Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 97 takich demotywatorów

archiwum

Wiele osób tworzących jakiś dziwny kult państw narodowych zapomina, że w III Rzeszy zabijano osoby niepełnosprawne umysłowo, więc ich szczęście, że Polska nie idzie tą drogą

Wiele osób tworzących jakiś dziwny kult państw narodowych zapomina, że w III Rzeszy zabijano osoby niepełnosprawne umysłowo, więc ich szczęście, że Polska nie idzie tą drogą –

Ben Carpenter myślał, że ponieważ jest samotny, to nikt nie przyzna mu adopcji dziecka. Właśnie adoptował swoje piąte, niepełnosprawne dziecko

Ben Carpenter myślał, że ponieważ jest samotny, to nikt nie przyzna mu adopcji dziecka. Właśnie adoptował swoje piąte, niepełnosprawne dziecko –
archiwum

Dziewczyna opisuje swoje przeżycia z Jugendamt

 –  Jsmena Sara Rybicka z: Tina Preschel.12 stycznia · Wolanie o wolnosc !!!!!!!!!!!!Nazywam sie Jsmena Sara Rybicka jestem Polka ,ktora 6 marca tego roku bedzie juz pelnoletnia .Niestety w Niemczech to nikogo nie obchodzi .Bede tu jak ostatni smiec ubezwlasnowoniona tylko dlatego zeby Jugendamt nie musial odpowiadac za swoje grzechy ktore dokonali na mnie .W 2009 roku przybylam do tego Panstwa jako mutystka male 8 letnie dziecko co juz od 4 roku zaniemowilo bo ojciec podczas wizyty mnie zgwalacil i probowal zabic ,Wtedy przestalam mowic zylam jak ptak ktoremu wyrwano glos w klatce .Slyszalam wszystkich ale nie moglam juz nic powiedziec mojee usta nie chcialy mowic .Jak przybylam do mamy do Niemiec cieszylam sie ze tu jestem ze chodze do normalnej szkoly i moge sie uczyc .Sama tez uwielbialam chodzic do szkolyi do sklepu gdzie robilam mamie male zakupy .Moje zycie bylo udane do momentu jak zaczeto mnie w tej szkole wysmiewac ze nie mowie .Szkola zadzwonila do mamy i powiedziala ze musze stamtad odejsc ale nie dlatego ze sie zle ucze tylko,ze nie mowie .Zostalam wyrzucona mama szybko znalazla mi szkole mowy zeby uczyc sie mowic .Niestety nie chodzilam tam dlugo bo kasa chorych nie chciala placic zarzucajac mi autyzm ,ktorego nie mialam .Przez ta diagnoze trafiilam do szkoly specjalnej i zobaczylam na wlasne oczy w jak brutalny sposob traktuje sie tu niepelnosprawne dzieci nikt tam nie chce nas niepelnosprawnych uczyc .Sama w domu z siostra i mama uczylam sie bo w szkole tego nie robiono ,Do dzis nie pisze dobrze po niemiecku bo nikt mnie tego nie nauczyl za to mama nauczyla mnie prawie dobrze pisac po polsku .Bylam przestraszona ta szkola nie dziecmi tylko tym ze nie ucza tam niczego.Powiedzialam mamie ze ja nie chce w tym kraju analfabeta byc poproosilam ja zeby zalatwila mi jeszcze raz szkole mowy .Bo moim zyczeniem bylo znowu mowic .Mama zrobila wszystko zeby je spelnic odrzucono moj autyzm i kasa chorych pozwolila mi jechac jeszcze raz do Szkoly mowy w Bad Salzdetfurth na rok czasu bo bylam juz duza i spedzilam tam cudowny rok zycia gdzie zaczelam powoli nie wyraznie mowic .Niestety wiecej tam ie moglam zostac musialam wrocic do domu poszlam tu w Wolfsburgu do szkoly specjalnej na ciezki punkt nauka bo tu niebylo innej szkoly.Bardzo szybko znalazlam tam przyjaciol i dobrych nauczycieli zaczelam sie naprawde uczyc a rodzice cieszyli sie z bardzo dobrych swiadectw .Mialam tez super logopedke do ktorej sama jezdzilam bo uwielbialam sama podrozowac po swoim miescie szczegolnie uwielbialam siedziec godzinami w czytelni w biblotece gdzie wszyscy mnie tam znali .Czulam sie wtedy wspaniale bo mialam wszystko swoja wolnosc szczesliwy dom dobra szkole i moje hobby .Niestety w 2017 wszystko to mi zabrano dajac mi tylko bol cierpienia ponizenie i obdarto mnie z godnosci .Bylam naiwna z mama ze jugendamt pomaga .Mi nie pomogl moje zycie zamienil w pieklo odebral mi wolnosc rodzine szacunek do samej siebie .Moje zycie bylo i jest bardzo ciezkie w tej chwili .Chce wrocic z tego piekla i byc wolna i chce zeby nastala sprawiedliwosc zeby ci co mnie krzywdzili zaplacili za to .Boje sie o swoja przyszlosc boje sie ze nie dadza mi dozyc do 18 roku zycia!!!!!!!!!.Powtarzaja mi codziennie ze do domu nigdy nie wroce bo jestem zadurna zeby zyc normalnie .Nie jestem durna i nigdy nie bylam to ze nie mowie wyraznie to nie znaczy ze jestem gorsza .Jestem czlowiekiem ktory ma prawo do zycia do wolnosci tym bardziej jak bede w marcu 18 lat juz miala.Chce sama decydowac co jest dobre dla mnie i mojej przyszlosci chce wrocic do swojej rodziny .Moja mama walczy o moj powrot do domu juz dwa lata nikt sie nigdy naprawde tam nie pytal co ja chce juz tysiac razy pisalam mowilam ze chce wrocic do domu ,ze chce miec szkole ,ze chce byc wolna a nie 24 godziny siedzac w zamknieciu i spogladajac w okno przez swiat .Czasami nawet nie wolno mi otworzyc pokoju bo sie sprzeciwiam domagam sie praw chce zeby dano mi spokoj zeby mna nie gardzoono jak gorszym czlowiekiem .Pamietam w tych pobytach w tych osrodkach dni kiedy nie dawano mi jesc kiedy mnie glodzono bo nie chcialam zeby mnie dalej jak zwierze gwalcono .Mialam juz dosyc obrzydliwych lap ktore tylko jak sepy rzucaly sie na mnie .Bylam i jestem bita spytacie za co ??Za to ze tesknie za to ze placze za domem za to ze jest mi w tymm osrodku zle.Bylam tez jak krolik doswiadczalny traktowana dziwilam sie ile jeszcze strzykawek krwi ze mnie wypompuja .Nie wiem co mi dawali za swinstwa ja tylko patrzylam na male tableteczki ktore zmienialy kolory i po ktorych zawsze bylo mi niedobrze .Do dzis daja mi jakies tabletki wmawiajac mi choroby ktorych nie mam.Ale nie bylam tam sama, sa tez inne dzieci ktore tak jak ja przestali nimi byc .Przezylam prawdziwe pieklo o ktorym sie boje mowic bo mi zabroniono grozac mi smiercia .Mam zaraz 18 lat i nie mam prawa wrocic do domu nikt mnie nie slucha ani mi nie pomaga.Mama i siostra od dwoch lat walcza o moj powrot do domu .Moze 3 osoby byly tam dobre reszta chciala mnie tylko upodlic.Przezylam to nie wiem skad mam ta sile o tym pisac.Chyba strach ze nie zobacze juz domu to robi .Boje sie tego ubezwlasnowolnienia to dla mnie jest egzekucja chce zyc chce byc wolna i chce o tym mowic .Jestem czlowiekiem nie jestem tania dziwka ani krolikiem doswiadczalnym .Pomozcie mi wrocic do domu do zycia i do wolnosci .Nie pozwolcie zebym zginela w tak mlodym wieku ...Dla was to moze jest jak bajka cos co nigdy nie uwierzycie dla mnie to jest horror z ktorego chce siie uwolnic i wrocic do domu wymazac te staszne dwa lata w osrodkach z pamieci .Dlatego wolam o swoja wolnosc nie chce jej stracic chce ja odzyskac i wrocic tam gdzie zawsze bylam szczesliwa do mojej rodziny do mojego domu !!!!!Prosze dzielic to wszedzie ja chce swoja wolnosc i wrocic do domu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Tak wygląda podróżowanie z niepełnosprawnym dzieckiem: Najgorsze jest to, że dotyczy to też miejsc, które zostały przebudowane za grubą kasę i powinny być przystosowane do takich sytuacji

Najgorsze jest to, że dotyczy to też miejsc, które zostały przebudowane za grubą kasę i powinny być przystosowane do takich sytuacji –  Alicja Kaiser Konieczna27 stycznia o 14:53 · Jestem mamą, dziecka z niepełnosprawnością. Od urodzenia jego stan się stabilizuje, ale rozwój nie ulega znaczącej poprawie. Szymek nie chodzi, nie siedzi, jest dzieckiem całkowicie zależnym. Z każdym kilogramem i centymetrem jest coraz trudniej i ciężej, ale dajemy radę. Raz na kwartał jeździmy do Berlina przebadać Szymka i ustawić mu leki i tak już od 10 lat. Zazwyczaj jeździmy samochodem, ale podróż trwa ok8h i jest bardzo męcząca. Dlatego wybrałam ICC Gdańsk-Berlin 5:30h. Przystąpiłam do zakupu biletu przez internet, utworzyłam konto, zalogowałem się, wybieram trasę itd., przychodzę do ustawowych ulg, żeby wybrać tą właściwą i tu pierwszy klops. Nie można wybrać taryfy zniżkowej dla inwalidów i ich opiekunów. Pomyślałam, że słaby ten user experience, trudno przejdę się do kasy, przynajmniej obędzie się bez pomyłek. Zmierzam do centrum obsługi klienta ICC. Nawet estetyczne pomieszczenie kilka kas, fotel, siadasz, zamawiasz. Więc siadam i mówię:- dzień dobry, chciałabym zakupić bilet, z Gdańska do Berlin, to moja pierwsza podróż pociągiem z synem lat 13, jest dzieckiem z niepełnosprawnością, całkowicie zależnym ode mnie jako opiekuna, nie chodzi, nie siedzi, nie stoi samodzielnie. Z jakiej oferty mogłabym skorzystać, aby była dopasowana do naszych potrzeb i była najkorzystniejsza finansowo, co tu dużo mówić, idzie kryzys.Pani poinformowała mnie, że są jeszcze bilety w promocyjnej taryfie i może mi taki bilet właśnie sprzedać. Ok, więc wygenerowała bilet i mówi, że do zapłaty jest 630 zł, przełknąłem ślinę i pytam, ale czy to na pewno to jest najkorzystniejsza oferta, bo mój przejazd z synem jest objęty zniżką, nie wiem teraz dokładnie jaką, ale czy nie będzie taniej, jeśli kupimy bilety poza promocja? Pani popatrzyła w stronę koleżanki i retorycznie odparła, Krysiu na 78% nie będzie taniej? No nie, to będzie najkorzystniejsza oferta. Więc jeszcze się dopytuje, ale czy na pewno nie byłoby taniej, kupić bilet na odcinek krajowy i osobno na zagraniczny? Pani powiedziała, że nie, że bilet do z Rzepina do Berlina, będzie droższy niż promocyjne, że normalny bilet kosztuje 230 zł a tutaj mam za 150+. Widząc narastającą irytację pani kasjerki, uznałam że wyczerpałam temat i zakupiłam bilet za 630 zł. Dopytam jeszcze czy jest możliwość uzyskania pomocy asystenta przy wniesieniu dziecka do pociągu. Pani podała numer, pod którym mam taką usługę zamówić, koniecznie przynajmniej 48 h wcześniej. Coś jednak nie dawało mi spokoju. Po przyjeździe do domu zadzwoniłam pod wskazany numer i zanim umówiłam się z drużyną transportową, zapytałam, ile kosztowałby mnie przejazd z Gdańska do Berlina, korzystając ze zniżki dla osoby z niepełnosprawnością i opiekuna. Pani po chwili odpowiedziała, że przejazd dla dwóch osób na odcinku Gdańsk-Rzepin kosztować będzie mnie 31zł,a bilet z Rzepina do Berlina ok.19 €, spadłam z krzesła... Oszołomiona tą informacją, udałam się ponownie do centrum obsługiICC, niestety było już zamknięte, dla pewności podeszłam do kas regionalnych, sprawdzam i dopytuję, ile kosztuje bilet ze zniżką dla osób z niepełnosprawnością, pani potwierdziła cenę, która podano na infolinii. Wtedy poprosiłam o wymianę na tańszy bilet i zwrot różnicy za zakupiony bilet 630zł. I tu kolejna niespodzianka bilet promocyjny za 630zł, jest bezzwrotny i nie podlega wymianie! Zrezygnowana odeszłam, z zamiarem, że przyjadę jutro do centrum obsługi i na pewno pani kierownik coś poradzi. Rano pojawiam się w centrum ObsługiICC Gdańsk Główny, siadam, mówię: witam, chciałabym zwrócić bilet, który wczoraj zakupiłam, gdyż zostałam wprowadzona w błąd i przepłaciłam znacznie za przejazd. Pani zrobiła strapioną minę i potwierdziła, że te bilety nie podlegają zwrotom, dowiedziałam się też, że na stacji Gdańsk Gł. nie ma żadnego kierownika, nie ma też starszej kasjerki, ani nikogo kto zawiaduje tą niefrasobliwą obsługą, turkusowe zarządzanie. Nie kryjąc rozczarowania i reszty, poprosiłam pomimo wszystko o formularz reklamacyjny i zakupiłam również ten tańszy bilet. Poprosiłam o zorganizowanie brygady pomocniczej, pani wypełniła formularz, jeszcze raz potwierdziłam wszystkie informacje dotyczące syna i jego ograniczeń. Zirytowana wyszłam. Po godzinie zadzwoniono do mnie z infolinii ICC z potwierdzeniem złożenia zapotrzebowania na pomoc przy załadunku osoby niepełnosprawnej. Przeszłam jeszcze raz przez formularz zgłoszeniowy, odpowiadając ponownie na wszystkie pytania i korygując źle zaznaczone przez kasjerkę odpowiedzi np. „czy ma problem z poruszaniem się?” Odp.: NIE ?! Podczas rozmowy okazało się jednak, że jeśli osoba nie jest w stanie samodzielnie zejść z wózka i podtrzymywana przez drużynę wejść po schodkach, to taka pomoc nie będzie mogła być udzielona, gdyż według przepisów drużyna nie może podnosić osoby będącej na wózku i wnosić jej do pociągu. I tu zaniemówiłam. Właśnie mam bilet za 630złi kolejny, który kupiłam przed chwilą i na końcu okazuje się, że ten pociąg w ogóle nie jest przystosowany do transportu osób niepełnosprawnych niechodzących! Pani wytłumaczyła, na czym pomoc polega i że taka osoba musi być zdolna do stania lub chodzenia i przy asyscie drużyny będzie wprowadzona do pociągu. Mogę też wnieść sama dziecko na rękach... stwierdziłam, że nie ma takiej opcji, syn jest po operacji i kręgosłupa waży 28 kg, nie podjęłabym się takiego CrossFit na peronie na mrozie. Powtórzyłam pytanie, czy istnieje jakaś inna możliwość umieszczenia w pociągu dziecka bez wyjmowania go z wózka? Niestety w świetle przepisów nikt nie może mi oficjalnie pomoc, pewnie mogłabym liczyć na uprzejmość drużyny, ale... Zwątpiłam, czy ktokolwiek z nich widział kiedyś osobę z niepełnosprawnością. Dopytam jeszcze czy i dlaczego jest taka rozbieżność w informacjach między centrum obsługi klienta na dworcu a infolinią, która informuje mnie o tym wszystkim w momencie, kiedy bilety już mam zakupione i dlaczego te informacje nie są przekazywane przed zakupem biletu, a dopiero po fakcie i okazuje się że bilet jest bezzwrotny, więc nawet nie mogę odstąpić od tego przejazdu, tylko ewentualnie na drodze jakiegoś indywidualnego rozpatrzenia składać reklamację! Pani nie była w stanie mi na to odpowiedzieć i wcale się nie dziwię. Zostawiłam otwarte zlecenie na pomoc przy wsiadaniu z nadzieją, że być może drużyna będzie na tyle empatyczna i po prostu pomoże mi wnieść młodego na pokład.Coś jednak dalej budziło mój jaskółczy niepokój, weszłam na stronę internetową, przejrzałem warunki reklamacji, okazało się, że aby złożyć reklamację, należy również mieć zaświadczenie o rezygnacji z biletu, czego pani w kasie oczywiście mi nie dała, nie można czegoś takiego wygenerować poprzez stronę www, gdyż bilet został kupiony w kasie. Więc dalej, pakuję się znowu w auto, jadę na dworzec, wysiadam, wchodzę do centrum ICC, już bez witania, bo się dzisiaj rano witałyśmy. Proszę o formularz rezygnacji z przyjazdu. Pani spojrzała na bilety, już je kojarzyła i mówi:-no nie, na te bilety nie trzeba takiego formularza, bo one są bezzwrotne. Więc dopytuję, czy reklamacja będzie uwzględniona bez tego formularza, bo na stronie jest napisane, że bez rezygnacji reklamacje i zwroty nie są uwzględniane.- ale pani tego nie potrzebuję, bo ten bilet i tak nie może być zwrócony ani wymieniony.Poprosiłam o pieczątkę i podpis, pieczątka to zawsze coś. I jeszcze na odchodne powiedziałam tylko, że drużyna, którą pani umówiła do pomocy, nie może mi pomóc, bo nie mogą podnosić wózka z dzieckiem i wnosić go do pociągu, bo przepisy na to nie pozwalają. Pani zdziwiona odparła:- Pierwsze słyszę!Niczego innego się nie spodziewałam. Pani pokazała mi palcem gdzie mam iść i się dopytać. Uśmiechnęłam się i poprosiłam, aby sama się dopytała, bo to w jej interesie jest mieć wiedzę, która się „dzieli”. Dziękuję, do widzenia, nie polecam.Dzień wyjazduPrzyjeżdżamy na dworzec 7 rano, dziecko zapakowane szczelnie w kokon, bo temperatura - 7, ale na dworcu trzeba być 30 min wcześniej, jakoś damy radę, podchodzę do informacji i pytam o drużynę, wyłania się miła pani z miłym panem, w uniformach jak brygada antyterrorystyczna, spodnie bojówki z kieszeniami, wysokie buty na grubej podeszwie antypoślizgowej, czapki, rękawiczki kamizelki odblaskowe, naprawdę robi to wrażenie. Silni, zwarci i bojowi jak mawiał dziadek. Pomyślałam sobie, na pewno nie będzie problemu, jak, poproszę, żeby wnieśli młodego z wózkiem. Przyszliśmy naokoło dworca w Gdańsku, nie działa żadna winda ani schody, remont, przeszliśmy przez dwa szlabany, dostaliśmy się na peron, czekamy, czekamy, czekamy. Pociąg podjeżdża, otwierają się drzwi do naszego wagonu, z którego wyskakuje chwatki konduktor i zanim się obejrzałam łapie za wózek i wnosi go razem ze mną do pociągu. W tym momencie drużyna już była w tunelu, nawet nie zdążyłam im podziękować... Ani zapytać, czy pomogą. Dlatego umawiać się trzeba koniecznie 48 h wcześniej, bo taki jest ruch w interesie, a zakres pomocy to asysta w przejściu pod szlabanem.Sam przedział dla osoby na wózku i jego opiekuna bardzo wygodny, WARS działa, konduktor bardzo miły i uprzejmy no i toaleta również dostosowana do potrzeb. Weszłam, sprawdziłam, jak można by tutaj przewinąć takie dziecko jak Szymon, no nie da się, ale w rogu stoi coś dużego, przykrytego jakąś szarą płachtą. Pomyślałam to na pewno przewijak! I zabrałam się do zdejmowania tej płachty, po zdjęciu okazało się, że tam jest coś, co wygląda jak jakiś rodzaj drabiny albo barierki. Podnoszę, w sumie lekkie to, aluminiowe, może da się na tym jednak młodego przewinąć. Nagle dostrzegam napis, zaniemówiłam, „rampa do wysokościowych peronów”. Czyli jest rampa, jest w pociągu ukryta, nikt nie wie, że tam jest, nikt o tym nie informuje, nikt z tego nie korzysta, bo nie wie, pani w kasie nie wiedziała, pani na infolinii też, drużyna o tym nie wiedziała, konduktor powiedział, że sprawdzi, czy działa...Po przekroczeniu granicy dopytałam niemieckiego konduktora, czy będę mogła, skorzystać z tej rampy wysiadając w Berlinie. Powiedział, że nie mają przeszkolenia w obsłudze polskich platform, ale zobaczy, co da się zrobić. Na marginesie nawet nie sprzedał mi biletu, tylko się uśmiechnął. Dojeżdżamy do Berlina, ja już lekko struchlałam, bo nikt nie przychodzi z pomocą, żadnej informacji zwrotnej od niemieckiego konduktora, może zapomniał, może olał. Wyglądam nerwowo i próbuje zgadywać, z której strony pojawi się peron, nie wiem jak ustawić wózek przy drzwiach, jeszcze do wyniesienia fotelik samochodowy też około 16kg.Podjeżdżamy, zatrzymujemy się, widzę peron, widzę pustkę, nie ma nikogo, nie ma osoby, która miała nas odebrać, nie ma nikogo, kto mógłby nam pomóc, przerażona myślę, jak ja go teraz stąd wyciągnę?? Aż tu nagle podjeżdża łazik marsjański prowadzony przez starszego pana w czerwonym berecie i mówi:-Achtung! machen Sie frei platz, langsam, langsam. Młody już na platformie hydraulicznej zjeżdża w dół. Można? Można! Nie miałam okazji podziękować panu konduktorowi, podziękowałam panu od platformy. Poniżej zdjęcia, a więc jednak można zadzwonić z pociągu, wysłać taką pomoc bez 48-godzinnego zapasu.To już prawie koniec, ale ostatnim miłym akcentem była obsługa w niemieckiej kasie. Stoję w kolejce, podchodzę i proszę o bilet powrotny z Berlina, mówię, w czym rzecz, że ja i Szymek... Pani informuje mnie, żejako opiekun jadę za darmo, a Szymon ma ulgowy bilet jak każde dziecko. Już prawie odchodzę, a pani mówi, halo, halo, widzę, że mogę pani sprzedać bilet tańszy o10€, to jak pani pozwoli, to wycofam ten wcześniejszy bilet, nie mogę pani zrobić zwrotu na kartę, więc wypłacę pani gotówkę, jeśli się pani zgodzi? Wmurowało mnie, a kasjerka dopytuje czy mam jeszcze jakieś życzenia? Więc wspominam o pomocy z łazikiem marsjańskim. Pani zamówiła asystę, nie było żadnej ankiety i innych sprawdzających pytań, uprzedziła, że pomoc będzie tylko po stronie niemieckiej i spytała, czy potrzebuje pomocy w Gdańsku, bo może napisać adnotację, pomyślałam, fajnie by było, tylko czy ktoś przeczyta maila po niemiecku albo angielsku, czy wystarczą 48 h, aby to przetłumaczyć i zorganizować... Podziękowałam uprzejmie, jakoś sobie poradzę.PowrótBerlin HBF pan z platformą czekał, platformy były na dwóch końcach peronu, a nie jedna na dworzec. Wszystko szybko i sprawnie, wracamy. W Poznaniu po zmianie obsługi konduktorskiej zgłaszam, że będę wysiadać we Wrzeszczu i czy mógłby mi ktoś pomoc, bo w toalecie jest rampa i trzeba ja tylko zahaczyć. Pani powiedziała, że wróci z wiadomością i na pewno się uda, wróciła i potwierdziła, że ochrona dworca pomoże mi wysiąść. No to odetchnęłam z ulgą. Dojeżdżamy, czekamy w korytarzu, przed nami kilka osób, zastanawiam się, czy może już zdjąć plandekę z rampy, żeby było szybciej, poprosić, aby pasażerowie skorzystali z innego wyjścia, żeby nie przeciągać. W końcu Wrzeszcz peron, wszyscy wyszli, wyglądam, widzę mojego partnera, idzie w naszą stronę, ale nie ma nikogo z ochrony... Łapię fotelik, aby go wynieść, kładę na peronie, wracam po Szymka, a tu gwizd, świst i drzwi zamknęły się przed moim nosem, panika, krzyczę, ktoś inny też krzyczy. Pociąg stanął, konduktorka biegnie do nas i krzyczy. Dziecko w pociągu, nikogo z obiecanej pomocy nie ma, a pani mnie konduktor podbiega i przeprasza i mówi, że tam jest winda... winda z peronu do tunelu... ale najpierw trzeba wysiąść. Ochronabyła, ale na drugim końcu peronu, spotkaliśmy się po wejściu do tunelu, zapytałam, czy to nie oni minęli nam pomóc? Pani w mundurze straży ochrony kolei odpowiedziała, że nie i że są tu przypadkowo...EpilogGdzie my żyjemy? To nie miejsce na roztrząsanie całego kulawego systemu wsparcia, bo zamiast integrować, częściej wykluczmy osoby z niepełnosprawnością z życia społecznego. Zasłanianie się programem „Dostępność +” nie pomaga w praktycznym zastosowaniu tego, co powinno już działać, tego, co już jest dostępne. Jest obsługa — która nie potrafi sprzedać właściwego biletu, pomoc — która nie pomaga, rampa — o której istnieniu nikt nie wie, infolinia — która coś weryfikuje, ale po fakcie i w końcu konduktor—który zapomina, straż ochrony kolei — uktóra przypadkiem włóczy się po peronie... W sumie wszystko jest, ale z czapy i nie działa „Dostępność -”A przecież, to jedna firma, jeden biznes, jedna Polska, ale każdy ma gdzieś, następstwo tego, co robi, albo czego nie robi, ignorancja i całkowity brak odpowiedzialności.Przeczytałam ostatnio, że w ramach programu „Dostępność +” planowana, jest modernizacja 100 szlaków górskich i dostosowanie ich do potrzeb osób niepełnosprawnych, cudownie już jadę tam koleją!Mam nadzieję, że na tych szlakach będą również dostępne strzelnice i muzyczne ławeczki na 100-lecie niepodległości, bo jak twierdzi posłanka Krynicka:„Te strzelnice, Obrona Terytorialna, te ławeczki, to wszystko jest też dla osób niepełnosprawnych (...)”Szkoda, że wśród tych wszystkich atrakcji dla osób z niepełnosprawnością, nie znalazły się fundusze na kilka podnośników, zintegrowanie przekazu, rzetelnie przeszkolony personel, który z rozumieniem treści, komunikuje się po polsku.Czy to jest aż tak trudne?

Niecodzienna interwencja policji

Niecodzienna interwencja policji – Policjanci zatrzymali do kontroli BMW. Jakież było ich zdziwienie, gdy okazało się, że prowadzi je niepełnosprawny, który gaz, hamulec i sprzęgło obsługuje za pomocą kija.Jechał autem nieprzystosowanym do używania przez osoby niepełnosprawneNie posiadał uprawnień do kierowania pojazdem. Został mu one odebrane za uprzednie przestępstwa i wykroczenia, których dopuścił się w ruchu drogowym.Zaskoczenie wywołały również informacje o kierowcy, jakie nadeszły z policyjnego systemu."Był poszukiwany przez policję""Widocznie chciał przełamać bariery..."
archiwum

Ciekawe, czy ci lekarze pełnosprawność swoich dzieci też wyceniają na mniej niż jest warty czekoladowy wafelek

Ciekawe, czy ci lekarze pełnosprawność swoich dzieci też wyceniają na mniej niż jest warty czekoladowy wafelek –  Roczny Kacperek gorączkował przez kilka dni. Dziecko trafiło do szpitala wGrodzisku Mazowieckim. Badało go trzech lub czterech lekarzy. Diagnoza byłacały czas taka sama: ząbkowanie mówi pan Piotr, ojciec chłopca. Niestetyokazało się, że dziecko ma opryszczkowe zapalenie mózgu i dzisiaj jestniepełnosprawne. Rodzice walczą ze szpitalem o zadośćuczynienie.G Zaproponowano im... .złotówkę.

Niepełnosprawne jagnię dostało od swojego właściciela niezwykły prezent

Niepełnosprawne jagnię dostało od swojego właściciela niezwykły prezent –

Niewidomy mężczyzna przeszedł samotnie największe solnisko świata, korzystając tylko z głosowego GPS-a

Niewidomy mężczyzna przeszedł samotnie największe solnisko świata, korzystając tylko z głosowego GPS-a – Nauczyciel z Francji przyleciał do Boliwii, żeby samotnie, korzystając jedynie z głosowego GPS-a, w zaledwie tydzień przejść 140 km Salar de Uyuni, największego solniska świata. Udało się!!Podróż Francuza, który do wyzwania przygotowywał się przez parę lat, rozpoczęła się 17 lipca. Pokonywał około 20 km dziennie.Położone na wysokości 3653 m n.p.m. Salar de Uyuni jest jednym z najbardziej płaskich obszarów na ZiemiDysponował saniami, na których ciągnął wodę, zapasy i śpiwory.Celem jego wyprawy było pokazanie, że osoby niepełnosprawne doskonale sobie radzą także z ekstremalnymi wyzwaniami

We Wrocławiu powstała wyjątkowa kawiarnia, zbudowali ją i prowadzą osoby niepełnosprawne

We Wrocławiu powstała wyjątkowa kawiarnia, zbudowali ją i prowadzą osoby niepełnosprawne – Wyobraź sobie miejsce… w którym każdy traktowany jest równo, a panująca atmosfera sprawia, że na chwilę zatrzymasz się. Miejsce w którym możesz napić się pysznej kawy, zjeść smaczne ciastko, a przede wszystkim spędzić czas z przyjaciółmi.Wierzymy, że każdy zasługuje na to, aby stać się pełnowartościowym uczestnikiem miejskiego życia, odnaleźć przyjaciół i zbudować poczucie własnej wartości oparte na realnych podstawachRodzice i ich dorosłe dzieci własnymi rękami stawiali ściany, meblowali i prosili o finansowe wsparciePiękna inicjatywa. Kibicuję Wam z całego serca

Właściciel restauracji w Izraelu osobiście karmi dwie niepełnosprawne osoby, które nie są w stanie zjeść same

Właściciel restauracji w Izraelu osobiście karmi dwie niepełnosprawne osoby, które nie są w stanie zjeść same – Wiara w ludzkość przywrócona

Tej staruszce należą się olbrzymie brawa!

Tej staruszce należąsię olbrzymie brawa! – 88-letnia pani Krystyna mieszka w Krościenku nad Dunajcem, w małym, drewnianym domu i dostaje emeryturę w wysokości 1130 zł. Znana jest przede wszystkim z tego, że całe życie wspierała (i wspiera) osoby niepełnosprawne i oddawała niemal każdy grosz. Jak sama mówi: "Zna wojnę, sieroctwo i biedę" i wie, że jest wiele osób, które potrzebują pomocy. Kiedyś otrzymała nagrodę w konkursie poetyckim i całość (500 tysięcy starych złotych) przeznaczyła dla potrzebujących osób niepełnosprawnych. Od tamtej pory wszystkie wygrane przeznaczała na takie cele."Wybieram z banku emeryturę i tak myślę... przecież nie dam dziesięciu złotych. Najmniej daję sto. [...] Znam wojnę, sieroctwo i biedę. Zawsze trzeba pochylić się nad nieszczęściem innych" - wyznała Pani Krystyna.Gdy pieniędzy brakuje, staruszka maluje obrazy, pisanki, tworzy świąteczne kartki. Wszystko stara się sprzedać, a dochód przekazuje niepełnosprawnym. "To nie jest tak, że ci ludzie muszą dać radę dziś, a jutro będzie inaczej. Tak samo jest rano, w południe i wieczorem. Tak samo jest przez całe lata" - dodała
Źródło: wp.pl
archiwum

Protestujący w Sejmie: Jesteśmy zastraszani...to już przegięcie WłADz

Protestujący w Sejmie: Jesteśmy zastraszani...to już przegięcie WłADz – Protestujący przekazali na konferencji prasowej, że dwaj niepełnosprawni - Jakub i Adrian - nie mogą opuszczać gmachu, gdyż dostali taki zakaz. Ich zdaniem, zostali ukarani za spotkanie z szefową Polskiej Akcji Humanitarnej Janiną Ochojską, która w środę nie została wpuszczona do budynku parlamentu. Przekazali też, że niepełnosprawne Magda i Wiktoria nadal mogą wychodzić na spacer.

Niepełnosprawna pani Dorota w szczerym liście odnosi się do obecnej sytuacji w naszym kraju

Niepełnosprawna pani Dorota w szczerym liście odnosi się do obecnej sytuacji w naszym kraju – "Szanowna redakcjo,Piszę ten list, ponieważ nie mogę zgodzić się z tym co obecnie dzieje w naszym kraju i nie rozumiem takiego stanu rzeczy. Kolejny tydzień trwa w sejmie protest dorosłych osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że protestują osoby niepełnosprawne i niezdolne do samodzielnej egzystencji od urodzenia. Zatem protest dotyczy grupy 280 tysięcy osób, a nie jak podaje rząd – 900 tysięcy ludzi.Nie mogę uwierzyć, że naprawdę państwa w sercu Europy o tak doskonałych i stabilnych wskaźnikach gospodarczych nie stać na spełnienie dwóch niezwykle skromnych postulatów tak niewielkiej grupy. Przecież protestującym chodzi jedynie o to, aby móc żyć na poziomie minimum socjalnego.Arogancja władzy jest horrendalna. Mogliśmy się o tym przekonać po wypowiedziach między innymi posłów partii radzącej. Nazwisk nie wymienię z dwóch powodów. Nie potrafię komentować tych wypowiedzi używając parlamentarnego języka i – co ważniejsze – według mnie my wszyscy, jako społeczeństwo, musimy zdać sobie sprawę z tego, że ograniczona sprawność to nie przywilej, dzięki, któremu można korzystać ze świadczeń pomocy społecznej, pampersów lub zniżek w komunikacji miejskiej. Jest to najczęściej wieloletni dramat zarówno osoby, której dotyczy jak i jej najbliższych.Niepełnosprawność nie selekcjonuje, nie oszczędza ludzi ze względu na przekonania, zarobki lub cokolwiek innego. Moim zdaniem, obecnie musimy odpowiedzieć sobie, jakim społeczeństwem chcemy być i czy dalej będziemy bezczynnie patrzeć na to, jak godność ludzka jest deptana.Ludzi zmusza się przez dekady do życia w izolacji, a gdy słusznie zaczynają się upominać o swoje prawa, są traktowani jak powietrze, jakby byli niewidzialni.Apeluję o solidarność z protestującymi w sejmie. Powód jest jeden – prawa niepełnosprawnych mogą stać się kiedyś naszymi prawami. Nikt nie planuje niepełnosprawności jednak ona nikogo nie wyklucza."
archiwum – powód

Jolanta Kwaśniewska mocno o pieniądzach z 500+ i wsparciu dla rodziców dzieci niepełnosprawnych

Jolanta Kwaśniewska mocno o pieniądzach z 500+ i wsparciu dla rodziców dzieci niepełnosprawnych – "Kochane panie. To krótki przekaz tylko dla Was, bo chciałabym być razem z wami, tak jak przez 10 lat prezydentury mojego męża sprawy osób niepełnosprawnych ogromnie ceniłam i były dla mnie najważniejsze. Nie przyjdę do Was, ponieważ nie chcę, żeby to było upolitycznione.Powiedzcie politykom niech z którymkolwiek z Waszych dzieci jeden polityk albo wszyscy spędzi tylko jeden dzień. Mam wiele zaprzyjaźnionych osób, które mają dzieci niepełnosprawne i podziwiam je za ich trwanie, ich codzienność, miłość do każdego z tych dzieci. Bo wasze dzieci mają problemy naszych dzieci i problemy, o których my, zwykli zjadacze chleba, którzy nie mamy niepełnosprawnych dzieci, nie mamy najmniejszego pojęciaMożecie zapytać polityków, czy nie znalazłyby się pieniądze dla Waszych dzieci z 500+. Nie każdy powinien dostawać te pieniądze.Kocham Was, jestem z Wami, trzymajcie się. Chyba jednak nie odpuszczajcie. Mam nadzieję, że tym razem uda się Wam uzyskać to, o co wam chodzi. Powodzenia
archiwum – powód

Szydło mówi o pomocy dla niepełnosprawnych. Celna riposta jednej z matek.

Szydło mówi o pomocy dla niepełnosprawnych. Celna riposta jednej z matek. – - Nie da się żyć i opłacić rachunków za 1029 zł. To są osoby dorosłe niepełnosprawne, nie tylko na wózkach, nie tylko w stanie wegetatywnym. Są też takie, które nie mogą podjąć pracy ze względu na stan zdrowia, a nie mają środków do życia. Te osoby często nie mają rodzin - powiedziała jedna z matek.Kobieta miała też pretensje do Beaty Szydło, że nie pojawiła się i nie porozmawiała z osobami w Sejmie - podaje tvn24.pl. - Dlaczego pani premier nie pofatygowała się? Dlaczego pozwoliła na to, że te osoby chore i ich opiekunowie zostali tam na weekend majowy? Czy im nie należy się 500 złotych, które są i tak minimum do funkcjonowania - pytała matka.
archiwum – powód

Posłanka .Nowoczesnej wprowadziła do Sejmu RP niepełnosprawnych i ich opiekunów którzy od tygodnia okupują korytarz. Kąpią się w poselskiej toalecie są wyprowadzani na spacer na sejmowy dziedziniec ...

Posłanka .Nowoczesnej wprowadziła do Sejmu RP niepełnosprawnych i ich opiekunów którzy od tygodnia okupują korytarz. Kąpią się w poselskiej toalecie są wyprowadzani na spacer na sejmowy dziedziniec ... – Biegają do nich na zmianę Prezydent, Premier, ministrowie i dziennikarze ...  Dwie panie mamy dorosłych niepełnosprawnych ze spokojem odrzucają kolejne oferty strony rządowej;) ponieważ panie nie chcą ulg. Chcą "żywej gotówki"  ;)A Pani poseł ze zdjęcia ...( Tak, to Pani poseł, nie jedno z protestujących) w tzw. międzyczasie walczy o liberalizację ustawy aborcyjnej aby kobiety mogły na życzenie usuwać niepełnosprawne dzieci przed urodzeniem. Dobre ?No raczej. I jakże Nowoczesne
Źródło: . Nowoczesna

Jak zdaniem dominikanina i działacza opozycji antykomunistycznej, państwo powinno traktować osoby niepełnosprawne i ich opiekunów:

 –  "Gdyby w chrześcijańskim narodzie, a takim podobno jest polski naród, uchwalono ustawę, która stanowi, że opiekun nieuleczalnie chorego dziecka otrzymuje comiesięczne wynagrodzenie równe przeciętnej pensji, a lata opieki nad chorym dzieckiem wliczają się do świadczeń emerytalnych; gdyby ponadto ustawa gwarantowała bezpłatne lekarstwa i bezpłatną terapię dla takich dzieci - byłaby to prawdziwa troska o nienarodzonych, godna Dumnej Polski." O. Ludwik Wiśniewski OP, „Gniew ludu", „Tygodnik Powszechny" 17/2018

Prawdziwa miłość ojca do syna. Mężczyzna przymocował swoje niepełnosprawne dziecko do tułowia tak, by chłopiec mógł się poczuć, jakby grał w piłkę nożną

Prawdziwa miłość ojca do syna. Mężczyzna przymocował swoje niepełnosprawne dziecko do tułowia tak, by chłopiec mógł się poczuć, jakby grał w piłkę nożną –
archiwum – powód

Gratuluję PiSowi

Gratuluję PiSowi – Zaostrzajcie prawo o aborcji, A jak matka urodzi niepełnosprawne dziecko to mieć na nie wyje*ane, niech sobie radzi sama. Dla waszej informacji ten 3 latek ma autyzm

Czy My jako Polacy mamy w swoim kraju do czegoś prawo?

Czy My jako Polacy mamy w swoim kraju do czegoś prawo? –  Chciałam się podzielić może nie piekielną historią, ale dającado myśleniaMój synek, tak się złożyło, stracił słuch jako maleńkiedziecko. Po wielu perypetiach nad ktorymi nie chcę sięrozciągać, otrzymał szansę na wszczep implantuślimakowego, czyli takiej protezy ucha. Cud, miód i orzeszki,wszyscy zachwyceni. Operacja się odbyla, mały ma "uchojak potocznie nazywamy je w domu. Latka lecą, dwa z nichszlag trafił, bo mały miał zbyt mocno "podkręcony" procesormowy i na jego widok reagował wyciem jakby był zarzynanyKilka ratunkowych wizyt w klinice i tak!, nie jestem złą matkąktóra nie umie okiełznać dzieciaka, to jednak kwestiaustawieńWszystko naprawione, dzieciak nosi"ucho", latka znów lecąZbliża się nieublaganie koniec gwarancji, a co za tym idzie idarmowej wymiany zużytych elementów procesora. Dlaniewtajemniczonych powiem, że koszt takiego procesora tosporo ponad 30 tys. złotych, czyli spora kasa. W związku zopowieściami, jakie były nam przekazane w klinice, po5s ochronny), można się starać o nowy procesor.Z racji, że nie jestem pazerna, postanowilam poczekać,prawie 6 lat, jednak niestety dłużej już się nie dało czekać,ponieważ procesor nosił wyraźne znaki użytkowania przezdziecko i nie moglam być pewna jakości dźwięków jakie synodbieralRozpoczął się żmudny proces walki o nowy procesor.Najpierw listy z prosbą o wymipotem odmowa i tak w kółko. Czemu? Bo procesor działa, askoro dziala to nie będzie wymiany. Moje racjonalnełumaczenie, że skoro dano go na 5 lat, to staram się o niegodbać, tak by służyt dziecku jak najlepiej, jakoś do nikogo niedocieraly. Dodam tylko, ze w momencie apelowania o nowyprocesor, syn niektóre elementy miał już wspomaganeplastrem, ponieważ się samoistnie rozlączaly. Fakt, że bezgwarancji nie jestem w stanie z wlasnej kieszeni oplacićchoćby najtańszej naprawy, został skwitowanystwierdzeniem, że mogą mi w klinice wymienić uszkodzonyelement na element, który ktoś już tam zostawit do naprawyCzyli wymienimy zepsuty na zepsuty, ale naprawionyGenialneanę, później wizyty kontrolnePo kilku odwołaniach, nawet mnie zaczęły puszczać nerwyZapytałam wprost, czy aby dostać nowy procesor dla synamuszę obecny wrzucić pod samochód, albo utopić? Teżdne wyjście, bo wtedy i tak będę musiała czekać... BezsensuTak się poukładało, ze razem z synem wyjechalismy doWielkiej Brytanii. Mieszkamy tu ponad pół roku, mały maszkolę itdNiestety problem procesora pozostal. Postanowilam więczasięgnąć rady u władz lokalnych, czy mam jakieś szansę napomoc w tym temacie. Jak wszyscy wiedzą, na Wyspachobcokrajowcy to teraz gorący temat, więc sukcesu się niespodziewałamWyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy po 3-4 tygodniachdostaję list z tutejszej kliniki z zaproszeniem na wizytęJedziemy z synem i jego niezbyt już pięknym procesoremmina pań z kliniki na widok sprzętu bezcenna. Siedzęczekam, patrzę co się dzieje. Do badań panie wymieniają miprawie cały procesor, wygląda bosko, dla mnie to jak widokauta z salonu. Części mojegojak ubodzy, naprawdę ubodzy krewni po przejściachCzekam na koniec badań i powrót moich zużytych części.Szok, panie oddają mi te części, które zamontowały. Na mojetłumaczenia, że nie stać mnie na zaplatę za te częściwybuchają śmiechem, że jaka zapłata? To dla dziecka, bo musię NALEŻY. Wiecie jakie to uczucie? To jakby wygrać 6 wTotkaprocesora wygladaja przy nichDodam tylko, że w ciągu 2 miesięcy od tamtej wizyty,dostałam list, że syn otrzyma najnowszy typ procesoramowy, mam jedynie wybrać sobie kolor jaki chciałabym dlasyna.Ktoś oczywiście zapyta, gdzie tu piekielność? W końcuhistoria z happy endem. Owszem, tak, ale ja pytam, dlaczegow naszym kraju tak trudne jest uzyskanie pomocy dlaniepełnosprawnego dziecka? Dlaczego u nas trzeba sięplaszczyć, błagać, o wszystko się wykłócać? Czy my, jakorodzice, czy same osoby niepełnosprawne, wybieramy takilos? Czy ja idąc i prosząc o pomoc dla syna, nadużywamczyjeś łaski? Oddałabym wszystkie procesory mowy iwszelkie inne cuda techniki, jakie zostaną dla osóbniesłyszących wymyślone, za normalny słuch mojego synaKtos powie, ze mi się w d...le przewraca, bo wyjechalam zagranicę. Może i tak, bo będę wychwalać kraj w którym po 4miesiącach udało mi się uzyskać większą pomoc dla synaniż w moim rodzinnym kraju przez 2 lataPIEKIELNPL
Źródło: http://piekielni.pl