Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 180 takich demotywatorów

Zdjęcie warte jest tysiąca słów. Jak ważne jest zamykanie drzwi sypialni, gdy kładziesz się spać – Nawet te tanie sześcio panelowe drzwi puste rdzenie dadzą ci czas w pożarze. Spójrzcie, jak żaden dym i upał nie dostał się do sypialni. Teraz spójrz na korytarz! Zobaczcie też, gdzie jest najwięcej szkód... Wysoko. Właśnie dlatego kazamy, aby schować się nisko, jeśli masz w domu dym lub ogień. Poćwicz plan ucieczki z domu i zamknij zanim zaśniesz.
Myślenie nie jest mocną stroną tej rodziny –
0:12
Naczelny wódz kraju pozwolił palić co popadnie, to ludzie palą. To będzie wyjątkowo śmierdząca zima... –
0:07
archiwum
Głupota, ciemnota i zabobon w końcu upadną. Dlaczego im w tym nie pomóc? Potrzebujemy katalizatorów. Gdy świat się tli, trzeba dolać oliwy. Inaczej będzie długo sączył się dym, szczypiąc w oczy. A na żyznym popiele szybko urośnie nowy, lepszy świat – Wszystko musi się jednak zacząć od jednostek, od Ciebie. Nie bój się zamiany na lepsze!
11 września 2001 roku pies przewodnik Rozel podczas ataku na WTC zaprowadził grupę ludzi wraz z jego niewidomym właścicielem z 78 piętra budynku w bezpieczne miejsce – Pies biegł nieustraszenie przez kurz i dym i zatrzymał się tylko raz aby polizać twarz kobiety, która wpadła w panikę
 –
0:05
Różowy dym to dziewczynka, niebieski to chłopiec –
archiwum – powód
03:57 (czasu PL) Moskwa: Putin wydał zgodę na operację wojskową w Donbasie04:09 Pojawiają się doniesienia o wybuchach w Kramatorsku04:11 Niezidentyfikowane wybuchy słychać było w Kijowie04:12 Pojawiają się informacje o wybuchach w pobliżu Charkowa – 04:18Reporter CNN podaje, że w Kijowie słychać eksplozje04:21Media: w okolicach lotniska Boryspil pod Kijowem słychać strzały04:29Dym unoszący się nad Charkowem04:35Wybuchy słychać w Odessie, trzecim co do wielkości mieście Ukrainy04:48Eksplozje w ukraińskim mieście Mariupol04:53Rosja zaatakowała rakietami taktycznymi kluczowe ukraińskie lotniska na wschód od linii Kijów-Odessa
Źródło: Onet.pl
Biały dym puszczony z komina laboratorium Wuhan oznajmił, że wybrano nazwę dla nowegowariantu wirusa –
 –
0:06
Strażak wracał z nocnego dyżuru. Zauważył dym, uratował sześć osób i psa. Jedną z ocalonych wydobywał z zagrożenia dwa razy – Młodszy ogniomistrz Adam Niesłony, oprócz etatu w straży pożarnej w Krapkowicach (woj. opolskie), pracuje również jako ratownik w szpitalu. Po każdym dyżurze wraca do domu tą samą trasą. W czwartkowy poranek jego uwagę zwrócił dymiący się budynek. Dzięki jego czujności i zdecydowanej reakcji udało się uratować sześć osób i psa
 –
Rodzinne zdjęcie Krakowiaków –
+18
Ten demotywator może zawierać treści nieodpowienie dla niepełnoletnich.
Zobacz
W XVIII-wiecznej Anglii lewatywa z dymu tytoniowego była prawdziwym zabiegiem medycznym. Zanim lekarze zaczęli używać długiej rurki, przeprowadzali zabieg z bliska używając standardowej fajki. – Lewatywa z dymu tytoniowego używana była m.in. do reanimacji topielców. Lekarze wierzyli, że dym tytoniowy eliminuje chłód i senność, dzięki czemu może ożywić ofiary utonięć. Co ciekawe, specjalne zestawy do wykonywania tego typu zabiegu były rozmieszczone wzdłuż Tamizy w Londynie.Na początku XIX wieku gdy odkryto, że dym tytoniowy jest trujący zaczęto rezygnować z wykonywania owego zabiegu.
O parę sekund się spóźniłem,a zobaczyłbym wampirasiedzącego na ławce –
W Kalifornii mężczyzna podczas joggingu zauważył dym wydobywający się z domu i poprzez wideo rozmowę skontaktował się z nieobecnym właścicielem. – Dowiedziawszy się, o co chodzi, właściciel domu zdalnie otworzył drzwi mężczyźnie, aby mógł uratować zwierzęta
Stawianie zasłonydymnej przez czołg –
0:41

Historia najbardziej poruszającego zdjęcia z 11 września - człowiek, który umierał na oczach milionów ludzi

Historia najbardziej poruszającego zdjęcia z 11 września - człowiek, który umierał na oczach milionów ludzi – "Odlatuje z tej ziemi jak strzała. Chociaż nie wybrał swojego losu, wydaje się, że w ostatnich chwilach życia przyjął go".Kim był "The Falling Man", który zdecydował się na skok z wieży WTC11 września 2001 r. Godzina 8.46. W północną wieżę World Trade Center uderza samolot pasażerski American Airlines uprowadzony przez terrorystów Al-Kaidy. Maszyna wbija się w budynek odcinając górne piętra.Setki osób znalazły się w potrzasku. Otacza je ogień i dym. Windy nie działają, a nawet gdyby, to zamieniły się w śmiertelną pułapkę. Zawalone są wyjścia ewakuacyjne. Temperatura wzrasta do kilku tysięcy stopni. Żelbetonowe konstrukcje dosłownie się topią. Ci, którzy mają szczęście, giną w momencie wybuchu. Inni umierają w męczarniach. Wychylają się z okien, by złapać haust powietrza. Tak bardzo pragną oddychać. Ściągają ubrania i machają nimi do ekip ratunkowych w helikopterach latających w pobliżu wież."O Boże! Oni skaczą!"Nie ma jeszcze 9. Richard Drew, fotograf Associated Press odbiera telefon od szefa. Polecenie jest krótkie - Drew ma przerwać pracę i natychmiast jechać pod World Trade Center.Jedzie metrem, którego jest jedynym pasażerem. Na miejscu widzi już nie jedną, a dwie płonące wieże. "O Boże! Oni skaczą!" - zewsząd słychać okrzyki grozy. Rzeczywiście, co chwila od ścian wieżowców odrywają się miniaturowe punkciki. Drew działa instynktownie. Naciska migawkę. Pstryka w zapamiętaniu. Potem okaże się, że zanim dotrze do niego charakterystyczne mlaśnięcie towarzyszące rozbijaniu się ciał, każdej zauważonej postaci zdążył zrobić od 9 do 12 ujęć.Gdy wybije 10:28, upada wieża północna. Richard Drew robi ostatnie zdjęcia i ucieka12 września 2001 r. jedna z jego fotografii pod tytułem "The Falling Man" ukazuje się na okładce "The New York Times'a". Jest wstrząsająca.Pisano, że zbuntował się przeciwko strasznym okolicznościom i po raz ostatni o sobie zadecydował. "New York Times" nie napisał, kim był. Po prostu nie można było tego ustalić. Wystarczyło jednak, że go pokazał.Kim jesteś?Przygotowując materiał, obejrzał wszystkie ujęcia serii "The Falling Man".Ten człowiek był przerażony, lecąc zrywał z siebie koszulę -opowiadał potem dziennikarz. Pod koszulą ofiary Junod dostrzegł pomarańczowy T-shirt. Uczepił się tego szczegółu, a zidentyfikowanie "Spadającego Mężczyzny" stało się dla niego niemal sprawą życia i śmierci. Po pierwsze, chciał oddać mu hołd, po drugie - przywrócić "Skoczków z WTC" do narodowej pamięci.11 września "The Falling Man" był w restauracji "Windows on the World" w północnej wieży WTC. Bo to jej obsługa nosiła charakterystyczne białe fartuchyBył piękny, słoneczny poranek, Nowy Jork budził się do życia. Brakowało szefa kuchni Michaela Lomonaco- spóźnił się do pracy. Gdy w końcu zbliżał się do budynku, w wieżę uderzył samolot. Mężczyzna z przerażeniem patrzył w górę, modląc się, by jego koledzy uszli z życiem. Modlił się na próżno - zginęli wszyscy, którzy tamtego ranka przebywali w lokalu.Lomonaco był przekonany, że wie kogo widzi na zdjęciu. Jego zdaniem "The Falling Man" to Jonathan Briley, inżynier dźwięku w restauracji.11 września w pamięci Amerykanów nie jest dniem takich osób, jak "The Falling Man".Fakt, że ktoś był w stanie wyskoczyć z okna WTC jest nadal zbyt bolesnyTo, jak zginęli otwiera ranę, ale jest też czymś, co zarazem ją zabliźniaHistorie, takie ja "The Falling Man", płyną w świat i czynią Amerykę silniejszą, dając lekcję namwszystkim "Odlatuje z tej ziemi jak strzała. Chociaż nie wybrał swojego losu, wydaje się, że w ostatnich chwilach życia przyjął go".Kim był "The Falling Man", który zdecydował się na skok z wieży WTC11 września 2001 r. Godzina 8.46. W północną wieżę World Trade Center uderza samolot pasażerski American Airlines uprowadzony przez terrorystów Al-Kaidy. Maszyna wbija się w budynek odcinając górne piętra.Setki osób znalazły się w potrzasku. Otacza je ogień i dym. Windy nie działają, a nawet gdyby, to zamieniły się w śmiertelną pułapkę. Zawalone są wyjścia ewakuacyjne. Temperatura wzrasta do kilku tysięcy stopni. Żelbetonowe konstrukcje dosłownie się topią. Ci, którzy mają szczęście, giną w momencie wybuchu. Inni umierają w męczarniach. Wychylają się z okien, by złapać haust powietrza. Tak bardzo pragną oddychać. Ściągają ubrania i machają nimi do ekip ratunkowych w helikopterach latających w pobliżu wież."O Boże! Oni skaczą!"Nie ma jeszcze 9. Richard Drew, fotograf Associated Press odbiera telefon od szefa. Polecenie jest krótkie - Drew ma przerwać pracę i natychmiast jechać pod World Trade Center.Jedzie metrem, którego jest jedynym pasażerem. Na miejscu widzi już nie jedną, a dwie płonące wieże. "O Boże! Oni skaczą!" - zewsząd słychać okrzyki grozy. Rzeczywiście, co chwila od ścian wieżowców odrywają się miniaturowe punkciki. Drew działa instynktownie. Naciska migawkę. Pstryka w zapamiętaniu. Potem okaże się, że zanim dotrze do niego charakterystyczne mlaśnięcie towarzyszące rozbijaniu się ciał, każdej zauważonej postaci zdążył zrobić od 9 do 12 ujęć.Gdy wybije 10:28, upada wieża północna. Richard Drew robi ostatnie zdjęcia i ucieka.12 września 2001 r. jedna z jego fotografii pod tytułem "The Falling Man" ukazuje się na okładce "The New York Times'a". Jest wstrząsająca.Pisano, że zbuntował się przeciwko strasznym okolicznościom i po raz ostatni o sobie zadecydował. "New York Times" nie napisał, kim był. Po prostu nie można było tego ustalić. Wystarczyło jednak, że go pokazał.Kim jesteś?Przygotowując materiał, obejrzał wszystkie ujęcia serii "The Falling Man".Ten człowiek był przerażony, lecąc zrywał z siebie koszulę -opowiadał potem dziennikarz. Pod koszulą ofiary Junod dostrzegł pomarańczowy T-shirt. Uczepił się tego szczegółu, a zidentyfikowanie "Spadającego Mężczyzny" stało się dla niego niemal sprawą życia i śmierci. Po pierwsze, chciał oddać mu hołd, po drugie - przywrócić "Skoczków z WTC" do narodowej pamięci.11 września "The Falling Man" był w restauracji "Windows on the World" w północnej wieży WTC. Bo to jej obsługa nosiła charakterystyczne białe fartuchy.Był piękny, słoneczny poranek, Nowy Jork budził się do życia. Brakowało szefa kuchni Michaela Lomonaco -spóźnił się do pracy. Gdy w końcu zbliżał się do budynku, w wieżę uderzył samolot. Mężczyzna z przerażeniem patrzył w górę, modląc się, by jego koledzy uszli z życiem. Modlił się na próżno - zginęli wszyscy, którzy tamtego ranka przebywali w lokalu.Lomonaco był przekonany, że wie kogo widzi na zdjęciu. Jego zdaniem "The Falling Man" to Jonathan Briley, inżynier dźwięku w restauracji.11 września w pamięci Amerykanów nie jest dniem takich osób, jak "The Falling Man". Fakt, że ktoś był w stanie wyskoczyć z okna WTC jest nadal zbyt bolesny.To, jak zginęli otwiera ranę, ale jest też czymś, co zarazem ją zabliźnia.Historie, takie ja "The Falling Man", płyną w świat i czynią Amerykę silniejszą, dając lekcję nam wszystkim