Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Z nami od: 11 grudnia 2014 o 14:36
Ostatnio: 1 sierpnia 2018 o 12:54
Płeć: kobieta
Exp: 6654
Jest obserwowana przez: 152 osoby
  • Demotywatorów na głównej: 4912 z 5448 (525 w archiwum)
  • Punktów za demoty: 1731572
  • Komentarzy: 15
  • Punktów za komentarze: 18
  • Obserwuje: 8 osób (pokaż demotywatory)
 
Jedziesz nocą leśną drogąi widzisz to. Co robisz? –
Człowiek, to nie moja wina, że lubisz marnować swoje pieniądze –
I już wiesz, że to będzie dobry dzień –
"30 gramów i 4 krzaczki marihuany na każdego obywatela". Niedługo rusza zbiórka podpisów – Stowarzyszenie Wolne Konopie będzie zbierać podpisy pod projektem legalizacji marihuany. Zabiegają o 30 gramów i cztery krzaczki marihuany na jednego obywatela. Zbiórka będzie trwać od maja do sierpnia 2020 - wtedy będziemy publikować listę miejsc i aktywistów, u których można będzie złożyć swój podpis. Polacy za granicą też mogą się podpisywać - poinformowali autorzy pomysłu. Myślicie, że w Polsce są szanse na legalizację THC?
Kiedy twoje ciało jest w doskonałej harmonii z naturą –
Anteny na szczycie wieży San Francisco Sutro wyglądają jak statek widmo –
Na Morskim Oku rozegrano pierwszy w historii mecz hokejowy –
Na pewno każdy z was zna memy z panami na powyższym zdjęciu. A czy kiedykolwiek zastanawialiście się kim są i czym się zajmują? – Otóż T. (chłopak bez okularów) odniósł wielką karierę. Już w 2004 roku jako student UW zainkasował 50.000 dolarów w konkursie programistycznym. Owy sukces rozpoczął jego informatyczną karierę. Wyjechał do Stanów gdzie przez 7 lat pracował w.. Google! Czy może być lepiej? Może. Po latach przeszedł do firmy Space X, należącej do Elona Muska!! Co lepsze, miał swój udział w wystrzeleniu w kosmos rakiety Falcon Heavy z kabrioletem Tesla na pokładzie.M. (na zdjęciu pierwszy z prawej) jest światowej klasy programistą. Pracuje w dziale rozwoju Tieto - międzynarodowej firmy wytwarzającej oprogramowania. W latach 2013- 2017 był analitykiem w amerykańskiej firmie Intergraph.P. (trzeci z lewej) z kolei jest bardzo poważanym naukowcem, mieszka w Kanadzie gdzie wykłada Matematykę i Statystykę na Uniwersytecie w Montrealu.Niestety nie wiadomo co z J. Widząc poczynania poprzednich kandydatów jedno jest pewne - raczej nie zmarnował swojej kariery
archiwum – powód
 –  tesknie za toba nie odpisuj tutaj to tel mojej mamy
 –
A pamiętacie jak w dzieciństwie myśleliśmy, że jak dorośli zarabiają 3000 miesięcznie, to po roku mają 36 tysięcy? –
 –
Niesamowite niebo –
Dokąd my zmierzamy? Budżet kancelarii Premiera jest większy niż budżet polskiej onkologii. Ręce opadają... –  Ostatni rok moja przyjaciółka i jej mąż spędzili ze swoim kilkuletnim synem na różnych oddziałach onkologicznych. Dotąd było to jej prywatne, bardzo trudne i intymne doświadczenie, ale po występie Joanny Lichockiej poprosiła mnie, żebym w jej imieniu napisała kilka rzeczy.Zdjęcie pochodzi z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Przyjeżdżają tu dzieci z całej Polski, bo jest to oddział specjalistyczny (guzy lite kości i tkanek miękkich) ze światowej klasy specjalistami.Miejsc na oddziale jest kilkanaście, dzieci z chemią często leżą na korytarzu. - Nikt nie marudzi, bo specjaliści są tu znakomici. Każdy zagryza zęby, bo wie, że te warunki to nie wina szpitala - mówi moja przyjaciółka.W salach dla chorych jest tak ciasno, że nawet nie ma miejsca na walizkę. Sala na zdjęciu to pokój dla najmłodszych dzieci oraz dzieci w trakcie diagnoz. Jest tu pięć łóżek, wszystkie zawsze są pełne. Przy każdym dziecku rodzic. W sumie 10 osób na maleńkiej powierzchni.Toaleta dla rodziców jest dwa piętra niżej, w publicznej przestrzeni. Jak rodzic chce się wysikać, musi zostawić dziecko samo. Kiedy moja przyjaciółka była tam z synem, najmłodszy pacjent miał 8 miesięcy. Naprawdę trudno jest zostawić niemowlę w trakcie chemii nawet na 10 minut. Ale najlepszy rodzic musi czasem iść do toalety, więc gna przez korytarze i trzyma kciuki, żeby nie było kolejki, niczego, co przedłuży nieobecność przy łóżku.Prysznic dla rodziców jest w szatni dla pracowników, co pewnie nie ułatwia życia ani pracownikom, ani kąpiącym się rodzicom.Ale na Instytucie opowieść się nie kończy. W tym samym czasie w Przylądku Nadziei, pięknym wielkim szpitalu ze wszelkimi wygodami, brakuje lekarzy do leczenia dzieci. Z kolei w Bydgoszczy w Szpitalu Uniwersyteckim (!) im. Jurasza brakuje pielęgniarek, bo szpital ma taką politykę, że ich pielęgniarki zarabiają jedną z niższych stawek w regionie.Stąd w czasie rekrutacji udało się zatrudnić jedynie siostry zakonne. Jednocześnie w tej samej Bydgoszczy jest ileś tam pielęgniarek z Ukrainy, które na pniu wzięłyby posady, ale nostryfikacja dyplomów się w Polsce wlecze i wlecze.- A i tak wszyscy mówią, że w tym kraju, jak mieć raka to lepiej jako dziecko, bo u dorosłych jest jeszcze gorzej - mówi moja przyjaciółka.***Udostępniajcie. Może takie osobiste świadectwa są potrzebne, żeby coś się zmieniło.
Zmarł dyrektor szpitala w Wuhan - dr Liu Zhiming. Mężczyzna był zarażony koronawirusem COVID-19 –
20 lutego w miejscowości Wręcza zostanie otwarty największy park wodny w Europie, Suntago Wodny Świat – Oprócz najdłuższej zjeżdżalni znajdującej się na Starym Kontynencie, jest tu także wioska zbudowana z bungalowów i prawdziwe palmy. Wartość inwestycji wynosi 150 mln euro
 –
"Moja żona zapytała mnie, dlaczego mówię tak cicho w domu. Odpowiedziałem, że obawiam się, że Mark Zuckerberg słucha! Zaśmiała się. Ja się zaśmiałem. Alexa się zaśmiała. Siri się zaśmiała" – - James Franco
 –  Mam wirusa. Jeśli jakieś wiadomości nie fajne przychodzą to przepraszam. NajtrafniejszeGrażyna'''. Zdrowia życzę Edytko
Pomagajmy starszym, bo kiedyś to my możemy potrzebować pomocy –  ..." Stałem w kolejce do kasy, przede mną stała taka mała starowinka. Trzęsły jej się ręce, miała kompletnie zagubiony wzrok, mocno tuliła do piersi malutką portmonetkę – taką zrobioną na szydełku – widzieliście może kiedyś takie portmonetki? Ja widziałem u swojej prababci… I zabrakło jej 4 zł, żeby zapłacić za zakupy, a w koszyku miała chleb, mleko, jakąś kaszę i maciupeńki kawałeczek pasztetowej. A kasjer był bardzo niemiły i rozmawiał z nią po chamsku. Staruszka stała taka przybita, ze łzami w oczach, no i nie wytrzymałem, dałem kasjerowi te 4 złote i zwróciłem mu uwagę, że nie wolno tak źle traktować żadnego człowieka.Ale serce mało mi nie wyskoczyło z piersi i nagle wziąłem staruszkę za rękę i poszedłem z nią z powrotem do sklepu. Babulinka szła pokornie ze mną, a ja wkładałem do koszyka produkty dla niej, te co myślałem, że będą najbardziej potrzebne: mięso, porcje rosołowe, jajka, kasze różne, a ona szła obok i wszyscy się na nas patrzyli. Doszliśmy do owoców i zapytałem ją, jakie lubi, a staruszka patrzyła na mnie w milczeniu wielkimi oczami i mrugała. Wziąłem wszystkiego po trochu, mam nadzieję, że starczy jej na długo.Wróciliśmy do kasy, ludzie się rozstąpili, puścili nas bez kolejki. No i przy kasie zrozumiałem, że nie mam przy sobie dość pieniędzy, by zapłacić za jej zakupy i za swoje, więc swój koszyk zostawiłem, zapłaciłem za zakupy babulinki, cały czas trzymając ją za rękę. Wyszliśmy na zewnątrz. Spojrzałem staruszce w twarz i zobaczyłem łzy na policzku… Zapytałem, dokąd ja zawieźć, zaprosiłem do samochodu, a ona zaproponowała, ze w domu poczęstuje mnie herbatą. Zaniosłem jej zakupy. Staruszka poszła do kuchni robić herbatę, a ja rozglądałem się po bardzo ubogim, ale czystym i przytulnym wnętrzu. A kiedy postawiła na stole dwie obtłuczone filiżanki i talerzyk, na którym leżały dwa pierożki z cebulą – to nagle dotarło do mnie jak żyją nasi staruszkowie… Wyszedłem od niej, wsiadłem do samochodu i wtedy już nie wytrzymałem. Płakałem chyba z kwadrans… "...