Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 53 takie demotywatory

Najlepsze podsumowanie fikołków, jakie wyczynia papież Franciszek

 –  Wywiad papieża dla „Corriere della Sera” jest dramatyczny. Dramatyczny zarówno z puntu widzenia intelektualnego jak i politycznego.Franciszek wprost mówi, że chce jechać do Moskwy, by spotkać się z Putinem, ale nie pojedzie do Kijowa, by spotkać się z jego ofiarami. „Na razie nie jadę do Kijowa – mówi.  – Czuję, że nie powinienem tam jechać. Najpierw muszę jechać do Moskwy, najpierw muszę spotkać się z Putinem - zaznacza i dodaje, że Putin tego spotkania nie chce. Papież za powód agresji uznaje - uwaga - być może „szczekanie NATO pod drzwiami Rosji”, ale wyraża nadzieję, że jego gniew, „jeśli został sprowokowany”, „to być może obecnie złagodniał”. Franciszek zapewnia też, że nie wiem, czy pomoc Ukraińcom, zaopatrywanie ich w broń jest słuszna. „Nie potrafię odpowiedzieć, jestem za daleko, na pytanie, czy słuszne jest zaopatrywanie Ukraińców w broń” - mówił.Źle, by nie powiedzieć bardzo źle, bo dowodząc kompletnego niezrozumienia rzeczywistości brzmią też słowa Franciszka na temat spotkania z Orbanem. - Orbán, kiedy go spotkałem, powiedział mi, że Rosjanie mają plan, że 9 maja wszystko się skończy. Mam nadzieję, że tak właśnie jest, więc zrozumielibyśmy również tempo eskalacji tych dni. Bo teraz to już nie tylko Donbas, to Krym, to Odessa, to zabiera Ukrainie port nad Morzem Czarnym. Jestem pesymistą, ale musimy wykonać każdy możliwy gest, aby zatrzymać wojnę” - mówił papież, jakby kompletnie nie rozumiejąc, że słowa Putina nie oznaczają, że chce on skończyć wojnę, a tyle, że chce jak najbardziej zniszczyć i jak najwięcej osiągnąć do 9 maja. Te zapowiedzi nie oznaczają końca wojny, a jedynie eskalację. I aż dziw, że papież opowiada takie rzeczy włoskim mediom. Jeśli szukać jakichś pozytywów tego wywiadu to będą nim słowa papieża o patriarsze Cyrylu. Na pytanie, czy patriarcha może być człowiekiem, który przekona Putina do otwarcia drzwi do spotkania z papieżem Papież pokręcił głową i odpowiedział „Rozmawiałem z Kirillem przez 40 minut przez zoom. Pierwsze dwadzieścia minut z kartą w ręku odczytał mi wszystkie uzasadnienia wojny. Posłuchałem i powiedziałem mu: nic z tego nie rozumiem. Bracie, nie jesteśmy duchownymi państwowymi, nie możemy używać języka polityki, ale języka Jezusa. Jesteśmy pasterzami tego samego świętego ludu Bożego” - mówił papież i dodawał, że „patriarcha nie może zmienić się w ministranta Putina”. Nie wiem, co jest gorsze w tym wywiadzie: naiwność, nieznajomość świata czy szczerość… Naprawdę nie wiem.
archiwum
„Papież bardziej skupia się na emocjach obserwatorów, a nieco mniej na cierpieniu ofiar”, pisze Tomasz Terlikowski, komentując kilka zdań Franciszka o wojnie na Ukrainie, wypowiedzianych podczas wczorajszego „zawierzenia”. – W związku z tym warto przypomnieć sobie list Jana Pawła II do amerykańskich biskupów ws. kościelnej pedofilii, w którym papież skupiał się na „cierpieniach” biskupów i wiernych.▪️ O ile retoryka Jana Pawła II nie jest zagadkowa (wiadomo, że Kościół troszczy się o siebie i swoich ludzi, a nie tych, który skrzywdził), to dystans Franciszka wobec ofiar wojny na Ukrainie (brak wskazania sprawcy ich cierpień, sugerowanie, że wszyscy cierpią tak samo, bez rozróżniania oprawców i ofiar) wciąż pozostaje nie w pełni wyjaśniony i pozostawia pole do rozmaitych interpretacji. Ale jedno jest pewne – gdy nie wiadomo, o co chodzi w kościelnych postawach i reakcjach, to chodzi o interes instytucji, na której czele stoi papież.
archiwum
Biskup Zanchetta molestował klerykówFranciszek troszczył się o sprawcę, a nie o ofiary – Sprawa biskupa Zanchetty z Argentyny, skazanego na 4,5 roku więzienia za molestowanie kleryków, kładzie się cieniem na osobie papieża. W 2017 roku Franciszek dał zaprzyjaźnionemu Zanchettcie pracę i schronienie w Watykanie, choć znał stawiane mu zarzuty.Tomasz Terlikowski zastanawia się nad wiarygodnością Franciszka.To chyba taka watykańska tradycja - warto w tym miejscu przypomnieć sprawę kardynała Bernarda Law, któremu JP2 po sprawnej "ewakuacji" z USA zapewnił ciepłą posadkę w Watykanie
archiwum
"Kiedy 20 lat temu pisałam, że Kościół rzymskokatolicki  jest 5xbe (bogaty, bezczelny, bezduszny, bezideowy, bezkarny), pokazywałam przekręty przy budowie świątyni Opatrzności Bożej, seksualne afery i przestępstwa, wszyscy go bronili. – Teraz nawet dawni, najwięksi obrońcy (Terlikowski, Marcinkiewicz) widzą nędzę instytucji, która chroni pedofilów, wyłudza pieniądze i majątki od wiernych i państwa, prowadzi szemrane interesy… Nawet obecnie, zamiast systemowo pomagać ukraińskim uchodźcom, namawia do tego wiernych, żeby znowu na cudzy koszt  udawać dobroczynność. Wstyd i hańba!"                                                             Joanna Senyszyn
archiwum – powód
I jest kompletnym brakiem empatii wobec Ukraińców”, komentuje publicysta.Warto przypomnieć, że od początku wojny Franciszek okopuje się na pozycjach symetrystycznych. Dokłada starań, by w swoich przemówieniach ominąć stwierdzenie, kto jest agresorem. – Nie mówi o rosyjskich lub putinowskich zbrodniach.  Zapowiedziane „zawierzenie” przez Franciszka Ukrainy i Rosji jest nie tylko absurdalne jako działanie rzekomo sprawcze; jest antymoralne, bo symetrycznie zestawia oprawcę i ofiarę.Papież miał okazję do rzeczywistej, a nie pozornej aktywności, lecz zignorował wystosowane przez mera Witalija Kliczkę zaproszenie do Kijowa. Teraz po raz drugi od chwili wybuchu wojny rozmawiał ze wspierającym agresję Cyrylem, zgadzając się z nim niemal we wszystkim. Głosy krytyki wobec Franciszka słabo się przebijają, głównie dlatego, że świat niespecjalnie skupia się na tym, co robi papież. Religia, rzekomy drogowskaz moralny, ujawnia swoją nieprzydatność.  W chwili próby okazuje się, ze to drogowskaz donikąd.
W środę odbyła się rozmowa papieża Franciszka z patriarchą Moskwy i Wszechrusi Cyrylem. Celem spotkania było omówienie sytuacji w Ukrainie – Spotkanie wideo papieża Franciszka z patriarchą Rosji miało miejsce po 3 tygodniach od wybuchu wojny w Ukrainie. Papież Franciszek podkreślił, że dziękuje rosyjskiemu duchownemu za chęć podjęcia dialogu, który jest "powodowany przez wolę wskazania przez pasterzy ich ludowi drogi do pokoju". Według relacji rzecznika prasowego Watykanu  Matteo Bruniego, zgodzili się oni co do tego, że  "Kościół nie powinien używać języka polityki, ale języka Jezusa". Żadne deklaracje jednak nie padły.Postawa i słowa papieża zostały mocno skrytykowane przez Tomasza Terlikowskiego. "To, co powiedział papież Franciszek patriarsze Cyrylowi, jest żenujące. I jest kompletnym brakiem empatii wobec Ukraińców. Ukraińskich katolików obu obrządków, prawosławnych. To nie jest język Ewangelii, to nie jest język dyplomacji, to jest język fałszu"."To naprawdę niesamowite, że papież w tej sprawie zgodził się z patriarchą, który od trzech tygodni błogosławi rosyjskie wojska, który religijnie usprawiedliwia agresję, który siłom Rosgwardii wręcza ikonę, żeby Matka Boża błogosławiła im w mordowaniu ukraińskich cywili" - dodał Terlikowski
archiwum
Franciszek raczej nie odwiedzi Kijowa. Szef Biura Prasowego Watykanu, reagując na skierowane do papieża zaproszenie ze strony mera Witalija Kliczki, nie odpowiedział ani tak, ani nie - co jest dyplomatycznym afrontem, wyrazem lekceważenia. – "Papież jest blisko z cierpiącym miastem”, napisał.Blisko, ale w bezpiecznej odległości 2300 km.W jednym z niedawnych przemówień Franciszek zadeklarował, że Stolica Apostolska jest gotowa „uczynić wszystko” dla pokoju.Od początku wojny wiemy, że watykańskie „wszystko” nie zawiera nawet jasnego stwierdzenia, kto jest agresorem, a kto ofiarą. Teraz Watykan daje do zrozumienia, że „wszystko” nie obejmuje wizyty papieża w broniącym się Kijowie.Co więc robi Watykan? To, w czym się specjalizuje i co Tomasz Terlikowski określa jako „pobożne pitu-pitu”. Pozór działania zastępuje rzeczywiste działanie i jest to jeden z trwałych niemoralnych aspektów religii.
archiwum
Katolik Tomasz Terlikowski w ostatnich dniach radykalnie potępia Watykan, który milczy o tym, kto jest sprawcą zbrodni na Ukrainie. To milczenie jest nie tylko moralną klęską Watykanu, jest bankructwem moralności chrześcijańskiej. – Bo czy można zakładać, że papież i kardynałowie – nauczyciele Ewangelii, autorytety moralne – nie znają lub nie rozumieją Ewangelii? Najwyraźniej ona nie działa.Dzisiaj Franciszek przemawiał publicznie – i ponownie nie nazwał agresora na Ukrainie. Apelował o „powstrzymanie masakry”, ale nie wskazał, kto jest jej sprawcą ani kto jest adresatem apelu. Tworzył zdania pozbawione podmiotu: „Trzeba zaprzestać niedopuszczalnej agresji zbrojnej…”, „Niech w sposób stanowczy dąży się do negocjacji…”.  Kto ma zaprzestać? Kto ma dążyć? Nie wiadomo.
Przydałoby się jeszcze upublicznieniewizerunku za ten szczególnieobrzydliwy czyn –  Tego, co myślę o mężczyźnie, który zgwałcił 19-letnią Ukrainkę, która przyjął w swoim domu jako uchodźcę nie napiszę. Nie ma słów, które mogą określić to, co zrobil. Jedno jest dla mnie jednak pewne - powinien być sądzony za gwałt ze szczególnym okrucieństwem, bo związany z traumą - Tomasz Terlikowski
archiwum
Cisza. Papież tak wzywał, aby pomagać uchodźcom z Syrii, dziś jakby nabrał wody w usta. Terlikowski naciska, aby papież jasno potępił Rosję. Kościół jednak podchodzi do sprawy dyplomatycznie. A jakby tak wejść na wschodni rynek? A to wiadomo kto wygra? – Zachód i tak stracony. Kościół, który zaleca bezkompromisowość, i jasne wskazywanie zła, dziś nie określa go po imieniu. Zazwyczaj czarne jest czarne, białe jest białe. Dziś niekoniecznie. Watykan ma doświadczenie. Potęgi upadały, on rósł na ruinach. Prawda to korzyść, kłamstwo to strata. Pragmatycznie, z zimna kalkulacją. Co innego się robi, co innego się głosi. To się chyba nazywa obłuda?
 –  Tomasz Terlikowski@tterlikowskiOrban deklarujący, że zablokujeunijny zakaz importu ropy i gazu zRosji, bo „nie pozwoli, by węgierskierodziny musiały płacić cenę za tęwojnę" - mówi tyle, że będzieogrzewał domy krwią ukraińskichdzieci. To ani konserwatyzm, anichrześcijaństwo, to obrzydliwynarodowy egoizm6:41 AM - 9 mar 2022 - Twitter Web App
archiwum
Watykański sekretarz stanu kard. Pietro Parolin mówi natomiast o niepotrzebnej „eskalacji słownej”, która „zaognia emocje” i prowadzi do użycia broni. Wzywa strony do negocjacji, nie rozróżniając, która z nich jest agresorem, a która ofiarą. – Zdaniem Terlikowskiego, tego rodzaju słowa „niewiele mają wspólnego z Ewangelią”. Jednak Ewangelia nie poucza, jak powinna zachowywać się watykańska dyplomacja wobec wojny. Tak więc postawa Stolicy Apostolskiej może być niezgodna nie tyle z Ewangelią, co z taką interpretacją Ewangelii, która jest bliska Tomaszowi Terlikowskiemu. Z drugiej strony, papież i watykańscy kardynałowie nie tylko znają, ale również głoszą Ewangelię - lecz zapewne odczytują ją inaczej niż Terlikowski.Jaki stąd wniosek? Różnice moralne, często głębokie i radykalne, wśród chrześcijan odwołujących się do Ewangelii to dowód na to, że nie sprawdza się ona jako podstawa moralności. Nie przypadkiem religia nie rozwiązała żadnego konfliktu zbrojnego - natomiast do wielu się przyczyniła.
archiwum
„To projekcja pedofila”, mówi o liście Tomasz Terlikowski. Publicysta zwraca również uwagę na milczenie Episkopatu:  „To milczenie może sugerować, że niemała część biskupów myśli tak, jak biskup Pindel”. – Terlikowski spodziewa się, że polskie sądy zaczną zasądzać tak wysokie odszkodowania, jak w USA: „Może jak biskupi będą musieli sprzedać pałac biskupi, czy dom rekolekcyjny, to się nauczą, że dobro ofiar powinno być na pierwszym miejscu. Skoro nie nauczyła ich Ewangelia, papież, to może nauczą ich bankructwa”. A zatem biskupi, nauczyciele moralności, nie mają podstawowej wiedzy moralnej – pisałem o tym we wczorajszym komentarzu, dzisiaj taki wniosek płynie ze słów katolickiego publicysty. Terlikowski zdaje się czynić wyjątek dla papieża, ale pamiętajmy, że Franciszek akceptuje kościelną walkę z ofiarami o niewypłacanie odszkodowań. Nie wzywa biskupów, by finansowo zadośćuczynili ofiarom. Co więcej, papież posiada w Kościele władzę absolutną, a więc mógłby po prostu nakazać diecezjom wypłatę odszkodowań. Ale Franciszek wydaje się daleki od takiego pomysłu.
archiwum
Kończy się rok, a sprawa kardynała Dziwisza wciąż zamieciona pod dywan. „Stanisław Dziwisz nie poniósł żadnych konsekwencji, choć postępowanie wobec niego się toczyło”, przypomina prof. Tomasz Polak. – W czerwcu przyjechał do Polski przedstawiciel papieża, kard. Angelo Bagnasco. „Dzieje się. Wiele wskazuje na to, że czeka nas trzęsienie ziemi”, pisał wówczas Tomasz Terlikowski. Nic takiego się nie stało. Podobno Bagnasco nie dopatrzył się tuszowania pedofilii przez Dziwisza, ale oficjalny komunikat watykański do tej pory się nie pojawił. Kościół nadal działa w trybie tuszowania.
archiwum
Tymczasem zakonnik został pochowany z honorami, mszę odprawiono z wielką pompą i transmitowano w internecie, w kondukcie szły setki osób. – Tutaj również, podobnie jak podczas uroczystego pogrzebu obrońcy pedofilów biskupa Edwarda Janiaka, ujawnił się jeden z religijnych deficytów moralnych: poczucie więzi plemiennej tłumi podstawową refleksję etyczną. Honory oddawane takim ludziom są policzkiem dla ofiar; świadectwem wyparcia myśli o krzywdzie wyrządzonej ofiarom przez sprawcę. Ten wzorzec plemienności czyni z religii potężną siłę antyspołeczną.
archiwum
Terlikowski się nie zmienił. To Polska na około stała się brunatniejsza, stąd Terlikowski wydaje się mniej. –
Źródło: facebook.com
archiwum
Jerzy Bokłażec: Zapraszam na debatę, w której wezmą udział dwaj chrześcijanie i ateista: Tomasz Terlikowski, Michał Prończuk, Jerzy Bokłażec. – Odbędzie się ona 1 października w ramach Dni Ateizmu 2021, trzydniowego wydarzenia o obszernym i ciekawym programie, w całości godnym zainteresowania.
archiwum
.. który „lekceważył doniesienia o przemocy fizycznej i duchowej”. Dominikanie bagatelizowali przestępstwa Pawła M., przenosili go w inne miejsca. Raport dokumentuje kolejny, ponury obszar kościelnego zepsucia. – Z raportu wynika, że Paweł M. z jednej strony był przestępcą, a z drugiej – niezwykle skutecznym ewangelizatorem. Okazuje się, że jedno drugiego nie wyklucza. Co więcej, religia świetnie sprawdza się jako narzędzie, za pomocą którego można podporządkować sobie ludzi i wykorzystywać ich.   Autorzy raportu są zdziwieni brakiem adekwatnej reakcji dominikanów na wyczyny Pawła M. Mnie postawa dominikanów oburza, ale nie dziwi. Bo przecież nie jest to żadna nowość w Kościele, lecz utrwalony przez setki lat wzór postępowania – zamiatanie pod dywan przestępstw swoich ludzi i odprawianie ofiar z kwitkiem. U dominikanów rozegrała się kolejna odsłona tego dramatu.                                                                      Jerzy Bokłażec
archiwum

Paradoks Nieba ?

Paradoks Nieba ? –
Kto jeszcze kilka lat temu by pomyślał, że Tomasz Terlikowski będzie głosem rozsądku walczącym z religijnymi fanatykami –  Tomasz P. Terlikowskitt1Src0pdc ogfnodsoz.droeds  ·- Ksiądz Adam Boniecki to nie jest Kościół katolicki ani chrześcijański. To jest jakiś Kościół neoprotestancki, bo to nic wspólnego z 10 przykazaniami Bożymi nie ma, ale to jest moje zdanie jako Przemysława Czarnka, a nie ministra edukacji i nauki - oznajmił dr hab. Przemysław Czarnek, jako osoba, a nie jako minister edukacji i nauki w Radiu Wrocław, a ja zachodzę w głowę, jak to skomentować. I pomijam tu już nawet kwestie, czy minister (a rozdzielić tego się nie da) powinien wyrażać takie opinie, bo problemem jest także to, że tą wypowiedzią Czarnek pokazał, że nie ma pojęcia o własnym wyznaniu, które tak bardzo chce propagować. Tak się bowiem składa, że aby kogoś wykluczyć z Kościoła katolickiego trzeba przedstawić jasny dowód, że odrzuca on którykolwiek z dogmatów, że kwestionuje on jedną z prawd wiary. Ks. Adam Boniecki nigdzie tego nie robił. A już kompletnie kuriozalne jest uznanie, że nie jest on chrześcijaninem, że nie jest Kościołem chrześcijańskim, bowiem - według każdej możliwej definicji - chrześcijaninem jest każdy, kto wyznaje, że Jezus Chrystus jest Wcielonym Słowem, jest Panem i Zbawicielem. Kościoły neoprotestanckie też są zatem chrześcijańskie, czego - jak się zdaje - minister Czarnek jako osoba - nie wie. Czy dr. hab. Czarnek ma jakikolwiek dowód na to, że ks. Adam Boniecki taką prawdę odrzuca? A może po prostu nie ma pojęcia, czym jest chrześcijaństwo, czym jest protestantyzm i neoprotestamtyzm, co oznacza przynależność do Kościoła i plecie, co mu ślina na język przyniesie, szkodząc przy okazji Kościołowi, prawicy i polskiej edukacji?