Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1000 takich demotywatorów

archiwum

Czy słowa Antoniego Marianowicza polskiego poety pochodzenia żydowskiego (wł. Jerzy Berman) ur. 1923 r. zm. 2003 r., to jeszcze filo, czy już antysemityzm?

Czy słowa Antoniego Marianowicza polskiego poety pochodzenia żydowskiego (wł. Jerzy Berman) ur. 1923 r. zm. 2003 r., to jeszcze filo, czy już antysemityzm? – „Myśmy w getcie marzyli o wujku Roosevelcie, jako naszym zbawcy. Że przyjdzie z całą swoją amerykańską potęgą i na rękach nas wyniesie z tego piekła... A oni wszyscy się na nas wypięli. Nie kiwnęli palcem. Im było niewygodnie o nas słyszeć. Raporty Karskiego nikomu nie były potrzebne. Za to pięćdziesiąt lat po wojnie okazało się, że ci sami ludzie, albo ich następcy, chętnie wezmą finansowe zadośćuczynienie za swoich - wtedy zdradziecko opuszczonych - rodaków.” Czy słowa Antoniego Marianowicza polskiego poety pochodzenia żydowskiego (wł. Jerzy Berman) ur. 1923 r. zm. 2003 r., to jeszcze filo, czy już antysemityzm? – „Myśmy w getcie marzyli o wujku Roosevelcie, jako naszym zbawcy. Że przyjdzie z całą swoją amerykańską potęgą i na rękach nas wyniesie z tego piekła... A oni wszyscy się na nas wypięli. Nie kiwnęli palcem. Im było niewygodnie o nas słyszeć. Raporty Karskiego nikomu nie były potrzebne.   Za to pięćdziesiąt lat po wojnie okazało się, że ci sami ludzie, albo ich następcy, chętnie wezmą finansowe zadośćuczynienie za swoich - wtedy zdradziecko opuszczonych - rodaków.”
archiwum

pis-owskie "zaginanie" rzeczywistości- a nie lepiej było mamie się poskarżyć ? Nie został przyjęty na stanowisko asystenta na wydziale prawa Uniwersytetu Gdańskiego. Jak stwierdził, powodem było jego zatrudnienie w resorcie. Gdyby nie to , że ...

pis-owskie "zaginanie" rzeczywistości- a nie lepiej było mamie się poskarżyć ? Nie został przyjęty na stanowisko asystenta na wydziale prawa Uniwersytetu Gdańskiego. Jak stwierdził, powodem było jego zatrudnienie w resorcie. Gdyby nie to , że ... – profesor Jerzy Zajadło, kierownik katedry Teorii i Filozofii Państwa i Prawa Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. "Panie Janie Kanthak - w związku z Pana wypowiedzią w programie "Tak jest" uprzejmie informuję, że Rada Wydziału PiA UG odrzuciła Pańską kandydaturę na stanowisko asystenta nie z powodów politycznych, lecz z powodu Pańskich wątpliwych i bardzo niskich kompetencji naukowych. I tyle - Pańskie wypowiedzi w przestrzeni publicznej utwierdzają mnie w przekonaniu, że nasza zbiorowa decyzja była ze wszech miar słuszna. Piszę to z pełnym przekonaniem jako członek tego szacownego gremium. Proszę więc zrezygnować z wszelkich własnych iluzji na ten temat."-zaorane,a myślał że tak po pisowsku dostanie stołek,bez kompetencji
archiwum

Retoryka prorządowych "specjalistów", w kwestii obecności u nas amerykańskich żołnierzy zaczyna przypominać szalonego Don Kichota.

Retoryka prorządowych "specjalistów", w kwestii obecności u nas amerykańskich żołnierzy zaczyna przypominać szalonego Don Kichota. – "Zapowiedź zwiększenia obecności wojskowej USA w Polsce i zakupu myśliwców F-35, które będą mogły w odwecie przedrzeć się nad Królewiec i zlikwidować przeciwnika, wywołały wściekły atak partii rosyjskiej w Polsce..."Jerzy Targalski

Aktor teatralny, scenarzysta, twórca Studenckiego Teatru Satyryków Jerzy Markuszewski uważał, że zawsze należy o sobie dobrze mówić, by coś w życiu osiągnąć

Aktor teatralny, scenarzysta, twórca Studenckiego Teatru Satyryków Jerzy Markuszewski uważał, że zawsze należy o sobie dobrze mówić, by coś w życiu osiągnąć – - W latach sześćdziesiątych - wspominał - gdy zacząłem pracować w teatrze polskiego radia, na wszystkich naradach, gdy ktoś mówił, że trzeba sztukę dać komuś dobremu, wstawałem i mówiłem… "Markuszewski jest dobry”.Wszyscy się śmiali, uważali to za żart. Ale po kilku takich występach opłaciło się. Usłyszałem, jak mój szef powiedział: może to damy Markuszewskiemu? Ktoś mi mówił, że on dobry jest, nie pamiętam już kto, ale ktoś z branży…

Dzisiaj 96 lat skończył Papcio Chmiel! Henryk Jerzy Chmielewski ps. Jupiter, żołnierz AK oraz twórca kultowego komiksu Tytus, Romek i Atomek

Dzisiaj 96 lat skończył Papcio Chmiel! Henryk Jerzy Chmielewski ps. Jupiter, żołnierz AK oraz twórca kultowego komiksu Tytus, Romek i Atomek – 200 lat Panie Henryku!
archiwum

Aktor Jerzy Bończak zażartował przed konferencją. Dyrektorka teatru Aleksandra Gajewska straciła pracę.

Aktor Jerzy Bończak zażartował przed konferencją. Dyrektorka teatru Aleksandra Gajewska straciła pracę. – To reakcja władz województwa po konferencji prasowej sztuki "Hotel Westminster". Przed wydarzeniem aktor i reżyser Jerzy Bończak w niecenzuralny sposób żartował z siedzących na widowni przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego.Na nagraniu wdać, jak Bończak pyta dyrektor Aleksandrę Gajewską kim są ludzie siedzący na widowni."To trzy super dziewczyny z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego i Wydziału Kultury" - odpowiedziała Gajewska. Wtedy Bończak stwierdził, że "powie im do słuchu". Dyrektorka poprosiła aktora, żeby "tego nie robił, bo oni nie mają poczucie humoru", na co aktor stwierdził, że ich " pier*i". Władze województwa śląskiego zareagowały na zdarzenie błyskawicznie marszałek Chełstowski wezwał do siebie dyrektor Gajewską i uznał, że dalsza współpraca nie będzie możliwa, gdyż zachowanie dyrektorki "nie mieściło się w przyjętej i powszechnie rozumianej lojalności wobec pracodawcy".Dodam tylko, iż ta sztuka to komedia.

Nawet najpiękniejszymi słowami nie usprawiedliwisz najgorszego sku*wysyństwa

Nawet najpiękniejszymi słowami nie usprawiedliwisz najgorszego sku*wysyństwa –  Jerzy Bokłażec @bokInze, „Księża są jak kwiaty, trzeba je czasem przesadzać, aby kwitły", mówił abp Józef Michalik o przenoszeniu księży do innych parafii. Abp Michalik wsławił się publiczną obroną księdza pedofila (choć wiedział o jego czynach) oraz wypowiedzią o dzieciach prowokujących księży.
archiwum – powód

Jerzy Urban dla maturzystów - praktyczne rady i wspomnienia.

Jerzy Urban dla maturzystów - praktyczne rady i wspomnienia. – A po maturze obowiązkowo na kremówki.
archiwum

Muzeum Narodowe przywraca prace Natalii LL i Katarzyny Kozyry.

+18
Ten demotywator może zawierać treści nieodpowienie dla niepełnoletnich.
Zobacz
Muzeum Narodowe przywraca prace Natalii LL i Katarzyny Kozyry. – Prace Natalii LL i Katarzyny Kozyry wracają do Muzeum Narodowego w Warszawie – poinformował szef placówki prof. dr hab. Jerzy Miziołek.Na stronie Muzeum Narodowego w Warszawie pojawiło się oświadczenie, w którym prof. Miziołek zapewnia, że dzieła Natalii LL i Katarzyny Kozyry będą eksponowane na wystawie. Przypomnijmy, że w sobotę prace zostały usunięte z ekspozycji. Wśród nich było dzieło przedstawiająca kobietę jedzącą banana, zatytułowane "Sztuka konsumpcyjna". To właśnie ono miało wywołać kontrowersję i spowodować zamknięcie wystawy. Decyzja o wycofaniu ekspozycji spotkała się z protestem w mediach społecznościowych.Czyli małpa w ZOO jedząca banana to też Sztuka przez duże S. Naprawdę to "dzieło" to sztuka? Jeśli tak, to znam kilka dziewczyn, które robią ją znacznie lepiej.Czy jest ktoś, kto uważa iż to dzieło powinno być eksponowane w Muzeum Narodowym?

Jerzy Buzek w ramach kampanii poszedł zebrać jakieś śmieci w lesie Wszystko to jest tak nienaturalne, że wygląda, jakby je kradł

Wszystko to jest tak nienaturalne, że wygląda, jakby je kradł –

5 minut i po zawale, czyli jak szaman Jerzy Zięba radzi "ratować" ludzi w czasie zawału

5 minut i po zawale, czyli jak szaman Jerzy Zięba radzi "ratować" ludzi w czasie zawału – Oby tylko kretyni, którzy wierzą w bzdury tego człowieka udzielali takiej pomocy wyłącznie sobie nawzajem
0:30
archiwum

Nadchodzi czas gdy Czerwony Kapturek ze św. Jerzym muszą zejść do podziemia Biblioteka szkoły Taber w Barcelonie usuwa ze swoich zbiorów książki uznane przez stowarzyszenie Associació Espai i Lleure za "wysoce stereotypowe i seksistowskie". Usuwane między innymi są opowiadania o Czerwonym Kapturku oraz świętym Jerzym.

Biblioteka szkoły Taber w Barcelonie usuwa ze swoich zbiorów książki uznane przez stowarzyszenie Associació Espai i Lleure za "wysoce stereotypowe i seksistowskie". Usuwane między innymi są opowiadania o Czerwonym Kapturku oraz świętym Jerzym. – Pozostałe szkoły biorąc przykład z Taber również rozpoczęły przeglądy swoich zbiorów, a w Fort Pienc stowarzyszenie rodziców powołało dodatkowo komisję do spraw Równości płci.

W rocznicę katastrofy smoleńskiej warto przypomnieć słowa gorzkiej prawdy doświadczonego polskiego pilota Jerzego Grzędzielskiego, który zmarł kilka miesięcy po napisaniu tego tekstu

 –  Grzegorz Micuła10 marca 2017 ·Przy okazji kolejnej miesięcznicy co poniektórym pod rozwagę....Minęło już ponad sześć lat od katastrofy smoleńskiej, a zarazem sześć lat kłamstw i oszczerstw wynikających z braku wiedzy i cynizmu. Doczekałem się pięknej, wolnej Polski. Nie chcę jej stracić, o katastrofie smoleńskiej mam prawo mówić. Poświęciłem lotnictwu niemal 50 lat, z czego jako kapitan w liniach lotniczych ponad 30. Przewiozłem bezpiecznie miliony pasażerów od Alaski po Australię, od Tokio i wyspę Guam na środku Pacyfiku po Amerykę Północną i Południową.W cywilizowanym świecie do kokpitu samolotu wiozącego VIP-ów nikt nie ma wstępu. Dam przykład: w 2013 roku pani kanclerz Merkel leciała ze swą świtą do Indii. Samolotu nie wpuszczono w przestrzeń powietrzną Iranu. Kapitan prawie dwie godziny krążył po stronie tureckiej, po uzyskaniu zgody poleciał dalej. Pani kanclerz dowiedziała się o tym siedem godzin po wylądowaniu. Proszę sobie wyobrazić naszą polityczną gawiedź. Pewnie kapitana wyrzucono by za burtę, a politycy sami wiedzieliby najlepiej co robić.Od momentu katastrofy pojawia się podejrzenia o spisek na życie prezydenta i zdradę stanu z obcym państwem. O bredniach głoszonych na temat katastrofy można napisać książkę lub nawet kilka. Wspomnę tylko wybrane. Pan minister Macierewicz zaraz po katastrofie twierdził, że Rosjanie na lądowanie premiera Tuska przywieźli w teczce ILS (Instrument Landing System), a na lądowanie prezydenta już nie przywieźli. Dalej Rosjanie nie odpędzili, powtarzam kuriozalne określenie „nie odpędzili”, naszego kapitana i nie zamknęli lotniska. Odpowiem panu ministrowi: ILS waży kilkaset kilogramów. Na lotnisku Okęcie był montowany 4 lata. Specjalnie wyposażony samolot kalibrował go, stabilizował ścieżkę schodzenia i centralną oś pasa. Na lotnisku Modlin instalowano ILS przez 3 lata. Koszt wyniósł 62 mln złotych. Panie Ministrze — kapitana nie odpędza się. To komary lub muchę z czoła można odpędzać. Lotniska nigdy nie zamyka się kapitanom, wyjątkiem jest sytuacja jeśli na pasie stoi inny, uszkodzony samolot.O lądowaniu lub nie decyduje tylko i wyłącznie kapitan. Pani poseł Kempa biegała po stacjach TV z rewelacją, że przyczyną katastrofy było niezabranie rosyjskiego nawigatora. Kosmiczna bzdura i kompromitacja pani poseł. Ma się to tak, jakby chirurgowi tuż przed operacją przyprowadzono salową i powiedziano, że jeśli pan doktor nie podoła, to ona pomoże przy operacji.Katastrofę smoleńską mozolnie, przez głupotę, brak wiedzy, chciwość i cynizm, przygotowywała polityczna czołówka PIS. Zaczęło się w 2006 roku za rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego. W czasie publicznego wystąpienia minister obrony z PIS-u zapytany został przez oficerów-pilotów samolotu Tu 154 za Specpułku dlaczego nie ćwiczą na symulatorach. Odpowiedź była następująca i niebywale skandaliczna: „Nie, bo to ruskie symulatory”. Dla mnie powiało grozą i jęknąłem: „będziemy mieli katastrofy”. Nomen omen ten minister zginął w katastrofie smoleńskiej.Ćwiczenia na symulatorach są niebywale ważne, uratowały wiele istnień i nie do pomyślenia jest, aby z nich rezygnować. Cały świat lotniczy z nich korzysta. Prezesi nawet najbiedniejszych linii lotniczych klną, ale płacą za ćwiczenia swoich załóg. Ogrom głupoty i braku odpowiedzialności powala tu na ziemię. Mogę dać dziesiątki przykładów, ale pozostanę przy swoim doświadczeniu. W mozolnych ćwiczeniach na symulatorze wielokrotnie wraz z załogą zabiłem się. Ale przyszła jeden raz okrutna rzeczywistość. Po 10-cio godzinnym locie, niewiele minut przed lądowaniem na moim lotnisku zrobiło się tragicznie. Mgła do samej ziemi, chmury, widzialność 50 m. Do zapasowego lotniska 800 km a paliwa resztki. Panie Ministrze Macierewicz, nikt mnie nie odpędzał, nikt mi nie zamykał lotniska ale widziałem śmierć w oczach i warunki ponad moje uprawnienia i siły. Myślałem już o straży pożarnej i karetkach. Pierwszy kontakt wzrokowy z ziemią miałem na dziesięciu metrach wysokości, błysnęła zielona lampa progu pasa i centralnej linii. Do portu samodzielnie bez pomocy „Follow me” nie mogłem pokołować. Nie było cudu, tylko wyszkolona załoga po wielu godzinach treningu na symulatorze. Wracający z urlopu w Singapurze, kolega kapitan i mój instruktor, wszedł przed lądowaniem do mojego kokpitu. Natychmiast został wyproszony. Nikt w takiej sytuacji nie może być w kabinie, w odróżnieniu od tego, co nasi politycy urządzili temu biednemu pilotowi pełniącemu funkcję kapitanaTU154. Żałość i rozpacz. Kiedy uderzycie się w piersi? Polityka PIS w imię idiotycznych i partykularnych fobii pozbawiła pilotów Specpułku ćwiczeń w symulatorze, obniżając bezpieczeństwo lotów w tym lotów z najważniejszymi osobami w Polsce. To był wstęp do katastrofy.Rok 2008. Prezydent Lech Kaczyński wraz z zaproszonymi gośćmi, prezydentami i premierami lecieli do Gruzji przez Azerbejdżan. Gruzja była w stanie wojny z Rosją. Dlatego Pan Prezydent akceptuje taką trasę. W trakcie lotu Pan Prezydent zmienia swoją decyzję i poleca kapitanowi zmianę trasy lotu wprost do Tbilisi. Kapitan odmawia, bo nie zezwalają na to przepisy, ponadto gdyby niezidentyfikowany obiekt pojawił się w strefie działań wojennych mógłby być zestrzelony przez Gruzinów lub Rosjan. Mielibyśmy przez głupotę niebywały skandal międzynarodowy i na sumieniu prezydentów i premierów. Kapitan został obrażony przez Pana Prezydenta, nazwany tchórzem. Po przylocie do Warszawy straszony konsekwencjami. A wystarczyło polecić jednemu z licznych doradców-prawników zajrzeć do prawa lotniczego i naszego AIP. Wtedy kapitan zostałby przeproszony. Nie posądzam o samodzielny, nierozsądny pomysł samego Prezydenta. W samolocie był odcięty od światowych informacji, a newsy podały, że prezydenci Francji i Rosji lecą aktualnie z Moskwy do Tbilisi w asyście myśliwców. Pewnie jakiś usłużny poddał więc panu Prezydentowi przez telefon przednią myśl zmiany trasy lotu. Po tym zdarzeniu pozostało już w Specpułku niewielu doświadczonych pilotów, którzy chcieli latać z prezydentem. Kapitan nie może odmówić lotu, ale może, np. zachorować. To była kolejna cegła przyłożona do katastrofy.Na lot do Smoleńska w fotelu kapitańskim zasiadł więc pilot nieposiadający w pełni uprawnień kapitańskich jak stwierdziła komisja. Opowiem jak to jest w liniach lotniczych. Na przykład jeśli ważność ćwiczeń w symulatorze przeciągnie się nawet o jeden dzień kapitan odmawia lotu. Kapitan odmówił lotu rano w słoneczny dzień do Wrocławia i z powrotem, bo zapomniano wyposażyć kokpit w ręczną, wymaganą instrukcją, latarkę. Ten młody kapitan miał rację. W tym locie mogło np. nastąpić zadymienie kabiny i ta latarka ratowałaby wszystko – odczyty przyrządów. Składam Jego Magnificencji Rektorowi Politechniki Rzeszowskiej gratulacje. Ten młody pilot od Pana wyszedł, tak jak wielu innych. Dziś latają oni jako kapitanowie w najlepszych liniach świata. Uważam, że gdyby tego młodego pilota Tu154 potraktowano jak w cywilizowanych społeczeństwach, to znaczy uszanowano jego kwalifikacje i decyzje oraz pozostawiono kokpit zamknięty, to po otrzymaniu standardowej informacji o pogodzie z wieży kontrolnej smoleńskiego lotniska i jeszcze bardziej nadzwyczajnej i dodatkowej informacji o godz. 08.24 że „warunków do przyjęcia nie ma”, to kapitan po stwierdzeniu, że na wysokości 100m nie widzi ziemi i pasa, odleciałby ma lotnisko zapasowe lub postawił samolot w krąg. Zgodnie z instrukcją wykonywania lotów. I to jest cała wiedza. Jednak chciwość, zarozumialstwo i cynizm możnych polityków zwyciężyły.Przed wejściem pasażerów na pokład, honorem i przywilejem kapitana jest witanie najważniejszej osoby wraz z małżonką, czyli pana Prezydenta. Odebrał ten przywilej kapitanowi Dowódca Wojsk Lotniczych – generał Błasik. Po prostu pokazał mu jego miejsce i to, że jest tu nikim – poniżające i podłe. Ja w takiej sytuacji odmówiłbym lotu. Niby niewyobrażalne, ale nie dla tych którzy wiedzą o co idzie, zwłaszcza dla pilotów. Jest to kolejna cegła budująca to nieszczęście. Na 11 minut przed katastrofą kapitan otrzymuje wiadomość że “Pan Prezydent jeszcze nie podjął decyzji co robimy dalej”. To oburzające i paraliżujące oświadczenie. To kapitan ma wiedzieć, co robić i on decyduje! To on odpowiada za życie wszystkich na pokładzie, a nie pasażer, nawet najważniejszy! Kokpit winien być absolutnie sterylny i tylko kapitan może wydawać polecenia. Tam był po prostu bałagan. Nie wiadomo było kto dowodził, kapitan nie był w stanie pozbyć się gości (intruzów) z kokpitu, samolot pędził do ziemi, nic nie było widać poniżej nieprzekraczalnych 100 m. Generał, Dowódca Wojsk Lotniczych zamiast wrzasnąć w tym momencie „do góry!” nawet nie wyrzucił i nie uciszył intruzów – horror.Pan minister Macierewicz z uporem twierdzi, że załoga zamierzała odejść na drugi krąg. Panie Ministrze, już byli tak nisko że zadziałała instalacja TAWS „Pull up, terrain ahead”. To paraliżująca informacja, każdy pilot natychmiast ucieka do góry, jeśli zdąży. A co robi załoga? Kapitan wycisza sygnalizację zmieniając nastawy wysokościomierza barycznego, tym samym pozbawiając się wskazania wysokości progu pasa – czyste samobójstwo. Robi to po to, aby sygnalizacja przy dalszym zniżaniu mu nie przeszkadzała! Chciał zobaczyć ziemię jak najszybciej przed minięciem radiolatarni. Po prostu na siłę chciał lądować. Naciski na niego, niekoniecznie słowne, były niewyobrażalnie mocne, tak aż uderzyli w ziemię 900 m od progu pasa. Dokładnie jak przez kalkę w Mirosławcu gdzie samolot CASA także uderzył 900 m przed progiem, taka sama pogoda.Jednak informacja od Prezydenta nie była ostatnim ani najmocniejszym ciosem dla kapitana. Najboleśniej ugodził go kolega-kapitan samolotu JAK40, który kilkanaście minut wcześniej „spadł” na pas w odległości 700 m od progu. Dlaczego spadł? Bo pogoda była już fatalna i zniżając się poniżej dopuszczalnej wysokości 100 m ujrzał ziemię będąc już nad pasem. Nie zgłosił obowiązującej formuły, że widzi pas i prosi o zgodę na lądowanie. Zrobił to bez zgody wieży. Czym to się kończy dam przykład: podczas identycznej pogody na Teneryfie kapitan B747 otrzymał zgodę z wieży na start i gdy się rozpędzał kapitan drugiego B747 bez zgody wieży w kołował na środek pasa. Wynik – 862 osoby spłonęły. Pasażerowie rejsu JAK40 winni wygrać ogromne odszkodowania za narażenie ich życia. Otóż kapitan Tu154 zapytał przez radio kolegę-kapitana JAK40 o pogodę. Ten odpowiedział, cytuję: „Pizdowata, widać 200400 m, podstawa chmur 50 m, mnie się udało, możesz próbować”. To jest haniebne. Życie Prezydenta i ponad 90 innych osób to nie rosyjska ruletka, albo się uda albo nie. Winien krzyknąć „Uciekaj jak najszybciej”. Ten kapitan bryluje teraz na salonach pana ministra Macierewicza i jest jego pupilem.Panie Ministrze, różnimy się, ja też mam swojego guru. Jest nim dr nauk technicznych, emerytowany pułkownik pilot doświadczalny Antoni Milkiewicz. Jako młody oficer-inżynier brał udział w komisji badającej katastrofy naszych IŁ62. Mimo nacisków potężnego ZSRR udowodnił winę producenta silników, narażając tym samym przyszłość swoją i swojej rodziny. Gratuluję Panie Ministrze pupila. Tak rodziła się katastrofa smoleńska, w której wybitny udział mieli politycy karmiący nas kłamstwami. Pomaga im kler, a szczególnie episkopat.Od sześciu lat słyszę z ambon: „Żądamy prawdy”. A ta prawda jest znana. Nasza znakomicie wykształcona (pozazdrościć może nam wiele państw) komisja badania wypadków lotniczych ogłosiła wyniki. Zapewniam wszystkich, gdyby rozpatrywałaby to najlepsza amerykańska komisja NTSB, to wynik byłby identyczny. Jedynie zdjęto by jakąkolwiek odpowiedzialność z pracowników wieży , tak jak zrobił to nasz sąd po katastrofie w Mirosławcu. Ponadto dowiedzielibyśmy się o treści rozmów braci tak przed katastrofą jak i w locie do Azerbejdżanu. Z rozgłośni toruńskiej leje się rzeka bzdur o katastrofie, a „Najważniejszy” orzekł, że jej uczestnicy byli „prowadzeni na specjalne zamordowanie”. To jest rozpaczliwie chore. Biskup zamyka z błahych powodów nie wiadomo na jak długo nam, wiernym świątynię a nie potrafi zareagować, gdy na drugi dzień po tragedii, w środku metropolii, najbardziej katoliccy dziennikarze ogłaszają światu, że Rosjanie dobijali pasażerów. Do dziś nie ma nagany kościoła ani sprostowania i przeprosin.Ja to teraz robię – przepraszam Rosjan. Każdego 10-tego dnia miesiąca na czele z duchownym, z wizerunkiem Chrystusa i Matki Bożej, z flagami narodowymi o napisach niewybrednych i ubliżających Prezydentowi Państwa i Premierowi odbywają się partyjne wiece i modły o wolną Polskę. Żadnego biskupa to nie boli. Dzisiaj upominają nas i nazywają Targowiczanami. Już zrozumiałem nauki Kościoła. Służy temu, który więcej da lub więcej obieca. Gdzie jest biskup, który mówił „Największą mądrością jest umieć jednoczyć – nie rozbijać”. Tego dzisiejsi pasterze katoliccy nawet nie wspominają. Był to prymas Wyszyński.Największym naszym wstydem jest zespół pana Macierewicza wraz z jego “profesorami”. Otóż wszystkie komisje świata badające katastrofy lotnicze zaczynają od analizy wyszkolenia i przygotowania załogi, ostatniego wypoczynku, posiłku, sytuacji w pracy, w domu i lotu od samego przygotowania do startu. Panowie w zespole zaczynali od kolejnego wybuchu wskazanego przez guru, tak jakby samolot sam leciał. Prof. Nowaczyk oświadczył, że samolot był wprowadzony na zły pas. Panie profesorze to nie Frankfurt lub Amsterdam, w Smoleńsku jest tylko jeden pas! Dziwi się Pan, że zwolniono go z Uniwersytetu Maryland, ja dziwię się, że Pana w ogóle przyjęto. Nie wspomnę już o parówkach i różnych puszkach. Proponuję profesorom przed następnymi dociekaniami kupić godzinę lotu na symulatorze z instruktorem. Zapytać instruktora jak zachowują się piloci po sygnale „Pull up”. Podpowiem natychmiast: pełen gaz i do góry. A co robiła nasza załoga? Gnała do ziemi nadal, wyłączając sygnalizację.Żal mi bardzo rodzin ofiar po dwakroć. Za stratę bliskich i za drwiny ze strony polityków. Radziłbym, a szczególnie Pani poseł-mecenas, zapytać pana Prezydenta, pana Sasina, pana Łozińskiego i innych, którzy byli najbliższymi doradcami Prezydenta: jaki dureń z ich otoczenia wymyślił lotnisko Smoleńsk, stare, zdewastowane, nieczynne od dawna lotnisko wojskowe mając w pobliżu dwa międzynarodowe, cywilne, czynne i sprawne porty lotnicze! Jaki skończony dureń wsadził do jednego samolotu tyle ważnych osobistości, zamiast rozlokować w trzech środkach transportu. I nie ubezpieczył ich. Czy to też wina Tuska?Głosowałem z wielką nadzieją na mojego idola pana Lecha Kaczyńskiego – spokojnego, średniej klasy urzędnika. Zimny prysznic otrzymałem wieczorem jak prezydent elekt zameldował swojemu pierwszemu sekretarzowi wykonanie zadania. Wiedziałem, że będziemy mieli dwóch prezydentów: de jure i de facto . I tak pozostało. Było wiele zamachów na carów, bojarów, książąt, króli, papieży i prezydentów mocarstw. Pojedynczo, nie zbiorowo. Nasz Prezydent nie zagrażał nikomu, nie miał armii z bronią nuklearną. Nie był wybitnym mężem stanu, tylko mężem wspaniałej Pierwszej Damy. Nie bywał zapraszany na salony polityczne świata, ani sam nie zapraszał. Zginął przez cynizm najbliższych, ich chciwość i głupotę. Stąd dzisiaj ta żądza wynagrodzenia mu przez stawianie pomników, nazwy placów i ulic, a może wkrótce i miast. Piszę to w wielkim żalu i smutku, bo miałem sentyment do tego człowieka.Autor tekstu: Jerzy Grzędzielski — emerytowany kapitan linii lotniczych, pilot doświadczalny samolotowy i szybowcowy, instruktor samolotowy i szybowcowy, Inspektor Wyszkolenia Lotniczego Oficer rezerwy Wojsk Lotniczych. Nalot w powietrzu ponad 25.000 godzin.

"Niełatwo jest żyć po śmierci. Czasem trzeba na to stracić całe życie"

"Niełatwo jest żyć po śmierci. Czasem trzeba na to stracić całe życie" – Taki aforyzm zażyczył sobie umieścić na swoim nagrobku Stanisław Jerzy Lec
archiwum

FIFA 20

FIFA 20 – Jerzy Brzęczek na okładce
archiwum

Jerzy Kalibabka nie żyje. Był polskim przestępcą-uwodzicielem i pierwowzorem "Tulipana"

Jerzy Kalibabka nie żyje. Był polskim przestępcą-uwodzicielem i pierwowzorem "Tulipana" – Jerzy Kalibabka zmarł w wieku 62 lat. Uwodził kobiety, by wyłudzić od nich majątek.62-latek zmarł w środę w Dziwnowie w województwie zachodnio-pomorskim. Przyczyna śmierci nie jest znana.Jerzy Kalibabka w czasach PRL uwodził kobiety dla ich majątku  Sąd postawił mu zarzuty popełnienia 103 przestępstw.Wartość skradzionych przez niego przedmiotów oszacowano na prawie 15 milionów złotych
archiwum

Jerzy vs Michał

Jerzy vs Michał – Nic się nie stało
archiwum

Niezłomni księża Jerzy Popiełuszko, Stefan Niedzielak, Stanisław Suchowolec i Sylwester Zych, którzy nie chcieli dogadywać się z komunistami i wiedzieli, że żadne umowy z nimi nie będą dobre. Zapłacili za to najwyższą cenę - swoje życie.

Niezłomni księża Jerzy Popiełuszko, Stefan Niedzielak, Stanisław Suchowolec i Sylwester Zych, którzy nie chcieli dogadywać się z komunistami i wiedzieli, że żadne umowy z nimi nie będą dobre. Zapłacili za to najwyższą cenę - swoje życie. –
archiwum – powód

Jurek czas na krok dalej w dążeniu do dobra.

Jurek czas na krok dalej w dążeniu do dobra. – Może niech Jerzy Owsiak założy partię ? np. Partię Wielkich Serc i wtedy razem będziemy mogli wszystko, a mając takie poparcie wystarczyłby mały koalicjant i przy najbliższych wyborach wymiatamy stare ,,śmieci" i robimy porządki. To takie proste.

Jurek Owsiak z nominacją do Pokojowej Nagrody Nobla 2019!

Jurek Owsiak z nominacją do Pokojowej Nagrody Nobla 2019! – Komitet Norweski przyjął nominację dla Jerzego Owsiaka na laureata Pokojowej Nagrody Nobla 2019. Wszystko dzięki dziennikarzowi Rafałowi Collins (TVN Turbo), który to postanowił zgłosić Jurka Owsiaka do nominacji. W sprawie pomógł również poseł Andrzej Kobylarz z Kukiz 15."Wydarzenia w naszym kraju bardzo mnie poruszyły, nie spałem od dwóch dni, pracowałem usilnie, telefon rozgrzany do czerwoności, rachunek za połączenia do Oslo pewnie zwali mnie z nóg. Uruchomiłem chyba wszystkie kontakty jakie mam… i udało się!" – napisał Rafał Collins.Na uzasadnienie nominacji Rafał miał tylko 2000 znaków. Napisał więc tak: "Pisząc uzasadnienie miałem do dyspozycji jedynie 2000 znaków, napisałem więc tak: Jerzego Owsiaka nie da się opisać w 2000 znaków, Jerzy Owsiak NIE POWINIEN BYĆ opisywany w 2000 znaków"