Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Laviol

0 / 0
Laviol

[demot] @agronomista, teraz jest potwierdzenie naukowe, a dzięki łatwemu dostępowi do informacji , będzie to szerzej znane. Byle te artykuły były mądrzej pisane niż ten, który przedstawiłeś.

0 / 2
Laviol

[demot] Najbardziej bezmyślna była tu osoba pisząca ten tekst. Trafiłam na lepszy artykuł. Wynika z niego, że wniosek z badań, które wykazały różnorodność genetyczną jest taki, że wiking to raczej był "zawód" niż pochodzenie.

1 / 1
Laviol

[demot] @Ricochet69, tak, to to samo zjawisko. Może się też pojawić na skutek złego lub nadmiernego nawożenia mineralnego na polach uprawnych i prowadzi do zarastania i zanikania jezior. Brak wiedzy nie jest problemem samym w sobie. Każdy z nas wielu rzeczy nie wie, zwykle więcej nie wie niż wie. Problem pojawia się, gdy ktoś nie umie się przyznać do niewiedzy ani nie chce wiedzy uzupełnić.

0 / 4
Laviol

[demot] @agronomista, czasy człowieka Renesansu się kończyły. Przy dzisiejszej ilości wiedzy każdy jest ignorantem, net tylko to wyeksponował ;)

6 / 14
Laviol

[demot] I gość miał rację. Odchody użyźniają. Ich nadmiar prowadzi do eutrofizacji. "Eutrofizacja – proces wzrostu żyzności wód, w wyniku którego następuje intensywny rozwój fitoplanktonu oraz roślinności wynurzonej i zanurzonej. Skutkiem eutrofizacji jest gromadzenie się, na dnie zbiornika wodnego, osadu w formie mułu gnilnego. Muł gnilny zaburza funkcje ekosystemu wodnego, dlatego eutrofizacja bywa traktowana jako zanieczyszczenie. W jej wyniku zostaje ograniczony dostęp tlenu i namnażają się bakterie beztlenowe produkujące siarkowodór, który z kolei niszczy życie na dnie zbiorników wodnych." Chciałeś się ponaśmiewać, a wyszedłeś na ignoranta.

0 / 2
Laviol

[demot] Może i brzmi dziwnie, ale jest pewnie zgodne ze stanem faktycznym. Definicja prawna lasu - grunt o zwartej powierzchni, co najmniej 10 arów, pokryty roślinnością leśną tj. drzewami i krzewami oraz runem leśnym lub teren przejściowo tej roślinności pozbawiony. Zakładam, że te 10 arów jest, z roślinności widzę malutki świerk, ale prawo nie określa wielkości drzew, a nawet czasowo przyjmuje brak roślinności. Ludzie spacerujący z psami nie sikają sami, osobiście, ale sikają psem. Wszystko się zgadza ;)

0 / 2
Laviol

[demot] @pawel24pl, przeczytaj uważnie https://www.dogmatykarnisty.pl/2020/05/obowiazek-zaslaniania-ust-i-nosa/ Konstytucja gwarantuje prawo do wolności wypowiedzi i zgromadzeń i często są one wykrorzystywane łącznie, np. jako protesty. Wolność zgromadzenia może być ograniczona w dwóch z trzech stanów nadzwyczajnych: stan wojenny i stan wyjątkowy. Natomiast Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii nakłada ograniczenia. Rozporządzenie to mówi: "§13.1. Do odwołania zakazuje się:1)organizowania zgromadzeń w rozumieniu art.3 ustawy z dnia 24lipca 2015r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz.U. z2019r. poz.631);" Prawo o zgromadzeniach zaś: "Art.3. 1. Zgromadzeniem jest zgrupowanie osób na otwartej przestrzeni dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób w określonym miejscu w celu odbycia wspólnych obrad lub w celu wspólnego wyrażenia stanowiska w sprawach publicznych. 2.Zgromadzeniem spontanicznym jest zgromadzenie, które odbywa się w związku z zaistniałym nagłym i niemożliwym do wcześniejszego przewidzenia wydarzeniem związanym ze sferą publiczną, którego odbycie winnym terminie byłoby niecelowe lub mało istotne z punktu widzenia debaty publicznej." Jednak w Polsce stan wyjątkowy nie został wprowadzony czyli nie wprowadzono ograniczenia wolności zgromadzeń. Ale jednak rozpędzono protest przedsiębiorców. Rzecz w tym, że czas trwania takiego stanu nie może być dłuższy niż 90 dni. Przedłużenie możliwe jest tylko raz, za zgodą sejmu, na czas nie dłuższy niż 60 dni. Czyli gdyby go wprowadzono w marcu to już musiałby być zdjęty. Natomiast taki stan jak obecnie, niby wyjątkowy, rządzący mogą sobie przeciągać w nieskończoność. Dodatkowo przemycanie podatku cukrowego w ustawie covidowej. "Zdaniem prawników, ustawodawca rażąco narusza tym zasady stanowienia prawa, bo wprowadza daninę bez żadnego trybu." https://www.money.pl/gospodarka/podatek-cukrowy-w-ustawie-covidowej-razace-naruszenie-zasad-6542192025392769a.html To nie wszystko, ale nie będę dalej wnikać, Po twojej wypowiedzi widać, że nie masz pojęcia, że w grę wchodzą dużo poważniejsze rzeczy, niż samo noszenie maseczek. PiS ma gdzieś praworządność.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 19 września 2020 o 19:52

0 / 0
Laviol

[demot] @zolty006, uczepiłeś się kilku rzeczy, a całą resztę pomijasz. Jakbyś namacał trąbę i twierdził, że to wąż nie widząc całego słonia. Tak, butelki są wszędzie, jednak zakłady ich przetwarzania już nie. Ale to wygodnie pominąć wszelkie zanieczyszczenia związane z transportem. O innych rzeczach nie wspomnę, bo już pisałam. Rośliny i zwierzęta to źródła odnawialne, ropa i ropopochodne produkty już nie. Kiedyś się skończą. Zwalanie winy za ocieplenie klimatu na produkcję zwierzęcą to niezły żart. Prawdziwy problem to produkcja przemysłowa i transport w skali światowej. Lockdown i czasowe zatrzymanie gospodarek pokazało jak ładnie się środowisko przeczyściło. Szacuje się, że w Ameryce Północnej było ok. 60mln bizonów. Obecnie pogłowie bydła to ok. 90mln, ale należy uwzględnić, że tam, gdzie weszła urbanizacja i zniknęły naturalne obszary, zniknęły też duże ilości np. jeleniowatych. Nie sądzę, aby obecnie liczba bydła, które produkują tak dużo tego podłego metanu, była drastycznie większa od ówczesnych przeżuwaczy. Zmieniły się gatunki. I jeszcze jedna istotna rzecz. Bizony i inne były częścią środowiska i utrzymywały je w równowadze. Zjadały trawę i inne rośliny, ale w zamian dostarczały odchody, które nawoziły ziemię. I tak to się kręciło tysiące lat. A potem pojawił się biały człowiek, bizony wybił, a ziemię zaorał i zaczął uprawiać. Aż ją wyjałowił. Wtedy pojawił się kryzys i The Dust Bowl. https://longstoryshort.pl/the-dust-bowl/ Takie zwierzęta – przeżuwacze - mają swoje miejsce i rolę w naturze. Tylko hodować je trzeba inaczej, nie na wielkich fermach, gdzie utylizacja odchodów staje się problem, tylko tak, żeby je można było oddać ziemi. Bo nawożenie sztuczne prowadzi do pustynnienia gleby. To kolejny problem, który sobie szykujemy. Ktoś kto twierdzi, że rezygnacja z produkcji mięsa nas uratuje to nie wie co mówi. Pseudoekologiczny bełkot. Takie same bzdury to ekologiczne samochody, statki czy energia odnawialna. Wychodząc z definicji ekologii to nic z tego nie jest ekologiczne, bo takie jest to co jest zgodne z procesami zachodzącymi w naturze. To tylko granie pod publiczkę i zmiana zużywania jednych surowców na inne. Analogia z niewolnikami jest nietrafiona. Zniesienie niewolnictwa nie pozbawiło ludzi środków utrzymania, a jedynie zmniejszyło dochody, bo trzeba było zacząć płacić pracownikom. „Lepszym rozwiązaniem jest zostanie w Polsce informatykiem, albo biologiem, których jest mało.” Twój tok myślenia dobrze odzwierciedla zdanie autorstwa Kurta Tucholsky’ego: „Śmierć jednej osoby to tragedia, śmierć miliona to statystyka.” Jeśli ktoś ma 40, 50 czy 60 lat, zna się tylko na jednej rzeczy i straci to źródło utrzymania, to on już nie zostanie ani informatykiem ani biologiem. Takie zamiany to fajnie wyglądają na papierze, ale dotyczą konkretnych ludzi i ich osobistych problemów, które z nich wynikają. Podobnie mają gdzieś ludzi ci, którzy zdecydowali się przenieść produkcję do tanich krajów i pozbawili ludzi pracy, czy gdy Walmart budując swój nowy market w kolejnym amerykańskim miasteczku niszczył lokalny handel (polecam film „ Wysoki koszt niskich cen” https://www.youtube.com/watch?v=3TgkNWOnF_w żeby zobaczyć jak to się dzieje ) Zbytni humanitaryzm w stosunku do przestępców, wyklucza humanitaryzm w stosunku do ich ofiar. Zbytni dla zwierząt, wyklucza ten w stosunku do ludzi. Jak zawsze najlepszy jest złoty środek. Ale nie znajdziesz go, patrząc wyłącznie z jednego punktu widzenia. A tak właśnie robisz.

1 / 1
Laviol

[demot] @Rydzykant , może nie wyraziłam się precyzyjnie i zostałam źle zrozumiana. Nie uważam NLP za placebo, ale narzędzie, które potencjalnie pozwala wpłynąć pozytywnie na stan zdrowia i psychicznego i fizycznego. I w tym wykazuje podobieństwo do placebo/nocebo z tym, że NLP jest zabiegiem celowym, a skuteczność placebo zwykle podświadomym. Jakieś 20 lat temu mój były sąsiad zajmował się NLP i skutecznie zmniejszył astmatykowi częstotliwość używania inhalatora z kilku dziennie na 2-3 razy tygodniowo. I poza tym kilka razy widziałam go w akcji jak pomógł ludziom w kwestiach związanych z psychiką, w tym jak poradzić sobie z uczuciem chłodu bez zakładania swetra. Niby drobiazg, a cieszy :D

6 / 8
Laviol

[demot] @uderz_w_stol, dodaj małpę przed nickiem, bo inaczej maat_ nie dostanie powiadomienia, że do niej piszesz. A najlepiej użyć funkcji "odpowiedz" pod komentarzem osoby, do której chcemy się odnieść. Wtedy nick z @ pojawia się automatycznie.

3 / 3
Laviol

[demot] @okiem_inteligenta, no to zweryfikuj nieco swoją wiedzę o placebo/nocebo. Bywa na tyle skuteczne, że prowadzi się najróżniejsze badania na ich temat. Nasz umysł potrafi wiele więcej niż się powszechnie sądzi. Poczytaj sobie o tzw. Ice manie - Vim Hof i co potrafi dzięki sile umysłu. https://www.msn.com/pl-pl/zdrowie/nasze-zdrowie/zadziwiaj%C4%85cy-efekt-placebo-czy-to-w-og%C3%B3le-dzia%C5%82a/ar-BB196JJs?li=BBr5MK7 https://ciekawe.org/2017/05/14/placebo-dziala-nawet-jesli-zostanie-zdemaskowane/ Medycyna akademicka zaakceptowała choroby psychosomatyczne, ale kto powiedział, że ograniczają się one do obecnie przyjętej listy i że wielu innych chorób nie da się leczyć poprzez psychikę? Ten sam efekt może tłumaczyć cudowne ozdrowienia związane z religią i miejscami religijnymi. Tu masz świetnie opisany przypadek takiego ozdrowienia, bo chłopak był pod opieką szpitala wojskowego. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6027009/ Wiara może więcej niż myślimy i wcale nie musi być to wiara religijna. I tu może właśnie być przydatne NLP. Jeśli coś jest głupie, ale działa to wcale nie jest głupie :P

1 / 1
Laviol

[demot] @zolty006, hurrra! jesteśmy uratowani, będziemy produkować kurtki z butelek. Możemy odetchnąć pełną piersią. A nie, czekaj.... A butelki to niby z czego są produkowane? I weź pod uwagę, że butelki są rozprowadzane powszechnie, natomiast zakłady je przetwarzające na coś z czego da się uszyć kurtkę oraz sam zakład produkujący kurtki będą zlokalizowane gdzieś tam i w związku z tym mamy cały długi transport butelek od konsumenta, przez zakład przetwórczy, a potem do szwalni - tak w skrócie. Czyli od cholery spalonej ropy w transporcie. Weszliśmy w etap, w którym pomału roboty produkują roboty, które produkują potrzebne nam rzeczy. Wysokie technologie potrzebują niewielu pracowników, bo wszak pracę wykonują maszyny. A gdzie mają pracować ludzie, żeby móc się utrzymać? Uwzględnij też, że koncentracja produkcji prowadzi do koncentracji dochodów czyli dużego zróżnicowania ekonomicznego społeczeństwa. Z tego powodu wybuchły w przeszłości 2 rewolucje. Ta sama koncentracja przekłada się na daleki transport i wzrost zanieczyszczeń z tego wynikających, Produkcja owych robotów zużywa zasoby i produkuje zanieczyszczenia. Na planecie o ograniczonych zasobach niemożliwy jest nieograniczony rozwój. Czyli kiedyś ich zacznie brakować, ale najpierw wszystko będzie coraz droższe i droższe. Technologie są drogie, bo wymagają wielu materiałów i energii na ich przetworzenie na produkt. Ludzie bez pracy przechodzą na utrzymanie państwa, a to prowadzi do zwiększania podatków. Zastanów się dlaczego w ogóle pojawiła się koncepcja dochodu gwarantowanego? Szkoda czasu na dalsze wymienianie skutków negatywnych. Przestań patrzeć na fragment układanki, ale patrz na cały ciąg zmian, które przechodzą z jednej do drugiej dziedziny naszego życia, bo one wszystkie są ze sobą połączone. A są one coraz mniej korzystne dla zwykłych ludzi. Jesteśmy częścią natury i jest ona podstawą naszej egzystencji, dlatego to o nią powinniśmy dbać najbardziej. Nie o technologizację naszego życia, bo ona niszczy tę podstawę.

3 / 5
Laviol

[demot] @polm84, wiesz, nie sposób wiedzieć wszystkiego, za dużo wiedzy. Ale chodzi o sposób podejścia do tematu. Jak nie wiem, a coś chcę zrobić to pytam, szukam wiedzy lub ludzi, którzy wiedzą. Nie święci garnki lepią, wszystkiego można się nauczyć. Jedno co robię to nie robię na hurrra. Sądzę, że myślenie ma wielką przyszłość ;)

13 / 17
Laviol

[demot] @polm84, w czasach internetu sadzenie roślin przestało być sztuką tajemną ;) I nawet nie trzeba by prosić o pomoc architektów krajobrazu. Nie wiem czy jakiegoś prosili o poradę, ale najpierw trzeba poprosić. Ludzie nie jasnowidzowie. Poza tym radę jakie rośliny posadzić w takim miejscu da się uzyskać w szkółce czy centrum ogrodniczym. Tam też zwykle ludzie mają odpowiednią wiedzę. Na SGGW daleko nie mają, można było skorzystać ;) Nie sądzę, żeby ktoś z/po AK odmówił porady, bo naszą misją jest m.in. zazielenianie świata ;) Dla mnie byłoby to 15 min., żeby doradzić co i jak. A tak niestety wygląda jakby każdy przyniósł co uważał i posadził jak uważał. Niestety skutek będzie taki, że efekt będzie mizerny i czymś takim ciężko będzie przekonywać, że takie działania mają sens. Zmarnowany potencjał niestety.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 17 września 2020 o 21:13

1 / 7
Laviol

[demot] @zolty006, a nie przeszkadza Ci transport tych wszystkich rzeczy produkowanych w Chinach itd, a których już sami nie produkujemy, więc straciliśmy miejsca pracy i te wszystkie zanieczyszczenia powstające ze spalonej ropy, żeby te rzeczy do nas przywieźć? Nie przeszkadza Ci zanieczyszczenie powietrza związane z tym, że prawdopodobnie pijesz kawę cz herbatę, jesz pomarańcze, mandarynki czy banany, jesz czekoladę, ryż albo wiele innych rzeczy, których nie da się uprawiać w Polsce? Nie przeszkadzają fabryki produkujące syntetyczne tkaniny, "ekoskóry" i futra i szkody jakie taka produkcja wyrządza środowisku? Bo ci, którzy wymyślili produkowanie w tanich krajach właśnie zarabiają kosztem naszego zdrowia i życia. A w pewnej części także my kosztem przykładowych Chińczyków, bo u nich smog jeszcze gorszy niż u nas. Tylko nas się nikt nie pytał czy chcemy, żeby nasze ubrania czy buty były tam produkowane. Niedawno jedna użytkowniczka rozśmieszyła mnie twierdzeniem, że Holendrzy tak dbają o środowisko, że zaczęli dopłacać rolnikom, żeby zrezygnowali z produkcji mięsnej i mlecznej. Jednak z ich konsumpcji już nie rezygnują czyli problemy związane z taką produkcją spychają na kraje, z których je będą importować. Tak samo na Zachodzie zrobiono z produkcją futrzarską, u siebie wprowadzono odpowiednie przepisy i dlatego kraje uboższe, jak my na przykład, mogły na tym zarabiać, bo jednocześnie zalanie naszego rynku produktami korpo wytwarzanymi w takich Chinach zniszczyły nam miejsca pracy w naszej produkcji. I nie, nie jestem za hodowlą zwierząt na futra, sama go nigdy nie kupię, ale problem jest dużo bardziej złożony niż wyłącznie kwestie etyczne. Dopóki świętoszki z Zachodu nie przestaną być klientami na futra, to takie hodowle będą istnieć. Jak nie tu, to gdzieś indziej.

5 / 5
Laviol

[demot] @thoren2, niestety zapomniałeś, że istnieją źli ludzie, którzy udają dobrych i mogą nadanych im praw nadużywać.

0 / 0
Laviol

[demot] @fefefka, pola, o których mówię, są poza parkiem, nie są jego częścią. Powszechność zjawiska nie oznacza automatycznie jego słuszności. "Jeśli wielu ludzi wierzy w to samo, wtedy łatwo dojść do wniosku: jedzmy gówna, przecież miliony much nie mogą się mylić". W.Łysiak. Jakieś 200 lat temu średnia droga żywności wynosiła ok. 150km i był to w zasadzie transport ekologiczny. Obecnie to ok. 6 000km, a transport zużywa mnóstwo zasobów nieodnawialnych i produkuje wiele zanieczyszczeń. Widzisz różnicę i problem? Wychodzę z założenia, że zmiany zaczyna się od siebie, więc w dużym stopniu ograniczyłam produkty, których nie są się wyhodować w Polsce. Dlatego nie, nie jem awokado czy ryżu, nie piję kawy czy herbaty, którą zastąpiłam mieszankami ziół i owoców uprawianych w Polsce, jem jabłka zamiast pomarańczy. Wolę dać pracę i zarobek polskim rolnikom niż obcym. Taka dziwaczka ze mnie :P To, że akurat gdzieś koło Ciebie jest rozrzucana gnojówka nie znaczy, że różne problemy związane z uprzemysłowieniem rolnictwa wcale nie dotyczą Holandii, a tym bardziej całego tzw. I świata. W II i III też się pojawiają, bo uprzemysłowienie się rozszerza. I jakoś wcale nie odniosłaś się do kwestii czy Holendrzy rezygnując z produkcji mięsno - mlecznej również rezygnują z ich konsumpcji czy tylko przerzucają problemy, gdzieś indziej jak to opisałam. Zabrakło argumentów? I nie muszę, gdzieś ani mieszkać, ani nawet jechać, żeby umieć zidentyfikować działania, które niszczą środowisko, bo do tego wystarczy wiedza jak to środowisko funkcjonuje i przeprowadzenie analiz. Za to jak chcesz mogę Ci wytłumaczyć co Holendrzy robią, że zniszczyć polskie szkółkarstwo i przejąć rynek roślin ozdobnych. Tego pewnie nie wiesz, nawet mieszkając tam. Nie wszystko złoto co się świeci, a Holendrzy nie tacy święci jak sądzisz.

9 / 11
Laviol

[demot] @carramia, liczę na twoją wiedzę i umiejętności, bo moje kończą się na restarcie. Nie umiem kompa sformatować, a co dopiero wiewióra ;)

43 / 59
Laviol

[demot] Nie wiem jak inni , ale ja wybieram prezydenta, a nie I damę. Ją przyjmuję jako "dobrodziejstwo inwentarza".

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 14 września 2020 o 21:35

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10165 166 następna »