26 internautów opowiada o wyjątkowo niefartownych sytuacjach, jakie ich naprawdę spotkały (27 obrazków)

Dzisiaj moja czteroletnia córeczka powiedziała teściowej, że nasz dom jest nawiedzony. Dlaczego tak powiedziała? Bo w nocy słyszy jak duchy wołają imię tatusia i pojękują.

Dzisiaj mój mąż odkrył, że cokolwiek szepnie mi do ucha, podnieci mnie. Gdy byłam już trochę podniecona, szepnął mi do ucha "Cheeseburger", a ja jęknęłam. Teraz śmieją się ze mnie ze współlokatorem w drugim pokoju.

Dzisiaj mój syn stracił ząb. Chciał się przekonać, czy Wróżka Zębuszka naprawdę istnieje. Porozkładał pułapki na myszy w całym pokoju. To naprawdę boli.

Dziś poszedłem oddać próbkę moczu i na pobór krwi do kliniki NFZ. Stałem w kolejce, kiedy starszy pan poprosił mnie o pomoc w rozłożeniu parasola. Parasol się zaciął, więc szarpnąłem mocniej. Niestety trochę za mocno, bo cały mocz wylał mi się w kieszeni.

U moich rodziców w domu mięliśmy małe przyjęcie. Starszyzna za stołami, dzieci w drugim pokoju bawią się, jedzą słodycze i ogólnie zaczynają rozrabiać i się przekomarzać. I podczas chwili przerwy w rozmowach dorosłych słychać bardzo wyraźnie takie pytanie z pokoju dzieci. Julka pyta krzycząc: "A wiesz kto puszcza najbardziej śmierdzące bąki? Ciocia Ania!" Tak... ciocia Ania to ja.

Dziś zorientowałam się, że mój tajemniczy wielbiciel, od którego dostawałam urocze listy od trzech miesięcy i nawet zdążyłam się w nim zakochać, jest w rzeczywistości moją byłą najlepszą przyjaciółką, która w ramach zemsty postanowiła sobie ze mnie zakpić. Teraz moje odpowiedzi na listy mogą przeczytać wszyscy znajomi.

Spieszyłam się na egzamin na prawo jazdy koleżanki by trzymać za nią kciuki. Niestety byłam bardzo spóźniona, więc przebiegałam parę razy na czerwonym świetle przed maskami paru samochodów. Moja koleżanka oblała... Dlaczego? Wbiegłam jej pod koła.
Komentarze
Pokaż komentarze