Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 282 takie demotywatory

Oto Valonia ventricosa, zwany też "gałką oczną marynarza" - największy jednokomórkowy, zdolny do samodzielnego życia, organizm na świecie. – Osiąga średnicę do czterech centymetrów. Spotkać go można w ciepłych wodach wybrzeży obu Ameryk, Azji Południowo-Wschodniej, Australii i w Oceanii. Wygląda jak kulka w kolorach od zielononiebieskiego do niemal czarnego. Jednak, gdy się go dotknie, zapada się w sobie niczym balonik, z którego częściowo zeszło powietrze. Srebrzysty połysk zawdzięcza unikatowemu kształtowi kryształów celulozy, tworzących ścianę komórkową. Badany od ponad 100 lat, nie zdradza swojej największej tajemnicy: jaka jest jego rola w ekosystemie. Może po prostu istnieje tylko po to, by ładnie wyglądać?* Dla osób, którym nie wyświetla się źródło wklejam adres do artykułu w pierwszym komentarzu.
 –
Komórka odpornościowa goni i niszczy bakterie –
0:09
archiwum
Ten znak wymaga aktualizacji. – Od dawien dawna zamiast lizaka musi być smartfon.
Źródło: Internet
 –
Prawdziwe OZE... istnieje! –
0:09
Źródło: OTM
 –
Głębokie lata 90., ogródek słynnej krakowskiej kawiarni Vis à Vis, zwanej potocznie „Zwisem”. Wchodzi kompozytor Zbigniew Preisner i zamawia parówki – W owym czasie w Zwisie pracowały dwie cudowne starsze Panie - Zosia oraz Krysia, najstarsi ludzie nie pamiętają, której z nich anegdota dotyczy, ale większe prawdopodobieństwo, że Krysi. Zatem wchodzi Preisner, zamawia parówki, pani Krysia biegnie z zamówieniem na zaplecze, a Preisner wyciąga wielkiego Centertela, gdyż były to czasy początków telefonii komórkowej w Polsce. Stolikowe towarzystwo Preisnera, jak również wszyscy dookoła cmokają i zachwycają się zdobyczą techniki wielkości pokaźnej cegłówki, tymczasem kwadrans mija, a parówek ni widu ni słychu. Preisner wreszcie, chcąc jeszcze bardziej zadziwić znajomych, wysuwa antenkę telefonu i pracowicie wystukuje na nim numer do Zwisu. Na zapleczu odbiera Krysia. - Tu Preisner - mówi do słuchawki Preisner - gdzie są moje parówki? Nie mija 30 sekund, jak z lokalu wybiega Krysia. - Panie Preisner, panie Preisner, telefon do pana!
 –
 –
0:08
Burza nad Skórczem – fot. Maria Werner
Komórka raka trzustki –
 –
0:04
 –
Czasami piszę smsy,gdy prowadzę samochód – Wiem, że to niebezpieczne,ale po alkoholu robię różne głupoty
archiwum
Potrzebna pomoc dla seniora. Jeśli ktoś jest w stanie, niech wspomoże zbiórkę pieniędzy dla Pana Zenona albo chociaż poda to dalej – "Pan Zenon ma 66 lat i mieszka w Łęknie, wsi pod Zaniemyślem. Przez 37 lat pracował jako malarz. Dalszą pracę uniemożliwił mu udar, który spowodował problemy z poruszaniem ręką oraz nogą. Jego żona zmarła 6 lat temu. Pan Zenon ma trójkę dzieci, ale w ogóle się nim nie interesują. Nie pomagają, nie przychodzą…Pan Zenon podżyrował kiedyś kredyt swojemu znajomemu. Niestety. Znajomy nie spłacał i płatność zobowiązań spadła na Pana Zenona. Komornik zabiera mu 500-600 zł miesięcznie. Do tego duże wydatki na leki, mieszkanie, media czy jedzenie. Pan Zenon przez TRZY LATA żył bez prądu! Nie miał po prostu jak za niego zapłacić! Przez te kilka lat siedział w swoim mieszkanku przy świeczkach i włączonym radyjku na baterie.Nie można pozwolić, by Pan Zenon znowu żył bez prądu, dlatego trzeba będzie teraz na bieżąco opłacać rachunki. Pan Zenon żyje w mieszkaniu, które składa się tylko z salonu i kuchni. Nie ma w nim łazienki. Pan Zenon myje się w misce. Nawet ciężko to nazwać mieszkaniem. To bardziej taka część strychowa, komórka. Na dodatek wszystko jest okopcone od grzania." To straszne w jakich warunkach żyją ludzie, który u schyłku życia powinni być szczęśliwi i nie musieć się o nic martwić.

Ta bajka to... prawdziwa historia:

+18
Ten demotywator może zawierać treści nieodpowienie dla niepełnoletnich.
Zobacz
Ta bajka to... prawdziwa historia: – Do siedzącego przy śniadaniu w szpitalnej stołówce Centrum Onkologii zamyślonego księdza podszedł mocno wychudzony chłopak w kraciastej piżamie ze swoim skromnym posiłkiem na tacy:- Można się do księdza dosiąść?- Jasne - przytaknął jakby nadal nieobecny facet w koloratce.- Ksiądz tutaj to do kogoś, czy ze sobą? - kontynuował pytania chłopak.- Ze sobą, ale to początek drogi - odpowiedział ksiądz wciągając się w rozmowę - Z lekarzem już wiemy, że jest, ale nie wiemy z jakiej grupy i w jakim stopniu rozwoju.- Ksiądz się nie martwi - uśmiechnął się chłopak - Niech ksiądz żyje najzwyczajniej normalnie jak dotąd.- A czy teraz ja mogę ci zadać pytanie? - zwrócił się z badawczym wzrokiem ksiądz, który był pewien, że siedzący przed nim łysy młodzieniec przypominający bardziej cień człowieka o niemal trupim wyglądzie skóry musi być onkologicznym pacjentem dość długo.- Niech ksiądz pyta. Powiem jak na spowiedzi - roześmiał się chłopak.Ksiądz dość niepewnie jakby wiedział, że o pewne rzeczy nie wypada wypytywać mimo wszystko zapytał przyciszonym głosem:- Jesteś młody, bardzo młody i tak bardzo chory. Nie masz o to żalu? Żalu do Boga? Żalu do świata? Żalu do losu?- Proszę Księdza, mam obecnie 21 lat i choruję na raka od 16 roku życia - zaczął odpowiadać młodzieniec, jakby przygotowany na to pytanie - I nic lepszego nie mogło mi się przytrafić.Jak miałem 14 lat mój tata wyprowadził się do młodszej kobietki niż mama. Moje gimnazjum – szkoda gadać – myślałem, że tak mało zgranej społeczności szkolnej nie ma na świecie. A ja?Wypieszczony jedynak. Spadochroniarz z podstawówki. Taki typowy gnojek bez ambicji, bez chęci do nauki i bez chęci do pobożnego życia. Właściwie bez chęci do normalnego życia. Proszę mi wierzyć księże, że mimo bierzmowania wcale mi też nie było z Panem Bogiem po drodze.I przyszła zmiana.Kiedy zachorowałem rodzice umówili się, że będą mnie odwiedzać w klinice naprzemiennie, aby nawet się nie spotkać na szpitalnym korytarzu, ale ekonomia wzięła górę i tata zaproponował, że skoro codziennie do mnie przyjeżdża, to może zabierać matkę po drodze. Po jednym z powrotów ode mnie tata wysadzając mamę pod blokiem zapytał czy może wrócić. Wrócił I tak już zostało. Po roku urodził mi się braciszek, a lekarz zgodził się na przepustkę, abym został chrzestnym. Wiem, że nie zdążę założyć własnej rodziny, ale mam już dzieciaka jak swojego i do tego brata! I mogę się cieszyć z jego rozwoju, śledzić jak rośnie i jakie robi postępy. I jestem przekonany, że jak mnie już nie będzie, to będzie komu jeździć na mojej deskorolce, a rodzice na starość nie zostaną sami.A w gimnazjum z powodu mojej choroby najpierw zintegrowała się moja klasa, a wkrótce cała szkoła... Bal charytatywny jeden, drugi... Rozgrywki sportowe... Aukcje przedmiotów i autografów jakiś sławnych ludzi, którzy pewnie mnie nie znają... Mi już żadna kasa nic nie pomoże, a oni tak się rozkręcili, że chcą dalej wspólnie działać.Proszę księdza - zawsze chciałem mieć tatuaż na łydce, ale matka twierdziła, że to gadżet kryminalistów. I niech Ksiądz spojrzy jaka plecionka. Gdybym nie zachorował mógłbym sobie ją z głowy wybić młotkiem.I chyba najważniejsze: uważam, że jest ogromnym przywilejem wiedzieć, że miesiące, tygodnie i dni się kończą. I w pewnym momencie okazało się, że jestem taki uprzywilejowany, że już nic nie da się zrobić.Po pierwsze - swoje dni przestałem marnować na głupoty, na kłótnie, na uprzykrzanie życia innym. W miarę możliwości naprawiłem wyrządzone szkody i napisałem kilka listów do ludzi, których skrzywdziłem – w tym do mojej wychowawczyni.Po drugie - rozdysponowałem też swoje rzeczy i nagrałem komórką kilka godzin monologu z myślą o moim braciszku. Jestem też przygotowany na spotkanie z Bogiem odnawiając życie sakramentalne i zaprzyjaźniając się z Matką Bożą przez codzienny różaniec póki sił mi starczy.Proszę księdza – aż trudno w to uwierzyć, ale ten mój nowotwór przyniósł w życiu tyle dobra. Nie trzeba bać się śmierci. Trzeba bać się zmarnować swoje życie...* Michał zmarł w niespełna 4 miesiące po tej rozmowie - w Święto Matki Bożej Różańcowej - 7 października.
archiwum – powód
Stacjonarny SMARTFON! – Kiedy technologia zatoczyła pełne KOŁO...
Źródło: ON THE MOVE
Włączam telefon - komunikat: ''Trwa aktualizacja. Teraz wszystko będzie jeszcze prostsze,przyjaźniejsze i ładniejsze''.Włączam komputer - komunikat: ''Trwa aktualizacja. Teraz wszystko będzie jeszcze prostsze, przyjaźniejsze i ładniejsze'' – Włączam tablet - - komunikat: ''Trwa aktualizacja. Teraz wszystko będzie jeszcze prostsze, przyjaźniejsze i ładniejsze''....Chyba pójdę obudzić żonę.
 –