Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Nace92

1 / 1
Nace92

[demot] @marianoo_italianoo Przepływ prądu w otoczeniu gazu powoduje jonizowanie się tego gazu i wytworzenie plazmy, która ma taką temperaturę. Mówimy o łuku elektrycznym, a nie klasycznym przepływie prądu jaki znamy z życia codziennego. Nie mówimy tu zatem już o prądzie elektrycznym, ale o wspomnianej wcześniej plazmie, która się wytwarza podczas tego zjawiska. Jeśli w warunkach domowych zbudujesz sobie generator WN to zauważysz, że wcale nie trzeba dużego prądu, żeby się poparzyć.

0 / 0
Nace92

[demot] @marianoo_italianoo A zainteresował się jakie jest napięcie podczas wyładowania atmosferycznego, a jakie jest w spawarce? W spawarce masz najwyżej kilkadziesiąt voltów i kilkaset amperów. Wyładowanie atmosferyczne to w najsłabszym wydaniu volty idące w miliony, a natężenie liczone w kiloamperach.

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 25 maja 2019 o 13:39

1 / 1
Nace92

[demot] @survive Podejrzewam, że do zdjęcia został umyty po akcji gaśniczej. Prawdopodobnie w celu sprzedaży na części tego co z niego zostało. Przecież nie wrzuci na aukcję zdjęcia prosto z akcji gaśniczej.

-2 / 6
Nace92

[demot] @kudlatylysy2 Gość przytacza przykład bubla prawnego i argumentuje go całkiem sensownie, a jedyne co potrafią z siebie wypluć tacy jak Ty to "mam nadzieję, że nie masz prawa jazdy". Wbij sobie do głowy przyjacielu, że to, że ktoś mówi coś odmiennego nie oznacza od razu, że nie ma racji. Prawo jest usłane bublami, które funkcjonują "jako tako" tylko dlatego, że ludzie na drodze wykazują minimum instynktu samozachowawczego.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 25 maja 2019 o 11:40

-1 / 3
Nace92

[demot] @rafik54321 Piorun nie jest gorący? A włożysz rękę pomiędzy kawałek metalu, a elektrodę spawarki? Wróć i powiedz jak było! Sam piorun to przecież łuk elektryczny, który zasadniczo zniszczy wszystko co stanie mu na drodze. Typowy łuk elektryczny przy ciśnieniu atmosferycznym i przepływie zaledwie (!) 1 ampera ma niemal 5000stC i jest w zasadzie plazmą. Idę o zakład, że wyładowanie atmosferyczne ma raczej, więcej niż 1 amper, a i napięcie pewnie nie w kij dmuchał.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 25 maja 2019 o 11:31

1 / 1
Nace92

[demot] @Ynfluencer Nadal powtórzę. Przyjmijmy, że mamy 100tys pracodawców mniejszych i większych. Jakie jest przyjacielu prawdopodobieństwo, że wszyscy jak jeden mąż nie chcą dzielić się kapitałem? A jeśli nawet to zastanówmy się jakie wnioski z tego płyną? Bo skoro szacunkowo 100 tysięcy pracodawców nie chce dzielić się zyskami to można domniemać, że całe społeczeństwo jest takie samo, czyli pracownicy mają dokładnie takie samo podejście do pracodawcy, jak pracodawca do pracowników. Jaki z tego wniosek? Że statystycznie trafia swój na swego. Bo gdybyś to Ty teraz został takim przeciętnym, średnim przedsiębiorcą to daję sobie łeb odrąbać, że pewnie też byś się nie chciał dzielić zyskiem, bo za ten sam odrąbany łeb stawiam, że masz dokładnie taką samą mentalność jak większość naszych przedsiębiorców. Więc przyganiał kocioł garnkowi. Załóż firmę, pokaż jak się płaci ludziom, pokaż jaki jesteś hojny i uczciwy w podziale zysków. Bo póki co krzyczą najgłośniej Ci co sami nigdy nie mieli środków lub odwagi, by zacząć własny, choćby mały interes. Bo to trochę hipokryzja, bo jak idziesz na zakupy to też wybierasz raczej tanie produkty. Kierujesz się stosunkiem ceny do jakości, a dziwisz się pracodawcy, że zatrudnia taniego, a często równie dobrego pracownika ze wschodu... No bo mógłbym zapytać, dlaczego nie robisz zakupów w delikatesach i nie pozwalasz zarobić rodzimym firmom, które sprzedają drogie, acz często dobre produkty. Dlaczego robisz zakupy w Biedronce należącej do portugalczyków, albo w niemieckim Lidlu, czy brytyjskim Tesco. No bo to kluczowe pytanie. Jako głowa rodziny też starasz się dysponować środkami jak najlepiej i raczej preferujesz, by na koniec miesiąca zostawały jakieś oszczędności, które możemy przyrównać do tego kapitału, który zatrzymuje sobie pracodawca. No, bo jak by nie było właściciel firmy też musi gromadzić jakieś nadprogramowe środki na wypadek awarii sprzętu, przestoju firmy, choroby kluczowego pracownika, chwilowych spadków rentowności na skutek zmieniającej się koniunktury w branży... Czynników jest cała masa i sprowadzanie problemu niskich wypłat tylko i wyłącznie do niechęci dzielenia się zyskiem to trywializowanie, ogromne upraszczanie złożonego problemu. Bo można przypuszczać, że pewna część pracodawców istotnie niechętnie dzieli się zyskiem, ale też równie spora część nie dzieli się, bo nie ma z czego.

2 / 2
Nace92

[demot] @mietek_obszczymur Darujmy sobie prywaty ok? Ja nigdy nie twierdziłem, że polski przedsiębiorca jest bez skazy. Zwracam tylko subtelną, acz myślę znaczącą uwagę na fakt, że ciężko raczej obwinić kilkadziesiąt, a może kilkaset tysięcy polskich przedsiębiorców, że wszyscy z nielicznymi wyjątkami, jak jeden mąż, ramie w ramię są Januszami biznesu i gdy nikt nie patrzy zbierają się gdzieś w przedsiębiorczych podziemiach i ustalają, że będą zgodnie je...ać polskiego robotnika za najniższą krajową. Zwracam uwagę po prostu na wysoce niskie prawdopodobieństwo, by na tak dużą liczbę przedsiębiorców wszyscy byli "Januszami biznesu". Bo gros polskich przedsiębiorców to zwyczajni ludzie tacy jak ja, czy Ty, którzy pewnego dnia zebrali w sobie odwagę, by zaryzykować start biznesu i przędą sobie lepiej lub gorzej. Problemem polskiego społeczeństwa jest też to, że my zasadniczo zawsze byliśmy... no dyplomatycznie ujmując niezbyt bogaci. Zatem ciężko się dziwić, jak człowiek, który do tej pory od pokoleń doświadczał niezbyt zamożnego stylu życia i teraz udaje mu się zarobić nieco większe pieniądze prowadząc działalność to popada w pewnego rodzaju zachwyt. Mechanizm podobny do tego jak zwykły Kowalski wygrywa milion w totka. Polacy nigdy nie byli nauczeni dochodzenia do sukcesu małymi korkami, bo jako społeczeństwo od zawsze stosunkowo niezamożne chwytamy łapczywie każdy kawałek tortu jaki uda nam się zdobyć. I to tyczy się zarówno pracodawców jak i pracowników. Gdy nadarza się okazja do chomikowania hajsu to właśnie to robimy. Pracodawca jako, że jest człowiekiem z krwi i kości takim samym jak jego pracownicy podlega tym samym mechanizmom społecznym. Gdy udaje mu się cokolwiek zarobić, zatrzymuje to dla siebie, bo wie, że stracić to bardzo łatwo, a w polskich warunkach odrobić trudno. Więc każdy orze jak może. Jakbyś wygrał milion też byś przepierniczył i raczej nie byłbyś skory do dzielenia się z resztą rodziny - bo i po co - pomyślałbyś. No to tak samo myśli polski pracodawca, po co się dzielić, skoro można zachować dla siebie. I ok, nigdy nie twierdziłem, że polski pracodawca jest bez winy, ale umówmy się uczciwie, że niebagatelną winę za taki stan rzeczy ponosi rząd, który nie robi nic, by ludzi usamodzielnić, by ludzi nauczyć przedsiębiorczości, by ludzi nauczyć odpowiedzialności. W tym kraju uczy się ludzi, że państwo o wszystko zadba i w praktyce wygląda to tak, że państwo przepisami prawa wymusza na pracodawcach by płacili jakąś określoną stawkę, więc oni naturalnie się przed tym bronią. Żaden człowiek nie lubi być do czegoś zmuszany, Ty również. Przymus zawsze daje ujemne sprzężenie zwrotne. Gdyby tych regulacji nie było, jest wysoce prawdopodobne, że wypłaty początkowo poszłyby w dół, ale potem sukcesywnie rosły. Człowiek raczej lepiej funkcjonuje jak mu się pozostawi pewną wolność wyboru. Jak Ci szef patrzy na ręce to też raczej nie pracujesz tak samo wydajnie, jak w samotności przy ulubionej muzyce. Więc wyobraź sobie, że rząd, który stoi Ci nad głową i mówi jak masz prowadzić własną firmę raczej nie ułatwia jej prowadzenia.

1 / 1
Nace92

[demot] @Ynfluencer Twoja wypowiedź jest tak emocjonalna, że ciężko brać ją w ogóle na poważnie i jako wyznacznik czegokolwiek. Weź zainteresuj się naprawdę pewnymi rzeczami, bo gospodarka nie jest zero jedynkowa jak Ci się wydaje. To czy Ty w coś wierzysz, czy nie nie jest wyznacznikiem prawdy. Prawdą jest natomiast, że Polska była i jest rozkradana przez zachodni kapitał i z tego powodu złotówka słabo stoi. Zrozum gościu, że podstawowym warunkiem dobrobytu jest wartościowa waluta, jeśli waluta jest słaba to i życie ludzi nią operujących jest słabe. Fakty są takie, że prowadzenie firmy w Polsce poprzez słabą złotówkę i wysokie opodatkowanie jest bardzo trudne. W praktyce, żeby dziś w Polsce założyć firmę to trzeba mieć gruby hajs na start, bo gros kosztów samego założenia firmy to są opłaty urzędowe. Przestań pieprzyć farmazony o polskich Januszach, bo to, że Tobie się coś wydaje, albo w coś wierzysz to jeszcze nie znaczy, że tak jest. Usiądź cwaniaku z kartką i długopisem i spróbuj sobie zrobić przykładowy biznes plan. Wymyśl sobie firmę, branże i profil jaki Ci pierwszy wpadnie do głowy i zainteresuj się opłatami, zainteresuj się kosztami prowadzenia takiej firmy i zobaczysz cwaniaku, że dla tego "pazernego Janusza" zostają zazwyczaj ochłapy, a namiastkę luksusu to on ma na kredyt, a nowego Mercedesa ma w leasingu. Gdyby Polscy przedsiębiorcy prosperowali i byli bogaci to by sobie kupowali Merca na własność, ale są biedni, więc biorą w leasing, żeby sobie część kosztów odpisać na koniec każdego miesiąca. To jest to mityczne bogactwo, pięć samochodów i trzy domy. Tylko, wszystko na kredyt i na firmę, żeby odpisywać koszta, albo na żonę, żeby w razie czego wszystkiego nie stracić. Pozorne bogactwo ludzi, którzy prowadząc firmę ledwo wiążą koniec z końcem. Jako pracownik widzisz tylko to co pozorne, widzisz szefa w nowym Mercedesie, ale przecież Tobie też nikt nie broni wziąć Mercedesa na kredyt, pewnie nawet sporo banków byłaby przeszczęśliwa mogąc Ci tego kredytu udzielić... Mnóstwo aut stoi na parkingach leasingodawców, których Ci nasi bogacze nie byli w stanie spłacić. Polska gospodarka to znacznie głębszy temat i sprowadzanie sytuacji Polaków tylko do pazerności przedsiębiorców jest mocnym upraszczaniem złożonego problemu. Ale jesteś przecież tylko prostym, szarym ludzikiem i dla Twojego rozumu najłatwiej przyswajają się proste wytłumaczenia, bo tak jest prościej prawda? Prościej po prostu obwinić jedną grupę za wszystkie niepowodzenia, bo szarych komórek nie starcza już na myślenie wielowymiarowe. Po prostu nie bierz za prawdę objawioną tego co Ci się tylko wydaje.

1 / 1
Nace92

[demot] @Ynfluencer Nie pomyślałeś, że ceny są europejskie, bo większość produktów, które kupujemy to marki należące do firm zachodnich? Naturalnie, że zachodni producent ustala zachodnią cenę, bo on ten produkt wytwarza po cenie zachodniej. Jeśli u Niemca coś kosztuje 1e, to u nas musi kosztować 4-5zł, nie można sobie tak tej ceny ustalić na poziomie powiedzmy 1zł, bo np niemiecki właściciel otrzymałby z tego może 25 euro centów. Zarobki z kolei to inna para butów, bo te zależą od zamożności społeczeństwa. Mówisz, że koszta życia są ogromne - owszem są i należy sobie uświadomić, że tak samo ogromne są koszta prowadzenia działalności, bo przecież to często te same koszta. Więc firma to tak naprawdę większy dom rodzinny, podobne koszty funkcjonowania i podobne zarobki. Więc w praktyce, jeśli Tobie nie starcza od 1 do 1 to nie powinieneś się dziwić swojemu szefowi, bo jemu prawdopodobnie również nie starcza od 1 do 1, tylko w skali firmy. Bo mechanizm jest taki sam jak z utrzymaniem rodziny, tylko skala nieco większa. I teraz zapytasz gdzie problem, jak go rozwiązać. No z dupy - za przeproszeniem - sobie tych pieniędzy przedsiębiorca nie wyczaruje. Problem leży w tym, że Polska nie ma swoich marek, nie ma przemysłu. Produkcja towarów w Polsce znacząco obniżyłaby koszta życia zarówno prywatnego jak i firmowego. Obecnie większość marek, nawet, jeśli posiadają fabryki w Polsce to są marki zachodnie i mają narzuconą zachodnią cenę, bo i często korzystają z surowca również sprowadzonego zza granicy. Oczywiście samo uprzemysłowienie Polski na niewiele się zda, póki od koryta nie odciągnie się związkowców i ogólnie rzecz biorąc złodziei, którzy ten przemysł skrupulatnie zawsze niszczyli doprowadzając do braku rentowności. Reasumując. Polscy przedsiębiorcy klepią biedę podobnie jak przeciętne polskie rodziny. Ich pozorne bogactwo wyrażane w domach i samochodach opiera się na leasingach i innych kredytach. Oczywiście nie jestem ślepy i zdaję sobie sprawę, że na fali tej beznadziei żerują więksi gracze, którzy widząc średni poziom płac u mniej zamożnych firm dostosowują się do tego mimo, że mogliby faktycznie płacić więcej. I tu pełna zgoda, są giganci, którzy mogliby płacić więcej, ale tego nie robią. Niemniej jednak sedno problemu leży w małych firmach, które nie są nie tylko bogate, ale często wręcz ledwo wiążą koniec z końcem i np kilkudniowy przestój jest równoznaczny z ogromnymi problemami finansowymi. Koniec końców własne marki, własny przemysł będzie powodował bogacenie się całego narodu, a co za tym idzie wartość złotówki zacznie rosnąć, a więc i produkty zagraniczne będą dla nas sukcesywnie tanieć.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 24 maja 2019 o 12:41

0 / 0
Nace92

[demot] Przerabiałem to przez długi czas. Z tego też powodu nabrałem uprzedzeń do w ogóle wszelakiej maści fachowców, którzy uważają, że skoro oni coś wiedzą i coś jest dla nich oczywiste to równie oczywiste jest dla innych. I na nic tłumaczenia, że zaczynasz, że się uczysz... dla większości fachowców, jeśli się za coś zabierasz to powinieneś najpierw przeczytać kilka tomów opasłych ksiąg, bo przecież nie możesz samodzielnie wymienić kondensatora w telewizorze (najczęstsza usterka), w ogóle nie dotykaj lutownicy, jeśli wcześniej nie pochłonąłeś kilku książek o podstawach... A wiele z tych rzeczy można wykonać mając niemal zerową wiedzę, przy odrobinie chęci osoby, której pytamy o wskazówkę. Ja na szczęście po latach na taką osobę trafiłem, która cierpliwie wprowadziła mnie w absolutne podstawy zachęcając tym samym do dalszego poszukiwania dalszej wiedzy.

0 / 0
Nace92

[demot] @Glaurung_Uluroki Nie przyjacielu drogi. Nie ponoszę z kolei ja winy, że nie potrafisz wyczytać ze zrozumieniem przekazu, który z uporem godnym lepszej sprawy produkuję na klawiaturze. Jak najbardziej szanuję domniemanie niewinności i dlatego oczekuję, że ludzie niewinni, ale należący do organizacji o konkretnie przyjętej ideologii zrobią coś ze zjawiskiem, które szarga opinię całości w oczach społeczeństwa, proste. Porównajmy to do rodziny. Jeśli mój syn zostanie mordercą to mimo, iż to moje dziecko mogę go oddać w ręce policji ratując w ten sposób honor całej rodziny. Mogę też gada ukryć i udawać, że problemu nie ma, albo tłumaczyć się, że "to moje dziecko". To tak nie działa kolego złoty. Jeśli przynależę do wspólnoty identyfikującej się z konkretnymi ideałami to powinno mi zależeć na tym, by wszyscy jej członkowie, a szczególnie hierarchowie tych idei przestrzegali. Jeśli nie przestrzegają to albo odsuwam ich od władzy, albo "wypisuję się z biznesu".

0 / 0
Nace92

[demot] @Glaurung_Uluroki A ja widzę w Twojej narracji rozumowanie w stylu Korwina "Hitler nie musiał wiedzieć o holokauście". Gdyby chłop przeżył wojnę to stosując Twoją narrację, mając dobrego adwokata gość uniknąłby odpowiedzialności, bo w praktyce samodzielnie nie kiwnął palcem, a jedynie zlecał zadania, a i to pewnie byłoby ciężko udowodnić. Jeśli jest gang w mieście, który rabuje i morduje to istnieje owszem odpowiedzialność instytucji, instytucji tego gangu. Nie wsadzamy poszczególnych członków gangu do więzienia za czyny niepopełnione - tu pełna zgoda z Tobą, ale instytucję samą w sobie rozwiązujemy. Nie drążymy tematu, że był sobie gang, który rabował i mordował, zamkniemy kilku gagatków za udowodnione przestępstwa, a całej organizacji pozwolimy dalej sobie tam funkcjonować, niech sobie wybiorą kolejnych oprychów od brudnej roboty i zastąpią tych, których pozamykano. No w ten sposób daleko nie zajedziemy. Jeśli chcesz, aby organizacja, do której należysz cieszyła się autorytetem, poważaniem i szacunkiem to jako jej element zadbaj o to, a nie czekasz, aż "ukarają winnych". Czy Cię zawiodłem swoim myśleniem w tej chwili, czy nie - mniejsza o to. Jestem poza instytucją kościoła, więc mi to koło dupy lata. Jeśli jesteś elementem kościoła to Tobie powinno zależeć na tym, żeby ten kościół był szanowany. A jeśli nic z tym nie robisz to nie miej pretensji, ze do kościoła szacunku nikt nie ma. Bo skoro należysz do wspólnoty, której hierarchowie urządzają sobie folwark i Ci to nie przeszkadza to nie dziw się potem, że i Ciebie wytykają palcem gdy nosisz symbol tej grupy. Nie rozumiesz tego? Przykro mi bardzo. Szkoda, że mi jako osobie spoza kościoła bardziej zależy na jego autorytecie, niż osobom na co dzień się z tą instytucją identyfikującym. Ale czy to jest mój problem? Nie. Nie żądam wsadzania do więzień ludzi, którzy przestępstwa nie popełnili. Mam to w dupie. Wina szeregowego księdza spod Pcimia Dolnego jest umowna, czysto ideologiczna i to staram się przekazać. To kwestia sumienia, a nie prawa. Możemy posadzić do więzień ludzi winnych czynów zabronionych, ale jeśli jest przyzwolenie na bierność pozostałej części organizacji kościoła to doprowadzamy do zszargania reputacji całej instytucji. Bo, jeśli winnych ukarają osoby spoza kościoła to jako organizacja stracicie autorytet. Wierzącym powinno zależeć na tym, by samemu doprowadzić winnych przed sąd i nie udawać, że problemu nie ma. Przykro, że tego nie rozumiesz i stosujesz głupią zagrywkę odwrócenia uwagi. I czy uznaję winę wszystkich członków PZPR? Oczywiście, że tak! Nie przynależę do grupy, z której poglądami i sposobem działania się nie identyfikuję, proste! Jeśli nie odpowiada mi profil jakiejś organizacji to do niej nie przystępuję!

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 21 maja 2019 o 10:35

0 / 0
Nace92

[demot] @Glaurung_Uluroki Odpowiedzialność zbiorowa jest wtedy, kiedy cała grupa ponosi odpowiedzialność za występki nielicznych. Tutaj mamy sytuację, że tylko nieliczni są niewinni, a cała grupa, w większości jest raczej winna w mniejszym lub większym stopniu. Bo oprócz samych sprawców pedofilii, mamy rzeszę ludzi odpowiedzialnych za ich ukrywanie, za bagatelizowanie zjawiska, a na końcu ludzi, którzy udają, że problemu w ogóle nie ma. Oni wszyscy są współuczestnikami przestępstwa. Bo to tak jakbym słyszał za ścianą, że gwałcą sąsiadkę, ale nic z tym nie robił. Jestem winny? Oczywiście, że tak. Jeśli po przybyciu policji będę udawał, że nic nie wiem to jestem winny. Tu działa ten sam mechanizm. Jeśli "niewinny" ksiądz z Pcimia doskonale wie o procederze, a mimo to udaje, że problemu nie ma i się od niego odcina to czymże się rożni ten ksiądz od sąsiada, który mówi policji "nic nie widziałem, nic nie słyszałem". Dla mnie niczym się nie rożni, to ten sam typ człowieka. I tak jak sąsiad będący świadkiem gwałtu sąsiadki pójdzie następnego dnia do pracy, do kościoła, do sklepu po bułki udając, że nic się nie stało, dzień jak co dzień, tak samo ksiądz następnego dnia pójdzie odprawiać mszę i będzie walił z ambony frazesami o moralności i też będzie udawał, że się nic nie stało, ot jakiś tam ksiądz 100km dalej molestował dziecko, oj tam oj tam. Nie mówimy tu o odpowiedzialności całej grupy za występki jednostki, ale o winie całej instytucji niemalże. Bo, jeśli zależy nam na kościele jako instytucji i chcemy się identyfikować z tą instytucją, a jednocześnie zachować jej reputację to powinniśmy podnieść bunt przeciwko takiemu postępowaniu hierarchów kościoła i zwyczajnie "przejąć władzę", bo przecież kościół nie jest własnością arcybiskupa, czy nawet papieża. Jest własnością ludzi, całej wspólnoty. Zatem, jeśli mi nie pasuje, a mam honor i godność człowieka wierzącego to moim zadaniem jest ratunek kościoła przed takim postępowaniem. Mam moralny obowiązek wzniecić bunt i odsunąć szkodników od władzy, przestępców rozliczyć i wtedy mogę spać z czystym sumieniem, że zrobiłem wszystko co w mojej mocy. Ale kościół tak nie robi, kościół mówi "oj tam, oj tam, prześladują nas od 2000 lat, to i teraz damy sobie radę" i sprawa zamknięta dla kościoła, kościół rozwiązuje w ten sposób problemy od zawsze, udaje ofiarę losu, przeczekuje zły okres i wszystko wraca do "normy". I jak ktoś nie weźmie tych patałachów u władzy kościelnej za mordę i nie wyniesie na dziedziniec i nie odda sprawiedliwości to kolejne 2000 lat będą sobie urządzać folwark żerując na potrzebie wspólnoty zwykłych ludzi, żerując na potrzebie kontaktu z Bogiem zwykłych ludzi. O odpowiedzialności zbiorowej mówimy jak w grupie stu osobowej, 90 cierpi z winy 10. Ale gdy powiedzmy 70 osób jest winnych, to te pozostałe 30 ma obowiązek coś z tym zrobić, a skoro nie robią, znaczy albo im to nie przeszkadza, albo odpowiada im utożsamianie się z przestępcami. Bo samych przestępców stricte (pedofilów) może i będzie 10 na 100, ale do tego dochodzą ludzie, którzy to ukrywają, bagatelizują i udają, że problemu nie ma i liczba "winnych" szybko rośnie do przytłaczającej większości.

Zmodyfikowano 2 razy. Ostatnia modyfikacja: 21 maja 2019 o 10:07

0 / 0
Nace92

[demot] @RadnyZDopiewa @Glaurung_Uluroki Uczestnicząc w jakiejś grupie ponosimy pewną odpowiedzialność. I nie mówię tu o rasowej odpowiedzialności zbiorowej. Kościół jest grupą specyficzną, bo opierającą się o silną ideologię, a do tego pretendującą do miana sumienia nie tylko ludzi, narodów, ale całego świata. Chodzi o przyzwoitość, bo co to znaczy "uczestniczyć w przestępstwie"? Jeśli przewiozę dla swojego szefa kontener prochów i złapie mnie policja to jestem winny, czy nie? Uczestniczyłem, czy nie? A jeśli należę do jakiejś grupy i część z jej członków dokonuje morderstw? Ot przypuśćmy, że należę do gangu, który środki na swoje funkcjonowanie bierze z rabunku, mordowania i ogólnej działalności przestępczej. Mogę w żadnym z incydentów nie brać osobiście udziału, bo może jestem tylko kierowcą, który wozi tyłki ludzi od brudnej roboty. Może jestem tylko zwykłym miłym gościem, który chodzi po dzielnicach i namawia młodych ludzi chcących oderwać się od rodziców. Cóż złego robię? Gdzie zaczyna, a gdzie kończy moje uczestnictwo i odpowiedzialność? Jeśli noszę symbol jakiejś grupy ideologicznej i jej członkowie dopuszczają się czynów, z którymi się nie identyfikuję to powinienem zrewidować sens swojej przynależności do tej grupy. Jeśli tego nie robię to albo popieram takie działanie, albo jestem hipokrytą. Bo Kościół jest instytucją na wskroś specyficzną. Od setek lat ciągnie się za kościołem smród ten, czy inny. Od zarania dziejów wokół tej instytucji narosło mnóstwo wątpliwości. Od zarania dziejów instytucja ta sięgała po środki co najmniej wątpliwe moralnie w celach szerzenia swojej ideologii. To trochę podejrzane, że ludziom należącym do tej wspólnoty nie zapala się żadna lampka ostrzegawcza, że z tą wiarą i religią to jakiś szwindel musi być, bo skoro nawet hierarchowie kościoła, którzy winni być przewodnikami nie specjalnie przejmują się konsekwencjami swojego działania to może nie mówią nam wszystkiego? I żeby była jasność. Nie piję w tej chwili tylko i wyłącznie do pedofilii. Przy okazji staram się pokazać, że "odpowiedzialność zbiorowa", którą mi zarzucono w rzeczywistości wcale taką nie jest. Kościół jako instytucja ma za uszami znacznie więcej, niż tylko pedofilia, więc nie mówimy tu o zjawisku marginalnym, ale o dość powszechnych praktykach kościoła w mydleniu ludziom oczu na wszelakie tematy. Więc nie uważam, żebym nawoływał do ukarania całej instytucji za występki pojedynczych księży. Kościół jako całość dopuszcza się czynów co najmniej wątpliwych moralnie. Bo już w tej chwili nie mówimy o winie samych księży, którzy dopuścili się pedofilii, ale mówimy też o całej armii kapłanów, którzy albo wprost przestępstwo ukrywają, starają się zbagatelizować lub problemu w ogóle nie widzą. Więc ta grupa "odpowiedzialna" zaczyna nam rosnąć i nagle okazuje się, że Ci winni to już całkiem pokaźna grupa ludzi, w skład, której wchodzą najwyżsi hierarchowie, którym to następnie przecież cała rzesza zwykłych, szeregowych księży się kłania. Więc jeśli kłaniam się przestępcy to kim jestem?

3 / 3
Nace92

[demot] @mietek_obszczymur A widzisz. Czyli dochodzimy do sedna. Żadna w tym wina Twoja, moja, czy 3 milionów innych ludzi. Mi chodzi tylko, aby zdjąć tą winę z polskich przedsiębiorców, którzy choć nie są idealni, to często robią co mogą w tym kur...idołku, żeby jakoś te firmy prowadzić. Chodzi mi o to, żeby zacząć dostrzegać prawdziwych winowajców stanu polskiej gospodarki, a nie szukać prostych wytlumaczeń dla zjawisk znacznie bardziej złożonych, niż tylko prozaiczne skąpstwo.

1 / 5
Nace92

[demot] @FenrirIbnLaAhadP Myślenie życzeniowe, żeby tylko odrzucić od siebie myśl, że problem jest bardziej złożony, niż banalna pazerność. Ludzie szukają prostych wytlumaczen dla złożonych zjawisk i stąd bierze się tak proste myślenie. Rzeczywistość jest zgoła bardziej złożona.

1 / 7
Nace92

[demot] @mietek_obszczymur Warto mieć na uwadze, że Niemiecka gospodarka w dużej mierze opiera się o drenowanie właśnie polskiej. Jak już porównywać to przynajmniej się szanujmy. Polska została wystawiona do wiatru i wyprzedana. Jak zatem chcesz konkurować skoro nie ma czym. Czy Ty sugerujesz, że przykładowe 100 tyś firm, o których wspomniałem to wszystkie jak jeden mąż rozpieprzają hajs na lewo i prawo zamiast dać pracownikowi? Jakie jest prawdopodobieństwo, że właściciele 100 tyś firm to skąpcy? Raczej znikome są szanse, żeby wszyscy polscy przedsiębiorcy zatrzymywali hajs dla siebie. Wśród nich mimo wszystko powinien być całkiem spory procent uczciwych, a jednak ich nie widać i pytanie dlaczego. W całą teorię uderza rachunek prawdopodobieństwa, że niemożliwe jest raczej, aby wszyscy pracodawcy to byli złodzieje niezależnie od branży i profilu firmy. Ci lepiej płacący powinni sukcesywnie zdobywać przecież rynek, a pracownicy lgnąć do takich firm. Tak się jednak nie dzieje, a powinno. Nie róbmy kur...y z logiki. Porównywanie się z Niemcami jest co najmniej nie na miejscu. Ten kraj drenuje nasz kraj i między innymi dlatego tak dobrze sobie radzą. No bo cała teoria o skąpstwie sprowadza się do tego, że większość osób myśli, że właściciel firmy bierze wszystko dla siebie. Tak jednak nie jest w większości przypadków. Oczywiście i ja im to nie neguje, że pewien poziom pazerności istnieje, ale umówmy się uczciwie, że w całym narodzie płynie ta sama krew i pracownicy też mają za uszami kombinatorstwo często nie mniej wyszukane co ich pracodawca...

11 / 17
Nace92

[demot] @prfx Teraz jeszcze zwróć uwagę na jedną ciekawą rzecz. Ciężko mi uwierzyć, że przedsiębiorca tego nie wie, więc zakładam, że powiem coś dla Ciebie oczywistego. Wspomniałeś, że klienci mówią "dlaczego tak drogo?" ... czyli płacisz godnie pracownikom kosztem klientów, na których brak co prawda nie narzekasz pod warunkiem, że świadczysz usługi, bądź towar wart tych pieniędzy. Tylko zwróć uwagę, że podniesienie cen skutkuje tym, że klient u swojego pracodawcy też będzie chciał podwyżkę... ten żeby jej udzielić też podniesie ceny... błędne koło się zamyka. Zadaj sobie pytanie, czy Twoi pracownicy zarabiają takie pieniądze, które pozwoliłyby im bez nadszarpnięcia budżetu korzystać z usług, które sami wykonują, bo to też ciekawa sprawa. Podnosisz ceny usług/produktów i na tym być może Twoja krótkowzroczność się kończy. Bo im wyższe ceny będą tym ta "godna płaca" będzie piąć się ku górze i w zasadzie w ten sposób nie ma górnego limitu, bo możemy podnosić ceny i wynagrodzenia do porzygu, a i tak się nic nie zmieni. Bo czy z uwagi na to, że więcej płacisz swoim pracownikom to czy Ci pracownicy w jakikolwiek sposób odczuwają wyższy standard życia? Nie sądzę. Płacisz im więcej, ale rynek jest systemem naczyń połączonych, więc podniesienie cen skutkuje prędzej czy później, że pomimo wyższej wypłaty i tak stać ich wciąż na tyle samo, a nawet mniej, bo po drodze dochodzą kolejne podatki. Bo można by posłużyć się prostym przykładem, bardzo uproszczonym. Załóżmy, że prowadzisz firmę, naprawiasz samochody. Płacisz swoim mechanikom "godnie", a Twoim klientem jest miejscowy piekarz i fryzjer. Ceny usług masz wyższe, bo jak mówisz "zatrudniasz Polaków i płacisz godnie". Wszystko pięknie. Ale piekarz i fryzjer, aby zapłacić za Twoje usługi muszą podnieść ceny swoich produktów i usług, które Ty i Twoi pracownicy też przecież kupują. Koło się zamyka, bo Ty płacisz więcej, ale podnosisz ceny, klienci muszą więcej zapłacić, więc też podnoszą ceny za swoje usługi, bo zauważają, że nie stać ich na Twoje usługi. I oczywiście na potrzeby prostego przykładu pomijam szereg innych czynników takich jak jakość produktów piekarza, czy usług fryzjera. Zakładamy na potrzeby przykładu, że są na równie wysokim poziomie co Twoje. Więc podejrzewam, że albo wcale nie masz firmy, albo faktycznie się szarpnąłeś i za 2-3 lata będziesz kwiczał, że biznes podupadł, bo klienci się skończą. No chyba, że świadczysz wybitne rzadkie usługi, w których konkurencja jest niewielka. W takim wypadku Twój przykład jest niereprezentatywny. Bo spróbuj otworzyć pospolitą piekarnię i wtedy możemy rozmawiać o Twojej dobroduszności. Bo matematyka i logika rozpieprzają Twój altruizm w drobny mak.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 18 maja 2019 o 8:48

5 / 17
Nace92

[demot] @prfx Dobrze misiu to powiedz ile to płacisz swoim pracownikom i jakie mamy dowody na to, że tak faktycznie jest. Ja zauważam jedną rzecz. Można domniemać słusznie i tu pełna zgoda, że część pracodawców na rynku skąpi, naturalna rzecz, pazernych dziadów nie brakuje. Ale jak to jest wyjaśnij mi, bo rachunek prawdopodobieństwa rozkłada tu teorie o skąpstwie w drobny mak. Ile mamy w Polsce firm? Bez sprawdzania przypuśćmy, że 100 tysięcy. Podejrzewam, że więcej, ale niech będzie 100 tysięcy. Jak to możliwe wytłumacz mi, bo skoro prowadzisz firmę to zakładam, że jakieś podstawy matematyki i logiki są Ci znane. Wytłumacz jak to możliwe, że na 100 tysięcy firm wszystkie jak jeden mąż płacą bardzo zbliżone stawki i to często nie zależnie od branży, czy profilu firmy. No to bardzo ciekawe zjawisko, bo skąpców, złodziejów jakiś tam odsetek owszem był, jest i będzie. Ale nie jest możliwe, by 100 tysięcy firm zmówiło się między sobą w celu zaniżania wynagrodzeń, to po prostu fizycznie, organizacyjnie niewykonalne. Zatem jak to możliwe, że firmy całkowicie od siebie niezależne z zupełnie innych dziedzin gospodarki mimo wszystko utrzymują zarobki na dosyć jednak zbliżonym poziomie i tak szeregowy pracownik zazwyczaj nie może liczyć na więcej, niż 2500zł netto, to jest taki uśredniony maks w większości firm. Skoro tyle firm utrzymuje wynagrodzenia na tak niskim poziomie to logika nakazuje szukać gdzieś przyczyny. Pazerność jest ostatnią z przyczyn, bo jak sam na swoim przykładzie widzisz jesteś (rzekomo) jedną z tych osób, które chcą płacić godnie - jak to ująłeś. Więc gdyby na rynku panowała zmowa wynagrodzeń to takich jak Ty byłoby więcej, pojawialiby się jak grzyby po deszczu niszcząc konkurencję w postaci pazernych dziadów, bo pracownicy powinni lgnąć do Twojej firmy i tym samym szybko ją rozwijać i piąć w górę. Ale tak się niestety nie dzieje. Z jakiegoś powodu takich jak Ty jest niewielu, więc albo mamy wyjątkowo pazerne społeczeństwo (zarówno pracodawcy jak i pracownicy), albo powód jest inny - wysokie opodatkowanie pracy, biurokracja, wysokie składki obowiązkowe, system rozdawnictwa. No, bo skoro jesteś tak zajebisty, że ludzie umawiają się do Ciebie na kilka miesięcy do przodu i tak godnie wynagradzasz pracowników to wieszczę, że za 2-3 lata powinieneś już otwierać którąś z kolejnych filii swojej firmy, bo w tym tempie powinieneś szybko się rozwijać. Trzecia opcja to wynagradzasz godnie pracowników samemu sobie odbierając od ust. Czyli zarzynasz się dla idei, chcąc udowodnić, że winę za stan gospodarki nie ponosi państwo, ale prywatny przedsiębiorca. Człowiek, który zakłada firmę, zakłada ją by zarabiać i się rozwijać. No, chyba, że jesteś altruistą i założyłeś firmę tylko po to, żeby udowodnić wszystkim, że jednak się da płacić więcej, ale skrzętnie przemilczasz niewygodny fakt, że kosztem takiego postępowania jest konieczność wzięcia większości kosztów na siebie i tym samym wypaczenie sensu zakładania własnej firmy.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 18 maja 2019 o 8:35

-3 / 5
Nace92

[demot] @Fragglesik Ale ma rację. Chodzenie do kościoła z frazesem na ustach "idę dla Boga" jest tak naprawdę udawaniem, że problemu nie ma i umywanie rączek. W Kościele Boga nie ma, jest szopka odstawiana dla szarego ludu pracującego, żeby miał poczucie wspólnoty i nic poza tym. Prawdziwa wiara zaczyna się poza murami kościoła.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 17 maja 2019 o 10:42

-2 / 10
Nace92

[demot] @Xar Ale są i tacy co nadal będą uważać, że sprzątaczka powinna zarabiać 5 tysięcy i powinno być ją stać na wszystko co trzeba do "godnego życia" ...

-3 / 3
Nace92

[demot] @RadnyZDopiewa Różnica pomiędzy armią, a posługą w kościele polega na dobrowolności. Jeśli jest wojna to ludzie są często siłą wcielani do wojska, szczególnie w krajach o zapędach imperialistycznych. W kościele uczestniczy się dobrowolnie, kapłanem zostaje się dobrowolnie. Żołnierze podczas wojen mimo groźby śmierci za dezercję podejmowali się brawurowych prób ucieczki od walki, wielu potajemnie pomagało przeciwnikowi. Czy znamy choć jeden przypadek księdza, który walczy z kościołem? Nie? No co za przypadek... Żołnierze mimo groźby utraty życia byli w stanie wykazać się często niezwykłą kreatywnością, by wyłgać się z tego obowiązku, a ksiądz, który ma nieporównywalnie mniej do stracenia nie może - bo jak to zgrabnie ująłeś - opuści swych parafian. I owszem, jeśli wiem, że dany żołnierz nie miał autentycznie wyboru to go to usprawiedliwia i jeśli wasz Bóg istotnie gdzieś tam jest to z pewnością to rozumie. Nie zrozum mnie źle, ja widzę w społeczeństwie ogólną tendencję do "nie moja sprawa, ja nic nie mogę, nie znam się, nie widziałem, nie słyszałem". Jak jest wypadek na drodze to też większość ma wyrąbane i jedzie dalej. Sąsiad bije żonę? A po co się angażować, jeszcze sam oberwę... I tak działa większość ludzi usprawiedliwiając się na miliony sposobów, które na pozór wydają się nawet sensowne, no bo faktycznie co może ksiądz z Pcimia, pozornie nic. Ale ten niepozorny trybik potrafi wywołać lawinę, tylko odważnych brak. Bo to wam wierzącym z dobrymi księżmi na czele powinno zależeć by imię kościoła nie było szargane przez zdemoralizowanych hierarchów. To wam, zwykłym szarym parafianom i zwykłym szarym księżom powinno na tym zależeć. Ale wolicie schować głowię w piasek, udawać, że problemu nie ma i de facto odcinać się od tej części kościoła, która jest zła i argumentujecie to sobie wygodnie "nie cały kościół jest zły". Oczywiście, że nie cały kościół jest zły, bo i ja znam świetnych księży. Szkopuł w tym, że bycie nawet zajebistym kapłanem nie zwalnia z pewnego rodzjau odpowiedzialności za instytucję, do której przynależę i której ideały wyznaję. Bo jeśli siłą wcielony do armii żołnierz chce się wyłgać to unika obowiązków, kombinuje jakby tu zostać przeniesionym na mniej ryzykowne stanowisko, ostatecznie nawet ryzykuje dezercję... A co robi ksiądz? Absolutnie nic. Nadal żyje sobie w stanie kapłaństwa, na plebani, jakby się nic nie stało, gdzie raz na jakiś czas gości biskupa i całuje go w pierścień, gości w kurii gdzie patrzy w oczy tego samego biskupa i kompletnie mu to nie przeszkadza, udaje, że problem go nie dotyczy.

-5 / 5
Nace92

[demot] @BeZ1m1eNnY @RadnyZDopiewa @Lookan Zgodnie z waszą logiką będąc szeregowym uczestnikiem grupy przestępczej nie ponoszę żadnej winy - ja tylko wykonuję polecenia hierarchy wyższego stopniem. Bo w końcu co może księżulo ze wsi zabitej dechami. Przeciwstawić się biskupowi nie może, a może po prostu nie chce, bo nie przeszkadza mu uczestnictwo w instytucji, która ma zszarganą reputację, po prostu sprawa go nie dotyczy, albo udaje, że go nie dotyczy. To trochę jakbym wiedział, że sąsiadkę bije i gwałci mąż, ale w sumie nie mój problem to po co się będę narażał na przysłowiowy wpier...ol. Udam, że nie wiem, nie widzę, nie słyszę. Mdli mnie na myśl o ludziach, którzy prawdę nazywają hejtem. Fala minusów jaka się przelała przez moje komentarze pokazuje jak głęboko to sięga. Typowo polskie - nie wiem, nie widział, nie słyszałem. Będą się lać za ścianą u sąsiadów, założę słuchawki, puszczę muzykę, udam, że nic się nie stało - w końcu nie moja sprawa. Ksiądz, który jest elementem tej organizacji, który mógłby wyrazić swój sprzeciw nawet kosztem swojej posługi i ryzykując wydalenie z pewnością zyskałby szacunek. Ale skoro posługa ważniejsza od honoru to o czym my tu mówimy. To jak służenie przestępcy i udawanie, że się nie jest częścią systemu. Bo jak taki ksiądz potem, niechaj nawet z najdalszego Wypi**ziejewa spogląda w oczy swojego biskupa np podczas bierzmowania w parafii, gdy ten przyjeżdża udzielić młodzieży sakramentu. Albo po prostu gdy przyjeżdża biskup z wizytacją. I tak ksiądz nie widzi żadnego problemu w tym, że gości w swojej parafii potencjalnego przestępcę (tak, przestępcę, który ukrywa zbrodnię). I nie widzi w tym żadnego problemu, tenże biskup udziela sakramentu młodym ludziom, a Ci jak te bezmyślne barany słuchają kazania tegoż biskupa, który teraz będzie prawił młodym ludziom morały. Brzydzę się wami. Odwracanie wzroku i udawanie, że nie ma problemu. A gdyby tak byli odważni księża, odważni parafianie, gdyby tak struktury kościoła realnie zaczęłyby się sypać poprzez brak posłuszeństwa wobec zdegenerowanych hierarchów kościoła to w końcu by do tych opasłych zakutych łbów dotarło, że nie można w nieskończoność mydlić oczu ludziom. Ale o czym ja mówię... 2000 lat tej instytucji i w niej się nic nie zmieniło, te same metody od wieków. No, bo przecież kościoła nie wolno krytykować, bo to prześladowanie...

Komentarz poniżej poziomu pokaż
Komentarz poniżej poziomu pokaż

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10115 116 następna »