Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 3620 takich demotywatorów

poczekalnia
OZZ MIAŁ SHARON... – Ja też miałem... Edytę.Tylko za drzwiami... zostałem sam...

John Lennon

John Lennon –  "Kiedy miałem 5 lat, mojamama zawsze mówiła mi, żeszczęście jest kluczem doprawdziwego życia.Gdy poszedłem do szkoły,spytali mnie kim chcę być, gdydorosnę. Odpowiedziałem, żechcę "być szczęśliwy".Powiedzieli mi, że niezrozumiałem pytania.Ja im powiedziałem, że nierozumieją życia. "- John Lennon
 –  Byłem już zmęczony ciągłymprzywłaszczaniem sobie przez szefa pracyinnych ludzi, więc zacząłem podpisywaćwszystkie obliczenia, które wykonałem,białymi literami pod ostatnim polem,które wypełniłem. Po pół roku znalazłeminną pracę, bo miałem już dość znoszeniatego wszystkiego. Na pożegnaniepoinformowałem kierownictwo wyższegoszczebla, że szef przedstawia cudzą pracę,w której sam jest niekompetentny, jakoswoją. Kiedy poprosili mnie o dowód,powiedziałem im, gdzie można znaleźćwszystkie moje arkusze kalkulacyjne.Miesiąc później został zwolniony, a jadostałem propozycję objęcia jegostanowiska.
Zamieniłem kota – Sześć lat temu zamieniłem kota mojej ówczesnej dziewczyny, a obecnie żony, na bardziej łagodnego osobnika podobnego do jej kota.Miała całkowicie czarnego kota, który był niezwykle agresywny. Drapał wszystkich, syczał na wszystkich i przez połowę dnia nie korzystał z kuwety. Moja dziewczyna upierała się, że może sprawić, by ten zachowywał się lepiej. Pewnego dnia wyjechała z miasta, żeby odwiedzić rodzinę, a ja miałem pójść do jej mieszkania i nakarmić go.Pierwszy raz, kiedy tam poszedłem podrapał mnie po ramieniu. Zażartowałem do kota, że nie jest wyjątkowy i że wymienię go, jeśli znowu mnie podrapie. Żart utkwił mi w pamięci, dopóki nie pomyślałem o tym na tyle, że to już nie był żart. Następnego dnia rano poszedłem do lokalnego schroniska dla zwierząt. Znalazłem identycznego kota, który był już wyszkolony w obsłudze kuwety i przyzwyczajony do ludzi, ale był trochę potulny. Ogólnie rzecz biorąc, był bardziej przyjazny i lepiej wychowany i mógłby jej przypominać oryginalnego kota.Tak więc adoptowałem go, zabrałem do mieszkania mojej dziewczyny, a następnie zawiozłem jej oryginalnego kota do schroniska dla zwierząt w innym mieście (miałem obawę, że moja żona dowie się, jeśli zostawię go w schronisku lokalnym).To było 6 lat temu. Pobraliśmy się 4 lata temu. Nadal mamy zamienionego kota. Moja żona nic nie wie. Uwielbia tego kota i chwali się, że jest o wiele lepiej wychowany. Za każdym razem, gdy go widzę, czuję się jak totalny kawał skurwiela Sześć lat temu zamieniłem kota mojej ówczesnej dziewczyny, a obecnie żony, na bardziej łagodnego osobnika podobnego do jej kota.Miała całkowicie czarnego kota, który był niezwykle agresywny. Drapał wszystkich, syczał na wszystkich i przez połowę dnia nie korzystał z kuwety. Moja dziewczyna upierała się, że może sprawić, by ten zachowywał się lepiej. Pewnego dnia wyjechała z miasta, żeby odwiedzić rodzinę, a ja miałem pójść do jej mieszkania i nakarmić go.Pierwszy raz, kiedy tam poszedłem podrapał mnie po ramieniu. Zażartowałem do kota, że nie jest wyjątkowy i że wymienię go, jeśli znowu mnie podrapie. Żart utkwił mi w pamięci, dopóki nie pomyślałem o tym na tyle, że to już nie był żart. Następnego dnia rano poszedłem do lokalnego schroniska dla zwierząt. Znalazłem identycznego kota, który był już wyszkolony w obsłudze kuwety i przyzwyczajony do ludzi, ale był trochę potulny. Ogólnie rzecz biorąc, był bardziej przyjazny i lepiej wychowany i mógłby jej przypominać oryginalnego kota.Tak więc adoptowałem go, zabrałem do mieszkania mojej dziewczyny, a następnie zawiozłem jej oryginalnego kota do schroniska dla zwierząt w innym mieście (miałem obawę, że moja żona dowie się, jeśli zostawię go w schronisku lokalnym).To było 6 lat temu. Pobraliśmy się 4 lata temu. Nadal mamy zamienionego kota. Moja żona nic nie wie. Uwielbia tego kota i chwali się, że jest o wiele lepiej wychowany. Za każdym razem, gdy go widzę, czuję się jak totalny kawał skurwiela
 –  janekoficjalnie 11 godz.Tata23 lata temu padał śnieg a jazmieniłem opony na zimowe gdydostałem telefon, że już jesteś naświecie. Twoje pierwsze dwatygodnie w domu pamiętam jaknajlepsze chwile w moim życiu.Basia pojechała z dziadkami nadmorze, ja miałem urlop, mamadobrze się czuła. Była cisza, spokój,radość i mnóstwo miłości. Jadłeś,spałeś in rosłeś.Była cisza, spokój, radość imnóstwo miłości. Jadłeś, spałeś irosłeś. Patrzyliśmy na Ciebiegodzinami pijąc kolejną herbatę zmiodem. Takich chwil Ci życzęsynu, gdy wiesz po co żyjesz.
 –  Wczoraj myłem samochód i uderzyłem czołem o drzwi bagażnika. Jakoś nie zwracałem na to uwagi, wyszedłem z założenie, że trochę poboli i przestanie. Skończyłem porządki i pojechałem odebrać żonę z pracy, a ponieważ byłem głodny i miałem trochę wolnego czasu, poszedłem na burgera. Przez cały mój pobyt w burgerowni wszystkie kobiety przyglądały mi się jakby z zainteresowaniem, ale bez takiej iskierki w oku. Mimo to było mi miło. Pomyślałem sobie, że mimo to, że na karku mam już 47 lat, jestem nieogolony, w prostym ubraniu, to wciąż przyciągam uwagę płci przeciwnej, a to oznacza, że muszę coś w sobie mieć, może jakąś charyzmę czy coś...Idę w takim dobrym nastroju po żonę, a ona do mnie: "Cześć, dlaczego masz krew rozmazaną po całym czole?". Kurtyna...
archiwum
Z zeznań świadków wynika, że mężczyzna pozyskał zaufanie rodziców chłopca i stał się przyjacielem rodziny przede wszystkim dzięki swojej religijności i związkom z Kościołem. – Dzięki temu otworzył się również nad nim parasol ochronny -zastrzeżenia siostry Adama były bagatelizowane przez rodziców, a wujek chłopca nie odważył podzielić się swoimi obawami.„Zgłaszałam mamie, że to wszystko mi się nie podoba”, zeznała w sądzie siostra chłopca, „ale ona mówiła, że to bardzo dobry człowiek, że Mikołaj traktuje Adama jak swojego młodszego brata. Uważam, że gdyby moja mama nie poznała go w okolicznościach «kościelnych», to nie miałaby do niego takiego zaufania”.Wujek Adama powiedział przed sądem, że bliska relacja, jaką Mikołaj T. nawiązał z chłopcem bardzo go niepokoiła: „W mojej rodzinie jednak zawsze obecny był Kościół, nigdy nie mówiło się źle o osobach, które były zaangażowane w jego życie. Mikołaj był w seminarium, nikt nigdy nie podważał jego przyzwoitości, a ja sam nie miałem odwagi rozmawiać o tym z moją siostrą [matką Adama]”. Sprawa jest w toku. Na następnej rozprawie sąd przesłucha, Adama, dziś 22-letniego, który po raz pierwszy złoży zeznania w sądzie.

Krzysztof Skiba i jego szczery wpis o Kamilu Durczoku:

 –  SZKLANKA DLA KAMILANapisze prawdę, bo Kamilowi nic już nie zaszkodzi. Dzwonił do mnie by przyjść i się napić. Dzwonili jego kumple z tekstem, że "Kamil zaprasza". Dzwonili też moi bliscy kumple ze Śląska, że jest impreza z Kamilem. Wykręcałem się jak mogłem, bo wiedziałem czym, się to skończy. Wielkim kacem i zawaleniem wszystkich spraw. Impreza w męskim gronie. Tak zwana "męska wódeczka". Brzmi kusząco, ale kończy się zwykle smutno i beznadziejnie. Owszem czasem trzeba pogadać. Rozłożyć świat na łopatki, męskim śmiechem odgonić demony i ogarnąć problemy. Ale ja byłem zawsze dezerterem z imprezy. Zasłaniałem się pracą. I teraz ta myśl, że może gdybym przyszedł, to udałoby mi się odciągnąć go od tych pokus. Zatrzymać toczenie się z równi pochyłej. Kamil spadł z samego topu. Był gwiazdą mediów, cenionym i nagradzanym dziennikarzem, a kilka lat później tak nabroił, że znalazł się praktycznie na dnie. Jakie to ludzkie i jakie to smutne.  W TVN go nie lubili, bo był szefem tyranem. Słynna scena z brudnym biurkiem Durczoka, odbiła się żartami po całym kraju. Po zdobyciu tych wszystkich Wiktorów, trochę gwiazdorzył i zadzierał nosa. Widywaliśmy się jedynie w przelocie, na korytarzach w telewizji lub na jakiś bankietach. Dawno temu, gdy błyszczał w mediach, miałem komediowy występ w jakimś  małym pubie w Katowicach. Już po moim występie Kamil wyszedł z bocznej sali, gdzie była impreza zamknięta i ze zdziwieniem spytał, co tutaj robię, "w takiej budzie". Tak się miło wyraził. On był na spotkaniu klasowym i już idzie, bo się nudzi. Dawne koleżanki i koledzy ze szkoły okazali się po latach mało ciekawi. Był jednak ożywiony, że mnie spotkał i poszliśmy razem na drinka. - Ja w takich klubach występuję - powiedziałem. Każdy kto jest w tej branży wie, że nie zawsze gra się koncerty w sali kongresowej, czy w Teatrze Wielkim. Był szczerze zdziwiony. Myślę, że gdy wypadł z salonów, zrozumiał to bardzo dobrze. Kamil walczył do końca. Mimo nałogu, który go zjadał i życia, które mu się kompletnie posypało, nie poddawał się. Założył  portal informacyjny, angażował się w akcje społeczne, był czynnym publicystą, komentował celnie scenę polityczną. Wytoczył procesy gazetom, które pisały o nim bzdury. Mimo zdarzającego się hejtu i ataków, pokazywał swą jasną stronę mocy. W twardym lockdownie, gdy wszyscy siedzieliśmy uwięzieni w swych domach, napisał piękny tekst o mnie i moich poważnych felietonach. Zaczynało się to jakoś tak, "Jeżeli ktoś brał Krzyśka Skibę jedynie za prześmiewcę, to bardzo się mylił...".Pogubiony człowiek, świetny dziennikarz, ulubiony cel ataku dla wielu, którzy nie mieli takiego talentu jak on. Jak to łatwo w Polsce doładować sobie akumulatory, gdy się widzi upadek bliźniego. A mało kto, był tak wysoko i tak nisko upadł. Choć upadł nie do końca, bo walczył. I za tę Twoją walkę z demonami życia, wypiję dziś Kamil wódeczkę. Tak jak lubiłeś. Całą szklankę na raz.
archiwum
Święty Mikołaju, w zeszłym roku prosiłem Cię o "Bawarkę" – Ale miałem na myśli zupełnie coś innego niż to, co dostałem...
archiwum
Ordynator: Czy jest Pan pewien, że wykonał cięcie prawidłowo? – Młody chirurg: Panie ordynatorze... NIE WIEM! Ode mnie na studiach wymagano przez 6 lat encyklik papieskich na pamięć, i odmawiania "Zdrowaś Mario" na czas! Z chirurgii miałem zaledwie jeden semestr po godzinie tygodniowo, dokształcałem się tylko teoretycznie we własnym zakresie!
archiwum – powód
Najzabawniejsza historia związana z polskim rapem – 10 lat temu Łukasz Małkiewicz, bardziej znany jako Małpa był jednym z najpopularniejszych raperów w Polsce. W 2011 roku zagrał koncert w Warszawie. Wówczas ktoś rzucił w Małpę... bananem, podczas gdy ten wykonywał utwór ,,Miałem to rzucić". Sprawcą okazał się być Tytus Szyluk, który później rozpoczął karierę raperską pod pseudonimem Belmondo.
Stefan Kisielewski, pisarz, felietonista, kompozytor, wrócił do domu podekscytowany i opowiada: – - Idę alejami i widzę przed mną Halinę Szpilmanową. Zaszedłem od tyłu i poburzyłem jej misterną fryzurę. Odwróciła się, patrzę - to nie ona.- I co zrobiłeś? - pytają domownicy.- A co miałem zrobić? Uciekłem, przecież nie będę się tłumaczył - wyjaśnił Kisiel.
archiwum
Na szybko, co miałem z kompem przez 2 tygodnie, po ściągnięciu aplikacji... – Aktualnie działanie kompa wróciło do normy. Nic nie kupowałem nowego ani nie zapraszałem informatyka.
Źródło: Paint 3D, Paint - Windows 10 OEM / zrzut ekranu ze strony MS i zrzut ekranu do filmiku Bates 5000
Sześć miesięcy później dostałem wielkie pudło z pluszowym mrówkojademi listem, w którym napisano ''Skorzystaliśmy z twojej sugestii.I nazwaliśmy go Clark" –
"Niestety Marcelito, nie mamy na to pieniędzy" – Potem poszedłem do sklepu i powiedziałem do sprzedawcy:"Mógłby Pan dać mi piłkę, a zapłacę za nią, gdy zostanę zawodowym piłkarzem".Zaśmiał się i powiedział:"Dobrze Marcelito, pamiętaj tylko, aby za nią w przyszłości zapłacić".Byłem wtedy w szoku, nie wiem czemu się zgodził, pewnie dlatego, że był dobrym znajomym mojej rodziny.Gdy byłem już dorosły, przypomniałem sobie o moim bohaterze z dzieciństwa i wróciłem do tego sklepu. Oddałem swój dług, wykupiłem wszystkie piłki ze sklepu, a następnie rozdałem je biednym dzieciom w mojej okolicy. Nie zapomnę tej historii do końca życia." - Marcelo
 –  Jestem zmęczony szefie. Zmęczony wędrówką, samotnie jak jaskółka w deszczu. Zmęczony tym, że nigdy nie miałem przyjaciela, żeby powiedział mi skąd, gdzie i dlaczego idziemy. Głównie zmęczony tym, jacy ludzie sq dla siebie. Zmęczony jestem bólem na świecie, który czuję i słyszę... Codziennie. Za dużo tego.
 –  Jeśli kiedyś śniły mi się koszmary, to były one o zombie, wampirach, albo innych potworach. Dzisiaj śniło mi się, że skradziono mi samochód, a w nim plecak ze wszystkimi dokumentami, po czym wzięto na mój dowód mnóstwo kredytów. I z nerwów wypadły mi wszystkie plomby. Szczerze mówiąc, to był najgorszy sen, jaki kiedykolwiek miałem.
 –  #prawo #naturalne.Przeszedłem na prawo naturalne, wcześniej miałem kredyt wbanku. Poinformowałem Bank że przechodzę na prawonaturalne i rezygnuję że spłacania rat kredytu. Jak się okazałobank nie uszanował mojej decyzji, oddał sprawę do sądu iteraz nęka mnie komornik z którym nie mam żadnej umowy,mimo to mnie nęka listami telefonami. Przekazałemkomornikowi swoją deklarację samostanowienia i żeprzeszedłem na prawo naturalne.Jakie pismo napisać żeby komornik raz na zawsze dał mispokój? Oraz czy mogę pozwać bank, sąd i komornika zaprzetrwanie danych osobowych oraz nękanie zgodnie zmiędzynarodową taryfą odszkodowawczą?
Pracowałem kiedyś w punkcie obsługi klienta w dużym supermarkecie. Miałem dwie komiczne skargi na innych pracowników. – Skarga 1. Kobieta w średnim wieku, dość dobrze ubrana, tak zwana "s*ka skazana na sukces". Jej skarga: Kasjerka z kasy nr XX w takcie obsługiwania mnie odwracała się do koleżanki i plotkowała z nią. Proszę to zgłosić kierownikowi!!!Moje przemyślenie: Aha, dobrze... TY możesz ignorować kasjera, udawać że nie słyszysz jego zapytań i poleceń, ale już kasjerowi tego NIE WOLNO? Ale TOBIE wolno tak? Ok...Skarga 2. Typowy Janusz złodziej, wyborca jednej z dwóch największych partii. Jego skarga: "kasjerka obsługiwała mnie bez entuzjazmu. Gdzie ucieszenie się z klienta? Gdzie uśmiech? Gdzie pytanie "Jak jeszcze mogę Panu służyć?!?" Proszę to zgłosić kierownikowi!!! Ja: OK, dobrze, zgłoszę...I teraz smaczek: Myślicie że któraś z tych dwóch skarg wpłynęła do kierownika? Haha, nie za mojego panowania na punkcie informacyjnym! Kierownik nie musi o tym wiedzieć! Kto mniej wie, ten lepiej śpiJeśli to był test na donosiciela, o czym też pomyślałem, to oblałem go na pałę z wykrzyknikiem :)
 –  "Polskie kolejowe dziadostwo"Jadę pociągiem Intercity do Sopotu na Kongres Gospodarczy. Niestety nie zdążę na tą jedną przesiadkę w Poznaniu. Pociąg na który miałem się przesiąść nie poczeka, choć zgłosiłem to konduktorowi. Będę tam na dworcu 2 godziny "koczował" (wygodnie, z uśmiechem, będę podziwiał piękno poznańskiego dworca). Ekspres Intercity stał w polu, na małych stacyjkach, dyszał, sapał, czekał na Bóg wie co... nic się nie działo, nic nie jechało, a pociąg ekspresowy jechał 10 km/godzinę. Myślałem, że pociąg ekspresowy Intercity do czegoś zobowiązuje. Podobno Polska była w ruinie w 2015 roku. Podobno. Za to teraz zmierza w kierunku czarnej d....Miliardy zainwestowane w kolej. Efekt? Totalne dziadostwo.Miałem do wyboru: samochód- 5 godzin i PKP- teoretycznie 5 godzin. Wybrałem PKP, wydawało się że bezpieczniej wygodniej, "ekologiczniej", bez obciążania dróg. Tak myślałem.