Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 177 takich demotywatorów

Kiedy nie odpowiedziałem na żadne pytanie nauczycielki i na koniec, dla ratunku, zadaje mi najłatwiejsze, na które też nie znam odpowiedzi

Kiedy nie odpowiedziałem na żadne pytanie nauczycielki i na koniec, dla ratunku, zadaje mi najłatwiejsze, na które też nie znam odpowiedzi –
0:13

Zmarnowanie stuprocentowej okazji weszło na wyższy poziom

Zmarnowanie stuprocentowej okazji weszło na wyższy poziom –
0:37

BAZINGA!

BAZINGA! –
0:15

Jeśli Google przyłapie cię na ucieczce z pudła

Jeśli Google przyłapie cięna ucieczce z pudła – Zamaże twoją twarz, bo nie jest konfiturą

Dobra, to wiem, ale to muszę sprawdzić w instrukcji

Dobra, to wiem, ale to muszę sprawdzić w instrukcji –
0:40

Gdy matka cieszy się z niewychowanego dziecka

 –  Moje małe szczęście na Krecie. Kacperek rozrabiaka te imię wszyscy na całym terenie hotelu znali. W skrócie: * wyrządzone straty - dwa zbite talerze i popielniczka * rzuty w dal przedmiotami -butem w autokarze dwa siedzenia dalej cel trafiony w głowę -rzut Kawałkiem czymś do jedzenia na promie z 1 poziomu na dół ( nikt nie wszedł na górę z pretensjami więc chyba pudlo z: ) -rzut talerzem w restauracji bo już nie chciało się jeść (efekt stluczka szklana) *trzy razy załatwiona potrzeba fizjologiczna w basenie niestety ta grubsza, naszczescie obyło się bez ludzi w nim a pozostali którzy byli po za nie widzieli bądź udali że tego nie widzą •t To tak w skrócie o moim Kacperku i tygodniowym pobycie na Krecie.

Lekcja dla nas wszystkich

Lekcja dla nas wszystkich – "Przyjechałem pod adres do klienta, i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie. Był późny wieczór, pomyślałem że klient się rozmyślił i wrócę do "bazy"... ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem. "Minutkę!", odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze...Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska , na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych.U Jej boku była mała nylonowa walizka. Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat. Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału.Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem."Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?", zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie.Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika.Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. "To nic", powiedziałem, "Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki chciałbym aby traktowano moją mamę.""Och, jesteś takim dobrym chłopcem" , odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała: "Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta?"To nie jest najkrótsza droga", odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty."Och, nie mam nic przeciwko temu", powiedziała. "Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum."Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. "Nie mam już nikogo z rodziny", mówiła łagodnym głosem. "Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele..."Wyłączyłem licznik... "Którędy chce Pani jechać?"Przez kilka godzin jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy.Jechaliśmy przez okolicę, w której żyli z mężem jako nowożeńcy. Poprosiła abym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna.Czasami prosiła,by zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu, i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa.Gdy pierwsze promienie Słońca przełamały horyzont, powiedziała nagle "Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę". Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres. Był to był niski budynek z podjazdem, tak typowy dla domów opieki.Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi i troskliwi.Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi. Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim."Ile jestem panu winna?" Spytała, sięgając do torebki."Nic", odpowiedziałem."Trzeba zarabiać na życie", zaoponowała."Są inni pasażerowie," odparłem.I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno."Dałeś staruszce małą chwilę radości", powiedziała. "Dziękuję".Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka. Za mną zamknęły się drzwi - był to dźwięk zamykanego Życia.Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.Jeździłem bez celu, zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca, lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę? Co gdybym nie podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał?Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia.Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną. Nie przegapmy ich.."

Kochanie, jeśli spudłujesz, to się z tobą rozwiodę

Kochanie, jeśli spudłujesz, to się z tobą rozwiodę –
0:05

Strzały Amora i ja w Walentynki

Strzały Amora i jaw Walentynki –
0:07

Jaja se ze mnie robicie? Gdzie ten prezent?

Jaja se ze mnie robicie?Gdzie ten prezent? –
0:12

Dzieci jeszcze nie raz cię zaskoczą

Dzieci jeszcze nie raz cię zaskoczą –  Koniec roku szkolnego,dzieci przyniosły paniwychowawczyni prezenty.Marysia, której mama ma kwiaciarnię przyniosłapudło. Wychowawczyni potrząsnęła i zapytała:-Kwiaty?Ojej, skąd pani wie..Kolejny był Marcinek, którego tata ma cukiernię.Wychowawczyni potrząsnęła prezentem i spytała:-Czekoladki?-Tak, jak pani zgadła?Nastepny w kolejce był Jasio, którego tata miałsklep monopolowy. Wychowawczyni obejrzała pudełkılekko przeciekało.Polizała i spytała:-Wino?-Nie...Polizała jeszcze raz:-Koniaczek?-Nie...-Likierek?-Nie, proszę pani. Chomik..

Nie znam gościa, ale jestem z niego cholernie dumny!

Nie znam gościa, ale jestem z niego cholernie dumny! –
0:37

Madka z bombelkiem podbijają Kretę Niestety to nie jest fejk, ta mamuśka naprawdę się tym pochwaliła...

Niestety to nie jest fejk, ta mamuśka naprawdę się tym pochwaliła... –  Moje małe szczęście na Krecie. Kacperekrozrabiaka te imię wszyscy na całym terenie hoteluznali. W skrócie:* wyrządzone straty- dwa zbite talerze i popielniczka* rzuty w dal przedmiotami-butem w autokarze dwa siedzenia dalej celtrafiony w głowę-rzut Kawałkiem czymś do jedzenia na promie z 1poziomu na dół ( nikt nie wszedł na górę zpretensjami więc chyba pudlo ~ )-rzut talerzem w restauracji bo już nie chciało sięjeść (efekt stłuczka szklana)*trzy razy załatwiona potrzeba fizjologiczna wbasenie niestety ta grubsza, naszczescie obyło siębez ludzi w nim a pozostali którzy byli po za niewidzieli bądź udali że tego nie widzą £J>To tak w skrócie o moim Kacperku i tygodniowympobycie na Krecie.

Wczoraj kupiłem lodówkę. Lodówka w pudle, wiozą ją do domu. Ekipa wytaszczyła pudło z ciężarówki, niesie do klatki, kiedy napatoczył się sąsiad: - Co pan kupiłeś? - zapytał - Subwoofer - odpowiedziałem. Trzeba było widzieć jego minę

Wczoraj kupiłem lodówkę. Lodówka w pudle, wiozą ją do domu. Ekipa wytaszczyła pudło z ciężarówki, niesie do klatki, kiedy napatoczył się sąsiad:- Co pan kupiłeś? - zapytał- Subwoofer - odpowiedziałem.Trzeba było widzieć jego minę – ...Mówiłem, że to sąsiad z dołu
archiwum

Gra w statki

Gra w statki – Na dywaniku u szefa
archiwum

Messi nie trafia karnego!

Messi nie trafia karnego! –
archiwum – powód

W wieku 35 lat musisz mieć wielkie pudło poplątanych kabli. Nie możesz ich wyrzucić, bo kiedyś któryś może się przydać

W wieku 35 lat musisz mieć wielkie pudło poplątanych kabli. Nie możesz ich wyrzucić, bo kiedyś któryś może się przydać –

W wieku 35 lat musisz mieć wielkie pudło poplątanych kabli Nie możesz ich wyrzucić, bo może kiedyś któryś ci się przyda

Nie możesz ich wyrzucić, bo możekiedyś któryś ci się przyda –

We wrocławskim parku ktoś zostawił szczelnie zamknięte plastikowe pudło, które zwróciło uwagę przechodnia. W środku było sześć rozgrzanych, konających szczeniąt. Pieski siedziały w "zupie" ze swoich odchodów i umierały z pragnienia

We wrocławskim parku ktoś zostawił szczelnie zamknięte plastikowe pudło, które zwróciło uwagę przechodnia. W środku było sześć rozgrzanych, konających szczeniąt. Pieski siedziały w "zupie" ze swoich odchodów i umierały z pragnienia – Nie wiem, kim jesteś potworze, ale zasługujesz na najgorszą karę za takie bestialstwo.
archiwum

Pudło

Pudło – Dobrze że kibic częściej pudłuje niż zawodnik