Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1000 takich demotywatorów

archiwum – powód

Ten mężczyzna spotkał się po latach z dziewczynką, którą uratował przed huraganem Katrina z 2005 roku

Ten mężczyzna spotkał się po latach z dziewczynką, którą uratował przed huraganem Katrina z 2005 roku –

Fajna laska z Gdańska polubiła i napisała do mnie na Tinderze, żeby powiedzieć, że jest na urlopie i jeździ po Polsce i akurat jest we Wrocławiu na jeden dzień, ale i tak ma go zaplanowany, więc nie możemy się spotkać

Fajna laska z Gdańska polubiła i napisała do mnie na Tinderze, żeby powiedzieć, że jest na urlopie i jeździ po Polsce i akurat jest we Wrocławiu na jeden dzień, ale i tak ma go zaplanowany, więc nie możemy się spotkać –

Niedawno organizowali Onko Olimpiadę, teraz razem z Demotywatorami wysyłają grupę dzieciaków na wakacje. Proszę, pomóż i ty!

Akcja we współpracy z Fundacją Spełnionych Marzeń

Jak pomagamy i więcej szczegółów

Wzruszające spotkanie książęcej i prezydenckiej pary w Muzeum Powstania Warszawskiego

Wzruszające spotkanie książęcej i prezydenckiej pary w Muzeum Powstania Warszawskiego – Spotkali się z weteranami II Wojny Światowej oraz bohaterami Powstania Warszawskiego

Jak co roku na polach Grunwaldu odbyła się rekonstrukcja bitwy i spotkanie tych, którzy lubią odległą przeszłość

Jak co roku na polach Grunwaldu odbyła się rekonstrukcja bitwy i spotkanie tych, którzy lubią odległą przeszłość – Odbywają się one według podobnego scenariusza - są turnieje, koncerty, warsztaty rzemieślnicze i inscenizacja bitwy. Tegoroczna bitwa właśnie dobiegła końca i po raz kolejny najlepsi okazali się Polacy!

Jedź dalej, nic tu nie widziałeś

Jedź dalej, nic tu nie widziałeś –

Spraw komuś przyjemność, odwołaj swoje przybycie na spotkanie

Spraw komuś przyjemność, odwołaj swoje przybycie na spotkanie –

Bliskie spotkanie w powietrzu

Bliskie spotkanie w powietrzu –

Różnice widać gołym okiem:

 –
archiwum – powód

Jak z noclegu zrobić wizytę? Dwa dni czy tylko 16 godzin przejazdem. Już same informacje prasowe o "dwudniowej wizycie" mają zaświadczać o wyjątkowości wydarzenia. Dodatkowo atmosferę podgrzewa fakt, że spotkanie odbiera się w Polsce jako "konsultację"...

Jak z noclegu zrobić wizytę? Dwa dni czy tylko 16 godzin przejazdem. Już same informacje prasowe o "dwudniowej wizycie" mają zaświadczać o wyjątkowości wydarzenia. Dodatkowo atmosferę podgrzewa fakt, że spotkanie odbiera się w Polsce jako "konsultację"... – W 30 minut wystąpienia na Placu Krasińskich Trump – włączając przerwy na oklaski i mimiczne demonstracje — wiele powiedzieć nie zdoła. Wspomni o Powstaniu Warszawskim i o Trybunale Konstytucyjnym, „wskazując” na budynek Sądu Najwyższego. Pochwali Polskę za wydatki wojskowe i zaproponuje ich zwiększenie — bo czasy niespokojne. Zapewni o wierności Stanów Zjednoczonych, pochwali konsolidację w ramach Trójmorza, bo choć pomysł rachityczny i palcem na wodzie pisany, to propagandowo możliwy do wykorzystania przeciw „starej unii”, jak i przeciw Rosji. Wspomni o walce z terroryzmem, który — niestety — bardzo wielu europejskich przywódców wpisało w krajobraz współczesnej polityki. Obietnic nie będzie, bo Trump nie lubi obiecywać. Mógłby, jak powiedział kiedyś klasyk, "zatańczyć i zaśpiewać, ale po co?". Też was śmieszy ten cały cyrk?

Pokonała 6 złośliwych guzów nowotworowych – niezwykła historia Polki z Zaolzia

Pokonała 6 złośliwych guzów nowotworowych – niezwykła historia Polki z Zaolzia – Moja historia walki z rakiem ma swój początek już w czasie poczęcia, ponieważ mutację genetyczną odziedziczyłam najprawdopodobniej po własnym ojcu. Urodziłam się w Przemyślu jako czwarte dziecko plutonowego 38. Pułku Strzelców Lwowskich i jego ukraińskiej małżonki. Rodzina żyła pod dostatkiem i wszystko wskazywało na to, że będę miała ładne dzieciństwo i szczęśliwe życie. Jednak los chciał zupełnie inaczej. Po osiągnięciu dojrzałości rozpoczęłam pracę jako instrumentariuszka stomatologa, poślubiłam polskiego autochtona z Zaolzia i urodziłam syna. W wieku 28 lat po raz pierwszy usłyszałam straszliwą diagnozę: złośliwy rak jelita cienkiego.Były to 60-lata zeszłego stulecia, a w tych czasach był to raczej pewny wyrok śmierci. Idąc na operację do zwykłego szpitala miejskiego w Karwinie, miałam świadomość, że do domu pewnie już nie wrócę, a jeżeli tak, to tylko żeby umrzeć. Jednak los uśmiechnął się do mnie. Przeszłam udaną operację, później chemioterapię, otrzymałam rentę inwalidzką i wyzdrowiałam. Obawiałam się nawrotu choroby i przerzutów, ale po 5 latach lekarze stwierdzili, że jestem zupełnie zdrowa i zabrali mi rentę.Wtedy byłam chyba najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Dziękowałam Bogu za „drugie” życie i możliwość wychowania dziecka. Nawet w najgorszym śnie nie przypuszczałam, że podobną diagnozę usłyszę w życiu jeszcze w sumie pięć razy. Mając 45 lat, pojawił się złośliwy guz macicy. Znowu udana operacja, jednak tym razem już z serią promieniowań jonizujących oraz chemioterapią. Skończyło się rentą inwalidzką, którą zostawili mi już na zawsze.Kolejne złośliwe nowotwory można opisać statystycznie w wersji skróconej:– w wieku 51 lat złośliwy nowotwór pojawił się w jelicie grubym (udana operacja, seria promieniowań oraz chemioterapia)– w wieku 54 lat złośliwy nowotwór zaatakował odbytnicę (udana operacja, seria promieniowań oraz chemioterapia)– w wieku 59 lat zdiagnozowano mi raka piersi (mastektomia, seria promieniowań oraz chemioterapia, a pod koniec terapii umiera mi mój mąż na chorobę Alzheimera)– w wieku 75 lat usunięto mi złośliwy nowotwór skórny (tym razem tylko zabieg chirurgiczny z miejscowym znieczuleniem…)Taką statystykę łatwo i szybko się czyta – jednak należy pamiętać, że za każdym razem przeżywałam wszystko od nowa, żegnałam się z życiem i przygotowywałam  na spotkanie z Bogiem. Sześciokrotnie zwyciężyłam w najtrudniejszym maratonie onkologicznym, w którym metą było wyzdrowienie i kontynuacja życia. Pomogła mi w tym niezłomna wiara w Boga.Takie historie nie trafiają się często. Pokazują jak niezwykłe mogą być ludzkie losy i ile siły życia tkwi w każdym człowieku

Zdarzają się tego rodzaju spotkania

Zdarzają się tego rodzaju spotkania – Nawet z zupełnie nieznajomymi ludźmi, którymi zaczynamy się interesować tak jakoś nagle, niespodzianie, zanim zamienimy choćby jedno słowo
Źródło: Fiodor Dostojewski.

Gdy poznana przez neta dziewczyna okazała się nieco inna niż przypuszczałeś i w dodatku zupełnie ją zanudziłeś

Gdy poznana przez neta dziewczyna okazała się nieco inna niż przypuszczałeś i w dodatku zupełnie ją zanudziłeś –
archiwum

Patryk Janik budowlaniec z de ur.95r.

Patryk Janik budowlaniec z de ur.95r. – Zgubiłam telefon,teraz nie mam twojego numeru ani możliwości kontaktu z Tobą,jeśli to czytasz albo osoba która mogłaby pomóc proszę odezwij się aga966@o2.pl w sobotę jesteśmy umówieni na spotkanie zależy mi na tym ,bardzo proszę o pomoc w kontakcie z nim
archiwum – powód

Praca tymczasowa w UK. Tak urzędy pracy zbijają bezrobocie w Polsce

Praca tymczasowa w UK. Tak urzędy pracy zbijają bezrobocie w Polsce – Wojewódzki Urząd Pracy w Rzeszowie organizuje nabór do pracy w Wielkiej Brytanii. Pracodawca nie wymaga znajomości języka angielskiego.Już po raz piąty w tym roku Wojewódzki Urząd Pracy w Rzeszowie organizuje nabór do pracy w Wielkiej Brytanii. Spotkanie z kandydatami odbędzie się w czwartek 29 czerwca br. Rekrutacja dotyczy stanowiska pracownik magazynu, ze standardową stawką godzinową minimum £7,5-8, tygodniowo nawet do £500. Pracodawca nie wymaga znajomości języka angielskiego, kwalifikacji czy doświadczenia.Brytyjski partner organizując rekrutację oferuje chętnym kontrakt na czas nieokreślony oraz zapewnia pomoc w zakresie płatnych szkoleń w godzinach pracy, wsparcie przy zakładaniu konta bankowego, uzyskaniu ubezpieczenia czy przy zakwaterowaniu. W każdej lokalizacji pracodawca zapewnia również opiekę osoby posługującej się językiem polskim – mówi Wojciech Woś, doradca EURES w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Rzeszowie.

Potrzebuję twojego ubrania, butów i motocykla

Potrzebuję twojego ubrania, butów i motocykla –

Dzisiaj mija 20 lat od największego horroru w historii ligi polskiej, czyli Legia - Widzew 2:3. "Byłem w niebie, a skończyłem w piekle"

Dzisiaj mija 20 lat od największego horroru w historii ligi polskiej, czyli Legia - Widzew 2:3. "Byłem w niebie, a skończyłem w piekle" – Starcie Legii Warszawa z Widzewem Łódź po raz drugi z rzędu decydowało o mistrzostwie kraju. Obie drużyny, naszpikowane reprezentantami Polski, na dwie kolejki przed końcem sezonu dzielił tylko punkt różnicy."Legia pragnie tytułu i rewanżu za ubiegły rok" - grzmiały warszawskie gazety. Aby zdobyć mistrzostwo Polski, warszawiacy musieli wygrać. Łodzianom wystarczał remis. - Jeśli wygramy, Widzew prawdopodobnie się rozpadnie. A my przez parę sezonów będziemy mieli patent na mistrzostwo Polski - twierdził Jacek Zieliński.Do 87. minuty po golach Cezarego Kucharskiego i Sylwestra Czereszewskiego Legia prowadziła 2:0. Na stadionie przy ul. Łazienkowskiej kibice zaczęli świętować mistrzostwo. Za kilka chwil miała się rozpocząć wielka feta z hucznym finałem na Starym Mieście. Ale zamiast radości były łzy smutku, niedowierzanie, a w sektorze gości zapanowało totalne szaleństwo.W pięć minut widzewiacy strzelili trzy gole i obronili tytuł. Najpierw sygnał do kolejnych ataków dał gol Sławomira Majaka, zaraz potem wyrównał po uderzeniu głową Dariusz Gęsior, a w samej końcówce rywali dobił Andrzej Michalczuk. Takiego meczu w polskiej ekstraklasie jeszcze nie było i nigdy już nie będzie. Przełomowym momentem meczu była kontuzja głównego sędziego Andrzeja Czyżniewskiego pod koniec meczu. Arbitra na kilka minut złapały bolesne skurcze. Nie był w stanie prowadzić meczu. Szybko podbiegli do niego lekarze obu drużyn i postawili na nogi. Legioniści prowadzili 2:0, przybijali między sobą piątki, podbiegali do kibiców i zaczynali powoli świętować. Wydawało się, że nic złego w tym meczu im się nie przytrafi. - To był ten moment, w którym najbardziej zwątpiłem, że uda nam się cokolwiek jeszcze zrobić i odwrócić wynik - mówi Szczęsny.  Po końcowym gwizdku piłkarze Widzewa uklękli na murawie. Maciej Szczęsny, były piłkarz Legii, a wtedy Widzewa, robił fikołki. Kilkuset kibiców Widzewa rozpoczęło fiestę. - Mistrzem Polski jest Widzew, Widzew najlepszy jest. Widzew to jest potęga, Widzew nasz RTS - rozległo się na stadionie w Warszawie."Gazeta Wyborcza" tak opisywała radość ze zwycięstwa w Łodzi:"W klubie "Siódemki" na ul. Piotrkowskiej spotkanie transmitowane w Canal+ oglądało ponad 500 kibiców. Po bramce Majaka wszyscy oglądali już mecz na stojąco. Trzeciego gola widziało niewielu, bo ludzie skakali i rzucali się sobie w ramiona. Kilku mężczyzn z radości rozebrało się do majtek. Czerwono-biały pochód kibiców na głównej ulicy miasta łodzianie pozdrawiali z okien i balkonów. Do rana rozbrzmiewały okrzyki kibiców, w pubach i ogródkach. Samochodami ustrojonymi w barwy Widzewa podróżowało po Łodzi kilkaset osób. Kilkunastu mężczyzn na olbrzymich harleyach przywiązało do motocykli flagi łódzkiego klubu."Cezary Kucharski, który pod koniec spotkania opuścił boisko, opowiadał: - Schodziłem z przekonaniem, że jestem w niebie, a po meczu znalazłem się w piekle.Jak wspomina ten mecz po 20 latach? - W Łodzi panowała euforia, a w naszej szatni grobowa cisza. Nie mogliśmy uwierzyć w to, co się stało - opowiada Kucharski, obecnie agent piłkarski m.in. Roberta Lewandowskiego. - Mistrzostwo mieliśmy na wyciągnięcie ręki i daliśmy je sobie wydrzeć. Szkoda, bo trzeba pamiętać, że przed sezonem mało kto w nas wierzył. Z poprzedniej drużyny odeszło dziewięciu podstawowych piłkarzy, w tym dwóch do naszego największego rywala, czyli Widzewa: Radosław Michalski i Szczęsny. Niektórzy nawet wieszczyli degradację i koniec Legii, a my do końca walczyliśmy o mistrzostwo.I dodaje: - Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że od tamtego meczu minęło już 20 lat. Może dlatego, że wcale nie chcę o nim pamiętać...
archiwum

W trakcie wojny Niemcy masowo porywali dzieci na podbitych terenach. Na zdjęciu niemiecki obóz pracy dla dzieci (tak, takie też były!) w Dzierżąznej.

W trakcie wojny Niemcy masowo porywali dzieci na podbitych terenach. Na zdjęciu niemiecki obóz pracy dla dzieci (tak, takie też były!) w Dzierżąznej. – Dzieci "wartościowe rasowo" wywożono do Niemiec, gdzie były adoptowane przez Niemców (głównie oficerów SS i nazistów związanych z Lebensborn). Pozostałe dzieci zostawały w obozach pracy a jeśli były niezdolne do pracy ulegały "eliminacji".Najbardziej znany jest przykład masowej kradzieży dzieci z okolic Zamościa, czyli ok. 35 000 "Dzieci Zamojszczyzny". Szacuje się, że ponad 200 000 polskich dzieci zostało adoptowanych przez Niemców, Niedawno nazwiska dzieci adoptowanych w czasie wojny zostały ujawnione, ale większość z nich nie zdaje sobie z tego sprawy. Warto obejrzeć dokument "Ostatni naziści, odc. 3 Dzieci rasy panów" (link poniżej) pokazujący historie dorosłych, którzy dowiedzieli się o swoim polskim pochodzeniu, w tym syna wysokiego oficera SS, który przyjeżdża do Polski i spotyka się ze starszą panią, której ojca zabił jego przybrany ojciec-nazista, naprawdę wzruszające spotkanie.Ponoć historia się nie powtarza, ale to co obecnie robi Jugendamnt przywołuje stare demony...

Od tygodnia na warszawskim Powiślu działa wyjątkowe miejsce

Od tygodnia na warszawskim Powiślu działa wyjątkowe miejsce – "Szafy Przyjaciół" punkt z odzieżą dla bezdomnych, prowadzony przez Wspólnotę Sant’Egidio, wygląda jak dobrze wyposażony second-hand, w którym jednak nikt za nic nie płaci, a najważniejsze jest spotkanie z drugim człowiekiem

Jednym z najszczerszych komplementów jest niewyjmowanie komórki z kieszeni podczas całego spotkania

Jednym z najszczerszych komplementów jest niewyjmowanie komórki z kieszeni podczas całego spotkania –
archiwum – powód

Tomasz Gollob znowu pokazał klasę. Spełnił marzenie chłopca chorego na raka

Tomasz Gollob znowu pokazał klasę. Spełnił marzenie chłopcachorego na raka – W bydgoskim szpitalu spotkali się dwaj bohaterowie walczący o powrót do zdrowia - Tomasz Gollob i siedmioletni Michał. Chłopiec choruje na rozległy nowotwór tkanek miękkich i marzył o rozmowie z legendą polskiego żużla.Poproszony o spełnienie marzenia chorego chłopca Tomasz Gollob nie zastanawiał się ani chwili. Wie, jak bardzo ważne jest wsparcie w trudnych momentach, i od razu zgodził się na spotkanie.Mama Michała podkreśla, że zainteresowanie jej syna żużlem nie wzięło się znikąd. - Bardzo często przebywamy na oddziale onkologicznym bydgoskiego szpitala im. Jurasza. Tam z dziesiątego piętra jest wspaniały widok na stadion Polonii, gdzie swoją karierę zaczynał Gollob. To go zaintrygowało i zaciekawiło - powiedziała.Takich dwóch fighterów musiało się zobaczyć