Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 84 takie demotywatory

archiwum
Pogłębiony kanał kończy się 900 m od portu w Elblągu. To oznacza, że właściwie nie ma sensu – 17 września rząd oficjalnie otworzy przekop przez Mierzeję Wiślaną. W tle fety trwa jednak awantura, bo władze w Warszawie nie chcą inwestycji dokończyć tak, by doszła do samego Elbląga. Prezydent Witold Wróblewski uważa, że problem wynika z dużej mierze "z jego przynależności partyjnej". Opowiada też, jaka jest teraz propozycja rządu na stole.Rząd bowiem nie poprowadził swojej inwestycji do końca. Pogłębiony kanał kończy się 900 m od portu w Elblągu. To oznacza, że na obecnym etapie inwestycja właściwie nie ma sensu – ułatwi może życie żeglarzom, ale żadna większa jednostka do miasta po prostu wpłynąć nie może.
Polska, XXI wiek. W procesie Nergala świadek chce, by muzyka poddano egzorcyzmom – Pokrzywdzony Witold B. w trakcie rozprawy przeciwko Nergalowi w sprawie dotyczącej obrażenia uczuć religijnych, domagał się m.in. poddania Adama Darskiego seansom egzorcystycznym. Nergalowi grożą dwa lata więzienia
To może być zabójczy cios –  "Bez wódki się podda". Burza po decyzji Litwy ws. Kaliningradu- Unii nie uda się wywołać sankcjami braku wódki w Rosji. Z tym rosyjski przemysł da sobie radę, ewentualnie pomoże im Białoruś. Natomiast zakaz przewożenia wyrobów alkoholowych do Kaliningradu może być najbardziej dolegliwą sankcją dla mieszkańców tego regionu - ocenia w rozmowie z WP Witold Franczak, ekspert rynków alkoholowych.

Ku przestrodze. Uważajcie na kobiety z Lubina:

 –  Piszę ten post jako przestrogę. Uważajcie na spotkania z kobietami z Lubina . Na portalu randkowym poznałem ostatnio gąskę, z twarzy 7/10, z rozmowy bardzo miła, temat zszedł na spotkanie. Wstępnie kazała podjechać po siebie na kombinat, co już zapaliło mi w glacy lampkę ostrzegawczą, przecież wszyscy wiemy, że na  "Palestynie" mieszkają głównie zdeformowane niedobitki z wyprawy na mordor, które w przerwie od napadania na ludzi piją wodę z kałuży. Spotkanie miało mieć miejsce wieczorem, trochę się zacząłem cykać, że Żaneta (tak ją roboczo nazwijmy) ożeni mi kosę pod żebro zabierając portfel i dokumenty, ale rozum podpowiadał, że może po prostu woli podejść na wylotówkę do Polkowic i nie chce mi ujawniać swojego miejsca zamieszkania, obawy odrzuciłem więc na bok, zatankowałem kilka litrów LPG, spakowałem kanapki na drogę i wyruszyłem. Podjechałem po nią o umówionej 22, bo akurat wtedy kończyła zmianę w markecie. Wieczór zapowiadał się cudownie, bo co prawda Żanetka miała delikatne braki w uzębieniu, które na zdjęciach sprytnie maskowała domkniętym ozorem, co skutkowało też tym, że podczas mówienia widziałem jak komety w postaci wiązek śliny mijają o centymetry moją twarz, to mimo wszystko rozmowa kleiła się doskonale. Może miała epizod z hulajnogą elektryczną podczas którego zahaczyła szczęką o wiadukt, nie mi to oceniać, liczyłem w duchu, że pewnie czeka w kolejce na nowego siekacza i sprawa zostanie niebawem rozwiązana, a wszystko przykryje to, że w duszy jest aniołem, którego szukałem przez całe swoje życie.Za cel podróży postawiliśmy sobie netflix & chill w moim skromnym apartamencie . W pełnym, domowym świetle czar zaczął pryskać, bo nie sposób ominąć faktu, ze Żanetka otwierając buzię wyglądała jakby lubowała się w obgryzaniu głazów pod Szybem Witold w Gorcach, z jednej strony nie chciałem mieć kobiety, której szczęka jest dziurawa jak ulica Towarowa po zimie, ale też wygląd nie jest najważniejszy, prawda? Rozłożyliśmy się wygodnie na kanapie i oddaliśmy seansowi. W połowie filmu Żaneta zaczęła się wiercić, ja natomiast poczułem dziwną woń, zacząłem zastanawiać się co tak ciągnie końskim farszem, a z minuty na minutę zapach coraz bardziej atakowal moje nozdrza. Poczatkowo zwaliłem to na fakt, że wywaliło rury  i po prostu ciągnie szlamem z Bobru po tym jak jakiś Józek postanowił wypiąć odwłok i zrzucić balast do wody, co miało miejsce notorycznie przed moimi oknami, ale po zamknięciu okna sytuacja tylko się pogorszyła. Ku mojemu zdziwieniu Żaneta coraz bardziej gięła się w pałąk, nie sposób było jej nawet przytulić. Chwilę później stanęła na baczność i piskliwym głosem zapytała gdzie w mojej posesji jest wychodek. Wskazałem palcem, wrzuciłem pauzę i sięgnąłem po telefon czekając na jej powrót. Zdążyłem obejrzeć pół poradnika o zakładaniu pasieki na YouTube a mojej podopiecznej nadal nie było. Drugim problemem było to, że fekalny smród nadal dobiegał z moich okolic. Podniosłem nogi żeby rozprostować się po pokoju, i w miejscu, gdzie jeszcze 15 minut temu siedziała niedoszła Księżniczka Daisy zobaczyłem wielką, okrągłą, brązową drachę, na której chwilę wcześniej trzymałem kolano. Rozchwiany adrenaliną pobiegłem do garderoby zrzucić spodnie, jednocześnie przykładając nos do plamy na joggerkach i modląc się w duchu aby to nie było to, co od kilku minut spowija moje myśli. To było to. Wróciłem do salonu potykając się o kawałek klocka, który musiał jej wylecieć nogawką przy wstawaniu, a którego nie dostrzegłem. Drugim aktem modłów była prośba do Boga, aby to wszystko było tylko sen, nie wierzyłem w to co się właśnie dzieje. Przebrałem spodnie i pobiegłem pod drzwi łazienkowe, stanałem i krzyknąłem -Żaneta, zesrałaś sie? Nikt nie odpowiedział. Szarpnałem za klamke, wbiegłem do łazienki, w środku zastałem jedynie przeciąg wpadający przez uchylone okienko, potężną woń stadniny, oraz balasa w muszli, który niewiele różnił się gabarytami od bożonarodzeniowego łańcucha choinkowego na kamiennogórskim rynku. Czaicie? Baba ożeniła mi kloca na rogówke, kawałek wypadł na dywan, resztę potężnego zaganiacza zostawiła w muszli, nawet nie próbując go spłukać, po czym wypyliła przez okienko.  Potwierdzając tylko pierwsze słowa pierwszego akapitu, nie umawiajcie się z kobietami z Lubina .
archiwum – powód
Towarzyszyli mu dwaj inni więźniowie - Tadeusz Redzej i Edward Ciesielski –
Wraz z nim zbiegli więźniowie Tadeusz Redzej i Edward Ciesielski –
"Jacy ci ludzie są dobrzy, to się w głowie nie mieści. Jeździłem tam wiele razy i wiele razy tej dobroci doświadczałem. Dlaczego właśnie ich spotyka ta straszna wojna?" - Witold Szabłowski –
archiwum
Marcin Miller z Boys wspomina Witolda Paszta – dla MuzycznaPolska pl
Źródło: Magazyn_informacyjnyTV
archiwum
Witold Paszt nie żyje. – Szczęśliwej drogi już czas Panie Witoldzie. Dzięki za każdą magiczną nutę.
archiwum
Prof. Witold Modzelewski: przy reformach tak szerokich jak Polski Ład, początkowe zamieszanie jest czymś normalnym. – Mądrego to i miło posłuchać. Kiedyś na przykład mówił, że:ŻADNEJ REFORMY PODATKOWEJ NIE ROBI SIĘ W CELU ZMNIEJSZENIA PRZYCHODÓW BUDŻETUCzas się bać.
26-latek z Małopolski w 1999 roku zabił swojego ojca, odciął mu głowę, zdjął z niej skórę i zrobił maskę. Następnie chodził w tej masce po wsi udając swojego ojca – Przerażająca zbrodnia miała miejsce 29 maja 1999 roku w Brzyczynie, koło Skawiny w Małopolsce, gdzie zabójca mieszkał w jednym domu ze swoim ojcem i dziadkiem. Jego zbrodnia została odkryta dopiero po południu, dzień po zabójstwie, kiedy dziadek nabrał podejrzeń, podczas śniadania - głos osoby, z którą jadł śniadanie, nie pasował do głosu jego syna."Władysław studiował i mieszkał w Krakowie. Z ojcem i dziadkiem zamieszkał trzy miesiące przed tragicznym zdarzeniem, kiedy został wyrzucony ze studiów. Znajoma rodziny opisała go jako spokojnego, zamyślonego […] W niedzielę 30 maja 1999 roku około godziny 19.40, kiedy Józef i Witold (52 lata) szykowali się do spania, do pokoju wszedł Władysław. Pod pozorem pomocy w jakichś pracach w gospodarstwie, wywabił ojca z domu. W piwnicy poraził go paralizatorem, następnie zaczął zadawać rany przygotowanym wcześniej szpikulcem. Kiedy ojciec się przewrócił, pomagał sobie nogami. Uderzał w okolice karku i serca. Nieżywego ojca powiesił za nogi do kraty piwnicznego okna, szpadlem odciął mu głowę. Odpreparował skórę wraz z włosami z czaszki, natarł od wewnątrz solą. Głowę pozbawioną skóry wyrzucił pod balkon w chwasty. Zszył skórę na kształt maski, wykleił plastrami, sobie wygolił włosy z przodu i boku głowy, po czym nałożył maskę" - czytamy w serwisie Crime.Następnie zabójca włożył na siebie ubranie ojca, jego kapelusz i chodził po wsi, naśladując chód ojca. Przywitał się z sąsiadem, a następnie spotkał się z dziadkiem. Bawiło go, że nikt go nie rozpoznał. Władysław złapany został 30 maja 1999 roku w Libertowie, niedługo po tym jak dziadek odkrył zwłoki swojego syna w piwnicy domu. W listopadzie 2001 roku zabójca został skazany na 25 lat pozbawienia wolności
archiwum – powód
Miś, reż. Stanisław Bareja. – Autor: Witold Opielewicz
archiwum – powód
Dziennikarz Witold Odrobina nie żyje – W wieku 50 lat zmarł dziennikarz radiowy i telewizyjny Witold Odrobina. W przeszłości związany był z RMF FM, Grupą TVN i Wirtualną Polską.
Źródło: Www.tvn turbo.pl
W wieku 50 lat zmarł Witold Odrobina – Przez wiele lat dziennikarz był związany z radiem RMF FM oraz TVN Grupą Discovery. W swojej dziennikarskiej karierze zajmował się wieloma tematami, w ostatnim czasie między innymi motoryzacją. Informację o śmierci dziennikarza potwierdziła tvn24.pl Edyta Kubalska, producentka "Raportu Turbo" w TVN Turbo. W 1997 roku został reporterem RMF FM. Z powietrza, latając helikopterem RMF FM, dawał relacje z takich wydarzeń jak powódź stulecia, a także akcji drogowych czy imprez organizowanych przez RMF FM
archiwum
Takiego Tweeta udostępnił Witold Tumanowicz –
archiwum
W pierwszym odcinku „Czterech pancernych i psa” Mura walczy z dzikiem. Scena jest prawdziwa, tylko przed walką dzik dostał zastrzyk uspokajający, tak zwanego „głupiego Jasia”. – - A zastrzyki w tamtych czasach były bardzo silne - śmieje się aktor Witold Pyrkosz, odtwórca w filmie roli kaprala Wichury.- Kiedyś mojej żonie - wspomina - utknęła w przełyku kość z kaczki. Pojechaliśmy do szpitala, ale tak bardzo broniła się przed jej wyjęciem, że podali jej właśnie „głupiego Jasia ”. I… trzyma on ją do dzisiaj!
Podobno cały San Escobar ją popiera –  Witold Waszczykowski@WaszczykowskiWRośnie komitet wyborczy@BeataSzydlo na Prezydenta RP
Witold Pyrkosz (1926-2017)Jan Machulski (1928-2008)Jacek Chmielnik (1953-2007)Krzysztof Kiersznowski (1950-2021) –
Źródło: Internet
archiwum
Polityka, choroba i hejt – Witold Waszczykowski poinformował o swojej chorobie i... spotkał się z falą hejtu. Sam nie pochwalam znęcania się nad politykiem ale oni wszyscy muszą chyba sobie zdawać sprawę że na wyrazy współczucia i ubolewania mogą liczyć co najwyżej po swojej śmierci i to też nie u każdego. No chyba że pan minister leczy się na NFZ to szacunek ale powinien o tym wyraźnie poinformować.