Niesamowite odkrycia, za które nauka powinna podziękować Google Earth (11 obrazków)
Największy las deszczowy południowej Afryki

Sytuacje takie jak ta uświadamiają nam, że jeszcze wiele o naszej planecie nie wiemy. W 2005 grupa angielskich biologów postanowiła przetestować zdobycz techniki, jaką jest aplikacja firmy Google i wykorzystując satelitarne zdjęcia przyglądała się dziewiczym terenom Afryki południowej. Naukowcy mieli nadzieję znaleźć niezbadane jeszcze, dzikie tereny, gdzie można by prowadzić badania. No i znaleźli Mount Mabu...

To 7000 hektarów lasów deszczowych położonych na wysokości dochodzącej do 1700 m. n.p.m. Wkrótce, podczas dokumentowania tego znaleziska, natrafiono tam na dziesiątki gatunków nieznanych dotąd zwierząt.
Ruiny rzymskiej willi

Czasem, aby odkryć coś wybitnie epickiego, wcale nie trzeba nawet zapuszczać się do lasów deszczowych... Pewien włoski programista komputerowy - Luca Mori, za pomocą Google Earth, przyglądał się mapie okolic swego rodzinnego miasta - Sorbolo. Zaintrygował go wyraźny okrągły kształt o średnicy ok. 500 metrów. Było to zakole rzeki, która niegdyś tam płynęła.
Kiedy Luca przyjrzał się terenowi jeszcze dokładniej, natrafił w pobliżu wysuszonego koryta na prostokątne kształty - ewidentnie dzieło ludzkich rąk. Nie mylił się - odkryciem zajęli się włoscy archeolodzy. Programista namierzył ruiny starożytnej willi, w której badacze znaleźli ceramiczne naczynia i inne, nieco naruszone przez ząb czasu, pamiątki.
Pułapka na ryby sprzed tysiąca lat

Poppit Sands to niewielka osada położona w Zatoce Cardigan. I tym razem znalazła się grupa archeologów, która korzystając z omawianej tu aplikacji przeczesywała sobie walijskie wybrzeże. Ich uwagę przyciągnęła tajemniczy, podwodny, rozciągający się na 260 metrów obiekt w kształcie litery "V". Okazało się, że dzięki satelitarnym zdjęciom, naukowcy odnaleźli formę kamiennego basenu służącego do łapania ryb. Zagonione do tego leju zwierzęta były potem z łatwością wyłapywane za pomocą sieci. Trzeba przyznać, że rybacy mieszkający na tych terenach przeszło 1000 lat temu, znali się na rzeczy.
Nieznane, egipskie piramidy

"Satelitarna archeolog" (takim właśnie "profesjonalnym" tytułem nazywa się internetowych poszukiwaczy zaginionych ruin i artefaktów) Angela Micol wyruszyła na googlową ekspedycję do południowego Egiptu. Dzielna poszukiwaczka przygód natrafiła na całą serię wielkich kopców o kształtach bardzo przypominającym piramidy.

Największy z nich liczy sobie 200 metrów długości. Póki co odkrycie to jest stosunkowo świeże i sprawą właśnie zajmują się prawdziwi archeolodzy.
Karłowaty konik morski

No, może nie jest to odkrycie dokonane za sprawą satelitarnego zdjęcia oceanicznych wód, ale dzięki współpracującej z Google Earth aplikacji Street View. Otóż od niedawna program ten pozwala również na oglądanie zdjęć wykonanych pod wodą. To świetna wiadomość dla wszystkich tych, którzy chcieliby bez skrępowania i co najważniejsze - bez konieczności wstrzymywania oddechu, pogapić się na pływające tyłeczki. Albo na koniki morskie, na przykład. Taki, nieznany dotąd okaz odkryty został dzięki temu programowi w australijskich wodach. Konkretnie - natrafili na niego nurkowie, którzy wykonywali zdjęcia. Tak czy siak - gdyby nie przedsięwzięcie Google, zwierzątko to mogłoby jeszcze długo nie zostać odkryte. Mały skurczybyk mierzy sobie 1,5 cm i żywi się napuchniętymi zwłokami smutnych topielców. Albo i nie.
Komentarze
Pokaż komentarze