Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1000 takich demotywatorów

archiwum – powód

Tuż przed śmiercią, 27-letnia Holly Butcher napisała list, z którym każdy z nas powinien się zapoznać:

Tuż przed śmiercią, 27-letnia Holly Butcher napisała list, z którym każdy z nas powinien się zapoznać: – " To takie dziwne musieć zrozumieć i zaakceptować to, że jest się zwykłym śmiertelnikiem mając zaledwie 27 lat. Śmierć to jedna z rzeczy, które w tym wieku po prostu się ignoruje. Dni mijają niespostrzeżenie, a my tylko marzymy. Zawsze chciałam mieć wiele dzieci z miłością mojego życia. Wciąż chcę tego tak bardzo, że aż boli. Niestety już wiem, że życie jest kruche i nieprzewidywalne, a każdy dzień to dar, a nie żadne z góry dane nam prawo.Mam tylko 27 lat, kocham moje życie i jestem szczęśliwa. Nie chcę odchodzić, ale to nie ja kontroluję mój los. Śmierć w sumie mnie nie przeraża, nigdy nie chciałam traktować jej jako tematu tabu. Lepiej jest o niej rozmawiać, bo wtedy przestajemy martwić się małymi, bezsensownymi sprawami. Narzekanie na ciężką pracę, nieprzespaną noc, cellulit na tyłku albo złamany tips - przysięgam, że to nie o tym będziecie myśleć, gdy nadejdzie Wasza kolej.Naprawdę wkurza mnie narzekanie innych na pracę fizyczną i sport. Powinniście być wdzięczni, że wciąż jesteście sprawni fizycznie, bo ja już nie jestem. To wydaje się takie trywialne, dopóki ciało chce z nami współpracować... Starałam się żyć zdrowo, bo to moja pasja. Te głupie wzorce z telewizji, idealne ciała to bzdura. Trzeba polubić siebie, bo ciało to nasz najlepszy przyjaciel, niezależnie od rozmiaru. Kochaj je i ciesz się każdym dniem bez bólu. Skręcona kostka czy ból pleców to nie powód do użalania się - ten ból nie zagraża życiu.Ludzie! Bądźcie dla siebie lepsi, pomagajcie sobie. Naprawdę zyskuje się więcej szczęścia dzieląc je z innymi. Odkąd jestem chora poznaję niesamowicie życzliwych ludzi, którzy nie myślą tylko w kategoriach pieniędzy. To dziwne myśleć o nich teraz, kiedy umieram. Nie pójdę kupić sobie nowej sukienki, nie potrzebuję kolejnej rzeczy do kolekcji. Wy też nie. Zamiast tego kupcie coś fajnego przyjacielowi. Nikt się nie obrazi, jak po raz setny ubierzemy to samo. Nie marnujcie czasu na bezsensowne łażenie po sklepach, skoro możecie go spędzić z ukochanymi ludźmi. W tym roku na święta Bożego Narodzenia nie dawaliśmy sobie prezentów, nie było presji i marnowania czasu na zakupy. Zresztą wyobraźcie sobie moich bliskich wybierających dla mnie prezent wiedząc, że prawdopodobnie niedługo do nich wróci... Doceniajcie dany Wam czas i magię świąt z bliskimi, a nie świąteczne upominki. Pieniądze lepiej jest wykorzystać na doświadczenia - zamiast wydawać je na materialny badziew (tak, tak, dobrze czytacie) zafundujcie sobie wyjazd nad jezioro czy w góry. Po prostu cieszcie się chwilą.Darujcie sobie to ciągłe gapienie się w telefony, bo nawet nie dostrzegacie, jak dużo przez to tracicie. Naprawdę chce Wam się marnować cenny czas na godzinne układanie włosów i malowanie się? Nigdy tego nie rozumiałam w kobietach. Róbcie to, co Was uszczęśliwia, a nie to, co wypada albo czego chcą inni! Ni odmawiajcie sobie ciastka, bo tyłek urośnie, nie odkładajcie podróży na jutro, bo najpierw trzeba kupić większy telewizor, spędzajcie czas z ludźmi, na których naprawdę Wam zależy i pracujcie po to, żeby żyć zamiast żyć dla pracy.Ostatnia rzecz... Jeśli tylko możecie, regularnie oddawajcie krew. Każda darowizna może uratować aż 3 życia! To krew od ludzi dobrej woli pozwoliła mi tu być jeszcze przez jeden, wspaniały rok. Do następnego spotkania, całuję,Holly."

Kiedy ktoś pijany zacznie w nocy pisać do ciebie, to zamiast się wściekać - doceń to. Ktoś myśli o tobie, choć w ogóle ledwo potrafi myśleć

Kiedy ktoś pijany zacznie w nocy pisać do ciebie, to zamiast się wściekać - doceń to. Ktoś myśli o tobie, choć w ogóle ledwo potrafi myśleć –

Miał się tylko zająć kotem żony. Nie uwierzysz co mu się przytrafiło. Ponoć autentyczna historia opisana przez jednego z użytkowników na pewnym forum:

Miał się tylko zająć kotem żony. Nie uwierzysz co mu się przytrafiło. Ponoć autentyczna historia opisana przez jednego z użytkowników na pewnym forum: – „Posiadam. Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocię. Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy – a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia, zupełnie jak jej pani.Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz, która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu, aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem. Ale do czasu.Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie, wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako ze to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki nie nastręcza mi to wiele problemów.Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj – niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuweta, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć. Mnie jednak uczono cale życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, ze kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wyp***ć wiec. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, ze trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane – ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść – taka technologia po prostu. Czasem kot skacze na klamkę, ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę up***ł – a wtedy wiadomo – wąż.Dobrze wiec, uporządkuję: żona – delegacja, ja – praca. Wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się tez chce. Idziemy razem – ja toaletka, okienko uchylam, papierosek (bo żona będzie za trzy dni – wiec spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer, na parapecik i patrzymy razem przez okno.No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały sk***l jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja p***ę. Nie, ni ch***ja to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest k***a za duży, żeby przejść tym syfonem. Ale słyszę tylko pizdut – oż k***a, no to nie mogło mi się zdawać – coś ciężkiego poszło w pion. K***a, wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot k***a popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek.Lecę k***a na dół do piwnicy, choć może powinienem od razu do schroniska, zanim wróci moja żona – nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego z białą krawatka, nie było jej kilka dni, może się nie połapie. Ale ch***j, najpierw do piwnicy – zbiegam po schodach, słucham – coś drapie w rurze, pion, kawałek płaskiej rury – miauczy – jest, k***a, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie to ch***j, przynajmniej będę miął jego truchło i powiem, ze kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za ch***ja trefla, ze kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje.Znalazłem taki wziernik, gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici, kici! Ni ch***ja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten głąb zamiast przyjść do mnie to chce iść tam skąd przyszedł, czyli do góry w pion. Ja go wołam, a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół. No powaliło i mnie, ze tu stoję i jego (kota) Tak przez pól godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem i ni ch***ja, uparł się i nic tylko rura do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda – fight fire with fire – ogień zwalczaj ogniem.Zatkałem tę rurę przy wzierniku deszczułkami, których używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla – geberit i woda w dół – bombs gone. I bieg do piwnicy. Po drodze słyszę jak się przewala po rurach – podziałało. Wbiegam do piwnicy i k***a koniec świata. Nie ma moich deszczułek – no może z jedna, cala prowizoryczna tama poszła w ch***j i kota tez nie słychać już. K***a, gdzie ta rura teraz idzie – coś mi zaświtało, że kanalizacją w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów – może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze.Biegnę na ulicę, jest studzienka – mam nadzieje, że to od mojego domu. Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery – najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl! Auto stoi na ulicy – mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny – poszło, aż zakurzyło. Po jaka cholerę takie te wieka robią ciężkie. Smród jak cholera, ale złażę tam – ciemno jak w d***e, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. K***a, mam w aucie, ch***jową, ale może starczy. Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije – przywykłem po chwili. Zaglądam i jest, oczyska mu się tylko święcą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w druga stronę. No ja p***ę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi, a na dodatek ktoś mi zwali te pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, tobędzie po złości.Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki, tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie taśmy samoprzylepne, plastry, żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwile do rury, ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś w p***u. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tę otwartą studzienkę nie w***ł, bo na ulicy ciemno. Sąsiad, k***a, ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc, a teraz ch***j złamany stoi i się dopytuje. Co mam mu k***a powiedzieć? Ze przepycham kotem kanalizacje? Idźżesz w ch***j, pacanie. Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie tez wszystkie otwory, bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach – a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywa. Niech ma za swoje.Wracając do kota – bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe, wiec do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienka, bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie. K***a, drugi sąsiad przyszedł – po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa – ludzie to są barany. Idę do domu, obie wanny pełne, ognia – spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma ch***ja, to go musi wygonić albo utopić.Lecę na ulice, woda wali na brezent aż huczy, a tego s***a dalej nie wylało z kąpielą. K***a mać, urwało się wszystko w p***u i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki – w ch***j – jak się to gdzieś przytka, to będę miał p***e. Znowu do domu po drugi pogrzebacz, bo trzeba zamknąć ten p***y dekiel. Wchodzę – a ten s***l kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja p***ę! Jak on k***a wyszedł, którędy? Ano k***a wziernikiem w piwnicy – zostawiłem otwarty. Ja k***a stoję i marznę a ten gnojek tarza się w mojej pościeli. Z***ę! Przerobię na pasztet! I jeszcze z radości włazi na mnie. K***a mać. Przynajmniej kuleje.Straty: z***e łazienki, w obu przelała się woda z wanien, z***a piwnica, bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wyrzucenia, brezent z reklamą firmy – poszedł w ch***j, latarka – w ch***j, pogrzebacz w ch***j. Afera na ulicy jak ch***j

Ten mężczyzna na rozmowie o pracę dostał do rozwiązania zadanie bazujące na moralnym dylemacie i dzięki dzięki swojej odpowiedzi dostał pracę! A ty jakbyś odpowiedział?

A ty jakbyś odpowiedział? –  len męzczyzna na rozmowie o pracędostał do rozwiazania zadaniebazujące na moralnym dylemaciei dzięki dzięki swojej odpowiedzidostał pracę!JEDZIESZ SAMOCHODEM W CIEMNA, BURZOWA NOC. MIJASZPRZYSTANEK AUTOBUSOWY NA KTÓRYM CZEKA TRÓJKA LUDZI1. STARSZA KOBIETA WYGLADAJACA TAK, JAKBY MIAA ZA CHWILEUMRZEC.2. STARY PRZYJACIEL KTÓRY KIEDYS URATOWAŁ CI ŻYCIE3. IDEALNY MĘŻCZYZNA/IDEALNA KOBIETA, O KTÓREJ ZAWSZEMARZYŁESMASZ TYLKO JEDNO MIEJSCE W SAMOCHODZIE. KOMUZAPROPONUJESZ PODWÓZKĘ?PRZEMYSL SPRAWE ZANIM ZACZNIESZ CZYTAC DALEJZADANIE BAZUJE NA MORALNYM I ETYCZNYM DYLEMACIE, I UŻYTOGO W ROZMOWIE O PRACEMÓGŁBYS ZABRAC ZE SOBA STARSZA KOBIETE, PONIEWAŻ WIDAĆ,E BARDZO LE SIE CZUJE-TYM SAMYM MOGLBYS JA OCALIC ;MÓGŁBYS TEŻWYBRAC PRZYJACIELA I TYM SAMYM ODWDZIECZYOMU SIĘ ZA URATOWANIE CI ZYCIA.JEDNAKZE, PRZEZ WYBRANIE KTÓREGOŚ ZTEJ DWÓJKI,RYZYKUJESZ ZE JUŽ NIGDY NIE ZNAJDZIESZ SWOJEJ WYMARZONEDRUGIEJ POKÓWKIKANDYDAT KTÓREGO ZATRUDNIONO (SPOSRÓD 200 KANDYDATÓWDNIE MIAL NAJMNIEJSZEGO PROBLEMU Z ODPOWIEDZIA NA TOPYTANIE.CO WIĘC POWIEDZIAL?DAŁBYM PRZYJACIELOWI KLUCZYKI DO SWOJEGO AUTAIPOPROSIŁBYM, BY ZABRAL STARSZA PANIA DO SZPITALA. SAMZOSTAŁBYM NA PRZYSTANKU WRAZ Z KOBIETA SWOICH MARZEN."NIGDY NIE ZAPOMINAJ MYSLEC POZA SCHEMATAMI!
archiwum

Jeśli to przeczytasz ...to zaczynasz myśleć o oddychaniu i nie jest to od tej chwili dla Ciebie proces automatyczny

...to zaczynasz myśleć o oddychaniu i nie jest to od tej chwili dla Ciebie proces automatyczny –
archiwum

Aby złapać autobus - najpierw musisz MYŚLEĆ jak autobus

Aby złapać autobus- najpierw musisz MYŚLEĆ jak autobus –

Nigdy nie rezygnuj z czegoś, o czym nie możesz przestać myśleć nawet na jeden moment. Być może jesteś krok od spełnienia marzeń - musisz tylko spróbować po nie sięgnąć

Nigdy nie rezygnuj z czegoś, o czym nie możesz przestać myśleć nawet na jeden moment. Być może jesteś krok od spełnienia marzeń - musisz tylko spróbować po nie sięgnąć –
Źródło: Rafał Wicijowski
archiwum

Właścicielka szuka narzeczonej dla swojego psa

Właścicielka szuka narzeczonej dla swojego psa – Kiedy ludzie przestaną myśleć, że trzeba "ulżyć" swoim psom ?Lekkomyślność prowadzi do powstanie pseudohodowli...Sunie cierpią z powodu ropomacicza lub przerośnięcia gruczołów mlecznych, a psom moze powiększyć sie prostata.
archiwum – powód

Dlaczego na Słowacji nie ma wypadków i wszyscy jeżdżą zgodnie z przepisami??

Dlaczego na Słowacji nie ma wypadków i wszyscy jeżdżą zgodnie z przepisami?? – Bo w tamtejszym rządzie przynajmniej potrafią myśleć

Były żołnierz był o krok od popełnienia samobójstwa. Jego życie ocalił kot

Były żołnierz był o krok od popełnienia samobójstwa. Jego życie ocalił kot – Josh Marino walczył w Iraku. Kiedy stamtąd wrócił, dopadła go choroba, w wyniku której chciał popełnić samobójstwo. Niezwykły przypadek odwiódł go od tego kroku w dosłownie ostatniej chwili.Zespół stresu pourazowego jest zaburzeniem, które szczególnie często dotyka żołnierzy powracających z wojny. Tak było też w przypadku Josha Marino, który doznał obrażeń mózgu w wyniku wybuchu w Bagdadzie. Ze służby wrócił nie tylko z obrażeniami czaszki, ale i chorobą psychiczną, z którą nie był w stanie sam sobie poradzić. Było tak źle, że postanowił popełnić samobójstwo.Josh przygotował wszystko, czego potrzebował. Znalazł odpowiedni nóż, napisał pożegnalny list i zostawił go na swoim komputerze. Postanowił jeszcze wyjść na dwór zapalić ostatniego papierosa. Wtedy wydarzyło się coś, czego nie przewidział. Z krzaków dobiegło go miauczenie kota. Czarno-biały zwierzak podszedł do żołnierza i zaczął się ocierać o jego nogę, pozwalając się głaskać.W tym momencie Josh się popłakał. Zaczął myśleć o swoich problemach i problemach kociaka. Zastanawiał się, co może zrobić, żeby mu pomóc. Ostatecznie zrezygnował z próby samobójczej.Od tej pory codziennie wychodził na dwór z puszką tuńczyka i karmił kota, który zawsze wskakiwał mu na kolana. Doszło do tego, że zwierzak zaczął reagować na głos Josha. Mężczyzna dzięki tej ''znajomości'' poczuł się bezpiecznie

Zawsze kiedy mam szampon w oczach zaczynam myśleć, jakie imię będzie pasować do mojego psa przewodnika

Zawsze kiedy mam szampon w oczach zaczynam myśleć, jakie imię będzie pasować do mojego psa przewodnika –

Możesz myśleć, że jesteś zajebisty, ale nigdy nie będziesz tak zajebisty jak Ryan Raynolds

Możesz myśleć, że jesteś zajebisty, ale nigdy nie będziesz tak zajebisty jak Ryan Raynolds – Aktor zaprosił do siebie do domu Salmę Hayek, a ta... ugotowała mu obiad i zaopiekowała się jego dzieckiem When your friends invite you for dinner and you end up doing all the work.
archiwum

5 rzeczy, które musisz natychmiast przestać robić 1. Próbować zadowolić wszystkich 2. Bać się zmian 3. Żyć przeszłością 4. Dołować się 5. Za dużo myśleć

1. Próbować zadowolić wszystkich2. Bać się zmian3. Żyć przeszłością4. Dołować się5. Za dużo myśleć –

W pewnym momencie Stefan zaczął myśleć, że jest adoptowany

W pewnym momencie Stefan zaczął myśleć, że jest adoptowany –
archiwum – powód

"Bolek" i "Lolek"

"Bolek" i "Lolek" – Z tego co pamiętam to L.Wałęsa większość  rzeczy ( jak nie wszystkie ) konsultował z Janem Pawłem II.Bankowo o tych najważniejszych krokach lub decyzjach widział JP2.Na jednego teraz plują i nazywają Bolkiem. Drugi z tego co pamiętam miał przezwisko Lolek.Przypadek ?!Co ty na to plujący jadem katolicki narodzie ?Albo zacznijcie samodzielnie myśleć, przeproście  i odwalcie się od pierwszego albo…bądźcie konsekwentni !„Ojczyznę Wolną racz nam zwrócić Panie”

Kiedy człowiek twierdzi, że nie chce o czymś mówić Zwykle znaczy to, że nie może myśleć o niczym innym

Zwykle znaczy to, że nie może myśleć o niczym innym –
archiwum

Może nie masz dostępu do wyrobów wprost od rolnika

Może nie masz dostępu do wyrobów wprost od rolnika – ale potrafisz czytać i myśleć zatem skorzystaj z tego i dokonuj świadomych wyborów
Źródło: SwiadomaListaZakupow

9-latek kocha kosmos i postanowił ubiegać się o pracę w NASA. Napisał list motywacyjny i niespodziewanie... NASA odpowiedziała!

9-latek kocha kosmos i postanowił ubiegać się o pracę w NASA. Napisał list motywacyjny i niespodziewanie... NASA odpowiedziała! – "Drogie NASA, nazywam się Jack Davis i chciałbym aplikować na stanowisko oficera ochrony planety. Może i mam tylko 9 lat, ale myślę, że sprawdziłbym się w tej roli. Jednym z argumentów za jest to, że moja siostra ma mnie za kosmitę – pisze chłopiec. Obejrzałem też wszystkie filmy o kosmosie i kosmitach, jakie tylko się da. (...) Jestem świetny w grach video i młody, więc mogę nauczyć się myśleć jak kosmita. Z poważaniem, Jack Davis, Strażnik Galaktyki, czwartoklasista".Tak rozczulający list nie mógł pozostać bez odpowiedzi. Jack otrzymał specjalny list od NASA, w którym przedstawiciele organizacji zachęcają go do spełnienia marzeń:"Drogi Jacku, słyszałem, że jesteś Strażnikiem Galaktyki i interesuje cię praca w roli oficera ochrony planety. To wspaniale! To naprawdę świetna i bardzo odpowiedzialna praca. Chodzi w niej o ochronę planety przed mikroorganizmami. (…) Zawsze cieszą nas przyszli naukowcy i inżynierowie, więc mamy nadzieję, że będziesz pilnie się uczył. Do zobaczenia w NASA w przyszłości! Z poważaniem, Dyrektor oddziału Nauki Planetarnej, James L. Green."Na tym nie skończyła się jednak przygoda chłopca. Przedstawiciel NASA zadzwonił do niego, by pogratulować mu zainteresowań.9-latek udzielił już wywiadu stacji ABC, w którym stwierdził:"Czuję, że jestem jedyną osobą, która naprawdę chce tej pracy!" – powiedział National Aeronautics and Space AdministrationHeadquartersWashlnglon. DC 20546-0001SMD/Planetary Science DivisionDear Jack,I hear you are a "Guardian of the Galaxy“ and that you're interested in being a NASAPlanetary Protection Officer. That's great!Our Planetary Protection Officer position is really cool and is very important work. It‘sabout protecting Earth from tiny microbes when we bring back samples from the Moon.asteroids and Mars. It's also about protecting other planets and moons from our germs aswe responsibly explore the Solar System.We are always looking for bright future scientists and engineers to help us, so I hope youwill study hard and do well in school. We hope to see you here at NASA one of thesedays!SillJames L. Green“rector. Planetary Sci oe Division
archiwum

"Pamieć o tym, że umrzesz to najlepszy znany mi sposób, aby przestać myśleć o tym, że masz coś do stracenia"

"Pamieć o tym, że umrzesz to najlepszy znany mi sposób, aby przestać myśleć o tym, że masz coś do stracenia" –