Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 615 takich demotywatorów

archiwum
Co ma wspólnego telewizja publiczna z telewizją?Tyle samo co dom publiczny z domem. – Wspólna jedynie jest mentalność pracowników tych instytucji.
Ludzie wstydu nie mają. Koleś ma 17 apartamentów w Warszawie i robi publiczną zrzutkę, bo może "nie przetrwać" pandemii – Ktoś mu nawet wpłacił kasę... Ratunek dla Apartamentowców w Sercu Warszawy Maciej Chojecki 1720 zł

Wymowny list Adama Michnika do gen. Czesława Kiszczaka, wysłany z aresztu śledczego w 1983 r.

 –  Kinga Kamińska14 grudnia 2016 · Warszawa, województwo mazowieckie ·Wobec opluskwiania inaczej myślących przez pisowskie miernoty przyszło mi na myśl, że dobrze będzie przypomnieć:Trzydzieści trzy lata temu Adam Michnik wysłał z aresztu śledczego ten list do do ministra spraw wewnętrznych gen. Czesława Kiszczaka. Opublikowany w podziemnym Tygodniku Mazowsze stał się dla mnie drogowskazem.Warszawa 11 grudnia 1983 r.Adam Michnik, s. OzjaszaWarszawa, ul. Rakowiecka 37; areszt śledczyOb. minister spraw wewnętrznychgen. Czesław KiszczakMotto: Odebrałem pismo Waćpana, Mości Panie Rzewuski, nad którym długo myślałem, co ono ma znaczyć, i czyli mam na nie odpowiedzieć. Człowiek poczciwy nie skrywa swych myśli, wzgarda dla podłych jest jego prawidłem; tak i ja dziś z Waćpanem postąpię... Jako obywatel nie mogę usłuchać rady Waćpana, która pod pozorem wolności, upstrzonej licznymi błędami, wsparta jest obcą przemocą. Ci, którzy śmieli dla ich dumy i własnej miłości zaprzedać krew współziomków swoich, są ohydą narodu i zdrajcami ojczyzny. Takie są moje sentymenta...(Z listu księcia Józefa Poniatowskiego do hetmana Seweryna Rzewuskiego, targowiczanina)I. Na początku listopada, pełen obrzydzenia dla postępków funkcjonariuszy Pańskiego resortu, wysłałem do Pana skargę. W swym liście zwróciłem uwagę na niski charakter takich poczynań: zabranie z celi książek, które posiadałem za zgodą prokuratora, pozbawienie mnie dodatkowego spaceru zaleconego przez lekarza czy pogróżki inspirowane jakimiś audycjami w zachodnich radiostacjach. Dla nikogo z więźniów Pawilonu III Śledczego nie jest sekretem, że akcjami represyjnymi kierują tu funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. Ich nazwiska też nie są żadną tajemnicą, tak jak i nazwisko ich tutejszego szefa, płk. Tamborskiego z MSW. Odwołałem się w swoim piśmie do obowiązującego ludzi cywilizowanych nakazu honoru, który zabrania znęcać się nad uwięzionym i bezbronnym przeciwnikiem politycznym.Poprosiłem następnie odwiedzającą mnie osobę, by sprawdziła u Pana, czy mój list doszedł. Ku memu zdziwieniu zakomunikował jej Pan o swej niemożności ukrócenia poczynań podległych sobie funkcjonariuszy. W przedmiocie zwrócenia mi do celi książek okazał się Pan niekompetentny. Starczyło natomiast Panu kompetencji, by złożyć mi dość osobliwą propozycję. Brzmiała ona: albo najbliższe święta spędzę na Lazurowym Wybrzeżu, albo też czeka mnie proces i wiele lat więzienia. Zapewnił Pan zarazem, że po procesie, gdy "władza przełknie tę żabę", o wyjeździe nie będzie mogło być już mowy. W ten sposób dowiedziałem się, że ministrowi spraw wewnętrznych w PRL trudniej pohamować nadgorliwych w dokuczliwości funkcjonariuszy SB, niż odgadnąć wyrok sądu wojskowego i szeroką dłonią ofiarować wczasy na Lazurowym Wybrzeżu.Ma Pan duszę jak step ukraiński, Panie Generale! Tytułem rewanżu ofiaruję Panu przeto, śladem pana Zagłoby podążając, tron w Niderlandach! "Monarcha Niderlandów, król Kiszczak I" - czy nie znajduje Pan urody w tym sformułowaniu?II. Kiedy z początkiem listopada przeczytałem w "Trybunie Ludu" wypowiedź Jerzego Urbana o tym, że mogę uzyskać wolność kosztem opuszczenia Polski, potraktowałem to jako kolejny żart tego skądinąd utalentowanego felietonisty, któremu wyrządzono tak ogromną krzywdę nominacją na stanowisko rzecznika rządu PRL. Rządowi gen. Wojciecha Jaruzelskiego minister Urban wielkich szkód może i nie przysporzył, bowiem temu rządowi trudno jeszcze bardziej popsuć opinię w kraju i za granicą. Jednak wyrządził ich niemało samemu sobie, kiedy to dowcipy ze "Szpilek" zaczął przedstawiać jako opinie zasługujące na poważne traktowanie.Nie dalej jak miesiąc wcześniej, początkiem października, Jerzy Urban zapewnił opinię publiczną, że więźniowie polityczni "odbywają karę w wydzielonych pomieszczeniach i nie przebywają razem z kryminalistami". Proszę sobie wyobrazić, że potraktowałem - o święta naiwności! - tę wypowiedź poważnie i zażądałem umieszczenia mnie we wspólnej celi z więźniem politycznym, bowiem przebywałem z więźniami kryminalnymi. Wszelako naczelnik aresztu mjr Andrzej Nowacki, a potem szef sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego płk Władysław Monarcha uświadomili mnie, że Urban plecie jak Piekarski na mękach i nie zna obowiązujących przepisów.Od tego czasu czytam oświadczenia rzecznika rządu gen. Jaruzelskiego wyłącznie w konwencji satyrycznych humoresek i nieraz się dobrze nimi bawię (polecam Pańskiej uwadze - jako szczególnie śmieszne - wypowiedzi rzecznika na temat Lecha Wałęsy). W tej też konwencji odczytałem jego wypowiedź o możliwości kupienia sobie wolności przez wyjazd za granicę. Pańska oferta spędzenia świąt na Lazurowym Wybrzeżu kazała mi jednak ponownie przemyśleć, co oznaczają te dziwaczne wypowiedzi.III. Piszę ten list wyłącznie we własnym imieniu, ale mam podstawy, by sądzić, że podobnie rozumują tysiące ludzi w Polsce.Doszedłem do przekonania, że składając mi propozycję opuszczenia Polski:1) przyznaje Pan, że nie uczyniłem nic takiego, co by upoważniało praworządny urząd prokuratorski do formułowania zarzutów o "przygotowaniu do obalenia ustroju siłą" lub "osłabiania mocy obronnej państwa", zaś praworządny sąd do orzekania wyroku skazującego. Podzielam ten pogląd;2) przyznaje Pan, że wyrok jest już ustalony na długo przed rozpoczęciem procesu. Podzielam ten pogląd;3) przyznaje Pan, że akt oskarżenia sformułowany przez dyspozycyjnego prokuratora i wyrok skazujący, orzeczony przez dyspozycyjnych sędziów, będą na tyle nonsensowne, że nikogo w błąd nie wprowadzą, skazanym przyniosą chwałę, a skazującym i ich dysponentom - hańbę. Podzielam ten pogląd;4) przyznaje Pan, że celem toczącego się postępowania karnego nie jest zadośćuczynienie prawu, lecz pozbycie się przez elitę władzy kłopotliwych oponentów. Podzielam ten pogląd.Na tym wszakże kończy się zgodność naszych opinii. Uważam bowiem, że:1) aby tak jawnie przyznać się do deptania prawa, trzeba być durniem;2) aby będąc więziennym nadzorcą, proponować człowiekowi więzionemu od dwóch lat Lazurowe Wybrzeże w zamian za moralne samobójstwo, trzeba być świnią;3) aby wierzyć, że ja mógłbym taką propozycję przyjąć, trzeba wyobrażać sobie każdego człowieka na podobieństwo policyjnego szpicla.IV. Wiem dobrze, Panie Generale, do czego wam nasz wyjazd jest potrzebny. Do tego, by nas ze zdwojoną siłą opluskwiać w swoich gazetach jako ludzi, którzy ujawnili wreszcie swe prawdziwe oblicze; którzy przedtem wykonywali cudze dyrektywy, a teraz połasili się na kapitalistyczne luksusy. Do tego, by zademonstrować światu, że wy jesteście szlachetnymi liberałami, a my szmatami bez charakteru. Do tego, by móc Polakom powiedzieć: "Patrzcie, nawet oni skapitulowali, nawet oni stracili wiarę w demokratyczną i wolną Polskę". Do tego - przede wszystkim - by poprawić swój wizerunek we własnych oczach; by móc z ulgą odetchnąć: "Oni wcale nie są lepsi ode mnie".Bo was niepokoi sam fakt istnienia ludzi, którym myśl o Polsce nie kojarzy się z ministerialnym stołkiem, a z więzienną celą; ludzi, którzy przedkładają święta w areszcie śledczym nad ferie na Lazurowym Wybrzeżu. Wy nie wierzycie w istnienie takich ludzi. Dlatego w swym ostatnim sejmowym przemówieniu osiągnął Pan w obelżywości oskarżeń poziom polskiego klasyka tego gatunku - Stanisława Radkiewicza. Dlatego mówicie nawet między sobą, że my albo jesteśmy wielkimi spryciarzami (bo otrzymujemy instrukcje i pieniądze od wywiadu amerykańskiego), albo też wielkimi głupcami - "fanatykami" (bo wolimy siedzieć w więzieniu, niż spacerować po paryskich bulwarach). Przecież nikt z was nie wahałby się ani przez chwilę, mając taki wybór!Wy nie umiecie o nas myśleć inaczej, bowiem myśląc inaczej, musielibyście - choćby w jednym błysku chwili - odgadnąć prawdę o sobie samych. Tę prawdę, że jesteście mściwymi i pozbawionymi honoru świntuchami. Tę prawdę, że jeśli nawet kiedyś było w waszych sercach troszkę przyzwoitości, to dawno pogrzebaliście te uczucia w brutalnej i brudnej grze o władzę, jaką toczycie między sobą. Dlatego, sami złajdaczeni, chcecie nas ściągnąć do swego poziomu.Otóż nie! Tej przyjemności wam nie dostarczę. Nie znam przyszłości i wcale nie wiem, czy dane mi będzie dożyć zwycięstwa prawdy nad kłamstwem, a "Solidarności" nad obecną antyrobotniczą dyktaturą. Rzecz w tym wszakże, Panie Generale, że dla mnie wartość naszej walki tkwi nie w szansach jej zwycięstwa, ale w wartości sprawy, w imię której tę walkę podjęliśmy. Niech ten mój gest odmowy będzie maleńką cegiełką budującą honor i godność w tym co dzień unieszczęśliwianym przez was kraju. Niech będzie policzkiem dla was, handlarzy cudzą wolnością!V. Dla mnie, Panie Generale, więzienie nie jest żadną szczególnie dotkliwą karą. Tamtej grudniowej nocy to nie ja zostałem proskrybowany - to wolność. To nie ja dziś jestem więziony - to Polska.Dla mnie, Panie Generale, karą byłoby, gdybym musiał na Pańskie polecenie szpiclować, machać pałką, strzelać do robotników, przesłuchiwać uwięzionych i wydawać haniebne wyroki skazujące. Szczęśliwy jestem, że znalazłem się po właściwej stronie - wśród ofiar, a nie wśród oprawców. Ale gdyby Pan to rozumiał, nie składałby mi Pan propozycji tyleż niemądrych, co niegodziwych.W życiu każdego człowieka uczciwego, Panie Generale, przychodzi taki trudny moment, kiedy za proste stwierdzenie faktu: "to jest czarne, a to jest białe" trzeba drogo płacić. Może to być cena życia płacona na stokach Cytadeli, za drutami Sachsenhausen, za kratami Mokotowa. W takiej chwili, Panie Generale, dla uczciwego człowieka problemem naczelnym nie jest, by wiedzieć, jaką cenę przyjdzie mu zapłacić, lecz wiedzieć, czy białe jest białym, a czarne - czarnym.Aby to wiedzieć, trzeba chronić sumienie. Trawestując jednego z wielkich pisarzy naszego kontynentu, powiem tak: trzeba przede wszystkim, aby dowiedział się Pan, Panie Generale, co to jest sumienie ludzkie. Są dwie rzeczy na tym świecie - niechaj usłyszy Pan tę nowinę - z których jedna nazywa się Zło, druga Dobro. A oto objawienie dla Pana: kłamać i lżyć nie jest dobrze, dopuszczać się zdrady jest źle, więzić i mordować jest jeszcze gorzej. To nic, że to jest użyteczne. Tego nie wolno...Tak, Panie Generale, tego nie wolno. Kto się przeciwstawia? Kto zezwala? Kto zabrania? Panie Generale, można być potężnym ministrem spraw wewnętrznych, można mieć za sobą potężne mocarstwo rozciągające swą władzę od Łaby po Władywostok, a pod sobą całą policję kraju, miliony szpiclów i miliony złotych na pistolety, armaty wodne i urządzenia podsłuchowe, płaszczących się służalców, pełzających donosicieli i żurnalistów; a tu ktoś niewidzialny, w ciemności, przechodzień, nieznajomy wyrasta przed Panem i mówi: "Nie zrobisz tego!".Oto sumienie.VI. Zapewne list ten wyda się Panu kolejnym dowodem mojej głupoty. Jest Pan przyzwyczajony do uniżonych próśb, policyjnych raportów, szpiclowskich donosów. A tu człowiek, który jest w Pańskim ręku, któremu dokuczają Pańscy podwładni, oskarżają Pańscy prokuratorzy, a skazywać będą Pańscy sędziowie - mówi Panu o sumieniu.Bezczelny, nieprawdaż?Wszelako żadna Pańska reakcja nie jest w stanie mnie już zadziwić. Wiem, że za ten list zapłacę wysoką cenę, a Pańscy podwładni spróbują doprowadzić do mojej świadomości pełnię wiedzy o możliwościach więziennictwa w kraju budującym komunizm. Wiem wszakże i to, że obowiązuje mnie prawda.Dlatego o nic Pana nie proszę. Tylko o jedno: niech się Pan zastanowi. Nie nad moim losem - ja może jakoś wytrzymam kolejne pomysły Pańskich pułkowników i majorów. Niech Pan się zastanowi nad sobą. Niech Pan przy wigilijnym stole pomyśli przez chwilę o tym, że będzie Pan rozliczony ze swych uczynków. Będzie Pan musiał odpowiedzieć za łamanie prawa. Skrzywdzeni i poniżeni wystawią Panu rachunek. To będzie groźna chwila.Życzę Panu zachowania godności osobistej w takim momencie. I odwagi. Niech Pan nie tłumaczy się, jak Pańscy koledzy z poprzednich ekip, że Pan o niczym nie wiedział. Bo to nie wzbudza litości, tylko pogardę...Sobie zaś życzę, abym - tak jak zdołałem w Otwocku dopomóc w uratowaniu życia kilku Pańskim podwładnym - umiał być na miejscu w samą porę, gdy Pan będzie zagrożony i zdołał także Panu dopomóc. Abym umiał raz jeszcze być po stronie ofiar, a nie wśród oprawców. Choćby potem nadal miał mnie Pan zamykać w więzieniu i nadal zdumiewać się moją głupotą.
Sejm nie zgodził się na przekazanie 500 mln zł na pomoce dydaktyczne w nauczaniu zdalnym, 200 mln zł na lecznictwo psychiatryczne i 60 mln zł na walkę z przemocą w rodzinie – Mimo negatywnej opinii legislatorów, przekazał natomiastblisko 2 mld zł na telewizję publiczną.Realizację przekopu Mierzei Wiślanej wydłużono do 2023 r. Całkowitą wartość programu ustalono na kwotę1 mld 984 mln 52 tys. zł.
Celibat w szkolnym statucie. Publiczna szkoła w swoim regulaminie zakazuje uczniom zarówno w szkole jak I POZA NIĄ: – Należenia do organizacji których idee są sprzeczne z chrześcijaństwem, posiadania pornografii, odbywania stosunków seksualnych i dokonywania innych czynności o zabarwieniu seksualnym (czyli nie wolno im we własnym domu się masturbować). A my się śmiejemy z muzułmanów i ich szalonego prawa
archiwum
Duńska firma architektoniczna BIG i chińska firma technologiczna Terminus zaprezentowały rozpoczęty w kwietniu bieżącego roku i mający zakończyć się za trzy lata projekt Cloud Valley. – Będzie to kompleks obejmujący domy, biura, przestrzeń publiczną, autonomiczny transport oraz pozostałe elementy związane z miastami. Projekt ma na celu wykorzystanie czujników i urządzeń z obsługą WiFi do gromadzenia danych na temat wszystkich i wszystkiego, od pogody po nawyki żywieniowe ludzi, aby sztuczna inteligencja mogła automatycznie przy pomocy różnych urządzeń zaspokajać potrzeby mieszkańców.Tak opisuje to Terminus: "Kiedy rano światło słoneczne uderza w ścianę domu, okna sypialni zmieniają przepuszczalność i pozwalają, by naturalne światło budziło sennych mieszkańców. Gdy tylko promienie słoneczne wpadają do pokoju, wirtualny menadżer domu o imieniu Titan wybiera dla Ciebie śniadanie, przygotowuje Twoje ubrania w zależności od pogody i przedstawia harmonogram na cały dzień”.Cloud Valley ma zostać zbudowany w sąsiedztwie miasta Chongqing.Docelowo w Chinach ma powstać ponad 500 "inteligentnych" miast.
archiwum
A takie to proste – Wystarczyło by wprowadzić zakaz korzystania z prywatnej opieki medycznej dla wszystkich polityków a mielibyśmy najlepszą publiczną służbę zdrowia na świecie
Jeśli instytucja publiczna nie jest dotknięta korupcją, oznacza to że nikt jej nie potrzebuje –
archiwum
W 2018 wyznał, że jako nastolatek na koloniach w Darłówku był  molestowany przez rozpoznawalną „osobę publiczną”, co miało mieć wpływ na całe jego życie. W trakcie wywiadu, zapytany o sprawcę stwierdził, że byli to bliźniacy. (Wikipedia) – Patrząc na wypowiedzi nt. Kultu to tam musiała być ostra jazda z tymi rozpoznawalnymi bliźniakami.
archiwum
Z kategorii: imbecyle do tłumaczenia głupich decyzji podejmowanych przez debili w rządzie. – Typ stwierdził, że siłownie zostały zamknięte, bo są bezpieczne ale nie można do nich dotrzeć w bezpieczny sposób bo np. trzeba do nich dojechać komunikacją publiczną. WTF?
TVP 3 Opole zawiesiło współpracę z instytucjami, które poparły Strajk Kobiet – Mateusz Magdziarz, dyrektor TVP 3 Opole, poinformował na Twitterze, że oddział telewizji, którym kieruje zawiesza współpracę miejskimi instytucjami kultury, które wyraziły swoje poparcie dla Strajku Kobiet. Chodzi m.in. o współpracę z Miejską Biblioteką Publiczną im. Jana Pawła II, Galerią Sztuki Współczesnej i Teatrem im. Jana Kochanowskiego w Opolu.  Każda z tych instytucji wyraziła poparcie dla Strajku Kobiet
archiwum – powód
 –  W ostatnich dniach na ulicach polskich miast odbywają się protesty. Rozumiem oburzenie kobiet wywołane wyrokiem TK z 22 października. Jednak dyskusja, która pierwotnie dotyczyła wyroku, wydaje się aktualnie buntem przeciwko wszystkiemu. Część protestujących ucieka się do działań skrajnych, na które nie można wyrażać zgody - akty przemocy, niszczenie mienia, kościołów, obrażanie osób, które nie podzielają poglądów skrajnej grupy protestujących. Wyrażanie poglądów w sposób agresywny i obraźliwy, nawołujący do łamania prawa, przez jakąkolwiek osobę czy stronę sporu, nie może być akceptowane.Uważam, że moje przemyślenia i poglądy to moja prywatna sprawa i nie mam obowiązku dzielenia się nimi z opinią publiczną. Chociaż nie jestem sędzią, politykiem, parlamentarzystą, a co za tym idzie, nie mam wpływu na kształt prawa w Polsce, to jednak jako młoda kobieta, która być może kiedyś będzie matką, postanowiłam, w ramach pewnego wyjątku, przedstawić moje stanowisko w sprawie wyroku TK z 22 października. Mam bowiem poczucie, że osoby myślące podobnie do mnie nie są wystarczająco reprezentowane w tym sporze.Nie potrafię w pełni postawić się w sytuacji, w jakiej znajduje się kobieta, która oczekując dziecka, dowiaduje się, że stwierdzono u niego ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu. Wierzę, że zgodnie z moimi osobistymi przekonaniami, ja nie zdecydowałabym się na przerwanie ciąży. Nie uważam jednak, że inne kobiety mają myśleć i działać w taki sam sposób jak ja. Każdy człowiek ma wolną wolę.Rozwiązanie istniejące dotychczas dawało możliwość wyboru. Wybór, a nie przymus. Kobieta mogła, ale nie musiała z tego prawa korzystać. W sprawie tak niewyobrażalnie trudnej, jak wizja urodzenia dziecka, które może umrzeć minuty czy godziny po porodzie, decyzja o kontynuacji lub przerwaniu ciąży, powinna być pozostawiona kobiecie i podjęta zgodnie z jej własnym sumieniem, jej systemem wartości, z jej własnymi przekonaniami. Bo to ta kobieta mierzy się z konsekwencjami swojej decyzji do końca życia.Zawsze uważałam istniejący dotychczas swoisty kompromis aborcyjny za rozsądne rozwiązanie. Jak każdy kompromis i ten miał to do siebie, że nie był idealny i nie był zadowalający ani dla zwolenników zupełnie nieograniczonej aborcji, ani dla obrońców życia. Jednak przez 27 lat stanowił wyważone i akceptowalne dla większości społeczeństwa rozwiązanie kwestii legalnego przerywania ciąży.Nie mogę zatem pogodzić się z konsekwencjami, jakie niesie ze sobą wyrok TK. Wydaje mi się, że posłowie, którzy w Polsce stanowią prawo, powinni jak najszybciej znaleźć rozsądne i kompromisowe rozwiązanie obecnej sytuacji, które mogłoby zakończyć spór wywołany wyrokiem
"Wybór, a nie przymus" - Kinga Duda zabrała głos w sprawie aborcji w opublikowanym w mediach społecznościowych oświadczeniu –  W ostatnich dniach na ulicach polskich miast odbywają się protesty. Rozumiemoburzenie kobiet wywołane wyrokiem TK z 22 października. Jednak dyskusja, którapierwotnie dotyczyła wyroku, wydaje się aktualnie buntem przeciwko wszystkiemu.Część protestujących ucieka się do działań skrajnych, na które nie można wyrażać zgody- akty przemocy, niszczenie mienia, kościołów, obrażanie osób, które nie podzielająpoglądów skrajnej grupy protestujących. Wyrażanie poglądów w sposób agresywnyi obraźliwy, nawołujący do łamania prawa, przez jakąkolwiek osobę czy stronę sporu, niemoże być akceptowane.Uważam, że moje przemyślenia i poglądy to moja prywatna sprawa i nie mam obowiązkudzielenia się nimi z opinią publiczną. Chociaż nie jestem sędzią, politykiem,parlamentarzystą, a co za tym idzie, nie mam wpływu na kształt prawa w Polsce, tojednak jako młoda kobieta, która być może kiedyś będzie matką, postanowiłam,w ramach pewnego wyjątku, przedstawić moje stanowisko w sprawie wyroku TK z 22paździermika. Mam bowiem poczucie, że osoby myšlące podobnie do mnie nie sąwystarczająco reprezentowane w tym sporze.Nie potrafię w pełni postawić się w sytuacji, w jakiej znajduje się kobieta, któraoczekując dziecka, dowiaduje się, że stwierdzono u niego ciężkie i nieodwracalneuszkodzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu. Wierzę, że zgodniez moimi osobistymi przekonaniami, ja nie zdecydowałabym się na przerwanie ciąży. Nieuważam jednak, że inne kobiety mają myśleć i działać w taki sam sposób jak ja. Każdyczłowiek ma wolną wolę.Rozwiązanie istniejące dotychczas dawało możliwość wyboru. Wybór, a nie przymus.Kobieta mogła, ale nie musiała z tego prawa korzystać. W sprawie tak niewyobrażalnietrudnej, jak wizja urodzenia dziecka, które może umrzeć minuty czy godziny po porodzie,decyzja o kontynuacji lub przerwaniu ciąży, powinna być pozostawiona kobieciei podjęta zgodnie z jej własnym sumieniem, jej systemem wartości, z jej własnymiprzekonaniami. Bo to ta kobieta mierzy się z konsekwencjami swojej decyzji do końcażycia.Zawsze uważałam istniejący dotychczas swoisty kompromis aborcyjny za rozsądnerozwiązanie. Jak każdy kompromis i ten miał to do siebie, że nie był idealny i nie byłzadowalający ani dla zwolenników zupełnie nieograniczonej aboreji, ani dla obrońcówżycia. Jednak przez 27 lat stanowił wyważone i akceptowalne dla większościspołeczeństwa rozwiązanie kwestii legalnego przerywania ciąży.Nie mogę zatem pogodzić się z konsekwencjami, jakie niesie ze sobą wyrok TK. Wydajemi się, że posłowie, którzy w Polsce stanowią prawo, powinni jak najszybciej znależćrozsądne i kompromisowe rozwiązanie obecnej sytuacji, które mogloby zakończyć spórwywołany wyrokiem.
 –  Radio TOK FM przeprasza swoichsłuchaczy, że protesty ws. aborcjikomentowało mało kobiet:TOKE Radio TOK FM O@Radio TOK_FMPopełniliśmy błąd, przepraszamy.Popełniliśmy błąd. Nie odpowiedzieliśmy adekwatnie nasytuację, w której wszyscy się znaleźliśmy. Nasze dziennikarkii dziennikarze - i służbowo, i prywatnie - są dzisiaj zprotestującymi na ulicach polskich miast. W tej rewolucji,w tym sprzeciwie, jesteśmy po tej samej stronie.Nasza antena, nasza redakcja była i jest zawsze po stroniekrzywdzonych. Prawa kobiet, prawa mniejszości, prawapracownicze, prawa osób wykluczonych, osób zniepełnosprawnościami, prawa zwierząt, praworządność,demokratyczny ład - to wartości, którym Radio TOK FMhołduje od lat, z których nas znacie. Jest też wśród nichwolność słowa. Nie narzucamy i nigdy nie narzucaliśmynaszym dziennikarzom gości i tematów, uważając, żedebata publiczna tylko wtedy może być uczciwa i pełna, gdydziennikarz czuje się wolnym człowiekiem.Dobierając gości do poniedziałkowego Poranka, chcieliśmypokazać mechanizm, który doprowadził nas do decyzjipodjętej w siedzibie TK przez nieprawidłowo wybranąprzewodniczącą oraz sędziów-dublerów. Przyznajemy Wamrację: nie tak powinien wyglądać ten Poranek. Gdy ulicepełne są protestujących kobiet, ich głos tym bardziejpowinien być słyszany na antenie.Przepraszamy.DEMOTYWATORY.PL
Kiedy zapomnisz o higienie osobistej w komunikacji publicznej –
0:12
Telewizja publiczna w Danii pokazuje dzieciom zwykłych ludzi nago – Świat mediów przez lata był zarezerwowany niemal wyłącznie dla osób wpisujących się w wyśrubowane kanony piękna. Ruch body positive osiągnął spory sukces w ostatnich latach, ale wciąż rzadko dociera ze swoim przekazem do dzieci i nastolatków. Program duńskiej telewizji publicznej miał to zmienić, ale wywołał spore kontrowersje. W programie edukacyjnym pt. "Ultra Strips Down", emitowanym przez jeden z kanałów duńskiej telewizji publicznej DR Ultra, uczniowie szkół ponadpodstawowych rozmawiają o ludzkim ciele ze zwykłymi dorosłymi, którzy występują przed nimi nago (różnią się nie tylko kształtami, ale także wiekiem, płcią, kolorami skóry czy stopniem pełnosprawności).Mimo, że Duńczycy są dość liberalnym obyczajowo społeczeństwem, to pomysł wzbudził spore kontrowersje. Członek prawicowej Duńskiej Partii Ludowej, Peter Skaarup, stwierdził, że takie dzieci są za małe na oglądanie programu, który może je "deprawować". Przedstawiciele kanału DR Ultra bronią się, odpowiadając na zarzuty, że "to edukacyjny program dla dzieci i rodzin, które dzięki niemu mogą w końcu normalnie porozmawiać o tym, jak wyglądają ludzkie ciała"."Być może niektórzy myślą sobie: "O mój Boże, nagość i dzieci". To nie ma jednak nic wspólnego z seksem, chodzi o postrzeganie ciała jako naturalnego, tak jak to robią dzieci" - tłumaczył też gospodarz programu
 –  Nieswiety Mikołaj@NieswietyM#ztwoichpodatkówToaleta publiczna z marmuru.Koszt 300 tys zl.( Mysie ze powstało juz kilkanowych, takich samych)Zbudowali miejską toaletę za 300 tys. zł,ale trudno ją znaleźć£> bielskobiala.wyborcza.pl
Dwaj 19-latkowie z Pobiedzisk podstępem wjechali na teren ZOO w Poznaniu, podając się za pracowników firmy remontowej. Oczywiście kłamali, a ich celem było urządzenie sobie rajdu autem po ZOO – Policja błyskawicznie zareagowała na zgłoszenie i zatrzymała sprawców. Wcześniej oświadczyli pracownikom, że "konkurencja ich zniszczy". Kierowca nie posiadał prawa jazdy. Ukarano go dwoma mandatami karnymi - za jazdę bez uprawnień i stworzenie zagrożenia poza drogą publiczną
 –  Kamila Andruszkiewicz@adi_RZPragnę poinformować opiniępubliczną, że zoatałam PrezesemFundacji Agencji RozwojuPrzemysłu.Przeszłam normalną ścieżkęrekrutacyjną a mój mąż Adam, niebrał udziału w procesie rekrutacji.Wszelkie oskarżenia o nepotyzmspotkają się ze stanowczą reakcjąz naszej strony.9:32 • 29 sie 20 ■ Twitter for AndroidlOj    Wolne Radio Europaf|    16godz. QKto mówi o nepotyzmie?Wszystkie dzieci, żony ipowinowaci działaczy PiSu musząprzejść taką ścieżkę.To, że nie ma pani kwalifikacji iniezbędnego doświadczenia niema tu żadnego znaczenia.Najważniejsze, że przeszła paniścieżkę i trafiła do ogródka.
Dlaczego w polskich i światowych mediach, na Białorusi zniknął nagle problem Covid-19?Dlaczego nikt nie informuje, że takie wiece to "śmiertelne" niebezpieczeństwo? – Nawet po wpisaniu w google frazy "Białoruś covid-19", ostatni artykuł pochodzi sprzed 2 tygodni...Artykuł ten rozpoczyna się od akapitu:"Strach przed koronawirusem, jaki ogarnął świat, nazwał masową "psychozą", a jako profilaktykę zalecał m.in. saunę i pracę na traktorze. Na Białorusi nie wprowadzono odgórnej kwarantanny, nie zamykano granic. Lekceważące potraktowanie pandemii COVID-19 przez Aleksandra Łukaszenkę rozgniewało opinię publiczną..."