Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 6894 takie demotywatory

poczekalnia

Kiedy laska namówiła cię na seks na pierwszej randce i czujesz się jak dziwka

Kiedy laska namówiła cię na seks na pierwszej randce i czujesz się jak dziwka –

Ten facet za swoją pierwszą wypłatę zabrał 15 biednych dzieci do Mc'Donaldsa

Ten facet za swoją pierwszą wypłatę zabrał 15 biednych dzieci do Mc'Donaldsa –

Bolesne słowa lekarza obiegają internet. I co niektórzy próbują wmawiać, że tacy ludzie mało się angażują w pracę...

 –  Jacek Skup·"Kto umrze to umrze i trudno" Właśnie wróciłem do domu po 24 godzinach pracy. Zmęczony, zdenerwowany, wściekły, bezradny.Na 8:00 do przychodni A. 1 porada: izolacja w związku z Covid. 2 porada: oczekiwanie na wynik wymazu. 3 porada: podejrzenie Covid,  skierowanie na wymaz. 4 porada: telefon pacjenta z dodatnim wynikiem testu. 5 porada: uffff, zwykłe nadciśnienie. W międzyczasie system gabinet.gov.pl pada kilkukrotnie. Jadę do przychodni B. Dziś tu nie pracuję, ale umówiłem się z pacjentem na zdjęcie holtera, przecież inne choroby nas nie opuściły. Nastepny punkt,  przychodnia C, zastępstwo, dziś będę tu jedynym lekarzem. Po drodze kupuję 7daysa, bo to jedyne pieczywo na stacji, do sklepu nie pójdę bo godziny dla seniorów. Wchodzę,  w poczekalni pacjent z żoną,  widzę że stan jest poważny. Ubieram się szybko w strój kosmonauty i przyjmuję. Diagnoza: ciężka niewydolność oddechowa. Sąsiedzi pacjenta covid+. Wzywam karetkę,  przyjechali bardzo szybko. Ustalają miejsce, nie ma żadnego na oddziale wewnętrznym w promieniu 50km od przychodni. Pacjent ZATRZYMUJE SIĘ! Przestaje oddychać,  przestaje bić serce. RKO, adrenalina, udaje się, ruszył.  Podwójna radość, pierwsza, że żyje,  druga, że teraz wymaga pobytu na oddziale intensywnej terapii, gdzie miejsce jest bliżej. Jedzie. Musimy zamknąć czasowo dzwi do przychodni, sterylizacja pomieszczeń,  zmiana ubrań.  W tym czasie mogę udzielac jedynie teleporad. Kolejny telefon, żona podaje, że jej mąż jest w ciężkim stanie. Pytam: - kaszle? -nie. -gorączkuje? -nie. Jadę do domu pacjenta ubrany we wszystkie konieczne środki ochrony. Stan pacjenta faktycznie jest ciężki. Gorączkuje. Kaszle... jest odwodniony, niewydolny oddechowo. Wzywam karetkę. Panowie nie zabierają pacjenta, bo nie mają dokąd, miejsc w szpitalu nie ma, a stan jest na tyle ciężki że nie rokuje przeżycia, zagraża zgonem podczas objazdu województwa w poszukiwaniu miejsca w szpitalu. Nie mam wyjscia, muszę podjąć leczenie w domu. Stosuję kilka metod z leczenia hospicyjnego, nie mam możliwości podłączenia tlenu, bo skąd. Mam nadzieję, ze pacjent nie będzie cierpiał. Później jest spokojniej.Wracam na chwilę do domu, pies od 7.30 nie był na spacerze. Pewnie gdyby umiał,  to spakowałby walizki i się wyprowadził. Nie umie i jest ze mną.  Idziemy na bardzo krótki spacer. Myślę sobie,  że może to dobrze, że nie mam rodziny,  bo by się już rozpadła przez to, że ciągle jestem w pracy. Jadę na nocny dyżur do Szpitala. Po drodze wstępuję do przychodni B, chcę sprawdzić wyniki wymazów zleconych we wtorek. Wczoraj ich nie było.  Dziś system nie działa. Niestety, pacjenci będą w niepewności przez cały weekend. W międzyczasie ok 10 konsultacji dla rodziny, znajomych, znajomych znajomych i ludzi, którzy nie odzywali się od 10 lat.Wchodzę do Szpitala. Przez 14 najbliższych godzin będę odpowiedzialny za zdrowie ok 60 000 osób. Pacjenci przychodzą,  rozpoznaję zaburzenia rytmu serca, biegunki, bole brzucha, złamanie podstawy czaszki i zespoły abstynencyjne, wczoraj przecież były imieniny Jadwigi, trzeba się było skuć jak świnia na cześć żony czy bratowej. Leczę pokornie, pacjentom nie mówię nic oceniającego itp. Nareszczie północ, mam trochę czasu dla siebie. Zjadam zakupionego przed poludniem 7daysa, znajduję chwilę na różaniec, który i tak idzie mi z oporem, a zamiast "módl się za nami grzesznymi" odmawiam "módl się za nami bezradnymi". Zdążyłem odmówić tajemnicę, słyszę dzwonek do drzwi. Ten dźwięk stawia mnie na równe nogi. Młody człowiek,  silny ból brzucha. Podaje, że zjadł grzyby przypominające kanie. Jest w złym stanie. Dzwonię na toksykologię z prośbą o szybkie przyjęcie i zostaje olany ciepłym moczem, mam sobie radzić sam. Na szczęście pomaga mi dyżurny chirurg i bierze pacjenta na Oddział.  W nocy jeszcze kilka interwencji. Dyżur kończę stwierdzeniem zgonu 92latki.Wracam do domu, pies się cieszy. Chwila przerwy. W niedzielę zaczynam pracę o 7.30 i kończę we wtorek o 18. W tym czasie media publiczne za głosem ministra Sasina pewnie wyleją na mnie i moje środowisko pomyje, bo "jesteśmy mało zaangażowani"Jeśli doczytałeś do tego momentu to błagam,  proszę,  zakładaj maskę i nie wychodź z domu jeśli nie musisz. Nie każ mi mówić patrząc prosto w oczy, że ktoś z Twojej rodziny umrze w domu,  bo nie ma dla niego miejsca w szpitalu. To ponad moją wytrzymałość.Systemu już nie ma, zostało chałupnictwo. Słowa premiera spełniają się na naszych oczach.

Niestety dzieję się to czego się każdy medyk obawiał. Ogromne kolejki na podjazdach dla karetek, kolejki do dezynfekcji karetki po wyjeździe oraz w końcu niewydolność systemu czego skutkiem są takie sytuacje

Niestety dzieję się to czego się każdy medyk obawiał. Ogromne kolejki na podjazdach dla karetek, kolejki do dezynfekcji karetki po wyjeździe oraz w końcu niewydolność systemu czego skutkiem są takie sytuacje –  W dniu wczorajszym druhowie z naszej OSP jadący na kontrolę śluz wałowych natrafili na wypadek drogowy, w którym na pasach przy ul. Zabierzowskiej w Niepołomicach potrącony został starszy mężczyzna. Po szybkiej ocenie stanu poszkodowanego stwierdzono brak oddechu i niezwłocznie przystąpiono do resuscytacji krążeniowo oddechowej, która łącznie trwała ponad godzinę. Po kilku minutach akcji na miejscu zjawił się pierwszy patrol policji. Ze względu na brak dostępnych karetek (Niepołomickie karetki prowadziły czynności w Krakowie), po kilkunastu minutach na miejsce zadysponowano do pomocy również jednostkę Niepołomice. Pierwsza karetka na miejscu zdarzenia zjawiła się po około 40 minutach od rozpoczęcia przez naszych strażaków resuscytacji. Do działań zadysponowano również śmigłowiec LPR, który wylądował w miejscowości Grabie, skąd ratownicy zostali przetransportowani do Niepołomic (10KM) przez zastęp JRG Wieliczka. Pomimo długiej walki ratowników OSP, policji i PRM, mężczyzny niestety nie udało się uratować. Sprawca wypadku zbiegł z miejsca zdarzenia po czym został złapany przez patrol policji. Z informacji podanych w mediach czytamy, że kierowca miał 2,5promila. Dziękujemy policjantom z Niepołomic oraz strażakom OSP Niepołomice za czynną pomoc w resuscytacji.
Źródło: OSP Wola Batorska

Dlaczego jeszcze żadna z rozpaczających nad odwołanym przyjęciem par młodych nie wpadła na pomysł e-wesel?

Dlaczego jeszcze żadna z rozpaczających nad odwołanym przyjęciem par młodych nie wpadła na pomysł e-wesel? – 16:00 - Ksiądz odpala streama z kościoła, powitanie nowożeńców.16:30 - Ja, Paweł, przewiju, przewiju, aż do śmierci. Zaakceptuj i kontynuuj.16.40 - TA CA TA CA | 3 zł17.10 - Organista odpala marsz weselny Mendelssohna na Spotify.17.15 - Goście zaczynają składać życzenia przez Zooma i wysyłać koperty Blikiem.17.16 - "Kochani, zdrowia, zdrowia i jeszcze raz pieniędzy" - wujek Marcin z Elbląga.17.17 - "A to nieszczęście mieliście z tym weselem, tyle pieniążków się zmarnowało" - ciotka Sławka spod Krakowa.17.18 - "Bip... Bip... Bip..." - babcia Gienia spod respiratora.17.45 - Para młoda wraca do domu i odpala spotkanie na Teamsach.17.46 - Wujek Adam krzyczy na syna, żeby wyłanczał CSa, bo on chrześniaka w garniturze nie widzi.18.00 - Rosół i pierwsza kolejka.18.15 - Przerwa na konferencję premiera, w bardzo czerwonych strefach nakaz mycia dupy i szkoły otwarte do południa.18.30 - Panna młoda włącza Just Dance 2020. Pierwszy taniec, oklaski.18.50 - Jacek bije rekord sprintu do monopolowego, bo za 10 minut zamykają.19.00 - Karaoke, "Cudownych rodziców mam".19.20 - Stefan kończy pół litra i obala się pod biurko razem z monitorem. Pierwszy zgon, babci Gieni nie liczymy.19.40 - Pierwsze osoby zaczynają podrygiwać przed monitorami do "Ruda tańczy jak szalona".20.00 - Brat panny młodej tworzy na szybko serwer Discorda.20.05 - Dzieciaki zadowolone rżną w Among Us.20.20 - Marcin zaczyna wmawiać wszystkim, że promieniowanie 5G z routerów powoduje raka i brak samodzielnego myślenia.20.21 - Julka wysyła screena identycznej wypowiedzi Brauna na Twitterze.20.30 - Żurek u pary młodej, u weselników z torebki.21.00 - Kończy się playlista z disco polo, wjeżdżają złote przeboje Polski Ludowej.21.01 - Starszyzna odkrywa kanały głosowe na Discordzie.21.05 - MOGŁAŚ MOJĄ BYĆ21.25 - Ciotka Sławka chwali się, że miesiąc temu miała dwa w jednym: poszła na wesele, a wróciła z ogniska.21.37 - Dzieciaki podejrzanie się uśmiechają.22.00 - Unboxing prezentów, szczególnie podoba się pojemnik na żel do dezynfekcji w stylu art noveau.22.15 - Dziabnięty Stefan orientuje się, że od rana jest w strefie czerwonej i zaczyna płakać z tęsknoty za komuną.22.20 - Piotr zaczyna bełkotać, że taki mu się snuje dramat, groźny, szumny, posuwisty.22.30 - Jacek stwierdza, że dobrze, że dziadek tego choróbska nie dożył, bo jakby dożył, to by umarł.22.50 - JOLKA, JOLKA, PAMIĘTASZ23.15 - AAA KTO SIĘ W STYCZNIU UUUROOODZIIIŁ23.30 - Dzieciaki przestają powoli kontaktować i usypiają komputery.00.00 - Tort. Para młoda pałaszuje, weselnicy siedzą i się ślinią.00.15 - Panna młoda wysyła link do Dysku Google, na którym schowane jest zdjęcie wieńca.00.35 - BYŁO NAS CZECH, W KAAASZDYM Z NAS INNA KREW00.50 - Zabawy oczepinowe, Adam ściąga gacie przez spodnie na kamerce ku uciesze widzów.00.51 - Adam przewraca się o spodnie i rozbija sobie głowę, ale najbliższy nieokupowany szpital jest w Frankfurcie nad Odrą.02.00 - Goście zaczynają się zbierać i dziękują za zabawę.02.30 - Pan młody dyskretnie ustawia kamerkę i włącza streama nocy poślubnej.03.00 - Turbina prądowa podłączona do ciała Wyspiańskiego przekręcającego się w trumnie zwraca koszty wesela
archiwum – powód

Mając na karku 27 lat dowiedziałam się, że nie możesz zadać mężczyźnie dwóch pytań w jednej wiadomości. Nie możesz też zadać dwóch pytań w dwóch różnych wiadomościach. jeśli jeszcze nie odpisał na pierwszą. Bo zawsze dostaniesz tylko odpowiedź na jedno pytanie.

Mając na karku 27 lat dowiedziałam się, że nie możesz zadać mężczyźnie dwóch pytań w jednej wiadomości. Nie możesz też zadać dwóch pytań w dwóch różnych wiadomościach. jeśli jeszcze nie odpisał na pierwszą. Bo zawsze dostaniesz tylko odpowiedź na jedno pytanie. –

Pilne! Do Polski dotarła pierwsza partia leku na Covid!

 –
archiwum

Dotarła pierwsza partia respiratorów zakupionych przez Szumowskiego. Na razie tylko 1 sztuka, ale rząd nadal naiwnie oczekuje kolejnych z 1200 za które już zapłacono.

Dotarła pierwsza partia respiratorów zakupionych przez Szumowskiego. Na razie tylko 1 sztuka, ale rząd nadal naiwnie oczekuje kolejnych z 1200 za które już zapłacono. – Brawo wy!

Dlaczego mężczyźni oglądają się za innymi kobietami? To może być jeden z powodów:

 –  Jest wiele kobiet, które pod pretekstem oszczędności, gdy tylko wrócą do domu, zdejmują suknię, gorset i ładne dessous, aby sig odziać w starą spódnicę, lichą koszulę i brzydki penivar. Gdy mąż wraca wieczorem po całodziennej pracy i raclby ujrzał trochę wdzięku i elegancji, znajduje przy sobie jakieś stworzenie bezkształtne i źle ubrane. Wielkim błędem wielu kobiet jest myśl, że skoro się już raz zdobyło męża, można dalej nie dbać o mnóstwo szczegółów tualetowych. Pod pozorem, że kobieta żyje wyłącznie w domu, nosi się zniszczony penivar i przydeptane pantofle, pod pretekstem cnoty kobieta kładzie koszulę z płótna z jakiego moznaby szyć worki, brudny gorset i lichą spódniczkę... A potniej dziwią się te kobiety, że męża ich tak łatwo usidli pierwsza lepsza w sukience za pieć tysiecy marek.

Rolnik miał dosyć "rajdowców" szalejących na jego polu, więc zbudował zaporę przed wjazdem na swój teren Nie musiał długo czekać na pierwszą ofiarę pułapki

Nie musiał długo czekać na pierwszą ofiarę pułapki –

Iga Świątek w pięknym stylu wygrała finał French Open (6:4, 6:1) Dzięki temu została pierwszą Polką, która wygrała wielkoszlemowy turniej. Wielkie brawa!

Dzięki temu została pierwszą Polką,która wygrała wielkoszlemowy turniej.Wielkie brawa! –
archiwum – powód

„Gucci” prezentuje swoją pierwszą męską sukienkę

„Gucci” prezentuje swoją pierwszą męską sukienkę –

Marcin Meller o pożegnaniach:

 –  DŁUGIE POŻEGNANIE       Dawno, dawno temu mój kumpel przeżywał srogi miłosny zawód. Tak się złożyło, że zbliżał się Sylwester, co oczywiście nie poprawiało mu nastroju. Wybraliśmy się więc razem na huczną imprezę do mojej przyjaciółki Pauliny. Było jeszcze grubo przed północą, kiedy przed zajmowaną przeze mnie kanapę zatoczył się ubrany w zimową kurtkę rozczarowany kochanek, mający już ewidentnie mocno w czubie  i z emfazą godną rzymskiego senatora ogłosił wszem i wobec:  - Marcin mój przyjacielu! Przyszedłem się pożegnać,  wyrzucają mnie!  - Kto cię wyrzuca? – zapytałem zdziwiony, bo mimo, że kumpel był zadziorem,  nie zauważyłem żadnej bijatyki.  - Paulina mnie wyrzuca mój przyjacielu, tak, gospodyni mnie wyrzuca! – potrząsnął dramatycznie głową.  - Ale za co?  - Za prawdę! Za to, że prawdę jej powiedziałem! – przyjaciel był coraz bardziej wzburzony.  - A jaką to prawdę jej powiedziałeś?  - Najprawdziwszą! Że wszystkie kobiety to kurwy mój przyjacielu! – wykrzyczał dramatycznie i w tym momencie zarejestrował siedzącą obok mnie dziewczynę. Natychmiast ukłonił się szarmancko i dodał – Oczywiście z wyjątkiem ciebie Marysiu!  - po czym ruszył chwiejnie w stronę drzwi wejściowych.  Wybiła północ, składaliśmy sobie tłumnie życzenia, kiedy nagle ktoś mnie  walnął w plecy z siłą Obelixa, że mało płuc nie wyplułem i zanim się obróciłem, usłyszałem znajomy głos i frazę:- Marcin mój przyjacielu, przyszedłem się pożegnać,  wyrzucają mnie! – kolega ewidentnie od blisko dwóch godzin krążył po imprezie, cały czas w kurtce, żegnając się z każdym i głosząc swą krzywdę męczennika za prawdę, przy czym zapomniał, że jak w „Dniu świstaka” już odbyliśmy tę rozmowę. Było to w sumie niesamowite, bo powtórzył słowo w słowo swoją diagnozę relacji męsko-damskich i dokładnie w tym samym momencie zauważył  stojącą obok mnie koleżankę, tyle że teraz miast się skłonić  podniósł  otwarte dłonie w przepraszającym geście i rzekł:  - Oczywiście z wyjątkiem ciebie Marysiu! – I ruszył w stronę drzwi wejściowych.   Poszedłem poprosić gospodynię o amnestię, impreza była piękna, irytacja nieco jej przeszła, chociaż wielce się zdziwiła, że delikwent nadal szaleje na kwadracie. Powiedziała, żeby kumpel przeprosił, a przynajmniej się zamknął, to nie będzie musiał wychodzić. Popędziłem przekazać mu dobre wieści zanim faktycznie wyjdzie nawalony na mróz, co mi się udało. Może Was zaskoczę, ale o ile wcześniej cierpiał, tak teraz się naprawdę potężnie wkurwił. Wygłosił płomienną mowę, w której jasno wyłożył, że nie ma za co przepraszać, bo to jego krzywdzą za głoszenie prawdy, milczeć również nie będzie, bowiem prawda i honor milsze są mu niż jakieś sylwestry, za prawdę i honor życie dać warto, wiedział o tym Skrzetuski, wiedział Leonidas, wiedzieli samuraje, więc tym bardziej warto wylecieć z imprezy, na której hołduje się hipokryzji, zakłamaniu i dulszczyźnie o obrażaniu przyjaciół nie wspominając. I zaczął żegnać się ze mną po raz trzeci.  Może Was zaskoczę, może na  Waszych twarzach odmalują się szok i niedowierzenie, może stracicie wiarę w boski porządek rzeczy, ale kiedy miksowałem się z sylwka po trzeciej nad ranem, kumpel nadal się żegnał. Potem się dowiedziałem, że zamykał imprezę dopijając z gospodynią resztki.  A dlaczego wspominam tę historię z zamierzchłej przeszłości? Bo pierwsza mi przyszła do głowy, kiedy zacząłem myśleć o pożegnaniu. Mimo, że łza się w oku kręci, smuteczek duszę przepełnia o miejsce walcząc z nostalgią, to pierwsze kurde co mi do miłującego wszelkie absurdy i surrealizmy łba przychodzi, to błazeńska akcja z imprezy.  Bo ja się żegnam kochani. To mój ostatni felieton w „Newsweeku” i sam nie wierzę w to co piszę. Bo to wiele pięknych lat było, wielkich wzruszeń i epickich gównoburz, za co z całego serca dziękuję Tomkowi Lisowi. Nie tylko za gościnę na łamach „Newsweeka” a wcześniej „Wprost”, ale przede wszystkim za to, że do pisania felietonów mnie namówił, a nawet zmusił. I okazało się, że polubiliśmy się z tym specyficznym gatunkiem twórczości.   I teraz w blisko pięćsetny piątek odkąd zacząłem pisać Wasze ulubione felki, powtórzę za klasykiem: „Dzień dobry. A na wypadek gdybyśmy się już potem nie widzieli – także dobry wieczór i dobranoc.”                                     The EndPS. Moje odejście z „Newsweeka” wynika z tego, że 16 listopada obejmę funkcję redaktora naczelnego Wirtualnej Polski.
archiwum

Sarla Thakral, pierwsza hinduska, która została pilotem

Sarla Thakral, pierwsza hinduska,która została pilotem –

Mając na karku 27 lat dowiedziałam się, że nie możesz zadać mężczyźnie dwóch pytań w jednej wiadomości. Nie możesz też zadać dwóch pytań w dwóch różnych wiadomościach, jeśli jeszcze nie odpisał na pierwszą

Mając na karku 27 lat dowiedziałam się, że nie możesz zadać mężczyźnie dwóch pytań w jednej wiadomości. Nie możesz też zadać dwóch pytań w dwóch różnych wiadomościach, jeśli jeszcze nie odpisał na pierwszą – Bo zawsze dostaniesz tylko odpowiedź na jedno pytanie

W Arabii Saudyjskiej powstaje pierwsza psia kawiarnia, do której klienci mogą wejść wraz ze swoimi pupilami, pomimo iż w islamie psy są uznawane za "nieczyste" i obowiązuje zakaz pokazywania się z nimi w większości miejsc publicznych

W Arabii Saudyjskiej powstaje pierwsza psia kawiarnia, do której klienci mogą wejść wraz ze swoimi pupilami, pomimo iż w islamie psy są uznawane za "nieczyste" i obowiązuje zakaz pokazywania się z nimi w większości miejsc publicznych –

Covid-19 jest pierwszą chorobą na świecie, gdzie to lekarze szukają chorych, a nie na odwrót

Covid-19 jest pierwszą chorobą na świecie, gdzie to lekarze szukają chorych, a nie na odwrót –

Takich ludzi świat potrzebuje!

Takich ludzi świat potrzebuje! –  Audrey Tang nazywa samą siebie konserwatywną anarchistką. Choć w tajwańskim rządzie pełni urząd ministra cyfryzacji, to podkreśla, że jest jedynie łącznikiem na linii rząd-ludzie. Tang jest także pierwszą na świecie osobą transpłciową, która weszła w skład rządu. Posiada ogromną wiedzę i umiejętności w zakresie IT. Gdy wypełniła test mierzący IQ... zabrakło skali dla zmierzenia wyniku.
archiwum

Najbardziej odporna ofiara w historii

 –  Chciałbym wam dzisiaj przedstawić ciekawą historię człowieka, który nazywał się Mike, a w późniejszym okresie otrzymał przydomek "Mike Wytrzymały", bo jakbyśmy to dzisiaj określili, był trudny do zajebania. Przez długi czas, nawet nie zauważał coraz to bardziej wyrafinowanych prób zamachu na swoje życie i wychodził z nich bez szwanku. Będzie to historia o możliwościach ludzkiego organizmu, wspomaganego alkoholem.No ale po kolei. Rzecz się działa w 1933 r. w Nowym Jorku. Irlandczyk Michael Malloy (czyli nasz Mike) byt jednym z wielu wałęsających się tam bezdomnych alkoholików i na pierwszy rzut oka, nie wyróżniał się niczym szczególnym. Dzisiaj, raczej nikt by już o nim nie pamiętał, gdyby nie pewna piątka osób, która postanowiła wykorzystać go do zarobienia łatwej gotówki. Plan zakładał wykupienie trzech polis ubezpieczeniowych na nazwisko Mike'a, a następnie zmuszenia go do zapicia się na śmierć. Pierwsza część poszła zaskakująco łatwo, dzięki niewielkiej pomocy skorumpowanego urzędnika. Pozostało już tylko wprowadzić w życie fazę drugą. W puli było 3500 dolarów, co stanowiło równowartość ok. 60 tys. dzisiejszych dolarów amerykańskich.Jednym z naszej piątki, był niejaki Tony Marino, właściciel nielegalnego baru, który udzielił Maloy'owi nieograniczonego kredytu licząc, że ten zapije się na śmierć. Jednak mijały dni, a zgon nie następował. Postanowiono więc trochę mu pomóc, dodając do alkoholu płyn przeciwko zamarzaniu, ale i to nie poskutkowało. Mike codziennie jak gdyby nigdy nic, wracał do baru. Płyn zastąpiono koktajlem z terpentyny, końskiej maści i trutki na szczury. Najwidoczniej jednak organizm naszego bohatera nie z takimi rzeczami miał już do czynienia i to również nie zrobiło na nim najmniejszego wrażenia. Grupa nie przestawała kombinować. Następne były ostrygi maczane w metanolu, kanapka z przeterminowanych sardynek, trutki i fastryg dywanowych. A co na to Maloy? Pochłaniał to wszystko, a potem znowu jakby kompletnie nic się nie wydarzyło, wracał do baru. Gdy grupa zrozumiała, że raczej ciężko będzie go otruć, postanowiła użyć innych metod. Nocą, gdy temperatura spadła do -26 °C, wynieśli go nieprzytomnego z baru, wepchnęli w śnieg i dodatkowo oblali prawie 201 zimnej wody. Nietrudno się domyślić, że Mike przeżył i tę próbę i już kolejnego dnia, znowu był w barze. Następna była próba potrącenia taksówką, jadącą z prędkością 72km/h. Mike się trochę połamał, trafił na 3 tygodnie do szpitala, a potem wyzdrowiał i znów pojawił się w barze.Ostatecznie jednak, po prawie dwóch miesiącach nieudanych prób, przyszła na niego pora. Gdy po raz kolejny napił się do nieprzytomności, został przeniesiony do pokoju Joseph'a Murphy'ego, należącego do piątki oprawców. Tam podłączyli mu do ust rurkę z gazem ziemnym, wskutek czego nastąpił zgon. Lekarze orzekli śmierć w wyniku zapalenia płuc, ciało zostało pochowane i nikt nie zagłębiał się szczególnie w tę sprawę. Byłoby tak pewnie do dzisiaj, gdyby nie to, że piątka często się kłóciła o podział łupu oraz lubiła się przechwalać swoim wyczynem. Legenda o Mike'u szybko dotarła do uszu policji, ciało ekshumowano i zbadano ponownie. Mordercy zasiedli na ławie oskarżonych. Jeden z nich trafił do więzienia, a pozostała czwórka na krzesło elektryczne w słynnym Sing Sing.

Willem Kolff stworzył pierwszą w Holandii maszynę do dializy podczas drugiej wojny światowej

Willem Kolff stworzył pierwszą w Holandii maszynę do dializy podczas drugiej wojny światowej – Pomimo braku sprzętu, wykorzystał osłonki z kiełbas, puszki po żywności, pralkę i osoloną wodę, aby stworzyć swoje urządzenie. Zdołał także ocalić ponad 800 osób przed Nazistami, ukrywając ich w szpitalu. W dalszym etapie swojego życia był pionierem w dziedzinie tworzenia sztucznych narządów, w tym serca