Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 207 takich demotywatorów

- 180 funtów, żeby wyglądać jak piep**ony koń? Nie mogę nawet rozmawiać z tym czymś w środku buzi. Miałam nadzieję, że będą wyglądały jak moje naturalne zęby. Tylko że będą po prostu bielsze - żaliła się dziewczyna –
...a więcej tego –
 –
 –  its Zamzah

Ile jeszcze odcinków damy im wyprodukować?

 –  Mam wrażenie, że jesteśmy świadkami jakiegoś reality show prosto z Netflixa: „Przetrwać w Polsce”. Uczestnikami programu są mieszkańcy, prowadzącymi oczywiście rządzący, a całość podzielona jest na odcinki i zadania. Odcinek 1: „rosnąca inflacja” - prowadzący dojeżdżają gospodarkę i przyglądają się jak uczestnicy muszą pogodzić się z coraz gorszym życiem. To tylko prolog, takie przywitanie się z uczestnikami, wstęp do prawdziwego survivalu.Odcinek 2: „stopy procentowe” - oglądamy Magdę i Krzyśka, którzy z zawodu są nauczycielami, dwa lata temu wzięli kredyt na mieszkanie. Ich rata obecnie wyżera 50% miesięcznego budżetu, a gdzie opłaty, jedzenie? O wyjściu do kina mogą tylko pomarzyć. Między parą dochodzi do coraz częstszych kłótni, sytuacja przerasta ich, wpadają w długi, sprzedają swoje marzenia, a nowego Opla Corsę muszą oddać i wrócić do Tico od rodziców. Jakoś trzeba sobie radzić. Prowadzący każdego wieczora z tv poklepują ich po plecach „dacie radę, wytrzymacie, wkrótce zaczną spadać”. Nie wytrzymują. „Odcinek 3: „pod napięciem” - Marek ma 38 lat i z wykształcenia jest cukiernikiem. Zawsze był kreatywny i obrotny. Po kilkunastu latach w zawodzie postanowił otworzyć swoją piekarnie. Szło świetnie, wszystko działało prężnie - do czasu. Kamera robi zbliżenie na kwartalny rachunek za prąd w piekarni. Dopisali jedno 0 więcej. Marek jest zły, ale walczy: płaci raz, drugi, zaczyna szukać pomysłu, jego produkty drożeją, wpada w błędne koło. Zwalnia pracowników i tnie koszty, po jakimś czasie zamyka swój pomysł na życie. Zaczyna pić i wegetuje od rana do wieczora. W tym czasie jakiś Pan w garniturze z Warszawy tłumaczy mu przez blaszane pudełko: „to naturalne, że małe przedsiębiorstwa upadają, zostaną tylko najsilniejsi”. Odcinek 4: „zima”Pani Danuta po stracie męża została sama ze swoim gospodarstwem. Ma dwójkę dzieci: Kasie i Michała, którzy wyjechali do Anglii. To będą  Święta Bożego Narodzenia bez małżonka. Widzowie obserwują jak Pani Danuta pierwszy raz staje przed samodzielnym zadbaniem o dom. Oho, pękła rynna, dobry sąsiad wziął drabinę i załatał. W domu robi się coraz chłodniej, Pani Danuta dokładnie sprawdza czy wszystkie okna są pozamykane, ogląda tv w kurtce. Tam jakiś Pan w garniaku tłumaczy jej, że przysługują każdemu pieniądze na węgiel. Następnego dnia szczęśliwa kobieta udaje się do urzędu. Trafia na ogromną kolejkę, okazuje się, że na pieniądze trzeba czekać. Wraca do domu, nie dysponuje internetem, ale sąsiadka daje jej namiar na kogoś kto może mieć węgiel. Dzwoni: mogę przywieźć w listopadzie, 3400 proszę Panią. Kobieta nie ma takich pieniędzy, jej renta to połowa tej kwoty, najbliższe miesiące spędzi w chłodzie, rozchoruje się na starość i będzie czekać aż przyjdą cieplejsze dni. W tym czasie zobaczy w telewizji jak jakiś Pan w okularach będzie mówił jej, że Polska: jesteśmy potęgą. Kolejne odcinki to „słodki cukier”, gdzie studentka dorabiająca sobie na tworzeniu tortów musi przestać to robić bo produkty są za drogie. Potem „gaz do dechy”, „wynajem kawalerki ze znajomymi” czy „walka o mięso”. Z każdym odcinkiem jest coraz trudniej. Prowadzący wymyślają kolejne przeszkody jak wyeliminować uczestników. Co najciekawsze: podczas rozmowy z uczestnikami, okazuję się, że żaden z nich nie zgłaszał się do programu i nie chcę brać w nim udziału.
 –
archiwum
Błazenki potrafią zmieniać płeć. – Nawet pod tym względem natura wyprzedziła ludzi.
Źródło: Wikimedia Commons
archiwum
Dlaczego jeszcze nie jesteśmy bogaci? – Myślę ze film powinni zobaczyć wszyscy Polacy.Zadajmy sobie pytanie? Dlaczego w Norwegi, Kuwejcie się udało a my dalej jesteśmy w D***e.
Naturalne kobiety są najpiękniejsze –
No prawda, ale też wiecie, antyperspiranty nie są złe ani za drogie, warto z takiego skorzystać przed wyjściem z domu –  Dziewuchy Dziewuchom 0 22 lipca o 13:40 • O ••• Przyjazna przypominajka: jest gorąco, to normalne i naturalne, że się pocisz. Nie musisz się tego wstydzić ani używać dezodorantu, jeśli nie chcesz. Wszystko z Tobą w porządku! Przez wszechobecny kult ciała i presję związaną ze wpasowaniem się w kanon urody, zdarza nam się zapomnieć o fizjologicznych funkcjach naszego organizmu. On ciągle pracuje, wydzielając pot termoreguluje się i oczyszcza z toksyn. Co ważne, pocić możemy się na całym ciele, każda osoba w innym stopniu. Więc skończmy wierzyć reklamom antyperspirantów próbujących sprzedać nam wstyd. Otoczmy się wyrozumiałością i nie bójmy się plam z potu na ubraniach!
archiwum
rzeka San A.D. 2022 – Zwolennicy teorii  że dzisiejsze nagłe ocieplenie klimatu , to naturalna zmiana , mogą wskazać kiedy ostatnio rzeka San tak " naturalnie wyschła" z powodu zmian klimatu ? Skoro to takie naturalne i cykliczne to pewnie często  tak się zdarzało - przypomnicie ?

Istniał w 1900 roku, ale wyleczony pacjent jest straconym klientem i musieli go zakazać

 – "Do 1833 roku Cannabis Sativa była największą uprawą rolną na świecie, z tej rośliny można było uzyskać niezliczoną ilość różnych produktów, ponieważ roślina konopi ma najbardziej odporne włókno naturalne na świecie. Można z niej uzyskać tkaniny, oleje, lekarstwa i papier Do roku 1900 większość tekstyliów wytwarzanych była z konopi, a także około 50% leków na rynku, przez prawie całą drugą połowę XIX w. Ponad 25 tysięcy produktów z jej celulozy (od dynamitu do celofan).Ale już w 1900 roku w Stanach Zjednoczonych w gazetach zaczęły pojawiać się uderzające notatki, które zwracały uwagę na niebezpieczeństwa tej przeklętej rośliny, która doprowadzała czarnych do szaleństwa i sprawiała, że grali "diabelską muzykę": wtedy właśnie rodził się blues.A wyleczony pacjent, który może również ubierać się, jeść i czerpać energię z rośliny, był straconym klientem. Tak więc konopie indyjskie lub konopie zostały zakazane we wszystkich formach. Nie mógł konkurować z rodzącym się przemysłem bawełny, przetworzonej żywności i ropy naftowej.Z biegiem czasu nazywano ją „marihuaną”, co było uwłaczającą aluzją do Meksykanów (pierwszych, którzy przywieźli tę roślinę do USA), którzy spożywali ją paląc po wielu godzinach ciężkiej pracy.Do tej pory substancją, która zabija najwięcej ludzi na świecie (pokonuje AIDS, heroinę, crack, alkohol, kokainę, wypadki samochodowe, pożar i przestępczość łącznie) jest tytoń. Jednak w wielu krajach otrzymuje dotacje od państwa, a do jego produkcji używa się nawet nawozów radioaktywnych.Tytoń zabija prawie 8 milionów istnień rocznie na całym świecie; alkohol ponad 3 miliony. Nawet kofeina jest odpowiedzialna za prawie 10 000 zgonów rocznie, a kolejne 7500 osób (w samych Stanach Zjednoczonych) zabijają środki przeciwbólowe.Jeśli pomyślimy na przykład o uzależnieniach, przed konopiami indyjskimi, w stopniach uzależnienia (według samej Światowej Organizacji Zdrowia) znajdziemy nikotynę, alkohol, heroinę, kokainę, środki przeciwbólowe i kawę. Cztery z sześciu wymienionych substancji (do których można dodać cukier według nowych badań) są legalne".Jest to zastanawiające, że substancje bardziej szkodliwe są legalne, a przynoszące korzyści dla zwykłego człowieka są surowo zakazane
archiwum
Przewodnik po typach pracowników – 1. LENIWIEC. Tryb jego funkcjonowania determinuje fakt, że w chuj mu się nie chce. Kiedy akurat nie jest u lekarza ani na urlopie, można go spotkać kryjącego się w zaroślach kantyny, palarni, sekretariatu albo ksero. Pomimo że jego dzień zdaje się upływać na robieniu kawusi i rozmówkach na fajce, ciągle jest zmęczony i poirytowany faktem, że czasem ktoś mu zada pytanie dotyczące jego obowiązków. Leniwiec przyparty do muru jest w stanie wykonać zadanie, ale w ramach rytuału zawsze dwa dni chodzi po firmie i pierdoli, jaki to jest przygnieciony robotą; potem przez cztery dni robi to, co można zrobić w 1,5 godziny, a na koniec bierze L4, żeby odchorować tę orkę2. JAGUAR. Typ imprezowy. Jeśli nie opowiada wszystkim, że ma kaca, to znaczy, że jeszcze jest zawiany po wczoraj. Zawsze ma w zanadrzu zajebistą historię o tym, kto się wczoraj porzygał. Zajmuje różnorodne siedliska, ale jego naturalne miejsce to palarnia, gdzie zbiera chętnych na browara po pracy. Wśród pozostałych pracowników budzi mieszankę entuzjazmu i strachu, ale potrafi trzymać ciśnienie pod stresem. W pracy często sprawia wrażenie przymulonego, ale gdy na horyzoncie pojawia się łania deadline’u, potrafi w dwa dni wyrobić 1800% normy. Nie odczuwa bólu3. SZOP. Mały złodziejaszek. Biuro traktuje jak sklep z darmowymi rzeczami. Zawsze zaczyna się niewinnie, od kilku długopisów, ale po jakimś czasie z biura zaczynają znikać ryzy papieru, małe meble, pozostawione bez opieki fotele obrotowe. Dotychczas sądzono, że jest typem samotnika, ale chętnie funkcjonuje w małych grupkach: jeden zeruje wkłady ze zszywacza, drugi w tym czasie drukuje sobie nowego Twardocha w pdf-ie. Od czasu kiedy został zatrudniony, dziwnym trafem konsumpcja mleka w firmie wzrosła czterokrotnie. Lubi koczowniczy tryb życia: często bierze kasę na delegacje i kilometrówki, ale po firmie krąży plotka, że wszędzie jeździ autostopem i śpi po kumplach4. DZIĘCIOŁ. Rzadko występuje w biurowym ekosystemie, ale jak już jest, to wszyscy o tym wiedzą. Typ służbisty. Jedyna osoba w całym biurze, która przeczytała wszystkie zasady BHP, normy ISO i zna procedury przeciwpożarowe. Regularnie wydaje charakterystyczne dźwięki, które przypominają zdanie: „Formalnie rzecz biorąc...”. Zawsze ma zaktualizowanego Adobe Readera. W środowisku korporacyjnym przeważnie pod ścisłą ochroną kierownictwa. Mimo że praca zaczyna się o 9, w biurze jest już od 7:30, żeby podlać juki na piętrze, wyregulować żaluzje i odinstalować pasjansa na wszystkich służbowych komputerach. Zawsze precyzyjny niczym pikujący myszołów. Ilekroć popełni błąd, składa natychmiastową rezygnację. W odpowiedzi zawsze słyszy, że literówka w mailu do klienta nie jest podstawą do zwolnienia dyscyplinarnego5. ŻÓŁTODZIÓB. Stażysta, w firmie pracuje krótko, za to robi świetną kawę i potrafi po dotyku odróżnić ziarna Arabiki od Robusty oraz cukier brązowy od soli. Jako jedyny w całym biurze pamięta, że Agata z księgowości lubi zawsze o 11:00 opierdolić rogalika z masą truflową, a następnie przez pół godziny przeglądać w kibelku memy na Make Life Harder. Dbając o równowagę w ekosystemie, regularnie przepuszcza wszystkich w kolejce do Pana Kanapki. Jako jedyny w firmie potrafi wyczyścić historię przeglądarki i nie mieć kaca po firmowym śledziku. Jak po stażu nie wyjdzie mu w zawodzie, zawsze może liczyć na karierę baristy w segafredo 1. LENIWIEC. Tryb jego funkcjonowania determinuje fakt, że w chuj mu się nie chce. Kiedy akurat nie jest u lekarza ani na urlopie, można go spotkać kryjącego się w zaroślach kantyny, palarni, sekretariatu albo ksero. Pomimo że jego dzień zdaje się upływać na robieniu kawusi i rozmówkach na fajce, ciągle jest zmęczony i poirytowany faktem, że czasem ktoś mu zada pytanie dotyczące jego obowiązków. Leniwiec przyparty do muru jest w stanie wykonać zadanie, ale w ramach rytuału zawsze dwa dni chodzi po firmie i pierdoli, jaki to jest przygnieciony robotą; potem przez cztery dni robi to, co można zrobić w 1,5 godziny, a na koniec bierze L4, żeby odchorować tę orkę2. JAGUAR. Typ imprezowy. Jeśli nie opowiada wszystkim, że ma kaca, to znaczy, że jeszcze jest zawiany po wczoraj. Zawsze ma w zanadrzu zajebistą historię o tym, kto się wczoraj porzygał. Zajmuje różnorodne siedliska, ale jego naturalne miejsce to palarnia, gdzie zbiera chętnych na browara po pracy. Wśród pozostałych pracowników budzi mieszankę entuzjazmu i strachu, ale potrafi trzymać ciśnienie pod stresem. W pracy często sprawia wrażenie przymulonego, ale gdy na horyzoncie pojawia się łania deadline’u, potrafi w dwa dni wyrobić 1800% normy. Nie odczuwa bólu3. SZOP. Mały złodziejaszek. Biuro traktuje jak sklep z darmowymi rzeczami. Zawsze zaczyna się niewinnie, od kilku długopisów, ale po jakimś czasie z biura zaczynają znikać ryzy papieru, małe meble, pozostawione bez opieki fotele obrotowe. Dotychczas sądzono, że jest typem samotnika, ale chętnie funkcjonuje w małych grupkach: jeden zeruje wkłady ze zszywacza, drugi w tym czasie drukuje sobie nowego Twardocha w pdf-ie. Od czasu kiedy został zatrudniony, dziwnym trafem konsumpcja mleka w firmie wzrosła czterokrotnie. Lubi koczowniczy tryb życia: często bierze kasę na delegacje i kilometrówki, ale po firmie krąży plotka, że wszędzie jeździ autostopem i śpi po kumplach4. DZIĘCIOŁ. Rzadko występuje w biurowym ekosystemie, ale jak już jest, to wszyscy o tym wiedzą. Typ służbisty. Jedyna osoba w całym biurze, która przeczytała wszystkie zasady BHP, normy ISO i zna procedury przeciwpożarowe. Regularnie wydaje charakterystyczne dźwięki, które przypominają zdanie: „Formalnie rzecz biorąc...”. Zawsze ma zaktualizowanego Adobe Readera. W środowisku korporacyjnym przeważnie pod ścisłą ochroną kierownictwa. Mimo że praca zaczyna się o 9, w biurze jest już od 7:30, żeby podlać juki na piętrze, wyregulować żaluzje i odinstalować pasjansa na wszystkich służbowych komputerach. Zawsze precyzyjny niczym pikujący myszołów. Ilekroć popełni błąd, składa natychmiastową rezygnację. W odpowiedzi zawsze słyszy, że literówka w mailu do klienta nie jest podstawą do zwolnienia dyscyplinarnego5. ŻÓŁTODZIÓB. Stażysta, w firmie pracuje krótko, za to robi świetną kawę i potrafi po dotyku odróżnić ziarna Arabiki od Robusty oraz cukier brązowy od soli. Jako jedyny w całym biurze pamięta, że Agata z księgowości lubi zawsze o 11:00 opierdolić rogalika z masą truflową, a następnie przez pół godziny przeglądać w kibelku memy na Make Life Harder. Dbając o równowagę w ekosystemie, regularnie przepuszcza wszystkich w kolejce do Pana Kanapki. Jako jedyny w firmie potrafi wyczyścić historię przeglądarki i nie mieć kaca po firmowym śledziku. Jak po stażu nie wyjdzie mu w zawodzie, zawsze może liczyć na karierę baristy w segafredo
Polskie turbiny wiatrowe jako ogrodzenie! Ten pomysł chwalą na całym świecie – "Panel" wiatrowy to system turbin, z których można konstruować ogrodzenia, który efektywnie wytwarza energię elektryczną z dominujących w Europie  wiatrów o niskiej prędkości. Działa w niemal każdym miejscu – zarówno w obszarze zurbanizowanym, jak i pozamiejskim. Dzięki estetycznej formie nie ma negatywnego wpływu na zdrowie człowieka, krajobraz i środowisko naturalne.Dzięki wszechstronnemu zastosowaniu, ma przyczynić się do decentralizacji sieci energetycznej, przyspieszenia elektryfikacji  transportu drogowego i redukcji smogu w miastach
archiwum
Na upały zaleca się naturalne metody chłodzenia. –
Jak tak dalej pójdzie, to przyszłe pokolenia będą się dziwić, że kobiety kiedyś miały różne twarze –
Władze chciały przyciągnąć turystów poszukujących mocnych wrażeń, lubiących przygody na łonie natury, jednocześnie promując środowisko naturalne – Gruzińsko-izraelska grupa inwestycyjna Kass spędziła trzy lata na budowie mostu kosztem 37 milionów euro
archiwum – powód
Nie uwierzycie, jakie obrzydliwe słodycze sprzedają w supermarketach! – Prawie zwymiotowałam, gdy je zobaczyłam.Jeśli w przyszłym roku nadal będę tu mieszkać, będę musiała poważnie zmienić swoje życie.Przynajmniej z dzieckiem będę mogła zamknąć się w swoim mieszkaniu.To będzie miła odmiana.Chciałabym, żeby istniało miejsce, w którym można znaleźć zdrowe, naturalne alternatywy dla słodyczy.Nigdy więcej nie musiałyby mieć chemicznych dodatków w swoim jedzeniu.Oto wiersz, który właśnie napisałam w odpowiedzi na zadanie jednego z uczniów.Wiersz jest chyba pierwszą rzeczą, jaką kiedykolwiek napisałam, która była spójna i przemyślana.Haha.Śmiało, śmiej się, mamo.Ja też będę się śmiać.HALLOWEEN!!!
W promieniu 2 km od tego naturalnego zjawiska nie wolno budować żadnych obiektów, więc nic nie może wpłynąć na ich naturalne kształtowanie się. Nazywa się Chicama i znajduje się na wybrzeżu Peru –
Piękna inicjatywa! –