Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 379 takich demotywatorów

poczekalnia

Dlaczego nie kupuje w ,,polskich" sklepach

Dlaczego nie kupuje w ,,polskich" sklepach – Podzielę się z wami historią sprzed kilku tygodni.Dużo się mówi o wspieraniu polskich firm i przedsiębiorców w dobie pandemii...wiadomo.Udałam się więc po truskawki do jednego z warzywniaków w Warszawie.Uśmiechnięta pani nakładając truskawki w zupełnie jawny i chamski sposób dorzuciła...zgniły i zepsuty egzemplarz,wymieniając świeżą truskawke na te zepsutą.Czy naprawdę myślała że tego nie widzę?Czy bycie Januszem biznesu musi przybierać tak żenujący wymiar?Sklep będę omijać szerokim łukiem i teraz 2 razy zastanowię się zanim kupię cokolwiek w tych niby polskich sklepach...Sorry ale wolę pójść do Lidla 100 metrów dalej i mieć miłą obsługę - w razie czego mogę złożyć reklamacje.Mali przedsiębiorcy nie walczą o klienta a wręcz przeciwnie tylko zniechęcają...Niedługo nie będzie polskich sklepów i chyba nawet nie będzie mi żal.

Kupuje się całe kobiałki truskawek i wcina je bezrefleksyjnie ...ale gdy czekasz, aż dojrzeje tych kilka, które samemu wysiałeś, to każda z nich staje się skarbem na wagę złota

...ale gdy czekasz, aż dojrzeje tych kilka, które samemu wysiałeś, to każda z nich staje się skarbem na wagę złota –

Ekologiczny kombajn do truskawek

Ekologiczny kombajn do truskawek –
0:10

Kiedy król wyśle swojego rycerza po truskawki

 –
archiwum

Zmutowane truskawki

Zmutowane truskawki –
archiwum – powód

Nauczyciele ze szkoły w Środzie Wielkopolskiej posłuchali ministra rolnictwa i w weekend pomagali w zbiorach truskawek jednemu z plantatorów

Nauczyciele ze szkoły w Środzie Wielkopolskiej posłuchali ministra rolnictwa i w weekend pomagali w zbiorach truskawek jednemu z plantatorów – A później zdziwienie, czemu nikt nie szanuje nauczycieli.
archiwum – powód

Co by się stało. gdyby faktycznie zatrudniono nauczycieli do zbierania truskawek

Co by się stało. gdyby faktycznie zatrudniono nauczycieli do zbierania truskawek –
Źródło: Facebook

Nazywam się Bond, James Bond A Ty?

 –

Posiedzenie rady pedagogicznej - czerwiec 2020

 –

Ja: Czy te truskawki są genetycznie modyfikowane? Sprzedawca: Nie, dlaczego pan pyta? Truskawki: Właśnie, dlaczego pytasz?

Truskawki: Właśnie, dlaczego pytasz? –

Cykl życia truskawki:

 –

Ceny czereśni wstały z kolan. Tak wyglądają ceny na polskich bazarkach:

 –

Ukraińcy zbierają truskawki u nas, my u Niemców...

Ukraińcy zbierają truskawki u nas, my u Niemców... – A gdzie zbierają Niemcy i kto zbiera Ukraińcom?

Żona jest w ciąży...

Żona jest w ciąży... –

Szczególny gatunek mężczyzn

 –  Gdy w latach 80-tych z szarych bloków wybiegali jako młode chłopaki naboisko, każdy chciał być jak Marco van Basten. Diego Maradona, MichelPlatini. Bo oni mieli wyniki. Oni wygrywali- A na bramce zawsze stał gruby.Gdy chodzili na siłownię ze skrzypiącymi maszynami i czarno-białymizdjęciami Schwarzennegera na ścianach, porównywali, kto wyciśniewięcej na klatę albo zrobi cięższy przysiad. Rywalizowali i tak wyłanialilidera.Gdy nadchodziły wakacje, nosili butelki do skupu albo zbierali w upaletruskawki na polach. Było wiadomo, że ma się tyle, ile się zarobi. Nikt nicnie dostawał za darmo.Gdy kłócili się z pijącymi czy krzyczącymi na matki ojcami, to stawali wobronie kobiet. Przysięgali sobie wtedy, że nigdy nie będą tacy, jak ichoni. Szybko wyprowadzali się z domów. Jeśli nie boisz się własnego ojca,to naprawdę jesteś już dorosły.Gdy chodzili na inne podwórka, zwykle wracali z limem pod okiem.Uśmiechnięci, bo dumni, że nie stchórzyli. Że się odważyli. Gdy szli poulicy i jakiś idiota uderzał ich ramieniem, zatrzymywali się i leciały bluzgi.Honor był ważniejszy niż złamany nos.Gdy w szkołach w pierwszych ławkach kujony podlizywały sięnauczycielom, przypatrywali się i uczyli szacunku do siebie samych.Nigdy nie można było się sprzedawać. To zawsze kończyło się tonieodpowiednim zachowaniem.Minęły lata. Wiele lat.Gdy zakochiwali się w kobietach, byli bezbronni wobec uczuć, które nimizawiadywały - miłością, wrażliwością, bliskością. Uczyli się czuć, boodebrano im to w dzieciństwie. Nauczyli się.Gdy dostawali pracę, harowali w niej zawsze więcej, niż trzeba było. Etospracy, sprawczości, zaradności był tak głęboko zakorzeniony, że nikomunie przyszło do głowy by narzekać czy wybrzydzać. Wszystko byłoszansą, bo jak się kiedyś nie miało nic, to potem z wszystkiego można sięcieszyć.Gdy rodziło się dziecko, zaczynali dbać o siebie. Po raz pierwszy w życiuczuli, że powinni. Bo stali się ważni, ale nie dla siebie... Oni nigdy nieumieli być ważni dla siebie. Wyzywani w szkołach od idiotów zapopełnione błędy, wściekli na ojców, zdradzeni przez system,zakompleksieni po wyjechaniu na Zachód po otwarciu granic, oni nieumieli nigdy być ważni dla siebie samych, bo uważali się za nic. Ale gdypojawiało się dziecko... Zaczynali być ważni. Ale nie dla siebie - dla niego.Wtedy rzucało się palenie, inaczej wydawało pieniądze. Brało tę całą żółćspołeczną, poniżanie, odrzucanie i krytykowanie i trzymając to dziecko wrękach obracało to wszystko o 180 stopni i dawało mu miłość, akceptację,życzliwość i ciepło, którego się samemu nie dostało. Syf, który oniprzeżyli, miał jednak sens.Gdy przyjaciel miał tarapaty, to mu pomagali. Było ich niewielu, ale gdywisiał na skraju przepaści to chwytało się go za rękę i nigdy, nigdy, nigdynie puszczało. Wyrażenie "liczyć na kogoś" miało szczególne znaczenie -oni wiedzieli, co to znaczy, bo sami mogli liczyć tylko na siebie. Tegonauczyło ich życie. I choć było trudne, momentami koszmarnie trudne, to itak się do tego nie przyznawali. Chcieli... Musieli być silni.Minęły lata. Wiele lat.I coś się zmieniło. Poznali kobiety, za które są w stanie oddać życie.Urodziły się im dzieci, dla których zrobią wszystko. Poznali ludzi, którychmożna zobaczyć po wielu latach rozłąki i mimo tego czuć tak, jakbywidziało się ich wczoraj. Porobili kariery, osiągnęli sukcesy i zwojowaliświat materialny. Jak się startuje z samego dna, nigdy nie boi się do niegowrócić, ale zrobi się wszystko, by już go nigdy nie dotknąć.Z gówniarzy ganiającymi za kobietami stali się przewodnikami, a przeżytyzawód i wściekłość przekuli na pracę. By być, zaczęli robić. By robić,zaczęli walczyć. Walczyć by ich żony, dzieci, pracownicy nie musieliprzechodzić przez to, co oni. Przez syf.Tęsknię za tymi Mężczyznami. Imponują mi. Są odpowiedzialni. Gotowido poświęceń. Słowo "honor" nie jest dla nich puste. Stawiają rozwójwyżej niż laury. Podejmują nowe wyzwania. Przecierają ścieżki. Są gotowibronić słabszych. Osiągają rzeczy w życiu. Nie boją się mówić, co myślą iczują. Można na nich liczyć. Dotrzymują słowa. Wysiłek jest dla nichsposobem życia. Noszą krzyż większy od siebie. I nie swój, ale wielu.Tęsknię za nimi, bo takich mężczyzn jest coraz mniej. Coraz rzadziej sięich spotyka. Dobrobyt nie wymusza ciężkiej pracy, egocentryzm nakazujemyśleć o sobie i unika poświęceń, a internet stawia prawdziwe autorytetyna równi z cyfrowymi awatarami mającymi do zaoferowania historię bezfaktów. Zmieniły się wartości, stało się łatwiej i przez to płycej. Ma byćprzyjemnie i szybko.Ci mężczyźni są szczególnym gatunkiem. Jak dadzą słowo, to godotrzymają, a nie zmienią bo "coś wypadło". Jak przegrają z kimślepszym, to okażą mu szacunek, a nie obrobią dupę w internecie. Niekręci ich władza, choć ją dostają. Nie imponują im pieniądze, choć jemają. Nie potrzebują podziwu, choć go dostają. Tam chodzi o cośzupełnie innego, co zrozumie tylko garstka nielicznych.Im chodzi o bycie wzorem.Wybrali cel, któremu nigdy nie sprostają.Ale znając ich, to umrą próbując. Dlatego gdy kiedyś ich spotkacie, to ichpozdrówcie. Potrzebują tego, choć nigdy Wam tego nie powiedzą.MDr Mateusz Grzesiak25 września o 21:02
archiwum – powód

Ciekawe co się stanie, kiedy truskawki się skończą

Ciekawe co się stanie, kiedy truskawki się skończą –

Kiedyś jak jechało się z rodziną samochodem na wczasy, do rodziny, gdziekolwiek, to się wykrzykiwało: - Truskawki! Jabłka! Jagody! Grzyby! Ooooo! ! ! Tirówki!

Kiedyś jak jechało się z rodziną samochodem na wczasy, do rodziny,  gdziekolwiek, to się wykrzykiwało:- Truskawki! Jabłka! Jagody! Grzyby! Ooooo! ! ! Tirówki! – A teraz to się woła:- 4,67! 4,85! 4,91! Oooo! ! ! 4,94! ! !
archiwum

Gdzieś koło Dębek...

Gdzieś koło Dębek... –

Najciekawsze fakty, o których prawdopodobnie nie miałeś pojęcia (31 obrazków)

Kiedyś wybrałem się na pierwszy zarobek w swoim życiu... UCZCIWA PRACA

UCZCIWA PRACA – Ponieważ byłem młodym niedoświadczonym człowiekiem  chciałem zrobić to jak najlepiej więc zbierałem tylko idealnie dojrzałe owoce. Gdy na krzaczku wisiała niedojrzała truskawka zostawiałem ją na później aby dojrzała. Efekt po godzinie był taki że ja zebrałem jedną łubiankę podczas gdy panie które tam też zbierały zebrały nawet 10 ale ich truskawki były takie trochę zieleńsze. Gdy nadszedł czas finalizacji pracy to nawet właściciel plantacji zwrócił uwagę że ja nazbierałem najładniejsze truskawki. Tylko co z tego jak zebrałem jedną łubiankę. Gdy zaczął płacić płacił jak zawsze, a więc ja dostałem 2 zł a panie analogicznie od ilości łubianek czyli nawet 20 zł.Może "kokosów" nie zarobiłem ale ta sytuacja wiele mnie nauczyła że tak naprawdę nie zawsze uczciwa praca popłaca co często się wmawia młodym ludziom.I tutaj rodzi się pytanie czy w tym kraju da się uczciwie zarobić jakieś pieniądze czy tylko cwaniactwem i kombinatorstwem?PD. Najlepsze jest to że potem te 2 zł zgubiłem