Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 6 takich demotywatorów

Lekarz Bartosz Fiałek odpowiada Sasinowi, jakoby problemem podczas walki z koronawirusem było "zaangażowanie personelu medycznego" W głowie się nie mieści, że ktoś tak niekompetentny w każdej dziedzinie, ma czelność wypowiadać się na temat pracy w służbie zdrowia

W głowie się nie mieści, że ktoś tak niekompetentny w każdej dziedzinie, ma czelność wypowiadać się na temat pracy w służbie zdrowia –  Mamy to! Jak donoszą media, wicepremier Sasin odkrył karty i wskazał główny problem toczący epidemię COVID-19 na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.Ten sam, który - jak donoszą - maczał palce w organizacji wyborów korespondencyjnych kosztujących ok. 70 milionów złotych. Wybory się ostatecznie nie odbyły, a Pan Sasin skwitował to słowami: "demokracja kosztuje".Dzisiaj zamienił się w eksperta od epidemiologii i znawcę systemu opieki zdrowotnej, mówiąc, że "(...) w tym momencie dysponujemy odpowiednią liczbą łóżek szpitalnych, respiratorów i innych środków medycznych.".No i wreszcie stwierdził, że "Oczywiście występują problemy, tym problemem jest chociażby zaangażowanie personelu medycznego, lekarzy. Niestety występuje taki problem jak brak woli części środowiska lekarskiego".Z uwagi na najniższe wskaźniki liczby lekarzy oraz pielęgniarek w Unii Europejskiej, fatalną sytuację kadrową innych zawodów medycznych, pracownicy ochrony zdrowia zapierd..... w wymiarze blisko dwóch równoważników etatu (300-320 godzin miesięcznie). W czasach wojny, czyli zarazy, będziemy zapierd..... niczym północnokoreańscy niewolnicy w kamieniołomach.To wszystko, aby ratować zdrowie oraz życie Polek i Polaków w kontekście nadciągającego włoskiego scenariusza przebiegu epidemii COVID-19 w Polsce. A tak wycieńczająca praca jest w głównej mierze spowodowana nieudolnością urzędników państwowych, którzy na czas nie posłuchali środowiska medycznego i nie poprawili warunków pracy oraz wynagrodzeń, aby zwiększyć zasoby kadrowe.Czyli, najbardziej oględnie - ktoś nie potrafił dobrze zorganizować jednej z najważniejszych gałęzi gospodarki na rzecz obywatela, a teraz jeszcze będzie obwiniać się za to lekarzy i twierdzić, że nie są wystarczająco zaangażowani.Rządy większości krajów zwracają się obecnie, ze wszystkim, co mają, do pracowników ochrony zdrowia. A w Polsce, jak to w Polsce - niczym w państwie zlokalizowanym w głębokiej dżungli na wzór tego, którego władcą był nieodżałowany Marlon Brando w filmie pt.: Czas apokalipsy. Winni wszyscy, tylko nie my.Nikt chyba nie zdemobilizowałby nas lepiej.Hej, Panie Jacku! Pozdrawiam Pana (niezaangażowany) z pracy. BartekPS Mam tak wielką głowę, że ledwo mi się w tej przyłbicy mieści.

Bydgoski lekarz, dr Bartosz Fiałek, opublikował na Facebooku wpis, w którym porównał swoje zarobki z zarobkami Sławomira Peszki, piłkarza V ligi Czy tylko ja uważam, że to jest chore?

Czy tylko ja uważam, że to jest chore? –  Lekarz Bartosz Fiałek2 dni ·Pan Sławomir Peszko, piłkarz, który reprezentował nasz kraj m. in. podczas Mistrzostw Europy w 2016 roku oraz Mistrzostw Świata w 2018 roku, przeszedł do drużyny Wieczysta Kraków, która występuje obecnie w lidze okręgowej (poziom V ligi polskiej).Według medialnych doniesień, będzie on zarabiać 40 tysięcy złotych netto miesięcznie, co daje 480 tysięcy złotych netto rocznie.Ja jako pełnoprawny lekarz, który diagnozował, leczył i odpowiadał za zdrowie i życie swoich pacjentów, po drugim roku rezydentury, pracując w szpitalu o najwyższym poziomie referencyjności (czyli taka ekstraklasa piłkarska wśród szpitali), w 2017 roku zarabiałem 3458 złotych brutto miesięcznie, czyli 41 tysięcy 496 złotych brutto rocznie. Brutto.Pan Sławomir Peszko grając w piłkę nożną na poziomie V ligi polskiej zarabia w miesiąc więcej niż ja zarabiałem jako pełnoprawny lekarz przez cały rok.Nie zazdroszczę, doceniam dokonania Pana Sławomira i skoro tyle zarabia, to na tyle zasługuje.Unaoczniam Wam jednak pewien, ku..., absurd.B. FiałekPS Nie piszcie, że Ronaldo, Messi czy Neymar też zarabiają dużo więcej niż lekarze, bo to jednak trochę inny poziom niż V liga polska.

Justyna Socha ze STOP NOP dostała od lekarza propozycję nie do odrzucenia

 –  Lekarz Bartosz Fiałek16 godz. ·Bydgoszcz, dnia 26 czerwca 2020r.Apel do Pani Justyny Sochy, Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy O Szczepieniach STOP NOPSzanowna Pani Justyno,z uwagi na coraz częściej przekazywane przez Panią informacje, jakoby pandemia COVID-19 nie istniała, a wirus SARS-CoV-2 nie był niebezpieczny, zapraszam Panią do pracy z materiałem biologicznym pacjentów zakażonych nowym koronawirusem. Oczywiście bez żadnych środków ochrony indywidualnej, wszak uważa Pani, że problem nie istnieje.Dyskursy, w których do tej pory Pani uczestniczyła, nie pozwalały w praktyce poznać Pani wiedzy. My – pracownicy ochrony zdrowia – doskonale znamy jej wartość merytoryczną, ale Pani czytelnicy, słuchacze oraz widzowie nie mogą jej rzetelnie ocenić.Teraz będzie Pani mogła w sposób jawny, faktyczny i przede wszystkim praktyczny pokazać wszystkim, że pandemia COVID-19 nie istnieje.Nieprzyjęcie wyzwania (ba, jakiego wyzwania, skoro pandemii nie ma) powinno dać do myślenia Pani odbiorcom, jeżeli chodzi o Pani – eufemistycznie rzecz ujmując – prawdomówność.Na marginesie pragnę dodać, że Pani wiek – jeżeli Internet nie kłamie – 44 lata, nie jest czynnikiem zwiększającym ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19, lecz jako lekarz jestem zobowiązany przekazać Pani, że praca w laboratorium w bezpośrednim kontakcie z SARS-CoV-2 bez środków ochrony indywidualnej może grozić utratą zdrowia, a nawet życia.Po tej zapowiedzi czekam na kontakt w celu ustalenia współpracy, która oczywiście zostanie uwieczniona.Z poważaniem- B. Fiałek

Mocne słowa lekarza o ignorancji niektórych pacjentów:

 –  Lekarz Bartosz Fiałek30 maja o 19:47 · Najprawdziwsza prawdaTeraz będzie prawda o osobach, które w sposób negatywny i przede wszystkim nienaukowy, wypowiadają się pod moimi i zresztą innymi merytorycznymi treściami medycznymi.Swego czasu pracowałem jako lekarz ogólny (główny lekarz pełniący funkcję dyrektora ds. lecznictwa podczas dyżurów medycznych) w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR).Zaobserwowałem, że osoby, które najbardziej krzyczą - podobnie do internetu - są tymi, które jako pierwsze i przede wszystkim bezpodstawnie, wręcz wymuszają świadczenia zdrowotne.Ci wszyscy komentujący tutaj i sugerujący, że szczepienia nie są potrzebne, a lekarze sprzedali się firmom farmaceutycznym, to ci, którzy wrzeszczą w poczekalni SOR, że potrzebują natychmiastowej pomocy, ponieważ boli ich kręgosłup od 3 miesięcy albo gardło od 3 godzin.Nie neguję potrzeby uzyskania porady w tych sytuacjach, ale z całym szacunkiem, SOR nie jest miejscem, aby takie porady udzielać, wszak nie jest to bezpośredni stan zagrożenia zdrowia i życia.Pamiętam dokładnie dzień, w którym pełniłem dyżur i przyjechała do SOR karetka z pacjentką w 32 tygodniu ciąży po wypadku, samochód owinięty wokół drzewa, 30 minut trwała akcja ratunkowa, aby wydobyć tę dziewczynę z pojazdu.Później kilkugodzinna walka w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym i szczęśliwy koniec - matka z połamanymi kończynami operowana i przeżyła, dziecko wydobyte w trakcie operacji z 10 punktami w skali Apgar.W tym czasie kilkunastokrotnie wbiegali do SOR lub do rejestratorek ludzie, którzy narzekali na długie (nie więcej niż 2 godziny) oczekiwanie z bólem kręgosłupa od 3 miesięcy lub gardła od 3 godzin.To właśnie ci, którzy negują cały sens istnienia medycyny, krytykują "sprzedających" się lekarzy i "śmiertelne" szczepionki.Brak merytorycznej wiedzy pozwala im na górnolotne i bełkotliwe wywody w internecie oraz brak ogłady podczas udawania się do miejsc, które nie świadczą usług zdrowotnych przeznaczonych dla nich.To właśnie oni nie potrafią zapanować nad najprostszymi objawami i jako pierwsi szukają pomocy w Szpitalnym Oddziałach Ratunkowych, gdzie z definicji ratuje się życie, a nie leczy katar czy kaszel.To właśnie oni, internetowi eksperci i hejterzy w jednym.B. Fiałek

Rząd odkrył pewną zależność - im więcej testów się robi, tym więcej wykrywa się zakażeń, a przecież rząd jest od tego, aby zakażeń było jak najmniej, nie?

Rząd odkrył pewną zależność - im więcej testów się robi, tym więcej wykrywa się zakażeń, a przecież rząd jest od tego, aby zakażeń było jak najmniej, nie? –  Apeluję o test na żądanie dla każdego pracownikaochrony zdrowia!- Jeżeli nie będziemy testować na potęgę personelu medycznego, to możemypewnego dnia obudzić się w kraju, w którym nie będzie komu leczyćpacjentów - powiedział Medexpressowi Bartosz Fiałek, przewodniczącyRegionu Kujawsko-Pomorskiego OZZL.

Polska służba zdrowia do reformy!

Polska służba zdrowia do reformy! – Lek. Bartosz Fiałek podczas szukania pracy natrafił na dziwną ofertę kontraktu w publicznej placówce: jego pensja miałaby być zależna od liczby punktów, pomniejszonych o liczbę badań przepisywanych pacjentom. Lekarz odrzucił propozycję, ponieważ wydała mu się moralnie nieetyczna. Okazało się, że nie jest to rzadkością. Na fecebooku napłynęły do niego wzory umów, które potwierdzają, że w Polsce w niektórych placówkach to lekarze ze swojej pensji finansują pacjentom potrzebne badania!

1