Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 87 takich demotywatorów

archiwum – powód

Łzy bohatera i niezwykłe podziękowanie dla weterana bitwy pod Monte Cassino

Łzy bohatera i niezwykłe podziękowanie dla weterana bitwy pod Monte Cassino – Pod dom pułkownika Romualda Lipińskiego, żołnierza II Korpusu Polskiego, podjechali Polacy mieszkający w okolicy amerykańskiej stolicy, podziękować mu za jego służbę. Oczywiście ze względu na panującą epidemię, zachowano dystans społeczny.Kiedy 95-latek mówił, że jest dumny z tego, że spełnił swój obowiązek wobec Ojczyzny, wobec Polski, rozległy się syreny radiowozów miejscowej policji, a na ulicę wjechało kilkadziesiąt aut z biało-czerwonymi flagami

W wieku 102 lat odszedł Mieczysław Stachiewicz - pilot Dywizjonu 301, pułkownik Wojska Polskiego w stanie spoczynku, działacz polonijny, honorowy prezes Instytutu Piłsudskiego w Londynie, kawaler Orderu Orła Białego

W wieku 102 lat odszedł Mieczysław Stachiewicz - pilot Dywizjonu 301, pułkownik Wojska Polskiego w stanie spoczynku, działacz polonijny, honorowy prezes Instytutu Piłsudskiego w Londynie, kawaler Orderu Orła Białego –
archiwum

Gdy pułkownik Bolesław Długoszowski - Wieniawa obejmował dowództwo 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, wezwał do siebie adiutanta pułkowego, znanego hulakę.

Gdy pułkownik Bolesław Długoszowski - Wieniawa obejmował dowództwo 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, wezwał do siebie adiutanta pułkowego, znanego hulakę. – - Nie możemy jednocześnie prowadzić podobnego trybu życia. Jakby pułk wyglądał? Umówmy się, jeden tydzień ty, drugi - ja. I tak na zmianę.Rotmistrz zgodził się, ale po kilku miesiącach poprosił o zwolnienie go z funkcja adiutanta.- O co chodzi? - spytał Wieniawa.- Panie pułkowniku, melduję, że od pół roku nie mogę się doczekać na mój tydzień.

Najstarszy żyjący Powstaniec Warszawski! Dzisiaj 106. urodziny świętuje Pułkownik Kazimierz Klimczak ps. "Szron", oficer Wojska Polskiego II RP, żołnierz września '39, żołnierz Armii Krajowej

Dzisiaj 106. urodziny świętuje Pułkownik Kazimierz Klimczak ps. "Szron", oficer Wojska Polskiego II RP, żołnierz września '39, żołnierz Armii Krajowej – Najlepsze życzenia!

Bohun i Skrzetuski istnieli naprawdę!

Bohun i Skrzetuski istnieli naprawdę! – Bohaterowie "Ogniem i Mieczem" - pułkownik kozacki Jurko Bohun i namiestnik chorągwi pancernej Jan Skrzetuski byli wzorowani na historycznych postaciach.Jurko Bohun w rzeczywistości nazywał się Ivan Bohun i był pułkownikiem kozackim, jednym z dowódców powstania Chmielnickiego (najprawdopodobniej uczestniczył w oblężeniu Zbaraża w 1649 roku). Bohun po wdaniu się w konflikt z Atamanem Siczy Zaporoskiej - Ivanem Brzuchowieckim - został uznany za zdrajcę i rozstrzelany 27 lutego 1664 roku.Jan Skrzetuski w rzeczywistości nazywał się Mikołaj Skrzetuski i był wielkopolskim szlachcicem z okolic Poznania. W młodości miał liczne przewinienia i zatarczki z wymiarem sprawiedliwości. Zaciągnął się na służbę wojskową, chcąc tym samym zmazać swoje przewinienia. W 1649 roku uczestniczył w obronie Zbaraża przed armią Chmielnickiego. Zasłynął tym, że przedostał się przez wojska kozackie i w porę poinformował króla Jana Kazimierza o bardzo trudnej sytuacji załogi zamkowej. Zmarł w 1673 roku.

"Pamiętajcie o naszej walce" Cześć i chwała bohaterom!

Cześć i chwała bohaterom! – Na zdjęciu najstarszy żyjący Powstaniec Warszawski Pułkownik Kazimierz Klimczak ps. "Szron" (105 lat) oraz ostatni żyjący świadek odkrycia grobów polskich oficerów w Katyniu, Porucznik Henryk Troszczyński ps. "Murarz" (96 lat)

Rekonstruktorzy przyszli do przedszkola w Bielsku z granatami i karabinami, by zaprezentować maluchom broń z okresu II wojny światowej. Wielu osobom się to nie spodobało

Rekonstruktorzy przyszli do przedszkola w Bielsku z granatami i karabinami, by zaprezentować maluchom broń z okresu II wojny światowej. Wielu osobom się to nie spodobało – - O, widzisz, to jest granat. Kiedy wybucha to te metalowe części lecą z ogromną prędkością i siłą, wbijają się w ciało człowieka, rozrywają je, miażdżą kości. Urywają rączki, zamieniają twarz w krwawą miazgę" - tak powinien mówić do kilkuletniego dziecka ten mężczyzna prezentując mu śmiercionośny przedmiot.Zajęcia z rekonstruktorami w ostrych słowach podsumował były wojskowy, pułkownik Adam Mazguła, znany z ostrej krytyki rządu Prawa i Sprawiedliwości.- Rodzice, zabierzcie dzieci z tego przedszkola! Co za skrajny przypadek podlizywania się władzy kosztem wychowania malutkich dzieci?! Relacja Grupy Rekonstrukcji Historycznej Beskidy nie dotyczy ludzi dorosłych, nie dotyczy też miłośników historii w szkole średniej i tej która myśli o swojej przyszłości w wojskowym mundurze. To pokaz narzędzi śmierci dla 4/5-letnich dzieci! Dzieci w tym wieku uczą się rozróżniać dobro od zła, rozumienia słów podstawowych i rozpoznawania uczuć. Tymczasem ludzie w historycznych mundurach tłumaczą, na czym polega różnica w zabijaniu granatem, kulą karabinową lub z granatnika, serią z karabinu czy odłamkiem. Czy sądzicie, że dziecko w ogóle jest w stanie zrozumieć waszą dziejową sprawiedliwość motywującą zabijanie? - pyta były wojskowy

Wykres kariery w polskim wojsku

 –  WOJSKOWY MODEL KARIERYPICIEROZMOWYPRACAPODRÓZOWANIEGENERALPULKOWNIK2001KAPITAN1993MAJORPORUCZNIK198920061998DEMOTYWATORY.PLWykres kariery w polskim wojsku

Niezwykle wzruszający moment! Najstarszy żyjący Powstaniec Warszawski, Pułkownik Kazimierz Klimczak ps. "Szron" (105 lat) oraz ostatni żyjący świadek odkrycia grobów polskich oficerów w Katyniu, Porucznik Henryk Troszczyński ps. "Murarz" (96 lat)

Najstarszy żyjący Powstaniec Warszawski, Pułkownik Kazimierz Klimczak ps. "Szron" (105 lat) oraz ostatni żyjący świadek odkrycia grobów polskich oficerów w Katyniu, Porucznik Henryk Troszczyński ps. "Murarz" (96 lat) – Obaj wzięli udział w powstańczej Mszy Świętej w miejscu, w którym była odprawiana 75 lat temu. Na podwórzu jednej z warszawskich kamienic.Po Mszy, Pułkownik Kazimierz Klimczak powiedział:- Pamiętajcie o naszej walce! Panie Pułkowniku, nigdy nie zapomnimy!
archiwum

Najlepszym aspektem tego pomysłu atak na Strefę 51 jest to, że teraz gdzieś w Pentagonie jakiś pułkownik musi z kamienną twarzą wyjaśnić jakiemuś generałowi co to jest Bieg Naruto

Najlepszym aspektem tego pomysłu atak na Strefę 51 jest to, że teraz gdzieś w Pentagonie jakiś pułkownik musi z kamienną twarzą wyjaśnić jakiemuś generałowi co to jest Bieg Naruto –
archiwum

~*~

~*~ – Arcykatoliccy narodowi "partyjoci" z Obozu Radykalno-Narodowego uczcili pamięć Leona Degrelle: belgijskiego naziola który w czasie wojny walczył jako pułkownik SS, po wojnie zwiał do frankistowskiej Hiszpanii gdzie do końca życia identyfikował się jako hitlerowiec i negował zbrodnie nazistów.Przed wojną Degrell działał zaś w faszystowskim ultrakatolickim ugrupowaniu "Christus Rex" (łac. Chrystus Król) jednak budowanie "Wielkiej Belgii Katolickiej" nie szło im za dobrze.Kilka lat temu zdjęcie Degrella można było zobaczyć w tle profilu rzecznika ONRu na Facebooku.
archiwum

Przesłuchanie mordercy - pułkownik Russell Williams

Przesłuchanie mordercy - pułkownik Russell Williams – Prawdziwe policyjne przesłuchanie mordercy, kanadyjskiego pułkownika Russella Williamsa. Detektyw w błyskotliwy sposób zmusza go do wyjawienia prawdy.

W rocznicę katastrofy smoleńskiej warto przypomnieć słowa gorzkiej prawdy doświadczonego polskiego pilota Jerzego Grzędzielskiego, który zmarł kilka miesięcy po napisaniu tego tekstu

 –  Grzegorz Micuła10 marca 2017 ·Przy okazji kolejnej miesięcznicy co poniektórym pod rozwagę....Minęło już ponad sześć lat od katastrofy smoleńskiej, a zarazem sześć lat kłamstw i oszczerstw wynikających z braku wiedzy i cynizmu. Doczekałem się pięknej, wolnej Polski. Nie chcę jej stracić, o katastrofie smoleńskiej mam prawo mówić. Poświęciłem lotnictwu niemal 50 lat, z czego jako kapitan w liniach lotniczych ponad 30. Przewiozłem bezpiecznie miliony pasażerów od Alaski po Australię, od Tokio i wyspę Guam na środku Pacyfiku po Amerykę Północną i Południową.W cywilizowanym świecie do kokpitu samolotu wiozącego VIP-ów nikt nie ma wstępu. Dam przykład: w 2013 roku pani kanclerz Merkel leciała ze swą świtą do Indii. Samolotu nie wpuszczono w przestrzeń powietrzną Iranu. Kapitan prawie dwie godziny krążył po stronie tureckiej, po uzyskaniu zgody poleciał dalej. Pani kanclerz dowiedziała się o tym siedem godzin po wylądowaniu. Proszę sobie wyobrazić naszą polityczną gawiedź. Pewnie kapitana wyrzucono by za burtę, a politycy sami wiedzieliby najlepiej co robić.Od momentu katastrofy pojawia się podejrzenia o spisek na życie prezydenta i zdradę stanu z obcym państwem. O bredniach głoszonych na temat katastrofy można napisać książkę lub nawet kilka. Wspomnę tylko wybrane. Pan minister Macierewicz zaraz po katastrofie twierdził, że Rosjanie na lądowanie premiera Tuska przywieźli w teczce ILS (Instrument Landing System), a na lądowanie prezydenta już nie przywieźli. Dalej Rosjanie nie odpędzili, powtarzam kuriozalne określenie „nie odpędzili”, naszego kapitana i nie zamknęli lotniska. Odpowiem panu ministrowi: ILS waży kilkaset kilogramów. Na lotnisku Okęcie był montowany 4 lata. Specjalnie wyposażony samolot kalibrował go, stabilizował ścieżkę schodzenia i centralną oś pasa. Na lotnisku Modlin instalowano ILS przez 3 lata. Koszt wyniósł 62 mln złotych. Panie Ministrze — kapitana nie odpędza się. To komary lub muchę z czoła można odpędzać. Lotniska nigdy nie zamyka się kapitanom, wyjątkiem jest sytuacja jeśli na pasie stoi inny, uszkodzony samolot.O lądowaniu lub nie decyduje tylko i wyłącznie kapitan. Pani poseł Kempa biegała po stacjach TV z rewelacją, że przyczyną katastrofy było niezabranie rosyjskiego nawigatora. Kosmiczna bzdura i kompromitacja pani poseł. Ma się to tak, jakby chirurgowi tuż przed operacją przyprowadzono salową i powiedziano, że jeśli pan doktor nie podoła, to ona pomoże przy operacji.Katastrofę smoleńską mozolnie, przez głupotę, brak wiedzy, chciwość i cynizm, przygotowywała polityczna czołówka PIS. Zaczęło się w 2006 roku za rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego. W czasie publicznego wystąpienia minister obrony z PIS-u zapytany został przez oficerów-pilotów samolotu Tu 154 za Specpułku dlaczego nie ćwiczą na symulatorach. Odpowiedź była następująca i niebywale skandaliczna: „Nie, bo to ruskie symulatory”. Dla mnie powiało grozą i jęknąłem: „będziemy mieli katastrofy”. Nomen omen ten minister zginął w katastrofie smoleńskiej.Ćwiczenia na symulatorach są niebywale ważne, uratowały wiele istnień i nie do pomyślenia jest, aby z nich rezygnować. Cały świat lotniczy z nich korzysta. Prezesi nawet najbiedniejszych linii lotniczych klną, ale płacą za ćwiczenia swoich załóg. Ogrom głupoty i braku odpowiedzialności powala tu na ziemię. Mogę dać dziesiątki przykładów, ale pozostanę przy swoim doświadczeniu. W mozolnych ćwiczeniach na symulatorze wielokrotnie wraz z załogą zabiłem się. Ale przyszła jeden raz okrutna rzeczywistość. Po 10-cio godzinnym locie, niewiele minut przed lądowaniem na moim lotnisku zrobiło się tragicznie. Mgła do samej ziemi, chmury, widzialność 50 m. Do zapasowego lotniska 800 km a paliwa resztki. Panie Ministrze Macierewicz, nikt mnie nie odpędzał, nikt mi nie zamykał lotniska ale widziałem śmierć w oczach i warunki ponad moje uprawnienia i siły. Myślałem już o straży pożarnej i karetkach. Pierwszy kontakt wzrokowy z ziemią miałem na dziesięciu metrach wysokości, błysnęła zielona lampa progu pasa i centralnej linii. Do portu samodzielnie bez pomocy „Follow me” nie mogłem pokołować. Nie było cudu, tylko wyszkolona załoga po wielu godzinach treningu na symulatorze. Wracający z urlopu w Singapurze, kolega kapitan i mój instruktor, wszedł przed lądowaniem do mojego kokpitu. Natychmiast został wyproszony. Nikt w takiej sytuacji nie może być w kabinie, w odróżnieniu od tego, co nasi politycy urządzili temu biednemu pilotowi pełniącemu funkcję kapitanaTU154. Żałość i rozpacz. Kiedy uderzycie się w piersi? Polityka PIS w imię idiotycznych i partykularnych fobii pozbawiła pilotów Specpułku ćwiczeń w symulatorze, obniżając bezpieczeństwo lotów w tym lotów z najważniejszymi osobami w Polsce. To był wstęp do katastrofy.Rok 2008. Prezydent Lech Kaczyński wraz z zaproszonymi gośćmi, prezydentami i premierami lecieli do Gruzji przez Azerbejdżan. Gruzja była w stanie wojny z Rosją. Dlatego Pan Prezydent akceptuje taką trasę. W trakcie lotu Pan Prezydent zmienia swoją decyzję i poleca kapitanowi zmianę trasy lotu wprost do Tbilisi. Kapitan odmawia, bo nie zezwalają na to przepisy, ponadto gdyby niezidentyfikowany obiekt pojawił się w strefie działań wojennych mógłby być zestrzelony przez Gruzinów lub Rosjan. Mielibyśmy przez głupotę niebywały skandal międzynarodowy i na sumieniu prezydentów i premierów. Kapitan został obrażony przez Pana Prezydenta, nazwany tchórzem. Po przylocie do Warszawy straszony konsekwencjami. A wystarczyło polecić jednemu z licznych doradców-prawników zajrzeć do prawa lotniczego i naszego AIP. Wtedy kapitan zostałby przeproszony. Nie posądzam o samodzielny, nierozsądny pomysł samego Prezydenta. W samolocie był odcięty od światowych informacji, a newsy podały, że prezydenci Francji i Rosji lecą aktualnie z Moskwy do Tbilisi w asyście myśliwców. Pewnie jakiś usłużny poddał więc panu Prezydentowi przez telefon przednią myśl zmiany trasy lotu. Po tym zdarzeniu pozostało już w Specpułku niewielu doświadczonych pilotów, którzy chcieli latać z prezydentem. Kapitan nie może odmówić lotu, ale może, np. zachorować. To była kolejna cegła przyłożona do katastrofy.Na lot do Smoleńska w fotelu kapitańskim zasiadł więc pilot nieposiadający w pełni uprawnień kapitańskich jak stwierdziła komisja. Opowiem jak to jest w liniach lotniczych. Na przykład jeśli ważność ćwiczeń w symulatorze przeciągnie się nawet o jeden dzień kapitan odmawia lotu. Kapitan odmówił lotu rano w słoneczny dzień do Wrocławia i z powrotem, bo zapomniano wyposażyć kokpit w ręczną, wymaganą instrukcją, latarkę. Ten młody kapitan miał rację. W tym locie mogło np. nastąpić zadymienie kabiny i ta latarka ratowałaby wszystko – odczyty przyrządów. Składam Jego Magnificencji Rektorowi Politechniki Rzeszowskiej gratulacje. Ten młody pilot od Pana wyszedł, tak jak wielu innych. Dziś latają oni jako kapitanowie w najlepszych liniach świata. Uważam, że gdyby tego młodego pilota Tu154 potraktowano jak w cywilizowanych społeczeństwach, to znaczy uszanowano jego kwalifikacje i decyzje oraz pozostawiono kokpit zamknięty, to po otrzymaniu standardowej informacji o pogodzie z wieży kontrolnej smoleńskiego lotniska i jeszcze bardziej nadzwyczajnej i dodatkowej informacji o godz. 08.24 że „warunków do przyjęcia nie ma”, to kapitan po stwierdzeniu, że na wysokości 100m nie widzi ziemi i pasa, odleciałby ma lotnisko zapasowe lub postawił samolot w krąg. Zgodnie z instrukcją wykonywania lotów. I to jest cała wiedza. Jednak chciwość, zarozumialstwo i cynizm możnych polityków zwyciężyły.Przed wejściem pasażerów na pokład, honorem i przywilejem kapitana jest witanie najważniejszej osoby wraz z małżonką, czyli pana Prezydenta. Odebrał ten przywilej kapitanowi Dowódca Wojsk Lotniczych – generał Błasik. Po prostu pokazał mu jego miejsce i to, że jest tu nikim – poniżające i podłe. Ja w takiej sytuacji odmówiłbym lotu. Niby niewyobrażalne, ale nie dla tych którzy wiedzą o co idzie, zwłaszcza dla pilotów. Jest to kolejna cegła budująca to nieszczęście. Na 11 minut przed katastrofą kapitan otrzymuje wiadomość że “Pan Prezydent jeszcze nie podjął decyzji co robimy dalej”. To oburzające i paraliżujące oświadczenie. To kapitan ma wiedzieć, co robić i on decyduje! To on odpowiada za życie wszystkich na pokładzie, a nie pasażer, nawet najważniejszy! Kokpit winien być absolutnie sterylny i tylko kapitan może wydawać polecenia. Tam był po prostu bałagan. Nie wiadomo było kto dowodził, kapitan nie był w stanie pozbyć się gości (intruzów) z kokpitu, samolot pędził do ziemi, nic nie było widać poniżej nieprzekraczalnych 100 m. Generał, Dowódca Wojsk Lotniczych zamiast wrzasnąć w tym momencie „do góry!” nawet nie wyrzucił i nie uciszył intruzów – horror.Pan minister Macierewicz z uporem twierdzi, że załoga zamierzała odejść na drugi krąg. Panie Ministrze, już byli tak nisko że zadziałała instalacja TAWS „Pull up, terrain ahead”. To paraliżująca informacja, każdy pilot natychmiast ucieka do góry, jeśli zdąży. A co robi załoga? Kapitan wycisza sygnalizację zmieniając nastawy wysokościomierza barycznego, tym samym pozbawiając się wskazania wysokości progu pasa – czyste samobójstwo. Robi to po to, aby sygnalizacja przy dalszym zniżaniu mu nie przeszkadzała! Chciał zobaczyć ziemię jak najszybciej przed minięciem radiolatarni. Po prostu na siłę chciał lądować. Naciski na niego, niekoniecznie słowne, były niewyobrażalnie mocne, tak aż uderzyli w ziemię 900 m od progu pasa. Dokładnie jak przez kalkę w Mirosławcu gdzie samolot CASA także uderzył 900 m przed progiem, taka sama pogoda.Jednak informacja od Prezydenta nie była ostatnim ani najmocniejszym ciosem dla kapitana. Najboleśniej ugodził go kolega-kapitan samolotu JAK40, który kilkanaście minut wcześniej „spadł” na pas w odległości 700 m od progu. Dlaczego spadł? Bo pogoda była już fatalna i zniżając się poniżej dopuszczalnej wysokości 100 m ujrzał ziemię będąc już nad pasem. Nie zgłosił obowiązującej formuły, że widzi pas i prosi o zgodę na lądowanie. Zrobił to bez zgody wieży. Czym to się kończy dam przykład: podczas identycznej pogody na Teneryfie kapitan B747 otrzymał zgodę z wieży na start i gdy się rozpędzał kapitan drugiego B747 bez zgody wieży w kołował na środek pasa. Wynik – 862 osoby spłonęły. Pasażerowie rejsu JAK40 winni wygrać ogromne odszkodowania za narażenie ich życia. Otóż kapitan Tu154 zapytał przez radio kolegę-kapitana JAK40 o pogodę. Ten odpowiedział, cytuję: „Pizdowata, widać 200400 m, podstawa chmur 50 m, mnie się udało, możesz próbować”. To jest haniebne. Życie Prezydenta i ponad 90 innych osób to nie rosyjska ruletka, albo się uda albo nie. Winien krzyknąć „Uciekaj jak najszybciej”. Ten kapitan bryluje teraz na salonach pana ministra Macierewicza i jest jego pupilem.Panie Ministrze, różnimy się, ja też mam swojego guru. Jest nim dr nauk technicznych, emerytowany pułkownik pilot doświadczalny Antoni Milkiewicz. Jako młody oficer-inżynier brał udział w komisji badającej katastrofy naszych IŁ62. Mimo nacisków potężnego ZSRR udowodnił winę producenta silników, narażając tym samym przyszłość swoją i swojej rodziny. Gratuluję Panie Ministrze pupila. Tak rodziła się katastrofa smoleńska, w której wybitny udział mieli politycy karmiący nas kłamstwami. Pomaga im kler, a szczególnie episkopat.Od sześciu lat słyszę z ambon: „Żądamy prawdy”. A ta prawda jest znana. Nasza znakomicie wykształcona (pozazdrościć może nam wiele państw) komisja badania wypadków lotniczych ogłosiła wyniki. Zapewniam wszystkich, gdyby rozpatrywałaby to najlepsza amerykańska komisja NTSB, to wynik byłby identyczny. Jedynie zdjęto by jakąkolwiek odpowiedzialność z pracowników wieży , tak jak zrobił to nasz sąd po katastrofie w Mirosławcu. Ponadto dowiedzielibyśmy się o treści rozmów braci tak przed katastrofą jak i w locie do Azerbejdżanu. Z rozgłośni toruńskiej leje się rzeka bzdur o katastrofie, a „Najważniejszy” orzekł, że jej uczestnicy byli „prowadzeni na specjalne zamordowanie”. To jest rozpaczliwie chore. Biskup zamyka z błahych powodów nie wiadomo na jak długo nam, wiernym świątynię a nie potrafi zareagować, gdy na drugi dzień po tragedii, w środku metropolii, najbardziej katoliccy dziennikarze ogłaszają światu, że Rosjanie dobijali pasażerów. Do dziś nie ma nagany kościoła ani sprostowania i przeprosin.Ja to teraz robię – przepraszam Rosjan. Każdego 10-tego dnia miesiąca na czele z duchownym, z wizerunkiem Chrystusa i Matki Bożej, z flagami narodowymi o napisach niewybrednych i ubliżających Prezydentowi Państwa i Premierowi odbywają się partyjne wiece i modły o wolną Polskę. Żadnego biskupa to nie boli. Dzisiaj upominają nas i nazywają Targowiczanami. Już zrozumiałem nauki Kościoła. Służy temu, który więcej da lub więcej obieca. Gdzie jest biskup, który mówił „Największą mądrością jest umieć jednoczyć – nie rozbijać”. Tego dzisiejsi pasterze katoliccy nawet nie wspominają. Był to prymas Wyszyński.Największym naszym wstydem jest zespół pana Macierewicza wraz z jego “profesorami”. Otóż wszystkie komisje świata badające katastrofy lotnicze zaczynają od analizy wyszkolenia i przygotowania załogi, ostatniego wypoczynku, posiłku, sytuacji w pracy, w domu i lotu od samego przygotowania do startu. Panowie w zespole zaczynali od kolejnego wybuchu wskazanego przez guru, tak jakby samolot sam leciał. Prof. Nowaczyk oświadczył, że samolot był wprowadzony na zły pas. Panie profesorze to nie Frankfurt lub Amsterdam, w Smoleńsku jest tylko jeden pas! Dziwi się Pan, że zwolniono go z Uniwersytetu Maryland, ja dziwię się, że Pana w ogóle przyjęto. Nie wspomnę już o parówkach i różnych puszkach. Proponuję profesorom przed następnymi dociekaniami kupić godzinę lotu na symulatorze z instruktorem. Zapytać instruktora jak zachowują się piloci po sygnale „Pull up”. Podpowiem natychmiast: pełen gaz i do góry. A co robiła nasza załoga? Gnała do ziemi nadal, wyłączając sygnalizację.Żal mi bardzo rodzin ofiar po dwakroć. Za stratę bliskich i za drwiny ze strony polityków. Radziłbym, a szczególnie Pani poseł-mecenas, zapytać pana Prezydenta, pana Sasina, pana Łozińskiego i innych, którzy byli najbliższymi doradcami Prezydenta: jaki dureń z ich otoczenia wymyślił lotnisko Smoleńsk, stare, zdewastowane, nieczynne od dawna lotnisko wojskowe mając w pobliżu dwa międzynarodowe, cywilne, czynne i sprawne porty lotnicze! Jaki skończony dureń wsadził do jednego samolotu tyle ważnych osobistości, zamiast rozlokować w trzech środkach transportu. I nie ubezpieczył ich. Czy to też wina Tuska?Głosowałem z wielką nadzieją na mojego idola pana Lecha Kaczyńskiego – spokojnego, średniej klasy urzędnika. Zimny prysznic otrzymałem wieczorem jak prezydent elekt zameldował swojemu pierwszemu sekretarzowi wykonanie zadania. Wiedziałem, że będziemy mieli dwóch prezydentów: de jure i de facto . I tak pozostało. Było wiele zamachów na carów, bojarów, książąt, króli, papieży i prezydentów mocarstw. Pojedynczo, nie zbiorowo. Nasz Prezydent nie zagrażał nikomu, nie miał armii z bronią nuklearną. Nie był wybitnym mężem stanu, tylko mężem wspaniałej Pierwszej Damy. Nie bywał zapraszany na salony polityczne świata, ani sam nie zapraszał. Zginął przez cynizm najbliższych, ich chciwość i głupotę. Stąd dzisiaj ta żądza wynagrodzenia mu przez stawianie pomników, nazwy placów i ulic, a może wkrótce i miast. Piszę to w wielkim żalu i smutku, bo miałem sentyment do tego człowieka.Autor tekstu: Jerzy Grzędzielski — emerytowany kapitan linii lotniczych, pilot doświadczalny samolotowy i szybowcowy, instruktor samolotowy i szybowcowy, Inspektor Wyszkolenia Lotniczego Oficer rezerwy Wojsk Lotniczych. Nalot w powietrzu ponad 25.000 godzin.
archiwum

18 lutego 1857 roku zmarł Andrzej Niegolewski, pułkownik Wojska Polskiego, odznaczył się w szarży na przełęcz Somosierra, docierając na sam jej szczyt, gdzie otrzymał 11 ran, dwie od kul i dziewięć od bagnetów.

18 lutego 1857 roku zmarł Andrzej Niegolewski, pułkownik Wojska Polskiego, odznaczył się w szarży na przełęcz Somosierra, docierając na sam jej szczyt, gdzie otrzymał 11 ran, dwie od kul i dziewięć od bagnetów. – Dzielny szwoleżer myślał, że nie przeżyje. Adiutantowi Napoleona powiedział: ''Monseigneur, umieram, oto armaty, które zdobyłem. Powiedz to cesarzowi..."Ale rany nie okazały się śmiertelne. Za odwagę i dzielność Niegolewski otrzymał Legię Honorową na polu bitwy z rąk Napoleona.
archiwum

27 stycznia 1945 roku żołnierze Armii Czerwonej weszli do Oświęcimia. Ok. godz. 15 wyzwolili obóz macierzysty i obóz w Brzezince. Przy wkraczaniu na teren tego pierwszego obozu żołnierze radzieccy napotkali opór wycofujących się sił niemieckich.

27 stycznia 1945 roku żołnierze Armii Czerwonej weszli do Oświęcimia. Ok. godz. 15 wyzwolili obóz macierzysty i obóz w Brzezince. Przy wkraczaniu na teren tego pierwszego obozu żołnierze radzieccy napotkali opór wycofujących się sił niemieckich. – Wojska radzieckie otrzymały bliższe informacje o Auschwitz dopiero po wyzwoleniu Krakowa i w związku z tym nie były w stanie dotrzeć do bram KL Auschwitz przed 27 stycznia 1945 r. Więźniowie witali żołnierzy radzieckich jako autentycznych wyzwolicieli. Paradoks historii sprawił, że żołnierze będący formalnie przedstawicielami totalitaryzmu stalinowskiego, przynieśli wolność więźniom totalitaryzmu hitlerowskiego. Doczekało oswobodzenia około 7 tys. więźniów. Do pomocy przeznaczono większość frontowego personelu medycznego. W bezpośrednich walkach o wyzwolenie oświęcimskiego obozu macierzystego oraz miasta Oświęcim, poległo ponad 230 żołnierzy radzieckich, wśród nich dowódca 472 pułku, pułkownik Siemen Biesprozwannyj.
archiwum

Bohater września 1939 - pułkownik Stanisław Dąbek.

Bohater września 1939 - pułkownik Stanisław Dąbek. – Dowódca Lądowej Obrony Wybrzeża , która w dniach 1-19 września 1939 stoczyła 110 walk z najeźdźcą. Więcej niż jakakolwiek inna dywizja WP w tej kampanii. Za Polskę oddało życie około 2000 jego żołnierzy. Znacznie więcej niż pod Monte Cassino. 19 września 1939 r. pułkownik Dąbek wydał rozkaz kapitulacji Kępy Oksywskiej i odebrał sobie życie strzałem z pistoletu.
Źródło: wikipedia
archiwum

21 sierpienia 1941 roku Działacz komunistycznego ruchu oporu Pierre Georges dokonał na stacji paryskiego metra Barbès–Rochechouart pierwszego w okupowanej Francji udanego zamachu na wysokiej rangi niemieckiego oficera Alfonsa Mosera.

21 sierpienia 1941 roku Działacz komunistycznego ruchu oporu Pierre Georges dokonał na stacji paryskiego metra Barbès–Rochechouart pierwszego w okupowanej Francji udanego zamachu na wysokiej rangi niemieckiego oficera Alfonsa Mosera. – Był to pierwszy udany zamach ruchu oporu na znacznego nazistę który odpowiadał za liczne egzekucje niewinnych osób cywilnych, kosztował jednak egzekucje licznych zakładników. Przez resztę wojny organizował jednostki ruchu oporu, działał jako "pułkownik Fabien". Po kolejnej akcji sabotażu ciężko ranny w głowę 25 października 1942, został w miesiąc później zatrzymany przez francuską policję i wydany w ręce niemieckie. Przez 6 mies. był przetrzymywany i torturowany w różnych więzieniach skąd uciekł w maju 1943 by na nowo tworzyć oddziały partyzanckie. Brał czynny udział w wyzwoleniu Paryża w sierpniu 1944; jego oddział zdobył pałac Palais du Luxembourg; oddział ten został następnie przekształcony w 151 pułk piechoty i walczył na wschodzie Francji do końca wojny.27 grudnia 1944 zginął w czasie rozbrajania miny.

Legendarny pilot Franciszek Kornicki uhonorowany na nowej ekspozycji upamiętniającej 100-lecie RAF-u!

Legendarny pilot Franciszek Kornicki uhonorowany na nowej ekspozycji upamiętniającej 100-lecie RAF-u! – Pułkownik Franciszek Kornicki, spektakularny zwycięzca plebiscytu w The Daily Telegraph został uhonorowany na nowej ekspozycji upamiętniającej 100-lecie RAF-u. Jego podobizna została umieszczona pod skrzydłami myśliwca Spitfire. W otwarciu ekspozycji udział wziął książę Edward, syn królowej Elżbiety II oraz Arkady Rzegocki, ambasador RP w Londynie

Żegnamy kolejnego bohatera, jednego z budowniczych dzisiejszej Polski W wieku 100 lat w Krakowie zmarł płk Mieczysław Herod, kawaler Orderu Virtuti Militari. Jeden z ostatnich żołnierzy armii gen. Andersa. W dniu swoich 100. urodzin mówił: "Urodziłem się w niewoli, ale żyję w wolnej Polsce. Polsce, o którą walczyłem"

W wieku 100 lat w Krakowie zmarł płk Mieczysław Herod, kawaler Orderu Virtuti Militari. Jeden z ostatnich żołnierzy armii gen. Andersa. W dniu swoich 100. urodzin mówił: "Urodziłem się w niewoli, ale żyję w wolnej Polsce. Polsce, o którą walczyłem" – Cześć i chwała bohaterowi!

Na jednym z rautów pułkownik Bolesław Wieniawa - Długoszowski opowiadał o swych przewagach na ostatnim polowaniu w Spale

Na jednym z rautów pułkownik Bolesław Wieniawa - Długoszowski opowiadał o swych przewagach na ostatnim polowaniu w Spale – - Wyobraźcie sobie panowie - mówił - młody zagajnik, lekko rozświetlony dopiero co wstającym słońcem, i ją wychodzącą zza drzewa. Łanię. Staje, rozgląda się, ja w tym czasie mierzę i kładę ją pierwszym strzałem. Podchodzę bliżej, biorę za nogi i wciągam na siebie…- Przepraszam, panie pułkowniku, telefon z Belwederu – przerwał opowieść pikolak.Wieniawa odszedł od stolika, ale po chwili wrócił.- O czym to mówiliśmy?- Opowiadał pan pułkownik, że złapał ją za nogi i wciągnął na siebie – podpowiedział ktoś szybko.- Właśnie, a potem trzy dni z d… nie schodziłem. Taka to była baba!