Zwierzenia lekarzy o najdziwniejszych pacjentach, jakich spotkali na swojej drodze (16 obrazków)

Mój kolega pracował na SOR-ze. Pewnego razu na oddziale zjawił się koleś z latarką w dupie. Kiedy mój kolega wrócił z przerwy, zapytał innego lekarza, gdzie jest koleś z latarką. W odpowiedzi usłyszał: „Który?”. To była pracowita noc!

Miałem starszego pacjenta, który nie pozwolił sobie zmierzyć temperatury na odległość – bezkontaktowym termometrem. Bał się „radiacji, która uszkodzi mu przysadkę mózgową”. Po pierwsze: człowieku, masz 90 lat – twoja przysadka mózgowa to teraz mały woreczek piasku; po drugie – skąd wytrzasnąłeś taką informację? Z Facebooka?

Sporo było takich historii.
Koleś, który w czasie snu używał tamponów jako stoperów do uszu, zapomniał wyjąć je przed pójściem pod prysznic. Nie zdawał sobie sprawy, jak łatwo wchłaniają wodę!
Kobieta, która narzekała na dyskomfort „tam na dole”. Okazało się, że nosiła majtki z cekinami na lewą stronę i część z nich oderwała się i weszła jej do środka.
Pewna starsza pani, która czuła kłujący ból w klatce piersiowej. Podczas badania okazało się, że faktycznie doszło do ukłucia... kością jagnięcą, którą miała w biustonoszu.
Młody koleś, któremu wziernik utknął w ustach. Nie wiemy, jak to się stało, ale najwidoczniej próbował udawać kaczkę. Dla tych, którzy nie wiedzą: wziernik to narzędzie używane zazwyczaj podczas badania pochwy

Jestem dentystką i miałam kiedyś pacjentkę, z pewnością narkomankę, która przyszła do mnie z bólem zęba. Musiałam pomóc jej wypełniać kartę nowego pacjenta, bo ją to przerosło. Na każde pytanie dotyczące stanu zdrowia odpowiadała „A co to takiego?”. Wreszcie się z tym uporaliśmy, zaczęliśmy robić prześwietlenie i... Mój Boże, nie dziwne, że bolał ją ząb. Zaczęły na nim rosnąć ALGI. To było wprost przerażające. Musieliśmy odesłać ją do szpitala, bo było tu zbyt wiele do zrobienia. Przez kilka lat nie mogłam zjeść żadnego dania, które zawierało jakieś wodorosty, bo miałam przed oczami to coś na jej zębach

79-letni facet przyszedł na SOR z odświeżaczem powietrza wbitym w tyłek. Powiedział, że się „poślizgnął” podczas siadania na muszli. Wbiło mu się tak głęboko, że czekała go operacja, bo nie dało się tego po prostu wyjąć

Mieliśmy pacjenta, który przyszedł na SOR po wypadku samochodowym i miał metalowy pręt wbity w prawą stronę klatki piersiowej, przechodzący na wylot. Wcześniej gość miał usunięte prawe płuco, więc praktycznie wyszedł z tego bez szwanku

Pewien koleś zadzwonił po pogotowie, bo wsunął sobie dużą butelkę coca-coli w odbyt i nie mógł jej wyjąć
Komentarze
Pokaż komentarze