Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

leylla25

archiwum – powód

Kiedy wyjeżdżasz do pracy do Niemiec Kiedy wpadasz do Polski na tydzień odwiedzić rodzinę

Kiedy wpadasz do Polski na tydzień odwiedzić rodzinę –
archiwum

Święto dziękczynienia. Korki w USA przerażają

Święto dziękczynienia.Korki w USA przerażają – Jest źle, a będzie gorzej. Amerykańskie stacje telewizyjne pokazują, jak wyglądają drogi zakorkowane przez mieszkańców metropolii, którzy jadą na Święto Dziękczynienia do swoich rodzin. Nie sposób się z nimi nie zgodzić, kiedy mówią, że to jednocześnie piękny i bardzo przerażający widok
0:15
archiwum

Ta kobieta miała chyba problem z zainstalowaniem kamery go-pro, albo wręcz przeciwnie

Ta kobieta miała chyba problem z zainstalowaniem kamery go-pro, albo wręcz przeciwnie –
0:00
archiwum – powód

Inspiracja może przyjść skądkolwiek:

 –
archiwum

Czy ktoś wie co to za chrabąszcz?

Czy ktoś wie co to za chrabąszcz? –
0:25
archiwum

Patrząc się na tą małpę czuję się jakbym patrzyła na człowieka

Patrząc się na tą małpę czuję się jakbym patrzyła na człowieka –
0:15
archiwum

Ktoś wie co to za ryby?

Ktoś wie co to za ryby? –
0:15
archiwum – powód

Też bym chciała

 –
archiwum

U nas wcale nie lepiej

U nas wcale nie lepiej –
archiwum – powód

Nie każdy wie, że można być kompletnie oddanym swojej religii i odrzucać nowoczesny styl życia i technologię, bez wysadzania się w powietrze

Nie każdy wie, że można być kompletnie oddanym swojej religii i odrzucać nowoczesny styl życia i technologię, bez wysadzania się w powietrze –
archiwum – powód

Życie jest krótkie Pamiętaj, by jak najwięcej kłócić się w internecie z obcymi ludźmi na tematy polityczne

Pamiętaj, by jak najwięcej kłócić się w internecie z obcymi ludźmi na tematy polityczne –
archiwum – powód

Chyba nikt się tego nie spodziewał

Chyba nikt się tego nie spodziewał –
0:05
archiwum

"To powiedz mi coś o sobie"

 –
archiwum

W Ameryce stabilnie...

+18
Ten demotywator może zawierać treści nieodpowienie dla niepełnoletnich.
Zobacz
W Ameryce stabilnie... –
0:05
archiwum – powód

Co oznaczają metki na ubraniach:

 –
archiwum – powód

Co za inspiracja

 –
archiwum

"Podejdź troszkę bliżej"

"Podejdź troszkę bliżej" –
archiwum – powód

Sposób, w jaki codziennie wita go jego pies, podbija internet

Sposób, w jaki codziennie wita go jego pies, podbija internet – Psy uwielbiają swoich właścicieli i są rzeczywiście jednym z najlepszych przyjaciół człowieka.Ten facet spędza większość czasu ze swoim psim kumplem. Zawsze więc, gdy wychodzi z domu pies czeka na niego przy schodach. Mają swoją rutynę wzajemnego powitania, która jest urocza.Dokładnie tego potrzebuje człowiek po wielu godzinach pracy...
archiwum – powód

Mistrzostwo! Niedaleko zoo w Bristolu jest parking na 150 samochodów i 8 busów. Od 25 lat opłaty za parking obsługiwał pewien bardzo miły facet. Brał 1£ za auto i 5£ za bus. Pewnego dnia, po 25 latach pracy, w której nie opuścił ani jednego dnia, po prostu się nie pokazał. Zarządca zoo zadzwonił do Rady Miasta i poprosił, żeby przysłali innego parkingowego. Rada zrobiła wywiad i odpowiedziała, że to zoo jest odpowiedzialne za parking. Zoo natomiast twierdziło, że parkingowy był zatrudniony przez miasto. Rada Miasta odparła, że nigdy go nie zatrudniała i nie płaciła mu pensji W tym samym czasie, u wybrzeży Hiszpanii, siedząc sobie w swojej willi, jest człowiek, który kiedyś zrobił biletomat kompletnie sam; od tej pory zaczął się pojawiać na parking każdego dnia, zbierając i zatrzymując dla siebie opłaty parkingowe. Zbierał średnio 560£ dziennie- przez 25 lat. Przez cały ten czas uzbierał ponad 7 milionów funtów! A nikt nawet nie wie jak ma na imię...

Niedaleko zoo w Bristolu jest parking na 150 samochodów i 8 busów.Od 25 lat opłaty za parking obsługiwał pewien bardzo miły facet. Brał 1£ za auto i 5£ za bus.Pewnego dnia, po 25 latach pracy, w której nie opuścił ani jednego dnia, po prostu się nie pokazał. Zarządca zoo zadzwonił do Rady Miasta i poprosił, żeby przysłali innego parkingowego.Rada zrobiła wywiad i odpowiedziała, że to zoo jest odpowiedzialne za parking. Zoo natomiast twierdziło, że parkingowy był zatrudniony przez miasto.Rada Miasta odparła, że nigdy go nie zatrudniała i nie płaciła mu pensjiW tym samym czasie, u wybrzeży Hiszpanii, siedząc sobie w swojej willi, jest człowiek, który kiedyś zrobił biletomat kompletnie sam; od tej pory zaczął się pojawiać na parking każdego dnia, zbierając i zatrzymując dla siebie opłaty parkingowe. Zbierał średnio 560£ dziennie- przez 25 lat.Przez cały ten czas uzbierał ponad 7 milionów funtów!A nikt nawet nie wie jak ma na imię... –
archiwum

Gdy weszła do domu, zastała narzeczonego w łóżku z kucharką. Dziś wie, że to wszystko jej wina

Gdy weszła do domu, zastała narzeczonego w łóżku z kucharką.Dziś wie, że to wszystko jej wina – Historii takich jak ta jest wiele, ale być może niektórzy się opamiętają i zaczną doceniać to co mają i zrozumieją,  że dobra materialne, nigdy nie zastąpią szczerej relacji z drugim człowiekiem."Nie chcę dzielić się swoimi zdjęciami, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Musicie jednak wierzyć mi na słowo, że jestem zadbaną 40-latką, która nigdy nie narzekała na brak powodzenia. Lubiłam otaczać się luksusowymi rzeczami i mężczyznami, którzy byli tak samo pewni siebie jak ja. Jednak zacznijmy od początku…Do Warszawy przeprowadziłam się tuż po studiach. Nie wyobrażałam sobie, że pani adwokat z taką aparycją będzie mieszkać w małym miasteczku – wiedziałam, że muszę to zmienić, nie czekając na okazję. Moja mama trochę wtedy chorowała, narzekała na ból brzucha, ale zawsze uważałam, że jest hipochondryczką, dlatego nie zwracałam uwagi na jej płacz, gdy pakowałam ostatnie bagaże do auta. Ojca nigdy nie poznałam i może dlatego nie potrafiłam nigdy stworzyć relacji z mężczyzną, opartej na czułości i zaufaniu.Warszawa przyjęła mnie dość łaskawie, bo już po miesiącu mieszkania kątem u koleżanki z roku, znalazłam idealną pracę dla mnie i mogłam wyprowadzić się do miejsca, które w miarę odpowiadało moim oczekiwaniom. Oczywiście w przyszłości widziałam się w luksusowym apartamencie, ale na razie musiałam ‚przemęczyć się’ w skromnym M-3 w centrum miasta. Szybko zaczęłam odnosić sukcesy, ale nie ukrywam, że moja kariera opierała się na zagrywkach nie do końca fair. Życie mijało mi na ciągłej pracy. Nie spotykałam się z żadnym mężczyzną, nie licząc jednodniowych randek z facetami poznanymi w prestiżowych klubach.Nie myślcie sobie, że byłam aż tak bezduszna – chciałam mieć faceta na stałe, ale żaden nawet w połowie nie spełniał moich oczekiwań. Gdy przekroczyłam 35 lat, zdałam sobie sprawę, że nie spotkam mężczyzny, który będzie mi odpowiadać. Dlaczego? Bo miałam swoje wymagania. Przede wszystkim nie mógłby być to ktoś, kto zarabia mniej ode mnie. Musiałby dobrze wyglądać, umieć się zachować, znać wpływowych ludzi i lubić ‚bywanie’ na salonach jak ja. Gdy straciłam wszelkie nadzieje, wtedy na mojej drodze pojawił się ON. Wydawało się, że idealny kandydat dla mnie. Bogaty z domu, ale i posiadający dryg do interesów. Do tego nie był Polakiem, co w tamtym czasie było dla mnie wyjątkowo atrakcyjne. Paul szybko się we mnie zakochał i już po pół roku na moim palcu widniał pierścionek zaręczynowy. Momentalnie zaczęłam snuć plany odnośnie wesela i szukać idealnego na tę okazję miejsca. Nie zdecydowałam się na Polskę, ponieważ uznałam, że to może być zbyt pospolite. Wybrałam Grecję i pełen klasy pięciogwiazdkowy hotel. Miałam tylko problem z moją rodziną. Kogo niby miałabym z niej zaprosić? Siostry nie lubiłam, bo w wieku 23 lat wyszła za mąż za miłość z liceum. Szybko wpadli i lada moment stała się matką trójki dzieci. Nie znała żadnego języka, a jej Witek zachowywał się jak ostatni buc. Reszta rodziny także pozostawiała wiele do życzenia, dlatego w drodze wyjątku zaprosić chciałam tylko matkę.Spakowałam się na weekend i pojechałam do wioski pod Wrocław, aby odwiedzić matkę i zawieźć jej zaproszenie. Wybrałam się bez Paula, bo jeszcze odwołałby zaręczyny, gdyby zobaczył te skromne dwa pokoje z kuchnią. Długo nie byłam w rodzinnym domu, dlatego zdziwiłam się, gdy drzwi otworzyła mi moja matka, ale wyglądająca jak ktoś zupełnie inny. Od progu rzuciłam jej: „Ty zawsze nie umiałaś o siebie zadbać i dlatego byłaś sama”. Ona spojrzała na mnie zaszklonymi oczami i powiedziała: „Córeczko… Ja umieram”. Stanęłam jak wryta. Nie umiałam zachować się w tej sytuacji. Nie wiedziałam, co zrobić… Te uczucia były mi tak dalekie. Oczywiście zostawiłam jej 5 tysięcy złotych, ale wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i zdecydowałam, że wrócę do Warszawy. W czasie drogi w głowie miałam masę myśli. Moja matka chorowała od ponad roku na raka jajników, a ja nie odbierałam od niej telefonów lub krótko ją spławiałam. Nie miała nawet szansy na to, aby się zwierzyć, poradzić i poczuć wsparcie. Czułam się źle i to pierwszy raz w życiu. Płakałam… Też pierwszy raz.Chciałam bardzo wrócić do mamy, ale musiałam to wszystko przemyśleć u siebie w domu przez kilka dni. Czułam się jak dziecko, które zabłądziło we mgle. Te emocje były dla mnie zupełnie nowe. Podjechałam pod dom, weszłam do holu, ale z sypialni dobiegły odgłosy. Powoli otworzyłam drzwi i zobaczyłam MOJEGO Paula w łóżku z naszą kucharką… Z kobietą, która wygląda na 50 lat, mimo że jest młodsza ode mnie. Z kobietą, która ma nieślubne dziecko i żadnych skończonych studiów. Jednak nie wpadłam w szał. Kazałam jej się ubrać i wyjść a mojego narzeczonego zaprosiłam na rozmowę do gabinetu. Długo tłumaczył swoje zachowanie. Usłyszałam wtedy, że brakowało mu kobiety, która dostrzeże w nim mężczyznę, która da mu ciepło, miłość i poczucie, że to jest najważniejsze na świecie. Oświadczył, że miał mi to wszystko powiedzieć, ponieważ razem z Karoliną planują przyszłość. Przyjęłam to spokojnie. Nie wpadłam w szał. Oddałam mu pierścionek. Zadzwoniłam do wspólnika, że biorę pierwszy od 5 lat urlop i zamknęłam się w domu na dwa tygodnie. Od nikogo nie odbierałam telefonów. Zrobiłam rachunek sumienia. Doszło do mnie wtedy wszystko, ale obawiam się, że za późno.Mam 40 lat i zawsze było mi wszystkiego mało i gardziłam ludźmi, którzy nie odnieśli sukcesuWstydziłam się matki, pracującej w cukierni, a przyszłego męża wybrałam na podstawie tego, ile zarabia. Możecie mi nie wierzyć, ale poczułam się tak, jakbym przegrała życie. Siedziałam na marmurowych schodach z lampką drogiego wina w sukience Prady, nie mając tak naprawdę nic. W tym samym czasie, gdy doszło do mnie, jakim potworem się stałam, odwiedziła mnie moja siostra, mówiąc, że mama zmarła 4 dni po moim wyjeździe. Próbowali się do mnie dodzwonić, ale nie odbierałam. Nie wiem, jak potoczy się moje życie, ale czuję się tak, jakbym zaczynała od nowa, mając dług wobec wszystkich ludzi, zwłaszcza wobec mojej mamy, której poświęcenia dla nas nigdy nie doceniałam. Zostawiłam ją w najgorszym momencie, bo nie umiała sobie z tym poradzić. Pisząc to, czuję jakbym nago stała przed Wami wszystkimi i czekała na lincz. Jednak wierzę, że przeczyta to ktoś podobny do mnie sprzed kilku miesięcy i uświadomi sobie, że pieniądze to naprawdę nie wszystko."Błagam, ocknijcie się…