Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 6701 takich demotywatorów

Jest się czym chwalić... Syn, który poszedł w ślady ojca i w czasach PRL był sędzią skazującym działaczy opozycji demokratycznej. Później wiceminister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego

Syn, który poszedł w ślady ojca i w czasach PRL był sędzią skazującym działaczy opozycji demokratycznej. Później wiceminister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego –  Arkadiusz Mularczyk @arekmularc...  1 g.Pana Prezydenta @ Andrzej Duda popiera ZofiaPilecka-Optułowicz, córka Rotmistrza WitoldaPileckiego.Jego konkurenta popierają AleksanderKwaśniewski, Leszek Miller, WłodzimierzCimoszewicz i inni postkomunistyczniaparatczycy.To jest starcie cywilizacji._ #DUDA2020Q 81        11 54        Z> 136 <Magdalena Matusiak-Frącczak@madziamfW odpowiedzi do @arekmularczyk i @AndrzejDudaAle poinformowaliście ją, że w PiSjest pan Kryże, którego ojciec skazałjej ojca na śmierć, czy jest tegonieświadoma?19:02 • 07 lip 20 ■ Twitter Web App

Wrocław, pozytywna, mała zmiana. Niech inni biorą przykład

 –
archiwum

NA TO WSZYSTKO POZWALACIE ZA SOCJAL ? WSTYD... NIE MACIE ZA GROSZ HONORU I MOŻNA WAMI POMIATAĆ

NA TO WSZYSTKO POZWALACIE  ZA SOCJAL ? WSTYD...NIE MACIE ZA GROSZ HONORU I MOŻNA WAMI POMIATAĆ – Daliście się sprzedać za 500 plus jak tanie panienki przy drodze. WSZYSCY zapomnieli  co PiS zrobił podczas koronawirusa - kagańce wam na ryje założyli.ZAMKNĘLI WAM -  lasy i parki i w domach musieliście siedzieć. Co robił  wtedy PiS - balowali, czcili Pomnik Smoleński, bez masek bez odstępów. Kaczorek śmigał po cmentarzach, a wy nie mogliście nigdzie wyjść.[ JASNO PIS  DAŁ WAM ZROZUMIEĆ KIM JESTEŚCIE i gdzie jest Wasze miejsce ]Pie** rdolli  Wam 500 zł i zrobili z Was śmieci, tanie panienki z drogi spod lasku.[  DALIŚCIE SIĘ PONIŻYĆ  ] PiS ma wiele afer - okradanie PCK tych najbiedniejszych ! ---   Rozdanie 2 mld na TVP bo na co chorym. ----   Afery z respiratorami gdzie nie ma kasy i respiratorów za grubą kasę. ----  Afera z MASECZKAMI.----  Afera z Testami które wykrywają covid19 u melonów, ale Dudy kumpel na tym zarabia.Rozumiem że inni kradli, ale to nie argument, bo sami się oszukujecie, bo PiS też kradnie ale plują wam jeszcze w ryj. a wy mówicie że deszcz pada
Źródło: Planeta.pl

Często się zdarza, że inni ludzie próbują nam coś udowodnić, zaimponować

Często się zdarza, że inni ludzie próbują nam coś udowodnić, zaimponować – Trzeba sobie uświadomić, że często ci ludzie tak naprawdę próbują udowodnić coś sobie. Zaimponować sobie. Tylko w ten sposób są oni w stanie podtrzymać i tak już bardzo niskie poczucie wartości. Zwrócę uwagę na "często", nie "zawsze". Zdarza się również, że osobniki tego pokroju mogą i będą próbować podcinać nam skrzydła. Szczególnie kiedy zauważą, że zaczynasz raczkować i odrywasz się od ziemi, a im nie bardzo to wychodzi
Źródło: Uhtred z demotywatorów
archiwum

To nie jest obstawianie konia w wyścigu

To nie jest obstawianie konia w wyścigu – Nikt Wam nic nie zrobi jak Wasz kandydat przegra. Potraktujcie to jako możliwość. Znacie sytuacje, kiedy krzyczycie: Czy mogę w końcu coś powiedzieć?! Możecie teraz. Możecie wyrazić opinię, możecie się z kimś zgodzić. Nie musi to być marionetkowy Duda czy bezprogramowy Rafał. Są inni. Wiecie, że Jakubik to właściciel browaru Ciechan? Że Witkowski jest milionerem i inżynierem? Biedroń to dobrze oceniany były prezydent Słupska, a Piotrkowski to wykładowca. Tanajno to ceniony fachowiec w marketing internetowym.  Ci ludzie nie spadli z drzewa, nazbierali minimum 100 tys podpisów. Warto poświęcić chwilę, poznać program, człowieka, może oddać głos. Jest alternatywa.
Źródło: grafika google

Wspaniała, bohaterska postawa mężczyzny pośród powszechnej znieczulicy:

 –  Kacper Mikołajczyk25 czerwca o 00:17 · Na wstępie chciałbym tylko powiedzieć, że ten post nie ma na celu pochwalenia się czymkolwiek, czy szczycenia się czymś, a zwrócenie uwagi na ważny problem. Jeżeli ja publikuję gdziekolwiek swoje wypociny to wiedz, że coś się dzieje.Jakieś dwa tygodnie temu wracałem autobusem do domu z centrum, dzień jak codzień. Tym razem jednak było inaczej. Przystanek Kino Femnia. Z autobusu zobaczyłem, że na przystanku jakiś mężczyzna bije innego, leżącego chłopaka. Oczekujący na przystanku odsunęli się, albo obserwowali zdarzenie z bezpiecznej odległości. Na ile bezpiecznej? Na tyle, że nikt nie zaregował: nikt nawet nie krzyknął, nikt nie próbował nikogo rozdzielać. Wszyscy biernie stali. Widziałem już w życiu parę pobić, jednak takich emocji, nienawiści, takiej siły jeszcze nigdy. Kierowca autobusu jedyne co zrobił to zwolnił, chyba tylko po to, żeby się przyjrzeć. "Heroicznie" kazałem mu się zatrzymać i otworzyć mi drzwi. Wysiadłem. W końcu jakiś jeden jedyny chłopak wyłonił się z tłumu i zdecydował się zatrzymać w kolejnych czynach bijącego, przy czym sam od niego oberwał. Ten bijący uciekł. Jestem po paru latach nauki pierwszej pomocy, paru konkursach, wielu szkoleniach i pokazach. Zawsze zdawałem sobie sprawę z potrzeby znajomości szybkiego reagowania przed przyjazdem pogotowia, ale jeszcze nigdy nie miałem szansy pomóc komuś w praktyce. Jakaś inna dziewczyna zaczęła dzwonić na pogotowie, a ja poczułem potrzebę pomocy. Chciałem zorganizować apteczkę - i tu właśnie zaczynają się schody. Pierwsza myśl - w autobusie apteczka pewnie jest. Zdążyłem podbiec jeszcze do tego samego autobusu, z którego wysiadłem. Myślę sobie - autobus, czyli apteczka musi być. Nie, kierowca mówi, że apteczki nie ma. Jakim cudem w autobusie komunikacji miejskiej nie ma apteczki? Otóż tak, prawo tego nie wymaga. Wymaga tego jedynie ZTM, jednak wymaga tego od ajentów prywatnych - MZA apteczek nie ma. Tak, w XXI wieku, przy tylu drogowych sytuacjach i wypadkach w niektórych środkach transportu publicznego nie ma apteczki! Dałem spokój. Biegnę do McDonalda, jedyny bliski otwarty punkt. Tam za ladą sami obcokrajowcy. Najpierw mówię do nich po polsku, że potrzeba szybko apteczki. Później próbuję mówić po angielsku. Też nikt do pomocy chętny nie był. W ciągu paru sekund przyszedł manager - wyszedł za mną, ale apteczki nie dał i tak samo szybko do lokalu wrócił. Czy tak ciężko jest pożyczyć na pół godziny apteczkę, gdy wokół człowieka jest cała kałuża krwi, a on leży na ławce półprzytomny? Starałem się poradzić sobie bez apteczki. Krew z głowy tamowaliśmy chusteczkami. Po paru minutach zauważyłem przejeżdżającą Straż Miejską. Zamachałem, zatrzymali się na przystanku. Szybko mówię im, że potrzeba pomocy - na szczęście oni mieli i dali mi apteczkę. Ale w tamtym momencie ważniejsze było dla nich to, że stoją na jezdni, a zaraz na przystanek podjedzie autobus - tak! Zrobiłem to co należy, chusteczki zamieniliśmy na gazy, mogłem też zatamować pobitemu krwotok z nosa. Straż Miejska podeszła. Nie usłyszałem pytania, czy wiem jak mam pomóc, czy wiem co mam po kolei robić, tylko zapytali się, gdzie uciekł sprawca całej sytuacji. Pobiegli gdzieś za nim, w nieznanym przeze mnie kierunku - po prostu zniknęli, a ja zostałem. No i przyjechała Policja. Sprawcę złapali, a Straży Miejskiej dalej nie było (xd). No i teraz bardzo zaszczytne parę zdań dotyczących pracy samej policji. Zareagowali dość szybko, wysiedli z radiowozu i myślałem, że ja mogę kawałek się odsunąć i grzecznie poczekać. Facet cały czas krwawi, głowa pochylona do dołu i uciśnięte skrzydełka nosa - czyli tak, jak należy. Policjant kazał pobitemu jednak przyłożyć do nosa chusteczkę i odchylić głowę do tyłu - czyli spodować potencjalne zachłyśnięcie czy nawet wymioty. Jestem ogromnie zniesmaczony, a raczej negatywnie zaskoczony, postawą policjantów i tym, że usilnie łamali zasady pierwszej pomocy m.in. każąc nie trzymać gaz przy krawiących ranach na głowie. W pierwszej kolejności spisali Panią, która dzwoniła na pogotowie, co jest całkiem zrozumiałe. Ja czekałem kolejne minuty. W pobliżu była już karetka, było ją słychać. No i w końcu pytam policjanta, czy jestem jeszcze potrzebny i czy będą spisane moje dane. Policjant - podobnie jak ja - był wyraźnie zmęczony, więc nawet chyba nie chciało mu się mnie prosić o dane i stwierdził, że nie jestem już potrzebny i mogę jechać. Ja chciałem inaczej, ale już nawet nie miałem siły na podważanie zdania policjanta.Czemu miał służyć ten post? Nie chciałem się niczym chwalić. Banalnie mówiąc: postąpiłem tak, jak powinien postąpić każdy inny - udzieliłem niezbędną pomoc i nie przeszedłem obojętnie tak jak inni. Ale rzecz w czym innym. Rzecz w tym, że na facebooku udostępniamy posty o korytarzach życia, udostępniamy zbiórki na medycynę, udostępniamy filmiki z różnych niebezpiecznych sytuacji. Ale tak naprawdę do tej pory panuje ta niewidoczna (nie lubię tego słowa) "znieczulica". Dalej nie jesteśmy chętni do pomocy. Policjanci, strażnicy miejscy, którzy są zatrudnieni za nasze pieniądze i szkoleni w specjalnych jednostkach, na specjalnych szkoleniach, nie są w stanie poprawnie pomóc człowiekowi i udzielić mu pierwszej pomocy. Pracownicy punktów, które mogą pomóc, bo jak każdy zakład pracy mają apteczki, nie chcą tego zrobić i zwyczajnie ignorują niemal błagalne i opresyjne prośby.Podsumowując: pierwsza pomoc jest faktycznie przydatna. Warto było przez tyle lat tłuc parę zasad, których czasami miałem dość. Ale pierwszej pomocy nie wykonamy bez zwyczajnej bezinteresowności i czynności.Przestańmy być bierni i pomyślmy, że nam też mogło się coś takiego przydarzyć, a nikt by nie zareagował.
archiwum

Dajmy sobie szanse !!!

Dajmy sobie szanse !!! – Witam wszystkich zwracam się do nas Polaków z prośba dajmy sobie szanse na Ludzkiego Prezydenta głosujmy na Szymona Hołownie. Dlaczego nie inni kandydaci to proste, moim zdaniem jedyny bezpartyjny kandydat, jedyny który ma przygotowany program wyborczy od A do Z. Nie POZWÓLMY by PIS w POLSCE miał władze absolutną. Czemu od X lat mamy wybierać mniejsze zło,  albo PO albo PIS jakiś dzień świstaka. Dajmy szanse komuś kto jest zdeterminowany i walczy o lepszą Polskę dla nas dla zwykłych obywateli. W nas siła w młodych ludziach którzy nie są tak zaślepieni i zawistni jak większość starszych osób. Dziękuje za przeczytanie, życzę powodzenia w życiu i Pozdrawiam.
archiwum

Pewna kobieta pracując w hospicjum zaczęła wypytywać obecnych tam umierających ludzi czego najbardziej żałują. Warto z tego wyciągnąć wnioski, póki mamy czas

Pewna kobieta pracując w hospicjum zaczęła wypytywać obecnych tam umierających ludzi czego najbardziej żałują. Warto z tego wyciągnąć wnioski, póki mamy czas – 1. Szkoda, że nie miałem odwagi żyć tak jak naprawdę chciałem, a nie tak jak inni tego ode mnie chcieli."To jest rzecz najczęściej żałowana. Gdy ludzie zdają sobie sprawę, że ich życie dobiega końca patrzą wstecz i widzą wyraźnie jak wiele z ich marzeń nigdy się nie spełniło. Większość ludzi nie wypełniła nawet połowy swoich marzeń i umarli z przekonaniem, że było tak przez wybory których dokonali. Zdrowie daje nam wolność, której nie doceniamy dopóki jej nie stracimy."2. Żałuje, że tyle pracowałem"Każdy mężczyzna którym się opiekowałam tego żałował. Ominęło ich dorastanie swoich dzieci czy czas spędzony z partnerką. Kobiety czasem też wyrażały żal, że za dużo pracowały, ale ponieważ większość była ze starszego pokolenia to zwykle zamiast pracować opiekowały się domem. Wszyscy mężczyźni, którymi się opiekowałam żałowali, że spędzili tyle czasu na pracy"3. Szkoda, że nie miałem odwagi wyrazić prawdziwych uczuć"Wiele osób chowa prawdziwe uczucia z obawy by nie wywołać konfliktu z innymi. W wyniku tego zgadzają się na średnie życie i nigdy nie osiągają tego co mogliby osiągnąć. Wiele z tych osób rozchorowało się między innymi przez gorycz, którą nosili w sobie. "4. Mogłem więcej czasu poświęcić na utrzymanie kontaktu z przyjaciółmi"Często ludzie nie dostrzegają korzyści jakie dają im starzy przyjaciele, aż do ostatnich chwil życia. Często nie jest nawet możliwe odnalezienie takich przyjaciół. Wiele osób dało się tak porwać wirowi życia, że utracili w międzyczasie swoich przyjaciół. Widziałam wiele żalu o niepoświęcanie przyjaciołom wystarczającej ilości czasu. Każda osoba tęskni za przyjaciółmi gdy odchodzi"5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwszym"To jest zaskakujące częste zdanie. Wiele osób dopiero na końcu życia zdało sobie sprawę, że bycie szczęśliwym to wybór. Tak bardzo trzymali się schematów i nawyków. Tak zwany "komfort" znajomych rzeczy zwyciężył nad emocjami, a także nad ich życiem. Obawa przed zmianą zmusiła ich, by udawali przed innymi, a także przed samymi sobą, że są szczęśliwi, podczas gdy gdzieś głęboko w środku tęsknili do tego by w ich życiu znów pojawiło się beztroskie śmianie się"

Zobacz jak narkotyki zmieniły ich życie. Niektórzy zrujnowali się w rok, inni w 10 lat (14 obrazków)

archiwum

Pamiętaj

Pamiętaj – Jeśli cierpisz to wyłącznie tak, jak sobie tego życzą inni.

Przez najbliższe 2 tygodnie Polska odpocznie od Kai Godek. Aktywistka pro life trafiła do przymusowej kwarantanny

Przez najbliższe 2 tygodnie Polska odpocznie od Kai Godek. Aktywistka pro life trafiła do przymusowej kwarantanny – Kaja Godek odwiedziła szpital, przed którym wielokrotnie protestowała oraz, w porozumieniu z Fundacją pro prawo do życia, ustawiła płodobusa."W środę zgłosilam się do Szpitala Praskiego, gdzie zostałam rozpoznana i od tej pory traktowana gorzej niż inni pacjenci. Gdy zapytałam wprost ordynator SOR, czemu tak na mnie reaguje i czy sama robi te aborcję, które są w tym szpitalu, wezwała policję. Policja zorientowałam sie, co się dzieje, nie wystawila zadnego mandatu i jeszcze przyniosła mi nazwisko tej lekarz, którego ona sama nie chciała mi podać.Teraz ściga mnie sanepid, bo lekarz wpisała, że miałam kontakt z pacjentem zakażonym covid19, choć nie miałam kontaktu z żadnym innym pacjentem. [...]"Może w trakcie kwarantanny będzie miała czas zastanowić się nad swoim życiem.

Lekcja dla nas wszystkich

Lekcja dla nas wszystkich – "Przyjechałem pod adres do klienta, i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie. Był późny wieczór, pomyślałem że klient się rozmyślił i wrócę do "bazy"... ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem. "Minutkę!", odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze...Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska , na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych.U Jej boku była mała nylonowa walizka. Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat. Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału.Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem."Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?", zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie.Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika.Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. "To nic", powiedziałem, "Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki chciałbym aby traktowano moją mamę.""Och, jesteś takim dobrym chłopcem" , odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała: "Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta?"To nie jest najkrótsza droga", odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty."Och, nie mam nic przeciwko temu", powiedziała. "Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum."Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. "Nie mam już nikogo z rodziny", mówiła łagodnym głosem. "Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele..."Wyłączyłem licznik... "Którędy chce Pani jechać?"Przez kilka godzin jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy.Jechaliśmy przez okolicę, w której żyli z mężem jako nowożeńcy. Poprosiła abym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna.Czasami prosiła,by zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu, i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa.Gdy pierwsze promienie Słońca przełamały horyzont, powiedziała nagle "Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę". Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres. Był to był niski budynek z podjazdem, tak typowy dla domów opieki.Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi i troskliwi.Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi. Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim."Ile jestem panu winna?" Spytała, sięgając do torebki."Nic", odpowiedziałem."Trzeba zarabiać na życie", zaoponowała."Są inni pasażerowie," odparłem.I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno."Dałeś staruszce małą chwilę radości", powiedziała. "Dziękuję".Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka. Za mną zamknęły się drzwi - był to dźwięk zamykanego Życia.Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.Jeździłem bez celu, zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca, lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę? Co gdybym nie podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał?Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia.Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną. Nie przegapmy ich.."
archiwum

Afroamerykanie chcieli aby całować im buty w ramach przeprosin za... za to, że inni są biali

Afroamerykanie chcieli aby całować im buty w ramach przeprosin za... za to, że inni są biali – Zobaczcie sami, brak słów...
archiwum

W pułapce logiki

 – - Zrobiłem jak prezes kazał. Jak dziennikarze pytali dlaczego górnicy dostaną 100% postojowego a inni nie, powiedziałem, że kopalnie zamykamy z powodów epidemicznych a wszystkie pozostałe działalności zamykaliśmy z powodów ekonomicznych. To teraz dziennikarze pytają mnie czy mamy największą od lat klęskę epidemiczną czy największą katastrofę ekonomiczną. I co mam im teraz odpowiedzieć?- To co zawsze ci najlepiej wychodzi. Udaj głupa albo jak chcesz być bardziej błyskotliwy to udaj że masz problemy ze słuchem jak Jadwiga.
archiwum

Andrzej Duda - "chciałbym" by wygrał wybory ... ... ale przy frekwencji 5 do 7%. Wtedy wiedziałbym że na niego głosowały różne układy tajne służby naturalizowani "Polacy" oraz inni podobni kolesie.

... ale przy frekwencji 5 do 7%. Wtedy wiedziałbym że na niego głosowały różne układy tajne służby naturalizowani "Polacy" oraz inni podobni kolesie. –

Pewnie część z Was spragniona jest motorosportowych emocji, a inni lubią koty, więc proponuję popatrzeć na rajdujące sierściuchy

Pewnie część z Was spragniona jest motorosportowych emocji, a inni lubią koty, więc proponuję popatrzeć na rajdujące sierściuchy –
0:36
archiwum

Podczas gdy inni artyści i celebryci narzekali że nie mogą zarabiać Kazik wraz z gitarzystą Kultu w niecałe 2 miesiące napisali, nagrali i wydali płytę, chyba najlepsza definicja szacunku do fanów w historii Polski

Podczas gdy inni artyści i celebryci narzekali że nie mogą zarabiać Kazik wraz z gitarzystą Kultu w niecałe 2 miesiące napisali, nagrali i wydali płytę, chyba najlepsza definicja szacunku do fanów w historii Polski –

"Jest taki rodzaj samotności, wynikający z poczucia niezrozumienia, gdy się wie rzeczy, o których inni nie wiedzą, i nie bardzo jest to komu przekazać, bo w gruncie rzeczy nie bardzo to innych interesuje"

"Jest taki rodzaj samotności, wynikający z poczucia niezrozumienia, gdy się wie rzeczy, o których inni nie wiedzą, i nie bardzo jest to komu przekazać, bo w gruncie rzeczy nie bardzo to innych interesuje" – - Ryszard Kapuściński
archiwum

Bo rozumiesz to jest tak, że jak policjant zabije Murzyna, to wszyscy inni Murzyni muszą robić zamieszki i plądrować sklepy.

Bo rozumiesz to jest tak, że jak policjant zabije Murzyna, to wszyscy inni Murzyni muszą robić zamieszki i plądrować sklepy. – To jest właśnie tradycja, jeszcze od początku zniesienia niewolnictwa.

Dziś przyszedłem do biura wcześniej i we wszystkich klawiaturach pozamieniałem klawisze N i M Ktoś mógłby powiedzieć, że jestem szatanem, ale inni powiedzą, że jestem szatamen

Ktoś mógłby powiedzieć, że jestem szatanem, ale inni powiedzą, że jestem szatamen –