Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 66 takich demotywatorów

Kiedy twoja dziewczyna zaprosiła cię do baru, żebyś poznał jej tatusia –
0:17
Chcą robić z ludzi idiotów, a tak naprawdę pokazują tylko swoją głupotę pychę i arogancję przed obywatelami – "Dlaczego mam się do dymisji podawać? No to co, że jestem teściem ministra? Tu nie ma żadnego nepotyzmu, bo teść to nie jest rodzina. Rodzina to jest pokrewieństwo z krwi, a to jest nabyta sprawa" – mówi Interii Eugeniusz Daciuk, dyrektor Zarządu Zlewni w Zamościu podległej Wodom Polskim, a prywatnie: teść wicepremiera Jacka Sasina
Kaszanka nie wędlina, teść nie rodzina… czy jakoś tak… – Swoją drogą to przykre, że nawet teść się już do niego nie przyznaje… TEŚĆ JACKA SASINA PRACUJE W WODACH POLSKICH. MÓWI O ZIĘCIU: TO NIE JEST RODZINA Łukasz Szpyrka LUI\/-kL xrYhl\łk I ł godz. 30 minut temu KOMENTUJ (727) - Dlaczego mam się do dymisji podawać? No to co, że jestem teściem ministra? Tu nie ma żadnego nepotyzmu, bo teść to nie jest rodzina. Rodzina to jest pokrewieństwo z krwi, a to jest nabyta sprawa - mówi Interii Eugeniusz Daciuk, dyrektor Zarządu Zlewni w Zamościu podległej Wodom Polskim, a prywatnie teść wicepremiera Jacka Sasina. Jacek Sasin , ,-Jotr Molecki /East News Nie tylko szwagierka wicepremiera Jacka Sasina, ale także jego teść pracuje w państwowej spółce. Eugeniusz Daciuk jest dyrektorem Zarządu Zlewni w Zamościu, która podlega Wodom Polskim. To przedsiębiorstwo, które powstało kilka lat temu i odpowiada za szeroko pojętą gospodarkę wodną w naszym kraju. Ostatnio, przy okazji powodzi na południu Polski, słychać o nim nieco częściej.
archiwum
Księża – zgodnie z prawem kanonicznym – nie mogą zakładać firm, kupować działek, nieruchomiści czy prowadzić inwestycji bez zgody kurii. – oj tam oj tam - mój były "teść" miał i dom i babę i na wakacje sobie 2 x w roku wyjeżdżali z kolegami księżmi (oni też z babami) i wielkie mi halo zaraz - taki kraj......
Pewnie z zażenowania wstał i do domu dotarł na własnych nogach... –
A wszystko przez to, że prezes Naczelnej Izby Lekarskiej i Główny Inspektor Sanitarny ostrzegli ludzi przed szarlatanem i jego zagrażającymi zdrowiu i życiu metodami walki z koronawirusem – Oto teść ich oświadczenia, które nie spodobało się Jerzemu Ziębie:"Informacje upowszechniane na ww. stronach internetowych(J. Zięby) w związku zagrożeniem ze strony koronawirusa stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Stanowczo podkreślamy, iż informacje te nie są poparte badaniami naukowymi i uznaną wiedzą medyczną. Rekomendujemy zachowanie szczególnej ostrożności i zdrowego rozsądku w korzystaniu z dostępnych w internecie informacji, często przekłamanych lub nieprawdziwych, przez co mogących w efekcie spowodować poważny uszczerbek na zdrowiu. Odradzamy eksperymentowanie z wszelkiego rodzaju pseudo poradami lub pseudo terapiami" Jerzy Zięba pozwał prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej za ostrzeżenie przed „Ukrytymi terapiami” Jerzy Zięba złożył pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko szefowi Naczelnej Izby Lekarskiej, prof. Andrzejowi Matyi. Chodzi o wspólne oświadczenie, opublikowane w lutym br. przez prof. Matyję i Głównego Inspektora Sanitarnego, przestrzegające przed terapiami Zięby, ogłaszanymi na Facebooku. Pozywający domaga się przeprosin, zadośćuczynienia i zasądzenia kwoty 10 tys. zł na cel społeczny.
Ile znaczy motywacja –
 –  STAROPOLSKIE NAZWY POWINOWACTW:			DLA ŻONY:		DLA RODZICÓW:	MATKA MĘŻA	ŚWIEKRA	MĄŻ CÓRKI	a*OJCIEC MCŻA	ŚWIEKIER	ŻONA SYNA	SNECHASIOSTRA MĘŻA	ZEŁWA	MATKA ZIĘCIA	SWATKAJEJ MĄŻ	ZEŁWIN	OJCIEC ZIĘCIA	SWATBRAT MĘŻA	OZIEWIERZ	MATKA SNECHY	WSPÓŁTEŚCIOWAJEGO ZONA	JĄTREW	OJCIEC SNECHY	WSPÓŁTEŚĆDLA MĘŻA:		DLA RODZEŃSTWA:	MATKA ŻONY	TEŚCIOWA	ŻONA BRATA	BRATOWAOJCIEC ŻONY	TEŚĆ	MĄŻ SIOSTRY	SWAKSIOSTRA ŻONY	ŚWIEŚĆ		JEJ MĄŻ	PASZE NOG		BRAT ŻONY	SZURZY		JEGO ŻONA	SZURZYNA
archiwum
Nawet jak poznasz teścia nigdy się nie zrażaj oto tajemnicza sukcesu –
Koza zjadła 20 tysięcy euro w gotówce. Skończyła na rożnie – Milena Simic i jej mąż zbierali pieniądze na zakup 10 hektarów ziemi w wiosce Ranilowić w Serbii. Przygotowali sumę 20 tysięcy euro w gotówce. Pieniądze położyli na stole, czekając na sprzedającego, który do nich zmierzał. Wtedy do domu wdarła się ich koza o imieniu Belka.Teść wyszedł rano po paszę dla zwierząt. Nie zauważył, że drzwi pozostały otwarte. Koza, która mieszkała z nami od kilku lat, weszła do domu i zaczęła jeść pieniądze ze stołu - wspomina Milena w rozmowie z dziennikarzami.Kiedy usłyszeliśmy szelest, mąż poszedł zobaczyć co się dzieje. Okazało się, że Belka zjadła wszystkie pieniądze ze stołu, zostało chyba 300 euro, wszystkie inne zostały pogryzione lub zjedzone - żali się.Kobieta mówi, że jej mąż od tamtej pory “milczy i patrzy się w jeden punkt". Koza - za karę - została upieczona na rożnie
Kilka lat temu moja teściowa zaczęła czytać „Egzorcystę" i stwierdziła, że to najbardziej złowroga ksiązka jaką czytała; tak zła, że nie była w stanie jej skończyć. Nie chciała nawet mieć jej w domu, więc poszła nad morze i wyrzuciła ją do wody – Kupiłem drugi egzemplarz, zamoczyłem go i położyłem jej na stoliku przy łóżku. Teść powiedział mi później, że pierwszy raz w życiu widział, żeby jego żona zemdlała. Będę się smażył w piekle, ale pójdę tam śmiejąc się do rozpuku
archiwum
Najgorszy teść na świecie... – albo zięciu trochę mało męski
Rodzice kazali nastoletniej córce oddać dziecko do adopcji. 50 lat później dzwoni telefon – Ta historia brzmi jak scenariusz filmowy, a jednak wydarzyła się naprawdę.Dziewczyna zaszła w ciążę w wieku zaledwie 15 lat. Ojcem był jej ukochany chłopak, 2 lata od niej starszy.Rodzice nastolatki nie byli zachwyceni, że zostali dziadkami tak szybko, postanowili więc nakazać córce by ta oddała swoje dziecko do adopcji.Dziewczyna urodziła w instytucji dla nieletnich matek, skąd pielęgniarka zabrała jej córkę. Nie zobaczyła jej już potem nigdy więcej.Nastoletni rodzice ciągle byli ze sobą blisko, ale ojciec dziewczyny zabronił im się ze sobą spotykać. Chłopak się oświadczył, ale usłyszał odmowę. Co więcej jego niedoszły teść zagroził córce, że jeśli nie zerwie kontaktu z ukochanym, będzie musiała przerwać studia.Poszedł więc do wojska, ona studiowała, a kontakt im się urwał na długie lata. Oboje zdążyli wstąpić w inne związki małżeńskie i wydawać by się mogło, że ich miłość odeszła w zapomnienie.Ale tak nie byłoChłopak właśnie się rozwiódł. Udało mu się znaleźć numer do pierwszej ukochanej w sieci. Dowiedział się wtedy, że ta została niedawno wdową. Wniosek był jeden - skoro oboje są wolni, nic nie powinno stać im na przeszkodzie.Ich spotkanie było pełne pasji, a potem ich miłość rozbłysła na nowoJuż następnego dnia zdecydowali, że wezmą ślub. I ożenili się 3 dni po pierwszym spotkaniu. Byli bardzo szczęśliwi, ale chłopak czuł, że jest jeszcze coś, co muszą zrobić by ich życie było kompletne.Małżonkowie postanowili odszukać swoją córkę, którą musieli oddać do adopocjiCo tu ukrywać - udało im sięSpotkali się ze swoją już ponad 50-letnią córką Jean. Kobieta była wręcz oszołomiona wiadomością, jaką dostała - jej rodzice żyli, właśnie się pobrali i chcą ją odszukać.Na spotkaniu wszyscy popłakali się ze szczęścia, a Jean zyskała jeszcze większą rodzinę. Poznała swoje rodzeństwo, o którym nie wiedziała, swoich wujków, ciocie i kuzynów.A rodzice dowiedzieli się, że są dziadkamiHistoria  niesamowita. Niesamowite jest to, że ich córka tak się ucieszyła z tego spotkania, choć mogła mieć do nich pretensje, że oddali ją do adopcji
 –
"Mamusia" się ucieszyła, teść postawił flaszkę – Tylko żona nazwała mnie chamem bez serca, bo bilet był w jedną stronę
archiwum
Kabaret Młodych Panów - Wizyta u teściów 2017 (HD) –
Prawdziwe zrozumieniejednak istnieje –

Ten list jest dowodem na to, że ci ludzie nie popadli w rutynę i znieczulicę…

Ten list jest dowodem na to, że ci ludzie nie popadli w rutynę i znieczulicę… – Wzruszający list do lekarzy, którzy opiekowali się jego żoną tuż przed śmiercią:Za każdym razem, gdy potrzebowała zastrzyku, przepraszaliście ją, że będzie bolało, nie mając nawet pewności czy ona to usłyszy…Kiedy słuchaliście bicia jej serca i oddechu przez stetoskop, a jej okrycie zaczęło się zsuwać, nakrywaliście ją z szacunkiem. Rozkładaliście koc nie tylko wtedy, gdy widzieliście, że temperatura jej ciała wymaga regulacji, ale nawet wtedy, gdy w jej sali było odrobinę chłodno. Mając nadzieję, że będzie dzięki temu lepiej spać…Tak bardzo troszczyliście się o jej rodziców, przez godzinę cierpliwie tłumaczyliście im wszystko. Odpowiadając na każde pytanie z niezwykłym zaangażowaniem i cierpliwością.Mój teść, lekarz, czuł, że jest zaangażowany w jej opiekę oraz leczenie. Nie potrafię nawet powiedzieć, jak ważne to było dla niego.Jeszcze to, jak traktowaliście mnie…Nie wiem, jak znalazłbym siłę na przeżycie tego tygodnia bez Was… Ile razy zastawaliście mnie płaczącego, z głową ukrytą w dłoniach? Dużo. Szybko i prawie niewidocznie wykonywaliście swoje obowiązki i niepostrzeżenie opuszczaliście salę…Ile razy pomagaliście mi ustawić leżankę tak, abym mógł być jak najbliżej mojej żony, wplątując się przy tym w masę drutów i wbijając się w różnego rodzaju rurki?Tylko dla kilku centymetrów mniejszej odległości między nami…Ile razy sprawdzaliście czy nie potrzebuję czegoś do jedzenia, świeżego ubrania, gorącego prysznica, wytłumaczenia czegoś lub po prostu rozmowy?Ile razy przytulaliście mnie i pocieszaliście za każdym razem, gdy rozsypywałem się na miliony kawałeczków?Ile razy pytaliście mnie o to, jaką osobą była Laura czy oglądaliście ze mną nasze wspólne zdjęcia…Ile razy przekazaliście mi złe wieści ze współczuciem i smutkiem w oczach?Ile razy użyczaliście mi komputera, gdy musiałem pilnie napisać maila?Nawet kiedy przyniosłem do szpitala specjalnego gościa, naszego kota Colę, aby mogli się pożegnać, niczego nie widzieliście…Pamiętam też jeden specjalny wieczór, kiedy pozwoliliście mi w sumie na wprowadzenie kolejno około 50 osób…Rodzinę, przyjaciół, znajomych, współpracowników, aby każdy mógł się z nią pożegnać… To było niesamowite - wszyscy mogli okazać jej miłość - od gry na gitarze, po śpiewy i tańce.Dzięki temu odkryłem, jak bardzo moja żona porusza ludzi…To była ostatnia, wspaniała noc naszego małżeństwa i to nie wydarzyłoby się bez Was i Waszego wsparciaBędę pamiętał przez resztę mojego życia.To był najwspanialszy prezent, jaki dostałem. Dona i Jen dziękujęWam wszystkim mam za co dziękować…Z dozgonną wdzięcznościąPeter DeMarco
Wzruszająca historia pary staruszków, którzy byli nierozłączni przez 67 lat – Bert Whitehead i jego żona Beatrice wzięli ślub 67 lat temu i do tej pory byli nierozłączni.Niestety pech chciał, że w zeszłym roku uderzyła ich tragedia. Beatrice została zawieziona do szpitala, ponieważ chorowała na raka kości. Kilka tygodni później Bert również podupadł na zdrowiu i również został przyjęty na oddział.Para była na różnych oddziałach z powodu różnych powodów przyjęcia. Jedynym sposobem aby zobaczyć swoją żonę było przejechanie do niej na wózku inwalidzkim.Ale teść Stephen Hall mówi, że personel przeniósł ich do tego samego pokoju aby czas który im pozostał mogli spędzić razem.Kiedy spotkali się razem na twarzy Berta pojawił się najszczerszy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam. To była naprawdę wzruszająca chwila. Byli całkowicie błyskotliwi i personel chciałby im podziękować za możliwość poznania ich.Royal Bolton Hospital wydał oświadczenie : '' Podejmujemy wszystkie możliwe kroki aby wspierać pacjentów i ich krewnych, gdy są ku końcowi życia. Wiemy jak czasem małe rzeczy dla innych mają ogromne znaczenie. Jak ważne było dla pana Berta aby znajdował się blisko żony w tym trudnym czasie.''Niestety Beatrice zostało zaledwe kilka dni życia.Ich córka Suzanne mówi, że spędzili ze sobą mnóstwo cudownych chwil.Beatrice miała zaledwie 15 lat kiedy to postanowili się pobrać w 1950 r. kiedy Bert wrócił ze służby krajowej. Mają troje dzieci, szcześciu wnuków i pięciu prawnuków.
archiwum
Matura w bulu ! – Dobrze że na studiach teść pomógł.