Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1000 takich demotywatorów

poczekalnia

W trwającym festiwalu obelg z jednej i drugiej strony oraz licytowaniu się kto i za co będzie siedział umyka wielu najważniejsze pytanie związane z reformą sądownictwa. Jak sądy podporządkowane władzy wpłyną na życie zwykłych obywateli?

W trwającym festiwalu obelg z jednej i drugiej strony oraz licytowaniu się kto i za co będzie siedział umyka wielu najważniejsze pytanie związane z reformą sądownictwa. Jak sądy podporządkowane władzy wpłyną na życie zwykłych obywateli? – Czy polski przedsiębiorca będzie mógł liczyć na sprawiedliwy wyrok w sporze z instytucją państwową jeśli w jego sprawie będzie orzekał nadzorowany przez władzę sędzia?Czy przysłowiowy Kowalski będzie mógł liczyć na uczciwy proces jeśli po drugiej stronie będzie radny aktualnie rządzącej partii?Czy po kilku latach nie dojdzie do sytuacji, że ludzie zaczną odpuszczać drobne sprawy, bo przecież to tylko1200 złotych, a z ZUSem nie mam szans wygrać, lub sąsiad będący wójtem  przesunął ogrodzenie tylko o metr, a ja nie mam siły na trwający w nieskończoność proces?
Źródło: mno.hu

Abelard Giza dosadnie powiedział co o tym wszystkim myśli:

 –  Siema!Urodziła mi się właśnie druga córka. Ale piszę o tym nie dlatego, żeby ktoś mi teraz gratulował czy wklejał serduszka. Piszę o tym dlatego, że w takich sytuacjach oprócz dziecka zawsze rodzą się kolejne pytania i wątpliwości. Człowiek próbuje być dojrzalszy, myśleć o przyszłości itp.Próbowałem śledzić to co dzieje się na Wiejskej, ale z wiadomych przyczyn było to z doskoku i tylko jednym okiem.Od początku tej kadencji staram się bardzo, żeby moje prywatne sympatie emocjonalnie nie wzięły góry. Kto zna moją twórczość ten wie, że raczej bliżej mi do lewej strony niż do prawej. Kto widział, mój nowy program wie też że i tam od polityki uciec nie zdołałem. Zawsze będę starał się punktować głupotę, nieważne pod jakim sztandarem będzie maszerować.Głupota nie ma koloru. Potrafi być i brunatna, i tęczowa.Chciałbym, żeby po obu stronach - i wierzę, że tak jest - były osoby, które potrafią rozmawiać, argumentować i szukać kompromisu pomiędzy dobrem narodu a jednostki (że tak to umownie nazwę). I nie ma znaczenia co myślę prywatnie. Żyjemy obok ludzi, którzy mają inne poglądy i chcąc nie chcąc musimy jakoś współgrać.W tym co robię próbuję zachować zdrowy rozsądek i przyjmować argumenty obu opcji. Nie znoszę cenzurowania sztuki i próby wpływania na teatry. Brzydzą mnie przemoc, homofobia i antysemityzm. Ale też nie każdy ksiądz to pedofil, a wywieszenie flagi przed domem nie musi być od razu oznaką wytatuowanej falangi na dupie. Patriotyzm to nie tylko Żołnierze Wyklęci i skarpety z symbolem Polski Walczącej. Ale to też nie tylko kasowanie biletu i płacenie podatków.Mnie też wkurwiają wysokie emerytury typów, którzy kiedyś pałowali przyzwoitych ludzi i to, że „jakimś cudem” duży biznes oprał się mocno na kolesiach mających w poprzednim systemie plecy i znajomości.Ale nie chcę płacić abonamentu za telewizję, którą robi Jacek Kurwski, bo nie znoszę bałwana od lat, a i jakoś mnie ramówka TVP nie przekonuje. Tak jak z resztą nie przekonuje TVN ze swoim plastikowym światem cwelebrytów i POLSAT wykuty z dykty i cekinów. I gdybym miał płacić za którąkolwiek z tych stacji też bym protestował.Płacę abonament za Netflixa. Z przyjemnością. A jak podniosą cenę to trudno - widzę co robią i bez gadania dorzucę piątaka. Fajnie by było, żebym nie musiał chodzić do kościoła bo każą, albo odmawiać różańca podczas wysyłania paczki na poczcie, ale też nie chciałbym żeby mnie ktoś zmuszał do hajtania się z facetem. Ale jeśli ktoś ma ochotę leżeć krzyżem 24h albo być drapany wąsem podczas całowania - luz.Dla wszystkich znajdzie się miejsce. To duży kraj. Mamy morze, góry i jeziora. Niech sobie więc rośnie i marihuana, i "dzięcielina pała”. Nie chcesz - nie jaraj. A jak ci będą dmuchać w twarz to wtedy śmiało pierdolnij.Nikt przecież nie każe nikomu jeść chleba żytniego powszedniego. Ja lubię i się bardzo cieszę, że mogę kupić. Że na półkach są opcje. Źle by było, gdyby wypiekali tylko biały aryjski bochen.Z drugiej strony zapiekanka na pełnoziarnistym - zastrzelcie mnie!To są przykłady. Nie piszcie mi potem: „marihuana to nie żyto” albo „jeb się Masonie!” - to wszystko wiem.Próbowałem bardzo długo zachować trzeźwy umysł, ale coś pękło - ostatnio zdarza się najwybitniejszym, kanalie… Myślę sobie, że to nie jest w porządku, że boję się tego co się dzieje. Po moim domu biega jakiś ekipa z młotkiem, krzyczy, że ma pozwolenie od wspólnoty i rozpierdala różne elementy. Teraz zabrali się za ściany nośne. Nikt mi nic wcześniej nie wyjaśnił. Może nawet mają ze sobą jakieś plany, może to wszystko jest jasne w głowie Wielkiego Budowniczego - ale ja nic nie wiem. A na planach się nie znam. Ja sobie piszę śmieszne rzeczy. Ktoś inny pracuje w stoczni, ktoś jeździ taksówką. Nie musimy kumać planów. Wystarczy gdyby ktoś po ludzku spróbował wszystkie nasze wątpliwości wyjaśnić. I kiedy jakiś bardziej światły sąsiad pyta: „A to się nie zawali? Czy Pan Zbyszek sam to dźwignie? Wiemy, że jest doskonałym specjalistą, ale nie jest Bogiem - jakby chciał. Może lepiej, żeby był jeszcze jakiś inny filar?”to nie chcemy w odpowiedzi słyszeć tylko:„Bandyci ten dom stawiali! Dzieci budowlańców sprzed 40 lat!”„A pana kolega nie budował wtedy? Kojarzę wąsa…”„Ale my jesteśmy dobrzy! Masz lizaka dla dziecka!”Mnie osobiście ten lizak nie przekonuje. Aczkolwiek szkoda, że poprzednia ekipa o lizaku nie pomyślała.Oni w ogóle mieli wyjebane. Przychodzili do roboty raz na jakiś czas. Pomieszali beton, ukradli parę cegieł, okna wstawili tańsze, piasek sypali zamiast cementu - żeby się ośmiorniczek nawpieprzać. A dom nasz kruszał i osiadał.Zła ekipa. Bez żadnych wątpliwości. Partacze pierdoleni.Ale, jak wspomniałem, ja się na budowach nie znam. Przez lata myślałem, że tak ma być. Że wszyscy te cegły kradną. Że na tym polega „fachowiec”. Przecież odkąd pamiętam tak było. Co przyszła jakaś ekipa to przekręt. Gdyby któraś była dobra, to przecież byśmy ją wybierali co cztery lata. Nikt nie zmienia zwycięskiego składu #adamnawałkaMoże faktycznie ten nasz dom stoi na złych i zgniłych fundamentach i mieszkańcy parteru już dawno brodzą w gównie, a nikt z wyższych pięter o nich nie myśli. Póki się nie wleje do Twojego salonu, masz wywalone. Może wreszcie przychodzi Wielki Budowniczy, który czuje, że ma taki sprzęt, że wreszcie może to ruszyć, bo jak nie dziś, to za rok albo pięć wszystko się rozleci (co nawet mógłbym zrozumieć). Ale - o, Wielki Bobie! - zrozum, że na mój chłopski rozum, nie powinno się burzyć wszystkiego kulą na łańcuchu, kiedy w bloku mieszkają ludzie. To musi być bardzo przemyślana i precyzyjna operacja. A każdy, kto ma wątpliwości powinien dostać jasne i rzetelne wyjaśnienie. A jeśli go nie dostaje to: albo go nie ma, albo traktuje się pytającego jak idiotę, albo może fundamenty nie są tak zgniłe jakby chciała ekipa i cały ten sprzęt, i rozpierdol jest tylko ku uciesze operatora „burzarki”.Prosta to przenośnia. Nie uwzględnia pewnie wielu niuansów. Ale wierzę, że wszyscy, którzy myślą rozumieją. Pytam zatem: czy ktoś bardzo spokojnie i konkretnie, bez krzyków „jebać PO” i „jebać PIS” potrafi mi wyjaśnić, że nie ma się czego bać? Że to co widzimy to są dobre ruchy?Bo jeśli nikt tego nie zrobi, to boję się, że mój strach przerodzi się we wkurw, a wtedy ciężko będzie powstrzymać emocje i choćby próbować zrozumieć. A to złe.Już jednego gościa zapytałem pod wpisem Dawida Podsiadły - podobnym w tonie - o argumenty, bo rzucił tylko coś w stylu "śmierdzi KODziarstwem”. Potem się okazało, że nie miał ani jednego sensownego zdania na obronę tych działań. A nie o takie wpisy mi chodzi. Szkoda stukać w klawiaturę. To już lepiej wymieniać tytuły seriali, które warto obejrzeć. Będzie jakkolwiek konstruktywniej.ARGUMENTY.Proszę, bo czasu mało, a emocje z dnia na dzień większe. Poza tym piątek i wszyscy chcą się nawalić. Za sądy albo na pohybel.

Sąsiad wzywa policję i skarży się na zjeżdżalnię wodną ustawioną wzdłuż ulicy, która miała rzekomo blokować ruch i stwarzać hałas. Policja przybyła na miejsce i cóż... sprawy się nieco wymknęły spod kontroli

Sąsiad wzywa policję i skarży się na zjeżdżalnię wodną ustawioną wzdłuż ulicy, która miała rzekomo blokować ruch i stwarzać hałas. Policja przybyła na miejsce i cóż... sprawy się nieco wymknęły spod kontroli – Szacunek dla takich policjantów!
archiwum

Pepiki też nie chcą  

  – Imigranci, widziani jako produkt.
archiwum

Polska!

Polska! – Ta ziemia taka czysta, jakby umieciona skrzydłem aniołów.Cicha i równinna, tyle już wycierpiała, a zawsze dziecinna.Ufa, że dobroć jest tylko dobrocią,a prawo tak jest prawem, jak pola się złocą,kiedy żyto dojrzewa, jak zimą śnieg pada.Tu wierzą wciąż, że sąsiad szanuje sąsiada,że chleb jest święty, jeszcze świętsza praca.Ta ziemia wielkiej myśli, kiedy ją zdeptanojak ogień tysiąc iskier - tysiąc wielkich ludzi rozrzuciła po świecie.Kto pustynię budził, kto gasił żar równikakto topił lodowiec, jeśli nie iskry jej - wielcy synowie współumarli z tęsknoty.Teraz powróceni w jedno wspólne ogniskozbudują na ziemi więcej, niźli ktokolwiek - widzę to ja ślepy.Ta ziemia taka czysta, jakby umieciona skrzydłem aniołów.Cicha i równinna, tyle już wycierpiała, a zawsze dziecinna.Ufa, że dobroć jest tylko dobrocią,a prawo tak jest prawem, jak pola się złocą,kiedy żyto dojrzewa, jak zimą śnieg pada...Ernest Bryll
archiwum

Wiem,że jestem irytujący

Wiem,że jestem irytujący – ale;) ludzie bez pojęcia o tym,czym jest prawdziwe życie tworzą prawo.Żyjemy od wielu lat wybierając  "mniejsze zło".Mniejsze zło-widzicie o co chodzi?"i tak będzie kiepsko,więc wybierzmy tak,żeby sąsiad spod 4 miał gorzej.Oni nigdy nic nie dadzą .Każda władza tylko zabiera.Ich jestem w stanie zrozumieć,ale zwykłych ludzi toczących wojny o jedyne słuszne drogi już nie...
archiwum

Sąsiad

Sąsiad – Zawsze można liczyć na troskę z jego strony
Źródło: Pani Grażynce w podziękowaniu za troskę. Obrazek własny

26-letni Jayson Newlun próbował zgwałcić roczną dziewczynkę. Tak wygląda po tym jak przyłapał go ojciec dziecka: Mężczyzna był przyjacielem rodziny, którego na krótki czas zostawiono samego z dzieckiem

Mężczyzna był przyjacielem rodziny, którego na krótki czas zostawiono samego z dzieckiem – Zboczeńca nakryła matka, kiedy on robił zdjęcie dziewczynce, dotykając jej intymnych miejsc. Szybko zawołała męża, który najpierw kilkakrotnie przywalił mężczyźnie szufladą, a potem okładał go pięściami. Do akcji musiał wkroczyć sąsiad, który prawdopodobnie powstrzymał ojca dziewczynki przed morderstwem

Sąsiedzki wykład na temat bicia kotletów:

 –  Drogi Pan/Pani Kotlet schabowy to niekwestionowana klasyka w tradycyjnej kuchni polskiej. Wzmianki dotyczące tego dania sięgają około 1860 roku. Za jedno z najstarszych sposobów przyrządzania kotleta uważa się, nie tyle jego dobre rozbicie, a pora godziny, o której to się robi. Nie od dziś wiadomo, ze dobrze przyrządzony kotlet to taki, który rozbity jest dzień wcześniej miedzy godziną 8-20 i odpowiednio przyprawiony. Wtedy to włókna mięsa dobrze nasiąkną w nocy wszystkimi przyprawami. Serdeczna prośba, do osoby rozbijającej kotlety miedzy 5 a 6 rano, o zmianę godzin przyrządzania kotleta. Wbrew pozorom to rozbijanie jest uciążliwe dla sąsiadów, a prace uciążliwe wykonuje się od 8 do 20. Z góry/z dołu/z boku Dziękujemy! Sąsiedzi z J. Ku.

Taki sąsiad to prawdziwy skarb

Taki sąsiad to prawdziwy skarb –  Drogi Sąsiedzie, Po raz kolejny coś wypadło Ci przez balkon. Znalazłem zgubę, możesz już sobie to odebrać. Śmiało bierz, to twoje! :-)
archiwum

Mój sąsiad już się przygotował na wakacje

Mój sąsiad już sięprzygotował na wakacje –

Sąsiad postawił sobie nowy kurnik:

 –  KFC
archiwum

Sąsiad z góry wkurzał tego faceta, bo zawsze odkurzał po nocach, więc i on zaczął odkurzać sufit o 3 w nocy, kiedy sąsiad śpi

Sąsiad z góry wkurzał tego faceta, bo zawsze odkurzał po nocach, więc i on zaczął odkurzać sufit o 3 w nocy, kiedy sąsiad śpi –

Mój sąsiad to znana osobistość:

 –

Istnieją jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie:

 –  OGŁOSZENIEZGINĄŁ MÓJ KATALOG IKEA. CO ROKU OGLĄDAMY Z ŻONĄ, STRONA PO STRONIE I ZAWSZE ZNAJDUJEMY COŚ NOWEGO DO DOMU. W TYM ROKU NIE ZDĄŻYŁEM GO ŻONIE POKAZAĆ. DLATEGO BARDZO PROSZĘ OSOBĘ, KTÓRA GO ZABRAŁA, ŻEBY PO JEGO OBEJRZENIU ODŁOŻYŁA NA MOJĄ WYCIERACZKĘ. BARDZO DZIĘKUJĘ,WASZ SĄSIAD, (WIECIE KTÓRY)

Z pamiętnika pracownika

Z pamiętnika pracownika – PoniedziałekDostaliśmy komputery. To takie telewizorki z pudełkiem i kawałkiem harmonii. Fajne są.WtorekCały dzień siedzę przed komputerem. Chyba się popsuł.ŚrodaPrzyszedł nasz kierownik i włączył komputer do gniazdka.CzwartekDzisiaj pracujemy na komputerach jak szaleni. Dostałem się na 10 level. Ale Złotówa był lepszy. Padł na 12-tym.PiątekNie mogę przejść 13 poziomu. Dzisiaj chyba znowu zostanę na noc.SobotaRano przyszli policjanci. Żona zgłosiła moje zaginięcie. Na razie zamieszkam u Złotówy.NiedzielaBank zamknięty. Nie mogę się doczekać poniedziałku.PoniedziałekDzisiaj szkolenie. Razem ze mną idzie Złotówa i Bromba. Wykładowca załamał się już po 10 minutach. Coś jednak wynieśliśmy z tego szkolenia. Ja mam piękny komplet długopisów, a Złotówa nowy rzutnik.WtorekNareszcie mamy kserokopiarkę. Przy pierwszym uruchomieniu Złotówa naświetlił sobie oczy. Później Bromba postanowiła odbić sobie słownik. Teraz czekamy na nowa kserokopiarkę. I na powrót Bromby ze szpitala.ŚrodaAlarm bombowy. Ewakuacja budynku. Ktoś zostawił podejrzaną reklamówkę w toalecie. Saperzy ja zdetonowali. Teraz potrzebny będzie remont WC, a nasz dyrektor będzie musiał jeszcze raz zrobić zakupy.CzwartekWypłata. Postanowiłem zaszaleć. Kupiłem sobie nowe skarpetki. Nawet niedrogo, choć na drugą musiałem pożyczyć.PiątekRazem z Ziutkiem jedziemy w delegację. Niestety, mój rower ma przebite koło, więc Ziutek bierze mnie na ramę. Po drodze zatrzymujemy się na nocleg. Spanie na świeżym powietrzu ma swoje dobre strony.SobotaDelegacja bardzo się udała. Wszyscyśmy się fajnie bawili. Najgorzej będę wspominał Izbę Wytrzeźwień.NiedzielaRano okazało się, ze ukradli nam służbowy rower. Do domu wracaliśmy więc na piechotę.PoniedziałekMamy nową pracownicę. Postanowiliśmy wymyślić jej jakąś ksywkę. Po trzech godzinach intensywnego myślenia już ją mieliśmy. Nazwaliśmy ją: Nowa.WtorekNowa dzisiaj nie przyszła. Podobno zrezygnowała z pracy. To wina Złotówy. Nie każdy wytrzyma na widok grubego faceta ubranego jedynie w banknot dziesięciozłotowy.ŚrodaBromba wróciła ze szpitala. Ale trafił tam Ziutek ze skomplikowanym złamaniem kości śródręcza. Upadła mu jakaś kartka i poprosił Brombę, żeby się odsunęła. Wtedy ona poszła mu na rękę.CzwartekZ okazji wdrażania u nas nowoczesnych technik pracy, kierownik kazał nam pisać na komputerach. Jako pierwsza komputer zapisała Bromba. Na moim też już brakuje miejsca.PiątekCzyścimy komputery. Okazało się, że kierownikowi chodziło o co innego. Za to teraz komputery w ogóle już nie działają. Może woda była za gorąca?SobotaNareszcie łykent. Zbieramy ze Złotówą grzyby. Odchodzą razem z tynkiem. Na niedzielę zostanie nam już tylko przedpokój.NiedzielaRano wpadł do nas sąsiad z góry. Do czasu wyremontowania sufitu będziemy mieszkać we trzech.PoniedziałekSpóźniłem się do pracy. Wszystko przez te korki. Już mi się całkiem przetarły. Będę musiał sobie kupić jakieś inne buty (Ale drugi raz już nie kupię sandałów. W zimie.).WtorekZostałem właścicielem komórki. Ze Złotówą już nie dało się mieszkać.ŚrodaZginął mój zszywacz. Nikt się nie chce przyznać. Ale ja podejrzewam Brombę. Ma nowa sukienkę.CzwartekPogodziłem się z żoną. Ziutka. Moja żąda rozwodu. Rozprawa jutro.PiątekSiedzimy z żoną przed salą rozpraw. Nagle słychać, jak sędzia krzyczy do woźnego: "Powódkę!" Idziemy do domu. Nie będzie nas sądził jakiś pijak.SobotaByliśmy na imieninach u Bromby. Strasznie się wymalowała i wystroiła. Wyglądała jak pisanka. Złotówa tak jej powiedział. Wtedy ona zaproponowała, że ugotuje mu jajka. Złotówa jakoś dziwnie zbladł. Jajek w każdym bądź razie nie było. Była kura i Coca-Cola. Podobno po okazyjnej cenie. Import z Belgii.NiedzielaJakoś dziwnie się czuję. Dowiedziałem się również, że Bromba jest w szpitalu. U Złotówy nikt nie odbiera. Pewnie pojechał na ryby.PoniedziałekCiągle kiepsko się czuję. Lekarz powiedział, że to zatrucie, więc dzisiaj siedzę w domu. Postanowiłem pooglądać sobie telewizję. Niestety, wieczorem już nie mogłem nic oglądać. Sąsiedzi zasunęli zasłony.WtorekJestem w pracy. Wszyscy juz wyzdrowieli. Miło popatrzeć na znajome twarze. Żeby tylko tak Bromba wszystkiego nie zasłaniała.ŚrodaZainstalowali u nas w pracy automat z Pepsi Colą. Albo mamy straszne szczęście, albo ten automat jest popsuty. Wszyscy wrzucający monety zawsze coś wygrywają.CzwartekZąb mnie strasznie rozbolał i w nagłym przypływie odwagi poszedłem do dentysty. Na fotelu po mojej odwadze już nie było śladu. Wyskoczyłem z fotela jak z procy. Dopiero po pokonaniu jakichś 5 km wyjąłem z zęba wiertło. Po jakimś czasie dogonił mnie dentysta. Samochodem. Znalazł mnie po szlaczku z części jego aparatury, jaki za sobą zostawiłem. Jej spłacanie zajmie chyba resztę życia. Moich dzieci i wnuków. Za to ząb już mnie nie boli.PiątekDla poprawienia wystroju biura Bromba przyniosła jakieś zielsko w doniczkach. Złotówa jak to zobaczył, strasznie się ucieszył. Powiedział mi, że to marihuana i zaczął robić skręty. Fajny miał odlot. Po tym jak to Bromba zobaczyła. Zresztą, to nie była wcale marihuana, tylko jakieś paprotki.SobotaPoszedłem z Brombą i Złotówą do kina. Bromba przyniosła wiadro popcornu. Ale cholera nie chciała się podzielić. Mieliśmy miejsca w pierwszym rzędzie. Po reklamach Złotówa zwymiotował, ja cały seans płakałem (choć to była komedia), a Bromba dostała zeza rozbieżnego.NiedzielaPojechaliśmy ze Złotówą na ryby. Ale smażalnia była zamknięta. Pojechaliśmy wiec do mieszkania Złotówy. Skończyło się, jak zwykle: na śledzikach i wyborowej.PoniedziałekBromba powiedziała, że napiłaby się herbaty. Ja na to, że ja też. Niestety, herbaty nie ma już od dwóch tygodni.WtorekDzisiaj Złotówa zrobił wszystkim herbaty. Była jakaś dziwna, jakby ziołowa. Ciekawe, dlaczego paprotki Bromby nie maja już liści. Przecież to jeszcze nie jesień.ŚrodaPo pracy poszliśmy z Ziutkiem na mecz. Było extra. Piłkarze początkowo grali niemrawo, ale za to w drugiej połowie już bardzo szybko poruszali się po boisku. Za nimi zaś gromada kibiców. Padły też bramki. Obie. W ogóle atmosfera była bardzo gorąca. Za to cały czas schładzały nas policyjne sikawki. Mam z tego meczu dużo pamiątek: policyjny kask, pałki, tarcza z napisem POLICJA, skrawki munduru, siniak od ławki na plecach, wybite dwa przednie zęby, jakieś szaliki.CzwartekNudy. Gdyby Złotówa niechcący nie podpalił biurka kierownika, dzień byłby na straty. Na kierowniku długo jeszcze utrzymywała się piana. Nie tylko ta z gaśnicy.PiątekZiutek przyszedł dzisiaj bardzo wesoły. Co prawda, nie minęło jeszcze 48 godzin, ale go już wypuścili. Jutro nasza drużyna ma mecz wyjazdowy. Ziutek obiecał, że mi coś przywiezie.SobotaDzisiaj pierwszy raz w życiu leciałem. Potrącił mnie samochód. Ciężarowy. Kierowca ciężarówki bardzo się wkurzył i zaczął mocno trząść drzewem, na którym wylądowałem. Gdyby mu w międzyczasie nie ukradli wozu, kto wie, jak by to się skończyło.NiedzielaNareszcie zdjęli mnie z drzewa. Strażacy to super goście. Zabrali mnie na akcję. Nie wiem, dlaczego się śmiali. Przecież ten kot, którego zdjęli z drzewa, nie był wcale do mnie podobny

Mężczyzna skręcił kark i leżał nieruchomo niemal dobę na mrozie. Uratował go ten pies

Mężczyzna skręcił kark i leżał nieruchomo niemal dobę na mrozie. Uratował go ten pies –  Z domu wyszedł na chwilę, tylko w samej koszuli. Ostatecznie mężczyzna na mrozie spędził prawie dobę. Przeżył prawdopodobnie tylko dzięki temu, że jego golden retriever ogrzewał go własnym ciałem i szczekaniem wezwał pomoc.Późnym wieczorem w sylwestra mieszkający na farmie w Michigan Bob wyszedł z domu, by przynieść drewno do kominka. Miało to zając kilka minut i dlatego miał na sobie tylko spodnie, koszulę i kapcie. Jednak mężczyzna potknął się, a podczas upadku uszkodził kark - opisuje CBS News. - Krzyczałem po pomoc, jednak mój najbliższy sąsiad mieszka pół kilometra dalej - wspominał Bob. Usłyszał go jednak jego pies Kelsey. W nocy temperatura spadła do -4 stopni Celsjusza, a mężczyzna nie mógł podnieść się ze śniegu. W tym czasie golden retriever ogrzewał go własnym ciałem, lizał i szczekał.- Nad razem zupełnie straciłem głos, ale Kelsey nie przestawała szczekać - powiedział mężczyzna. W końcu - po godz. 18 kolejnego dnia - sąsiad usłyszał psa, znalazł Boba i wezwał pomoc.Choć był poważnie wychłodzony, Bob nie doznał odmrożeń. Ku zaskoczeniu lekarzy, po operacji mężczyzna odzyskał też władze w kończynach, choć wciąż będzie potrzebował rehabilitacji. - Miał duże szczęście. Uważam, że zwierzęta potrafią nam pomagać i ten pies naprawdę uratował mu życie - powiedział operujący Boba chirurg, dr Chaim Colen
archiwum

Zyzuś tłuścioch

Zyzuś tłuścioch – Twój najbliższy sąsiad

Lekarze powiedzieli jej, że zostało jej kilka tygodni życia. Wtedy pojawił się ten przystojniak

Lekarze powiedzieli jej, że zostało jej kilka tygodni życia. Wtedy pojawił się ten przystojniak – 89-letnia Norma Cook chorowała od dawna. Lekarze zdiagnozowali u niej białaczkę. Oprócz tego starsza pani zachorowała na zapalenie płuc, przez co miała problemy z oddychaniem. Przez dwa miesiące przebywała w szpitalu. Podczas leczenia lekarz uznał, że Norma nie powinna mieszkać sama. Jej stan zdrowia ciągle się pogarszał, potrzebowała 24 godzinnej opieki.Kobieta była samotna, nie miała żadnej rodziny, która mogłaby się nią opiekować. Wtedy pojawił się on - 31-letni sąsiad Normy...Chris postanowił wziąć pod swój dach straszą panią i się nią opiekować. Nie wiedział wtedy, że dzięki temu zaprzyjaźni się z Normą, którą w pewnym momencie zaczął traktować jak babcie. Ona również cieszyła się, że zyskała wnuka, którego nigdy nie miała. Od tego momentu zdrowie kobiety zaczęło się poprawiać. Nawet lekarze byli zaskoczeni takim obrotem sytuacji

Sąsiad z jaskini obok

Sąsiad z jaskini obok –