Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 395 takich demotywatorów

poczekalnia
Zastanów się, czy odpowiada Ci rząd z poniższego opisu. – Kwota wolna od podatku większa z każdym kolejnym rokiem. Zmniejszenie podatku CIT z 19% do 18%. Ograniczanie wydatków socjalnych, w tym zasiłków. Inflacja utrzymująca się na umiarkowanym poziomie. Oprocentowanie lokat bankowych wyższe niż wskaźnik inflacji, czyli - oszczędzając zyskujesz, a nie tracisz. Tworzenie bardziej przyjaznych warunków dla prowadzenia działalności gospodarczej. Poszanowanie dla każdego obywatela niezależnie od wyznania, płci, stanu majątkowego czy wykonywanego zawodu. I na deser najlepsze - zamiast ułaskawień karanie swoich członków za wszelkie przewinienia.Myślisz, że to jakiś liberalno-prawicowy rząd? To teraz się trzymaj - to rząd koalicji SLD-UP z lat 2001-2005. Ten, którego ludzie tak bardzo nie chcą, i nazywają go "lewackim". Zaskoczony?
poczekalnia
Nadzieja na normalność... – @Lacraa6D. Tusk znaczy wolna od PiSu Polska..D. Tusk znaczy koniec wstydu na świecie..D. Tusk znaczy koniec strachu o jutro..D. Tusk znaczy powrót demokracji..D. Tusk znaczy praworządność..D. Tusk znaczy normalność..Tak! @donaldtusk  jest Naszą nadzieją
Źródło: RMF 24
archiwum
Czy na podnoszeniu płacy minimalnej można stracić? Wbrew logice okazuje się że tak. Nowy Ład ma wbudowany mechanizm, dzięki któremu korzyści wynikające z większej kwoty wolnej od podatku znikają przy kolejnych podwyżkach najniższej krajowej. – Dla przykładu: z najniższego wynagrodzenia w 2022 roku (3010 zł brutto) pracownik otrzymywał na rękę 78,5% tej kwoty. Po podniesieniu do 3600 zł (lipiec 2023) pracownik otrzyma mniej, bo 77%. Załóżmy, że rządzących poniesie z kolejnymi podwyżkami najniższego wynagrodzenia (a co tam, stać nas, w końcu płacą prywaciarze) i uchwalą 5000 zł najniższej krajowej (co ze względu na inflację wcale nie jest takie odległe). Wówczas pracownik otrzyma do ręki już tylko 74% kwoty brutto. Tak więc już teraz korzyści dla najmniej zarabiających wynikające z Nowego Ładu topnieją w oczach. Czy kwota wolna od podatku będzie podnoszona co rok ? Patrząc historycznie wątpię. Uważam że ta "ciężka praca" zespołów pracujących nad Nowym Wałem polegała głównie na tym, żeby tak dobrać te kwoty by wpływy do budżetu rosły, a korzyści dla obywatela szybciutko znikły, bo już wtedy zakładano szybki wzrost najniższej krajowej. Wszystkie obliczenia dla umowy o pracę bez PPK i potrąceń.
archiwum
Cóż to ulga, że po zmianie władzy... – ... zlikwidowany zostanie podatek cukrowy, podatek od deszczu, opłata solidarnościowa i cała masa pisowskich danin zniknie. Obniżone do poprzednich poziomów zostaną: opłata paliwowa oraz stawki VAT (na 7% i 22%) a kwota wolna od podatku będzie co rok podnoszona. Skończy się wreszcie obsadzanie spółek skarbu państwa kolesiami partyjnymi. W TVP zapanuje niezależność dziennikarska a w zarządzie telewizji ukrócona zostanie praktyka powiązań z władzą. Zakończona zostanie praktyka wyprowadzania wydatków poza budżet, dzięki czemu nie trzeba będzie emitować obligacji PFR-u i BGK co wyeliminuje dodruk pieniądza a dług publiczny wyhamuje. Kto przeczytał do końca zastanowi się czy ja teraz ironizuję, czy też ktoś faktycznie taki program zaproponuje.
Tymczasem fakty są inne – Różne media i osoby twierdzą, że Niemcy najmniej pomagają Ukrainie, tymczasem w grudniu wartość samej militarnej pomocy Ukrainie przez Niemcy przekroczyła wartość pomocy Polski, a wartość ogólnej pomocy Niemiec przekroczyła tą Polską już w październiku
 –
"Fotografia przedstawia ogromnego kota przechadzającego się z wolna po zaśnieżonym lesie." (źródło: "Lasy Państwowe") –
Była wolna, mogła robić co chciałai używając języka osób, które ją uratowały, ''uciekła od śmierci, żyła punkiem". To absolutna legenda! –
 –  Polski Kościół Latającego Potwora Spaghetti
 –  Strefa wolna od pieniędzy z Unii Europejskiej
archiwum – powód
ZAKŁAMANIE LEVEL EXPERT – Europejska Konfederacja Związków Zawodowych zorganizowała medialną kampanię „Koniec kryzysu niskich kosztów życia: podniesienie zarobków, ulgi podatkowe!”. Dołączyło do niej Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, które poprosiło o współpracę… Donalda Tuska.Tak oto twarzą kampanii na rzecz pracowników został polityk, który jako premier odpowiadał za:- płacenie 4 zł/h a umowach śmieciowych- zamrożenie kwota wolna od podatku- podniesienie wieku emerytalnego- walkę ze związkami zawodowymi.
 –  Trzeba się spotkać!JuliaDobra, moge w piątkiOlgaPasują mi tylko weekendyZuzaDam radę tylko podczas pełni księżycaMartaBęde wolna dopiero w 2024

Całe to grzybobranie to jest dla jakichś psycholi

 – Rośnie to w lesie przy samej ziemi, lisy na to szczają — i nie tylko lisy, i nie tylko szczają.Jagód z lasu pod żadnym pozorem nie jedz bez dokładnego umycia, bo lis oszcza i bąblowica murowana, ale borowika to pod żadnym pozorem nie myj, bo smak wypłuczesz, tylko pędzelkiem omieć i możesz omnomnować na surowo.Widziałeś kiedyś dwa nagie ślimaki kopulujące na jagodzie? No raczej nie, bo się na niej nie zmieszczą, ale taki kapelusz grzyba to dosłownie łóżko w leśnym burdelu.A ty narażasz się na kleszczowe zapalenie mózgu, pobłądzenie, utonięcie w bagnie, kradzież auta zostawionego pod lasem, gwałt, walkę na śmierć i życie z dzikimi zwierzętami, przygniecenie przez drzewo, weekend we wnykach, postrzelenie przez niedowidzącego myśliwego, rozerwanie przez niewypał, klasyczne zjedzenie przez czarownicę, mimowolny udział w gangsterskich porachunkach, młodzieżowej orgii, kibolskiej ustawce, czarnej mszy lub nazistowskim zlocie — nie wspominając już o nieludzkim wstawaniu o czwartej nad ranem, żeby inni cię nie ubiegli — tylko po to, aby już w zaciszu własnego domostwa raz jeszcze położyć swe kruche człowiecze życie na szali, racząc podniebienie zebranymi plechowcami.Popatrz na taki kebab — mały, średni, duży, XXL zemsta faraona, rollo, w bułce, w picie, w boxie, z sosem łagodnym, ostrym — jakiego nie wybierzesz, p r a w i e nic ci nie będzie.Z pieczywem, słodyczami, nabiałem i tym zielonym z pola sytuacja ma się podobnie.Ale z grzybami to oczywiście zupełnie inna śpiewka — połowa chcę cię zabić od razu, a reszta niekoniecznie chce, ale może, jak się będziesz z nimi niewłaściwie obchodził.Do reklamówek i wiader nie zbieraj, bo, wiadomo, bakterie w plastiku mnożą się jak poeci w Internecie — zatrucie murowane.Przechowywanie, wiadomo, maksimum jeden dzień w lodówce, bo inaczej rozkład białek, mordercze pleśnie i nawet jadalny może cię zabić.Nie dogotujesz, wiadomo, śmierć w agonii.Połączysz niewłaściwego z alkoholem, wiadomo, wątroba po jednym posiłku jak po dekadzie picia denaturatu.Oczywiście każdy smaczny grzyb musi mieć swojego toksycznego sobowtóra, żeby był dreszczyk emocji, nierzadko poprzedzający dreszcze przedśmiertne.Jakby tego było mało, że połowa to istne fabryki trucizny, to wszystkie są prawdziwymi składowiskami metali ciężkich wyciąganych z otoczenia — no po prostu nie może być inaczej.Ale metale ciężkie to nic, bo przecież są jeszcze metale lekkie, a zwłaszcza alkaliczne, o których nikt nie pamięta — taki na przykład radioaktywny izotop cezu o liczbie masowej 137, obecny w polskiej przyrodzie od 1986, kiedy to nasi sąsiedzi zza Buga odtworzyli w Czarnobylu katastrofę atomową na podstawie fabuły tego znanego serialu HBO.Oczywiście cez-137 najlepiej magazynują najpopularniejsze grzyby wszech czasów, tak zwane „czarne łebki” — innymi słowy, do jakiegoś 2136 roku konsumpcja podgrzybków w województwie olsztyńskim to igranie ze śmiercią, a w opolskim to już nawet nie igranie, a walka MMA w occie, na maśle i w śmietanie.Całe to zbieranie grzybów to taka uproszczona wersja rosyjskiej ruletki — z użyciem dubeltówki zamiast rewolweru: czarne albo czerwone; wóz albo wywóz; niebo w gębie albo piekło za życia.Atlasów narobili książkowych, poradników internetowych, nawet aplikacji na smartfona, a ludzie nadal zajadają się na śmierć muchomorami.Może to dlatego, że dla amatorów zostają tylko trujaki, bo zawodowcy zrywają na potęgę, wszystko jak leci, pięćdziesiąt kilo w jeden dzień — „białko w lesie za darmo rozdajo, biere wszysko, blaszki nie blaszki, Baśka, nic to, trzy razy obgotuje i do wudeczki bendzie jak znalas”.Normalnie zbierać, nie umierać.Tak że naginasz pół dnia po lesie, sadząc przysiady i nerwowo oglądając się na kleszcze, żmije, wilki, gwałcicieli i myśliwych, a potem stoisz całą noc nad zlewem i omiatasz sobie grzyba pędzelkiem.Ale i tak najciekawszą częścią rytuału jest ta, kiedy stajesz nagi przed lustrem i ze światełkiem w ręku wyginasz śmiało ciało, zaglądając w największe zakamarki siebie, żeby sprawdzić, czy ci czasem coś gdzieś nie wlazło.Całkowicie normalne, nie powiem.Las to w ogóle specyficzne miejsce — z dala od cywilizacji, posterunków policji i monitoringu, a możesz na legalu przemieszczać się z nożem i to w garści.Pewnie dlatego to takie popularne zajęcie w tych nerwowych czasach.A teraz jeszcze przyszła jesień, ludzie na Facebooku spamują na lewo i prawo, ile to nie zebrali, ledwo wysiedli z samochodu, ba, niektórzy to drzwi uchylili, a złoto lasu samo im się kilogramami do środka ładowało.Naczyta się tego i naogląda normalny człowiek i też go nachodzi ochota na igraszki ze śmiercią, bo przecież w sklepie trzy ususzone kapelusze o łącznej wadze dwudziestu gramów kosztują dziesięć polskich złotych, a parę kilometrów dalej wystarczy parę przysiadów i fortuna zostaje w kieszeni.Co w ogóle można zrobić z dwudziestu gram grzybów? Okłady na oczy?W ten właśnie sposób sam poczułem gorączkę grzybni i wylądowałem na leśnym parkingu.To tutaj trafiają wszyscy amatorzy.Zawodowcy strzegą najbogatszych grzybowisk lepiej niż oczu w głowie — prawdopodobnie znaleźli te miejsca, jak zakopywali tam zwłoki.Na parkingu tymczasem tłok jak pod Ikeą w czasie pandemii. Najbliżej stoją jakieś dziewczyny w wyzywających strojach.Ubrały się tak, żeby były dobrze widoczne w lesie, a teraz pewnie handlują grzybami — myślę.- Ile? – pytam.- W pipu osięsiąt, do papu pięsiąt.- Nie rozumiem – ponawiam pytanie: – Grzybki po ile?- My badanu a czystu, ne ma grzybku.Biedne grzybiarki — myślę — Nic nie nazbierały, nic nie sprzedadzą, nie będą miały co do ust włożyć.Ale już moją uwagę zwraca biały SUV, z którego wysiada lalunia w białym dresiku i białych adidaskach. Za nią buja się popisany ochroniarz z buldogiem francuskim na smyczy i designerskim koszykiem wyplecionym z kolorowej wikliny przez chińskie dzieci za miskę ryżu zgodnie ze staropolskim wzorem i nowopolską strategią gospodarczą. Lalunia rusza w las, ochroniarz z buldogiem za nią.Za tymi nie ma sensu iść, chyba że chcesz zostać mistrzem drugiego planu w relacji na Instagramie, bo co chwila przystają, ale nie żeby podnieść grzyba, tylko żeby nadać internetowy przekaz dla innych przedstawicieli swojego gatunku:„Grzybuw nie ma ale i tak jest zaebiście”.Oczywiście grzyby są, tylko oni ich nie widzą, bo widzieć nie chcą, a jeść czegoś, co rośnie w lesie, na pewno nie zamierzają.Kawałek dalej jakiś koleś wali pokłony przed grzybem.- Wszystko w porządku? – pytam.- Szatan – odpowiada i zaczyna lizać grzyba pod kapeluszem.- Rozumiem – kłamię, kreślę znak krzyża w powietrzu i odchodzę.Ale wtem kątem oka dostrzegam cień przemykający między drzewami.Ruszam za nim i po chwili widzę dokładnie:Stary sweter w jodełkę, spodnie moro, kalosze, bagnet za pasem, wiadro po farbie z ołowiem, pordzewiały rower marki Ukraina.Widzę tutaj dwie opcje — typ albo idzie na grzyby albo wraca do porzuconych w lesie zwłok na kolejną porcję pośmiertnych amorów.Wiem, że jeśli chcę znaleźć grzyby, muszę za nim iść, ale doskonale zdaję sobie również sprawę, że mogę już nie wrócić.Zakładam, że to jednak mistrz ceremonii i ruszam za nim w bezpiecznej odległości. Gość tymczasem doskonale zdaje sobie sprawę, że ma ogon, bo co jakiś czas odwraca się i posyła mi to podejrzany uśmiech, to podstępne spojrzenie.Idę dokładnie za nim i jakimś cudem to ja zbieram twarzą pajęczyny.Wtem rozpływa się między drzewami.No, dobra, jestem w lesie, teraz tylko znaleźć jakieś grzyby i wyjść z tego cało.Halo, czy są tu jakieś grzyby?Kurde, no są.Rosną sobie ot tak sobie. Jak gdyby nigdy nic.I to jeden nieopodal drugiego.Dziwne… Może mi w to nie uwierzycie, ale w dwie godzinki nazbierałem pełen koszyk i to bez żadnych niebezpiecznych sytuacji!No dobra, teraz tylko odnaleźć drogę powrotną do auta i dotrzeć do niego w jednym kawałku.Kurde…Przecież moje auto widać stąd, gdzie stoję…Idę i zastanawiam się nad tym wszystkim.Jak bym nie próbował tego ugryźć, za każdym razem wychodzi mi, że po prostu miałem niebywałe szczęście.Nieopodal parkingu ten sam koleś co wcześniej wali pokłony przed innym grzybem.- Szatan? – pytam.- Papierzak – odpowiada.- Religijny człowiek – mówię do siebie.Wracam do domu.Myślę, czy by może nie odpocząć, ale przecież nie ma chwili do stracenia.Biorę szczoteczkę do zębów i zabieram się za czyszczenie.Po kilku godzinach grzyby lśnią jak nowe.Pora je sprawdzić.Aplikacja w smartfonie pokazuje, że połowa to pieczarki, a połowa muchomory.Wyrzucam połowę.Dla pewności otwieram lodówkę i skanuję grzyby na pizzy z Biedronki.Też muchomory.Wyrzucam pizzę i aplikację.Połowy połowy sam jednak nie jestem pewien, więc i ta ląduje w koszu. Tymczasem połowa połowy połowy jest obgryziona przez ślimaki.Nie no, przecież samiec alfa i omega ze szczytu łańcucha pokarmowego nie będzie dojadał resztek po jakimś mięczaku-obojnaku.Wyrzucam.Rozcinam pozostałe i okazuje się, że w połowie połowy połowy połowy robale dokazują jak patusy pod Żabką w niedzielę wolną od handlu.Wyrzucam.Nie jest tak źle, zostały mi dwie garści grzybów!W mojej głowie powoli układa się genialny plan:Jedną garść usmażę, drugą — ususzę.Wpisuję w wyszukiwarkę: „gesler, grzyby, przepis, łatwy, zanzibar”.„Najpierw obgotuj przez 10 minut i wylej wodę. Potem obgotuj przez następne 10 minut i wylej wodę. Potem już tylko na 10 minut na rozgrzaną patelnię”.Kierując się zdrowym rozsądkiem i rozsądnymi instrukcjami, z mojego koszyka grzybów wyszły mi dwie garści grzybów, a z jednej z nich trzy czwarte łyżki stołowej.Coś musiałem źle zrobić, bo przecież nie wyparowały…W końcu nadchodzi ta wiekopomna chwila:Nabieram je na łyżkę i zjadam — na raz, bez chlebka, z namaszczeniem.Mm… O tak… Kawior lasu…Hm…Smak chyba wylałem razem z wywarem…Trudno — suszenie na pewno się uda.W imię intensywnego grzybowego aromatu!Zgodnie z zaleceniami — piekarnik na 40 stopni i idę spać.Wstaję rano, w mieszkaniu unosi się intensywny grzybowy aromat.Udało się! — myślę.Ochoczo otwieram piekarnik.Szukam moich grzybów, ale ich nie widzę.Wchodzę do Internetu i tam również szukam.W Internecie moich grzybów nie ma, ale wychodzą na jaw nowe informacje:92% wody, no kto by pomyślał.Ołów, kadm, rtęć i arsen.Radioaktywny izotop cezu.Rabdomioliza.To całe grzebanie to jest dla jakichś psycholi!Grzybobranie.Grzybobabranie
archiwum
Po raporcie wielkiej ławy przysięgłych z 2018 r. dotyczącym wykorzystywania setek dzieci przez duchownych stanu Pensylwania w USA, NBC News postawiło tezę, że Kościół katolicki jest organizacją przestępczą. Czy powinno nas to dziwić? – Przecież co jakiś czas stawiamy sobie pytanie: jak to się dzieje, że w przestrzeni, która programowo powinna być wolna od seksu, korupcji i przemocy, patologia goni patologię?Newsweek Polska: Książka Babilon. Kryminalna historia kościoła: Religia jest tylko fasadą.
archiwum
Postrach Tatarów - Kim był Bernard Pretficz? – Przez prawie cztery wieki Rzeczpospolita zmagała się z niszczycielskimi najazdami Tatarów. W XVI wieku żył szlachcic zwany "Postrachem Tatarów". O jego zasługach mówi powstałe wówczas porzekadło: „Za pana Pretwica wolna od Tatarów granica.”. Postać dziś prawie zapomniana.
Źródło: youtube
 – Działacze organizacji "Wolna Szkoła" namawiają rodziców uczniów szkół ponadpodstawowych, do których wprowadzony ma zostać nowy przedmiot HiT, by składali deklaracje, że nie kupią kontrowersyjnej książki. Zgodnie z zapowiedziami przedmiot ten pojawi się już we wrześniu "Szkoła wolna od (s)HIT-u" i bojkot podręcznika do przedmiotu Czarnka. Robią listę szkół
Są sprawy ważne i najważniejsze –  przyjdź do mnie nie mogę mama robi pierogi
Koncepcja wolnej woli bez wątpienia ma przełożenie na rzeczywistość – Może wpływać na nasze działania, tak jak wiara w każdy inny nieistniejący twór naszego umysłu
Nawet tak neutralne ogłoszenie potrafi sprowokować bombelkowy szał –  Poznam Panią, wolną, bezdzietną, bez zobowiązań rodzinach do związku stałego