Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 4681 takich demotywatorów

archiwum

Co za ironia

Co za ironia – Napis "dbajmy o siebie" i zagrodzone ławeczki tak by nikt nie usiadł. Można wydzielić ze dwa miejsca ale po co? Walniemy napis i otaśmujemy i będzie zdrowiej
Źródło: C.H. Sarni Stok Bielsko-Biała
archiwum

Na zdjęciu - sztabka złota w Muzeum Złota w Toi, w Japonii. Kruszec o próbie 999,9 wywołuje u zwiedzających niepowstrzymany ślinotok. Co ciekawe, administracja muzeum, za przyzwoleniem władz państwowych, zapowiedziała, że jeśli ktokolwiek zechce zabrać sztabkę do domu, będzie mógł to uczynić, nie niepokojony przez ochronę przybytku.

Co ciekawe, administracja muzeum, za przyzwoleniem władz państwowych, zapowiedziała, że jeśli ktokolwiek zechce zabrać sztabkę do domu, będzie mógł to uczynić, nie niepokojony przez ochronę przybytku. – Mało tego, muzeum niezwłocznie wyda stosowny dokument, potwierdzający przeniesienie własności na amatora szlachetnego kruszcu.Jest tylko jeden warunek. Sztabkę złota można wynieść z muzeum wyłącznie samemu i o własnych siłach. Tymczasem waży ona aż 250 kg! Jest długa na 40,5 centymetra i wysoka na 16 cm. Do tej pory niektórym śmiałkom udało się poruszyć sztabę i przesunąć na niewielką odległość. Nikt jednak nie przekroczył z nią progu muzeum, oddalonego od miejsca ekspozycji o kilkaset metrów. Jest na to czas do momentu zamknięcia przybytku, a potem sztaba wraca na swoje miejsce, by następnego dnia ktoś inny mógł się z nią spróbować. Dyrekcja muzeum wierzy, że w końcu znajdzie się siłacz, który podoła wyzwaniu. Na razie rzesze Japończyków mają motywację, by popylać na siłkę i zażywać "witaminki".

Szok i niedowierzanie! Kto by się tego spodziewał...

Kto by się tego spodziewał... –  ZdrowiePacjenci chorób nowotworowych stosujący “medycynę alternatywną” umierają dwa razy częściej28 kwietnia 2020Brak skuteczności tak zwanej “alternatywnej medycyny” jest potwierdzony, ale to badanie wykonane po raz pierwszy na ogromnej puli 2 milionów pacjentów wskazuje, że stosowanie tych metod jest wręcz niebezpieczne. Te wyniki badań “Complementary Medicine, Refusal of Conventional Cancer Therapy, and Survival Among Patients With Curable Cancers” (“Medycyna Zastępcza, Odmowa Konwencjonalnej Terapii Nowotworowej i Przeżycie Wśród Pacjentów z Wyleczalnym Rakiem”) opublikowane zostały w periodyku JAMA Oncology wydawanym przez Amerykańskie Stowarzyszenie Lekarzy i wskazują jednoznacznie, że z 1 901 815 pacjentów zbadanych kohortowo, osoby stosujące niesankcjonowane medycznie sposoby leczenia umierały dwa razy częściej. Choć jak wierzy 2/3 zbadanych pacjentów medycyna “alternatywna przedłuży im życie”, a 1/3 wierzy że wyleczą nią raka, rzeczywistość mija się z tymi oczekiwaniami.Co ważne, w grupie badanych pacjentów znalazły się tylko osoby z nowotworami rokującymi na wyleczenie między innymi raka piersi, płuc, prostaty i jelita grubego. W badaniu oczywiście uwzględniono pacjentów różnych ras, płci, wykształcenia, miejsca zamieszkania, a nawet dochodów, aby uzyskać obraz nie zniekształcony nadmierną reprezentacją jakiejś grupy.

Pielęgniarki i lekarze - najpierw podziwiani, teraz coraz częściej napiętnowani

Pielęgniarki i lekarze - najpierw podziwiani, teraz coraz częściej napiętnowani –  Wielka Pani pielęgniarka? Nie powinnaś wracać i narażać innych! Dwa miejsca parkingowe to mało? Nie chcemy tu zarazy!

Chris Woodhead, artysta tatuażu z Londynu - robi sobie jeden tatuaż każdego dnia kwarantanny

Chris Woodhead, artysta tatuażu z Londynu - robi sobie jeden tatuaż każdego dnia kwarantanny – W tak nietypowy sposób mężczyzna umila sobie dni izolacji w domu - choć sam przyznaje, że już ma z tym problem, bo brakuje mu miejsca na ciele.Przed kwarantanną Chris miał na swoim ciele ponad 1000 tatuaży, teraz doszło do tego już ponad 40 nowych wzorów. Jak sam mówi:"Uważam, że tatuowanie ma funkcję terapeutyczną. Myślę o tym, co chcę pokazać, a nie o tym, w jakiej jesteśmy sytuacji. Z głowy ulatują myśli o tym monumentalnym kryzysie"

Piękny post i słowa uznania dla personelu szpitalnego:

 –  Piękny post i słowa uznania dlapersonelu szpitalnego:Jędrzej Majka w podróży jestw miejscu: SzpitalUniwersytecki w Krakowie.20 kwietnia o 12:11 Kraków,województwo małopolskie · O...Ozdrowieniec. Tak od dziś mogę o sobiemówić. Jak zawsze miałem dużo szczęścia ispotkałem dobrych ludzi na drodze. Poczterech tygodniach w szpitalu, gdzie mnienaprawiano, wygląda na to, że pokonałemCOVID-19. Choć dwa testy ujemnepozwalają mi dziś opuścić szpitalne łóżko, totrochę szkód koronawirus pozostawił.Nie wiem gdzie i kiedy załapałem tośmiertelne świństwo. Najpierw dziesięć dnichorowałem w domu, w ostatnich było jużbardzo źle. Gorączka czterdzieści stopni.Telefon w ręce i szukanie pomocy. W takichsytuacjach człowiek doświadcza w jakimkraju żyje. Do tej pory minister zdrowia zpodkrążonymi oczkami wzbudzał mój podziwi szacunek. Kiedy zachorowałemzrozumiałem, co to za kraina kłamstwa iobłudy. Telefon do NFZ – kpina. Sanepid,kontakt z którym należy zaliczyć do cudu,odmówił zrobienia testu na koronawirusa.Fakty są takie, że przez długi czas testywykonywane były tylko w ustach politykówpodczas konferencji prasowych i w orędziachdo narodu. Niewiele brakowało adołączyłbym do grona tych, którzy niedoczekali się na zrobienie testu, którym wkarcie zgonu wpisano: niewydolnośćoddechowa. Kiedy w nocy zadzwoniłem napogotowanie, informując że już dłużej niewytrzymam z tak wysoką gorączką iduszącym kaszlem, odmówiono wysłaniakaretki, bo stanowiłem zagrożenie. Mojalekarka rodzinna (jej przede wszystkimzawdzięczam, że żyję), lecząc mnie przeztelefon od początku podejrzewała z jakimwirusem mamy do czynienia. Przez kolejnedni usiłowała załatwić wykonanie testów –bezskutecznie. W końcu, jako szczęściarz,trafiłem do Szpital Specjalistyczny im.Stefana Żeromskiego (Oddział Zakaźny). Tuzrobiono mi testy i kolejnego dniausłyszałem, że wynik jest dodatni. Stamtądprzewieziono mnie do Szpital Uniwersyteckiw Krakowie (Oddział Pulmonologiiprzekształcony w COVID-19).Nie mam słów, by wyrazić wdzięcznośćlekarzom i wszystkim pracownikom obuszpitali. Profesjonalizm to nie wszystko.Przez ten miesiąc otoczony byłem wspaniałąopieką. BARDZO ZA WSZYSTKODZIĘKUJĘ!!! Zawsze będę stał po Waszejstronie. Szkoda, że nie wiem jak wyglądacie.Każdego dnia spotykaliśmy się wielokrotnie,a Wy zawsze przychodziliście w tychkosmicznych strojach, albo zapakowani wpomarańczowe wory, w których ciężko byłowam oddychać. Mimo ciężkich warunków,niebezpieczeństwa zarażenia się ode mnieśmiertelną chorobą, zawsze przychodziliściez pomocą i dobrym słowem. Dziękuję Wamza niezwykłą atmosferę w tych ciężkichczasach zarazy.Leżąc półprzytomny na szpitalnym łóżku,obserwując jak kolejne krople antybiotyku wkroplówce wskakują w moją żyłę,rozmyślałem o życiu. A jeśli to koniec?Pomyślałem sobie wówczas, że miałemnaprawdę dobre życie, poznałemwspaniałych ludzi, widziałem miejscaniezwykłe, jadłem wspaniałości i piłem dobrewino.Przyjaciele. Jestem szczęściarzem, że mamWas wokół siebie. Wiem, że zawsze mogę naWas liczyć, czasem nawet w nadmiarze.Kiedy w świąteczny poranek dostałem dołóżka wielką skrzynię ze świątecznymipysznościami, łezka w oku się zakręciła. Niewszyscy wiedzieli, że choruję, ale jakdowiadywały się o tym kolejne osoby,natychmiast zasypywały mnie wsparciem,modlitwami i chęcią pomocy. Od Gdańska doZakopanego. Od Sydney do Nowego Jorku.W życiu wszystko jest po coś. Przyjmujęzatem i tę lekcję. Mam poczucie drugiegożycia, więc będę z niego korzystać jeszczebardziej. A że jestem teraz posiadaczemcennego osacza, będę się nim dzielić.Do zobaczenia na lotniskach i dworcach, wbibliotekach i na uniwersytetach, zapewne wnieco „innym" już świecie. Oby lepszym.Jędrzej MajkaDEMOTYWATORY.PL

Ucieczka z miejsca wypadku

Ucieczka z miejsca wypadku –
0:31

Jak wyszedłem z friendzony

 –  Byłem kiedyś w takim friendzonie. Starałemsię, kupowałem prezenty, zapraszałemw różne miejsca, aż w końcu jak zacząłemwyznawać swoje uczucia powiedziała, żeona to się chciała tylko przyjaźnić i żepodoba jej się mieć takiego przyjaciela.„Przyjaźń" z takimi laskami polega na tym,że tylko ty wykazujesz inicjatywę, tylko tywydajesz pieniądze, myślisz gdzie by tupójść itp. Kiedyś zaprosiłem ją do baru.Z racji tego, że otwarcie powiedziała, żechce się tylko przyjaźnić, to czułem siębardziej swobodnie i wracając z kiblazakręciłem się koło jednej dziewczynyi zaprosiłem do stolika. Była chwilakonsternacji jak zobaczyła, że przy stolikujuż siedzi jedna dziewczyna, ale szybkowyjaśniłem, że jesteśmy tylko przyjaciółmi.Od razu jak ta nowa się dosiadła, moja„przyjaciółka" zaczęła mieć muchy w nosie.Na drugi dzień dzwonię do mojej„przyjaciółki" z pytaniem jak tam po wczoraj,a ta do mnie z mordą „po co dzwonisz,przecież masz już nową dziewczynę". „WTFjaką dziewczynę, poza tym przecież się tylkoprzyjaźnimy więc chyba mogę miećdziewczynę?". Nasza znajomość skończyła 'się tak, że mnie wszędzie poblokowała, bojuż przestałem być „zapasową opcją", a jadzięki temu pozbyłem się pasożyta z mojegcżycia.

Jedno, bardzo proste ćwiczenie, które możesz wykonywać w domu. Nie potrzebujesz sprzętu ani dużo miejsca

Jedno, bardzo proste ćwiczenie, które możesz wykonywać w domu.Nie potrzebujesz sprzętu ani dużo miejsca –
0:08

Kwiecień 2020. Myślę, że lepiej zachorować teraz, gdy w szpitalach są jeszcze wolne respiratory. Maj 2020. Myślę, że teraz lepiej się rozchorować, gdy na cmentarzach są jeszcze wolne miejsca

Kwiecień 2020. Myślę, że lepiej zachorować teraz, gdy w szpitalach są jeszcze wolne respiratory.Maj 2020. Myślę, że teraz lepiej się rozchorować, gdy na cmentarzach są jeszcze wolne miejsca –
archiwum

TVP

TVP – Wszystko się zgadza - Telewizja publiczna z siedzibą w domu publicznym i pracownicy pasują do miejsca.

Ten 12-latek z powodu pandemii COVID-19 nie mógł spędzić urodzin z bliskimi. Na pomoc przyszli internauci!

Ten 12-latek z powodu pandemii COVID-19 nie mógł spędzić urodzin z bliskimi. Na pomoc przyszli internauci! – Mama chłopca zdecydowała się poprosić internautów o złożenie mu życzeń, a że jest wielkim pasjonatem geografii zaproponowała, aby internauci składali chłopcu życzenia i dawali znać, gdzie obecnie przebywają. Później chłopiec miał oznaczyć te miejsca na przygotowanej przez siebie mapie.Kilka godzin później jej post stał się najpopularniejszym na Twitterze i skomentowało go aż 100 tysięcy osób. I brawo! Każdego powinno stać na takie drobne i pozytywne gesty
archiwum

Podwórko zagubionych zabawek na Ukrainie

Podwórko zagubionych zabawek na Ukrainie – Obraz miejsca niczym z horroru
archiwum

Oni wiedzą, że koronawirus to bajka dla ciemnego ludu

Oni wiedzą, że koronawirus to bajka dla ciemnego ludu – Maski, rękawiczki, mandaty za zbytnie oddalenie się od miejsca zamieszkania, zakaz zgromadzeń powyżej dwóch osób... Czy celem jest nowa bitwa o handel? Wycofanie gotówki, inwigilacja, przejęcie przez państwo własności prywatnej i przymusowe leczenie niepokornych

Spoko ziom Gdy ktoś kasuje ci auto od tyłu i oddala się z miejsca kolizji, ale jest spoko ziomem bo zostawia ci namiary na siebie...

Gdy ktoś kasuje ci auto od tyłui oddala się z miejsca kolizji,ale jest spoko ziomem bo zostawiaci namiary na siebie... –
archiwum

Pozwy przeciwko smogowi już były Pora na pozwy przeciwko koronawirusowi

Pora na pozwy przeciwko koronawirusowi – W sprawach "smogowych" powodowie zostali częściowo pozbawieni możliwości korzystania z walorów nieskażonego środowiska naturalnego, narażone więc zostało ich dobro osobiste w postaci poszanowania miejsca zamieszkania rozumiane w ten sposób, iż powinni mieć oni możliwość korzystania z własnych domów i okolicznej infrastruktury bez narażania się na szkodliwe emisje.  Toć teraz mamy prawie to samo... Do dzieła!

Wyjechałem z Polski dwa lata temu, bo miałem dość. Miałem co jeść, miałem w co się ubrać, ale brakowało mi choć grama szacunku mojego państwa do mnie samego

Wyjechałem z Polski dwa lata temu, bo miałem dość. Miałem co jeść, miałem w co się ubrać, ale brakowało mi choć grama szacunku mojego państwa do mnie samego – O ironio, jedyny urząd, który okazał mi się przyjaznym, nowoczesnym, szybkim, miłym i uprzejmym, był urzędem paszportowym. Może to taka zachęta dla tych ludzi, którzy jeszcze zastanawiają się nad emigracją?Dlaczego nie wrócę?Mieszkałem w Polsce wiele lat, w dużym mieście, gdzie udało mi się studiować na państwowej uczelni. Nigdy nie oczekiwałem wiele od kraju. Do pracy poszedłem już w trakcie studiów i za swoje studia uczciwie płaciłem (częściowo płatne). Studia, w kontekście znajomych, wspominam jako dobry, ciekawy czas wielu historii i masy ludzi. Mimo to żałuję, że nie wyjechałem wcześniej. Moje studia, jako nauka rzeczy przydatnych, to czas stracony. Konfrontacja z prehistorycznym urzędniczym molochem, który obdarza pokornych studentów swoimi łaskami, nie była wysiłkiem koniecznym w moim życiu. Ponieważ jestem człowiekiem wielkiej cierpliwości, ze spokojem znosiłem kapryśnych starców tracących kontakt z rzeczywistością, formalne absurdy, prywatne animozje, polityczne uczelniane romanse. Nie, nie jestem studentem, który bruździ na uczelnię, bo studiował 10 lat po 5 kierunków na raz. Przebrnąłem płynnie i za pierwszym razem. Straciłem masę czasu na kontakty z profesorami - urzędnikami, którzy głównie uczyli mnie tego, jak mało jestem wart.Po tym kilkuletnim doświadczeniu, za które dodatkowo sowicie zapłaciłem swoją pracą, przyszedł czas na plany dorosłego człowieka. Pomyślałem... może mieszkanie, bo dobrze byłoby się ustatkować. Jako inżynier pracujący w informatyce, nie mogłem nigdy narzekać na brak ofert pracy. Ogólnie zadowolony z mojej pensji, odwiedziłem jeden z banków, by sprawdzić, jaka przyszłość czeka mnie w mojej ojczyźnie. Dowiedziałem się, że ze względu na przestępstwo urodzenia się w złym kraju, czeka mnie oddawanie połowy mojej pensji, do czasów emerytury, za małe mieszkanie w dużym mieście. Oczywiście musiałbym utrzymać swój zarobek na podobnym poziomie przez następnych 30-40 lat, przy założeniu, że nie będą nękały mnie jakiekolwiek choroby lub zdarzenia losowe. Pieniędzy wystarczyłoby na 30-40 m2. Reszta to najpewniej jedzenie i rachunki, utrzymanie ewentualnej przyszłej rodziny. Jeśli chodzi o moje przyszłe dzieci... musiałyby nauczyć się minimalizmu i radości z ciasnoty w małych przestrzeniach. O posiadaniu ich normalnej ilości, jak w czasach naszych rodziców, 2-4, nie mogło być mowy, ze względu na rozmiary mieszkania i wydatki. Ta wizja mnie nie satysfakcjonowała. W końcu jeśli siedziałem parę lat na studiach, byłoby miło stworzyć coś więcej niż cygańską komunę na kredytach.Jeśli chodzi o pracodawców, to też niestety nie ułatwiają oni sprawy. Ze względu na to, że każdy próbuje oszukać własny kraj, który łapami różnych urzędników zabiera to, co zostawił kredyt, nikt nie pracuje na pełnej umowie o pracę. Moja niezwykle wysoka informatyczna pensja była finansową manufakturą umów dziełowo-pracowych po to, by jak najwięcej oszukać system emerytalno-podatkowy. A tak na marginesie: nawet uczciwie i w pełni go opłacając, to co dostałbym w obfitości, będzie głównie gestem Kozakiewicza mojej drogiej ojczyzny. Jeśli nie ukradną lub znacjonalizują, to pewnie zgubią, jak to się ostatnio przydarzyło 3 mln moich rodaków. Nie było dla mnie nadziei jako spokojnego obywatela. Mój bank, kraj, uczelnia, urzędy dały mi prosty wybór: musiałem stanąć w szranki odwiecznej wojny polsko-polskiej. Zaradni kontra frajerzy.Po studiach w końcu dotarło do mnie, że moje relacje z ojczyzną może opisać jedynie wulgarny język pijanej bramy. Jako człowiek raczej spokojny, nie lubię wchodzić oknem, kiedy wyrzucają mnie drzwiami. Z lekkim smutkiem pożegnałem kolegów i pojechałem ku zachodzącemu słońcu do miejsca, gdzie jest zagranica, a wszystko smakuje lepiej. Jak się z czasem okazało, do lepszego smaku szybko się przyzwyczaiłem. Jedyne zaskoczenie to to, że nie czuję się lepszym człowiekiem. Jestem natomiast bardzo szczęśliwy z faktu, że nie czuję się gorszy. Niebo, piwo i samochody są prawie takie same, ale jako rezydent jestem tutaj lepszy niż obywatel w swojej Polsce.Jeżdżę do kraju, gdy muszę i tylko do rodziny. Wiem, że nie pracuję tylko dla siebie, bo być może kiedyś będę musiał pomóc tym, co tam zostali. Moja mama za to, że mnie wychowała, dostała wyrok od państwa: dogorywanie do jak najszybszej śmierci za pieniądze śmiecie. Co to za ojczyzna, przed którą muszę ratować swoją mamę? Dzieci, rodziców i kraju się nie wybiera, ale można wybrać czy być szczęśliwym.Siedzę sobie tutaj na zielonej trawie i nikt nie pluje mi w twarz. To miło, ciekawe czy dlatego, że tutaj tak wypada, czy musieli ludzi zmusić do tego jakimś prawem? W Polsce na pewno zaradni by je obeszli i dostałbym w mordę bez podatku. Do widzenia mój kraju, mam nadzieję, że wkrótce już cię nie będzie, takim jak teraz. Wole cię pamiętać z historii poprzednich pokoleń. Dobrze jest być Polakiem i będę nim razem z innymi Polakami już zawsze. III Rzeczpospolita jest dla mnie tworem, który okupuje ludzi i ziemię, z której wyrosłem, i krzywdzi, tak jak mnie skrzywdziła

Kasjerka opisuje swój typowy dzień w pracy. Bądźmy dla nich wyrozumiali, bo naprawdę nie mają lekko...

 –  Jestem kasjerem3 kwietnia o 20:47 · Wiecie co? Miałam sobie dać spokój i tego nie pisać, ale tak sobie usiadłam na spokojnie i nie dam rady tak po prostu przejść obok tego obojętnie.I już nie chodzi o to, że się skarżę lub robię z siebie ofiarę. Po prostu chcę, żeby społeczeństwo wiedziało, jak ludzie handlu są traktowani przez klientów. Uważam, że jest to bardzo ważne, aby o tym mówić głośno, bo stygmatyzacja kasjerów jest przeogromna, a ja się z tym NIE ZGADZAM‼️Nie będę wspominać o pojedynczych przypadkach niezadowolenia, z uwagi na rozporządzenie w sprawie godzin dla seniorów, bo musiałabym napisać książkę. Jednak o jednym, dzisiejszym "incydencie" warto wspomnieć. Niech to będzie lekcja dla wszystkich tych, którzy uważają, że kasjer to głupek, tylko dlatego, że jest kasjerem.Przychodzi klientka. Na oko lat 40. Spoglądam na zegarek - 11:45. Podchodzę więc i grzecznie informuję, że zakupy może zrobić dopiero po godzinie 12:00. W odpowiedzi dostaje:- Ale ja tylko po odbiór zamówienia internetowego.Zasady są proste. Zero ustępstw.- Rozumiem Panią, ale niestety, działamy wg rozporządzenia i nie mogę Pani obsłużyć. Zapraszam po 12:00.- Rozporządzenie rozporządzeniem, ale trzeba czasem myśleć!... obrażona - wyszła.12:05 przychodzi ponownie. Jej mowa ciała mówiła wyraźnie, że za chwilę będzie chryja.- Chcę moje zamówienie.- Poproszę numer.Okazuje się, że paczki w sklepie jeszcze nie ma, a wiadomość którą otrzymała, informowała jedynie o realizacji zamówienia.- Proszę mi podać w takim razie Pani nazwisko.Jej przeszywający wzrok spoglądał to na mnie, to na mój identyfikator.- Pani wybaczy, ale nie podam Pani swojego nazwiska, bo chroni mnie RODO.- Przecież widzę, że "Beata". To mi wystarczy.Wychodząc rzuciła:- Używaj czasami mózgu o ile go masz!Zdążyłam krzyknąć:- Proszę mnie nie obrażać!... obrażona - wybiegła. Taka bohaterka.I teraz wyobraźcie sobie, że każdy kasjer średnio raz w tygodniu zostaje zmieszany z błotem, tylko dlatego, bo jest kasjerem. Czy to jest fair? Czy my musimy to znosić? Czy my mamy prawo do obrony swojej godności, tak aby nie naruszyć wizerunku firmy? Niektórzy boją się cokolwiek odpowiedzieć, gdy klient obarcza za wszystkie nieszczęścia tego świata kasjera. I to błąd! Nie mówię, że mamy zniżać się do ich poziomu, ale na pewno nie pozwolić sobie na to, aby tak bezkarnie nas obrażano. Ja się na to nie godzę!Ludzie kochani, zrozumcie wreszcie, że my jesteśmy tylko sprzedawcami - od nas nic nie zależy. Nie mamy wpływu na promocje, ceny, dostępność produktów, rozporządzenia. Przestańcie wreszcie się na nas wyżywać, bo to jest chore! Rozumiem, że ostatnie dni są dla wszystkich ciężkie, ale ja nie wchodzę do czyjegoś miejsca pracy i nie bluzgam mu prosto w oczy, tylko dlatego, bo nie udało mi się czegoś załatwić.Mam małe życzenie, aby jakimś cudem ten post dotarł do tej Pani. Niech jej choć przez chwilę zrobi się głupio i wstyd.A co Wam, kochani Kasjerzy przytrafiło się w tym tygodniu? Było miło? Opowiadajcie.Beata

Bardzo dobry pomysł, aby księża zbliżyli się do swoich owieczek

Bardzo dobry pomysł, aby księża zbliżyli się do swoich owieczek –  Uwaga! W tych ciężkich czasach nie ma miejsca na podziały, każdy człowiek ma wartość. Dlatego proszę wszystkich o pomoc księżom, którzy z dnia na dzień znaleźli się w trudnej sytuacji materialnej. Wpływy z tacy praktycznie zanikły, dlatego proponują akcję #pracadlaksiedza - jeśli ktoś ma do porąbania drzewo, samochód do umycia, czy prace budowlane, to proszę, weźcie pod uwagę Waszego proboszcza. Nie dajcie mu przymierać głodem. Miło by było, gdyby ktoś miał miejsce w fabryce przy taśmie, albo każdą inną fizyczną pracę nie wymagającą kwalifikacji. Nie wskazana jest jedynie opieka nad dziećmi. Pokażmy, że możemy działać ponad podziałami. I proszę każdego, kto pomoże w ten sposób księdzu o pochwalenie się, ile drzewa narąbał, albo ile wlewki uczynił.

Kiedy całym branżom zakazano pracy, a pozostałych spadają obroty, tylko taki program może uratować nas przed bezrobociem i biedą:

 –  Janusz Korwin-Mikke 23 godz. • G Firmy toną, pracownicy są zwalniani, a rządzący kombinują jak utrzymać się przy władzy. Władzo, zejdź na ziemię i wsłuchaj się w głos przedsiębiorców, którzy walczą teraz o swoje firmy. Już ponad 50 tysięcy firm zawiesiło działalność, ludzie tracą miejsca pracy! Zamiast targów politycznych ratujmy polską gospodarkę, bo niebwem nie będzie czego zbierać! Bartosz Bocheńczak: Tego potrzebują teraz miliony Polaków i to NATYCHMIAST! ® Automatyczne zwolnienia z ZUS i podatków dla wszystkich przedsiębiorców! ® Rekompensaty wynagrodzeń dla pracowników, by uchronić ich przed zwolnieniem! ® Natychmiastowe zwrotów VAT i uwolnienia środków ze split payment! ® Odroczenia składania deklaracji podatkowych i zawieszenia kontroli podatkowych! ® Ustawowe zawieszenia spłat kredytów i leasingów ® Nieoprocentowane kredyty obrotowe z BGK dla wszystkich firm tracących płynność ® Natychmiastowe wycofanie nowych podatków, takich jak podatek cukrowy!