do niej swój łepek.W końcu mężczyzna wyszedł ze szpitala, a Alma cały ten czas czekała na niego. Radości było tak wiele, że nie sposób tego opisać. Już nie raz ratowali się nawzajem i wiedziała, że trzeba cierpliwe czekać. I czekała.
Funkcjonariusze znaleźli 5600 paczek papierosów. Ciekawe ile wcześniej dokonał takich zrzutów... –
Powodem decyzji papieża ma być troska o miejsca pracy zagrożonych z powodu pandemii koronawirusa, przez którą Watykan ma znacznie niższe dochody – Z informacji przekazanych przez rzecznika stolicy apostolskiej wynika, że pensje kardynałów zostaną obniżone o 10% a innych duchownych od 3 do 8%. Cięcia pensji nie obejmą natomiast pracowników świeckich, którzy - jak piszą włoskie media - są w dużo gorszej sytuacji ekonomicznej niż duchowni. Uważa się, że kardynałowie pracujący w Watykanie zarabiają od 4 do 5 tysięcy euro miesięcznie, większość z nich do dyspozycji ma służbowe mieszkania z czynszem znacznie poniżej ceny rynkowej. Większość księży i zakonnic mieszka z kolei na terenie seminariów, klasztorów, uniwersytetów i szkół, co zapewnia im ochronę przed trudną sytuacją ekonomiczną.Tymczasem pracownicy świeccy, m.in. woźni, kucharze, strażnicy, osoby sprzątające czy konserwatorzy dzieł sztuki mieszkają poza Watykanem, wielu z nich ma na utrzymaniu rodziny. W związku z tym ich pensje nie spadną. Poza obniżkami pensji papież zapowiedział też, że wszystkie planowane podwyżki zostaną wstrzymane do marca 2023 roku
I bądź tu człowiekiem –  Holender Dirk Willems był więźniemreligijnym który uciekł w 1569, ale kiedypod strażnikami goniącymi go załamałsię lód wrócił i ich uratował. Zostałpojmany i spalony na stosie.
Osiem żyraf zostało uwięzionych na wyspie zalewanej przez powódź, a wokół roiło się od krokodyli – Strażnicy z Kenii przetransportowali je na suchy ląd w specjalnie zbudowanych barkach
 –  40-latka chciała popełnić samobójstwo. Pomogli Strażnicy Miejscy
Strażnicy parku pomagają zagubionemu słoniowi dotrzeć do swojej matki. Przez 3 kilometry nęcili słoniątko, by podążało za ciężarówką –
0:29
Straż miejska właśnie zyskała nowe uprawnienia do wystawiania mandatów – Nowelizacja rozporządzenia w sprawie wykroczeń uprawnia strażników straży gminnych do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego. Od 4 września strażnicy miejscy i gminni mają prawo nakładać mandaty do 500 złotych na osoby, które nie złożyły deklaracji śmieciowych, albo źle segregują odpady. Na mocy nowych przepisów kary mogą się spodziewać także osoby, które w deklaracji śmieciowej skłamały i podały nieprawidłową liczbę osób mieszkających pod danym adresem
Jeśli uważasz, że nasi strażnicy są nadgorliwi, to wyobraź sobie, że w Niemczech helikopter pogotowania ratunkowego dostał mandat za parkowanie w niewłaściwym miejscu –
Co roku się o tym przypomina, ale ludzie i tak swoje. Kobieta zostawiła 2-letnie dziecko w nagrzanym samochodzie na warszawskim Ursynowie. Matce przedłużała się wizyta w urzędzie – Do akcji musieli wkroczyć strażnicy miejscy, którzy nie zwlekając, wybili szybę w aucie.- Mimo huku, dziewczynka nie wybudziła się. Na szczęście oddychała. Po wydobyciu z samochodu, ustawiliśmy fotelik z dwulatką w zacienionym i przewiewnym miejscu, cały czas monitorując jej funkcje życiowe - relacjonują strażnicy.
Strażnicy lotniska nakazali jej oddać alkohol. Kobieta otworzyła butelkę, wypiła duszkiem do dna i wsiadła do samolotu –

Wspaniała, bohaterska postawa mężczyzny pośród powszechnej znieczulicy:

 –  Kacper Mikołajczyk25 czerwca o 00:17 · Na wstępie chciałbym tylko powiedzieć, że ten post nie ma na celu pochwalenia się czymkolwiek, czy szczycenia się czymś, a zwrócenie uwagi na ważny problem. Jeżeli ja publikuję gdziekolwiek swoje wypociny to wiedz, że coś się dzieje.Jakieś dwa tygodnie temu wracałem autobusem do domu z centrum, dzień jak codzień. Tym razem jednak było inaczej. Przystanek Kino Femnia. Z autobusu zobaczyłem, że na przystanku jakiś mężczyzna bije innego, leżącego chłopaka. Oczekujący na przystanku odsunęli się, albo obserwowali zdarzenie z bezpiecznej odległości. Na ile bezpiecznej? Na tyle, że nikt nie zaregował: nikt nawet nie krzyknął, nikt nie próbował nikogo rozdzielać. Wszyscy biernie stali. Widziałem już w życiu parę pobić, jednak takich emocji, nienawiści, takiej siły jeszcze nigdy. Kierowca autobusu jedyne co zrobił to zwolnił, chyba tylko po to, żeby się przyjrzeć. "Heroicznie" kazałem mu się zatrzymać i otworzyć mi drzwi. Wysiadłem. W końcu jakiś jeden jedyny chłopak wyłonił się z tłumu i zdecydował się zatrzymać w kolejnych czynach bijącego, przy czym sam od niego oberwał. Ten bijący uciekł. Jestem po paru latach nauki pierwszej pomocy, paru konkursach, wielu szkoleniach i pokazach. Zawsze zdawałem sobie sprawę z potrzeby znajomości szybkiego reagowania przed przyjazdem pogotowia, ale jeszcze nigdy nie miałem szansy pomóc komuś w praktyce. Jakaś inna dziewczyna zaczęła dzwonić na pogotowie, a ja poczułem potrzebę pomocy. Chciałem zorganizować apteczkę - i tu właśnie zaczynają się schody. Pierwsza myśl - w autobusie apteczka pewnie jest. Zdążyłem podbiec jeszcze do tego samego autobusu, z którego wysiadłem. Myślę sobie - autobus, czyli apteczka musi być. Nie, kierowca mówi, że apteczki nie ma. Jakim cudem w autobusie komunikacji miejskiej nie ma apteczki? Otóż tak, prawo tego nie wymaga. Wymaga tego jedynie ZTM, jednak wymaga tego od ajentów prywatnych - MZA apteczek nie ma. Tak, w XXI wieku, przy tylu drogowych sytuacjach i wypadkach w niektórych środkach transportu publicznego nie ma apteczki! Dałem spokój. Biegnę do McDonalda, jedyny bliski otwarty punkt. Tam za ladą sami obcokrajowcy. Najpierw mówię do nich po polsku, że potrzeba szybko apteczki. Później próbuję mówić po angielsku. Też nikt do pomocy chętny nie był. W ciągu paru sekund przyszedł manager - wyszedł za mną, ale apteczki nie dał i tak samo szybko do lokalu wrócił. Czy tak ciężko jest pożyczyć na pół godziny apteczkę, gdy wokół człowieka jest cała kałuża krwi, a on leży na ławce półprzytomny? Starałem się poradzić sobie bez apteczki. Krew z głowy tamowaliśmy chusteczkami. Po paru minutach zauważyłem przejeżdżającą Straż Miejską. Zamachałem, zatrzymali się na przystanku. Szybko mówię im, że potrzeba pomocy - na szczęście oni mieli i dali mi apteczkę. Ale w tamtym momencie ważniejsze było dla nich to, że stoją na jezdni, a zaraz na przystanek podjedzie autobus - tak! Zrobiłem to co należy, chusteczki zamieniliśmy na gazy, mogłem też zatamować pobitemu krwotok z nosa. Straż Miejska podeszła. Nie usłyszałem pytania, czy wiem jak mam pomóc, czy wiem co mam po kolei robić, tylko zapytali się, gdzie uciekł sprawca całej sytuacji. Pobiegli gdzieś za nim, w nieznanym przeze mnie kierunku - po prostu zniknęli, a ja zostałem. No i przyjechała Policja. Sprawcę złapali, a Straży Miejskiej dalej nie było (xd). No i teraz bardzo zaszczytne parę zdań dotyczących pracy samej policji. Zareagowali dość szybko, wysiedli z radiowozu i myślałem, że ja mogę kawałek się odsunąć i grzecznie poczekać. Facet cały czas krwawi, głowa pochylona do dołu i uciśnięte skrzydełka nosa - czyli tak, jak należy. Policjant kazał pobitemu jednak przyłożyć do nosa chusteczkę i odchylić głowę do tyłu - czyli spodować potencjalne zachłyśnięcie czy nawet wymioty. Jestem ogromnie zniesmaczony, a raczej negatywnie zaskoczony, postawą policjantów i tym, że usilnie łamali zasady pierwszej pomocy m.in. każąc nie trzymać gaz przy krawiących ranach na głowie. W pierwszej kolejności spisali Panią, która dzwoniła na pogotowie, co jest całkiem zrozumiałe. Ja czekałem kolejne minuty. W pobliżu była już karetka, było ją słychać. No i w końcu pytam policjanta, czy jestem jeszcze potrzebny i czy będą spisane moje dane. Policjant - podobnie jak ja - był wyraźnie zmęczony, więc nawet chyba nie chciało mu się mnie prosić o dane i stwierdził, że nie jestem już potrzebny i mogę jechać. Ja chciałem inaczej, ale już nawet nie miałem siły na podważanie zdania policjanta.Czemu miał służyć ten post? Nie chciałem się niczym chwalić. Banalnie mówiąc: postąpiłem tak, jak powinien postąpić każdy inny - udzieliłem niezbędną pomoc i nie przeszedłem obojętnie tak jak inni. Ale rzecz w czym innym. Rzecz w tym, że na facebooku udostępniamy posty o korytarzach życia, udostępniamy zbiórki na medycynę, udostępniamy filmiki z różnych niebezpiecznych sytuacji. Ale tak naprawdę do tej pory panuje ta niewidoczna (nie lubię tego słowa) "znieczulica". Dalej nie jesteśmy chętni do pomocy. Policjanci, strażnicy miejscy, którzy są zatrudnieni za nasze pieniądze i szkoleni w specjalnych jednostkach, na specjalnych szkoleniach, nie są w stanie poprawnie pomóc człowiekowi i udzielić mu pierwszej pomocy. Pracownicy punktów, które mogą pomóc, bo jak każdy zakład pracy mają apteczki, nie chcą tego zrobić i zwyczajnie ignorują niemal błagalne i opresyjne prośby.Podsumowując: pierwsza pomoc jest faktycznie przydatna. Warto było przez tyle lat tłuc parę zasad, których czasami miałem dość. Ale pierwszej pomocy nie wykonamy bez zwyczajnej bezinteresowności i czynności.Przestańmy być bierni i pomyślmy, że nam też mogło się coś takiego przydarzyć, a nikt by nie zareagował.
Tymczasem policjanci, strażacy mają maksymalnie 2, a muszą zapierdzielać po ulicach i szarpać się z żulerką –  Strażnicy sejmowi mają po cztery mundury do wyboru. Kosztowały miliony Reprezentacyjny, galowy, służbowy i specjalny. Pierwszy ma pas z mocowaniem do szabli, a ostatni jest w barwach kamuflujących. Po co straży sejmowej tyle mundurów? Tego nikt nie wie, ale w samym 2019 roku wyposażenie w nie wszystkich strażników, kosztowało - bagatela - 1,99 mln zł.
Strażnicy z rezerwatu dla goryli, którzy w zeszłym roku zasłynęli selfikami ze swoimi podopiecznymi zginęli w zasadzce zastawionej na nich przez rwandyjskich rebeliantów –
Kto jest za tym, by w Polsce obowiązywała pełna kwarantanna? – Tzn. Przez 2 tygodnie bezwzględny zakaz wychodzenia z domu,  wszystkie sklepy, galerie handlowe oraz stacje benzynowe zamknięte, podobnie z restauracjami i innymi lokalami gastronomicznymi czy nawet kościoły.  Poza domem mogłaby być tylko policja, strażnicy i karetki. Służby, które by łapali tych, co nielegalnie opuszczają dom
Wywiózł stertę śmieci do lasu i twierdził, że nie ma pojęcia, jak się tam znalazły – Strażnicy miejscy z Gdyni nie mieli problemu ze znalezieniem sprawcy, ponieważ w śmieciach znajdowały się jego dane adresowe wraz z nazwiskiem. Geniusz zbrodni otrzymał mandat w wysokości 500 zł, a także został zobowiązany do uprzątnięcia śmieci jeszcze tego samego dnia
Od początku nowego roku, w Katowicach strażnicy miejscy prowadzą tzw. strajk włoski – W ich przypadku polega on m.in. na nie wystawianiu mandatów DZIEŃ DOBRY, TUNIE MOŻNA PARKOWAĆMAM STRAJK,WIECNIE BĘDZIE MANDATUZA KARĘ NIECH PANOBEJRZY DZISIAJ WIADOMOŚCI TVP