Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 76 takich demotywatorów

poczekalnia

Szczerze popieram ustawę futerkową. Trzeba być podłym zwyrodnialcem aby dopuścić by lisy bez kitek po lesie śmigały.

Szczerze popieram ustawę futerkową.Trzeba być podłym zwyrodnialcem aby dopuścić by lisy bez kitek po lesie śmigały. –

Pogrzeb szynki

 –  Journaiist Katie Ukradłam pakowaną szynkę ze sklepu i dałam jej należyty pogrzeb. Teraz dusza zwierzęcia może być wreszcie spokojna. Q 2,403 U.3,608 d 1,267 JT Obe • @Lond Replying to @UnbiasedKatie Mięso zjełczeje i zatruje glebę i wszystkie rośliny w okolicy. Przyjdą szczury i lisy i rozkopią to wpizdu, muchy się zlecą i namnożą w mięsie a miejscowy pies weźmie gryza i dostanie turbosraki. Dobra robota.

Oto skutki kobiecej próżności

Oto skutki kobiecej próżności – Biedne zwierzę całe życie od narodzin do śmierci (zwykle przez uduszenie lub porażenie prądem), spędza w ciasnej klatce w której nie może nawet wygodnie stanąć, nie mówiąc już o jakiejkolwiek radości z życia. Często się rani i miewa objawy chorób psychicznych- leży w całkowitej apatii, przez cały dzień, chodzi w kółko, lub rzuca się na kraty, aż potnie się do krwi. Takich zwierząt w Polsce jest tysiące, na świecie miliony. Wszystko po to, żeby jakiś pustak mógł sobie kupić groteskową "ozdobę".

Wczoraj w Pażęcach zorganizowano pokot. Poprzedziło go polowanie, które zorganizowano w ramach akcji "Ożywić pola". Jej celem jest eliminacja "szkodników łowieckich", czyli lisów, jenotów, norek. Wszystko po to, by na pola znów wróciły zające, kuropatwy i inne ptaki gniazdujące na ziemi

Wczoraj w Pażęcach zorganizowano pokot. Poprzedziło go polowanie, które zorganizowano w ramach akcji "Ożywić pola". Jej celem jest eliminacja "szkodników łowieckich", czyli lisów, jenotów, norek. Wszystko po to, by na pola znów wróciły zające, kuropatwy i inne ptaki gniazdujące na ziemi – Podczas polowania zabito aż 175 lisów i 5 jenotów a myśliwi, którzy odstrzelili największa liczbę zwierzynę otrzymali odznaki i wyróżnienia

Wyjaśniono tajemnicę uśmiechu Mona Lisy Po prostu puściła cichacza

Po prostu puściła cichacza –

Historia pewnego kurczaka:

 –  The Wojciech Cejrowski10 października o 09:53 · O SZWAGIERCE I KURCZACZKU- Weźmiesz ode mnie kurczaczka na wychowanie? - pytam Szwagierkę.- Oszalałeś ?! Jakiego kurczaczka?- Wywiozłem moje kury do Stryja na zimę, bo zaraz jadę do USA, i jak je już wywiozłem, to okazało się, że jedna z nich zrobiła sobie nielegalne gniazdo za beczką w kurniku i wysiedziała późnego kurczaczka.- To odwieź tego kurczaczka do Stryja.- Nie zdążę, a ty jesteś akurat pod ręką i lubisz zwierzęta.- Wcale nie lubię zwierząt, po prostu je ratuję, bo ludzie niszczą przyrodę.- No wiem, wiem. Chciałem być miły w słowach...- Miły?! TY? Ha, ha, ha..- Bierzesz tego kurczaka, czy jak?- Nie biorę! Sam sobie radź! Twój kurczak, twój problem.***Tydzień później byliśmy oboje na obiedzie u Stryja...- I co? - pyta Szwagierka - Przywiozłeś tego kurczaka?- Nie... Nie przeżyłby sam w kurniku. Było kilka zimnych nocy.- Mogłeś go wziąć do domu.- Nie będę mieszkał w domu z kurczakiem.- A chciałeś żebym ja mieszkała.- Ty opiekujesz się zwierzętami, a ja je hoduję w celach spożywczych. To są dwa odrębne podejścia.- To co z nim zrobiłeś?Szwagierka była zaniepokojona, a Stryj słuchał zachwycony.- Wystawiłem go na przynętę.- Że co?!- Kręcił mi się po posesji taki jeden lis. Lisy to juchy (słowo kociewskie, odpowiednik "ścierwa"). A w dodatku stryjaszek prosił mnie o czapkę z lisa na zimę.- CO ZROBIŁEŚ TEMU KURCZAKOWI ???- Ja nic. Lis go zeżarł.- JAK TO ZEŻARŁ ???- Normalnie. Lisy to juchy. Podkradają się i zżerają kury, kurczaczki...Stryj siorbał pomidorową i był coraz bardziej zachwycony.- DAŁEŚ BIEDNE ZWIERZĄTKO LISOWI NA POŻARCIE ???- Ty nie chciałaś, a lis chciał. Lis to też zwierzątko.- Wiesz, co. Bydlak jesteś i okrutnik!- Ale w jakim sensie okrutnik? Przecież nakarmiłem dzikiego lisa. Nie cieszy cię to?Szwagierka wyszła, co ucieszyło wszystkich. Dokładnie i dosłownie wszystkich, bo Szwagierka też była szczęśliwa, że wyszła.- Strzeliłeś tego lisa? - spytał Stryj.- Yhm - potwierdziłem łykając zupę.- Przywiozłeś?- Mam w bagażniku. Czapkę Ci ktoś zrobi? Bo ja już nie mam czasu za tym jeździć.- Zrobi. Po prostu zostaw na werandzie, gdy będziesz odjeżdżał. A tego kurczaka przywiozłeś?- Przywiozłem. Jest trochę zestresowany po tym jak lis próbował go wyjeść z klatki, ale poza tym będzie żył.- Nie powiemy jej o tym nigdy, prawda?- Yhm.#SzwagierkaWC

Rozdzierający serce film. Lisy cierpią męki, aby modnisie mogły nosić ich futra

Rozdzierający serce film.Lisy cierpią męki, aby modnisie mogły nosić ich futra – Idą chłody a wraz z nimi jak co roku nie zabraknie wielbicieli naturalnych futer. Nie żyjemy w epoce jaskiniowej, że bez skóry zwierząt nie przeżyjemy. Zastanów się, czy chcesz przyczyniać się do ich niepotrzebnych cierpień
0:39

Na pewnej małej australijskiej wysepce funkcjonuje kolonia hodowlana dla młodych pingwinów W 2005 roku kolonia była bliska wyginięcia z powodu polujących lisów. Populacja z 800 ptaków skurczyła się w pewnym momencie do czterech! Wtedy sprowadzono tam dwa szkolone owczarki maremma

W 2005 roku kolonia była bliska wyginięcia z powodu polujących lisów. Populacja z 800 ptaków skurczyła się w pewnym momencie do czterech! Wtedy sprowadzono tam dwa szkolone owczarki maremma – Ich zadaniem była ochrona małych pingwinów. Od tego czasu kolonia rozwinęła się do ponad 200 pingwinów
archiwum

Kto żyje w małżeństwie z takich kłótni się nie śmieje

Kto żyje w małżeństwie z takich kłótni się nie śmieje –
0:39
archiwum

Tak lisy okazują skruchę

Tak lisy okazują skruchę –
0:32
Źródło: Włącz dźwięk

Nyskie Pogotowie Opiekuńczo - Adopcyjne dla Zwierząt prosi o wsparcie w zakupie karmy dla dzikich psowatych. Zapasy stopniały, a aktualnie mają do wyżywienia 3 lisy i 2 jenoty

Nyskie Pogotowie Opiekuńczo - Adopcyjne dla Zwierząt prosi o wsparcie w zakupie karmy dla dzikich psowatych. Zapasy stopniały, a aktualnie mają do wyżywienia 3 lisy i 2 jenoty – Pomóc można przelewając chociażby złotówkę na: Nyskie Pogotowie Opiekuńczo Adopcyjne Łapa48 1140 2017 0000 4302 1307 5046W tytule: DAROWIZNA DLA DZIKICH ZWIERZĄT - karma dla psowatychPomożecie?
archiwum

Lisy uratowane z fermy - pierwsze chwile poza klatkami

Lisy uratowane z fermy - pierwsze chwile poza klatkami –

Stary, wyluzuj, ona ci i tak nie otworzy

Stary, wyluzuj, ona ci i tak nie otworzy –
0:09

Co te Mozille...

Co te Mozille... –

List otwarty do polityków PIS:

 –  LIST OTWARTY DO POLITYKÓW PISSzanowni politycy PIS, na wstępie wielkie wow. Naprawdę jesteśmy pod wrażeniem. Zaledwie dwa lata waszych rządów i Polska jest na ustach całego świata. Ale nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej i ciągle pozostaje kilka obszarów, w których możecie się podciągnąć. Dlatego kilka porad, JAK SKUTECZNIE I W DOBRYM STYLU WPROWADZIĆ DYKTATURĘ.1. Media. TVP Info odwala kawał dobrej roboty. Widać szkolenie w Pjongjang dla wszystkich wydawców nie poszło na marne. Drobna sugestia: nadal wciąż za mało bezpodstawnych oskarżeń o pedofilię i bycie złodziejem. Zamiast mętnych ogólników i niedomówień w stylu “Obrońcy pedofilów i alimenciarzy twarzami oporu przeciwko reformie sądownictwa” - proponujemy więcej nazwisk a mniej faktów. O ile lepiej brzmiałoby “Prokuratura nadal nie znalazła żadnych dowodów na to, że Ryszard Petru nie molestuje dzieci i nie jest złodziejem”.Na marginesie jeszcze mała uwaga: wciąż za mało Rachonia z Cejrowskim. Godzina raz w tygodniu to zdecydowanie za mało, żeby jeszcze w tym roku ukończyć proces robienia ludziom wody z mózgu. I chociaż przeciętny widz TVP Info mógłby własnym mózgiem już teraz ugasić pragnienie dwóch dorosłych osób albo czwórki dzieci, to jednak czujemy, że potencjał obu panów wciąż nie jest do końca wykorzystany.2. Przemoc fizyczna. Owszem, wyrywanie telefonów, popychanie na korytarzach i budowanie ścian z krzeseł - to są oczywiście jakieś pomysły, ale bardziej na poziomie “Diabeł ubiera się u Prady” niż generał Franco wkracza do Madrytu. Musicie myśleć w kategoriach obrazu. Zamiast otyłego posła szarpiącego się z leciwą posłanką opozycji, wyobraźcie sobie wóz opancerzony przejeżdżający przez barykadę ułożoną z lewaków na Krakowskim Przedmieściu. Albo chociaż prawicowe bojówki rozpierdalające witryny na Zbawiksie. Od razu inne emocje, prawda?3. Wizerunek. Garnitury były bardzo okej w początkowej fazie. Dzięki nim udało się osiągnąć efekt profesjonalizmu i wzbudzić zaufanie, ale teraz, szczerze mówiąc, wyglądacie trochę jak połączenie doradcy finansowego ze świadkiem na ślubie. Garnitur ma to do siebie, że wysyła dwuznaczny komunikat, że jeszcze jesteście otwarci na jakąś rozmowę. Dlatego proponujemy mundury. Optymalny byłby czarny, ale że większośc z was ma cerę w kolorze nieumytego ziemniaka i na tle czarnego wasze twarze mogłyby wyglądać jak plamy po kawie, to proponujemy raczej odcień brunatnego. Dzięki temu nie tylko będziecie wyglądać jak pustynne lisy w miejskiej dżungli, ale wyślecie zarazem czytelny sygnał, że macie wszystkich i wszystko w dupie i ogólnie jesteście ostro pojebani.4. Komunikacja. Też kawał dobrej roboty. “Gorszy sort”, “zdradzieckie mordy”, “kanalie” - bardzo dobre. Jeśli moglibyśmy coś doradzić, to krótsze zdania, mniej czasowników, więcej inwektyw. Czyli zamiast przepraszającego i uwłaczającego “Przepraszam, panie marszałku, ale ja bez żadnego trybu” - bardziej “Zamknąć ryje! Mówię!”. Dodatkowo proponujemy rozszerzyć słownik i dodać takie pojęcia jak “wszy”, “karaluchy”, “robaki”. Przyda się zwłaszcza w kolejnej fazie, kiedy już nawet wy stracicie kontrolę nad sytuacją i ludzie zaczną wyrzynać się na ulicach.Tak że dziękujemy za uwagę, powodzenia i trzymamy kciuki. Jak coś nam jeszcze przyjdzie do głowy, będziemy się odzywać. W kontakcie.Z poważaniem, Make Life Harder

Strasznie ciekawski lis

Strasznie ciekawski lis –  DO OSOBY PODRZUCAJĄCEJŚMIECI:NIE WYRZUCAJ JEDZENIAPONIEWAŻ LISY ROZRYWAJĄWOREK I ROBI SIĘ BAŁAGAN
archiwum

Siedzą dwa jastrzębie na drzewie ( samiec i samica), a pod drzewem siedzi człowiek.

Siedzą dwa jastrzębie na drzewie ( samiec i samica), a pod drzewem siedzi człowiek. – Samica do samca:-Wiesz mam ochotę na gołębie,-Nie da rady, zjedliśmy już wszystkie gołębie- odpowiada samiec,-No to szpaki,-Szpaki też zostały przez nas zjedzone,-A szczury?-Szczury też.-No to może zające?-Oba zające już dawno zjadły lisy.Wtedy samica spuszcza głowę w dół i krzyczy do człowieka:- Noe, coś ty najlepszego narobił?!
Źródło: pomysł
archiwum – powód

Nowy pomysł ministerstwa rolnictwa Obowiązkowa ewidencja wejść i wyjść do i z obory. We wszystkim pomieszczeniach hodowlanych obowiązkowa jest też tablica : Nieupoważnionym wstęp wzbroniony. Psy ,koty , szczury i lisy na pewno się dostosują.

Nowy pomysł ministerstwa rolnictwaObowiązkowa ewidencja wejść i wyjść do i z obory.We wszystkim pomieszczeniach hodowlanych obowiązkowa jest też tablica : Nieupoważnionym wstęp wzbroniony.Psy ,koty , szczury i lisy na pewno się dostosują. –

Tylko trzy istoty na świecie nie odczuwają zimna: Lisy polarne, niedźwiedzie polarne i polskie Karyny

Lisy polarne, niedźwiedzie polarnei polskie Karyny –

Ach, to były czasy!

Ach, to były czasy! –  My, urodzeni w latach 50-60-70-80-90 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.Skakaliśmy z balkonu na odległość. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie. Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał do szkoły. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z opiekunką.Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw.A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!