Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 86 takich demotywatorów

Kiedy szukasz naprawdę taniej kawalerki –
Tak wygląda najwęższy dom w Warszawie – Obiekt został otwarty 20 października 2012 roku.Znajduje się on w 152. centymetrowej szczelinie pomiędzy powojennym blokiem mieszkalnym przy ul. Chłodnej 22 i przedwojenną kamienicą przy ul. Żelaznej 74. Instalacja posiada wewnątrz trzy poziomy i zaprojektowana jest jako obiekt mieszkalny.Wejście do Domu Kereta (instalacja została zaprojektowana jako pracownia dla izraelskiego pisarza Etgara Kereta) znajduje się od strony podwórka. Do salonu wchodzi się przez klapę w podłodze po metalowych schodach i znajduje się tam stolik z dwoma siedzeniami oraz wypełniony kulkami worek pełniący funkcję sofy.W kuchni znajduje się jednokomorowy zlew i ceramiczna płyta grzewcza na dwa garnki, a łazienka to kabina prysznicowa połączona z WC. Do sypialni natomiast wchodzi się po drabinie, znajdują się tam łóżko, stolik do pracy oraz krzesło
 –
No dajesz maleńka! –
0:07
archiwum – powód
Kabina ze stali i drewna może pomieścić do dwóch osób i chronić przed wiatrem, zimnem i wilgocią, gwarantując jednocześnie świeżą cyrkulację powietrza. Wyposażone są również w panele słoneczne, sieć bezprzewodową do komunikacji oraz czujniki ruchu, które informują pracowników socjalnych o zajętości domków –
archiwum
Akrobacje lotnicze to nie przelewki –
0:20
Wnętrze kabiny sypialnej ciężarówki kierowcy, który w czasie wolnymjest graczem –
Gdy pojedziesz na wakacje do Azjii –
Dźwiękoszczelne kabiny do pracy w domu, żeby odciąć się od domowników – Na japoński rynek trafił nowy produkt, który ma ułatwić pracę zdalną w okresie pandemii koronawirusa. Firma Pia Living stworzyła Otegaroom, czyli dźwiękoszczelną kabinę, która jest wyposażona w wentylację, oświetlenie led oraz małe biurko. Konstrukcja waży 50 kg i kosztuje 1855 dolarów
Przecież stewardessa powiedziała "proszę zapoznać się ze sprzętem ratunkowym" –
Piłkarze tureckiego Besiktasu przed wejściem na trening przechodzą dezynfekcję w specjalnej kabinie –
Miejsce symulujące kabinę samolotu, aby przetestować schowek –
Cwaniaczek w tym rokunie zniszczy nam choinki –
archiwum
Zniszczenia widoczne na zdjęciu, to NIE są zniszczenia odniesione w wypadku – Uszkodzony został tylko kawałek tyłu, jak widać po progach kabina jest praktycznie nienaruszana, czyli o dziwo karoseria Malucha spisała się nieźle. Współczesny samochód po takim najechaniu miałby podobne uszkodzenia.Dachu brakuje BO UCIĘLI GO STRAŻACY!Problemem tych starych Maluchów jest brak zagłówków w fotelach, przez co pasażerowie mogą łatwo doznać urazu odcinka szyjnego kręgosłupa. Prawdopodobnie strażacy wycięli dach, bo w ten sposób najłatwiej było wyjąć rannych, bez narażania ich na dalsze uszkodzenia rdzenia kręgowego.A nawiązując do tego czy takim samochodom powinno się pozwalać wjeżdżać na autostrady- ja jednak wolałbym w razie wypadku siedzieć w Maluchu niż na motocyklu, a przecież nikt nie myśli o zakazywaniu wjazdu na autostrady motocyklom.
archiwum
O przepraszam, nie wiedziałem, że zajęte –
0:04
archiwum
Następnym razemlepiej zamocuje ładunek –
archiwum
W Korei Północnej rozpoczęły się wybory parlamentarne. Udział w nich jest obowiązkowy dla obywateli powyżej 17 roku życia a frekwencja wynosi w zależności od roku 100 lub 99,78 % – Co ciekawe nie ma wyboru - kandydat jest tylko jeden w każdym okręgu. Pochodzi oczywiście z koalicji Demokratycznego Frontu na rzecz Zjednoczenia Ojczyzny, czyli partii Kim Dzong Una. Wyborca otrzymuje kartę do głosowania z jednym tylko nazwiskiem. Nie ma nic do wypełnienia, żadnych pól do zaznaczenia. Głosujący umieszcza kartę w urnie. Jest też kabina do głosowania, w której można wypełnić kartę, ale wzbudziłoby to natychmiastowe podejrzenia – wskazują analitycy. Ponieważ głosowanie jest obowiązkowe, wybory pełnią też funkcję spisu ludności, aby władze mogły monitorować populację każdego okręgu wyborczego i śledzić uciekinierów, którzy mogliby zbiec do Chin – zwraca uwagę portal BBC
Kiedy coś się dzieje z silnikiem, a mechanik kazał jeździć i obserwować –
0:13

Usłyszał w samolocie, co dwaj mężczyźni szeptali do siebie. Natychmiast wyjawił wszystko stewardessie

Usłyszał w samolocie, co dwaj mężczyźni szeptali do siebie. Natychmiast wyjawił wszystko stewardessie – Nieładnie jest podsłuchiwać, ale na małych przestrzeniach, takich jak kabina samolotu, chcąc nie chcąc słyszy się cudze pogawędki.Pasażer mimowolnie usłyszał pewną rozmowę i postanowił wszystko upublicznić.„Zapowiadał się długi lot. Na kilka minut przed startem na pokład wsiadła grupka żołnierzy. Zajęli swoje miejsca, wokół mnie. Postanowiłem z nimi pogadać.– Gdzie się wybieracie? – zapytałem żołnierza, który siedział najbliżej.– Do Petawawy. Będziemy tam przez 2 tygodnie na specjalnym szkoleniu, przed wyjazdem do Afganistanu.Po godzinie lotu stewardessa zapowiedziała, że dostępne będą przekąski za cenę 5 $. Czekało nas jeszcze kilka godzin lotu, więc mogły pomóc zaspokoić nieco głód.Kiedy sięgałem po portfel, usłyszałem jak jeden z żołnierzy pyta innego, czy zamierza kupić kanapkę.– Nie, to drogo jak za zwykłą kanapkę. Prawdopodobnie nie będzie warta pięciu dolarów. Dotrzemy do bazy to zjemy.Kolega się z nim zgodził. Rozejrzałem się po pozostałych żołnierzach. Żaden nie kupował lunchu. Poszedłem na tył samolotu i dałem stewardesie pięćdziesięciodolarowy banknot.– Poproszę o lunch dla tych wszystkich żołnierzy – chwyciła mnie za ramię i delikatnie ścisnęła. Do oczu podeszły jej łzy. Podziękowała mi.– Mój syn był żołnierzem w Iraku. To prawie tak, jakby robił to pan dla niego.Wzięła dziesięć kanapek i podeszła do miejsca, w którym siedzieli żołnierze. Chciałem skorzystać z toalety. Poszedłem na tył samolotu. Wtedy zatrzymał mnie jeden z pasażerów:  – Widziałem, co pan zrobił, chciałbym w tym uczestniczyć. Proszę to wziąć – w ten sposób wręczył mi dwadzieścia pięć dolarów.Nagle w kabinie pojawił się kapitan Wróciłem na swoje miejsce, zobaczyłem kapitana, który szedł przejściem między siedzeniami i spoglądał na numery rzędów. Miałem nadzieję, że to nie mnie szuka, ale dostrzegłem, że patrzy na numery po mojej stronie samolotu.Kiedy dotarł do mojego rzędu, zatrzymał się, uśmiechnął, wyciągnął rękę i powiedział:  – Chciałbym uścisnąć panu dłoń. Byłem żołnierzem, a dokładniej pilotem wojskowym. Mnie też kiedyś ktoś kupił lunch. Był to gest, którego nigdy nie zapomnę.  Czułem się zawstydzony, kiedy nagle wszyscy pasażerowie zaczęli klaskać. Potem poszedłem na przód samolotu rozprostować nogi. Tam mężczyzna, który siedział kilka rzędów przede mną, także chciał docenić mój gest. Włożył mi w rękę kolejne dwadzieścia pięć dolarów. Po wylądowaniu czekałem w kolejce do drzwi, wtedy inny facet bez słowa wsunął mi do kieszonki koszuli banknoty. Następne dwadzieścia pięć dolarów! Na terminalu zobaczyłem żołnierzy zgrupowanych przed podróżą do bazy. Podszedłem do nich i dałem im siedemdziesiąt pięć dolarów.  – Jeszcze trochę wam zajmie, zanim dotrzecie do bazy… Akurat będzie czas na jakąś kanapkę. Niech Bóg was błogosławi. Dziesięciu młodych ludzi podczas tego lotu doświadczyło wsparcia i szacunku od swoich współpasażerów. Kiedy szedłem do samochodu, zmówiłem modlitwę za ich szczęśliwy powrót. Ci żołnierze ryzykowali dla swojego kraju wszystko, co mieli najdroższe.My mogliśmy dać im tylko skromny posiłek. To naprawdę niewiele… Każdy żołnierz wypisał czek in blanco na okaziciela, jakim jest jego kraj, na wartość wraz z wliczeniem własnego życia. To dla nas zaszczyt. Niestety wciąż jest jeszcze zbyt wielu ludzi tego nie rozumie. Ta przepiękna historia dowodzi, ile znaczy nawet mały gest...