Najlepsze autentyczne teksty usłyszane w aptece (20 obrazków)

Przychodzi facet odebrać dla żony gałki dopochwowe robione w aptece:
– Pani magister, a jak żona ma to stosować?
– Tu ma pan napisane – raz dziennie dopochwowo.
– Aha (dłuższy namysł) …
A czy ma pani może jakąś pochwę, bo nie jestem pewien, czy żona ma?

– Coś na wargi sromotnikowe proszę

– Jakieś tabletki pani da, bo żonę wydyma po obiedzie

– Poproszę Striptiz intensywny na bolące gardło [chodziło o Strepsils Intensive]

– Grube podpaski żeby mi było cieplutko proszę

– Coś na włoszczyznę w uchu poproszę

– Poproszę chlorchinaldin w maści.
– Przykro mi, ale jest na receptę.
– Pani jest chyba śmieszna. Nie zna się pani na lekach najwidoczniej.
– Proszę mnie nie obrażać, ta maść jest wyłącznie na receptę, może pani pomyliła nazwy.
– Ja się nie mylę! Pani czeka, ja zadzwonię do męża.Wraca z karteczką, na której jest “Clotrimaz”. Mówię do niej z uśmiechem:
– Ooo, czyli jednak inna nazwa niż chlorchinaldin! Już daję Clotrimazolum.
A ona do mnie:– No chyba jednak się pani pomyliło. Ja mówiłam dobrze, a to pani nie zrozumiała
Komentarze
Pokaż komentarze