Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 63 takie demotywatory

archiwum

Myślałem, że plakat z wiedźmą Unią Europejską, która wysysa krew z polskiego dziecka, to dzieło Konfederacji, a tu się okazuje, że to Koalicji Europejskiej

Myślałem, że plakat z wiedźmą Unią Europejską, która wysysa krew z polskiego dziecka, to dzieło Konfederacji, a tu się okazuje, że to Koalicji Europejskiej –
Źródło: wp.pl

Studentka z Kazachstanu wynalazła napój, który powoduje niechęć do alkoholu

Studentka z Kazachstanu wynalazła napój, który powoduje niechęć do alkoholu – Spalić wiedźmę!

Czary w korpo

 –  Wpięta USB za pierwszym razem. WIEDŹMA!
archiwum – powód

Prządka przejdzie operację oka

+18
Ten demotywator może zawierać treści nieodpowienie dla niepełnoletnich.
Zobacz
Prządka przejdzie operację oka – Prządka, wiedźma z Krzywuchowych Moczarów, przejdzie wreszcie fachową operację oka w najnowocześniejszej klinice akademickiej w Oxenfurt. Na termin z NFZ czekała 1052 lata.
archiwum

- Marzę, żebyś mi dawał kwiaty każdego dnia, a nie tylko na Dzień Kobiet - A ja marzę, żebyś była wiedźmą tylko w Halloween, a nie każdego dnia

- Marzę, żebyś mi dawał kwiaty każdego dnia, a nie tylko na Dzień Kobiet- A ja marzę, żebyś była wiedźmą tylkow Halloween, a nie każdego dnia –

Teściowa wpadła na obiad

Teściowa wpadła na obiad –
archiwum

Clash Royale - Jak grać - Wiedźmą

Clash Royale - Jak grać - Wiedźmą – krótki poradnik jak grać tanim deckiem

Wszystkiego się nie wyczaruje, czasem trzeba polecieć do centrum handlowego

 –

Człowiek i religia

 –  powiedzieli:chrześcijaństwo to religia pokojuale potem grzesznikheretyk wiedźmaw końcu trochę się uspokoili pomyślałem, że pora się zrelaksować, ale wtedyislam to religia pokoju

Pamiętacie ją jeszcze?

Pamiętacie ją jeszcze? –
archiwum – powód

Bellatrix Lestrange

Bellatrix Lestrange – Niby co ją powstrzymało przed zjawieniem się w Banku Gringotta, zanim zrobiła to Hermiona?
Źródło: Internet

Ach, to były czasy!

Ach, to były czasy! –  My, urodzeni w latach 50-60-70-80-90 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.Skakaliśmy z balkonu na odległość. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie. Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał do szkoły. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z opiekunką.Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw.A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
archiwum

Stonogatrice - Kuklowa wiedźma

Stonogatrice - Kuklowa wiedźma – Nienawidzi nudy, małego karakana, Petru żydów w dupę j...nych,  Kukizów popie......ów a także ludzi którzy jej nie uznają. Ta wiedźma b z łatwością pokonałaby Popka jak Pudzian

Krótka bajka o współczesnej księżniczce:

 –  Krótka bajka o współczesnej księżniczce: Za górami, za lasami żyła sobie piękna, niezależna, pewna siebie księżniczka. Pewnego razu natrafiła na żabę jedzącą na kamieniu i przyglądającą się brzegom •nieskazitelnie czystego stawu w pobliżu jej zamku. Żaba :uskoczyła księżniczce na kolana i powiedziała: - Piękna Pani, bylem przystojnym księciem, aż pewnego razu zła wiedźma rzuciła na mnie urok. jednakże jeden Twój pocałunek wystarczy abym znów stał się młodym, zwanym księciem, jakim byłem przedtem. Wtedy, moja -.ulotka, weźmiemy ślub i będziemy razem z moją matką gospodarować w tym zamku. Tam będziesz przygotowywać mi posiłki, prać moje ubranie, rodzić mi dzieci, i będziemy żyli długo i szczęśliwie... Tego wieczoru, przygotowując kolację, przyprawiając ją białym winem i sosem śmietanowe-cebulowym, księżniczka chichocząc cichutko pomyślała: - No k..wa, nie sądzę... I dalej przewracała skwierczące na patelni żabie udka w panierce.

Miłość jest wtedy, gdy patrzysz na śpiącą żonę i myślisz: "Zabiłbym wiedźmę!"

Miłość jest wtedy, gdy patrzysz na śpiącą żonę i myślisz: "Zabiłbym wiedźmę!" – I odkładasz to na jutro. Na jutro. Na jutro...
archiwum

Twoja Kobieta...

Twoja Kobieta... –

Wielka zagadka nareszcie rozwiązana

Wielka zagadka nareszcie rozwiązana – Właśnie dlatego czarownice mają tylko czarne koty
Źródło: Facebook

Życie to nie bajka

Życie to nie bajka –  Nareszcie! Przybył książę izdjął ze mnie pocałunkiemklątwę złej wiedźmy!Drogi pamiętniczku:Dzisiaj próbowałem zerżnąć martwą laskę i nie uwierzysz co się stało!
archiwum

Gravelands: Relatywizm

Gravelands: Relatywizm –
archiwum – powód

Ichirou

Ichirou – Chciał uratować planetę Konoha przed Lambdadeltą, wiedźmą pewności. Niestety jego Genki Dama uszkodziła Słońce przez co oślepł i miał stać się Alucardem