Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 140 takich demotywatorów

- Chętnie w to wejdziemy, ale z kilkoma zmianami zasad: – 1) boisko jest zbyt duże, a aktywność jest tylko na małym obszarze. Należy zmniejszyć boisko2) jest zbyt wielu graczy, ponownie tylko niewielka liczba jest aktywna naraz. Wystarczy sześciu w drużynie3) będą grać intensywniej, więc konieczne będzie prawo do zmiany składu drużyn na boisku bez ograniczeń4) za dużo pieszczenia się, trzeba zliberalizować reguły faulowania5) zbyt łatwo zdobywa się gole w pojedynkach jeden na jednego z bramkarzem. Bramka powinna być mniejsza6) pokryć boisko lodem - Chętnie w to wejdziemy, ale z kilkoma zmianami zasad:1) boisko jest zbyt duże, a aktywność jest tylko na małym obszarze. Należy zmniejszyć boisko,2) jest zbyt wielu graczy, ponownie tylko niewielka liczba jest aktywna naraz. Wystarczy sześciu w drużynie,3) będą grać intensywniej, więc konieczne będzie prawo do zmiany składu drużyn na boisku bez ograniczeń,4) za dużo pieszczenia się, trzeba zliberalizować reguły faulowania,5) zbyt łatwo zdobywa się gole w pojedynkach jeden na jednego z bramkarzem. Bramka powinna być mniejsza,6) pokryć boisko lodem

Myślisz, że Japonia i Japończycy niczym cię już nie zaskoczą? Zobacz listę ściśle przestrzeganych przez Japończyków reguł codziennego życia (9 obrazków)

Od teraz to będzie jeden na dziesięciu –
archiwum
 – Stare, wytyczone schematy rujnują teraźniejszość, jeśli im pozwolisz.Wyuczone reguły wspomagane nawykiem zaburzają poglądy.Pycha , duma, ego, zasady.Kajdany odpowiedzialności, które sami zakładamy, myśląc o" jutrze ", stojąc nadal w "dziś".Gdy tylko się urodzisz, nadają ci cel-imię, religię, społeczeństwo ,schematy nienawiści, miłości, rodzicielstwa, zła. Nauczą cię piętnować inność byś nie zastanowił się, że może ona być wyborem.Destrukcyjnie niszczona samodzielność od początku--karcenie za jej brak na końcu. Jest to tak mocne i dobitne w nas, że chwalimy to co nam dano, zamykając w ciszy, to co powinniśmy naprawdę mieć.
archiwum
Uwaga! To pułapka ! Trwa akcja naganiania na obligacje obligacje skarbowe kierowane do zwykłych obywateli. – Kupoburza jako rzekomo premier zarobił krocie na obligacjach jest spowodowana tym, że rządowi skończyły się pieniądze i żeby utrzymać socjal i siebie samych przy korycie potrzebują nowych źródeł zadłużania. Nasze reguły wydatków budżetowych są omijane, gotówkę na pilne wydatki emituje się poza księgowością budżetową i w praktyce jesteśmy BANKRUTAMI. Nasza gospodarka jedzie na konsumpcji a to nie może działać gdy mamy wysoką inflację, wysokie stopy i nas nie stać na konsumowanie. Jedyne wyjście z tej sytuacji to ucięcie socjali oraz koniec z marnotrawstwem publicznych pieniędzy (billboardy, Sasiny, Ostrołęki, tvpis). Ale nikt w tym kraju nie ma jaj by powiedzieć ludziom prawdę że od wielu lat jadą na kredycie i przeżarli (dosłownie) swoje okazje do inwestycji i wzrostu gospodarczego.
archiwum
I znowu. Ja żadnej różnicy między nimi nie widzę. Zauważyłem tylko podobieństwa w okresie - SCHYŁEK WŁADZY. – Są osoby które w 2013 roku oburzały się bezczelnością władzy, w 2015 potakiwały na "wystarczy nie kraść" a dzisiaj krzyczą 8 gwiazdek. Jeżeli chcecie co kilka lat zamieniać miejscami jednych z drugimi to życzę powodzenia - z pewnością za kilka lat spotkamy się tutaj i opowiecie jak wam sie żyje w dostatku (sarkazm). Nie lepiej olać kto rządzi i tylko zabrać im zabawki którymi wyrządzają szkodę? Te zabawki to np. deficyt, dodruk, wyprowadzanie wydatków poza reguły budżetowe, negatywne ustawodawstwo, wysokie podatki, wysokie koszty zatrudnienia - jeżeli nie będzie szkód mało mnie będzie obchodziło która gęba jest przy władzy.
archiwum
Chyba jednak jest kilka różnic. Ksiądz oferuje fikcyjny towar, którego nikt nie widział i nie zobaczy.Akwizytor oferuje konkretny towar, i z reguły nie interesuje się dziećmi klienta, a jeśli to zrobi, to trafi do więzienia, a nie na inną parafię. –  Chyba jednak jest kilka różnic. Ksiądz oferuje fikcyjny towar, którego nikt nie widział i nie zobaczy. Akwizytor oferuje konkretny towar, i z reguły nie interesuje się dziećmi klienta, a jeśli to zrobi, to trafi do więzienia, a nie na inną parafię. –
Źródło: twitter.com
archiwum
Ale o tym, że 18 maja 2022 roku rozpocznie się emisja 250 mln zł obligacji kowidowych to już nie wspomniał. – Każdy powód jest dobry do wydrukowania pieniędzy i ominięcia reguły wydatkowej budżetu. A nawet jak ktoś będzie mieć wątpliwości to postraszymy wirusem którego już nawet nie raportujemy publicznie.
archiwum
Dekalog tak jak każde zasady jest elastyczny, bowiem zło i dobro nie jest bezwzględne i czarno-białe. I należy o tym pamiętać – Np. czy morderstwo jest złe? W naszym społeczeństwie tak, ale gdy jest wojna zabijać trzeba. Albo czy aborcja jest dobra? Niektórzy tak sądzą, jednak dziś już nie kamienujemy brzemiennych nastolatek. Albo czy kradzież jest zła? Zależy od jej wagi, przecież każdy coś wyniósł z zakładu pracy. Politycy kradną z kolei w świetle prawa - jest to złe, ale nic zrobić nie można. Nie mówiąc już o dniu świętym - jeżeli ktoś chce pojechać w niedzielę z rodziną na spływ, to nie będzie w jego połowie szukał Kościoła. Reguły mają służyć ludziom, nie powinny być postrzegane jako sztywne, skostniałe granice
archiwum
a tak wygląda śmigłowiec który nas kosztował 80 mln zł. Nie mamy ani jednego egzemplarza – Żebyście pamiętali w jaki sposób politycy gospodarują waszymi pieniędzmi (zarówna PIS jak i PO)
archiwum
ale stanowczo sprzeciwiam się "wałowi" jaki PiS nam szykuje przepychając ustawę pod płaszczykiem konfiskaty rosyjskich majątków. – Oto jak łącząc dwie ustawy wykorzystujecie wojnę do robienia szwindli. Pieniądze na armię muszą być wydawane z największą gospodarnością a nie - jak przepycha PiS - bez reguły wydatkowej, na bezobjawowe uzbrojenie czy zawierane kontrakty tylko po to by je zrywać. Już zdążyliście pokazać jak wydajecie nasze pieniądze!
archiwum
Jesienią 2013 roku ksiądz Michał P., wikariusz w Koniecpolu, dwukrotnie doprowadził 13-latkę do innych czynności seksualnych i współżycia płciowego - orzekł dziś sąd w Myszkowie. Najniższa kara za takie przestępstwo to dwa lata pozbawienia wolności. – I tylko tę najniższą karę można zawiesić. Skorzystał z tego sąd, choć ksiądz Michał P. nie przyznał się do winy i nie przeprosił pokrzywdzonej. Uzasadnienie wyroku nie jest znane, bo proces toczył się przy drzwiach zamkniętych.To drugi w ostatnich dniach wyrok w zawieszeniu dla katolickiego duchownego za przestępstwo pedofilskie – 18 lutego taki werdykt usłyszał ksiądz Bogumił K., który przez trzy lata molestował ministranta. Zwracam na to uwagę, bo od kilku lat sądy z reguły skazywały księży na bezwzględną karę pozbawienia wolności, co było zaostrzeniem wcześniejszej praktyki orzecznictwa. Czy ostatnie kary w zawieszeniu są sygnałem, że wracamy do czasów łagodniejszego traktowania sprawców w koloratkach? Warto przyglądać się procesom księży i ogłaszanym wyrokom.

Do biura rzeczy znalezionych zadzwonił chłopiec, mówiąc, że zgubił mamusię

Do biura rzeczy znalezionych zadzwonił chłopiec, mówiąc, że zgubił mamusię – Chłopcu z domu dziecka niemal co noc śnił się taki sam sen.Co noc w snach szukał swojej mamy, gdy wreszcie ją znajdował, budził się. Jedynym jego pocieszeniem było zdjęcie obcej kobiety, które znalazł na podwórku. Wtedy jeszcze nie wiedział, że ich losy kiedyś się skrzyżują.Halo, czy to Biuro Rzeczy Znalezionych? – zapytał dziecięcy głos.– Tak, skarbie. Zgubiłeś coś?– Zgubiłem mamę. Jest może u was?– A możesz ją opisać?– Jest piękna i dobra. I bardzo kocha koty.– No właśnie wczoraj znaleźliśmy jedną mamę, może to twoja. Skąd dzwonisz?– Z domu dziecka nr 3.– Dobrze, wysyłamy mamę. Czekaj.Weszła do jego pokoju, najpiękniejsza i najlepsza, tuląc do piersi prawdziwego, żywego kota.– Mama! – krzyknął maluch i rzucił się do niej. Objął ją z taką siłą, że aż zbielały mu paluszki. – Mamusiu! Moja mamusiu!!!Chłopca obudził jego własny krzykRano dyrektorka domu dziecka jak zwykle zaglądała do każdego pokoju, żeby przywitać się z wychowankami i pogłaskać każdego malucha po głowie. Na podłodze, przy łóżku chłopca, zauważyła zdjęcie, które mały w nocy upuścił.– Skąd masz to zdjęcie? – zapytała.– Znalazłem na podwórku. To jest moja mama – uśmiechnął się chłopiec. – Jest bardzo piękna i dobra i kocha koty.Dyrektorka poznała tę dziewczynę. Po raz pierwszy przyszła do domu dziecka w zeszłym roku wraz z innymi wolontariuszami. Pewnie wtedy zgubiła zdjęcie. Od tamtej pory dziewczyna chodzi od jednego urzędnika do drugiego, próbując zdobyć pozwolenie na adopcję dziecka. Ale, zdaniem lokalnych biurokratów, nie ma na to szans, ponieważ nie ma męża.– Cóż, skoro to twoja mama, to wszystko zmienia – powiedziała dyrektorka. Po powrocie do swojego gabinetu, pani dyrektor usiadła i czekała.Po jakimś czasie rozległo się pukanie do drzwi i do gabinetu weszła dziewczyna ze zdjęcia– Proszę – powiedziała dziewczyna, kładąc na biurku grubą teczkę. – Wszystkie dokumenty, opinie, zaświadczenia.– Dziękuję. Muszę jeszcze zadać ci kilka pytań. Kiedy chcesz zobaczyć dzieci?– Nie mam zamiaru ich oglądać. Wezmę każde dziecko, jakie mi pani zaproponuje. Przecież prawdziwi rodzice nie wybierają sobie dziecka… Nie wiedzą, jakie się urodzi – ładne czy nieładne, zdrowe czy chore… Kochają je takie, jakie jest. Ja też chcę być taką prawdziwą mamą.– Po raz pierwszy mam taki przypadek – uśmiechnęła się dyrektorka. – Zaraz przyprowadzę pani syna. Ma 5 lat, jego matka zrzekła się go zaraz po urodzeniu. Jest pani gotowa?– Tak, jestemMały chłopiec rzucił się do niej z całych sił.– Mama! Mamusiu!Dziewczyna głaskała go po malutkich pleckach, przytulała, szeptała słowa, których nikt poza nimi nie mógł usłyszeć.– Kiedy mogę zabrać syna? – zapytała.– Z reguły rodzice i dzieci stopniowo przyzwyczajają się do siebie, najpierw są odwiedziny w domu dziecka, potem rodzice zabierają dziecko na weekendy, a potem na zawsze, jeśli wszystko jest w porządku.– Zabieram syna od razu – stanowczo oznajmiła dziewczyna.– Dobrze – machnęła ręką dyrektorka.Chłopiec był szczęśliwy. Trzymał mamę za rękę, bojąc się, że znowu ją zgubi.wyszli już z domu dziecka na słoneczną ulicę, chłopiec zdecydował się zadać najważniejsze pytanie:– Mamo… A lubisz koty…?– Uwielbiam! W domu czekają na nas dwa! – roześmiała się dziewczyna, czule ściskając rączkę malucha.Pani dyrektor spoglądała przez okno potem usiadła i wykonała jeden telefon.„Halo, Kancelaria Aniołów? Proszę przyjąć zamówienie. Imię klientki wysłałam mailem, żebyście nie pomylili. Najwyższa kategoria: podarowała dziecku szczęście… Proszę o standardową wysyłkę – moc sukcesów, miłości, radości itp. I dodatkowo: mężczyznę wyślijcie, niezamężna jest. Tak, wiem, że macie deficyt, ale to wyjątkowy przypadek. Owszem, finanse też się przydadzą, chłopiec musi się dobrze odżywiać… Już wszystko poszło? Dziękuję.”Być może nie wierzycie w anioły, ale anioły wierzą w was Chłopcu z domu dziecka niemal co noc śnił się taki sam sen.Co noc w snach szukał swojej mamy, gdy wreszcie ją znajdował, budził się. Jedynym jego pocieszeniem było zdjęcie obcej kobiety, które znalazł na podwórku. Wtedy jeszcze nie wiedział, że ich losy kiedyś się skrzyżują.Halo, czy to Biuro Rzeczy Znalezionych? – zapytał dziecięcy głos.– Tak, skarbie. Zgubiłeś coś?– Zgubiłem mamę. Jest może u was?– A możesz ją opisać?– Jest piękna i dobra. I bardzo kocha koty.– No właśnie wczoraj znaleźliśmy jedną mamę, może to twoja. Skąd dzwonisz?– Z domu dziecka nr 3.– Dobrze, wysyłamy mamę. Czekaj.Weszła do jego pokoju, najpiękniejsza i najlepsza, tuląc do piersi prawdziwego, żywego kota.– Mama! – krzyknął maluch i rzucił się do niej. Objął ją z taką siłą, że aż zbielały mu paluszki. – Mamusiu! Moja mamusiu!!!Chłopca obudził jego własny krzykRano dyrektorka domu dziecka jak zwykle zaglądała do każdego pokoju, żeby przywitać się z wychowankami i pogłaskać każdego malucha po głowie. Na podłodze, przy łóżku chłopca, zauważyła zdjęcie, które mały w nocy upuścił.– Skąd masz to zdjęcie? – zapytała.– Znalazłem na podwórku. To jest moja mama – uśmiechnął się chłopiec. – Jest bardzo piękna i dobra i kocha koty.Dyrektorka poznała tę dziewczynę. Po raz pierwszy przyszła do domu dziecka w zeszłym roku wraz z innymi wolontariuszami. Pewnie wtedy zgubiła zdjęcie. Od tamtej pory dziewczyna chodzi od jednego urzędnika do drugiego, próbując zdobyć pozwolenie na adopcję dziecka. Ale, zdaniem lokalnych biurokratów, nie ma na to szans, ponieważ nie ma męża.– Cóż, skoro to twoja mama, to wszystko zmienia – powiedziała dyrektorka. Po powrocie do swojego gabinetu, pani dyrektor usiadła i czekała. Po jakimś czasie rozległo się pukanie do drzwi i do gabinetu weszła dziewczyna ze zdjęcia.– Proszę – powiedziała dziewczyna, kładąc na biurku grubą teczkę. – Wszystkie dokumenty, opinie, zaświadczenia.– Dziękuję. Muszę jeszcze zadać ci kilka pytań. Kiedy chcesz zobaczyć dzieci?– Nie mam zamiaru ich oglądać. Wezmę każde dziecko, jakie mi pani zaproponuje. Przecież prawdziwi rodzice nie wybierają sobie dziecka… Nie wiedzą, jakie się urodzi – ładne czy nieładne, zdrowe czy chore… Kochają je takie, jakie jest. Ja też chcę być taką prawdziwą mamą.– Po raz pierwszy mam taki przypadek – uśmiechnęła się dyrektorka. – Zaraz przyprowadzę pani syna. Ma 5 lat, jego matka zrzekła się go zaraz po urodzeniu. Jest pani gotowa?– Tak, jestemMały chłopiec rzucił się do niej z całych sił.– Mama! Mamusiu!Dziewczyna głaskała go po malutkich pleckach, przytulała, szeptała słowa, których nikt poza nimi nie mógł usłyszeć.– Kiedy mogę zabrać syna? – zapytała.– Z reguły rodzice i dzieci stopniowo przyzwyczajają się do siebie, najpierw są odwiedziny w domu dziecka, potem rodzice zabierają dziecko na weekendy, a potem na zawsze, jeśli wszystko jest w porządku.– Zabieram syna od razu – stanowczo oznajmiła dziewczyna.– Dobrze – machnęła ręką dyrektorka.Chłopiec był szczęśliwy. Trzymał mamę za rękę, bojąc się, że znowu ją zgubi.Kwyszli już z domu dziecka na słoneczną ulicę, chłopiec zdecydował się zadać najważniejsze pytanie:– Mamo… A lubisz koty…?– Uwielbiam! W domu czekają na nas dwa! – roześmiała się dziewczyna, czule ściskając rączkę malucha.Pani dyrektor spoglądała przez okno potem usiadła i wykonała jeden telefon.„Halo, Kancelaria Aniołów? Proszę przyjąć zamówienie. Imię klientki wysłałam mailem, żebyście nie pomylili. Najwyższa kategoria: podarowała dziecku szczęście… Proszę o standardową wysyłkę – moc sukcesów, miłości, radości itp. I dodatkowo: mężczyznę wyślijcie, niezamężna jest. Tak, wiem, że macie deficyt, ale to wyjątkowy przypadek. Owszem, finanse też się przydadzą, chłopiec musi się dobrze odżywiać… Już wszystko poszło? Dziękuję.”Być może nie wierzycie w anioły, ale anioły wierzą w was
 –  dzie, którzy już dawno skończyli szkołę, czy kiedykolwiek za nią tęskniliście? Ciągle mi obiecywano, że będę wspominać "wspaniałe lata szkolne",
archiwum
Idź naprzód i olewaj reguły. –
Kot mojej teściowejpotwierdza tę regułę. –
Ale molestować dalej można? –  Nowe reguły kontaktów duchownych z dziećmi: Zakazodwiedzin i utrwalania wizerunkuDekret ustanowiony przez metropolitę krakowskiego abp Marka Jędraszewskiego wprowadza szereg zmian wkontaktach duchownych z dziećmi i młodzieżą. Zakaz zapraszania i przyjmowania małoletnich w mieszkaniachduchownych, wizyt kaptanów w miejscu pobytu dzieci czy podwożenia ich własnym samochodem bez wiedzy izgody rodziców lub opiekunów prawnych - to tylko niektóre z nch.
Źródło: rmf.fm
 –
0:30