Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Cascabel

0 / 0
Cascabel

[demot] @aaakotkidwa Ciastem pachniało gdy babcia je upiekła, albo tylko i wyłącznie przed świętami. Obiady? Częściej tata je gotował. Dom ogarniało się wspólnie, ogród - był domeną babci, która miała działkę na której lubiła spędzać czas będąc na emeryturze. Pamiętam, że ze szkoły i przedszkola sporo dzieci odbierali nie rodzice, tylko dziadkowie...

3 / 3
Cascabel

[demot] @Inspiron Oczywiście, że tak. Problemem pojawia się gdy zarzuca się im że całe dnie się lenią - i tego typu zarzuty pojawiają się ze strony najbliższych. A prosto jest codziennie wychodząc do pracy przeoczyć co robi osoba, która zostaje w domu, że "tylko wyjęcie zmywarki", "tylko rozwieszenie prania" czy "tylko pobawienie się z dziećmi" to jednak nie jest "nic". W sumie: dla wielu osób nic w wykonaniu kobiet jest praca zawodowa przez 8 godzin, 4 godziny pracy dodatkowej, studia zaoczne oraz gotowanie i sprzątanie, bo "matka jakoś to ogarniała". A jesteśmy na takim dziwnym momencie w kulturze, że część rodzin wychowuje dzieci do "parnerstwa", a część - wciąż dziewczynki dla domu, a chłopców dla świata. Z tym że dziewczynki uczy się przy tym, że muszą być też niezależne finansowo i opiekować się rodzinom...

Komentarz poniżej poziomu pokaż
0 / 0
Cascabel

[demot] @BrickOfTheWall i tu odwieczne pytanie: do upodobań rodziny i przyjaciół, czy własnych?

2 / 2
Cascabel

[demot] @BrickOfTheWall Ogólnie z reguły ludzie znają swoich znajomych i rodzinę i wiedzą kogo na co stać... i tak naprawdę, to nie jest tak różowo, że wychodzi się na zero. Chyba, że przyoszczędzisz na niektórych rzeczach. Założenie powinno być proste. Organizujesz wesele? Zastanów się, czy cię na to stać nawet jeżeli dostałbyś puste koperty, sztućce rodowe przekazywane z pokolenia na pokolenie, czy cokolwiek innego, co wartość ma bardziej sentymentalną niż materialną. Podobna rzecz dotyczy komunii: moja ciotka zakładała, że zapłaci za obiad pieniędzmi z kopert i potem jeszcze na coś zostanie. Jej syn nie dostał żadnej koperty - rodzina się zgadała i brała mu "droższe" rzeczy, których wiedzieli, że nie ma - jak rower, czy komputer.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 19 kwietnia 2021 o 15:38

8 / 8
Cascabel

[demot] @KwikHistorii Podczas gdy to coś, co... czasem jednak warto zrobić. Często miałam zarzuty, że "nic nie robię", które kończyły się w momencie gdy byłam chora. I nagle kto inny musiał ogarniać dwa spacery z psem, nanoszenie drewna, sprzątanie łazienek, szykowanie kolacji, wyciąganie zmywarki, czy zrobienie obiadu. I nagle z tego "nic" robiło się kilka godzin dziennie, które jednak okazały się dość uciążliwymi obowiązkami. Z reguły by zobaczyć co oznacza "nic" to potrzeba właśnie choroby jednego z domowników, albo jego pobytu w szpitalu, albo wyjazdu. Gorzej, gdy okazuje się, że żadna zmiana w życiu rodziny mimo braku jednej osoby nie nastąpiła...

5 / 5
Cascabel

[demot] Adoptuj jeżeli: - jesteś w stanie zapewnić odpowiednie warunki psu z problemami (na przykład psu bojącym się panicznie parasoli, reagującym agresją na robotników, albo nie lubiącym małych dzieci) - posiadasz nieco wiedzy i stać cię na ewentualnego behawiorystę i weterynarza, by leczyć u psa choroby przewlekłe - nie musisz się przejmować tym, czy pies ma instynkt łowiecki, obronny czy pasterski, czy będzie dobrze funkcjonował z dziećmi, albo innymi zwierzętami - bo takowych nie posiadasz Teoretycznie w schronisku znają psa i powinni doradzić, ale - no właśnie... - jest to teoria, a nie praktyka. W praktyce w okolicy dostajesz tylko informacje na temat największych problemów z psem, albo kotem, cała reszta później "wychodzi" - nie wspominając o kociaku, który miał być sporo starszy niż był i dopiero po wizycie u weterynarza wyszło to, że nie je, bo nie umie. Jeżeli masz specyficzny styl i miejsce życia, małe dzieci, inne zwierzęta - poczytaj o rasach psów, albo kotów, ich problemach zdrowotnych, cechach psychologicznych, wymaganiach, porozmawiaj z właścicielem tego typu psa, a potem - znajdź dobrą hodowlę. Osoba, która nie jest w stanie zapewnić mega długich spacerów nie powinna brać husky, albo psa w typie husky. Osoba, która nie ma zamiaru poświęcać 2-3 godzin dziennie psu nie powinna brać bordera. Bez miejsca do wybiegania się - charty i psy w typie chartów będą się męczyć. No i posokowiec, albo inny polowczyk przy lesie na pewno nie jest dobrym pomysłem - podobnie jak pies z tego typu cechami wzięty ze schroniska!

2 / 2
Cascabel

[demot] W sumie na tym wykresie ciekawe jest spłaszczenie między 18 a 19 rokiem życia. Widać część po 18nastce przestała mieć problem z załatwieniem antykoncepcji ;)

2 / 6
Cascabel

[demot] @ardys Z tego co zrozumiałam z tekstu, to nie stać jej na naprawę pieca. Zarzucono jej niegospodarność, bo nie jest w stanie odłożyć niemałych pieniędzy mając 3800 na cztery osoby. Pomoc o której prosi, to rozpisany koszt utrzymania czteroosobowej rodziny, prawdopodobnie by "kłócić się" z MOPSem, bo nie stać jej na naprawę. Nie o to, żeby dostawać większe pieniądze, tylko o jednorazową pomoc. Może nie nakręcajmy się od razu i nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka? Poza tym: skąd wiesz, że nie chciała pomocy by ogarnąć żłobek itd. i już jej nie odmówiono? Znam przypadek kobiety która po tym jak wyrzucono ją z urzędu pracy i trzeci raz nie dostała żłobka wkurzyła się i... bez najmniejszych wyrzutów sumienia poszła po socjal. Próbowała, skoro woleli dawać jej pieniądze niż pozwolić podjąć pracę - to przestała walczyć z systemem. To system jest źle skonstruowany. To system trzeba zmienić, a nie obrażać bezmyślnie osoby zmuszone, by się z nim użerać.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 12 kwietnia 2021 o 15:09

3 / 5
Cascabel

[demot] @Skar2k19 Sporo osób nie ma rodziców u których może zamieszkać. Choćby dlatego, że rzeczeni nie życzą sobie, nie mają warunków, albo są martwi.

4 / 10
Cascabel

[demot] @Kokokoko0912 Nie ograniczyła swojej pracy do wystawienia 3x, co byś wiedział, gdybyś umiał czytać. Żadnej osobie bez stałego zatrudnienia kredytu nie dają. Więc tu raczej wyraźnie: zatrudnienie było, ale się zmyło w którymś momencie. Kobieta nie musi być na macierzyńskim, ale cena żłobka+pracy (dojazdy...), zakładając że pozostałe dzieci są w wieku szkolnym (bo za część czasu w przedszkolu też trzeba płacić) w przypadku kobiet często grubo przewyższa ich zarobki. Często jest też tak, że dziecko nie dostaje miejsca w przedszkolu/żłobku, bo matka nie pracuje, a matka nie pracuje, bo nie ma z kim dziecka zostawić. Tu jest pole do działania: gdyby przedszkola i żłobki były całkowicie darmowe, kosztem np. 500+. Poza tym masz takie "drobne" problemy jak konieczność dostosowania godzin, zwolnienia lekarskie przy samotnym rodzicu... kto ją zatrudni? Nie znamy też powodu dla którego kobieta została samotną matką i to w takim momencie. Nie wiemy, czy ojciec był jeden, czy ojców było kilku. Nie wiemy też dlaczego i w którym momencie się zmył. A znam różne ciekawe przypadki, włącznie z takim, gdzie po latach starania o trzecie dziecko "tatuś" poznał fajną koleżankę z pracy, a ciąża żony była zagrożona i ta sporą część czasu spędzała w szpitalu... i ta koleżanka okazała się fajniejsza od żony po 15 latach związku, bo "żona nic nie robiła i wymagała opieki".

0 / 2
Cascabel

[demot] @Mandy25 Przypominam, że w miastach jest jeszcze jedna plaga, której koty ciut przeciwdziałają. Tą plagą są szczury...

6 / 6
Cascabel

[demot] @Gats Tak. Chłopak zabrał mnie na kawę? Następnym razem ja zaprosiłam go na lody. Jak wybrałam restaurację, to w sumie zanim jeszcze skończyliśmy posiłek opłaciłam rachunek, by nie było dyskusji. Nie czułabym się komfortowo, gdyby było inaczej. Zdarzało mi się upierać przy pierwszych spotkaniach by płacić po połowie, ale w sytuacjach gdy wiedziałam, że na drugie spotkanie nie mam ochoty i nie będę miała okazji do rewanżu. Ale tak - jeżeli ktoś mnie zaprasza i chce zapłacić, to nie dyskutuję.

0 / 0
Cascabel

[demot] @Breva Dodajmy, że osoby z demencją, albo alzheimerem bywają agresywne. Z reguły są to osoby leżące, albo jeżdżące na wóżku, więc opcji pod tytułem "wyprowadzać pieski" raczej nie ma... Sporo emerytów ląduje też w takich domach bo nie chce interakcji nawet z własnymi dziećmi, a co dopiero z cudzymi...

29 / 29
Cascabel

[demot] @ruminala ogólnie gdy zapraszasz i wybierasz miejsce. Wg. savoir vivre ona była gościem, a goście nie płacą... Jak wybieracie razem i razem decydujecie, to płacicie po połowie.

2 / 2
Cascabel

[demot] @AddNull Blond też odmładza, przynajmniej optycznie. Bardziej naturalny odcień blondu bardzo ciężko uzyskać farbami, dość szybko spłukuje się też z włosów. Wiem, bo od pewnego czasu (pandemia dała ciekawą wymówkę...) staram się wrócić do naturalnego odcienia włosów, właśnie blond. I wszystkie ciepłe pigmenty znikają z nich błyskawicznie (a naturalne włosy mam "złote")

4 / 4
Cascabel

[demot] @michalSFS U nas było dość głęboko, na tyle że w wieku 11-12 lat wyciągałam małą dziewczynkę, która się topiła z rzeki, a jej rodzice nawet tego nie zauważyli - pili na prowizorycznej plaży przy prowizorycznym kąpielisku. To puszczanie dzieciaków samopas nie zawsze było takie super bezpieczne... Jeden chłopak z kolei na stałe został kaleką, bo uciekał przed dzikiem na łące i wpadł na budowę. My to dzieciństwo pamiętamy jednak jako szczęśliwe, prawda? Nam się nic poważnego nie stało....

1 / 1
Cascabel

[demot] Patrząc na to, że wg. demotywatora jest już weekend, to o godzinie dziesiątej byłabym już na przystani... Ehh.... Żadnego katalogu lego na biurku, na biurku "Żagle". I nie mama robiła mi śniadanie, tylko w niedzielę ja - rodzicom do łóżka. Sama dostawałam w sobotę... A potem po żaglach szybko do lekcji i następnego dnia do szkoły.

Zmodyfikowano 1 raz. Ostatnia modyfikacja: 9 kwietnia 2021 o 10:40

2 / 2
Cascabel

[demot] @roxi1roxi Byle tylko drastycznie nie zmieniać rozmiaru ;) Sama podkradłam mamie jej marynarkę, niejedną koszulę i spódnicę... Ewentualnie jest jeszcze jedna opcja: mieć własny styl i kupować rzeczy względnie minimalistyczne i dopasowane... niekoniecznie do mody, po prostu do siebie.

9 / 9
Cascabel

[demot] @michalSFS Ja z kolei dostałam szlaban na chodzenie samej do lasu, bo non stop się gubiłam... Też jestem z lat 90-tych. O ile po wiosce, nad rzekę, po łąkach - mogłam szlajać się ile tylko chciałam, o tyle w mieście nie było opcji bym bawiła się na podwórku. Zupełnie inny stosunek sąsiadów, dużo mnie bezpiecznie (no, ale w naszym podwórku były dziury do piwnic zakryte tylko sklejką...). Regularnie siedziałam z mamą w jej pracy (pamiętam pokój zabaw zorganizowany w wakacje w sztabie wojskowym...). I to pomimo tego, że z reguły była w stanie się mną zająć babcia! Prawda jest taka, że to ile samodzielności ma dziecko nie zależy tylko od rodzica, ale także innych dorosłych. U mnie w okolicy dzieciaki latają: raz czy dwa wywaliły się pod naszą furtką, raz nawet trzeba było opatrzeć kolano i zadzwonić do rodziców. Ale... no właśnie. Wszyscy się znają, wiedzą które z jakiego jest domu, mamy pozapisywane telefony do sąsiadów, więc jest bezpiecznie...

1 / 1
Cascabel

[demot] @polm84 Ma prawo zwrócić uwagę. Bo jak ktoś nie szanuje języka ojczystego, to jakim jest patriotą? Mówi się o tym, że każdy błąd zapisany przez nauczyciela na tablicy się utrwala - wcale nie jako błąd! Im więcej tego typu komentarzy jak Twoje się czyta, tym więcej błędów samemu będzie się popełniać. https://languagetool.org/pl/ Proszę, masz linka, może Ci się przyda na przyszłość, bo jako dyslektyk - doskonale rozumiem że są osoby, które własnych błędów po prostu nie zauważają.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10191 192 następna »