Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1000 takich demotywatorów

poczekalnia

Jak zwykli mawiać najstorsi gorole: "Bieda baby się nie imo/ Gdy ją chłop zamożny dymo"!

"Bieda baby się nie imo/Gdy ją chłop zamożny dymo"! –
archiwum – powód

Jedna ciągnie napięcie, a druga... ...na kolanach.

...na kolanach. –

Niedawno organizowali Onko Olimpiadę, teraz razem z Demotywatorami wysyłają grupę dzieciaków na wakacje. Proszę, pomóż i ty!

Akcja we współpracy z Fundacją Spełnionych Marzeń

Jak pomagamy i więcej szczegółów

Dziś w sklepie słyszałam jak mąż powiedział żonie, żeby wzięła wszystkie 3 butelki wina skoro nie może się zdecydować

Dziś w sklepie słyszałam jak mąż powiedział żonie, żeby wzięławszystkie 3 butelki wina skoronie może się zdecydować – Dokładnie takiego wsparcia potrzebuję w moim życiu
poczekalnia

Somalijka pobiła starszą kobietę za posiadanie psów.

Somalijka pobiła starszą kobietę za posiadanie psów. – 54-letnia Austriaczka została zaatakowana przed swoim domem przez 18-letnią muzułmankę z Somalii. Powodem były psy na posesji. Napastniczka uzasadniała, że to nieczyste zwierzęta.Ingrid T. plotkowała z sąsiadem przy bramie, obok niej leżał stary i głuchy pies bez jednej nogi, drugi dziewięciomiesięczny pies Poco wyszedł na drogę, jednak został wprowadzony na podwórko, gdy 54-latka zauważyła zbliżającą się Somalijkę w chuście.Chwilę później 18-letnia Somalijka zaatakowała Austriaczkę – powaliła ją na ziemię i zaczęła drapać i szarpać. Kobiecie pomogło trzech mężczyzn.Zaatakowana kobieta uległa poważnym obrażeniom, dlatego musiała trafić do szpitala. Trafiła na salę operacyjną, gdzie operowano jej zmiażdżone kolano.„Tutaj chodzi o naszą kulturę. Nie chcemy psów, one są brudne” – mówił mąż agresorki, gdy odwiedził Ingrid T. w szpitalu.
poczekalnia

dobry mąż

dobry mąż – zrobi  wszystko

Rzeczy, które zostawiła mi żona po rozwodzie:

 –  Nothing

Po seksie on odwrócił się do ściany i zasnął Ona się nawet na niego nie wkurzyła, gdyż zasnęła już w trakcie seksu

Ona się nawet na niego nie wkurzyła, gdyż zasnęła już w trakcie seksu –

Kiedy mąż mówi, że karmił kota, a ty nie wiesz komu wierzyć

Kiedy mąż mówi, że karmił kota, a ty nie wiesz komu wierzyć –

Gdyby tak wszyscy ludzie mówili to co powinni, a nie to co ludzie chcą usłyszeć, świat wyglądałby inaczej

Gdyby tak wszyscy ludzie mówili to co powinni, a nie to co ludzie chcą usłyszeć, świat wyglądałby inaczej –  Kochanie czy ta bluzka mnie pogrubia? Nie moja droga. To tłuszcz cię pogrubia

Jedno z tych wyznań gdzie złość i bezsilność odbierają mowę:

 –  Mając 23 lata staraliśmy się z mężem zajść w ciążę. Okazało się jednak, że będzie z tym problem. Pierwsze 2-3 lata leczenia i starań były raczej dla nas bez większej stresówki, później zależało mi na tym dziecku coraz bardziej, a że żadnych efektów nie było, zaczęła mi padać psychika. Pamiętam te wszystkie nieprzespane i zapłakane noce. Przestałam jeść, byłam strzępkiem nerwów. Chciałam mieć to dziecko, kochałam je, chociaż go nie było, miałam wybrane imiona dla dziewczynki i dla chłopca. I tak bardzo się bałam, że nie dam mężowi dziecka, nie stworzymy prawdziwej rodziny, że w końcu mnie zostawi z tego wszystkiego. Ale zawsze był przy mnie. Tulił i pocieszał, nie pozwolił płakać, tylko rozśmieszał. Zawsze był bardzo delikatny i czuły, mówił, że zawsze będziemy razem.13 lat później.Dwie kreski na teście. Tego dnia zrobiłam ich 7! Nigdy nie zapomnę, jak płakałam wtedy ze szczęścia. Telefon do męża do pracy, pół godziny później jest w domu. Płakaliśmy razem, nosił mnie na rękach, skakaliśmy ze szczęścia. Lekarz ciążę potwierdził, wszystko jest dobrze, a ja zaczęłam wybierać dziecku już studia... Ciąża rozwijała się prawidłowo, synek miał się urodzić 18 września. Z mężem załatwiamy papiery dzięki znajomym do pracy, że ciąża niby zagrożona, przez co mogłam już w trzecim miesiącu przestać do niej chodzić, a my byliśmy jeszcze bardziej spokoji o nasze dziecko.1 czerwcaJakie to wspaniałe, jak czujesz, jak twoje dzieciątko się w tobie porusza. I ten spokój, to uczucie spełnienia, że po tylu latach wylanych łez i starań będziesz mamą.Tego dnia szłam do lekarza, niedaleko, 20 minut na piechotę od naszego mieszkania. Przejście dla pieszych, zielone światło, przechodzę i... budzę się w szpitalu. Mąż siedzi przy mnie, niby nie płacze, ale oczy ma zaszklone, w tych oczach widziałam odpowiedź na pytanie, którego nie zdążyłam jeszcze zadać. Dziecko nie żyje... Tyle lat... tyle czekania, płaczu, nerwów i pieniędzy, i ta radość, gdy na teście pojawiły się te dwie kreski... To szczęście spier****ł mi jakiś gówniarz, który przejechał przez przejście dla pieszych, jakby był na autostradzie. 3 lata w zawiasach, tyle to kosztuje... Moje dziecko... Dziś by miało 6 lat.Kocham Cię, Filipku, dziękuję, że choć przez chwilę mogłam poczuć jak jest nosić Cię pod sercem.

Pies Milo uratował życie swojemu panu, którego sekundy dzieliły od śmierci pod gruzami

Pies Milo uratował życie swojemu panu, którego sekundy dzieliły od śmierci pod gruzami – Wichura przeszła przez Landzmierz w piątkowe popołudnie. Gdy się zbliżała, pan Sebastian pracował w swoim garażu. W pewnym momencie usłyszał, że jego pies szczeka. Zwierzę było coraz bardziej zaniepokojone. - Milo szczekał bardzo mocno. Mąż pomyślał, że pies boi się burzy. Dlatego wziął go, by czas burzy przeczekał w domu. Gdy wchodził, silny podmuch wepchnął ich do środka.Gdy pan Sebastian wstał i wyjrzał na dwór, garażu, w którym chwilę wcześniej pracował, już nie było. - Dosłownie sekundy dzieliły męża od pogrzebania pod tymi gruzami. Mógł zginąć – przyznaje kobieta. I podkreśla: Milo, 1,5-roczny jack russell terrier, to nasz bohater. - Dostał już nagrodę, ale chyba będziemy musieli sprawić mu złotą budę. Przez chwilę był u cioci, ale mąż nalegał, by zabrać go z powrotem. Powiedział, że ten pies uratował mu życie i musi być z nami
archiwum

Do północy oglądałem telewizję. Żona usnęła. Przychodzę po cichutku do sypialni. Żona nadal śpi. Kładę się delikatnie obok niej, delikatnie ją głaszczę, muskam ustami... Żona, nie otwierając oczu, rozkosznie się przeciąga.

Do północy oglądałem telewizję. Żona usnęła. Przychodzę po cichutku do sypialni. Żona nadal śpi. Kładę się delikatnie obok niej, delikatnie ją głaszczę, muskam ustami... Żona, nie otwierając oczu, rozkosznie się przeciąga. – I wszystko pewnie byłoby normalnie, gdyby nie przyszedł mi do głowy szatański pomysł. Nachylam się nad nią i szepcę jej do ucha:- A gdzie jest twój mąż?Trzeba było widzieć jej oczy...
archiwum

Najtrudniej odnaleźć zagubione uczucia

Najtrudniej odnaleźć zagubione uczucia –

– Doktorze, co pan zrobił mojemu mężowi? Od ostatniego zabiegu całkowicie stracił zainteresowanie seksem – Proszę pani, zrobiłem mu tylko laserową korektę wzroku

– Doktorze, co pan zrobił mojemu mężowi? Od ostatniego zabiegu całkowicie stracił zainteresowanie seksem– Proszę pani, zrobiłem mu tylko laserową korektę wzroku –

Brał udział w Powstaniu Warszawskim, teraz prosi o pomoc na ulicy: "Nie mam ani złotówki"

Brał udział w PowstaniuWarszawskim, teraz prosi o pomocna ulicy: "Nie mam ani złotówki" – Pan Zdzisław Pietrzykowski miał 14 lub 15 lat, gdy wybuchło powstanie warszawskie."Jako chłopiec uczestniczyłem w powstaniu warszawskim. Jestem chory na serce, tętniaka, reumatyzm. Mam 89 lat. Żona chora na cukrzycę, kręgosłup, tarczycę, wątrobę. Proszę o wsparcie na leki, życie" - brzmi treść ogłoszenia, które pojawiło się przy ul. Narbutta na warszawskim Mokotowie. Autorem ogłoszenia jest 89-letni Zdzisław Pietrzykowski.Dzisiaj pan Zdzisław ma 89 lat i nie ma środków do życia. Oboje z żoną żyją z jednej emerytury, która ledwo starcza na pokrycie bieżących opłat i zakup leków.Mój mąż w akcie desperacji wyszedł na ulicę i tam prosił o pomoc.Ogłoszenie zauważył mieszkaniec Warszawy, zrobił zdjęcie i umieścił je na swoim profilu na Facebooku. "Miły Pan rozklejał właśnie na ul. Narbutta, więc niech i w internety leci. Pan nie wyglądał na alkoholika i prosił nawet o złotówkę” - napisał pan Sebastian.I gdzie tu poszanowanie i godna starość dla tych ludzi?

Faceci nie mają takich dylematów

Faceci nie mają takich dylematów – Od razu wcinają wszystko, co się nawinie. Polub stroneMagda Kubicka3 czerwca o 20:03Ostatnio zauwazylam, ze popcorm nigdy nie jest idealnie zrobiony Częśćjest spalona, część niezrobiona i jest zaledwie kilka dobrych kawałków.Ciekawe jest jednak,jak ten popcorn jemy. Wsypujemy dopostanawiamy, że zjemy tylko te dobre, a resztę spaloną się wyrzuci. Późniejjest takie: "nie no, trochę nadpalone mogę zjeść", a na koniec wpierdalamywszystko. Co ciekawe tak samo, wraz z upływem lat, wygląda procesposzukiwania sobie męża
Źródło: Facebook

Miał pan na rękach krew mojego męża!

Miał pan na rękach krew mojego męża! – Cóż, jestem chirurgiem

Pokonała 6 złośliwych guzów nowotworowych – niezwykła historia Polki z Zaolzia

Pokonała 6 złośliwych guzów nowotworowych – niezwykła historia Polki z Zaolzia – Moja historia walki z rakiem ma swój początek już w czasie poczęcia, ponieważ mutację genetyczną odziedziczyłam najprawdopodobniej po własnym ojcu. Urodziłam się w Przemyślu jako czwarte dziecko plutonowego 38. Pułku Strzelców Lwowskich i jego ukraińskiej małżonki. Rodzina żyła pod dostatkiem i wszystko wskazywało na to, że będę miała ładne dzieciństwo i szczęśliwe życie. Jednak los chciał zupełnie inaczej. Po osiągnięciu dojrzałości rozpoczęłam pracę jako instrumentariuszka stomatologa, poślubiłam polskiego autochtona z Zaolzia i urodziłam syna. W wieku 28 lat po raz pierwszy usłyszałam straszliwą diagnozę: złośliwy rak jelita cienkiego.Były to 60-lata zeszłego stulecia, a w tych czasach był to raczej pewny wyrok śmierci. Idąc na operację do zwykłego szpitala miejskiego w Karwinie, miałam świadomość, że do domu pewnie już nie wrócę, a jeżeli tak, to tylko żeby umrzeć. Jednak los uśmiechnął się do mnie. Przeszłam udaną operację, później chemioterapię, otrzymałam rentę inwalidzką i wyzdrowiałam. Obawiałam się nawrotu choroby i przerzutów, ale po 5 latach lekarze stwierdzili, że jestem zupełnie zdrowa i zabrali mi rentę.Wtedy byłam chyba najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Dziękowałam Bogu za „drugie” życie i możliwość wychowania dziecka. Nawet w najgorszym śnie nie przypuszczałam, że podobną diagnozę usłyszę w życiu jeszcze w sumie pięć razy. Mając 45 lat, pojawił się złośliwy guz macicy. Znowu udana operacja, jednak tym razem już z serią promieniowań jonizujących oraz chemioterapią. Skończyło się rentą inwalidzką, którą zostawili mi już na zawsze.Kolejne złośliwe nowotwory można opisać statystycznie w wersji skróconej:– w wieku 51 lat złośliwy nowotwór pojawił się w jelicie grubym (udana operacja, seria promieniowań oraz chemioterapia)– w wieku 54 lat złośliwy nowotwór zaatakował odbytnicę (udana operacja, seria promieniowań oraz chemioterapia)– w wieku 59 lat zdiagnozowano mi raka piersi (mastektomia, seria promieniowań oraz chemioterapia, a pod koniec terapii umiera mi mój mąż na chorobę Alzheimera)– w wieku 75 lat usunięto mi złośliwy nowotwór skórny (tym razem tylko zabieg chirurgiczny z miejscowym znieczuleniem…)Taką statystykę łatwo i szybko się czyta – jednak należy pamiętać, że za każdym razem przeżywałam wszystko od nowa, żegnałam się z życiem i przygotowywałam  na spotkanie z Bogiem. Sześciokrotnie zwyciężyłam w najtrudniejszym maratonie onkologicznym, w którym metą było wyzdrowienie i kontynuacja życia. Pomogła mi w tym niezłomna wiara w Boga.Takie historie nie trafiają się często. Pokazują jak niezwykłe mogą być ludzkie losy i ile siły życia tkwi w każdym człowieku

5-letni chłopiec z Myślenic uratował swoją mamę i został bohaterem!

5-letni chłopiec z Myślenic uratował swoją mamę i został bohaterem! – Bartek Rapacz z Myślenic, choć ma dopiero 5 lat, już został okrzyknięty bohaterem. Chłopiec zachował zimną krew i skutecznie wezwał pomoc, kiedy jego mama straciła przytomność. Nie zadzwonił jednak na pogotowie czy na policję, a użył syreny strażackiej, która postawiła na nogi miejscowych strażaków.Do zdarzenia doszło w nocy z 22 na 23 czerwca. Mąż pani Anety był w pracy, a kobieta została sama w domu z trojgiem małych dzieci. Gdy około 2:40 w nocy kobieta źle się poczuła obudziła syna i próbowała zadzwonić do męża, jednak ten nie odbierał, bo nie słyszał telefonu. Po chwili kobieta zemdlała.Mieszkanie państwa Rapaczów znajduje się w tym samym budynku co remiza. W środku jest stary system alarmowy na przycisk, którego już nikt nie używa.Rodzice ucząc dwa lata temu chłopca, jak ma się zachować w razie zagrożenia, polecili mu aby w razie kłopotu z telefonem użył właśnie tego przycisku.Bartek, choć jest najstarszym z rodzeństwa, ledwo dosięga do przycisku uruchamiającego syrenę alarmową. Chłopiec wspiął się jednak na palcach i udało mu się ją uruchomić. Aby mieć pewność, że jego sygnał alarmowy zostanie usłyszany, zrobił to kilkukrotnie.– Raz był dźwięk dłuższy, raz krótszy. Myśleliśmy, że to może jakiś wybryk chuligański – powiedział Polsat News Daniel Poznański, strażak z OSP Myślenice Dolne Przedmieście.Strażacy postanowili sprawdzić, co tak naprawdę dzieje się w remizie. Kiedy przybyli na miejsce drzwi otworzył im Bartek, prosząc o ratowanie jego mamy. Strażacy natychmiast przystąpili do udzielania pierwszej pomocy kobiecie. Chwilę później na miejsce dojechało pogotowie.Cała historia dzięki błyskawicznej reakcji 5-latka skończyła się dobrze. Dzisiaj o tej nieprzyjemnej przygodzie przypominają już tylko ręka na temblaku pani Anety i niekończące się pochwały dla małego bohatera
Źródło: polsatnews.pl

5-letnia dziewczynka poślubiła swojego najlepszego przyjaciela

5-letnia dziewczynka poślubiła swojego najlepszego przyjaciela – To było jedno z ostatnich życzeń sporządzonych przez  Eileidth - dziewczynkę, która już trzeci rok walczy z rakiem i wkrótce umrze. - Między nimi jest taka magiczna więź - mówi mama Eileidth. - Harrison zawsze mówił, że chciałby ją poślubić - dodaje. I opowiada, jak jej dzielna córeczka powiedziała wszystkim pielęgniarkom, że ma chłopaka i wychodzi za mąż