Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 33 takie demotywatory

Będą emerytury dla psów i koni służb mundurowych – Sejm głosami 356 posłów przyjął w nocy z czwartku na piątek projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Ustawa reguluje między innymi kwestię emerytur dla psów i koni służb mundurowych. Sejmowa komisja rolnictwa poparła bowiem w czwartek rano kilka poprawek do tego projektu, jakie zaproponowała KO. Chodzi m.in. o rozszerzenie przepisów noweli o przyznanie dodatków dla opiekunów zwierząt, które były wykorzystywane np. przez Policję, wojsko czy Straż Graniczną. Zgodnie ze zmianą, wysokość takiego dodatku w rozporządzeniu określiłby rząd i byłby on wypłacany do śmierci zwierzęcia, nad którym sprawuje się opiekę.Psy służą w Policji, Straży Granicznej, Straży Ochrony Kolei, Służbie Celno-Skarbowej, Żandarmerii Wojskowej, Służbie Więziennej, Służbie Ochrony Państwa, a także innych formacjach, jak grupy poszukiwawcze, Wojsko Polskie czy straże gminne. Konie służą w Policji, Straży Granicznej i wybranych strażach miejskich w Polsce oraz w Wojsku Polskim. Koni na służbie jest około 80 (Policja, Straż Graniczna, straże miejskie), psów około 1500 (Policja, Straż Graniczna, Służba Więzienna, Służba Celno-Skarbowa, Straż Ochrony Kolei). Liczną grupę psów stanowią także psy ratownicze (PSP, TOPR, GOPR, WOPR i inne formacje)

Wymowny list Adama Michnika do gen. Czesława Kiszczaka, wysłany z aresztu śledczego w 1983 r.

 –  Kinga Kamińska14 grudnia 2016 · Warszawa, województwo mazowieckie ·Wobec opluskwiania inaczej myślących przez pisowskie miernoty przyszło mi na myśl, że dobrze będzie przypomnieć:Trzydzieści trzy lata temu Adam Michnik wysłał z aresztu śledczego ten list do do ministra spraw wewnętrznych gen. Czesława Kiszczaka. Opublikowany w podziemnym Tygodniku Mazowsze stał się dla mnie drogowskazem.Warszawa 11 grudnia 1983 r.Adam Michnik, s. OzjaszaWarszawa, ul. Rakowiecka 37; areszt śledczyOb. minister spraw wewnętrznychgen. Czesław KiszczakMotto: Odebrałem pismo Waćpana, Mości Panie Rzewuski, nad którym długo myślałem, co ono ma znaczyć, i czyli mam na nie odpowiedzieć. Człowiek poczciwy nie skrywa swych myśli, wzgarda dla podłych jest jego prawidłem; tak i ja dziś z Waćpanem postąpię... Jako obywatel nie mogę usłuchać rady Waćpana, która pod pozorem wolności, upstrzonej licznymi błędami, wsparta jest obcą przemocą. Ci, którzy śmieli dla ich dumy i własnej miłości zaprzedać krew współziomków swoich, są ohydą narodu i zdrajcami ojczyzny. Takie są moje sentymenta...(Z listu księcia Józefa Poniatowskiego do hetmana Seweryna Rzewuskiego, targowiczanina)I. Na początku listopada, pełen obrzydzenia dla postępków funkcjonariuszy Pańskiego resortu, wysłałem do Pana skargę. W swym liście zwróciłem uwagę na niski charakter takich poczynań: zabranie z celi książek, które posiadałem za zgodą prokuratora, pozbawienie mnie dodatkowego spaceru zaleconego przez lekarza czy pogróżki inspirowane jakimiś audycjami w zachodnich radiostacjach. Dla nikogo z więźniów Pawilonu III Śledczego nie jest sekretem, że akcjami represyjnymi kierują tu funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. Ich nazwiska też nie są żadną tajemnicą, tak jak i nazwisko ich tutejszego szefa, płk. Tamborskiego z MSW. Odwołałem się w swoim piśmie do obowiązującego ludzi cywilizowanych nakazu honoru, który zabrania znęcać się nad uwięzionym i bezbronnym przeciwnikiem politycznym.Poprosiłem następnie odwiedzającą mnie osobę, by sprawdziła u Pana, czy mój list doszedł. Ku memu zdziwieniu zakomunikował jej Pan o swej niemożności ukrócenia poczynań podległych sobie funkcjonariuszy. W przedmiocie zwrócenia mi do celi książek okazał się Pan niekompetentny. Starczyło natomiast Panu kompetencji, by złożyć mi dość osobliwą propozycję. Brzmiała ona: albo najbliższe święta spędzę na Lazurowym Wybrzeżu, albo też czeka mnie proces i wiele lat więzienia. Zapewnił Pan zarazem, że po procesie, gdy "władza przełknie tę żabę", o wyjeździe nie będzie mogło być już mowy. W ten sposób dowiedziałem się, że ministrowi spraw wewnętrznych w PRL trudniej pohamować nadgorliwych w dokuczliwości funkcjonariuszy SB, niż odgadnąć wyrok sądu wojskowego i szeroką dłonią ofiarować wczasy na Lazurowym Wybrzeżu.Ma Pan duszę jak step ukraiński, Panie Generale! Tytułem rewanżu ofiaruję Panu przeto, śladem pana Zagłoby podążając, tron w Niderlandach! "Monarcha Niderlandów, król Kiszczak I" - czy nie znajduje Pan urody w tym sformułowaniu?II. Kiedy z początkiem listopada przeczytałem w "Trybunie Ludu" wypowiedź Jerzego Urbana o tym, że mogę uzyskać wolność kosztem opuszczenia Polski, potraktowałem to jako kolejny żart tego skądinąd utalentowanego felietonisty, któremu wyrządzono tak ogromną krzywdę nominacją na stanowisko rzecznika rządu PRL. Rządowi gen. Wojciecha Jaruzelskiego minister Urban wielkich szkód może i nie przysporzył, bowiem temu rządowi trudno jeszcze bardziej popsuć opinię w kraju i za granicą. Jednak wyrządził ich niemało samemu sobie, kiedy to dowcipy ze "Szpilek" zaczął przedstawiać jako opinie zasługujące na poważne traktowanie.Nie dalej jak miesiąc wcześniej, początkiem października, Jerzy Urban zapewnił opinię publiczną, że więźniowie polityczni "odbywają karę w wydzielonych pomieszczeniach i nie przebywają razem z kryminalistami". Proszę sobie wyobrazić, że potraktowałem - o święta naiwności! - tę wypowiedź poważnie i zażądałem umieszczenia mnie we wspólnej celi z więźniem politycznym, bowiem przebywałem z więźniami kryminalnymi. Wszelako naczelnik aresztu mjr Andrzej Nowacki, a potem szef sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego płk Władysław Monarcha uświadomili mnie, że Urban plecie jak Piekarski na mękach i nie zna obowiązujących przepisów.Od tego czasu czytam oświadczenia rzecznika rządu gen. Jaruzelskiego wyłącznie w konwencji satyrycznych humoresek i nieraz się dobrze nimi bawię (polecam Pańskiej uwadze - jako szczególnie śmieszne - wypowiedzi rzecznika na temat Lecha Wałęsy). W tej też konwencji odczytałem jego wypowiedź o możliwości kupienia sobie wolności przez wyjazd za granicę. Pańska oferta spędzenia świąt na Lazurowym Wybrzeżu kazała mi jednak ponownie przemyśleć, co oznaczają te dziwaczne wypowiedzi.III. Piszę ten list wyłącznie we własnym imieniu, ale mam podstawy, by sądzić, że podobnie rozumują tysiące ludzi w Polsce.Doszedłem do przekonania, że składając mi propozycję opuszczenia Polski:1) przyznaje Pan, że nie uczyniłem nic takiego, co by upoważniało praworządny urząd prokuratorski do formułowania zarzutów o "przygotowaniu do obalenia ustroju siłą" lub "osłabiania mocy obronnej państwa", zaś praworządny sąd do orzekania wyroku skazującego. Podzielam ten pogląd;2) przyznaje Pan, że wyrok jest już ustalony na długo przed rozpoczęciem procesu. Podzielam ten pogląd;3) przyznaje Pan, że akt oskarżenia sformułowany przez dyspozycyjnego prokuratora i wyrok skazujący, orzeczony przez dyspozycyjnych sędziów, będą na tyle nonsensowne, że nikogo w błąd nie wprowadzą, skazanym przyniosą chwałę, a skazującym i ich dysponentom - hańbę. Podzielam ten pogląd;4) przyznaje Pan, że celem toczącego się postępowania karnego nie jest zadośćuczynienie prawu, lecz pozbycie się przez elitę władzy kłopotliwych oponentów. Podzielam ten pogląd.Na tym wszakże kończy się zgodność naszych opinii. Uważam bowiem, że:1) aby tak jawnie przyznać się do deptania prawa, trzeba być durniem;2) aby będąc więziennym nadzorcą, proponować człowiekowi więzionemu od dwóch lat Lazurowe Wybrzeże w zamian za moralne samobójstwo, trzeba być świnią;3) aby wierzyć, że ja mógłbym taką propozycję przyjąć, trzeba wyobrażać sobie każdego człowieka na podobieństwo policyjnego szpicla.IV. Wiem dobrze, Panie Generale, do czego wam nasz wyjazd jest potrzebny. Do tego, by nas ze zdwojoną siłą opluskwiać w swoich gazetach jako ludzi, którzy ujawnili wreszcie swe prawdziwe oblicze; którzy przedtem wykonywali cudze dyrektywy, a teraz połasili się na kapitalistyczne luksusy. Do tego, by zademonstrować światu, że wy jesteście szlachetnymi liberałami, a my szmatami bez charakteru. Do tego, by móc Polakom powiedzieć: "Patrzcie, nawet oni skapitulowali, nawet oni stracili wiarę w demokratyczną i wolną Polskę". Do tego - przede wszystkim - by poprawić swój wizerunek we własnych oczach; by móc z ulgą odetchnąć: "Oni wcale nie są lepsi ode mnie".Bo was niepokoi sam fakt istnienia ludzi, którym myśl o Polsce nie kojarzy się z ministerialnym stołkiem, a z więzienną celą; ludzi, którzy przedkładają święta w areszcie śledczym nad ferie na Lazurowym Wybrzeżu. Wy nie wierzycie w istnienie takich ludzi. Dlatego w swym ostatnim sejmowym przemówieniu osiągnął Pan w obelżywości oskarżeń poziom polskiego klasyka tego gatunku - Stanisława Radkiewicza. Dlatego mówicie nawet między sobą, że my albo jesteśmy wielkimi spryciarzami (bo otrzymujemy instrukcje i pieniądze od wywiadu amerykańskiego), albo też wielkimi głupcami - "fanatykami" (bo wolimy siedzieć w więzieniu, niż spacerować po paryskich bulwarach). Przecież nikt z was nie wahałby się ani przez chwilę, mając taki wybór!Wy nie umiecie o nas myśleć inaczej, bowiem myśląc inaczej, musielibyście - choćby w jednym błysku chwili - odgadnąć prawdę o sobie samych. Tę prawdę, że jesteście mściwymi i pozbawionymi honoru świntuchami. Tę prawdę, że jeśli nawet kiedyś było w waszych sercach troszkę przyzwoitości, to dawno pogrzebaliście te uczucia w brutalnej i brudnej grze o władzę, jaką toczycie między sobą. Dlatego, sami złajdaczeni, chcecie nas ściągnąć do swego poziomu.Otóż nie! Tej przyjemności wam nie dostarczę. Nie znam przyszłości i wcale nie wiem, czy dane mi będzie dożyć zwycięstwa prawdy nad kłamstwem, a "Solidarności" nad obecną antyrobotniczą dyktaturą. Rzecz w tym wszakże, Panie Generale, że dla mnie wartość naszej walki tkwi nie w szansach jej zwycięstwa, ale w wartości sprawy, w imię której tę walkę podjęliśmy. Niech ten mój gest odmowy będzie maleńką cegiełką budującą honor i godność w tym co dzień unieszczęśliwianym przez was kraju. Niech będzie policzkiem dla was, handlarzy cudzą wolnością!V. Dla mnie, Panie Generale, więzienie nie jest żadną szczególnie dotkliwą karą. Tamtej grudniowej nocy to nie ja zostałem proskrybowany - to wolność. To nie ja dziś jestem więziony - to Polska.Dla mnie, Panie Generale, karą byłoby, gdybym musiał na Pańskie polecenie szpiclować, machać pałką, strzelać do robotników, przesłuchiwać uwięzionych i wydawać haniebne wyroki skazujące. Szczęśliwy jestem, że znalazłem się po właściwej stronie - wśród ofiar, a nie wśród oprawców. Ale gdyby Pan to rozumiał, nie składałby mi Pan propozycji tyleż niemądrych, co niegodziwych.W życiu każdego człowieka uczciwego, Panie Generale, przychodzi taki trudny moment, kiedy za proste stwierdzenie faktu: "to jest czarne, a to jest białe" trzeba drogo płacić. Może to być cena życia płacona na stokach Cytadeli, za drutami Sachsenhausen, za kratami Mokotowa. W takiej chwili, Panie Generale, dla uczciwego człowieka problemem naczelnym nie jest, by wiedzieć, jaką cenę przyjdzie mu zapłacić, lecz wiedzieć, czy białe jest białym, a czarne - czarnym.Aby to wiedzieć, trzeba chronić sumienie. Trawestując jednego z wielkich pisarzy naszego kontynentu, powiem tak: trzeba przede wszystkim, aby dowiedział się Pan, Panie Generale, co to jest sumienie ludzkie. Są dwie rzeczy na tym świecie - niechaj usłyszy Pan tę nowinę - z których jedna nazywa się Zło, druga Dobro. A oto objawienie dla Pana: kłamać i lżyć nie jest dobrze, dopuszczać się zdrady jest źle, więzić i mordować jest jeszcze gorzej. To nic, że to jest użyteczne. Tego nie wolno...Tak, Panie Generale, tego nie wolno. Kto się przeciwstawia? Kto zezwala? Kto zabrania? Panie Generale, można być potężnym ministrem spraw wewnętrznych, można mieć za sobą potężne mocarstwo rozciągające swą władzę od Łaby po Władywostok, a pod sobą całą policję kraju, miliony szpiclów i miliony złotych na pistolety, armaty wodne i urządzenia podsłuchowe, płaszczących się służalców, pełzających donosicieli i żurnalistów; a tu ktoś niewidzialny, w ciemności, przechodzień, nieznajomy wyrasta przed Panem i mówi: "Nie zrobisz tego!".Oto sumienie.VI. Zapewne list ten wyda się Panu kolejnym dowodem mojej głupoty. Jest Pan przyzwyczajony do uniżonych próśb, policyjnych raportów, szpiclowskich donosów. A tu człowiek, który jest w Pańskim ręku, któremu dokuczają Pańscy podwładni, oskarżają Pańscy prokuratorzy, a skazywać będą Pańscy sędziowie - mówi Panu o sumieniu.Bezczelny, nieprawdaż?Wszelako żadna Pańska reakcja nie jest w stanie mnie już zadziwić. Wiem, że za ten list zapłacę wysoką cenę, a Pańscy podwładni spróbują doprowadzić do mojej świadomości pełnię wiedzy o możliwościach więziennictwa w kraju budującym komunizm. Wiem wszakże i to, że obowiązuje mnie prawda.Dlatego o nic Pana nie proszę. Tylko o jedno: niech się Pan zastanowi. Nie nad moim losem - ja może jakoś wytrzymam kolejne pomysły Pańskich pułkowników i majorów. Niech Pan się zastanowi nad sobą. Niech Pan przy wigilijnym stole pomyśli przez chwilę o tym, że będzie Pan rozliczony ze swych uczynków. Będzie Pan musiał odpowiedzieć za łamanie prawa. Skrzywdzeni i poniżeni wystawią Panu rachunek. To będzie groźna chwila.Życzę Panu zachowania godności osobistej w takim momencie. I odwagi. Niech Pan nie tłumaczy się, jak Pańscy koledzy z poprzednich ekip, że Pan o niczym nie wiedział. Bo to nie wzbudza litości, tylko pogardę...Sobie zaś życzę, abym - tak jak zdołałem w Otwocku dopomóc w uratowaniu życia kilku Pańskim podwładnym - umiał być na miejscu w samą porę, gdy Pan będzie zagrożony i zdołał także Panu dopomóc. Abym umiał raz jeszcze być po stronie ofiar, a nie wśród oprawców. Choćby potem nadal miał mnie Pan zamykać w więzieniu i nadal zdumiewać się moją głupotą.
Został prawnikiem i teraz pomaga ludziom z niesłusznymiwyrokami –
archiwum
Dosyć często widzę w internecie, jak ludzie doceniają ciężką pracę służb mundurowych takich jak: Wojsko, Policja, Straż Pożarna, Straż Graniczna, dziękują im za trud i poświęcenie dla społeczeństwa. – To na pewno ciężki kawałek chleba i chwała im za to, tylko dlaczego mało kto w ogóle pamięta o istnieniu Służby Więziennej? Przedstawiciele tej formacji, mogą się poczuć pominięci, a ich praca wcale nie jest łatwiejsza, ani mniej potrzebna. Są schowani za murami i nie widać ich na co dzień. Gdy cała Polska śledzi z przejęciem sprawę jakiegoś głośnego morderstwa i gdy w końcu dochodzi do skazania przestępcy, ludzie oddychają z ulgą, bo wreszcie nastąpił finał, ale nie dla SW. Gdy dla innych wszystko się kończy, dla nich, tak naprawdę dopiero się zaczyna. To oni dbają o to, by osoby, które nie powinny przebywać na wolności, bo mogą stanowić zagrożenie dla społeczeństwa, były od niego odizolowane. To oni na co dzień mają kontakt z mordercami, gwałcicielami i pedofilami, po to, abyście Wy nie musieli. Pamiętajcie o nich czasem i doceńcie ich wkład w zapewnienie Wam bezpieczeństwa.
 –
Kto ma lepiej? –  CELA WIĘZIENNA W NORWEGII:AKADEMIK W POLSCE:
Nie każda knajpa jest lepsza niż ta więzienna –  W SKRÓCIE OPINIE ZDJĘCIA INFORMACJE5 opiniimiesiąc temuPodczas mojej przepustki z więzienia.Odwiedziłem to piękne miejsce, z konkubinai trójka jej pasierbow. Pierwsze co rzuciłosię w oczy to bardzo słabo rozlosowaneczujki przeciw pożarowe, i pokrywają y sięmonitoring. Dziwne że w centrum takdużego miasta stać kogoś na takąamatorka. Zamówione potrawy były pyszne ibardzo dobrze zbalansowane smakowow.Milła odmiana po więziennej kuchni. Gorącopolecam. Kto garuje w sztumie łapka wgórę.Odpowiedź właściciela3 tygodnie temuDziękujemy za odwiedziny i ocenę!
 –
GPS wyświetli nam dozwoloną prędkość, a gdy ją przekroczymy da nam ostrzeżenie. Jeśli i to nie poskutkuje - nie zdejmiemy nogi z gazu, nie przyhamujemy - samochód sam się tym zajmie – Bruksela chce zamienić auto, symbol wolności, w celę więzienną, za którą sami będziemy płacić. Ostatnie tygodnie spędziłem w takim aucie, w ramach zastępczaka, i uznaję, że lepiej już jeździć taksówką, lub tramwajem.Wpływ elektroniki na jazdę jest tak duży, że zabiera całą frajdę zamieniając kierowce w bezmózga kręcącego kierownicą, a i ten element jest ograniczany przez detektor pasów na drodze.Niby 200 koni, a poszaleć się nie da, bo zablokowano nawet mryganie długimi w przypadku, gdy radar wykrył auto z przodu. Najlepsze, że pewnego dna wóz stanął na środku drogi i nie dał się odpalić, gdyż padł jakiś bezpiecznik w elektronice.Idąc dalej tokiem myślenia totalniaków z UE, za kilka lat auta, które sami sobie kupimy będą wysyłały do naszych domów mandaty za przekroczenie prędkości.Swoją droga będzie zabawnym obserwować, jak poczciwe maluchy i inne dezele wyprzedzać będą wypasione BMW i Mercedesy. Oczywiście do czasu kiedy zostaną przez UE zabronione.Kto pójdzie siedzieć, gdy auto odejmie moc przy wyprzedzaniu, a wszystko skończy się śmiercią kierowcy? Programista, członek zarządu czy urzędnik?
 –
Szlag mnie trafiajak widzę taką patologię! –  Tak się złożyło, że wczoraj moja córka złamała rękę. Na SORdostaliśmy skierowanie do poradni chirurgicznej.Pojechaliśmy tam dzisiaj z samego rana, ale o godzinie 8:30byliśmy już 35 w kolejce. No nic, siedzimy czekamy, ludziprzybywa a jest tylko jeden lekarz, który nie tylko bada,kieruje na zdjęcie RTG, potem te zdjęcia analizuje ale jeszczezdejmuje stary gips, gipsuje nowe złamanie itp. itd. Z tegopowodu kolejka się ślimaczy, czyli normlany dzień w polskiejpaństwowej służbie zdrowia.Nagle w poczekalni pojawia się POLICJA, z długą bronią,kamizelki kuloodporne, hełmy... ogólnie w rynsztunkubojowym. Szybko zaprowadzają porządek w kolejcepacjentów wypraszając wszystkich oczekujących na schody.Co się okazało ... na badanie POLICJA i SŁUŻBA WIĘZIENNAprzywiozły jakiegoś bandziora więc normalni uczciwi chorzyludzie muszą opuścić poczekalnię i przepuścić cholernegobandziora który jak znam życie jest "ciężko chory" na unikaniewymiaru sprawiedliwości. Normalnie jak to zobaczyłem szlagmnie trafił! Normalni ludzie muszą ustępować bandycie wkolejce do lekarza ... TO JEST PO PROSTU CHORE!
Nareszcie jakiś mądry pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości! – Resort chciałby stworzyć więzienną siłę roboczą, którabyłaby do dyspozycji samorządów. Powiaty i gminy zgłaszałyby zapotrzebowanie na więźniów do prac interwencyjnych przy budowach dróg, chodników czy remontach. Skazani mieliby również pomagać osobom starszym, chorym i niepełnosprawnym Przymusowa praca dla więźniów
Więzienna cela w Norwegii –
Znasz rozwiązanie? – Czy jednak musiałbyś odsiedzieć te 5 lat?
archiwum
Okradłeś mi dom, pobiłeś; odpłacę ci z moich podatków. – Dzienne utrzymanie skazanego w naszym kraju kosztuje nas nieco ponad 80 zł. Miesięcznie daje to sumę 2400 zł, a rocznie niemal 30 tys. zł. A mowa tylko o jednym więźniu. Na dzień 31 grudnia mieliśmy w Polsce ponad 84 tys. osadzonych. Łączny koszt ich utrzymania to 2,4 mld zł rocznie. Na tę kwotę składają się też co prawda koszty funkcjonowania zakładów karnych, ale trzeba przyznać, że to wciąż imponująca suma. Fundujemy osadzonym odzież, obuwie, zajęcia dodatkowe i wyżywienie. To ostatnie jest ponoć lepsze niż w niejednym polskim domu, a wybór co najmniej tak duży, jak w restauracjach. Bo menu więzienne podzielone jest na szereg diet: ogólną, wyznaniową, wegetariańską, lekkostrawną i cukrzycową. Każdy posiłek oczywiście z dostawą do celi. Więzienna kuchnia przygotowuje śniadanie, dwudaniowy obiad i kolację. Menu musi spełniać wszelkie normy, odpowiednią odpowiednią kaloryczność, walory estetyczne i smakowe.
archiwum
Dla porównania – Więzienna kolacja..Bo im to się należy
Źródło: nasygnale.pl
archiwum – powód
Wewnętrzna straż marszu niepodległości – jest tak samo skuteczna, jak straż więzienna utworzona przez więźniów
archiwum
Pomysł na szybką zapalniczkę – Metoda więzienna
Trolling – wersja więzienna
Źródło: mistrzowie
Więzienna polisa bezpieczeństwa –