Zobacz najgłupsze rozmowy ludzi z pracownikami numerów alarmowych (15 obrazków)
Najbardziej rozwalił mnie gościu, który zgłaszał obecność szopa na swoim podwórku. Zwierzę siedziało w spróchniałym drzewie. Dodam tylko, że mieszkam w mało zaludnionym regionie, w mieście z niewielką liczbą mieszkańców.
Ja: Proszę opisać, co się dzieje. Czy szop jest agresywny?
On: Nie, po prostu jest u mnie przed domem.
Ja: Więc w czym problem? Niszczy coś?
On: Chcę, aby ktoś przyszedł i go zabrał. Nie powinno go tutaj być.
Ja: Proszę pana, szopy mieszkają w drzewach.
On: Ale ja mieszkam w mieście
Jeden gościu wydzwania do nas regularnie, żeby zgłosić, że nad jego domem lata UFO.
Operator poprosił go, żeby wyszedł na zewnątrz i dokładnie opisał, co widzi. W połowie rozmowy dzwoniący w końcu pojął, że to tylko księżyc
Pracuję w szpitalu i wiele zgłoszeń z dyspozytorni trafia bezpośrednio do mnie, a ja przekazuję je dalej. Wiele z nich jest naprawdę niedorzecznych. Na przykład ostatnio gościu wezwał pogotowie, bo kostka, którą skręcił trzy dni wcześniej, nadal go bolała.
Ekipa z karetki nie była zadowolona z takiego wezwania
Historia z drugiej strony, bo to ja dzwoniłam. Zatrzasnęłam się w hotelu na ich wewnętrznym podwórku, z którego nie było wyjścia, bo wszystkie drzwi były zamknięte na klucz. Recepcjonistka powiedziała mi, że nie może mnie znaleźć i poradziła, żebym wezwała policję. Wezwałam, przyjechali, wyciągnęli mnie, a mi było tak bardzo wstyd. Pierwsze, co zrobiłam, jak ich zobaczyłam, to zaczęłam ich przepraszać, że zawracam im głowę
Były dwa szopy na poboczu. Jeden wyglądał na zdenerwowanego, a drugi robił dziwny gest. Sięgał łapką do gardła. Kobieta spanikowała, że szop daje jej do zrozumienia, że ją udusi albo zabije. Musiała zadzwonić i to zgłosić
Zadzwonił do nas raz koleś, który twierdził, że sąsiad w tym roku w wyjątkowo podejrzany sposób wyciął swoją dynię na Halloween
Operator w Wielkiej Brytanii. Dzwoniła spanikowana kobieta, bo dwie wiewiórki walczyły w jej ogródku. "Nie, nie aresztujemy wiewiórek".
Innym razem dzwonił jakiś obcokrajowiec ze skargą, że na jego podwórku zamieszkała "krwiożercza bestia". Okazało się, że był to jeż.
I wisienka na torcie. Raz zadzwoniła kobieta ze skargą, że ma węża w toalecie. Okazało się, że to była po prostu duża kupa
Komentarze
Pokaż komentarze