Wydawałoby się, że w tak poważnych okolicznościach nie ma miejsca na dziwne sytuacje i żarty. A jednak! (15 obrazków)
Pracowałam w klinice leczenia niepłodności (to nie to samo co bank nasienia)

Regularnie musiałam prosić mężczyzn o próbki spermy. Najbardziej niezręczne były momenty, gdy faceci nie mówili zbyt dobrze po angielsku i nie rozumieli takich słów jak ejakulacja, masturbacja i abstynencja (przez kilka dni przed oddaniem próbki powinni wstrzymać się od wytrysków). Ostatnią deską ratunku była gestykulacja. Mimo tego i tak byli tacy, którzy wręczali nam próbki moczu.
A, i jeszcze ten koleś, który wrócił z łazienki i poinformował nas, że wybór magazynów nie jest wystarczający i zaczął opisywać jaki rodzaj pornografii preferuje
Moja koleżanka była pielęgniarką w banku spermy i opowiedziała mi historię. To był zwykły dzień i robiła obchód, żeby sprawdzić pokoje. Otworzyła drzwi jednego z nich, a w środku siedział dziwny 40-latek. Był tam od dłuższego czasu, choć powinien być w innym pomieszczeniu. Powiedziała standardowe "przepraszam" i tak dalej, ale gość nie zareagował. Gapił się na nią i skończył, patrząc jej głęboko w oczy
Znajomy i jego żona mieli problem z poczęciem

Jedną z pierwszych rzeczy jaką chcieli sprawdzić była jakość jego nasienia, więc poszedł do kliniki, aby zbadali "próbkę". Wypełnił papierki, otrzymał pojemnik i powiedziano mu, do którego pokoju ma się udać. Kiedy szedł, zawstydzony, bo wszyscy wokół wiedzieli, że zaraz pójdzie fapać do kubeczka, zażartował do pielęgniarki, czy nie wyciągnie do niego pomocnej dłoni.
Zatrzymała go, wezwała kogoś innego, po czym usiedli razem i przeszli przez długą listę procedur związanych z zasadami odpowiedniej etykiety. Stwierdzili, że ją molestował i musiał przejść przed półgodzinny wykład dotyczący zachowywania się w tej sytuacji jak dorosły. Próbował wyjaśnić, że tylko żartował, że to ze stresu, ale przełożony wspomnianej pielęgniarki powiedział tylko: "Składanie propozycji seksualnych to nie żart, proszę pana!"
Miałem pacjenta, którego pojemnik z próbką pękł nie raz, lecz dwa razy z rzędu. Nie jest tak łatwo je połamać. Ogólnie rzecz biorąc, gdy się je ściska, wyginają się i wracają do oryginalnego kształtu. Widziałem też pacjenta, który wyszedł z pomieszczenia przeznaczonego do zbierania próbek z gaciami wokół kostek i powiedział, że nie trafił do kubeczka. Odpowiedziały mu krzyki żeńskiej części personelu

Mój najlepszy kumpel poszedł raz do lekarza od płodności, bo z żoną mieli problem z poczęciem dziecka

Zapytałem, jak wygląda pomieszczenie, w którym odbywa się cała procedura zbierania próbki. Był jedyną znaną mi osobą, która tam była, więc byłem ciekaw. W mojej wyobraźni pokój ten był krainą fantazji seksualnych, po brzegi wypełnioną pornografią, lubrykantami i gadżetami.
Potrząsnął głową i powiedział, że był w szoku, gdy wszedł do małego pokoiku, mniejszego niż 2 x 2 m. W środku był zlew i nic poza tym. Żadnego porno i jakiejkolwiek innej pomocy. W tym momencie zdał sobie sprawę z tego, że w aucie zostawił swojego iPhone'a.
Był zbyt zawstydzony żeby wyjść i stwierdzić, że "zostawił coś w aucie", więc zacisnął zęby i poradził sobie jak przystało na twardziela. W zimnym pokoju bez czegokolwiek, co wspomogłoby go w tej trudnej misji
Miałem bardzo niezręczne doświadczenie, gdy próbowałem wyprodukować próbkę przeznaczoną do sztucznego zapłodnienia żony

Poszliśmy do jej lekarza. Zaprowadzono nas do pokoju zabiegowego, pielęgniarki zadały kilka pytań i wyszły. Wyglądało to jak normalny gabinet lekarski. Jedyną różnicę stanowiły chrześcijańskie plakaty z motywacyjnymi tekstami i zdjęcia dzieci, które pokrywały CAŁE ściany.
Spodziewałem się, że przyjdą i odeskortują mnie do jakiegoś małego pomieszczenia wielkości szafy albo jakiejś łazienki, by "pobrać próbkę".
Ale to nie działa w ten sposób. W końcu przyszła pani doktor. Milcząc przez cały czas niezręcznie wręczyła mi pojemnik i wyszła, zamykając za sobą drzwi. Wymieniliśmy z żoną spojrzenia, wbiliśmy wzrok w kubeczek i potem znów na siebie. Równie zaskoczeni i niepewni co się właściwie stało.
W końcu przerwała milczenie. "Potrzebujesz... Pomocy... czy coś?"
Chrześcijańska propaganda i zdjęcia dzieciaczków trochę psuły atmosferę, więc odrzekłem, że owszem, przydałaby się jakaś pomoc. Żona jest wyluzowana i miała interes w tym, by wszystko poszło jak należy, więc z chęcią podniosła bluzkę, ukazując swoje cycuszki i zrobiła mały pokaz. W końcu zaczęła robić mi loda, który zakończył się moim staraniem, by jak najlepiej wycelować ejakulatem do pojemnika.
Ogarnęliśmy się, ubraliśmy i zamknęliśmy kubeczek, po czym odstawiliśmy go na stół. Żona powoli otworzyła drzwi do pomieszczenia. Pani doktor nerwowo wbiegła i powiedziała "Och! Och, musi być ciepłe!". Z tymi słowami wzięła pojemnik i okryła go czule oburącz i przyciągnęła blisko ciała, po czym wybiegła z pomieszczenia
Byłam pielęgniarką, a wśród moich obowiązków było dostarczanie nasienia do skrzydła szpitala mieszczącego bank spermy

Pewien bardzo dziwny koleś przyszedł zostać dawcą. Pchałam wózek z pojemnikami zawierającymi nasienie i musiałam przejść obok niego. Gość stanął mi na drodze, po czym nachylił się nad wózkiem.
Wziął głęboki wdech i przeciągnął palcem po pokrywkach. Powiedziałam, by się odsunął, ale ten wyszeptał tylko: "ciiii, dzieci śpią". To był jeden z tych momentów, których się nie zapomina
Komentarze
Pokaż komentarze