Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 965 takich demotywatorów

Matka zostawiła noworodka w zamkniętym aucie! Poszła na zakupy

Matka zostawiła noworodkaw zamkniętym aucie!Poszła na zakupy – Skandal, który mógł zakończyć się tragicznie, ujawnili w mediach społecznościowych nieznajomi ludzie będący w tym samym czasie na zakupach w wielkim domu handlowym. Sfotografowali noworodka zamkniętego w samochodzie i z doczepioną kartką, na której matka napisała:"Moja mama jest na zakupach. Zadzwońcie do niej jeśli czegoś będę potrzebować. Na kartce dopisano także numer telefonu". Zszokowani przechodnie opublikowali fotografię noworodka na Facebooku i zawiadomili policję. Grupka razem z funkcjonariuszami czekała na powrót matki, która potem tłumaczyła, że jej się spieszyło i jest bardzo zmęczona, a chciała jedynie szybko kupić podstawowe rzeczy i nie chciała budzić dziecka.Ludzie czekali chwilę zastanawiając się, czy mama dziecka wróci w kilka sekund.Jednak czas mijał, a jej nie było.Brak wyobraźni czy rozumu?
poczekalnia

Z życia wzięte

Z życia wzięte –  Drodzy SąsiedziMamy na naszej klatceSąsiada który posiadapsa rasy SznaucerMiniaturka który niepotrafi się załatwić nadworze lecz w naszejwindzie właścicieltego psa po nim niesprząta mieszka podnumerem 16

Dobra rada dla kuriera

Dobra rada dla kuriera –  KURIERZE DROGI!W ŚRODKU JEST FARBA. MOCNA IBIAŁA . RZUCISZ NA SAMOCHODZIE ANA MYJNI SPĘDZISZ PÓŁ ŻYCIA I NIEDOMYJESZ. WLEJESZ NA BUTY - BĘDĄDO l WRZUCENIA.POMYŚL ZANIM BEZTROSKOPIERDOLNIESZ KUBEŁKIEM.

Pewna młoda Dunka wprowadziła się do mieszkania w Kopenhadze. Wkrótce otrzymała dziwną kartkę od sąsiadów z piętra niżej: "Droga sąsiadko, która mieszka nad nami. Czy mogłabyś przestać tak głośno chodzić na obcasach, wszystko się niesie. Dziękujemy." Dziewczyna nie dała długo czekać na odpowiedź i jasno dała do zrozumienia, że ich zachowanie również nie należy do najcichszych:

Dziewczyna nie dała długo czekać na odpowiedź i jasno dała do zrozumienia, że ich zachowanie również nie należy do najcichszych: – "Hej, mogę spróbować, chociaż po prostu tak chodzę.Ja nie piszę wiadomości do ludzi, że powinni uciszyć swoje płaczące dzieci, powinni przestać słuchać opery lub trzaskać drzwiami. Są to rzeczy, które codziennie mnie irytują, gdy jestem w mieszkaniu. Ale takie jest, niestety, życie w bloku."Ludzie w dzisiejszych czasach czepiają się o wszystko

Szukasz prezentu na Dzień Dziecka?
To ostatnia szansa by zamówić niesamowite koszulki do własnoręcznego malowania! Spraw dzieciakom super frajdę!

Z pamiętnika pracownika

Z pamiętnika pracownika – PoniedziałekDostaliśmy komputery. To takie telewizorki z pudełkiem i kawałkiem harmonii. Fajne są.WtorekCały dzień siedzę przed komputerem. Chyba się popsuł.ŚrodaPrzyszedł nasz kierownik i włączył komputer do gniazdka.CzwartekDzisiaj pracujemy na komputerach jak szaleni. Dostałem się na 10 level. Ale Złotówa był lepszy. Padł na 12-tym.PiątekNie mogę przejść 13 poziomu. Dzisiaj chyba znowu zostanę na noc.SobotaRano przyszli policjanci. Żona zgłosiła moje zaginięcie. Na razie zamieszkam u Złotówy.NiedzielaBank zamknięty. Nie mogę się doczekać poniedziałku.PoniedziałekDzisiaj szkolenie. Razem ze mną idzie Złotówa i Bromba. Wykładowca załamał się już po 10 minutach. Coś jednak wynieśliśmy z tego szkolenia. Ja mam piękny komplet długopisów, a Złotówa nowy rzutnik.WtorekNareszcie mamy kserokopiarkę. Przy pierwszym uruchomieniu Złotówa naświetlił sobie oczy. Później Bromba postanowiła odbić sobie słownik. Teraz czekamy na nowa kserokopiarkę. I na powrót Bromby ze szpitala.ŚrodaAlarm bombowy. Ewakuacja budynku. Ktoś zostawił podejrzaną reklamówkę w toalecie. Saperzy ja zdetonowali. Teraz potrzebny będzie remont WC, a nasz dyrektor będzie musiał jeszcze raz zrobić zakupy.CzwartekWypłata. Postanowiłem zaszaleć. Kupiłem sobie nowe skarpetki. Nawet niedrogo, choć na drugą musiałem pożyczyć.PiątekRazem z Ziutkiem jedziemy w delegację. Niestety, mój rower ma przebite koło, więc Ziutek bierze mnie na ramę. Po drodze zatrzymujemy się na nocleg. Spanie na świeżym powietrzu ma swoje dobre strony.SobotaDelegacja bardzo się udała. Wszyscyśmy się fajnie bawili. Najgorzej będę wspominał Izbę Wytrzeźwień.NiedzielaRano okazało się, ze ukradli nam służbowy rower. Do domu wracaliśmy więc na piechotę.PoniedziałekMamy nową pracownicę. Postanowiliśmy wymyślić jej jakąś ksywkę. Po trzech godzinach intensywnego myślenia już ją mieliśmy. Nazwaliśmy ją: Nowa.WtorekNowa dzisiaj nie przyszła. Podobno zrezygnowała z pracy. To wina Złotówy. Nie każdy wytrzyma na widok grubego faceta ubranego jedynie w banknot dziesięciozłotowy.ŚrodaBromba wróciła ze szpitala. Ale trafił tam Ziutek ze skomplikowanym złamaniem kości śródręcza. Upadła mu jakaś kartka i poprosił Brombę, żeby się odsunęła. Wtedy ona poszła mu na rękę.CzwartekZ okazji wdrażania u nas nowoczesnych technik pracy, kierownik kazał nam pisać na komputerach. Jako pierwsza komputer zapisała Bromba. Na moim też już brakuje miejsca.PiątekCzyścimy komputery. Okazało się, że kierownikowi chodziło o co innego. Za to teraz komputery w ogóle już nie działają. Może woda była za gorąca?SobotaNareszcie łykent. Zbieramy ze Złotówą grzyby. Odchodzą razem z tynkiem. Na niedzielę zostanie nam już tylko przedpokój.NiedzielaRano wpadł do nas sąsiad z góry. Do czasu wyremontowania sufitu będziemy mieszkać we trzech.PoniedziałekSpóźniłem się do pracy. Wszystko przez te korki. Już mi się całkiem przetarły. Będę musiał sobie kupić jakieś inne buty (Ale drugi raz już nie kupię sandałów. W zimie.).WtorekZostałem właścicielem komórki. Ze Złotówą już nie dało się mieszkać.ŚrodaZginął mój zszywacz. Nikt się nie chce przyznać. Ale ja podejrzewam Brombę. Ma nowa sukienkę.CzwartekPogodziłem się z żoną. Ziutka. Moja żąda rozwodu. Rozprawa jutro.PiątekSiedzimy z żoną przed salą rozpraw. Nagle słychać, jak sędzia krzyczy do woźnego: "Powódkę!" Idziemy do domu. Nie będzie nas sądził jakiś pijak.SobotaByliśmy na imieninach u Bromby. Strasznie się wymalowała i wystroiła. Wyglądała jak pisanka. Złotówa tak jej powiedział. Wtedy ona zaproponowała, że ugotuje mu jajka. Złotówa jakoś dziwnie zbladł. Jajek w każdym bądź razie nie było. Była kura i Coca-Cola. Podobno po okazyjnej cenie. Import z Belgii.NiedzielaJakoś dziwnie się czuję. Dowiedziałem się również, że Bromba jest w szpitalu. U Złotówy nikt nie odbiera. Pewnie pojechał na ryby.PoniedziałekCiągle kiepsko się czuję. Lekarz powiedział, że to zatrucie, więc dzisiaj siedzę w domu. Postanowiłem pooglądać sobie telewizję. Niestety, wieczorem już nie mogłem nic oglądać. Sąsiedzi zasunęli zasłony.WtorekJestem w pracy. Wszyscy juz wyzdrowieli. Miło popatrzeć na znajome twarze. Żeby tylko tak Bromba wszystkiego nie zasłaniała.ŚrodaZainstalowali u nas w pracy automat z Pepsi Colą. Albo mamy straszne szczęście, albo ten automat jest popsuty. Wszyscy wrzucający monety zawsze coś wygrywają.CzwartekZąb mnie strasznie rozbolał i w nagłym przypływie odwagi poszedłem do dentysty. Na fotelu po mojej odwadze już nie było śladu. Wyskoczyłem z fotela jak z procy. Dopiero po pokonaniu jakichś 5 km wyjąłem z zęba wiertło. Po jakimś czasie dogonił mnie dentysta. Samochodem. Znalazł mnie po szlaczku z części jego aparatury, jaki za sobą zostawiłem. Jej spłacanie zajmie chyba resztę życia. Moich dzieci i wnuków. Za to ząb już mnie nie boli.PiątekDla poprawienia wystroju biura Bromba przyniosła jakieś zielsko w doniczkach. Złotówa jak to zobaczył, strasznie się ucieszył. Powiedział mi, że to marihuana i zaczął robić skręty. Fajny miał odlot. Po tym jak to Bromba zobaczyła. Zresztą, to nie była wcale marihuana, tylko jakieś paprotki.SobotaPoszedłem z Brombą i Złotówą do kina. Bromba przyniosła wiadro popcornu. Ale cholera nie chciała się podzielić. Mieliśmy miejsca w pierwszym rzędzie. Po reklamach Złotówa zwymiotował, ja cały seans płakałem (choć to była komedia), a Bromba dostała zeza rozbieżnego.NiedzielaPojechaliśmy ze Złotówą na ryby. Ale smażalnia była zamknięta. Pojechaliśmy wiec do mieszkania Złotówy. Skończyło się, jak zwykle: na śledzikach i wyborowej.PoniedziałekBromba powiedziała, że napiłaby się herbaty. Ja na to, że ja też. Niestety, herbaty nie ma już od dwóch tygodni.WtorekDzisiaj Złotówa zrobił wszystkim herbaty. Była jakaś dziwna, jakby ziołowa. Ciekawe, dlaczego paprotki Bromby nie maja już liści. Przecież to jeszcze nie jesień.ŚrodaPo pracy poszliśmy z Ziutkiem na mecz. Było extra. Piłkarze początkowo grali niemrawo, ale za to w drugiej połowie już bardzo szybko poruszali się po boisku. Za nimi zaś gromada kibiców. Padły też bramki. Obie. W ogóle atmosfera była bardzo gorąca. Za to cały czas schładzały nas policyjne sikawki. Mam z tego meczu dużo pamiątek: policyjny kask, pałki, tarcza z napisem POLICJA, skrawki munduru, siniak od ławki na plecach, wybite dwa przednie zęby, jakieś szaliki.CzwartekNudy. Gdyby Złotówa niechcący nie podpalił biurka kierownika, dzień byłby na straty. Na kierowniku długo jeszcze utrzymywała się piana. Nie tylko ta z gaśnicy.PiątekZiutek przyszedł dzisiaj bardzo wesoły. Co prawda, nie minęło jeszcze 48 godzin, ale go już wypuścili. Jutro nasza drużyna ma mecz wyjazdowy. Ziutek obiecał, że mi coś przywiezie.SobotaDzisiaj pierwszy raz w życiu leciałem. Potrącił mnie samochód. Ciężarowy. Kierowca ciężarówki bardzo się wkurzył i zaczął mocno trząść drzewem, na którym wylądowałem. Gdyby mu w międzyczasie nie ukradli wozu, kto wie, jak by to się skończyło.NiedzielaNareszcie zdjęli mnie z drzewa. Strażacy to super goście. Zabrali mnie na akcję. Nie wiem, dlaczego się śmiali. Przecież ten kot, którego zdjęli z drzewa, nie był wcale do mnie podobny

Po jego minie wnioskuję, że nie ma szans na resocjalizację

Po jego minie wnioskuję, że nie ma szans na resocjalizację –

Tak w Polsce docenia się zawód, w którym ratuje się ludzkie życie: Powyżej kartka ratownika medycznego, który ukończył studia i ma już za sobą wieloletni staż

Powyżej kartka ratownika medycznego, który ukończył studia i ma już za sobą wieloletni staż –

Czasem może być już za późno...

Czasem może być już za późno... –  Dla Mamy
archiwum

Jak witać Króla Europy, to po królewsku.

Jak witać Króla Europy, to po królewsku. –
archiwum

PO Witanie

PO Witanie –
archiwum

19.04.2017, WARSZAWA - SZALEŃSTWO TUSKOMANII!

19.04.2017, WARSZAWA -SZALEŃSTWO  TUSKOMANII! –

Istnieją trzy typy ludzi:

 –

Do faceta trzeba mieć podejście Misja zakończona powodzeniem!

Misja zakończona powodzeniem! –  Misja na dzisiaj żołnierzu!1. Wróg zostawił w naszej lodówce stare jedzenie radioaktywne, trzeba je unicestwić, zniszczyć2. Wróg również porzucił swoje skarpetki, trzeba je poskładać i pakować do bunkrów3. W naszym sypialnianym poligonie rozłożył swoją linię obrony w postaci deski do prasowania, trzeba ją zajść od tyłu i zgładzić pakując w worekTrzymam kciuki za pomyślność misjido boju
Źródło: własna galeria

W polskiej A klasie czasami aż strach pokazać czerwoną kartkę:

 –
Źródło: Zuch Orzepowice - Sygnały Gotartowice

Tego uczą dziś w szkole!

Tego uczą dziś w szkole! –  CHCĘ, ŻEBY DZIEWCZYNKI NA CAŁYM ŚWIECIE WIEDZIAŁY ŻE:

Przychodzę rano do mieszkania swojego chłopaka i widzę jego kota w wannie, pijanego kolegę na balkonie, drugiego śpiącego w szafie i nienaruszone pudełko pizzy w kuchni. A na nim kartka z dopiskiem:

Przychodzę rano do mieszkania swojego chłopaka i widzę jego kota w wannie, pijanego kolegę na balkonie, drugiego śpiącego w szafie i nienaruszone pudełko pizzy w kuchni. A na nim kartka z dopiskiem: – "Asiu, kochanie, pewnie jutro będę zdychał, ale pomyślałem, że gdy przyjdziesz rano i zechcesz mnie ukatrupić, to lepiej zrób to z pełnym żołądkiem"I jak tu się na niego złościć?

9 marca 1943 r. Hitler wprowadził aborcję na terenach Polski

9 marca 1943 r. Hitler wprowadził aborcję na terenach Polski – Nie było czarnych protestów. Była zalecana sterylizacja.Smutna kartka z kalendarza

Na każdy kroku trzeba uważać. Ściany mają uszy...

 –  Do pana z trzeciego piętraKiedy kocha się pan z żoną niech pan zatka jej buxię bo moja żona słyszy krzyki i też chce seksu. Stawia mnie pan w niezręcznej sytuacji

Gdy rzeczywistość "działań" kobiety prześcignęła fikcję

Gdy rzeczywistość "działań" kobiety prześcignęła fikcję – Trzeba się zabezpieczyć Na tej stacji kobietom paliwo tankuje pracownik stacji

To ja się nie dziwię, że tak błaga, żeby go wpuścić

To ja się nie dziwię, że tak błaga,żeby go wpuścić –