Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…
archiwum

Nie wiem czy to prawda czy nie, ale ja tego bydła nie chcę w Polsce

Nie wiem czy to prawda czy nie, ale ja tego bydła nie chcę w Polsce – "Pani Merkel zapłaci" - mówi imigrant niemieckiemu dealerowi samochodów luksusowych. Mężczyzna Arab, ubrany w pełny kamuflaż, wszedł do salonów Audi Center Landshut w czwartek około godziny 17, personel zapewne już wiedział, że będą problemy.Jak się później okazało, gościem był syryjski "uchodźca" z ośrodka dla imigrantów w Niedermayerstrasse, Kaserneneck w Landshut. Początkowo używał ekspresu do kawy kilka razy i prosił personel o pieniądze i papierosy.Kiedy nie chcieli dać mu tego, o co prosił i zasugerowali, żeby opuścił lokal, usiadł w pojeździe wystawowym, a stamtąd zabrał publiczność głośną arabską muzyką z telefonu komórkowego.Nie zastosował się do żądania opuszczenia pojazdu i zażądał wydania kluczyków do samochodu ze słowami "Daj mi klucze, daj mi klucze...".Sprzedawca odpowiedział, że musiał zapłacić za pojazd, aby otrzymać zestaw kluczy. Jego odpowiedź była raczej klasyczna: "Zapłać pani Merkel... żona Merkel zapłać... daj mi samochód... daj mi samochód...".Dzięki starannemu "zabiegowi deeskalacji" przez personel, tylko samochody zostały ukamienowane - donosi niemiecka publikacja internetowa PI News.Kierownictwo skontaktowało się z policją i dostało instrukcję, by samemu wyprosić intruza i zignorować jego wybryki. "Uchodźca" najwyraźniej wtedy się znudził, kiedy nie mógł już skupić uwagi, ponieważ wysiadł z pojazdu i opuścił lokal.Jego następnym celem był pobliski zakład, w którym panie sprzedają przyjemność za niewielką opłatą. Tam rzucił kilka pojemników na śmieci, a następnie wrócił do Centrum Audi.Zaczął rzucać kamieniami w pojazdy zaparkowane na zewnątrz, a także kopnięcia kilku samochodów. Samochód demonstracyjny, Audi Q2, miał tylne okno rozbite.Policja jeszcze nie przybyła, aby być świadkiem trwających zniszczeń. Kolejnym celem była stacja benzynowa około 500 metrów, gdzie obsłużył się bez płacenia. Tam też natychmiast skontaktowano się z policją, a ostatecznie "uchodźca" został aresztowany na stacji benzynowej.Został rzekomo przyjęty do szpitala rejonowego w Landshut cierpiąc na "załamanie psychiczne". Jednak jego "załamanie" w opinii ekspertów nie było prawdopodobnie zbyt poważne, ponieważ był już widziany biegając dzień później, wywołując kolejną operację policyjną

Komentarze Ukryj komentarze

z adresu www
Komentarze są aktualnie ukryte.
Momencik, trwa ładowanie komentarzy…