Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 82 takie demotywatory

Po 48 godzinach z rodziną

Po 48 godzinach z rodziną –
archiwum

Miłość to spędzanie życia z kimś kogo czasem chcesz udusić

Miłość to spędzanie życia z kimś kogo czasem chcesz udusić – ...ale nie zrobisz tego, bo za bardzo by ci go brakowało

Dbajcie o swoje kobiety. Nigdy nie myślcie, że zdobyliście je w całości i na zawsze

Dbajcie o swoje kobiety. Nigdy nie myślcie, że zdobyliście je w całościi na zawsze – Nie ma "na zawsze". Każdego dnia jest na dziś Dlaczego chcę Wam odpowiedzieć jak straciłem kobietę marzeń? Po to żebyście się mogli ze mnie pośmiać. Tylko bez litości, proszę. Literatem też nie jestem, więc wybaczcie brak patosu.    Każdy miał w życiu taki moment, kiedy mówił sobie 'Boże/ Allahu/ Jednorożcu daj mi kobietę, a zrobię wszystko aby była najszczęśliwszą osobą na świecie'. Kurwa, jakie było moje zdziwienie kiedy to Pan zesłał mi piękną niewiastę imieniem Zuzanna. Nie mogę powiedzieć, że to był ideał, bo nie był. Normalna, atrakcyjna i mądra kobieta. Taka do kochania, paplania o starości z wnukami i niedzielnych obiadkach u mamusi. Nie było niczego romantycznego w naszym poznaniu, nie było grzmotów z nieba, jej włosów nie rozwiewał wiatr w efekcie slow motion, nie uratowałem jej z rąk oprawcy, ani takie tam. Potrąciłem ją samochodem. Spieszyłem się, cofałem, ona jechała rowerem... Bum! i zderzak do wymiany (500zł!). Jej na szczęście nic się nie stało, a ja, jako godny reprezentant rasy męskiej, postanowiłem odkupić jej rower (950 zł!).   Kiedy podawałem ekspedientce kartę, w celu uregulowania rachunku, przeszedł mnie dziwny dreszcz zmieszany z kłuciem w przeponie. Najpierw myślałem, że to dlatego, że 950 zł wsadzam, jak to się mówi na śląsku ' kozie w dupę', jednak... Zrozumiałem, że zwyczajnie jestem głodny! Więc, niespecjalnie licząc na wyraz chęci, zabrałem Zuzannę na jedzenie. Poszliśmy w trójkę. Ja, ona i jebany rower, który ktoś ukradł spod knajpy, kiedy to moje serce zaczynało szybciej bić dla niej.   Siedziała przede mną mała gapa o niebieskich oczach, w grzywce zachodzącej na oczy, która uśmiechała się głupkowato opowiadając jakieś pierdoły. Jakież było moje zdziwienie kiedy uświadomiłem sobie, że jest w niej coś fajnego. Nie mówię tu tylko o cyckach, chociaż nie powiem, że fajnie dopełniały jej wygląd.   Pierwszy szok przeżyłem wieczorem tego samego dnia. Była to mieszanka piwa, żalu po skradzionym rowerze, obraz jej sukienki i twarzy. W celu rozładowania napięcia postanowiłem włączyć sobie film z kategorii sensual porn. Kurwa, no nikt mi nie powie, że ogląda to po to, żeby poszukać aspiracji do wystroju wnętrz. Nie wiem jak wy, ale ja to wyobrażam sobie pannę na filmiku jakoby mnie dosiadała. I tu przeżyłem drugi szok - te wszystkie gwiazdki nagle miały brzydkie, obleśne mordy. Ani mi, ani Trollowi, bo tak nazywam moje serce i rozum te panny nie przypadły do gustu. Wtedy zrozumiałem, że wyobrażać sobie, a posiadać to zajebista różnica. I wstyd mi jak chuj, ale Zuzię chciałem posiadać. Na początku tylko jednorazowo. Zadzwoniłem żeby zaprosić ją na przysłowiowego drinka. Gadaliśmy dobre trzy godziny przez telefon. Od planów na przyszłość, przez to jakie przyjebane jest pranie w orzechach, po ulubione kolory i alergie. No istne pierdolenie. Słuchałem o jej uczuleniu na mleko i śliwki, a Trollowi bardzo podobały się przekazywane przez nią informacje. Spotkaliśmy się następnego dnia.   Przez 9 miesięcy zachwycało mnie jej nieidealne ciało, sterczący tyłek i asymetryczne cycki. Oszalałem, ona zresztą też. Kurwa, no było cudownie. Na prawdę w pewnym momencie czułem, że dostałem to czego mi w życiu szczerze brakowało. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Myślałem o niej nieustannie. Przynosiłem małe bukieciki polnych kwiatów (do 10 zł i nie droższe) kupowane od jakiś babć co to rozsiadają się na chodnikach jakby były ich własnością. Dotykałem jej włosów, całowałem nos, drapałem po brzuchu i plecach, nosiłem na rękach, przygotowywałem kolacje niespodzianki i relaksacyjne kąpiele. Zapomniałem jeszcze o wielogodzinnym łażeniu po0 sklepach i masowaniu jej wśród świec. Zuza nigdy nie była panną, która czegoś wymagała. Zawsze cieszyło ją wspólne spędzanie czasu razem, po prostu. Była dobra i kochana. Gotowała mi i prała moje jebiące skarpety, tak, że pachniały kwiatkami. Do tego łóżko. Jak to się mówi- miała temperament i potencjał, który doprowadzał mnie do szaleństwa.   któregoś dnia pojechałem do mamy po gołąbki, wtedy miał miejsce kluczowy moment w moim życiu. Doszedłem do wniosku, że ta kobieta będzie matką moich dzieci. Powiedziałem jej o tym jak tylko wróciłem do domu. Kurwa, nigdy nie widziałem tak szczęśliwej kobiety. Stała przy garach w jakiejś pogniecionej koszulce i moich bokserkach, z ziemniakiem w ręku i płakała wzruszona. O rzesz kurwa ile wtedy padło pięknych słów! Czułem się na prawdę szczęśliwy i zajebisty do granic możliwości. Moi kumple mieli przygodne panny, a obok mnie śpi kobieta z którą chcę być do końca życia. Wszyscy którzy idą przez życie z kobietami marzeń wiedzą o czym mówię, i nie ma w tym żadnego pierdolenia. Ci, którzy jeszcze nie doświadczyli tego uczucia, mają ten zajebisty moment przed sobą. Dobrze zapamiętajcie tą chwilę, ponieważ TAKIE COŚ czuje się tylko jeden jedyny kurwa raz w życiu. Normalnie eldorado, orgazm, milion w totka i takie tam inne. A jeszcze jak kobieta chce tego samego. No w dzisiejszych czasach trzeba to docenić i zrobić wszystko żeby nie odjebało.  Bo właśnie mi odjebało. Nie wiem kurwa co ja sobie myślałem, ale jakoś wydawało mi się, że skoro już wszystko ustaliliśmy, w sensie, że mamy wybrane imiona dla dzieci, meble do kuchni i wiemy, że chcemy być ze sobą do końca świata, to wszystko jest zajebiście. Tylko, że nagle panny z pornoli już nie miały obleśnych mord, nieidealne ciało stało się po prostu ciałem, babcie w chustkach okupujące krawężniki były babciami w chustach okupującymi krawężniki. Kąpiele zamieniłem na szybkie prysznice, a spacery na siedzenie przed telewizorem. Gdzieś się kurwa pochowały namiętności, skoro pralka znów spełniała w domu tylko funkcję pralki, a program wirowania miał za zadanie dobrze odwirować moje gacie.   I tu kurwa muszę przyznać się do tego jakimi drętwym fiutem byłem, bo Zuza nie odpuszczała. Ona przejęła moją funkcję rozpieszczyciela. To ona gotowała pyszne obiadki, smaczne kolacyjki, przechadzała się w majtkach od rana do wieczora, całowała, głaskała, no kurwa odpowiedziany, zakochany facet tylko z cyckami. Zaczęły się kłótnie, płacz, awantury i trzaskanie drzwiami. Ja mówiłem, że ona mnie nie słucha, ona, że nic do mnie nie dociera. Kłóciliśmy się, godziliśmy i tak kurwa 16 razy. 16 jebanych razy mnie zostawiła i 16 razy do mnie wracała. Ja obiecywałem, a i tak jakoś mi się nie chciało. Wiedziałem, że i tak wróci. Nie musiałem jej rozumieć, bo miałem pewność, że tak będzie.   Pewnego kurwa pięknego dnia, Zuza też przestała się starać. To było równy rok temu. Wróciłem do domu, siedziała na kanapie, spakowana w walizki z doniczką z kasztankiem na kolanach. Kasztanek to była maksymalnie przedszkolna sytuacja, a teraz to moje najmilsze wspomnienie po związku. Założyliśmy się kiedyś, że ona wyhoduje drzewo z owoca kasztana, ona będzie o nie dbała, a ja je zasadzę jak Zuza urodzi mi syna. Kasztanek rósł sobie w kuchni na parapecie i jako jedyny nie dawał za wygraną.   Spojrzała na mnie tymi swoimi zapłakanymi ślipiami i powiedziała, że jej też już jest wszystko jedno. Przyznam, że nie byłem na to przygotowany. Lubiłem te nasze kłótnie i późniejsze godzenie się, lubiłem ją zapłakaną i taką kurwa bezbronną.   Po Zuzie ratowałem się jakimiś kobietami, ale to były tylko kolejne kamienie, które za każdym razem dowiązywałem sobie do nogi. Nagle kurwa znów jej ciało było nieidealnym, ale najlepszym na świecie, tańce w moich majtkach w kuchni najseksowniejszymi ruchami na świecie, a drugiej takiej grzywki wpadającej w oczy nie ma żadna kobieta.  Od roku tęsknię za nią codziennie. Od 11.06.br ze zdwojoną siłą, ponieważ właśnie tego dnia dowiedziałem się od swojej matki, że Zuza wyszła za mąż.

Facet ma swoje priorytety

 –  Mój pies mnie nie lubi Za mało czasu mu poświęcasz :P ja na nic nie mam czasu a co dopiero na spędzanie go i psem A ze mną jakoś masz czas pisać :DPsa nie wyrucham

Święta kiedyś vs dziś

Święta kiedyś vs dziś – Zobacz jak zmieniło się spędzanie świąt na przestrzeni latw wersji humorystycznej

Nowa definicja spędzania razem czasu

Nowa definicja spędzaniarazem czasu –

Wyższa Szkoła Turystyki? Jak można kur*a studiować spędzanie wolnego czasu?!

Wyższa Szkoła Turystyki?Jak można kur*a studiować spędzanie wolnego czasu?! –
archiwum

Więzienie w Guantanamo

Więzienie w Guantanamo – Legenda głosi że tam więźniowie sami opłacają za swoje utrzymanie  takie jak jedzenie,  picie,  spędzanie w więzieniu,  jak i również za chu*owe warunki jak i za tlen którym oddychają

Mama pisze odważny list, w którym wyjaśnia, dlaczego czasem musi odpocząć od swoich dzieci

Mama pisze odważny list, w którym wyjaśnia, dlaczego czasem musi odpocząć od swoich dzieci – Miłość do dziecka jest bezwarunkowa. Nie wszystko jest jednak zawsze jakie, jak byśmy tego pragnęli.„Kiedy moje dzieci były młodsze, często się ze sobą kłóciły, zwłaszcza w miejscach publicznych lub jazdy samochodem. Teraz, gdy są nastolatkami, sytuacja niewiele się zmieniła. To tylko większe wersje maluchów, co sprawia, że te sprawy są jeszcze trudniejsze. Szczególnie, że i tak wolą, gdy zostawiam je w spokoju.Czasami planujemy wyjątkowy dzień lub wieczór, a potem nasze dzieci decydują się to zepsuć grymasami, kłótniami i ciągłym narzekaniem.Nie boję się przyznać, że regularnie mam potrzebę odpoczywać od swoich dzieci.Choć to kłopotliwe, bo oczywiście je kocham, myślę, że każdy rodzić ma podobne odczucia. Wszyscy byliśmy w świetnych nastrojach, ale wizja posiadania małych księżniczek i sielankowej rodziny jest daleka od rzeczywistości.W prawdziwym życiu to po prostu żart. Dzieci zawsze mają inny plan. Zaczynając od tego, że gdy chcesz zabrać je na obiad, zaczynają przewracać oczami i skarżyć się na wszystko. Kiedy wszyscy się dogadują, wiem, że to ulotna chwila. Czasami robią wszystko, żeby jedno z ich rodzeństwa czuło się wykluczone i wtedy kłótnia gotowa. Prawda jest taka, że chcemy dużo czasu spędzać z dziećmi. Jednak chcemy też, by się zachowywały, dogadywały i cieszyły ze wspólnego czasu. Moje dzieci walczą nawet o lody, a to niszczy moment, który jest taki krótki, chwilę, która mogłaby być zupełnie inna, gdyby nie ich sprzeczki. Finalnie nikt nie wygrywa i obrażeni wracamy do domu. Tam oczywiście też się kłócą.Zawsze miło spędzam czas z pociechami, ale powiedzmy szczerze, znacznie lepiej jest, gdy głowa nie jest wypełniona ich bezsensownymi sprzeczkami i nie czujesz jakbyś zaraz miała wybuchnąć. Zawsze nam się wydaje, że będzie inaczej, ale nie jest. Nic nie sprawia rodzicom większego poczucia spełnienia, niż spędzanie czasu z rodziną, gdy jest naprawdę miło. Wtedy czujemy, że wszystko jest na miejscu i jest tak wspaniale.Wiem, że nie jestem sama, kiedy mówię, że czasem nie lubię swoich dzieci. Przez 14 lat próbuję im wytłumaczyć, by przestały się czasem kłócić, a one dalej tego nie rozumieją. Kocham je bezwarunkowo, jednak czasem potrzebuję odpocząć od ich ciągłych sprzeczek i narzekań.Pragnę nacieszyć się krótkimi chwilami kiedy widzę uśmiech na ich buziach, bo nic przecież nie trwa wiecznie.”

Typowa niedziela Polaka:

Typowa niedziela Polaka: – 8:00 Msza + zakupy10:00 Powtórki Cejrowskiego12:00 Papież/film/Makłowicz14:00 Familiada+obiad 15:30 Deser + po maluchu17:00 Teleekspress 18:00 Kolacja + kłótnie z telewizorem20:00 Kabarety/polski serial

Mąż po raz kolejny rani żonę. Kiedy zdaje sobie sprawę, jest już za późno

Mąż po raz kolejny rani żonę.Kiedy zdaje sobie sprawę,jest już za późno – Mężczyzna postanowił napisać bardzo odważny i zarazem poruszający list o błędach, które popełnił w trakcie swojego małżeństwaDo czasu kiedy jego żona postanowiła go opuścićNiestety. Nie wiem wszystkiego, co o małżeństwie wiedzieć należy. Nie wiem o nim nawet zbyt wiele, ale jest jedna rzecz, której jestem w pełni świadomy. Jestem dupkiem i byłem gównianym mężem. Tego roku, w niedzielę wielkanocną moja żona zdjęła z palca obrączkę i po dziewięciu latach małżeństwa powiedziała mi, że chce mnie zostawić. To bolało. Zamurowało mnie. Przeraziło.Dlatego pytanie na dziś brzmi:Czy gdybym był mężem takim, jak na początku, czy nawet w połowie naszego małżeństwa, to czy kiedykolwiek doszłoby do tego, że moja żona szukałaby szczęścia gdzieś indziej?Na pewno kiepsko zakończyła nasze relacje. Nie tak powinno być, ale ona też ponosi za to swoją cenę… Jednak muszę wziąć odpowiedzialność – przynajmniej częściową – za to w jakiej sytuacji się znaleźliśmy. Nie byłem mężem idealnym. Nie jestem nawet pewien czy byłem dobrym…Kochałem ją. Byłem dla niej miły. Chciałem uczynić ją szczęśliwą i zdobywać jej podziw. Chciałem opiekować się nimi i zapewnić im dostatek. To przede wszystkim dla niej codziennie chodziłem do pracy. Dała mi cel. Ja chciałem być z nią zawsze. Jednak byłem dupkiem… Egoistycznym dupkiem. I chociaż wydaję mi się, że odkupiłem swoje winy w ciągu ostatnich dwóch lat, to nic nie zmieni faktu, że wcześniej byłem naprawdę kiepskim mężem… To wtedy wszystko w niej rosło.Turniej golfowyWtedy jeszcze tego nie wiedziałem, ale cztery lata temu miał miejsce kluczowy moment… Było to w czasie niedzielnego finału turnieju golfowego Masters. Najpopularniejszy turniej golfowy w całym roku. Mieszkam w Ohio więc ten okres zawsze jest bardzo pogodny. Moja żona bardzo lubi przebywać na zewnątrz, w końcu wychowywała się na wsi. Uważała, że spędzanie pięknego dnia w domu nie jest zbyt dobrym pomysłem… Stało się więc nieuniknione – finał na zewnątrz. Nasz synek miał ledwo roczek, a moja żona chciała całą rodziną cieszyć się piękną pogodą. A ja wybrałem turniej, zamiast popołudnia z żoną i synem…Wiecie co? Każdy z Was, który pomyślał, że był to słuszny wybór jest dupkiem. I gównianym mężem. Podobnie, jak ja. Popełniłem najgorsze przestępstwo z możliwych… Zostawiłem moją żonę samą w naszym małżeństwie. Było dużo takich momentów, jak ta niedziela cztery lata temu…Te piątkowe wieczory kiedy zostawała w domu, aby zająć się dzieckiem i posprzątać. Spędzała je sama na kanapie oglądając durny serial, kiedy ja bawiłem się z kumplami…Te poniedziałkowe noce kiedy ona zapraszała mnie do łóżka, a ja wolałem oglądać mecze piłki nożnej, zamiast przyjść do niej…Kiedy szliśmy na imprezę, a ja cały czas piłem i śmiałem się z przyjaciółmi, zamiast przytulić ją, szepnąć jakikolwiek komplement, powiedzieć, że ją kocham czy nawet podtrzymać choć przez chwilę kontakt wzrokowy…Kiedy w nocy ona urodziła syna, a ja poszedłem do domu, żeby się wyspać, mimo że prosiła, żebym został…Najtrudniejszą lekcją, jaką kiedykolwiek dostałem jest to, że możesz mieć najlepsze intencje na świecie. Możesz być dobry i gotowy na poświęcenie… I możesz się złamać. Droga do piekła wybrukowana jest dobrymi chęciami. Słyszałem to przysłowie bardzo często, ale nie miałem pojęcia co oznacza – do tej pory. Najśmieszniejsze jest to, że mogłem nagrać ten pieprzony turniejDlatego zatroszcz się o swoją drugą połówkę, zanim zrobi to ktoś inny

Kiedyś ludzie wiedzieli, co to niedziele spędzone wspólnie z rodziną

Kiedyś ludzie wiedzieli, co to niedziele spędzone wspólnie z rodziną – Teraz nie wiedzą, co to rodzina

"Robota to jest prymitywny sposób na spędzanie wolnego czasu" - Ferdek

"Robota to jest prymitywny sposób na spędzanie wolnego czasu"- Ferdek –
archiwum

Co z twoim umysłem robi spędzanie całego życia przed komputerem:

 –

Wspólne spędzanie czasu z rodziną kiedyś i dziś:

 –
archiwum

Miłość to nie tylko seks i uniesienia. Miłość to też siedzenie we dwoje i picie herbaty, to rozmowy, spędzanie wspólnie czasu, to takie lubienie być razem po prostu...

Miłość to nie tylko seks i uniesienia. Miłość to też siedzenie we dwoje i picie herbaty, to rozmowy, spędzanie wspólnie czasu, to takie lubienie być razem po prostu... –

Są dwa sposoby na spędzanie Walentynek:

 –
archiwum

Każdy obraża tę kobietę...

Każdy obraża tę kobietę... – Ale spędzanie w pracy całych dni za 1300zł na rękę u mało kogo nie spowoduje rozpaczy
archiwum

Szukać z sensem. KsiążkaGo Zamiast wirtualnych pokemonów, poszukiwać będą na terenie miasta całkowicie realnych książek. Kto znajdzie egzemplarz, ten stanie się jego właścicielem.

KsiążkaGo Zamiast wirtualnych pokemonów, poszukiwać będą na terenie miasta całkowicie realnych książek. Kto znajdzie egzemplarz, ten stanie się jego właścicielem. – Organizatorami Książka GO są Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna oraz Rafał Hetman z bloga „Czytam recenzuję”. -Akcja ma nie tylko służyć promocji czytelnictwa – podkreśla Przemysław Czaja z WiMBP – ale ma też przypomnieć, że książka jest doskonałą alternatywą na spędzanie wolnego czasu

Są ludzie, którzy mają depresję, a my nie pomagamy im tylko tworzymy żarty o nich i nabijamy się z nich

Są ludzie, którzy mają depresję, a my nie pomagamy im tylko tworzymy żarty o nich i nabijamy się z nich – A co gdyby Ciebie nie cieszyło spotkanie z przyjacielem, odpoczynek po szkole czy pracy, spotkanie z drugą połówką lub spędzanie czasu z rodziną?