Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 9899 takich demotywatorów

archiwum

Film wrzucony dla przestrogi innych

Film wrzucony dla przestrogi innych – "Nagranie z wideorejestratora. Następnego dnia sprawa została zgłoszona na policje na wypadek gdyby żartownisiom udało się "wylegitymować" kogoś innego. Pomyślałem, że tyle słyszy się o dziwnych wyłudzeniach, próbach kradzieży, na wnuczka, na policjanta etc, że gdyby doszło do czegoś podobnego, to jakaś poszlaka już jest. Policjant na dyżurce usłyszał cały przebieg zajścia, zapisał sobie moje dane, ale nic więcej. Ani nie zabezpieczył nagrania, ani nie obejrzał go nawet. Po niemal 3 miesiącach, gdy media lokalne zainteresowały się tematem, policja wszczęła śledztwo. No ale po takim czasie, ani monitoringu miejskiego nie da się już ściągnąć, a z samego wideo za dużo wyczytać się nie da. Co lepsze, dopiero po 2 tygodniach od "wszczęcia śledztwa" zostałem przesłuchany w tej sprawie, a mój kolega, który towarzyszył mi podczas zajścia po kolejnych dwóch. Nie dziwne, że śledztwo zostało następnie umorzone. Pilnujcie się i pamiętajcie o swoich prawach".
Źródło: Tekst autora z opisu filmu
archiwum

Psy

Psy –

Pies coś wyniuchał

Pies coś wyniuchał –
0:12

No to zaczęło się. W Giżycku doszło do walki mężczyzny z policjantką. Powodem była maseczka, a raczej jej brak

No to zaczęło się. W Giżycku doszło do walki mężczyzny z policjantką. Powodem była maseczka, a raczej jej brak –
archiwum

Ameryka ma nowego bohatera?

Ameryka ma nowego bohatera? – "Ale czemu do mnie strzelił?Ja go tylko chciałem spalić żywcem bo Policja w moim mieście postrzeliła kolejnego uzbrojonego Murzyna..."Czego nie rozumiesz?
Źródło: internet
archiwum

Polska Policja "Pomagamy i chronimy"

Polska Policja  "Pomagamy i chronimy" –
archiwum

W imię Jarka!

W imię Jarka! –

Gdańsk. Policja użyła gazu wobec uczestników protestu związanego z epidemią koronawirusa w Polsce

Gdańsk. Policja użyła gazu wobec uczestników protestu związanego z epidemią koronawirusa w Polsce –
archiwum

Pewnego dnia w 1995 roku, duży, tęgi mężczyzna w średnim wieku obrabował dwa banki w Pittsburghu w biały dzień.

Pewnego dnia w 1995 roku, duży, tęgi mężczyzna w średnim wieku obrabował dwa banki w Pittsburghu w biały dzień. – Nie nosił maski ani żadnego przebrania. Uśmiechał się do kamer monitorujących, zanim wyszedł z każdego banku. Policja aresztowała zaskoczonego McArthura Wheelera tej samej nocy. Kiedy pokazali mu nagrania z monitoringu, Wheeler patrzył z niedowierzaniem.- Ale ja miałem sok - wymamrotał. Najwyraźniej Wheeler uważał, że pocieranie skóry sokiem z cytryny, uczyni go niewidzialnym dla kamer wideo. W końcu sok z cytryny jest używany jako atrament sympatyczny, więc dopóki nie zbliżył się do źródła ciepła, powinien być całkowicie niewidoczny.Policja doszła do wniosku, że Wheeler nie był szalony ani nie brał narkotyków - po prostu był niesamowicie g... się mylił.
archiwum

Poczuj siłę ochrony Gdy instaluję Kasperskiego...

Gdy instaluję Kasperskiego... – Zastanawiam się jak to jest "poczuć" siłę ochrony
Źródło: Screenshot + moja wyobraźnia

Włoska policja na ratunek

Włoska policja na ratunek –
0:06
archiwum

Historia się powtarza... niestety

Historia się powtarza... niestety – Żydowska Policja (Jüdischer Ordnungsdienst) ludzie pozbawieni morali, którzy bestialsko traktowali innych ludzi w imię swojego oprawcy. Kiedyś były opaski na rękę, dziś bezprawnie nakazują  Ci nosić maseczkę jak jej nie nosisz to jesteś napiętnowany! ... kolejnym krokiem będą getta ?  LUDZIE OPAMIĘTAJCIE SIĘ !! MYŚLCIE SAMODZIELNIE !

Takiej opinii nie powstydziłby się żaden hotel:

 –  Komisariat Policji V w Krakowie2,3 *****(58)Policja w Krakowieiritickif 4 miesiące temuZostałem tutaj zatrzymany na 48 godzin za brakdowodu osobistego przy sobie. Otrzymałemjednoosobową celę z toaletą, niestety bez okna, alebytem na to przygotowany. Łóżko wąskie, alewygodne, cela przytulna i funkcjonalna. Ręcznikczysty, pachnący. Kajdanki były nieco zardzewiałe,ale spełniały swoje zadanie, więc w porządku Naplus na pewno darmowy transport z miejscazatrzymania. Policjanci mili, pomocni. Obiektpamiętający czasy PRL, ale dobrze utrzymany. Miłakameralna atmosfera. Lokalizacja w pobliżucentrum, dobrze skomunikowana. Blisko KładkiBernatka i wielu lokali gastronomicznych.Śniadania podstawowe, ale dobre. Dlazmotoryzowanych może być problem z parkingiem,ale zaraz obok jest piętrowy płatny parking, Ogólniepolecam.

1954 roku na lotnisku w Tokio pojawił się tajemniczy mężczyzna. Wyglądał na biznesmena i mówił w kilku językach

1954 roku na lotnisku w Tokio pojawił się tajemniczy mężczyzna. Wyglądał na biznesmena i mówił w kilku językach – Kiedy poproszono go o paszport, podał obsłudze pełen pieczątek dokument, w którym jako kraj pochodzenia wpisano Taured. Miał wizę na wszystkie państwa i mówił, że jego kraj ma 1000 lat. Policja zamknęła go w izolatce, ale mimo to zniknął. Twierdzi się, że tajemniczy podróżnik przybył równoległego świata.Jest czerwiec 1954 roku. Na międzynarodowym lotnisku Haneda w Tokio jak zwykle panuje ruch. Na płycie lotniska ląduje samolot z Europy, z którego wysiada mężczyzna w eleganckim garniturze. Pewnym siebie krokiem udaje się do okienka odprawy celnej. Kiedy urzędnik pyta go o cel podróży, mężczyzna bez zastanowienia odpowiada, że przyjechał w sprawach biznesowych. Do Japonii przyjeżdża podobno służbowo już od pięciu lat. Mówi płynnie w kilku językach, w tym także po japońsku. W portfelu ma równo poukładane banknoty w kilku walutach. Kiedy zapytano go, skąd jest mężczyzna bez wahania odparł, że z Tauredu. Jakby to była najzwyklejsza odpowiedź na świecie. Problem w tym, że taki kraj nie istnieje, opowiada początek tajemniczej historii amerykański publicysta Brent Swancer. Kiedy celnik podał w wątpliwość jego pochodzenie, mężczyzna wyglądał na zmieszanego, jednak pokazał swój paszport i upierał się, że kraj, z którego pochodzi, leży pomiędzy Francją a Hiszpanią. Podróżnik miał biały kolor skóry i według obsługi wyglądał na Europejczyka. Na jego paszporcie widniała informacja, że został wydany w Tauredzie, miał w nim również stemple z wcześniejszych wizyt w Japonii. Mężczyzna pokazał także prawo jazdy wydane w tym samym kraju i wydawał się zaskoczony faktem, że ktoś wątpi w istnienie jego państwa.Tajemniczy pasażer w kółko powtarza tę samą historię. Do Japonii przyjechał służbowo już kolejny raz, czego dowodem mają być stemple w jego paszporcie, znajomość języka japońskiego oraz tutejszych zwyczajów. Bezradni urzędnicy stawiają go przed mapą Europy i proszą o wskazanie Tauredu. Mężczyzna jest zdezorientowany, początkowo nie widzi na mapie własnego kraju, a po chwili ukazuje znajdujące się między Hiszpanią a Francją Księstwo Andory. Przybysz zaczyna być zestresowany i wyjaśnia, że wskazane miejsce to z pewnością Taured, kraj, który istnieje już od ponad tysiąca lat. Sugeruje, że Andora to zmyślone państwo, o którym ani on, a nikt, kogo zna, nigdy nie słyszał.Czy to jakiś żart? To wydaje się mało prawdopodobne. Mężczyzna biegle mówi po japońsku, hiszpańsku i francusku, twierdzi, że jego ojczystym językiem jest właśnie francuski. Jego dokumenty wyglądają na prawdziwe, a jeśli tak nie jest, to dlaczego ktoś miałby podrabiać paszport kraju, który nie istnieje?Jak to możliwe, że mężczyzna już wcześniej przeszedł odprawę celną ze swoim paszportem? A może stemple również są sfałszowane? Kolejną zagadką pozostawało nazwisko mężczyzny, które nie widniało w paszporcie. Urzędnicy nie mogli zrozumieć, dlaczego ktoś miałby fałszować dokument w sposób, który od razu go zdradzi? Tym samym nie podejrzewali, że mężczyzna mógł być szpiegiem. Pasażer bez imienia i pochodzenia musiałby być bardzo dobrym aktorem. Nikt nie wątpił w jego poruszenie, kiedy starał się udowodnić istnienie swojego państwa.Japońscy urzędnicy i policjanci najchętniej zamknęliby sprawę, ale nie mogą wypuścić mężczyzny. Rezerwują mu więc pokój w doskonale strzeżonym hotelu, aby tajemniczy podróżnik nie mógł uciec. Pomimo że pod drzwiami pokoju przez całą noc stała warta, rano policjanci nie znaleźli w nim mężczyzny Kiedy poproszono go o paszport, podał obsłudze pełen pieczątek dokument, w którym jako kraj pochodzenia wpisano Taured. Miał wizę na wszystkie państwa i mówił, że jego kraj ma 1000 lat. Policja zamknęła go w izolatce, ale mimo to zniknął. Twierdzi się, że tajemniczy podróżnik przybył równoległego świata.Jest czerwiec 1954 roku. Na międzynarodowym lotnisku Haneda w Tokio jak zwykle panuje ruch. Na płycie lotniska ląduje samolot z Europy, z którego wysiada mężczyzna w eleganckim garniturze. Pewnym siebie krokiem udaje się do okienka odprawy celnej. Kiedy urzędnik pyta go o cel podróży, mężczyzna bez zastanowienia odpowiada, że przyjechał w sprawach biznesowych. Do Japonii przyjeżdża podobno służbowo już od pięciu lat. Mówi płynnie w kilku językach, w tym także po japońsku. W portfelu ma równo poukładane banknoty w kilku walutach. Kiedy zapytano go, skąd jest mężczyzna bez wahania odparł, że z Tauredu. Jakby to była najzwyklejsza odpowiedź na świecie. Problem w tym, że taki kraj nie istnieje, opowiada początek tajemniczej historii amerykański publicysta Brent Swancer. Kiedy celnik podał w wątpliwość jego pochodzenie, mężczyzna wyglądał na zmieszanego, jednak pokazał swój paszport i upierał się, że kraj, z którego pochodzi, leży pomiędzy Francją a Hiszpanią. Podróżnik miał biały kolor skóry i według obsługi wyglądał na Europejczyka. Na jego paszporcie widniała informacja, że został wydany w Tauredzie, miał w nim również stemple z wcześniejszych wizyt w Japonii. Mężczyzna pokazał także prawo jazdy wydane w tym samym kraju i wydawał się zaskoczony faktem, że ktoś wątpi w istnienie jego państwa. Tajemniczy pasażer w kółko powtarza tę samą historię. Do Japonii przyjechał służbowo już kolejny raz, czego dowodem mają być stemple w jego paszporcie, znajomość języka japońskiego oraz tutejszych zwyczajów. Bezradni urzędnicy stawiają go przed mapą Europy i proszą o wskazanie Tauredu. Mężczyzna jest zdezorientowany, początkowo nie widzi na mapie własnego kraju, a po chwili ukazuje znajdujące się między Hiszpanią a Francją Księstwo Andory. Przybysz zaczyna być zestresowany i wyjaśnia, że wskazane miejsce to z pewnością Taured, kraj, który istnieje już od ponad tysiąca lat. Sugeruje, że Andora to zmyślone państwo, o którym ani on, a nikt, kogo zna, nigdy nie słyszał. Czy to jakiś żart? To wydaje się mało prawdopodobne. Mężczyzna biegle mówi po japońsku, hiszpańsku i francusku, twierdzi, że jego ojczystym językiem jest właśnie francuski. Jego dokumenty wyglądają na prawdziwe, a jeśli tak nie jest, to dlaczego ktoś miałbyJak to możliwe, że mężczyzna już wcześniej przeszedł odprawę celną ze swoim paszportem? A może stemple również są sfałszowane? Kolejną zagadką pozostawało nazwisko mężczyzny, które nie widniało w paszporcie. Urzędnicy nie mogli zrozumieć, dlaczego ktoś miałby fałszować dokument w sposób, który od razu go zdradzi? Tym samym nie podejrzewali, że mężczyzna mógł być szpiegiem. Pasażer bez imienia i pochodzenia musiałby być bardzo dobrym aktorem. Nikt nie wątpił w jego poruszenie, kiedy starał się udowodnić istnienie swojego państwa.Japońscy urzędnicy i policjanci najchętniej zamknęliby sprawę, ale nie mogą wypuścić mężczyzny. Rezerwują mu więc pokój w doskonale strzeżonym hotelu, aby tajemniczy podróżnik nie mógł uciec. Pomimo że pod drzwiami pokoju przez całą noc stała warta, rano policjanci nie znaleźli w nim mężczyzny.

Jocelyn Zakhour jest australijską Karyną, która oszukała mężczyzn poznanych na Tinderze na ponad 550 tys. dolarów (amerykańskich. Australijskich wyszło prawie 800 tys.). Co ciekawe, kobieta wyłudziła pieniądze oferując nie usługi seksualne, ale... udziały w farmie borówek amerykańskich.

Jocelyn Zakhour jest australijską Karyną, która oszukała mężczyzn poznanych na Tinderze na ponad 550 tys. dolarów (amerykańskich. Australijskich wyszło prawie 800 tys.). Co ciekawe, kobieta wyłudziła pieniądze oferując nie usługi seksualne, ale... udziały w farmie borówek amerykańskich. – Dwóch mężczyzn skusiło się na jej boróweczki. Niestety, Karyna chciała więcej i więcej pieniędzy. Zaczęła wręcz grozić byłej żonie jednego z mężczyzn. Gdy w końcu złapała ją policja miała powiedzieć "Wiedział, że jestem, jaka jestem" (nie ma nic bardziej karynowego!). Borówkowe pieniądze Jocelyn straciła w kasynie. Za jagodowy przekręt i groźby sąd skazał ją na 4 i pół roku więzienia.

Internauci nie mają litości- zobacz najlepsze memy ze stróżami prawa w roli głównej (32 obrazki)

Pan policjant: "Ty w niebieskim, obiecaj że nie uciekniesz, ok"?

Pan policjant: "Ty w niebieskim, obiecaj że nie uciekniesz, ok"? –
archiwum

WYCIEKŁY ZEZNANIA "MIŚKA" Z WISŁY SHARKS

WYCIEKŁY ZEZNANIA "MIŚKA" Z WISŁY SHARKS – Paweł M. ps. "Misiek" uznawany jest za jednego z liderów gangu pseudokibicowskiego Wisła Sharks. Miał zdecydować się na współpracę z prokuraturą.

Pamiętacie gwiazdę kina lat 80'tych, Ricka Moranisa, który w pewnym momencie odciął się od świata celebrytów, by samotnie wychować dzieci? 65-letni obecnie aktor niespodziewanie został uderzony w twarz na ulicy przez mężczyznę w koszulce z napisem "Kocham Nowy Jork"

Pamiętacie gwiazdę kina lat 80'tych, Ricka Moranisa, który w pewnym momencie odciął się od świata celebrytów, by samotnie wychować dzieci? 65-letni obecnie aktor niespodziewanie został uderzony w twarz na ulicy przez mężczyznę w koszulce z napisem "Kocham Nowy Jork" – Policja obecnie poszukuje mężczyznę z nagrania
0:25

W 2004 paryska policja w nieznanych częściach katakumb odkryła nielegalne kino. Wejście było zasłonięte napisem "teren budowy, nie wchodzić", dalej wejścia pilnowała kamera i automat odgrywający szczekanie psa z kasety żeby odstraszyć intruzów

W 2004 paryska policja w nieznanych częściach katakumb odkryła nielegalne kino. Wejście było zasłonięte napisem "teren budowy, nie wchodzić", dalej wejścia pilnowała kamera i automat odgrywający szczekanie psa z kasety żeby odstraszyć intruzów – Kino było wyposażone w elektryczność i linie telefoniczne, prowizoryczną restaurację i oczywiście projektor. Znaleziono kasety z filmami noir z lat 50ych oraz nowszymi thrillerami. Żadne z nich nie były zakazane ani nawet kontrowersyjne. Na ścianach były nasmarowane swastyki i gwiazdy dawida. Gdy 3 dni później wrócono by ustalić skąd jest podłączony prąd, wszystko było uprzątnięte. Znaleziono tylko kartkę z napisem "nie próbujcie nas znaleźć".