Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 136 takich demotywatorów

archiwum

Pojęcie "autostopowa dupa" ...

Pojęcie "autostopowa dupa" ... – ... u autostopowiczów nabiera innego znaczenia ... (od 15:30)

Gdy nie udało ci się spotkać żadnych autostopowiczek

Gdy nie udało ci się spotkać żadnych autostopowiczek –

Przypadkowe spotkanie, które stało się jednym z najważniejszych w moim życiu

Przypadkowe spotkanie, które stało się jednym z najważniejszych w moim życiu – To było kilka miesięcy temu. Wybrałem się na spontaniczne spotkanie z przyjacielem w mieście oddalonym od mojego o jakieś 300 km. Po spotkaniu, na drugi dzień, wracałem do domu. Czekała mnie 3-godzinna samotna trasa.Ogólnie dość często podróżowałem po kraju, ale nigdy nie zabierałem ze sobą autostopowiczów. Zasadniczo dlatego, że wszystkie podróże odbyły się z żoną, a mamy trzydrzwiowy samochód, do którego trudno jest wsiąść do tyłu lub z niego wysiąść. Poza tym mam bardzo "ostrożny" stosunek do osób podróżujących autostopem, nieważne z jakiego powodu. Zwyczajnie im nie ufam.Kilka razy mijałem ludzi z banerami, proszących o podwózkę w różne miejsca, ale nie zatrzymywałem się i przejeżdżałem obok. Tamtego dnia było inaczej.Po przejechaniu około 1/3 trasy zauważyłem faceta z plecakiem, wędrującego wzdłuż drogi. Odwrócił się i widząc mnie, podniósł rękę. Nie mam logicznego wytłumaczenia dlaczego, ale postanowiłem się zatrzymać. Opuściłem szybę i spytałem gdzie idzie. - Im bliżej (tu padła nazwa mojego miasta) tym lepiej - odpowiedział nieznajomy.Pokiwałem głową, a ten z radością wskoczył na tylne siedzenie.- Zapnij tylko pasy bezpieczeństwa - przypomniałem i ruszyłem dalej.Na oko dawałem mu ponad 30 lat. Miał niezbyt schludną fryzurę i brodę, jego ubrania były postrzępione i stare. Ogólnie wyglądało na to, że długo nie spał. W rękach kurczowo ściskał stary plecak. Jednocześnie nie czułem nieprzyjemnego zapachu (alkoholu, dymu, potu, ani nic innego tego typu). Nie miałem humoru rozmawiać, ale facet najwyraźniej potrzebował się wygadać. Zaczął opowiadać całą historię swojej podróży od zachodniej części kraju, na wschód. Pieszo. Westchnąłem ciężko, przewidując kolejne historie o tym, jak młody zdrowy facet wylądował w innej części kraju bez pieniędzy, nie z własnej woli i nie ze swojej winy. I faktycznie, opowiedział może z 10 historii, które wydarzyły się u niego w ciągu ostatnich 5 lat, ale w sumie żadna z nich nie wzbudziła mojego zaufania. Każdą opowiadał z wielkim entuzjazmem i uśmiechem na twarzy.Słuchałem tego wszystkiego piąte przez dziesiąte, ale nagle moją uwagę przykuło jedno zdanie, w którym wspomniał o mieście, z którego pochodzi. Od razu zapytałem z prawdziwym zainteresowaniem:- Ooo, Ty naprawdę pochodzisz z tamtych stron? Ja też! Po chwili okazało się, że mieszkał w tym samym małym miasteczku co ja kiedyś i gdzie mam do tej pory rodzinę. Mało tego nawet ulica, na której mieszkał była niedaleko tej, na której ja mieszkałem.Po tej wymianie informacji zaczął mi opowiadać z nostalgią w głowie o swoim dzieciństwie i o tym w jakiej szkole się uczył. Przez chwilę milczałem, bo nie dość, że łączyło nas wspólne miejsce zamieszkania, to uczyli nas ci sami nauczyciele w podstawówce. Tyle, że prawie wszystkich moich kolegów z klasy pamiętałem, a ten w aucie wydawał mi się dużo starszy od nich. Odwróciłem się na chwilę, aby na niego spojrzeć. Przecież musiałem go kiedyś już widzieć. Może byłem w niższej klasie, a on w wyższej... ale po chwili mój mózg jakby nagle przeanalizował wszystkie informacje, powyciągał archiwalne dane i sobie przypomniałem:- Andrzej? - zapytałemPopatrzył na mnie zaskoczony.- No tak...Na mojej twarzy pojawił się mimowolny szeroki uśmiech:- Jestem Paweł, siedzieliśmy razem w 1 klasie!Powiedziałem to, zanim w pełni zdałem sobie sprawę z tego, co się dokładnie wydarzyło: przecież właśnie spotkałem mojego pierwszego szkolnego przyjaciela, z którym siedziałem przez cały rok w jednej ławce. Przyjaciela, z którym moi rodzice zabronili mi się bawić, ponieważ pochodził z patologicznej rodziny i palił fajki już w pierwszej klasie (!). W 2 klasie siedziałem już z innym kolegą, bo Andrzeja przeniesiono do innej szkoły.I spotkałem go właśnie dziś, diabeł wie gdzie, diabeł wie jak! Nie powinienem nawet tu być, bo to był nieplanowany wyjazd, który wypadł mi prawie w ostatniej chwili.Pogadaliśmy jeszcze z dwie godziny i zawiozłem go na dworzec kolejowy. Dałem mu pieniądze, aby mógł coś zjeść i dostać się jakoś do swojego domu. Muszę wspomnieć, że przez całą drogę (nawet po tym gdy dowiedział się kim jestem), ani razu nie poprosił mnie o kasę.Opowiedział mi o wszystkich swoich przygodach i byłem szczerze zdumiony tym, że osoba, która w rzeczywistości nie ma nic, zachowuje tak pozytywne nastawienie i po prostu dąży do jakiegoś postawionego sobie celu. Nie narzekał, nie prosił o pomoc. Podczas swoich opowieści, wspominał o historii gdy raz poszedł do przydrożnej knajpy i poprosił o coś do jedzenia, a on w zamian porąbie drzewo, posprząta podwórko lub podejmie się innego zajęcia. Odmówili mu, ale on stwierdził, że doskonale rozumiał dlaczego: "nie znali mnie... myśleli, że jestem jakimś chorym włóczęgą i że będzie ze mnie więcej szkody niż pożytku". Gdy to mówił, nie miał w głosie złości czy nienawiści.Żałuję tylko, że wtedy nie wpadłem na pomysł, aby kupić mu jakiś najtańszy zwykły telefon, aby mieć z nim jakikolwiek kontakt. W każdym razie mam cichą nadzieję, że stałem się dla niego swego rodzaju małym wsparciem po tym, co przeszedł. Jego wszystkie historie miały jeden morał, aby nigdy, ale to przenigdy się nie poddawać. Nawet nie wiedziałem, jak bardzo wtedy tego potrzebowałem i zawsze będę mu za to wdzięczny
archiwum

Stare miasto w Splicie jest niesamowite - zobacz co pozostało po pałacu Dioklecjana

Stare miasto w Splicie jest niesamowite - zobacz co pozostało po pałacu Dioklecjana –
archiwum

Najpiękniejszy wodospad w Chorwacji - PARK KRKA

Najpiękniejszy wodospad w Chorwacji - PARK KRKA –
archiwum

Chorwacja autostopem - Zadar i jego atrakcje

Chorwacja autostopem - Zadar i jego atrakcje – Oto pierwszy odcinek z podróży autostopem do Brazylii - W pogoni za Rio

Faceci znają swoje priorytety

Faceci znają swoje priorytety –
0:43

Jak wygląda prawdziwy stres? I tutaj dochodzimy do tego jak wygląda prawdziwy stres!

I tutaj dochodzimy do tegojak wygląda prawdziwy stres! –  Wyobraż sobie, że..Jadąc samochodem, trafiasz na autostopowiczkę -piękną, pociągającą dziewczynę. Zatrzymujesz sięDziewczyna wsiada do samochodu i wkrótce po tymmdleje. Wystraszony, natychmiast ruszasz wkierunku szpitalaJest to sytuacja dosyć stresująca.Kiedy jesteś już nadziewczyna jest w ciąży i zaczynają gratulować citego, że zostaniesz szczęśliwym tatusiem.miejscu, lekarze mówią, żeMówisz, że nie jesteś ojcem, ale dziewczyna twierdziinaczejZaczyna się robić bardzo stresujaco.Skoro sprawy przybrały taki obrót... prosisz o testDNA, aby ostatecznie potwierdzić, że to żyjatko w jejbrzuchu to absolutnie nie twoja sprawka.Po przeprowadzonych badaniach okazuje się, żejesteś i prawdopodobnie zawsze byłeś... bezpłodny.Sytuacja staje się ekstremalnie stresująca, aleprzynajmniej poczułeś ulgę, że wyszło na twojeKiedy wracasz do domu, bezustannie myślisz ożonie i trójce swoich dzieci...
Źródło: dyskD
archiwum

Jachtostop przez Pacyfik

Jachtostop przez Pacyfik – Pierwsza na polskim youtube relacja z przekraczania pacyfiku jachtostopem. Podróż po najbardziej odległych i zarazem najpiękniejszych zakątkach naszej planety. Bezludne wyspy, rajskie plaże, egzotyczne zwierzęta, a przede wszystkim dowiecie się, jak wygląda życie po drugiej stronie naszego globu!
Źródło: Autostopem Dookoła Świata
archiwum

Podróżowanie autostopem?

Podróżowanie autostopem? – W Bułgarii nie jest proste.

Autostopem na Woodstock, 1969 r.

Autostopem na Woodstock, 1969 r. –

Wczoraj wzięłam autostopowiczkę. Gdy wysiadła kątem oka zobaczyłam 2.50 zostawione na siedzeniu pasażera. Dogoniłam panią, powaliłam na ziemię i na siłę wcisnęłam do kieszeni pozostawioną kwotę Nie ze mną te numery urzędniczki z US

Nie ze mną te numeryurzędniczki z US –
archiwum

Nigdy nie zabieram autostopowiczów. Nie ufam im. Nie zabieram również autostopowiczek Sobie też nie ufam

Nigdy nie zabieram autostopowiczów. Nie ufam im. Nie zabieram również autostopowiczekSobie też nie ufam –

Czy miły pan podrzuciłby nas do Czelabińska?

 –

Kosmiczna polityka

Kosmiczna polityka –  Międzynarodowa Stacja KosmicznaAmerykański astronautałaczy się z NASA:-To prawda, że w ramach sankcjizerwaliście współpracę z Rosją?- Tak- To teraz coś wykombinujcie,bo mi Rosjanie każą do domuautostopem wracać
archiwum

Autostopem do Ameryki Południowej!

Autostopem do Ameryki Południowej! – Złapaliśmy ponad 150samochodów, 6 luksusowych jachtów i po pół roku wreszcie dotarliśmy do Kolumbii!
archiwum – powód

Najpiękniejsze miasto Meksyku?

Najpiękniejsze miasto Meksyku? –
archiwum

Bangkok to nie tylko ...

Bangkok to nie tylko ... – ... dziwki i ladyboye

Ta sowa przez godzinę próbowała złapać stopa, ale żaden kierowca się nie zatrzymywał Więc sama wleciała do samochodu przez otwarte okno

Więc sama wleciała do samochodu przez otwarte okno –

Rodzina jechała autem na święta i zabrała ze sobą przypadkowego autostopowicza. Nie uwierzysz co było potem!

Rodzina jechała autem na święta i zabrała ze sobą przypadkowego autostopowicza. Nie uwierzysz co było potem! – Żona i ja oraz dwie nasze córki siedzące z tyłu, jechaliśmy samochodem do rodziny, do Krakowa na święta. Było ciemno i zimno, kiedy nagle znikąd wyłonił się autostopowicz ze znakiem mówiącym: "Proszę, pomóż. Chcę tylko wrócić do domu". Kłóciliśmy się z żoną, czy go podrzucić czy nie. Ja uważałem, że wygląda w porządku, ona - że wygląda podejrzanie. Ostatecznie jednak zabraliśmy go ze sobą. W aucie opowiedział trochę o sobie; powiedział, że mieszka na wsi, niedaleko Krakowa. Mówił również, że jest biedny i tej nocy chodząc po lesie, zgubił się, a my prawdopodobnie uratowaliśmy jemu życie. Rozmawialiśmy razem przez resztę drogi, a on wydawał się być miłym, zabawnym facetem. Kiedy wreszcie dojechaliśmy pod wskazany przez niego adres, odkryliśmy, że tak naprawdę nie żyje w małej wiosce, tylko w ogromnej willi. "Tak naprawdę nie jestem biedny, chciałem się po prostu przekonać, czy istnieją jeszcze dobrzy ludzie" - powiedział i zaprosił nas do środka na drinka. Był prezesem jakiejś korporacji. Kiedy weszliśmy do środka, egipski demon zamordował nas wszystkich, poddał starożytnemu rytuałowi, chwytając nasze dusze, aby przywołać boga Seta, który wkrótce zniszczy całe życie na Ziemi. Czego nas uczy ta historia? Żeby nie wierzyć w każdą rzewną historyjkę przeczytaną w internecie