Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 200 takich demotywatorów

Będzie chociaż przygotowana psychicznie

Będzie chociaż przygotowana psychicznie –  16 minI co ja mam zrobić, co niby wnosi taka kartka.Wyprowadzić się z dzieckiem na te noc czy 7miesięcznej córce powiedzieć "Kochanie dziś nie222śpisz bo sąsiad się bawi" Ręce opadająINFORMACJAW dniu dzisiejszym odbędąsię moje urodziny. Z góryprzepraszam za hałas :-)
archiwum

Straciłem pracę, dziewczyna mnie rzuciła, musiałem się wyprowadzić do innego miasta. Drogie życie- wiedz, że mam to w dupie i zaczynam wszystko od nowa

Straciłem pracę, dziewczyna mnie rzuciła, musiałem się wyprowadzić do innego miasta. Drogie życie- wiedz, że mam to w dupie i zaczynam wszystko od nowa –

Połóż wierzch dłoni na chodniku

Połóż wierzch dłoni na chodniku – Jeśli nie możesz wytrzymać przez pięć sekund,jest zbyt gorąco by wyprowadzić psa The five-second rule: Place the back of your handon the pavement. If you cannot hold it for fiveseconds, it's too hot to walk your dog.
archiwum

JAK ZROZUMIEĆ WOLNOŚĆ?

JAK ZROZUMIEĆ WOLNOŚĆ? – Wolność płynącą z idei liberalizmu porównałbym do ukochanego psiaka. Wymaga od człowieka odpowiedzialności i poświęcenia. Trzeba dać jeść, wyprowadzić na spacer, bawić się, wykąpać, zawieźć do weterynarza, dbać i pielęgnować. W zamian odwzajemni się bezwarunkową miłością i oddaniem. Przyniesie szczęście, towarzystwo, zabawę, radość i wiele, wiele więcej :), Jeśli psiaka zaniedbasz? Będzie głodował i chorował, aż w końcu zdechnie.Wolność w socjalizmie natomiast, jest jak ta pluszowa zabawka. Miękka, przyjemna, ładna i niewymagająca jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nie trzeba o nią dbać i można zostawić ją w każdym kącie. Pozornie wydaje się wspaniała, ale w gruncie rzeczy, to wypchana, sztuczna kukła i nic poza tym.
Źródło: Ostatni wpadło mi to do głowy. Chciałem się podzielić.

Kilka miesięcy temu prowadziłem wykład w szkole podstawowej. Na koniec jeden z dzieciaków podniósł rękę i spytał: "Proszę pana, czy pan się z kimś spotyka? Bo mam siostrę, która ma 22 lata i musi się wyprowadzić, żebym mogła mieć swój własny pokój" Dzieciaki są niesamowite. I bezlitosne

"Proszę pana, czy pan się z kimś spotyka? Bo mam siostrę, która ma 22 lata i musi się wyprowadzić, żebym mogła mieć swój własny pokój" Dzieciaki są niesamowite. I bezlitosne –

Przeczytaj ten tekst zanim przygarniesz psa Pochodzi on z Ciapkowa, schroniska w Gdyni i w świetny sposób przekazuje to, z czego trzeba sobie zdawać sprawę

Pochodzi on z Ciapkowa, schroniska w Gdyni i w świetnysposób przekazuje to, z czegotrzeba sobie zdawać sprawę – Jest wiele powodów dla których człowiek decyduje się zaadoptować psa ze schroniska. Większość stanowią ludzie kierujący się sercem, wzrusza ich los cierpiących zwierząt, chcą pomóc któremuś z nich, przygarnąć pod swój dach życiowego rozbitka. Są również tacy, którzy mają zamiar podarować komuś merdający ogonem prezent, zdarzają się osoby szukające okazji na pozyskanie bez wielkich kosztów rasowego psa lub dużego stróżującego zwierzęcia do budy. Niekiedy trudno podczas pierwszego kontaktu ocenić prawdziwe intencje zgłaszającej się do nas osoby, jej dojrzałość i odpowiedzialność. Za każdym razem staramy się niezwykle solidnie przeprowadzić wywiad z kandydatem na właściciela. Przestrzegamy zawsze przed braniem psa jako formy prezentu, zdarza się jednak, że taki prezent zaakceptowany przez jego odbiorcę, zostaje w jego domu do końca swoich dni. Decyzję o zakupie zwierzęcia bardzo często podejmujemy pod wpływem chwili, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Efekt złych decyzji można zobaczyć w schroniskach dla bezdomnych zwierząt na całym świecie, w milionach przerażonych i smutnych oczu.Tekst ten powstał dla tych, którzy starają się podchodzić profesjonalnie do wyboru psa, z którym – co często się zapomina, będą przez następnych piętnaście lat. Piętnaście lat! Uświadomienie sobie tego faktu jest już połową sukcesu. Przez ten czas trzeba będzie pójść z życiem na kompromis, ograniczyć wyjazdy, albo znaleźć sobie cierpliwych przyjaciół, zdać sobie sprawę z konieczności codziennego – wielokrotnego wychodzenia z psem na dwór, albo mniej wielokrotnego, ale intensywniejszego. Nie będzie miało znaczenia, że jesteśmy zmęczeni, że żona stara się o rozwód, że nie mamy pracy i że się starzejemy – pies musi wyjść na spacer, no chyba, że jesteśmy szczęśliwymi właścicielami ogrodu.Czasami spotykają nas niespodzianki. Uprzedzamy lojalnie, że szczekający donośnie burek z boksu 64 może sprawiać kłopoty wychowawcze, nie jest łatwym psem, stara się dominować a tymczasem po zabraniu do domu piesek staje się najłagodniejszym kanapowcem świata, wylegującym się godzinami w łóżku. Nakłaniamy właścicieli do sterylizacji odbieranych od nas zwierząt, aby niepotrzebnie nie mnożyć bezdomności. Czasami się mylimy, często jednak mamy rację. Trafiają do nas psy o różnej przeszłości, ich złożone zachowania jakże często wynikają ze złych doświadczeń jakie stały się ich udziałem zanim znalazły się w schronisku. Musimy być zapobiegliwi, zakładać najgorsze tak aby komuś nie stała się krzywda (zwierzęciu albo człowiekowi ). Zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego.Nasz apel brzmi – zanim zaadoptujesz, odetchnij, usiądź sam ze sobą i przemyśl swoją decyzję, czy zamierzasz się opiekować zwierzęciem przez najbliższe kilka, kilkanaście lat. Wbrew pozorom łatwiej rozstać się z człowiekiem, przyjaźń można zakończyć z dnia na dzień, rozstać się z chłopakiem, wyprowadzić od rodziców. Tymczasem zwierzę jest absolutnie od ciebie uzależnione. Opuszczone nie poradzi sobie w obcym świecie. Nie możesz napisać mu listu pożegnalnego, albo wysłać smsa z napisem żegnaj, bo go nie przeczyta. Nie zrozumie dlaczego wyrzucasz je z samochodu, przywiązujesz do płotu lub drzewa w lesie i nie wracasz. Dlaczego nagle zniknąłeś. Będzie cię szukało, za tobą tęskniło, będzie pragnęło twojego powrotu. Jesteś mu potrzebny, żeby przetrwać w świecie, którego zasad nie pojmuje. Pies, którego wyrzucisz nie zatrzyma się na czerwonym świetle, nie poczeka aż przejedzie pociąg, aby przebiec przez tory, nie znajdzie sobie dobrze płatnej pracy, nie wynajmie mieszkania, aby przetrwać zimę. Zastanów się dobrze, czy będzie cię stać na codzienne karmienie, opiekę weterynaryjną i pielęgnację? Czy twoje dochody są wystarczające? Tanie karmy powodują u psów i kotów biegunki i zatrucia pokarmowe. Aby nasze zwierzę było zdrowe trzeba w to włożyć trochę wysiłku i pieniędzy. Musimy się zdecydować albo kupujemy psu lepsze, gotowe karmy, albo przygotowujemy własne jedzenie (czyli znowu kwestia czasu). Gotujemy najlepiej ryż z mięsem i warzywami ( mięso, prócz tego z drobiu, może być surowe; warzywa też, ale dobrze je zetrzeć np. na tarce).Pamiętaj, że w naszym kraju szczepienie przeciwko wściekliźnie jest obowiązkowe, że psa dobrze jest odrobaczyć co pół roku (najlepiej raz na kwartał). Jeśli mieszkasz w mieście, musisz sprzątać po swoim psie. Każdego dnia powinniśmy na zabawę z nim poświęcić przynajmniej godzinę, szkolenie psa w profesjonalnej szkółce pomoże nam w jego właściwym ułożeniu i wzmocni łączące nas więzi
archiwum – powód

Wychowałem się w szarym blokowisku

Wychowałem się w szarym blokowisku – I nie wyobrażam sobie żebym mógł wyprowadzić się na wieś.

Kobiecą zemstę zapamiętasz do końca życia

Kobiecą zemstę zapamiętasz do końca życia –  Mąż porzucił swoją żonę po 37 latachmałżeństwa dla młodej i pięknej sekretarkiKrótko po rozwodzie kobieta była załamanai spędziła pierwszy dzień smutna, pakującswoje rzeczy do pudeł i walizek, a mebledo wielkich skrzyń. Drugiego dnia ekipaprzeprowadzkowa przewiozła jej rzeczyi meble do nowego mieszkaniaTrzeciego dnia usiadła na podłodze pustejjadalni, włączyła spokojną muzykę, zapaliładwie świece, postawiła półmisek z dwomakilogramami krewetek, talerz kawioru i butelkęzimnego białego wina i przystąpiła dokonsumpcii, aż już wiecej nie mogłaGdy skończyła jeść, w każdym pokojurozmontowała pręty karniszy, pozdejmowałaZ koncow zatyczki i do srodka Włozyła połowekrewetek i sporą porcję kawioru, po czymponownie umieściła zatyczki na końcachkarniszy. Potem cicho wyszła i pojechałado swojego nowego lokumGdy mąż wrócił do domu, wprowadził sięz nowymi meblami i z nową dziewczynaąPrzez pierwsze dni wszystko było idealne.Jednak z czasem dom zaczął śmierdzieć.Próbowali wszystkiego! Wyczyścili,wyszorowali i przewietrzyli cały domSprawdzili, czy w wentylacji nie ma martwychmyszy I wyprali dywany. W każdym kąciepowiesili odświeżacze powietrza. Zużylisetki puszek sprayów odświeżającychNawet wykosztowali się I wymieniliwszystkie drogie dywany. Nic nie działało.Nikt nie przychodził do nich w odwiedziny,robotnicy nie chcieli pracować w domu, nawetsłużąca się zwolniła. W końcu były mąż kobietyi jego dziewczyna zdesperowani musieli sięwyprowadzic. Po miesiącu nadal nie mogliznaleźć nikogo, kto zechciałby kupić cuchnącydom. Sprzedawcy nie chcieli nawet odbieraćich telefonow. Zdecydowali się wydacogromną sumę pieniędzy i kupić nowy domEks-małżonka zadniła do mężczyznyzwow sprawie porozwodowej i zapytała go przyokazji co słychać. Odpowiedział, że dobrze,że sprzedaje dom, ale nie wyjaśnił jejprawdziwej przyczyny. Wysłuchała go zespokojem i powiedziała, że bardzo tęskniza domemi że porozmawia z prawnikami,aby uporządkować sprawy w papierachw taki sposób, by odzyskać dMężczyzna, sądząc, że jego eks nie manajmniejszego pojęcia o smrodzie, zgodziłsię odstąpić jej dom za jedną dziesiątarzeczywistej ceny, o ile ona podpisze umowętego samego dnia. Przystała na to i w ciągugodziny dostała od niego papierydo podpisaniaTydzień później mężczyzna i jego dziewczynastali w drzwiach starego domu, patrzącz uśmiechem, jak pakowano ich meblei wsadzano na ciężarówkę, by zabrać jedo nowego domu... łącznie z karniszami
archiwum

...czeka nas cichy sylwester?

...czeka nas cichy sylwester? – Od jakiegoś czasu zastanawia mnie moda rezygnacji z oprawy pirotechnicznej na sylwestra. Jeden z koronnych argumentów - zwierzęta się boją, psy uciekają. Zaraz! Zdarza się że trzeba wyprowadzić psa na spacer w sylwestra o 0:00 - bo trzeba - stary pies, chory pies, pęcherz nie trzyma, zwieracze padają. Tylko psa wyprowadzamy w najbliższej okolicy - swojego bloku, kamienicy, a nie drugi koniec miasta. Zwierzęta boją się petard, wybuchów, hałasu ale nie tego z miejskiej iluminacji sylwestra. Tylko napiżdżania przez sąsiadów petardami, to dlatego zwierzęta się boją i uciekają. Bo "somsiad" jeb... "romem z balkonu wprost nam pod nogi, nasze i psa. Więc jaki jest sens rezygnacji z fajerwerków? Kasa kochanieńki kasa! Miasta oszczędzą bardzo dużo na tej modzie, dlatego tak chętnie się na nią rzuciły. I prawda jest taka że mają głęboko w d... wasze wystraszone psy, koty, kawie domowe i papugi. Gdyby naprawdę im na tym zależało to kasę zaoszczędzoną na fajerwerkach przeznaczyły by na schroniska.

Wieje, nie wieje, psa wyprowadzić trzeba

Wieje, nie wieje,psa wyprowadzić trzeba –

To jest Basia. Basia czasem lubi wyprowadzić swoje kury na spacer, ponieważ uważa, że one też mają prawo zobaczyć kawałek świata. Basia jest singielką

To jest Basia. Basia czasem lubi wyprowadzić swoje kury na spacer, ponieważ uważa, że one też mają prawo zobaczyć kawałek świata. Basia jest singielką –
archiwum

Na pierwszym wykładzie z mechaniki teoretycznej oznajmiono nam, że: 1. W szkole średniej mechanika nauczana była źle, 2. Wykładowcy dołożą wszelkich starań, aby nas oduczyć tego czego nas tam nauczono,

Na pierwszym wykładzie z mechaniki teoretycznej oznajmiono nam, że:1. W szkole średniej mechanika nauczana była źle,2. Wykładowcy dołożą wszelkich starań, aby nas oduczyć tego czego nas tam nauczono, – 3. Im szybciej nauczymy się patrzeć na mechanikę w nowy sposób, tym szybciej staniemy się prawdziwymi inżynierami. Nie zrozumiałem co do mnie mówili- z pierwszego kolokwium dostałem piękną, pękacie krągłą dwójkę. […] Nie jestem z tych, co się na wszystko godzą, poszedłem się więc wykłócić. "Postawił pan wartości podane w treści zadania do wzorów znanych panu ze szkoły średniej."- poinformował mnie pan doktor. "No właśnie, i otrzymałem właściwy wynik, odparłem. […]" "Pana zadanie nie na tym polegało- powinien Pan opisać matematycznie to zjawisko i z tego opisu wyprowadzić wzory, a dopiero na ich podstawie wyprowadzić wynik. […] Pan, jako inżynier, musi umieć rozwiązać każdy problem z mechaniki teoretycznej, a nie tylko te, które ktoś Panu wcześniej wytłumaczył. My chcemy nauczyć Pana praw ogólnych rządzących mechaniką, tak aby w przyszłości potrafił Pan rozwiązać każdy przypadek szczególny. W szkole średniej był Pan nauczony nie mechaniki, lecz właśnie kilku przypadków szczególnych".
archiwum

Gdy weszła do domu, zastała narzeczonego w łóżku z kucharką. Dziś wie, że to wszystko jej wina

Gdy weszła do domu, zastała narzeczonego w łóżku z kucharką.Dziś wie, że to wszystko jej wina – Historii takich jak ta jest wiele, ale być może niektórzy się opamiętają i zaczną doceniać to co mają i zrozumieją,  że dobra materialne, nigdy nie zastąpią szczerej relacji z drugim człowiekiem."Nie chcę dzielić się swoimi zdjęciami, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Musicie jednak wierzyć mi na słowo, że jestem zadbaną 40-latką, która nigdy nie narzekała na brak powodzenia. Lubiłam otaczać się luksusowymi rzeczami i mężczyznami, którzy byli tak samo pewni siebie jak ja. Jednak zacznijmy od początku…Do Warszawy przeprowadziłam się tuż po studiach. Nie wyobrażałam sobie, że pani adwokat z taką aparycją będzie mieszkać w małym miasteczku – wiedziałam, że muszę to zmienić, nie czekając na okazję. Moja mama trochę wtedy chorowała, narzekała na ból brzucha, ale zawsze uważałam, że jest hipochondryczką, dlatego nie zwracałam uwagi na jej płacz, gdy pakowałam ostatnie bagaże do auta. Ojca nigdy nie poznałam i może dlatego nie potrafiłam nigdy stworzyć relacji z mężczyzną, opartej na czułości i zaufaniu.Warszawa przyjęła mnie dość łaskawie, bo już po miesiącu mieszkania kątem u koleżanki z roku, znalazłam idealną pracę dla mnie i mogłam wyprowadzić się do miejsca, które w miarę odpowiadało moim oczekiwaniom. Oczywiście w przyszłości widziałam się w luksusowym apartamencie, ale na razie musiałam ‚przemęczyć się’ w skromnym M-3 w centrum miasta. Szybko zaczęłam odnosić sukcesy, ale nie ukrywam, że moja kariera opierała się na zagrywkach nie do końca fair. Życie mijało mi na ciągłej pracy. Nie spotykałam się z żadnym mężczyzną, nie licząc jednodniowych randek z facetami poznanymi w prestiżowych klubach.Nie myślcie sobie, że byłam aż tak bezduszna – chciałam mieć faceta na stałe, ale żaden nawet w połowie nie spełniał moich oczekiwań. Gdy przekroczyłam 35 lat, zdałam sobie sprawę, że nie spotkam mężczyzny, który będzie mi odpowiadać. Dlaczego? Bo miałam swoje wymagania. Przede wszystkim nie mógłby być to ktoś, kto zarabia mniej ode mnie. Musiałby dobrze wyglądać, umieć się zachować, znać wpływowych ludzi i lubić ‚bywanie’ na salonach jak ja. Gdy straciłam wszelkie nadzieje, wtedy na mojej drodze pojawił się ON. Wydawało się, że idealny kandydat dla mnie. Bogaty z domu, ale i posiadający dryg do interesów. Do tego nie był Polakiem, co w tamtym czasie było dla mnie wyjątkowo atrakcyjne. Paul szybko się we mnie zakochał i już po pół roku na moim palcu widniał pierścionek zaręczynowy. Momentalnie zaczęłam snuć plany odnośnie wesela i szukać idealnego na tę okazję miejsca. Nie zdecydowałam się na Polskę, ponieważ uznałam, że to może być zbyt pospolite. Wybrałam Grecję i pełen klasy pięciogwiazdkowy hotel. Miałam tylko problem z moją rodziną. Kogo niby miałabym z niej zaprosić? Siostry nie lubiłam, bo w wieku 23 lat wyszła za mąż za miłość z liceum. Szybko wpadli i lada moment stała się matką trójki dzieci. Nie znała żadnego języka, a jej Witek zachowywał się jak ostatni buc. Reszta rodziny także pozostawiała wiele do życzenia, dlatego w drodze wyjątku zaprosić chciałam tylko matkę.Spakowałam się na weekend i pojechałam do wioski pod Wrocław, aby odwiedzić matkę i zawieźć jej zaproszenie. Wybrałam się bez Paula, bo jeszcze odwołałby zaręczyny, gdyby zobaczył te skromne dwa pokoje z kuchnią. Długo nie byłam w rodzinnym domu, dlatego zdziwiłam się, gdy drzwi otworzyła mi moja matka, ale wyglądająca jak ktoś zupełnie inny. Od progu rzuciłam jej: „Ty zawsze nie umiałaś o siebie zadbać i dlatego byłaś sama”. Ona spojrzała na mnie zaszklonymi oczami i powiedziała: „Córeczko… Ja umieram”. Stanęłam jak wryta. Nie umiałam zachować się w tej sytuacji. Nie wiedziałam, co zrobić… Te uczucia były mi tak dalekie. Oczywiście zostawiłam jej 5 tysięcy złotych, ale wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i zdecydowałam, że wrócę do Warszawy. W czasie drogi w głowie miałam masę myśli. Moja matka chorowała od ponad roku na raka jajników, a ja nie odbierałam od niej telefonów lub krótko ją spławiałam. Nie miała nawet szansy na to, aby się zwierzyć, poradzić i poczuć wsparcie. Czułam się źle i to pierwszy raz w życiu. Płakałam… Też pierwszy raz.Chciałam bardzo wrócić do mamy, ale musiałam to wszystko przemyśleć u siebie w domu przez kilka dni. Czułam się jak dziecko, które zabłądziło we mgle. Te emocje były dla mnie zupełnie nowe. Podjechałam pod dom, weszłam do holu, ale z sypialni dobiegły odgłosy. Powoli otworzyłam drzwi i zobaczyłam MOJEGO Paula w łóżku z naszą kucharką… Z kobietą, która wygląda na 50 lat, mimo że jest młodsza ode mnie. Z kobietą, która ma nieślubne dziecko i żadnych skończonych studiów. Jednak nie wpadłam w szał. Kazałam jej się ubrać i wyjść a mojego narzeczonego zaprosiłam na rozmowę do gabinetu. Długo tłumaczył swoje zachowanie. Usłyszałam wtedy, że brakowało mu kobiety, która dostrzeże w nim mężczyznę, która da mu ciepło, miłość i poczucie, że to jest najważniejsze na świecie. Oświadczył, że miał mi to wszystko powiedzieć, ponieważ razem z Karoliną planują przyszłość. Przyjęłam to spokojnie. Nie wpadłam w szał. Oddałam mu pierścionek. Zadzwoniłam do wspólnika, że biorę pierwszy od 5 lat urlop i zamknęłam się w domu na dwa tygodnie. Od nikogo nie odbierałam telefonów. Zrobiłam rachunek sumienia. Doszło do mnie wtedy wszystko, ale obawiam się, że za późno.Mam 40 lat i zawsze było mi wszystkiego mało i gardziłam ludźmi, którzy nie odnieśli sukcesuWstydziłam się matki, pracującej w cukierni, a przyszłego męża wybrałam na podstawie tego, ile zarabia. Możecie mi nie wierzyć, ale poczułam się tak, jakbym przegrała życie. Siedziałam na marmurowych schodach z lampką drogiego wina w sukience Prady, nie mając tak naprawdę nic. W tym samym czasie, gdy doszło do mnie, jakim potworem się stałam, odwiedziła mnie moja siostra, mówiąc, że mama zmarła 4 dni po moim wyjeździe. Próbowali się do mnie dodzwonić, ale nie odbierałam. Nie wiem, jak potoczy się moje życie, ale czuję się tak, jakbym zaczynała od nowa, mając dług wobec wszystkich ludzi, zwłaszcza wobec mojej mamy, której poświęcenia dla nas nigdy nie doceniałam. Zostawiłam ją w najgorszym momencie, bo nie umiała sobie z tym poradzić. Pisząc to, czuję jakbym nago stała przed Wami wszystkimi i czekała na lincz. Jednak wierzę, że przeczyta to ktoś podobny do mnie sprzed kilku miesięcy i uświadomi sobie, że pieniądze to naprawdę nie wszystko."Błagam, ocknijcie się…
archiwum

Niemiecka ''precyzja''

Niemiecka ''precyzja'' – Mariusz Giżyński był wyraźnie wzruszony. To on przybiegł na metę jako pierwszy z biało-czerwonych. Po kilku minutach dołączyli do niego Henryk Szost i Arkadiusz Gardzielewski. Dziękowali kibicom, których na trasie było wielu. Nikt na miejscu nie był w stanie wyprowadzić ich z błędu...Ostatecznie w klasyfikacji drużynowej, do której liczy się suma czasów trzech najlepszych zawodników, Polska zajęła piąte miejsce za Włochami, Hiszpanią, Austrią i Szwajcarią
Źródło: rmf

Rada dnia: Jeśli chcesz kogoś wyprowadzić z równowagi, to powiedz mu, żeby się uspokoił

Jeśli chcesz kogoś wyprowadzić z równowagi, to powiedz mu, żeby się uspokoił –

Ten chłopak wychował się w domu dziecka. 15 lat temu, gdy był już wystarczająco duży, by się wyprowadzić, jego przechodzącą na emeryturę opiekunka powiedziała, że nie może go stracić

Ten chłopak wychował się w domu dziecka. 15 lat temu, gdy był już wystarczająco duży, by się wyprowadzić, jego przechodzącą na emeryturę opiekunka powiedziała, że nie może go stracić – Kobieta przygarnęła chłopaka i została jego ukochaną „babcią”. Jest nią do dziś. Szacunek.

Decyzją sądu bezrobotny syn musi wyprowadzić się z domu rodziców

Decyzją sądu bezrobotny syn musi wyprowadzić się z domu rodziców – 30-letni Michael Rotondo od lat żerował na rodzicach. Nie płacił żadnych rachunków i odmawiał pomocy w domu. Mężczyzna nie pracował i nawet nie próbował znaleźć pracy.Rodzice mieli tego dość i zwrócili się do sądu. Sędziemu w Nowym Jorku wystarczyło zaledwie 30 minut, żeby wydać wyrok i nakazał leniwemu synowi wyprowadzić się z domu rodziców.I bardzo dobrze! Brawa dla sędziego i dla rodziców, którzy postanowili kopnąć w dupę leniwego darmozjada, żeby w końcu wziął się do roboty
zwycięzca konkursu archiwum

Synku,

Synku,  – ale jak to chcesz się wyprowadzić?Przecież masz dopiero 40 lat
Źródło: Konkurs wygrany przez użytkownika margolcia23

Nowoczesne wychowanie dziecka...Tylko dlaczego?

Nowoczesne wychowanie dziecka...Tylko dlaczego? – "Irina P., matka dzieci, rozwiodła się ze swoim mężem jakiś czas temu, jednak para wciąż mieszkała pod jednym dachem. Nikt nie chciał wyprowadzić się z mieszkania. Kobieta postanowiła uprzykrzyć byłemu małżonkowi życie, by w końcu znalazł sobie inne lokum i zaczęła przeprowadzać do mieszkania swojego nowego partnera - 20-letniego Tadżyka, który przyjechał do Rosji do pracy. Mężczyzna czuł się tam jak w domu i nawet postanowił zająć się wychowaniem dziewczynek. 13 kwietnia 20-latek wpadł w szał i chwycił za to, co miał pod ręką, czyli kabel od ładowarki. Zaczął bić nim wijące się z bólu dziecko. Później wyciągnął ze spodni pasek. Na ten koszmar patrzyła dwójka dorosłych - matka oraz ojciec 4-latki. Nikt nie powiedział ani jednego słowa! Prawdopodobnie oboje bali się agresywnego mężczyzny.Wieczorem matka przemyła rany dziecka i posmarowała je jakąś maścią. Na policję jednak nie zadzwoniła. Na szczęście zrobił to znajomy ojca, który przyszedł do niego w gości.

Nie wiem czy ta historia wydarzyła się naprawdę, ale jedno jest pewne: zbyt wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele zawdzięcza swojej mamie

Nie wiem czy ta historia wydarzyła się naprawdę, ale jedno jest pewne: zbyt wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele zawdzięcza swojej mamie –  "Przez całe życie wstydziłem się swojej matki. Nie miała jednego oka i uważałem, że przez to jest wstrętna. Byliśmy biedni. Ojca nie pamiętam, a matka… Nigdy nie dostała dobrej pracy, bo kto zatrudni na dobrą posadę kobietę bez oka? Matka starała się jak mogła, żebym miał ładne ubrania, więc nie różniłem się od moich kolegów z klasy, ale moja matka w porównaniu do matek innych dzieci – takich pięknych, wypielęgnowanych i wystrojonych – wyglądała jak nędzna brzydula. Robiłem co mogłem, żeby ukryć ją przed kolegami.Jednak pewnego razu matka przyszła do szkoły, bo się stęskniła – też mi powód!!! Podeszła do mnie przy wszystkich!!! Nie wiem jakim cudem nie zapadłem się pod ziemię. Byłem wściekły, uciekłem i schowałem się w szatni. Następnego dnia, oczywiście, cała szkoła mówiła tylko o tym, jaką mam brzydka matkę. A może tylko tak mi się wydawało? Znienawidziłem ją.- Lepiej by było, gdybym w ogóle nie miał matki, niż miał taką jak ty! Wolałbym, żebyś umarła! – krzyczałem wtedy. Matka milczała.Najbardziej na świecie pragnąłem jak najszybciej wyprowadzić się z domu, odejść od matki. No bo co taka matka mogła mi zapewnić? Uczyłem się bardzo dobrze, potem, żeby kontynuować naukę, przeprowadziłem się do stolicy. Znalazłem pracę, ożeniłem się, kupiłem dom. Wkrótce na świat przyszły dzieci. Byłem dumny z tego, że sam wszystko osiągnąłem. Matki nawet nie wspominałem.Ale pewnego razu matka przyjechała do stolicy i przyszła do mojego domu. Dzieci nie wiedziały, że to ich babcia i zaczęły się z niej śmiać. Przecież moja matka była taka brzydka, a teraz, gdy zaczęła się starzeć – stała się również pokraczna, przygarbiona. Prawie zapomniany żal do matki wylał się ze mnie ponownie. Znowu ona!!! - Czego tu szukasz?!! – krzyczałem, wypychając ją z domu. – Postanowiłaś straszyć moje dzieci?!! Ośmieszyć mnie przed żoną?!!Matka opuściła mój dom w milczeniu.Minęło następnych kilkanaście lat. Odnosiłem same sukcesy w pracy. Byłem szczęśliwym ojcem i mężem. Kiedy otrzymałem zaproszenie ze szkoły na bal absolwentów, postanowiłem wziąć w nim udział. Teraz nie miałem się już czego wstydzić. Spotkanie z dawnymi kolegami było wesołe i wzruszające. Przed wyjazdem poszedłem na spacer i - sam nie wiem jak - dotarłem do swojego starego domu. Sąsiedzi rozpoznali mnie, powiedzieli, że moja matka umarła i przekazali list od niej. Nie zmartwiłem się za bardzo, a list chciałem od razu wyrzucić bez czytania.W pociągu jednak otworzyłem i przeczytałem. „Drogi Synku. Wybacz mi wszystko. Wybacz, że nie mogłam zapewnić Ci szczęśliwego dzieciństwa. Wybacz, że musiałeś wstydzić się za mnie. Wybacz, że bez pozwolenia przyjechałam do Twojego domu. Masz piękne dzieci i nie chciałam ich nastraszyć. Są podobne do Ciebie, dbaj o nie. Pewnie nie pamiętasz, ale kiedy byłeś całkiem malutki, miałeś wypadek i straciłeś oko. Oddałam Ci swoje. Więcej nie mogłam Ci w żaden sposób pomóc. Doszedłeś do wszystkiego sam. Ja po prostu cieszyłam się z Twoich sukcesów i byłam z Ciebie dumna. I byłam szczęśliwa. Twoja mama"