Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 54 takie demotywatory

archiwum
Wprowadzony w sobotę lockdown w żaden sposób nie zmienił obostrzeń obowiązujących w kościołach. Korzysta z tego Episkopat Polski, który apeluje, by Polacy przed świętami tłumnie odwiedzali świątynie i przystępowali do spowiedzi. – Łagodne traktowanie kościołów przez rząd oburzyło wielu Polaków. Do sprawy odniosła się między innymi posłanka Joanna Senyszyn, zarzucając władzy bliskie powiązania z Kościołem.Rząd już rozważa większe obostrzenia. Podobno będzie dozwolone przemieszczanie się tylko do i z kościoła, bo w Polsce można nie chodzić do pracy ani do szkoły, ale komunię przyjmować i na tacę dawać trzeba. Jakie państwo, taki lockdown – stwierdziła posłanka.Krytyką nie przejmują się władze Kościoła. Episkopat Polski zachęca do odwiedzenia świątyń w celu przystąpienia do spowiedzi oraz uczestnictwa w niedzielnej mszy świętej.Biskupi zachęcają wiernych by [...] uczestniczyć w niedzielnej Eucharystii i korzystać z sakramentu pokuty - napisał na Twitterze Episkopat Polski. Jeśli rząd nie zmieni podejścia w stosunku do ograniczeń obowiązujących w kościołach, po świętach może nas czekać kolejna, czwarta fala zarazy.Interesy partyjne ponownie przysłoniły zdrowe myślenie?
Po tym wszystkim nawet się nie zdziwię jak się okaże, że Obajtek jest powiązany z budową Zamku w Puszczy Noteckiej –
Prezydent Duda już na stoku w Zakopanem. Obok niego Małgorzata Tlauka-Długosz, szefowa fundacji Handicap, słynnej ostatnio, bo wydzierżawiła dworek szefa Orlenu Daniela Obajtka – Piotr Długosz, mąż pani Małgorzaty współpracuje z Ojcem Rydzykiem przy budowie geotermii
archiwum – powód
Charlie Chaplin zrobił film "Dyktator" śmieszkujący z Hitlera w 1940 z własnych środków, bo nikt w Hollywood nie miał jaj, jako że mieli finansowe powiązania z Niemcami –
"Do Rzeczy" - rosyjski szmatławiec –  Autor książki o Morawieckiem wygrał w sądzie. Piątek ujawnił, że wydawca "Do Rzeczy" ma powiązania z RosjąTomasz Piątek wygrał w sądzie z Michałem Lisieckim. Chodzi o informacje zawarte w książce "Morawiecki i jego tajemnice", którym wydawca "Wprost" i "Do Rzeczy" zaprzeczał. Dotyczyły one m.in. jego powiązań z Rosją. "Fakty zwyciężyły nad wykrętami" - pisze dziennikarz na FB.
archiwum
Na terenie wojskowej bazy na Okęciu trwają prace związane z uruchomieniem drugiego szpitala tymczasowego w Warszawie. Szpital będzie prowadzony przez Wojskowy Instytut Medyczny. – Czy to nie ma czasem powiązania z planami ataku Trumpa na Iran?
Lista adresów (w tym niejawnych) placówek służb specjalnych pojawiła się w opublikowanej przez agencję dokumentacji przetargu na dostawę energii elektrycznej – Wśród adresów ujawnionych przez ABW znalazły się siedziby cywilnych instytucji, które oficjalnie nie mają żadnego powiązania ze służbami specjalnymi. Może to oznaczać, że były to jedynie "przykrywki" dla działalności kontrwywiadowczej. Ich dekonspiracja może stanowić zagrożenie ze strony służb wywiadowczych innych krajów
archiwum
-Prezesie, dlaczego aborcji? – -Widzisz Andrzej, o resztę NIKT nie zapyta!
Źródło: wp.pl
archiwum
Od małego uczyłem moje dziecko, że kiedy jest zmęczone to myśli inaczej. – Niby oczywiste a jednak wiele osób nie zdaje sobie z tego kompletnie sprawy. Na pewnym etapie mojego życia zrozumiałem jaki wpływ pewne czynniki mają na moje emocje. Nikt nigdy mi tego nie tłumaczył ani nawet o tym nie wspomniał. Każdy z nas musi dojść do tego sam. Nie pamiętam aby w szkole nas uczono o tak istotnej sprawie dla naszego życia. Na rodziców nie każdy może liczyć. Uczono mnie w szkole wielu rzeczy. Przydatnych i takich kompletnie nieprzydatnych ale nie pamiętam aby kiedykolwiek, ktokolwiek próbował mnie nauczyć czegokolwiek na temat powiązania mojego ciała z emocjami. A jest ono bardzo mocne i ma ogromny wpływ na nasze życie. Nie mówię, że trzeba uczyć dzieci jakiejś zaawansowanej psychologii której sam nie znam ale może warto byłoby wpajać mu takie totalne podstawy.  Z własnego doświadczenia wiem, że przynosi to niesamowity efekt. Dziecko świadome źródła swoich emocji potrafi się zachować lepiej niż nie jeden dorosły.

Relacja z pierwszej ręki jak przebiega choroba i leczenie w Polsce na koronawirusa:

 –  Stało się. Wirus z Wuhan do mnie dotarł. Badanie na obecność wirusa SARS-CoV-2 w moim organizmie dało wynik pozytywny.Myślę, że dla wielu z Was jestem pierwszym znajomym z potwierdzoną infekcją koronawirusem. Dlatego uznałem, że opiszę Wam jak to wygląda naprawdę, jak wygląda przebieg choroby u młodej, zdrowej osoby, jak jesteśmy (nie) przygotowani na epidemię, jak (nie) działa system wyłapywania nosicieli i co moim zdaniem powinien zrobić każdy z nas, żeby zatrzymać epidemię. No i opisać naszą historię.Dociekliwym polecam przeczytać mój post od początku do końca. Pozostali wystarczy że przeczytają trzy sekcje oznaczone gwiazdką (*)...Objawy współlokatorówNajpierw objawy pojawiły się u mojego współlokatora. Dwa dni musiał przeleżeć w łóżku, bo gorączkował. Jednak po tym czasie szybko stanął na nogi. Później narzekał na pogorszenie smaku i węchu. Nie wzbudziło to jednak szczególnie naszego niepokoju, gdyż inne objawy nie zgadzały się z tymi z COVID-19. Ot, przeziębienie. Następna była współlokatorka. Objawy już gorsze, 5 dni gorączki, leżenia w łóżku. Gdy nałożyły się na to inne problemy, musiała pojechać do szpitala na kroplówkę. W szpitalu zapytała się, czy to może być koronawirus. Odpowiedź była: "na pewno nie" (sic!), po czym, bez robienia testu została wypisana do domu. Również najdłużej narzekała na brak smaku i węchu. Znowu się nie przejmowaliśmy, przecież w szpitalu powiedzieli, że to co innego...Moje objawyWtedy zachorowałem ja. Trzy dni fatalnego samopoczucia, całość przeleżałem w łóżku oglądając serial ("Dark" - wciągający, choć męczący). Przez dwa dni odczuwałem coś, co opisałbym jako gorączka, choć według teorii to nawet nie był stan podgorączkowy (zazwyczaj mam 35,5, więc przy 36,9 czułem się fatalnie). Głównym objawem było to, że czułem się słaby, szczególnie kończyny po jakimkolwiek wysiłku fizycznym, np. po ugotowaniu obiadu. Takie zmęczenie przechodzące w ból. Ciekawe było to, że nie doświadczyłem kaszlu ani kataru (jedynie uczucie zalegającej wydzieliny), a to u mnie najczęstszy objaw chorobowy, w przeciwieństwie do podwyższonej temperatury ciała, która występuje sporadycznie i bólu kończyn, którego sobie w ogóle nie przypominam. Leczyłem się objawowo, gripexem. Umówiłem się z lekarzem na telewizytę, żeby dostać zwolnienie lekarskie. Przez telefon opisałem mu moje objawy. Lekarz profesjonalnie dopytał się o kontakty z koronawirusem. Powtórzyłem mu to, co powiedzieli w szpitalu: "to na pewno nie to". Stwierdził przeziębienie, kazał kontynuować leczenie objawowe, dużo odpoczywać, pić dużo wody, nie wychodzić z domu i dał mi zwolnienie na 3 dni. Po zakończonym zwolnieniu wróciłem do pracy (zdalnej), choć byłem jeszcze wyraźnie osłabiony przez kolejnych kilka dni...Jednak korona?Po przepracowanym przeze mnie pierwszym dniu po zakończonym zwolnieniu przyszedł do mnie współlokator: "Słuchaj, koleżanka z którą miałem ostatnio kontakt wróciła na Islandię i zrobili jej test na koronawirusa na lotnisku. Wynik pozytywny". Informacja zrobiła na nas duże wrażenie. Nie wiedzieliśmy co robić. Ja przecież miałem jechać dwa dni później na Mazury. A współlokator miał wtedy organizować sporą imprezkę nad wodą. Sporo czasu minęło, zanim dotarło do nas, że musimy odwołać nasze plany, żeby nie tworzyć ogniska wirusa. I zanim zaakceptowaliśmy możliwość nieprzyjemnych konsekwencji zgłoszenia tego odpowiednim służbom...Pierwsze próby zgłoszeniaZadzwoniliśmy w końcu na ogólnopolską infolinię na temat koronawirusa. Opisaliśmy sytuację. Spodziewałem się, że w tym momencie odpowiednie służby przejmą inicjatywę. Okazało się, że jedyne co są w stanie nam zaproponować to podanie numeru do lokalnego sanepidu. To był pierwszy zawód.Teoretycznie numer do sanepidu miał działać całodobowo, de facto funkcjonuje w normalnych godzinach pracy urzędu. I kolejny zawód.Stwierdziłem, że w sumie nie wiem, czy to może być to, więc znowu umówiłem się do lekarza na teleporadę. Przedstawiłem objawy, moje i współlokatorów, i kontakty z osobą z pozytywnym testem. Lekarka powiedziała: "Pan ma objawy przeziębienia, my się covidem nie zajmujemy, proszę kontaktować się z sanepidem. Proszę pić dużo wody i wietrzyć pomieszczenia". Żadnych instrukcji jak bardzo mamy się izolować, czy narzucać sobie kwarantannę, czy kolega, który już nie miał w tym momencie objawów może wychodzić do sklepu. Zawód numer trzy.No to próbujemy dalej kontaktować się z sanepidem. W końcu się udało. Sanepid w ogóle nie był zainteresowany naszymi objawami. Liczą się tylko testy i kontakty z osobami już uznanymi za zarażone. No to przedstawiliśmy nasze powiązania z zarażoną koleżanką. Dowiedziałem się że ja jestem w "gorszej sytuacji" i praktycznie na mam szans na zrobienie testu (mimo że jedyny miałem wciąż wyraźne objawy), gdyż nie miałem bezpośredniego kontaktu z osobą z pozytywnym wynikiem testu. Nie ma to znaczenia, że objawy wyraźnie wskazują, że oboje zaraziliśmy się od tej samej osoby. A i tak nie uwzględnią tego badania z Islandii, gdyż nie mają go w swoim systemie. Aha. Czyli ja chcę zachować się jak odpowiedzialny obywatel, uchronić społeczeństwo przed rozprzestrzenianiem się wirusa, absolutnie nie robiąc tego dla siebie, ja już wychodziłem z choroby, a pani mi mówi, że jestem w "gorszej sytuacji". Myślałem, że to w interesie społecznym, reprezentowanym przez Państwo Polskie, a dokładniej przez tę konkretną panią z sanepidu, jest, żeby wykryć jak najwięcej przypadków i je odizolować. Ostatecznie jedyną radą uzyskaną od pani było to, żeby się kontaktować z lekarzem. Który pewnie odesłałby mnie z powrotem do sanepidu... Tu nastąpił już nie zawód, ale zwątpienie w system...Niespodziewane wsparcieByliśmy w kropce. Nie wiedzieliśmy jak się zachowywać. Nikt nie umiał nam powiedzieć co robić, jak bardzo się izolować, czy to może być to, czy możemy się jakoś przebadać. Sprawdziłem ceny testów: 495 zł za wiarygodny test. Dużo. Już miało stanąć na dobrowolnej izolacji bez potwierdzenia zarażenia, a tu pomoc przyszła niespodziewanie. Powiedziałem przypadkiem szefowi jakie mam podejrzenia co do mojej choroby, a on: "Antek, w firmie mamy budżet na takie rzeczy, opłacimy Ci test, chcesz?". O, pierwsza konstruktywna propozycja pomocy. Oczywiście postanowiłem skorzystać...Badanie zwane testemNiestety, gdy dowiedziałem się, że mogę zrobić sobie test, był piątek po południu. Laboratorium otwierali dopiero w poniedziałek rano. No trudno, poczekam jeszcze kilka dni w izolacji. Próbuję się umówić. I kolejny problem. Na stronie internetowej widnieje informacja, że badanie jest przeprowadzane drive thru, przez okno samochodu, którym się przyjeżdża. Ale ja nie mam samochodu! Na szczęście okazało się, że ludzie przychodzący pieszo też są obsługiwani. Tylko jak mam dotrzeć na badanie, rowerem przez całe miasto, będąc dalej chorym, poprosić znajomego o podwózkę, narażając go na zarażenie? W końcu stanęło na "Uberze z przesłoną" i maseczce przez całą drogę. Na miejscu zobaczyłem kolejkę na kilkadziesiąt samochodów i namiot na końcu. Podszedłem do namiotu, pani w pełnym stroju przeciwzakaźnym pokazała mi, że mam zachować dystans. Na pytanie gdzie mam ustawić się w kolejce pieszo odparła: "No jak to, na końcu kolejki". Czekanie dwie godziny w korku samochodowym pieszo było dość zabawne. Samo pobranie próbki polegało na wetknięciu mi patyczka, wyglądającego jak do uszu tylko dłuższego, najpierw do gardła, potem po kolei do dziurek w nosie. Dość bolesne i nieprzyjemne...WynikWynik przyszedł następnego dnia po południu (kolejny dzień w niepewności). W międzyczasie objawy ustąpiły. A tu wynik: pozytywny. Z trzech genów charakterystycznych dla SARS-CoV-2 wykryto we mnie wszystkie trzy, a już dwa są uznawane za jednoznacznie rozstrzygające. Przynajmniej wiem na czym stoję...Znowu sanepidFirma przeprowadzająca mi badanie podawała, że sama informuje sanepid o pozytywnych wynikach badań. Ok, teraz mam już jednoznaczny wynik, sanepid zapewne szybko do mnie zadzwoni i zarządzi mi kwarantannę. Choć oczywiście nie spodziewałem się, że zrobi to jeszcze tego samego dnia, ale że następnego z rana. Przed południem zadzwoniłem sam. "Szybciej zacznie się kwarantanna, to szybciej też skończy" pomyślałem. Okazuje się, że laboratorium nie wysłało jeszcze tego wyniku do sanepidu. Pani przyjęła zgłoszenia, zapisała moje dane, poprosiła o przesłanie wyniku e-mailem. Pytam się co dalej. Odpowiedź: "Lekarz się z panem skontaktuje, ustali długość kwarantanny i będzie rozpracowywał ognisko". Nauczony doświadczeniem, zapytałem: "Kiedy?". "No pan jest dodatni, to na pewno w ciągu kilku dni" - powiedziała pani tonem sugerującym, że to szybka ścieżka. KILKU DNI! Tak, dni. "To jak mam się zachowywać do czasu telefonu od lekarza? Co mam mówić ludziom, z którym miałem ostatnio kontakt?". "Proszę siedzieć w domu". To już nie było załamanie wiary w działanie systemu. To było załamanie wiary w istnienie jakiegokolwiek systemu.Jako że systemu nie ma, zadziałałem na własną rękę. Skontaktowałem się ze wszystkimi z którymi miałem kontakt od potencjalnego momentu zakażenia, poinformowałem o moim pozytywnym wyniku i zapytałem o samopoczucie. Na szczęście nikt nie zgłosił żadnych objawów...Stan obecnyStan obecny jest taki, że od poniedziałku nie czuję praktycznie żadnych objawów, a tydzień wcześniej ustąpiła gorączka. Jeszcze dłużej nie mają objawów moi współlokatorzy. Od wtorku wiem, że jestem nosicielem. Od środy wie o tym sanepid. Dziś jest niedziela i DALEJ NIE MAM KWARANTANNY. Tak, gdy wrócisz z nieodpowiedniego kraju, automatycznie masz kwarantannę. Gdy jest pewność - nie. Formalnie rzecz biorąc możemy iść na miasto i zarażać tam wszystkich.Siedzimy więc we trójkę nie wiedząc co dalej. Czy w ogóle dostaniemy kwarantannę? Jeśli tak to kiedy? Na jak długo? Czy sanepid przeprowadzi nam testy? A może już moglibyśmy wychodzić z domu i nie prosić znajomych o robienie nam zakupów?Co z naszymi kontaktami? Co z ludźmi, których mogłem zarazić już ponad 2 tygodnie temu? Czy ktoś z naszych kontaktów może trafić na kwarantannę? Czy mają szansę na testy od sanepidu? Nic nie wiemy. Czekamy na telefon, który i tak nastąpiłby znacznie za późno. Gdyby miało powstać ognisko koronawirusa, dawno by już powstało. Kilka osób z moich znajomych zrobiła sobie testy prywatnie, wykładając spore pieniądze. Na szczęście wszystkie negatywne. I dalej nikt nie zgłasza objawów.Nie dostaliśmy do tej pory żadnego wsparcia ani od sanepidu, ani od lekarza, ani od jakiejkolwiek instytucji, po której bym się tego spodziewał. Ani nawet żadnego zakazu, np. kwarantanny. Jedyne wsparcie jakie otrzymałem to od mojego pracodawcy.Dopisek: Po napisaniu całego tekstu, kolega, z którym miałem kontakt, powiedział mi o swoich doświadczeniach z sanepidem. Gdy dowiedział się o moim pozytywnym wyniku, zgłosił się do nich i powiedział, że miał ze mną kontakt. Pani przyjęła zgłoszenie tylko dlatego, żeby już dał jej spokój...Skrót*1. Przeszliśmy ze współlokatorami podobną chorobę. Objawy to kilka dni gorączki, silne osłabienie organizmu, a na końcu problemy ze smakiem i węchem.2. Współlokatorka trafiła do szpitala. Zrobili jej różne badania, ale nie na SARS-CoV-2. Diagnoza: na pewno nie to.3. Gdy ustąpiły nam główne objawy, współlokator dowiedział się, że jego koleżanka, z którą się ostatnio widział ma pozytywny wynik „testu na koronę", mimo braku objawów. Test zrobiony na Islandii.4. Lekarz po zgłoszeniu tej informacji odsyła do sanepidu. Sanepid nie uznaje testu (nie ma do niego dostępu ponieważ był wykonywany za granicą) i odsyła nas do lekarza.5. Ostatecznie test finansuje mi pracodawca. Po kilku dniach wiem, że jestem nosicielem.6. Sanepid przyjmuje zgłoszenie, ale nic z tym więcej nie robi. Nawet nie nakładają na nas kwarantanny.7. Dobrowolnie siedzimy w domu, mimo, że moglibyśmy chodzić i zarażać, bo czujemy się bardzo dobrze.8. Nie wiemy jak postępować z naszymi kontaktami, nie ma tego w żadnych publicznie dostępnych instrukcjach, teoretycznie decyzje podejmuje sanepid, który de facto nie robi NIC.9. Ostatecznie samodzielnie informujemy nasze wszystkie kontakty, nikt nie zgłasza objawów. Kilka osób robi samodzielnie testy, wszystkie negatywne.10. Czekamy zupełnie nie wiedząc jaka będzie decyzja sanepidu i czy będzie jakakolwiek. Siedzimy w domu...Wnioski - co powinno zrobić państwoPo pierwsze, to, że państwo próbuje śledzić i izolować wszystkie przypadki koronawirusa jest fikcją. Przypuszczam, że sanepid robi to, ale wybiera raczej poważniejsze przypadki, osób schorowanych i starszych, które trafiają pod respirator. Wokół nich szuka innych przypadków. W środowiskach osób młodych wygląda na to, że wirus przenosi się bez większych ograniczeń. Może sanepid też wychwytuje większe grupy ludzi, gdy jest wiele przypadków np. w jednym zakładzie pracy. Nie wiem. Ale coś chyba jednak robią?Nie obwiniam tu mojej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Przypuszczam, że Ministerstwo Zdrowia albo inny organ centralny narzucił sanepidom zadania, na które nie dał zasobów. Albo nie mają funduszy na testy, albo nie mają kadr, żeby to wszystko obsłużyć. Przypuszczam, że jedno i drugie. Tylko teraz te zasoby kadrowe są marnowane na obsługę zgłoszeń, z którymi nikt później nic nie robi. Bezużyteczna robota. Nie jestem epidemiologiem, nie wiem na ile takie śledzenie przypadków może być skuteczne. Czy opłaca się zwiększyć zasoby, żeby dało się działać zgodnie z procedurą w każdym przypadku? Jeżeli tak, to należy jak najszybciej to zrobić.Jeżeli nie, to nie powinniśmy się dalej oszukiwać. Można by stworzyć niewiążące dla pacjentów procedury jak należy się zachowywać w przypadku podejrzenia albo potwierdzenia zarażenia koronawirusem. Tak, żeby pacjenci z pomocą lekarzy pierwszego kontaktu byli w stanie samodzielnie wychwytywać kontakty, a ludzie z kontaktem wiedzieli co mają robić. Nie jesteśmy w stanie śledzić wszystkich przypadków. Nie jesteśmy w stanie utrzymywać takiego lockdownu jak w kwietniu. Nie mielibyśmy wtedy z czego żyć. A brak kontaktów towarzyskich doprowadziłby do powszechnego załamania nerwowego. Ale możemy ograniczać kontakty, gdy w naszym towarzystwie jest podejrzenie, że ktoś jest nosicielem...Mity*Wokół epidemii urosło wiele mitów, niektóre chciałbym rozwiać.1. "Każdy z nas już to pewnie przeszedł" - nie, nie każdy to przeszedł. Gdyby któreś z nas w mieszkaniu to wcześniej przeszło, to byśmy się tak łatwo nie zarazili.2. Szkodliwe powierzchnie i dezynfekowanie wszystkiego - ok, zapewne zdarzają się przypadki zarażenia od klamek, ale jestem przekonany, że to nie jest główny powód przenoszenia się wirusa. Głównym powodem jest kontakt osobisty. Jesteśmy w stanie bardzo ładnie prześledzić kto kogo zaraził. Zawsze był kontakt bezpośredni. Podobnie we wszystkich przypadkach o których czytałem. A, ale to nie jest postulat, żeby nie zachowywać higieny! Często myjcie ręce, nie dotykajcie twarzy na mieście, czyśćcie wszystko dookoła. Ale to nie jest rozwiązanie problemu.3. "I tak już się pewnie zaraziliśmy" - to, że dwie osoby się spotkały, to nie znaczy, że nastąpiła transmisja wirusa. To wszystko zależy od wielu czynników- czy zachowujecie podstawowe zasady higieny, jak niepicie z jednego kubka- czy znajdujecie się w zamkniętym pomieszczeniu czy na dworze- czy nosiciel kaszle, kicha, czy zasłania przy tym twarz- wielkość pomieszczenia i zagęszczenie ludzi- jaka jest odległość między osobami, które rozmawiają- ile czasu razem spędziliście- czy jesteście w maskach- czy nosiciel ma objawy czy niePodobno badania wskazują na to, że ilość wirusa, z którym ma się kontakt nie wpływa tylko na to czy się człowiek zarazi czy nie, ale również na przebieg choroby. Gdy np. używamy maseczek, mamy dużo większą szansę na bezobjawowy przebieg choroby.4. "Może minąłem osobę na ulicy z COVID-19 i od tego zachoruję" - nie, to jest zdecydowania za krótki czas, żeby się zarazić. Zazwyczaj da się dojść do tego od kogo się człowiek zaraził, gdyż spędziło się z nim wystarczającą ilość czasu.4. "Ten wirus nie zabija" - to, że COVID-19 przebiega jak grypa u większości młodych ludzi nie sprawia, że nie jest groźny! Choć coraz mniej wierzę w jakiekolwiek statystyki związane z wirusem, to wierzę, że to teraz najpopularniejsza przyczyna śmierci na świecie. A to, że w Polsce nie mamy setek tysięcy zmarłych wynika w dużej mierze z przeprowadzonego na wiosnę lockdownu i późniejszych środków zapobiegawczych, np. dość powszechnej samoizolacji seniorów. Młodzi, nie myślcie tylko o sobie! Może ktoś z Waszych znajomych mieszka z babcią?5. "Najwyżej trafię pod respirator" - nie, respirator to nie jest maska tlenowa. To cholernie inwazyjna metoda leczenia, myślę, że porównywalna z operacją. Nikomu nie życzę trafienia pod respirator...Wnioski - co może zrobić każdy z nas*System nie działa. Co więc możemy zrobić?1. Nie ignoruj żadnych objawów przypominających przeziębienie czy grypę! Zostań w domu, zadzwoń do lekarza, poproś o zwolnienie, nie spotykaj się z nikim. Zwolnienie na przeziębienie nie ma tylko na celu ułatwienia choremu rekonwalescencji, ale też, a może przede wszystkim, uniknięcie zarażenia współpracowników, klientów czy współpasażerów komunikacji miejskiej.Teoria mówi, że łagodny przebieg COVID-19 jest nierozróżnialny od przeziębienia bez robienia testu. Rzeczywiście, zarówno mi, jak i współlokatorce lekarze stwierdzili coś innego. Z doświadczenia widzę, że da się to czasem rozróżnić, ale dopiero na późniejszym etapie choroby, kiedy już może być za późno i już się kogoś zaraziło. Wtedy często pojawia się charakterystyczny objaw - utrata smaku i węchu. Ja też widziałem, że mój przebieg choroby jest zupełnie inny niż zazwyczaj gdy jestem przeziębiony. Więc widząc u kilku pacjentów, którzy siebie zarazili sugestie, że to COVID-19, można nabrać poważniejszych podejrzeń.Jednak nie możemy zakładać, że uda nam się rozróżnić przeziębienie czy grypę od COVID-19. Więc izoluj się jak możesz przy każdym objawie. W szczególności nie spotykaj się z osobami starszymi. Nie idź na wesele z przeziębieniem. Nie idź na pogrzeb. Ewentualnie przyjdź na sam cmentarz w maseczce i zachowaj dystans wobec wszystkich. To może zapobiec spotkaniu się znów w takich okolicznościach.2. Nie ignoruj objawów w Twoim otoczeniu. Ktoś z Twojej rodziny lub współlokatorów choruje? Choruje Twoja dziewczyna lub chłopak? Wzmóż czujność. Nie ma możliwości w takiej sytuacji wziąć zwolnienia lekarskiego. Jak możesz, przejdź na ten czas na home office. Nie możesz, stosuj dokładnie wszystkie zasady bezpieczeństwa o których często zapominamy. Noś maskę, myj ręce, trzymaj dystans ze wszystkimi, unikaj spotkań, które nie są niezbędne. Zadzwoń do babci, zamiast ją odwiedzać. Być może jesteś nosicielem tylko nie masz objawów.3. Gdy masz taką możliwość, spotykaj się na dworze. W dniach przed pierwszymi objawami spotkałem się z wieloma osobami, spędziłem z nimi wiele godzin, z niektórymi siedząc twarzą w twarz. Chyba 6 z tych osób zrobiło sobie testy, wszystkie negatywne. Nikt nie zgłasza objawów. Myślę, że to dzięki temu, że większość czasu spędziliśmy na dworze.4. Wietrz pomieszczenia w czasie spotkań.5. Jak możesz, zredukuj liczbę osób, z którymi się spotykasz. Każda osoba mniej, z którą miałeś styczność, to mniejsza szansa, że ktoś będzie nosicielem SARS-CoV-2. A jeżeli już będzie, to będzie mniejszy problem z szukaniem osób, które potencjalnie zostały zarażone. Zastanów się, czy wszystkie te osoby są dla Ciebie tyle warte, że byłbyś w stanie wyłożyć 500 zł na test na obecność wirusa gdyby okazały się nosicielami? Wśród moich znajomych kilka osób zapłaciło taką cenę za spotkanie ze mną.6. Zastanów się z kim się spotykasz. Nie tylko jaki skutek byłby dla tych osób, gdyby zostały zarażone (bo są stare lub przewlekle chore), ale również gdyby została nałożona na nie kwarantanna (bo prowadzą działalność gospodarczą i nie mogą sobie pozwolić na żaden przestój).7. To banał, ale unikaj zatłoczonych miejsc, w których nie przestrzega się dystansu społecznego. Gdy robiłem analizę moich kontaktów, okazało się, jedyny moment, w którym wirus mógł się rozprzestrzeniać w sposób niekontrolowany, był gdy stałem w pubie przy barze czekając na złożenie zamówienia. Zgromadził tam się spory tłum, nikt nie był w maseczce (łącznie ze mną), obsługa nie była niczym osłonięta, czas oczekiwania długi.
archiwum – powód
Nie ma powiązania między celibatem kościelnym a częstotliwością popełniania przestępstw pedofilskich – E. Parolari, Aspetti psicopatologici dei delitti canonici, w: Questioni attuali di diritto penale canonico, Citta del Vaticano 2012, s 69. "Analiza przypadków wykorzystywania seksualnego pokazuje, że związek między pedofilią a celibatem jest mniejszy niż związek między pedofilią a zepsuciem środowiska rodzinnego". J. Carola, M. Rotsaert, M. Tenace, H. M. Yanez, "Refleksje teologiczne i moralne dotyczące wykorzystywania dzieci przez duchownych katolickich" - (Materiały z sympozjum o seksualnym wykorzystywaniu osób niepełnoletnich. Papieski Uniwersytet Gregoriański 6-9 lutego 2012 roku, przekład z ang. Z Kasprzyk, Kraków 2012, s.173)
W samo sedno –  Obywatel O.C.13 godz. ■ ©TARCZA 4.0 DLA PRZEDSIĘBIORCÓWPo lekarzach, nauczycielach i niepełnosprawnych PiS przedstawiłludowi kolejnego wroga - przedsiębiorców.Już trollownia PiS zaczęła szczuć, pojawiły się zdjęcia samochodówprzedsiębiorców i nawoływanie do zamknięcia tych „roszczeniowców".Zawiść - to jest emocja, na której PiS żeruje od samego początkurządów. Zawistnymi pisowskimi przygłupami po prostu łatwo się rządzi,wyszkoleni jak psy Pawłowa, reagują na prosty bodziec. Tym razemwredny bogaty przedsiębiorca chce ulg i zwolnień od rządu, któryzamknął mu biznes.Pod #Strajk Przed się biorców podczepili się różni ludzie, również znani zdemonstracji KOD, co wykorzystuje PiSowska szczujnia medialna istawia znak równości między przedsiębiorcami a kodziarzami.W głowie pisowskiego przyglupa nie ma opcji, że rządu może nie znosićzwykły świadomy obywatel - zawsze dostaje wytłumaczenie że zabuntem stoją źli ludzie, Niemcy, ruskie onuce i złodzieje z PO. Zawsze!Bo się tępakom hajs zgadza. Ale ten hajs maja dzięki przedsiębiorcom ijak ci przykręcą kranik to zobaczymy skąd ta banda nieudaczników zrządu weźmie hajs na socjał+Problemem dla polityka PiS jest samochód warty 300 tys. zł wziętyprzez przedsiębiorcę w leasing, ale spoko jest zarobek 2,7 min złSadurskiej w PZU. Małgorzata Sadurska przez lata wierny żołnierz PiSzarabia miesięcznie ok 90 tys zł dzięki temu, że ma powiązania wrządzie, bo umówmy się, ale staż w urzędzie pracy nie jest kwalifikacjado zarządu towarzystwa ubezpieczeniowego.i tak oto wygląda sytuacja - wymyśliłeś usługę/produkt, który podoba sięludziom, bierzesz auto w leasing, rząd zamyka ci biznes i robi z ciebiewroga ludu kiedy politycy żyją z twoich podatkówi jak tu się nie wku....ić?
 –  Kamila Gasiuk-Pihowicz ',-)Gasiuk Pihowicz • 21 sty X Ludzie PiS mają obowiązek udostępnić wszystkie listy poparcia, bez wyjątku, nie tylko sędziemu Juszczyszynowi, ale również opinii publicznej. XTego wymaga prawo, ale zupełnie czego innego najwyraźniej wymaga interes partii rządzącej. Kamila Gasiuk-Pihowicz Gasiuk_Pihowicz • 4 lut X Opublikowane dane to zaledwie garść suchych statystyk. W żadnym stopniu nie wypełnia to wyroku sądowego. Ostateczny i prawomocny wyrok NSA jest jasny - Kancelaria Sejmu ma obowiązek ujawnić pełne listy poparcia do KRS z imionami i nazwiskami podpisanych na nich sędziów. Kamila Gasiuk-Pihowicz ,-,,Gasiuk_Pihowicz • 4 lut ! Opinia publiczna ma prawo poznać odpowiedź na pytanie: Jakie są powiązania osób podpisanych na listach z politykami PiS, z ministerstwem sprawiedliwości?/ Kamila Gasiuk-Pihowicz ,Gasiuk_Pihowicz • 6 lut Rozpętana przez PiS afera nie skończy się, dopóki wszystkie osoby z list nie zostaną ujawnione, zweryfikowane czy rzeczywiście udzieliły poparcia, a następnie nie zostaną sprawdzone powiązania tych osób z rządami PiS i korzyści, jakie odniosły w ostatnich latach. *lista nazwisk zostaje upubliczniona" Kamila Gasiuk-Pihowicz Lci)Gasiuk_Pihowicz • 1 g. Sędziowie podpisani pod listami poparcia byli mamieni przez PiS obietnicą anonimowości. PiS „sprzedał" ją w zamian za własne zyski polityczne. Obecna władza robi tak zawsze, ze wszystkimi z którymi udaje że współpracuje - w końcu każdy kto współpracuje z PiS-em zostaje na lodzie
archiwum
Tak więc proponuję tą panią zapamiętać, jak zaczną zabierać nam fundusze oraz pozostałych europosłów którzy poparli rezolucję i tym samym "nas...li do własnego gniazda". Rozumiem, że można robić na złość PIS-owcą, ale żeby od razu wszystkim obywatelom... –
archiwum – powód
Wszelkie powiązania z zachowaniem telewizji partyjnej są nieprzypadkowo dobrane wobec kampanii kpin i oszczerstw w celu zniszczenia nieżyjącego już człowieka o którym teraz już nie mówią w ten sposób – choć autorka napisała te słowa przed wieloma laty
Źródło: Harry Potter i Zakon Feniksa
archiwum
Pojawiła się nowa taśma. W której główną rolę odgrywa tajemniczy bizmesmen! – Bizmesmen o którym mowa jest zamieszany w sprawę "podpaleń". Superwizjer TVN dziś wyemitował specjalny reportaż. Kim jest ta tajemnicza postać, jakie ma powiązania ze światem polityki ?
Źródło: tvn
Marta Kaczyńska urodziła swoje trzecie dziecko, o którym poinformowało dziecko pierwsze na swoim Instagramie – Dziecko pierwsze (Ewa) było przedmiotem walki między pierwszym, a drugim mężem Marty. Ostatecznie ojcem okazał się drugi, choć Kaczyńska zaszła z nim w ciążę, gdy była żoną pierwszego. Drugi mąż jest podejrzewany o niejasne powiązania biznesowe. Teraz jest zaś trzeci mąż i to prawdopodobnie jego dziecko przywitało dziś świat. Marta do ślubu szła w białej (wiadomo, czystość) mini sukience z wycięciem na nogę, które mocno opinało jej ciążowy brzuch. Na szczęście udało się wziąć ślub cywilny przed rozwiązaniem. Kościelnego nie, bo mimo że Jarosław załatwił przyspieszenie rozwodu z Watykanu, to dokumenty nie zdążyły wrócić do Polski.Scenarzyści Mody na sukces umierają z zazdrości...
Obczajcie co się tu wyrabia – Marta Kaczyńska miała ex męża Smuniewskiego, który na rozprawie rozwodowej dowiedział się, że nie jest ojcem ich dziecka, a jest nim... Dubieniecki, za którego później wyszła za mąż i miała kolejne dziecko. Rozwiedli się, teraz jest w ciąży z Zielińskim i wzięli niedawno ślub. Jej nowy mąż ma dwójkę dzieci z poprzedniego związku. Dubieniecki ma syna z byłą żoną Boruca, a ona ma jeszcze jednego z Arturem. On z kolei ma córkę z Sarą Boruc-Mannei. A ona ma jeszcze jedną córkę z jakimś kolesiem. Przydałoby się wyrysowanie jakiegoś drzewa, żeby te powiązania ogarnąć, to się w pale nie mieści. Szkoda tylko dzieci...
 –  - Ten popierdoleniec osacza mnie i moją rodzinę. Kim on jest?! Gadaj! TEGO LATA - Wokulski to twardy skurwiel. Dorobił się na wojnie z Rosją. Ma powiązania ze służbami. Zawsze dostaje to, czego chce FILM NA PODSTAWIE BESTSELLEROWEJ POWIEŚCI - Zerżnę tę sukę, choćby to miała być ostatnia rzecz, jaką zrobię! PĘDZĄCA DOROŻKA - Jest interes do zrobienia. Jak się uda będziesz kurwa ustawiony do końca życia. Wchodzisz w to? JANUSZ CHABIOR - Ze wszystkich jebanych dup musiałeś wybrać akurat tę? WOKULSKI RZUCA TOMIKIEM POEZJI - Kurwa mać! TOMASZ OŚWIĘCIŃSKI - Mam pieniądze. Mam w chuj pieniędzy. Kupiłem całą jej pierdoloną rodzinę. Suka jest moja, choć jeszcze o tym nie wie AGNIESZKA DYGANT - Jak ojciec go tak lubi, to niech sam mu obciągnie W KINACH - Zrobię wam z dupy schyłek romantyzmu
archiwum
,,Nie dajcie się nabrać!” Kto stoi za atakami na Polskę. Izraelski dziennikarz zdradza zaskakujący fakt. ,,To nie jest przypadek…” – Ktokolwiek sądzi, że to jedynie przypadek, iż dziennikarze Haaretz mający powiązania i współpracujący z Niemcami, przewodzą kampanii wymierzonej w Polskę, powinien raz jeszcze pomyśleć.Gazeta „Haaretz” została założona przez niemieckich Żydów, a udziały w niej mają firmy niemieckie.Udziałowcem liberalnego izraelskiego dziennika „Haaretz”, który słynie z zajadłych ataków na Polskę, jest niemieckie wydawnictwo M. DuMont Schauberg. W trakcie II wojny światowej Kurt Neven DuMont, ówczesny właściciel firmy, był oficerem nazistowskim, a jego wydawnictwo jawnie popierało III Rzeszę i Adolfa Hitlera […] W III Rzeszy Kurt Neven DuMont był nazistowskim oficerem, a jego dom wydawniczy otwarcie popierał Adolfa Hitlera i jego zbrodniczą politykę. Jak w 2006 r. pisał izraelski portal ynetnews.com, Kurt Neven DuMont był członkiem NSDAP od 1937 r., a w 1944 r. otrzymał prestiżowe odznaczenie od władz III Rzeszy za kontynuowanie działalności wydawniczej mimo ciężkich alianckich nalotów.
Źródło: niezalezna.pl