Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 208 takich demotywatorów

Portugalia wprowadziła możliwość wywłaszczenia w związku z planem odbudowy gospodarki. – Odnosząc się do tego tematu Independent Trader stwierdził, że „co więcej, jeśli chcesz otrzymać jakiekolwiek odszkodowanie, to musisz oddać bez protestu swoją nieruchomość. To jest klucz”.– Boję się, że w pierwszej kolejności pójdą na ogień np. fundusze inwestycyjne, które mają spore ilości nieruchomości, później zostaną wywłaszczone hotele, po to, żeby przejąć ich nieruchomości, jak to ma miejsce w Polsce – kontynuował.Independent Trader podzielił się także dość ciekawą informacją dotyczącą Polski. – W Polsce dla przykładu w 2018 roku powstał Polski Holding Hotelarski – w 2018 roku, zaledwie trzy lata temu – który dzisiaj, korzystając z tego, że wskutek lockdownu zaorano gospodarkę i tym samym cały przemysł hotelarski, przejął na tyle dużo hoteli, że stał się drugim największym potentatem hotelarskim w Polsce – zdradził.– Mówimy o firmie, które za nasze pieniądze przejmuje po prostu hotele z rąk prywatnych. I to samo się szykuje w Portugalii, tylko że w imię wyższej konieczności
Poczta Polska uznała reklamację zaginionej przesyłki za nieuzasadnioną przez epidemię Covid-19. Nie mamy Pańskiej przesyłki ale jest epidemia, więc to nie nasza wina. Czy ktoś zna gorszą firmę? –  Biuro Wsparcia Klientów, działając na podstawie art. 4 ustawy z dnia 23 listopada 2012 roku Prawo pocztowe (tekst jednolity Dz. U. z 2020r., poz. 1041), przepisów dotyczących zagranicznego obrotu pocztowego - art. 19 Światowej Konwencji Pocztowej Doha 2012 (Dz. U. z 02.10.2015 r., poz. 1522), wraz z aktami wykonawczymi art. RL 154 Regulaminu Poczty Listowej Berno 2013, uprzejmie informuje, że zgłoszona reklamacja została rozpatrzona i uznana za nieuzasadnioną. Z uwagi na obecnie panującą epidemię COVID-19 w Polsce i na świecie, nie jesteśmy w stanie przeprowadzić postępowania wyjaśniającego i ustalić losów reklamowanej przesyłki. Wyjaśniamy, iż zgodnie z art. 24 ust. 2 pkt 1 Światowej Konwencji Pocztowej, kraje członkowskie i wyznaczeni operatorzy nie ponoszą odpowiedzialności w przypadku działania siły wyższej, a tym samym, zgłoszona reklamacja nie pociąga za sobą roszczeń odszkodowawczych. Przepraszamy za wszelkie kłopoty i niedogodności związane z przedmiotową sprawą, jednak biorąc pod uwagę przytoczony powyżej przepis, nie możemy uznać reklamacji i zadośćuczynić zgłoszonym roszczeniom. Od niniejszej decyzji przysługuje prawo wniesienia odwołania do Działu Odwołań, Biura Wsparcia Klientów, za pośrednictwem Biura Wsparcia Klientów, ul. Łączyny 8 00-900 Warszawa, w terminie 14 dni od dnia otrzymania niniejszego pisma. Z poważaniem Stanowisko ds. reklamaca Katarzyna a www.poczta-polska.pl Poczta Polska Spółka Akcyjna ul. Rodziny Hiszpańskich 8, 00-940 Warszawa tel. 22-656-50-00, faks 22-656-59-15 NIP: 525-000-73-13. KRS: 00 00 33 49 72 Sąd rejestrowy: Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy kapitał zakładowy: 774.140.000 zł, w całości wpłacony Adres jednostki: ul. Łączyny 8. 00-900 Warszawa
 –
Jak dla mnie - ziobro zaskoczenia –  Sędzia z zerowym poparciem kolegium awansował do sądu wyższejinstancji. "Jest rycerzem Ziobry"Manin Petrei 13 mae 2021|Fer. Po KaenaeportetaNeO etat sędziego Sądu Okręgowego w Katowicachubiegało się dwoje sędziów. Jeden miał 30 punktówpoparcia kolegium, a drugi - ani jednego. Cieszy sięjednak zaufaniem Zbigniewa Ziobry. I Krajowa RadaSądownictwa zdecydowała, że to on awansuje.DEMOTYWATORY.PLJak dla mnie - ziobro zaskoczenia
Jak tłumaczą władze Peugeota, nowe logo ma symbolizować firmę jako producenta bardziej prestiżowych samochodów, co ma mieć związek z pojawianiem się w ofercie Peugeota aut z wyższej półki –
archiwum
Spartańskie dyskonty – W Polsce zaczynają pojawiać się "hard dyskonty", czyli sklepy, które dzięki sprzedawaniu produktów w tańszych opakowaniach, brakowi reklam, gazetek, a nawet półek (towary bierzesz prosto z palet) mają ceny niższe o co najmniej 20-30% niż w innych sklepach. TRZYMAM KCIUKI ZA TE SKLEPY! Może i produkty są w większości dalekie od ideału, ale być może zachęci to sprzedawców towarów wyższej jakości do walki o klienta ceną, a nie reklamami, wystrojem wnętrz i kolorowymi paczkami!
Prostytucja to jedyny zawód, w którym możesz żądać wyższej płacy za to,że nie masz doświadczenia –
Pan na zdjęciu to Henrik Huseby, właściciel malutkiego warsztatu naprawy telefonów w Norwegii, gdzie właściciele IPhonów naprawiali swoje telefony. Apple pozywa go obecnie o 25000$ i żąda od niego zniszczenia wszystkich IPhonów, które naprawił. Sprawa jest obecnie w sądzie wyższej instancji –
Chińczycy odpalili "sztuczne Słońce", które osiąga temperaturę większą niż prawdziwe – Chińscy naukowcy ogłosili kolejny sukces na drodze do stworzenia źródła czystej energii. Po raz pierwszy uruchomili reaktor fuzji jądrowej HL-2M Tokamak.Chińska państwowa telewizja poinformowała, że w piątek 4 grudnia po raz pierwszy z sukcesem uruchomiono "sztuczne słońce", czyli reaktor fuzji jądrowej. Ta informacja oznacza, że Chiny dokonały kolejnego postępu w dziedzinie badań nad energetyką jądrową.Równocześnie uruchomienie reaktora to krok w kierunku opanowania technologii fuzji jądrowej, która może stać się źródłem najczystszej energii. Reaktor odtwarza bowiem reakcje zachodzące w jądrze Słońca.Wewnątrz reaktora wytwarzane jest bowiem pole magnetyczne zdolne do "uwięzienia" plazmy podgrzanej do temperatury przekraczającej nawet 150 mln stopni Celsjusza, czyli temperatury dziesięciokrotnie wyższej niż ta, która panuje w jądrze Słońca.Chiński reaktor zlokalizowany jest w południowo-zachodniej prowincji Syczuan. Jego budowa została ukończona w 2019 r., a badania chińskich naukowców nad fuzją prowadzone są od 2006 r.Reakcja fuzji jądrowej polega na łączeniu jąder lżejszych atomów w jądro jednego cięższego - przy tym procesie wydzielane są ogromne ilości energii bez równoczesnego uwalniania jakichkolwiek gazów cieplarnianych.Obecnie jednak technologia jest droga, a dokonanie fuzji jądrowej wymaga dostarczenia większej ilości energii niż jest uwalniania w jej trakcie
Sebastian Jankiewicz to przykład ratownika z prawdziwego powołania. Do godziny 15 pełni rolę dyrektora w szpitalu, a potem zakłada kombinezon i kontynuuje pracę jako ratownik medyczny, często do samego rana. Jak przyznaje - "Śpię w międzyczasie" – – Staram się dyżurować w poniedziałki, środy i piątki. Z karetki wychodzi się późno, tyle jest wyjazdów, tylu pacjentów w stanie zagrożenia życia, których transportujemy pod respiratorami do placówek wyższej rangi, będąc w kombinezonach ochronnych – wyjaśnia Jankiewicz i dodaje – ile mamy sił, tyle tym pacjentom pomagamy.

Policjantka mówi o trudnym okresie w jej zawodzie, ale też znajduje pozytyw - to dobry czas dla tych, którzy chcieliby zostać policjantem

 –  Z pamiętnika policjantki Dziś wyjątkowo bez uśmiechu.Kilka faktów:1. Na dzień 31 grudnia 2019 roku w Policji brakowało 4461 funkcjonariuszy.2. Na dzień 1 października 2020 roku brakuje 6990 funkcjonariuszy.3. W 2020 roku do służby przyjęto 2334 osoby, a 4774 policjantów odeszło ze służby.4. Najgorsza sytuacja jeżeli chodzi o liczbę wakatów jest w Komendzie Stołecznej Policji, gdzie brakuje 1231 policjantów, co stanowi 12,30% stanu.5. W Wyższej Szkole Policji wakaty to aż 15,98% (brakuje 39 policjantów).6. Niekwestionowanym liderem (ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu) jest CPKP- Centralny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji „BOA”, gdzie brakuje aż 23,11% stanu osobowego jednostki, czyli 52 funkcjonariuszy.Jako, że zgadzam się ze stwierdzeniem, że statystyka jest jak kobieta w bikini i pokazuje wiele, ale to co najważniejsze jest zakryte,to powiem jedynie tyle:1. Problem zwiększającej się liczby wakatów jest wielopłaszczyznowy i sytuację potęguje epidemia koronawirusa, m. in. wstrzymany do niedawna na kilka miesięcy nabór, a aktualnie działające w bardzo ograniczonym zakresie szkoły policji.2. Dodatkowo na dzień dzisiejszy niemal 1500 policjantów jest zakażonych koronawirusem, a ponad 2200 przebywa na kwarantannie.A teraz pozytywy:1. Jeżeli chcesz zostać policjantem to jest to dobry czas. Duża liczba wakatów to większe szanse na pomyślne przebrnięcie przez sito rekrutacji i założenie niebieskiego munduru.2. Każdy „kocha” kontrterrorystów i o służbę w tej jednostce dostaje bardzo dużo pytań, zatem ogłaszam wszem i wobec, że statystyka mówi, że to idealny czas, aby tam aplikować. Tu uwaga: mogą to zrobić tylko policjanci w czynnej służbie.I najważniejsze:Poczuj się przez chwilę jak Komendant Główny Policji i daj znać w komentarzu jaki masz pomysł na zmniejszenie liczby wakatów.

Kontrowersyjna i mało znana historia Komisji Edukacji Narodowej:

 –  Tomasz Tokarz1f3 gtgsodSpoz.fanansoromred  · Jutro chyba najdziwniejsze święto w roku.Zawsze ze zdumieniem reaguję na huczne obchody święta edukacji narodowej, potocznie nazywanego dniem nauczyciela. To bardzo symptomatyczne, że za dzień swojego święta stan nauczycielski obrał datę powołania scentralizowanego molocha, zwanego Komisją Edukacji Narodowej.Jakieś były jej osiągnięcia? W oczach współczesnych zasłynęła głównie malwersacjami. Jej największym „dokonaniem” były niewyobrażalne wręcz przekręty finansowe. Jak do tego doszło? W 1773 roku grupa wpływowych polityków, suto opłacana przez Rosję („płatni zdrajcy, pachołki Rosji” — tu akurat nie ma nic z emfazy), ta sama grupa, która właśnie przeprowadziła I rozbiór (Ignacy Massalski, Adam Poniński, Michał Poniatowski, Andrzej Młodziejowski, Franciszek Branicki czy August Sułkowski), wpadła na pomysł, by przekierować do swoich kieszeni olbrzymi majątek jezuitów (wart 30 milionów ówczesnych złotych). Nie dało się tego zrobić wprost. Dlatego wymyślili, że powołają Komisję Edukacji Narodowej, do której spłyną pieniądze, a z niej… tam, gdzie powinny. Niedalekie od prawdy będzie stwierdzenie, że KEN powstał głównie po to, by zakamuflować największy w dziejach I Rzeczypospolitej skok na kasę.Szefem Komisji, czyli głównym dyspozytariuszem fruktów, został Ignacy Massalski. Na konta jego współpracowników też poszły spore sumy. I tak rozeszło się 90% majątku jezuitów. Dopiero po kilku latach, kiedy nie udawało już się ukrywać skali malwersacji, a Massalski wystarczająco się wzbogacił, został… odwołany. Ręka ulicznej sprawiedliwości dosięgnęła go dopiero w czasie insurekcji kościuszkowskiej, kiedy został skazany przez społeczność Warszawy na śmierć przez powieszenie.No dobra, powiecie: kradli, oszukiwali, malwersowali, brali rosyjskie dukaty, ale jednak stworzyli coś wielkiego. Ale właściwie co? Gdyby spytać przeciętnego nauczyciela biorącego udział w uroczystościach, co takiego osiągnęło to pierwsze ministerstwo w Europie, że warto tak czcić jego powstanie, z jakiej okazji te kwiatki i apele, to najpewniej zapadnie głucha cisza — bo właściwie nie wiadomo. Przez dwadzieścia lat wydano kilkanaście podręczników i zreorganizowano już istniejące szkoły średnie. Jak widać reorganizacja szkół dla samej reorganizacji to stara polska tradycja. Na plus można zaliczyć na pewno powołanie nowych szkół elementarnych. Niemniej większość tego typu placówek (spośród tych funkcjonujących w 1793 roku) istniała już przed powstaniem Komisji.Poza tym, czy rzeczywiście można mówić o przełomie mentalnym związanym z działalnością KEN w tym obszarze? Szkół elementarnych nie zakładano przecież, by emancypować masy, tylko by łatwiej indoktrynować chłopów. Chodziło o utrwalenie ich pozycji społecznej. Chłopi mieli umieć czytać i pisać, by bardziej efektywnie pracowali na polu pana. By przyswoili instrukcje oraz umieli wyliczyć, ile trzeba oddać panu w czynszu. By zrozumieli, że ich losem jest służenie właścicielowi i plebanowi. Bo przecież nikt nie mówił o zniesieniu pańszczyzny. Chłopi posyłani do szkół dalej pozostawali poddanymi.W ustawie KEN z 1783 roku („Ustawa KEN dla stanu akademickiego i dla szkoły”) wskazywano, że "każdy chętniej i dokładniej wykona obowiązki swoje […] kiedy go nauczą, jako i dlaczego podległym być należy". Uczeń miał się modlić i słuchać nauczyciela. "Kiedy się nauczysz za młodu słuchać starszych, nie będzie Ci przykro w dalszym wieku być podległym prawu i zwierzchności, pod którą Cię wola Boska podda. Każdy musi mieć kogoś nad sobą i znać wyższą władzę".W kluczowym dokumencie wychowawczym KEN, czyli „Nauce obyczajowej dla ludu” Grzegorza Piramowicza, podkreślano bardzo wyraźnie, że uczeń nie powinien czytać takich książek, które mogłyby go zbałamucić wizją awansu do klasy wyższej. "Jednak te względem czytania książek przestrogi zachować powinieneś; […] żebyś się próżną ciekawością w rzeczach wyższych nad potrzeby swego stanu, nad swoje pojęcie nie uwodził". Piramowicz wskazywał dalej: "Chce od ciebie Bóg, byś od młodości przywykł do życia roboczego" i zaleca uczniowi modlitwę: "Boże daj mi wieczny wstręt do próżniactwa tak szkodliwego, a utrzymaj we mnie tę miłość pracy, do które mię przez mój stan powołałeś"Piramowiczowi chodziło de facto (jak wskazują historycy) o "wychowanie dzieci wiejskich na wiernych poddanych, znoszących z pokorą swą niewolę, wyzbytych jakichkolwiek pragnień zmian na lepsze" (cyt. za: Historia wychowania, pod red. Ł. Kurdybachy).Co tak serio świętujemy 14 października? Przekształcenie nauczycieli w urzędników ministerstwa? To nadało wartość ich pracy? Czy naprawdę nauczyciele nie istnieli przed powołaniem centralnego urzędu? Czy najważniejszym atrybutem tego szlachetnego zawodu ma być status funkcjonariusza państwowego?
archiwum – powód
Robert Lewandowski został magistrem wychowania fizycznego, po tym jak zdał na piątkę egzamin w Wyższej Szkole Edukacji w Sporcie – Gratulacje!
 –  problemami zdrowotnymi stulejkami; HPV. Nie odpowiadam na wiadomosci SMS. Absolutnie nie wymagam prezentów od Ciebie choc nie ukrywam ze lubie byc rozpieszczana. Jeśli masz ochotę i sprawia Ci przyjemność rozpieszczanie kobiety prezentami. Jeśli masz ochotę przynieść mi coś w prezencie, najchętniej przyjmę coś z listy poniżej: - wino słodkie lub półsłodkie, - szampan, - kwiaty (róże, tulipany, drobne kwiaty doniczkowe) - uwielbiam czytac ksiazki z gatunkow psychologi, biznesu, romansow, komedii, akcji oraz science fiction - karty podarunkowe do drogerii - najchętniej Douglas, Rossmann, Sephora - voucher na zabieg w salonie kosmetycznym (zabieg do wybrania przeze mnie) - voucher na przejazdy po torze wyścigowym jako kierowca lub pasazer, na jazde konna, snowbird, narty, - kosmetyki do pielęgnacji z wyższej półki np kremy Z bardziej kosztownych prezentów: - seksowna bielizna - szpilki - zabawki i gadżety erotyczne (np. wibrator, dildo, lush, masażer łechtaczki) - perfumy Carolina Herrera " Good Girl " - perfumy Paco Rabanne "Olympea' - perfumy Cacharel "Amor Amor" - perfumy Escada "Sorbetto Rosso - perfumy Chanel " Chance Eau Tendre - perfumy VERSACE BRIGHT CRYSTAL - biżuteria złota lub pierscionki złote lub srebne, firma Apart, Swarovski, Yes, Kruk - szczoteczka soniczna do twarzy Clarisonic
Powstała strona podatkidudy.pl, która wylicza podatki i obciążenia, których  wprowadzenie podpisał prezydent Andrzej Duda – Są to między innymi: • podatek bankowy • podatek handlowy • opłata "denna"  • opłata "wodna" • opłata "mocowa" • podwyższenie akcyzy • podwyższenie opłaty za wywóz śmieci • podwyżka opłat sądowych • utrzymanie wyższej (23%) stawki VAT
archiwum – powód
Bosak ma średnie wykształcenie. Odbył kurs dziennikarski w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu u Rydzyka.Zaśmierdziało mi teraz PiSem. – Ogólnie chłop bez wykształcenia,  po kursie u Rydzyka. Dlatego teraz dociera do mnie, czemu znajomi sympatycy PiSu nagle zaczęli go popierać. Pomijając to wszystko koleś bez wykształcenia ma reprezentować mój kraj i mnie.
Źródło: Do rzeczy
Powtarzam: ochroniarz –
archiwum – powód
Wy się śmiejecie, a to absolwenci Wyższej Szkoły Lansu i Baunsu –
 –  Ja: babciu, może wyjaśnię jeszcze raz. Jestem agnostykiem. Nie odrzucam istnienia siły wyższej, ale też nie potwierdzam, że taka jest, poniewaz uważam, że nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić. Zrozumiałaś babciu? Babcia: tak, zrozumiałam. Babcia: jesteś antychrystem.

Jak czytam tego typu posty to szlag mnie trafia, w jakim ja ku*wa kraju żyję...

 –  Dariusz Misiuna28 marca o 21:28 · DŁUGI TYDZIEŃ W PIEKLE CZYLI W POLSCEPiątek: Rano przywożę matkę z warszawskiego szpitala-widmo na ul. Banacha, gdzie miała „prosty zabieg” bronchoskopii w związku z komplikacjami choroby nowotworowej. W szpitalu wybuchła epidemia, lekarze jednak nie używali maseczek. Dowiaduję się za to, że pomimo jej zerowej odporności kazano jej długo czekać w Izbie Przyjęć oraz przechodzić przez salę z brudną pościelą. Po powrocie do domu dostaje wysokiej gorączki. Myślimy, że to może być reakcja organizmu po zabiegu, choć wzbudza to w nas niepokój.Sobota: Matka rano ma 40 stopni. Dochodzi uporczywy kaszel. Próbuję dodzwonić się do przychodni, nikt nie odbiera. Pojawia się we mnie myśl, że należałoby sprawdzić, czy nie zarażono jej koronawirusem. Wydzwaniam też do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej, również bez skutku. Telefoniczny konsultant Narodowego Funduszu Zdrowia twierdzi, że należy uderzać do WSE lub do szpitala zakaźnego. Dzwonię więc na Wolską, nikt nie odbiera. Próbujemy zbić temperaturę paracetamolem. Obniża się o kilka stopni by po kilku godzinach rosnąć do 40. Kaszel się nasila.Niedziela: Matka rano ma 40,5 stopni. Dzwonimy na pogotowie. Dowiadujemy się byśmy „nie blokowali linii”, ponieważ „jak ktoś ma białaczkę i chłoniaka, to nie jest powód dla wzywania pogotowia, zajmujemy się tylko koronawirusem”. Przychodnia milczy. Instytut Hematologii, w którym przechodziła chemioterapię, również milczy. Lekarz kontaktowy z Banacha jako jedyny odbiera telefon. Mówi, że bardzo mu przykro, ale system jest niewydolny i dopóki u matki nie wykluczą koronawirusa, nie przyjmą jej do Instytutu Hematologii. Sugeruje jak najszybsze wezwanie karetki do zakaźnego, ponieważ przejazd samochodem wiąże się z dłuższą ścieżką oczekiwania, której może nie przeżyć. Ponieważ na Wolskiej ani Wołoskiej nikt nie odbiera, piszę mail do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej. Matka kaszle i ledwie łapie oddech.Poniedziałek: Matka niknie w oczach. Raz jeszcze dzwonię na pogotowie i mówię o dusznościach. Bardzo niechętnie, ale przyjmują zlecenie. Przyjeżdża wóz pancerny. Ratownicy ubrani w potrójne mundury najpierw rozmawiają ze mną przez megafon, potem opieprzają za to, że mój 95-letni ojciec i zatrudniona opiekunka nie noszą maseczek, w końcu zaś po bardzo niemiłej rozmowie zabierają matkę do szpitala na Szaserów, gdzie robią jej test na koronawirusa. Po półtoragodzinnym oczekiwaniu na powrotny transport medyczny, wraca do domu. Temperatura rośnie do 41 stopni, a mnie gotuje się krew i pęka serce.Wtorek: Czekamy na wyniki testu, które obiecano nam przedstawić w ciągu jednego lub dwóch dni. W międzyczasie dodzwaniam się do lekarza rodzinnego i proszę o jakąkolwiek pomoc, ponieważ matka tak koszmarnie się czuje, że może nie doczekać wyników badań. Słyszę, że nie może narażać swojego zdrowia oraz innych pacjentów, a poza tym to, wbrew temu co mówią w telewizji, nie jest zobowiązana do całodobowego dyżuru pod telefonem, tylko pracuje do 14. W radiu słyszę głos kogoś z rządu o wielkich sukcesach w walce z epidemią oraz o tym, że warto być cierpliwym, ponieważ „cierpliwość to dobro”. Jestem zły, jestem wściekły, jestem wkurwiony. Patrzę na zegar, jak klik, klik, minuta po minucie ucieka życie, nie dzwoni nikt z wynikami testu. Nie mam już serca rozmawiać ze „służbą” zdrowia. Telefon chwyta Samuela. Dzwoni od instytucji do instytucji, od lekarza do lekarza. Słyszymy dziesiątki pustych słów o procedurach, niemocy, wyższej konieczności. Zapisujemy kolejne numery telefoniczne. Nie sposób dociec, gdzie można otrzymać wyniki testu.Środa: Nad ranem dzwoni pani z WSE. Trzy dni od zgłoszenia. Prosi o nasze dane i mówi, że zostaniemy objęci kwarantanną. Pytam, czy mogą nam dostarczyć jakąś pomoc? Słyszę, że oni nie są od tego. Dziękuję pięknie za rozmowę. Kolejne telefony. Kolejne puste słowa. Zbywanie, ignorowanie, zabawa w gorący kartofel. Opiekunka rodziców ucieka na Ukrainę. Matka już niemal kona.Czwartek: Ostatecznie udaje się nam dodzwonić na Oddział Dermatologii szpitala na Szaserów przerobiony na punkt badań zakaźnych. Słyszymy, że matka nie ma wirusa. Możemy więc działać dalej. Tylko że nikt nie odbiera telefonów. A matka niknie. W końcu dodzwaniamy się do Instytutu Hematologii. Jeśli otrzymamy potwierdzenie na piśmie, że matka nie ma wirusa, przyjmą ją do siebie… w poniedziałek. Czy was do reszty porąbało, przecież moja matka może nie dożyć poniedziałku? Nasze argumenty zostają wysłuchane. Po dość trudnej rozmowie ze szpitalem na Szaserów i tekstach o procedurach, wyższej konieczności i niemocy, okazuje się, że jednak można wydrukować dany dokument i ktoś może go podpisać. W szpitalu nie ma skanera, więc jedziemy i odbieramy go sami.Piątek: Matka na w pół przytomna trafia do Instytutu Hematologii. Muszę zawieźć ją sam, gdyż karetka mogłaby ją zawieźć tylko do najbliższego szpitala. W drodze, co kilka minut, spoglądam na nią, czy jeszcze oddycha. Przetaczają jej krew. Podłączają pod aparat tlenowy. Trzymają na pustym oddziale. Robią kolejny test na obecność wirusa.