Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 109 takich demotywatorów

Tonio Tavares de Mello to człowiek, który zaadoptował 42 niepełnosprawnych dzieci, które przeżyły aborcję

Tonio Tavares de Mello to człowiek, który zaadoptował 42 niepełnosprawnych dzieci, które przeżyły aborcję – To jest właśnie bycie "pro life" - a nie twoje zaostrzanie ustawy o aborcji
archiwum

Czemu politycy nie musza zakładać maseczek. Bo osoby niepełnosprawne zakaz nie dotyczy.

Bo osoby niepełnosprawne zakaz nie dotyczy. –

Do wszystkich tych, którzy popierają zaostrzenie ustawy o aborcji:

 –  SubDAYAleksandra Chromik jest z: Paweł Pawlik i 37 użytkownikami.21 godz.Stowarzyszenie wspierające OGABeda przekleństwa e . Mam gdzieś co o mnie pomyślicie!!!! Mój wkurwosiagnął szczyty.To post do wszystkich obrońców życia poczętego, obrońców zlepka komórek, zktórych kiedyś może narodzić się gleboko niepelnosprawne, uposledzone dzieckoGdzie jesteście ksrwas teraz, gdy niepełnosprawni, uposledzeni znow sąpozostawieni sami sobie? Gdzie ksrwas jestescie, gdy umęczone, udręczonematki siedza zamknięte że swoimi gleboko niepełnosprawnymi dziećmi wdomach? Gdzie jesteście, gdy nasze dzieci, często Dorosle silne jak tury biją nas,wrzeszczą, rozbijają naczynia, szyby, samookaleczaja się? Pytam gdziejesteście???!!!!Program z Pefron 500 dla niepełnosprawnych obejmie mała garstkę ludzi. Jeśliuposledzone dzieci, dorośli chodza do szkoły życia, pomocy nie dostana, bo majązdalne nauczanie. Śmiech karwas na sali, bo ja pytam jak gleboko uposledzonaosoba ma uczyć się przez komputer, jak sam nawet zjeść nie potrafi!!!!Czego ma się karwas uczyć zdalnie???? Jak się robi supełek na sznurku?????Albo jak trafić koralikiem do dziurki? Szkoła życia, jak nazwa wskazuje ma uczyćżycia a nie tabliczki mnożenia!!!!! Acoz opieka psychologów, logopedów i innychspecjalistow????!!!?? A co z tymi, którzy nigdzie nie uczęszczają, bo państwo niema dla nich propozycji dalszego rozwoju????! Co z tymi, których matki, naczamo myją cudze kible, drżąc, że stracą swiadczenie, żeby zarobić na kilkagodzin prywatnych terapii dla swojego dziecka?????!!!Kto ksrwas wymyślił taka idiotyczna formę pomocy, która ma dać ale niedać????!!!??Gdzie ksrwas jestescie obrońcy życia poczętego?????? Siedzicie w swoichwygodnych stołkach i napierdala. Cie na internetach, wy lenie nie znające życianawrt za funt kłaków kota kota tego pojeb.nego kurdupla zwanegoprezesem!!!!.Do roboty lenie, pomagać tym, którzy są pozostawieni na pastwę psrsxywegolosu.W Chorzowie podopiczni osrodka są od miesiąca nie kapani, chodzą w brudnychciuchach, bo nie mają łazienki i pralki. Osrodek był ich jedyna ostoją. Do robotyobrońcy życia poczętego, macie ojazje się wykazać!!
archiwum

Czy to nie dziwne, że na wszystkich słupach wysokiego napięcia jest ten znak? Zapewne elektrownia "identyfikuje się" z SS. To IRONICZNA uwaga kierowana do baranów, którzy w znaku protestu kobiet doszukują się niewiadomoczego.

Czy to nie dziwne, że na wszystkich słupach wysokiego napięcia jest ten znak? Zapewne elektrownia "identyfikuje się" z SS. To IRONICZNA uwaga kierowana do baranów, którzy w znaku protestu kobiet doszukują się niewiadomoczego. – Liczę, iż K A Ż D Y, który jest przeciw temu protestowi, weźmie takie niepełnosprawne dziecko na wychowanie i będzie o niego dbał jak o swoje. Dopiero po tym będzie mógł się wypowiadać, czy to dobrze, ze jakiś stary kawaler z gejowskimi odchyłami chce zmuszać polskie kobiety, by rodziły dzieci z ciężkimi wadami.

Jakim popaprańcem trzeba być, aby zrobić coś takiego

Jakim popaprańcem trzeba być, aby zrobić coś takiego –  Ktoś otruł konie pomagające w terapii chorym dzieciom. Sprawcy poszukiwaniKonie umierały w męczarniach, kiedy nieznani sprawcy je otruli. Policja szuka sprawców.Konie z Fundacji Inter Pares z miejscowości Rodzone pomagały chorym dzieciom, które mogły brać udział w darmowej hipoterapii. Dwa konie, które znajdowały się w stadninie, 17 lutego zostały otrute i nie przeżyły. Warka niedługo miała wydać na świat źrebięta, a kucyk Pedro był jednym z ulubieńców wszystkich osób, które odwiedzały stadninę. Policja poszukuje sprawców.

Obojętność ludzi nie zna granic. Kawiarnia Cafe Równik, w której pracują ludzie z zespołem Downa i z upośledzeniem intelektualnym dostaje aninomowe wiadomości, w których ludzie piszą, że woleliby być obsługiwani przez obsługę pełnosprawną

Obojętność ludzi nie zna granic. Kawiarnia Cafe Równik, w której pracują ludzie z zespołem Downa i z upośledzeniem intelektualnym dostaje aninomowe wiadomości, w których ludzie piszą, że woleliby być obsługiwani przez obsługę pełnosprawną – Na szczęście są ludzie, którzy widzą wasze starania i doceniają je. Dlatego nie poddawajcie się i pokażcie jak wielkie postępy potraficie zrobić! Kochani Przyjaciele z FBBardzo nam przykro, że po prawie dwóch latach działania musimy się pożalić z powodu nietolerancji jaka dotknęła naszych podopiecznych.Dotarły do nas niepokojące informacje, które kilka dni trzymaliśmy w tajemnicy przed naszymi niepełnosprawnymi kelnerami, bo nie chcieliśmy aby poczuli się zranieni. Jednak nie da się tego uniknąć, bo tzw. zdrowi ludzie (mamy nadzieję nieliczni) nie rozumieją jeszcze idei tworzenia takich miejsc jak Cafe Równik. Chcemy uniknąć dalszych przykrości i spieszymy z wyjaśnieniami.Klubokawiarnia Cafe Równik jest kontynuacja działalności statutowej Stowarzyszenia Twórców i Zwolenników Psychostymulacji, które zajmuje się terapią mowy i myślenia osób autystycznych, z zespołem Downa i z upośledzeniem intelektualnym. Kelnerzy pracujący w Cafe Równik to w większości uczestnicy tej terapii, którzy pracowali z nami nad mową nawet 25 lat.Po wielkich trudach udało się nam stworzyć to miejsce, aby mogli tu odbywać dalszą terapię przez pracę. Wszyscy robią olbrzymie postępy i są bardzo szczęśliwi, że mogą tu pracować. Piszemy do Was, bo wiemy, że nas wspieracie, że tym razem też pomożecie. Kilka dni temu poproszono nas o rezerwacje, ale także poproszono o obsługę pełnosprawną. Nie chcemy tego oceniać. Ktoś kto prosił pewnie nie wiedział, że to niemożliwe, dlatego prosimy abyście rozpowszechniali informacje, że w Cafe Równik są tylko niepełnosprawni kelnerzy (obciążeni autyzmem lub zespołem Downa).Nasi kelnerzy robią niesamowite postępy, ale ich osobowości zawsze będą trochę zmienione w stosunku do tzw. normy. Pragniemy wyjaśnić pewne zachowania i prosić, aby mimo tych zachowań przychodzili Państwo do nas i rozpowszechniali dobre opinie. Dotarła do nas uwaga, że kelner zaraz po wejściu pytał co Państwo zamawiają, a potem szybko się oddalił. To jest skrócony opis tego zachowania. Nasi kelnerzy nie wyczuwają jeszcze tego, czy już podchodzić i czasem zrywają kontakt w nieoczekiwanym momencie. Im więcej będzie takich sytuacji tym szybciej nauczą się odpowiedniego zachowania. Każdy z gości może u nas spełnić się w roli terapeuty. Nasi podopieczni bardzo tego potrzebują. Proszę im zwracać uwagę i mówić czego Państwo sobie życzą. Nauczyliśmy ich spokojnego przyjmowania uwag. Jeśli potrudzicie się Państwo troszeczkę i poczekacie to każdy z nich wykona daną czynność jak należy a za błąd przeprosi. Naprawdę potrafią to zrobić!! Prosimy, aby nie pisać złych komentarzy na temat ich zachowań, bo to ich bardzo zaboli, a ich rodzice i my terapeuci będziemy bardzo smutni. Tak właśnie zachowują się osoby niepełnosprawne i nasza tolerancja polega na tym, że to rozumiemy i mimo tych zachowań pozwalamy im być razem z nami. Chcemy żeby nas obsługiwali jako kelnerzy, sprzątali itp. Choć widzimy, że nie robią tego tak jak zdrowi ludzie. Prosimy Was, upowszechniajcie te informacje. Mówcie dobrze o naszych kelnerkach i kelnerach, nie rańcie ich ostrymi opiniami na temat pracy, którą wykonują z radością i wkładają w nią serce.Prosimy terapeutów, rodziców i wszystkich, którzy znają naszą radosną kelnerską ekipę, aby napisali o nich prawdę - jacy są i czym jest dla nich Równik.W imieniu podopiecznych ich rodziców i terapeutówMałgorzata Młynarska
archiwum

I co tam u was trolle? Działacie nadal na Demotywatorach?

I co tam u was trolle?Działacie nadal na Demotywatorach? – Firma Cat@Net zatrudnia jako trolli osoby niepełnosprawne – dzięki temu otrzymuje dotacje z państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.    Tylko 14 osób prowadzi 170 troll-kont w mediach społecznościowych.    Agencja broniła w mediach społecznościowych TVP oraz jej prezesa Jacka Kurskiego, atakowała zaś Jurka Owsiaka, WOŚP oraz zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.    Cat@Net ma troll-konta prawicowe i lewicowe – firma pracowała także na rzecz polityka SLD.    W tej historii niektóre tropy prowadzą do Bartłomieja Misiewicza.    Reporterka Newsweeka pół roku pracowała w Cat@Net. Publikuje screeny z wewnętrznego, tajnego komunikatora firmy. Więcej w linku pod demotem
archiwum

Rosyjski deputowany zasugerował, że gospodynie domowe powinny płacić podatki, gdyż jego zdaniem są one... samozatrudnionie

Rosyjski deputowany zasugerował,że gospodynie domowe powinnypłacić podatki, gdyż jego zdaniemsą one... samozatrudnionie – Parlamentarzysta zauważył, że gospodynie domowe nie należą do żadnej z grup społecznych. Nie są niepełnosprawne, nie studiują i nie przebywają na urlopach macierzyńskich, ale jeśli przychodzi do korzystania ze świadczeń czy leczenia to do tego są pierwsze w kolejce. Ciekawe kiedy u nas ktoś wpadnie na taki pomysł

Kawiarnia w Japonii zatrudnia sparaliżowane osoby, aby sterowały robotami

Kawiarnia w Japonii zatrudnia sparaliżowane osoby,aby sterowały robotami – W taki sposób mogą pracować, zarabiać i czuć się potrzebne
archiwum

mBank dyskryminuje osoby niepełnosprawne

mBank dyskryminuje osoby niepełnosprawne – Zwykłym osobom pozwala potwierdzać umowy sms. Niewidomym(nie mogącym się podpisać) każą składać podpis.

Hej, potrzebuję waszego photoshopowego talentu, żeby usunąć z tego zdjęcia to niepełnosprawne coś. Z góry dziękuje! Gotowe!

Gotowe! –

Jakim trzeba być sku*wielem, by tak potraktować niepełnosprawne dziecko?!

Jakim trzeba być sku*wielem, by tak potraktować niepełnosprawne dziecko?! –  Na wstępie proszę o udostępnienie postu. Dziś spotkała nas bardzo przykra i groźna sytuacja. W centrum handlowym Bonarka, w sklepie Auchan człowiek ze zdjęcia zaatakował moją niepełnosprawną Córeczkę. Róża pakowała warzywa do woreczka, i śpiewała przy tym (Róża nie mówi, wydaje dźwięki podobne do gaworzenia). Człowiek ten podszedł do niej i kazał ‚zamknąć ryj’. Gdy zareagowałam, powiedziałam, ze to dziecko niepełnosprawne i w Ren sposób mówi, powiedział, ze nie powinnam mieć dziecka skoro go nie umiem nauczyć zachowania się jak człowiek. Wyzywał mnie i moje dziecko. Reagowały osoby postronne, mówiące temu człowiekowi żeby się uspokoił. Żaden pracownik sklepu Auchan nie zareagował. Drugi raz Pan zaatakował nas na lini kas. Mówił, ze jak nie umiem wychować dziecka to żebym ją oddała do zoo, tam ją wytresują. Wyzywał nas przy tym potwornie. Kiedy chciałam go nagrać, zaczął mnie szarpać. Podrapał mi rękę i prawdopodobnie wybił nadgarstek. Pan kasjer, wezwał ochronę. Panowie z ochrony Auchan nic nie zrobili. Została wezwana policja. Niestety Człowiek ten zdążył wyjść ze sklepu. Ochorona go nie zatrzymała, ani nie wezwała ochrony ogólnej centrum handlowego. Kiedy podszedł do nas Pan z ochrony Centrum człowiek, który nas zaatakował zdążył uciec. Policja już go nie zastała. Zabezpieczono nagranie z monitoringu. Ale nie wiemy kto to jest. Wiec sprawa zostanie umożona. Nie możemy do tego dopuścić. On powinien odpowiedzieć za to co zrobił. Proszę o ufostępbianie postu. Zalezy mi na ustaleniu tożsamości tego człowieka i znalezieniu świadków zdarzenia. Byłam tak roztrzęsiona, ze nie poprosiłam ich o zostanie na miejscu zdarzenia. Zajęłam się uspokajanie Róży, która bardzo się zdenerwowała sytuacją i płakała ze strachu. Nie jestem osobą mściwą, ale ten człowiek musi odpowiedzieć za atak na moje dziecko. Na takie sytuacje nie ma przyzwolenia. Jutro również złożę skaregę na ochronę sklepu Auchan. I oczywiście pozew cywilny przeciw temu czlowiekowi.

Skąd wiecie, może panie są niepełnosprawne umysłowo?

Skąd wiecie, może panie są niepełnosprawne umysłowo? –
archiwum

Wiele osób tworzących jakiś dziwny kult państw narodowych zapomina, że w III Rzeszy zabijano osoby niepełnosprawne umysłowo, więc ich szczęście, że Polska nie idzie tą drogą

Wiele osób tworzących jakiś dziwny kult państw narodowych zapomina, że w III Rzeszy zabijano osoby niepełnosprawne umysłowo, więc ich szczęście, że Polska nie idzie tą drogą –

Ben Carpenter myślał, że ponieważ jest samotny, to nikt nie przyzna mu adopcji dziecka. Właśnie adoptował swoje piąte, niepełnosprawne dziecko

Ben Carpenter myślał, że ponieważ jest samotny, to nikt nie przyzna mu adopcji dziecka. Właśnie adoptował swoje piąte, niepełnosprawne dziecko –
archiwum

Dziewczyna opisuje swoje przeżycia z Jugendamt

 –  Jsmena Sara Rybicka z: Tina Preschel.12 stycznia · Wolanie o wolnosc !!!!!!!!!!!!Nazywam sie Jsmena Sara Rybicka jestem Polka ,ktora 6 marca tego roku bedzie juz pelnoletnia .Niestety w Niemczech to nikogo nie obchodzi .Bede tu jak ostatni smiec ubezwlasnowoniona tylko dlatego zeby Jugendamt nie musial odpowiadac za swoje grzechy ktore dokonali na mnie .W 2009 roku przybylam do tego Panstwa jako mutystka male 8 letnie dziecko co juz od 4 roku zaniemowilo bo ojciec podczas wizyty mnie zgwalacil i probowal zabic ,Wtedy przestalam mowic zylam jak ptak ktoremu wyrwano glos w klatce .Slyszalam wszystkich ale nie moglam juz nic powiedziec mojee usta nie chcialy mowic .Jak przybylam do mamy do Niemiec cieszylam sie ze tu jestem ze chodze do normalnej szkoly i moge sie uczyc .Sama tez uwielbialam chodzic do szkolyi do sklepu gdzie robilam mamie male zakupy .Moje zycie bylo udane do momentu jak zaczeto mnie w tej szkole wysmiewac ze nie mowie .Szkola zadzwonila do mamy i powiedziala ze musze stamtad odejsc ale nie dlatego ze sie zle ucze tylko,ze nie mowie .Zostalam wyrzucona mama szybko znalazla mi szkole mowy zeby uczyc sie mowic .Niestety nie chodzilam tam dlugo bo kasa chorych nie chciala placic zarzucajac mi autyzm ,ktorego nie mialam .Przez ta diagnoze trafiilam do szkoly specjalnej i zobaczylam na wlasne oczy w jak brutalny sposob traktuje sie tu niepelnosprawne dzieci nikt tam nie chce nas niepelnosprawnych uczyc .Sama w domu z siostra i mama uczylam sie bo w szkole tego nie robiono ,Do dzis nie pisze dobrze po niemiecku bo nikt mnie tego nie nauczyl za to mama nauczyla mnie prawie dobrze pisac po polsku .Bylam przestraszona ta szkola nie dziecmi tylko tym ze nie ucza tam niczego.Powiedzialam mamie ze ja nie chce w tym kraju analfabeta byc poproosilam ja zeby zalatwila mi jeszcze raz szkole mowy .Bo moim zyczeniem bylo znowu mowic .Mama zrobila wszystko zeby je spelnic odrzucono moj autyzm i kasa chorych pozwolila mi jechac jeszcze raz do Szkoly mowy w Bad Salzdetfurth na rok czasu bo bylam juz duza i spedzilam tam cudowny rok zycia gdzie zaczelam powoli nie wyraznie mowic .Niestety wiecej tam ie moglam zostac musialam wrocic do domu poszlam tu w Wolfsburgu do szkoly specjalnej na ciezki punkt nauka bo tu niebylo innej szkoly.Bardzo szybko znalazlam tam przyjaciol i dobrych nauczycieli zaczelam sie naprawde uczyc a rodzice cieszyli sie z bardzo dobrych swiadectw .Mialam tez super logopedke do ktorej sama jezdzilam bo uwielbialam sama podrozowac po swoim miescie szczegolnie uwielbialam siedziec godzinami w czytelni w biblotece gdzie wszyscy mnie tam znali .Czulam sie wtedy wspaniale bo mialam wszystko swoja wolnosc szczesliwy dom dobra szkole i moje hobby .Niestety w 2017 wszystko to mi zabrano dajac mi tylko bol cierpienia ponizenie i obdarto mnie z godnosci .Bylam naiwna z mama ze jugendamt pomaga .Mi nie pomogl moje zycie zamienil w pieklo odebral mi wolnosc rodzine szacunek do samej siebie .Moje zycie bylo i jest bardzo ciezkie w tej chwili .Chce wrocic z tego piekla i byc wolna i chce zeby nastala sprawiedliwosc zeby ci co mnie krzywdzili zaplacili za to .Boje sie o swoja przyszlosc boje sie ze nie dadza mi dozyc do 18 roku zycia!!!!!!!!!.Powtarzaja mi codziennie ze do domu nigdy nie wroce bo jestem zadurna zeby zyc normalnie .Nie jestem durna i nigdy nie bylam to ze nie mowie wyraznie to nie znaczy ze jestem gorsza .Jestem czlowiekiem ktory ma prawo do zycia do wolnosci tym bardziej jak bede w marcu 18 lat juz miala.Chce sama decydowac co jest dobre dla mnie i mojej przyszlosci chce wrocic do swojej rodziny .Moja mama walczy o moj powrot do domu juz dwa lata nikt sie nigdy naprawde tam nie pytal co ja chce juz tysiac razy pisalam mowilam ze chce wrocic do domu ,ze chce miec szkole ,ze chce byc wolna a nie 24 godziny siedzac w zamknieciu i spogladajac w okno przez swiat .Czasami nawet nie wolno mi otworzyc pokoju bo sie sprzeciwiam domagam sie praw chce zeby dano mi spokoj zeby mna nie gardzoono jak gorszym czlowiekiem .Pamietam w tych pobytach w tych osrodkach dni kiedy nie dawano mi jesc kiedy mnie glodzono bo nie chcialam zeby mnie dalej jak zwierze gwalcono .Mialam juz dosyc obrzydliwych lap ktore tylko jak sepy rzucaly sie na mnie .Bylam i jestem bita spytacie za co ??Za to ze tesknie za to ze placze za domem za to ze jest mi w tymm osrodku zle.Bylam tez jak krolik doswiadczalny traktowana dziwilam sie ile jeszcze strzykawek krwi ze mnie wypompuja .Nie wiem co mi dawali za swinstwa ja tylko patrzylam na male tableteczki ktore zmienialy kolory i po ktorych zawsze bylo mi niedobrze .Do dzis daja mi jakies tabletki wmawiajac mi choroby ktorych nie mam.Ale nie bylam tam sama, sa tez inne dzieci ktore tak jak ja przestali nimi byc .Przezylam prawdziwe pieklo o ktorym sie boje mowic bo mi zabroniono grozac mi smiercia .Mam zaraz 18 lat i nie mam prawa wrocic do domu nikt mnie nie slucha ani mi nie pomaga.Mama i siostra od dwoch lat walcza o moj powrot do domu .Moze 3 osoby byly tam dobre reszta chciala mnie tylko upodlic.Przezylam to nie wiem skad mam ta sile o tym pisac.Chyba strach ze nie zobacze juz domu to robi .Boje sie tego ubezwlasnowolnienia to dla mnie jest egzekucja chce zyc chce byc wolna i chce o tym mowic .Jestem czlowiekiem nie jestem tania dziwka ani krolikiem doswiadczalnym .Pomozcie mi wrocic do domu do zycia i do wolnosci .Nie pozwolcie zebym zginela w tak mlodym wieku ...Dla was to moze jest jak bajka cos co nigdy nie uwierzycie dla mnie to jest horror z ktorego chce siie uwolnic i wrocic do domu wymazac te staszne dwa lata w osrodkach z pamieci .Dlatego wolam o swoja wolnosc nie chce jej stracic chce ja odzyskac i wrocic tam gdzie zawsze bylam szczesliwa do mojej rodziny do mojego domu !!!!!Prosze dzielic to wszedzie ja chce swoja wolnosc i wrocic do domu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Tak wygląda podróżowanie z niepełnosprawnym dzieckiem: Najgorsze jest to, że dotyczy to też miejsc, które zostały przebudowane za grubą kasę i powinny być przystosowane do takich sytuacji

Najgorsze jest to, że dotyczy to też miejsc, które zostały przebudowane za grubą kasę i powinny być przystosowane do takich sytuacji –  Alicja Kaiser Konieczna27 stycznia o 14:53 · Jestem mamą, dziecka z niepełnosprawnością. Od urodzenia jego stan się stabilizuje, ale rozwój nie ulega znaczącej poprawie. Szymek nie chodzi, nie siedzi, jest dzieckiem całkowicie zależnym. Z każdym kilogramem i centymetrem jest coraz trudniej i ciężej, ale dajemy radę. Raz na kwartał jeździmy do Berlina przebadać Szymka i ustawić mu leki i tak już od 10 lat. Zazwyczaj jeździmy samochodem, ale podróż trwa ok8h i jest bardzo męcząca. Dlatego wybrałam ICC Gdańsk-Berlin 5:30h. Przystąpiłam do zakupu biletu przez internet, utworzyłam konto, zalogowałem się, wybieram trasę itd., przychodzę do ustawowych ulg, żeby wybrać tą właściwą i tu pierwszy klops. Nie można wybrać taryfy zniżkowej dla inwalidów i ich opiekunów. Pomyślałam, że słaby ten user experience, trudno przejdę się do kasy, przynajmniej obędzie się bez pomyłek. Zmierzam do centrum obsługi klienta ICC. Nawet estetyczne pomieszczenie kilka kas, fotel, siadasz, zamawiasz. Więc siadam i mówię:- dzień dobry, chciałabym zakupić bilet, z Gdańska do Berlin, to moja pierwsza podróż pociągiem z synem lat 13, jest dzieckiem z niepełnosprawnością, całkowicie zależnym ode mnie jako opiekuna, nie chodzi, nie siedzi, nie stoi samodzielnie. Z jakiej oferty mogłabym skorzystać, aby była dopasowana do naszych potrzeb i była najkorzystniejsza finansowo, co tu dużo mówić, idzie kryzys.Pani poinformowała mnie, że są jeszcze bilety w promocyjnej taryfie i może mi taki bilet właśnie sprzedać. Ok, więc wygenerowała bilet i mówi, że do zapłaty jest 630 zł, przełknąłem ślinę i pytam, ale czy to na pewno to jest najkorzystniejsza oferta, bo mój przejazd z synem jest objęty zniżką, nie wiem teraz dokładnie jaką, ale czy nie będzie taniej, jeśli kupimy bilety poza promocja? Pani popatrzyła w stronę koleżanki i retorycznie odparła, Krysiu na 78% nie będzie taniej? No nie, to będzie najkorzystniejsza oferta. Więc jeszcze się dopytuje, ale czy na pewno nie byłoby taniej, kupić bilet na odcinek krajowy i osobno na zagraniczny? Pani powiedziała, że nie, że bilet do z Rzepina do Berlina, będzie droższy niż promocyjne, że normalny bilet kosztuje 230 zł a tutaj mam za 150+. Widząc narastającą irytację pani kasjerki, uznałam że wyczerpałam temat i zakupiłam bilet za 630 zł. Dopytam jeszcze czy jest możliwość uzyskania pomocy asystenta przy wniesieniu dziecka do pociągu. Pani podała numer, pod którym mam taką usługę zamówić, koniecznie przynajmniej 48 h wcześniej. Coś jednak nie dawało mi spokoju. Po przyjeździe do domu zadzwoniłam pod wskazany numer i zanim umówiłam się z drużyną transportową, zapytałam, ile kosztowałby mnie przejazd z Gdańska do Berlina, korzystając ze zniżki dla osoby z niepełnosprawnością i opiekuna. Pani po chwili odpowiedziała, że przejazd dla dwóch osób na odcinku Gdańsk-Rzepin kosztować będzie mnie 31zł,a bilet z Rzepina do Berlina ok.19 €, spadłam z krzesła... Oszołomiona tą informacją, udałam się ponownie do centrum obsługiICC, niestety było już zamknięte, dla pewności podeszłam do kas regionalnych, sprawdzam i dopytuję, ile kosztuje bilet ze zniżką dla osób z niepełnosprawnością, pani potwierdziła cenę, która podano na infolinii. Wtedy poprosiłam o wymianę na tańszy bilet i zwrot różnicy za zakupiony bilet 630zł. I tu kolejna niespodzianka bilet promocyjny za 630zł, jest bezzwrotny i nie podlega wymianie! Zrezygnowana odeszłam, z zamiarem, że przyjadę jutro do centrum obsługi i na pewno pani kierownik coś poradzi. Rano pojawiam się w centrum ObsługiICC Gdańsk Główny, siadam, mówię: witam, chciałabym zwrócić bilet, który wczoraj zakupiłam, gdyż zostałam wprowadzona w błąd i przepłaciłam znacznie za przejazd. Pani zrobiła strapioną minę i potwierdziła, że te bilety nie podlegają zwrotom, dowiedziałam się też, że na stacji Gdańsk Gł. nie ma żadnego kierownika, nie ma też starszej kasjerki, ani nikogo kto zawiaduje tą niefrasobliwą obsługą, turkusowe zarządzanie. Nie kryjąc rozczarowania i reszty, poprosiłam pomimo wszystko o formularz reklamacyjny i zakupiłam również ten tańszy bilet. Poprosiłam o zorganizowanie brygady pomocniczej, pani wypełniła formularz, jeszcze raz potwierdziłam wszystkie informacje dotyczące syna i jego ograniczeń. Zirytowana wyszłam. Po godzinie zadzwoniono do mnie z infolinii ICC z potwierdzeniem złożenia zapotrzebowania na pomoc przy załadunku osoby niepełnosprawnej. Przeszłam jeszcze raz przez formularz zgłoszeniowy, odpowiadając ponownie na wszystkie pytania i korygując źle zaznaczone przez kasjerkę odpowiedzi np. „czy ma problem z poruszaniem się?” Odp.: NIE ?! Podczas rozmowy okazało się jednak, że jeśli osoba nie jest w stanie samodzielnie zejść z wózka i podtrzymywana przez drużynę wejść po schodkach, to taka pomoc nie będzie mogła być udzielona, gdyż według przepisów drużyna nie może podnosić osoby będącej na wózku i wnosić jej do pociągu. I tu zaniemówiłam. Właśnie mam bilet za 630złi kolejny, który kupiłam przed chwilą i na końcu okazuje się, że ten pociąg w ogóle nie jest przystosowany do transportu osób niepełnosprawnych niechodzących! Pani wytłumaczyła, na czym pomoc polega i że taka osoba musi być zdolna do stania lub chodzenia i przy asyscie drużyny będzie wprowadzona do pociągu. Mogę też wnieść sama dziecko na rękach... stwierdziłam, że nie ma takiej opcji, syn jest po operacji i kręgosłupa waży 28 kg, nie podjęłabym się takiego CrossFit na peronie na mrozie. Powtórzyłam pytanie, czy istnieje jakaś inna możliwość umieszczenia w pociągu dziecka bez wyjmowania go z wózka? Niestety w świetle przepisów nikt nie może mi oficjalnie pomoc, pewnie mogłabym liczyć na uprzejmość drużyny, ale... Zwątpiłam, czy ktokolwiek z nich widział kiedyś osobę z niepełnosprawnością. Dopytam jeszcze czy i dlaczego jest taka rozbieżność w informacjach między centrum obsługi klienta na dworcu a infolinią, która informuje mnie o tym wszystkim w momencie, kiedy bilety już mam zakupione i dlaczego te informacje nie są przekazywane przed zakupem biletu, a dopiero po fakcie i okazuje się że bilet jest bezzwrotny, więc nawet nie mogę odstąpić od tego przejazdu, tylko ewentualnie na drodze jakiegoś indywidualnego rozpatrzenia składać reklamację! Pani nie była w stanie mi na to odpowiedzieć i wcale się nie dziwię. Zostawiłam otwarte zlecenie na pomoc przy wsiadaniu z nadzieją, że być może drużyna będzie na tyle empatyczna i po prostu pomoże mi wnieść młodego na pokład.Coś jednak dalej budziło mój jaskółczy niepokój, weszłam na stronę internetową, przejrzałem warunki reklamacji, okazało się, że aby złożyć reklamację, należy również mieć zaświadczenie o rezygnacji z biletu, czego pani w kasie oczywiście mi nie dała, nie można czegoś takiego wygenerować poprzez stronę www, gdyż bilet został kupiony w kasie. Więc dalej, pakuję się znowu w auto, jadę na dworzec, wysiadam, wchodzę do centrum ICC, już bez witania, bo się dzisiaj rano witałyśmy. Proszę o formularz rezygnacji z przyjazdu. Pani spojrzała na bilety, już je kojarzyła i mówi:-no nie, na te bilety nie trzeba takiego formularza, bo one są bezzwrotne. Więc dopytuję, czy reklamacja będzie uwzględniona bez tego formularza, bo na stronie jest napisane, że bez rezygnacji reklamacje i zwroty nie są uwzględniane.- ale pani tego nie potrzebuję, bo ten bilet i tak nie może być zwrócony ani wymieniony.Poprosiłam o pieczątkę i podpis, pieczątka to zawsze coś. I jeszcze na odchodne powiedziałam tylko, że drużyna, którą pani umówiła do pomocy, nie może mi pomóc, bo nie mogą podnosić wózka z dzieckiem i wnosić go do pociągu, bo przepisy na to nie pozwalają. Pani zdziwiona odparła:- Pierwsze słyszę!Niczego innego się nie spodziewałam. Pani pokazała mi palcem gdzie mam iść i się dopytać. Uśmiechnęłam się i poprosiłam, aby sama się dopytała, bo to w jej interesie jest mieć wiedzę, która się „dzieli”. Dziękuję, do widzenia, nie polecam.Dzień wyjazduPrzyjeżdżamy na dworzec 7 rano, dziecko zapakowane szczelnie w kokon, bo temperatura - 7, ale na dworcu trzeba być 30 min wcześniej, jakoś damy radę, podchodzę do informacji i pytam o drużynę, wyłania się miła pani z miłym panem, w uniformach jak brygada antyterrorystyczna, spodnie bojówki z kieszeniami, wysokie buty na grubej podeszwie antypoślizgowej, czapki, rękawiczki kamizelki odblaskowe, naprawdę robi to wrażenie. Silni, zwarci i bojowi jak mawiał dziadek. Pomyślałam sobie, na pewno nie będzie problemu, jak, poproszę, żeby wnieśli młodego z wózkiem. Przyszliśmy naokoło dworca w Gdańsku, nie działa żadna winda ani schody, remont, przeszliśmy przez dwa szlabany, dostaliśmy się na peron, czekamy, czekamy, czekamy. Pociąg podjeżdża, otwierają się drzwi do naszego wagonu, z którego wyskakuje chwatki konduktor i zanim się obejrzałam łapie za wózek i wnosi go razem ze mną do pociągu. W tym momencie drużyna już była w tunelu, nawet nie zdążyłam im podziękować... Ani zapytać, czy pomogą. Dlatego umawiać się trzeba koniecznie 48 h wcześniej, bo taki jest ruch w interesie, a zakres pomocy to asysta w przejściu pod szlabanem.Sam przedział dla osoby na wózku i jego opiekuna bardzo wygodny, WARS działa, konduktor bardzo miły i uprzejmy no i toaleta również dostosowana do potrzeb. Weszłam, sprawdziłam, jak można by tutaj przewinąć takie dziecko jak Szymon, no nie da się, ale w rogu stoi coś dużego, przykrytego jakąś szarą płachtą. Pomyślałam to na pewno przewijak! I zabrałam się do zdejmowania tej płachty, po zdjęciu okazało się, że tam jest coś, co wygląda jak jakiś rodzaj drabiny albo barierki. Podnoszę, w sumie lekkie to, aluminiowe, może da się na tym jednak młodego przewinąć. Nagle dostrzegam napis, zaniemówiłam, „rampa do wysokościowych peronów”. Czyli jest rampa, jest w pociągu ukryta, nikt nie wie, że tam jest, nikt o tym nie informuje, nikt z tego nie korzysta, bo nie wie, pani w kasie nie wiedziała, pani na infolinii też, drużyna o tym nie wiedziała, konduktor powiedział, że sprawdzi, czy działa...Po przekroczeniu granicy dopytałam niemieckiego konduktora, czy będę mogła, skorzystać z tej rampy wysiadając w Berlinie. Powiedział, że nie mają przeszkolenia w obsłudze polskich platform, ale zobaczy, co da się zrobić. Na marginesie nawet nie sprzedał mi biletu, tylko się uśmiechnął. Dojeżdżamy do Berlina, ja już lekko struchlałam, bo nikt nie przychodzi z pomocą, żadnej informacji zwrotnej od niemieckiego konduktora, może zapomniał, może olał. Wyglądam nerwowo i próbuje zgadywać, z której strony pojawi się peron, nie wiem jak ustawić wózek przy drzwiach, jeszcze do wyniesienia fotelik samochodowy też około 16kg.Podjeżdżamy, zatrzymujemy się, widzę peron, widzę pustkę, nie ma nikogo, nie ma osoby, która miała nas odebrać, nie ma nikogo, kto mógłby nam pomóc, przerażona myślę, jak ja go teraz stąd wyciągnę?? Aż tu nagle podjeżdża łazik marsjański prowadzony przez starszego pana w czerwonym berecie i mówi:-Achtung! machen Sie frei platz, langsam, langsam. Młody już na platformie hydraulicznej zjeżdża w dół. Można? Można! Nie miałam okazji podziękować panu konduktorowi, podziękowałam panu od platformy. Poniżej zdjęcia, a więc jednak można zadzwonić z pociągu, wysłać taką pomoc bez 48-godzinnego zapasu.To już prawie koniec, ale ostatnim miłym akcentem była obsługa w niemieckiej kasie. Stoję w kolejce, podchodzę i proszę o bilet powrotny z Berlina, mówię, w czym rzecz, że ja i Szymek... Pani informuje mnie, żejako opiekun jadę za darmo, a Szymon ma ulgowy bilet jak każde dziecko. Już prawie odchodzę, a pani mówi, halo, halo, widzę, że mogę pani sprzedać bilet tańszy o10€, to jak pani pozwoli, to wycofam ten wcześniejszy bilet, nie mogę pani zrobić zwrotu na kartę, więc wypłacę pani gotówkę, jeśli się pani zgodzi? Wmurowało mnie, a kasjerka dopytuje czy mam jeszcze jakieś życzenia? Więc wspominam o pomocy z łazikiem marsjańskim. Pani zamówiła asystę, nie było żadnej ankiety i innych sprawdzających pytań, uprzedziła, że pomoc będzie tylko po stronie niemieckiej i spytała, czy potrzebuje pomocy w Gdańsku, bo może napisać adnotację, pomyślałam, fajnie by było, tylko czy ktoś przeczyta maila po niemiecku albo angielsku, czy wystarczą 48 h, aby to przetłumaczyć i zorganizować... Podziękowałam uprzejmie, jakoś sobie poradzę.PowrótBerlin HBF pan z platformą czekał, platformy były na dwóch końcach peronu, a nie jedna na dworzec. Wszystko szybko i sprawnie, wracamy. W Poznaniu po zmianie obsługi konduktorskiej zgłaszam, że będę wysiadać we Wrzeszczu i czy mógłby mi ktoś pomoc, bo w toalecie jest rampa i trzeba ja tylko zahaczyć. Pani powiedziała, że wróci z wiadomością i na pewno się uda, wróciła i potwierdziła, że ochrona dworca pomoże mi wysiąść. No to odetchnęłam z ulgą. Dojeżdżamy, czekamy w korytarzu, przed nami kilka osób, zastanawiam się, czy może już zdjąć plandekę z rampy, żeby było szybciej, poprosić, aby pasażerowie skorzystali z innego wyjścia, żeby nie przeciągać. W końcu Wrzeszcz peron, wszyscy wyszli, wyglądam, widzę mojego partnera, idzie w naszą stronę, ale nie ma nikogo z ochrony... Łapię fotelik, aby go wynieść, kładę na peronie, wracam po Szymka, a tu gwizd, świst i drzwi zamknęły się przed moim nosem, panika, krzyczę, ktoś inny też krzyczy. Pociąg stanął, konduktorka biegnie do nas i krzyczy. Dziecko w pociągu, nikogo z obiecanej pomocy nie ma, a pani mnie konduktor podbiega i przeprasza i mówi, że tam jest winda... winda z peronu do tunelu... ale najpierw trzeba wysiąść. Ochronabyła, ale na drugim końcu peronu, spotkaliśmy się po wejściu do tunelu, zapytałam, czy to nie oni minęli nam pomóc? Pani w mundurze straży ochrony kolei odpowiedziała, że nie i że są tu przypadkowo...EpilogGdzie my żyjemy? To nie miejsce na roztrząsanie całego kulawego systemu wsparcia, bo zamiast integrować, częściej wykluczmy osoby z niepełnosprawnością z życia społecznego. Zasłanianie się programem „Dostępność +” nie pomaga w praktycznym zastosowaniu tego, co powinno już działać, tego, co już jest dostępne. Jest obsługa — która nie potrafi sprzedać właściwego biletu, pomoc — która nie pomaga, rampa — o której istnieniu nikt nie wie, infolinia — która coś weryfikuje, ale po fakcie i w końcu konduktor—który zapomina, straż ochrony kolei — uktóra przypadkiem włóczy się po peronie... W sumie wszystko jest, ale z czapy i nie działa „Dostępność -”A przecież, to jedna firma, jeden biznes, jedna Polska, ale każdy ma gdzieś, następstwo tego, co robi, albo czego nie robi, ignorancja i całkowity brak odpowiedzialności.Przeczytałam ostatnio, że w ramach programu „Dostępność +” planowana, jest modernizacja 100 szlaków górskich i dostosowanie ich do potrzeb osób niepełnosprawnych, cudownie już jadę tam koleją!Mam nadzieję, że na tych szlakach będą również dostępne strzelnice i muzyczne ławeczki na 100-lecie niepodległości, bo jak twierdzi posłanka Krynicka:„Te strzelnice, Obrona Terytorialna, te ławeczki, to wszystko jest też dla osób niepełnosprawnych (...)”Szkoda, że wśród tych wszystkich atrakcji dla osób z niepełnosprawnością, nie znalazły się fundusze na kilka podnośników, zintegrowanie przekazu, rzetelnie przeszkolony personel, który z rozumieniem treści, komunikuje się po polsku.Czy to jest aż tak trudne?

Niecodzienna interwencja policji

Niecodzienna interwencja policji – Policjanci zatrzymali do kontroli BMW. Jakież było ich zdziwienie, gdy okazało się, że prowadzi je niepełnosprawny, który gaz, hamulec i sprzęgło obsługuje za pomocą kija.Jechał autem nieprzystosowanym do używania przez osoby niepełnosprawneNie posiadał uprawnień do kierowania pojazdem. Został mu one odebrane za uprzednie przestępstwa i wykroczenia, których dopuścił się w ruchu drogowym.Zaskoczenie wywołały również informacje o kierowcy, jakie nadeszły z policyjnego systemu."Był poszukiwany przez policję""Widocznie chciał przełamać bariery..."
archiwum

Ciekawe, czy ci lekarze pełnosprawność swoich dzieci też wyceniają na mniej niż jest warty czekoladowy wafelek

Ciekawe, czy ci lekarze pełnosprawność swoich dzieci też wyceniają na mniej niż jest warty czekoladowy wafelek –  Roczny Kacperek gorączkował przez kilka dni. Dziecko trafiło do szpitala wGrodzisku Mazowieckim. Badało go trzech lub czterech lekarzy. Diagnoza byłacały czas taka sama: ząbkowanie mówi pan Piotr, ojciec chłopca. Niestetyokazało się, że dziecko ma opryszczkowe zapalenie mózgu i dzisiaj jestniepełnosprawne. Rodzice walczą ze szpitalem o zadośćuczynienie.G Zaproponowano im... .złotówkę.

Niepełnosprawne jagnię dostało od swojego właściciela niezwykły prezent

Niepełnosprawne jagnię dostało od swojego właściciela niezwykły prezent –