Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 23 takie demotywatory

Nigdy nie zrozumiem kotów...

Nigdy nie zrozumiem kotów... –
0:19

Kiedy rąbniesz się w obliczeniach

Kiedy rąbniesz się w obliczeniach –
0:30

Takie czasy, że żeby zaimponować kobiecie trzeba być naprawdę pomysłowym

Takie czasy, że żeby zaimponować kobiecie trzeba być naprawdę pomysłowym –
0:07
archiwum

co jeszcze głupszego wymyślą?

co jeszcze głupszego wymyślą? – prowadzący nie dość że musi skupiać się na prowadzeniu pojazdu, to jeszcze udziela wywiadu i obsługuje komórkę Wszystko na ulicach Warszawy. Może jeszcze zacznie fikołki robić?

To było chyba jakieś ziarno maczane w red bullu

To było chyba jakieś ziarnomaczane w red bullu –
0:12

Po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. Robert Lewandowski i anonimowi pomagacze

Po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. Robert Lewandowski i anonimowi pomagacze – Cyprian urodził się lipcu 2013 roku, gdy miał dwa tygodnie stwierdzono u niego wadę rozwojową - przerośnięcie prawej półkuli mózgu. Gdy Cyprian miał 18 miesięcy, leki przestały już pomagać, nawet w zwiększonych dawkach. W klinice koło Monachium, Niemcy zdecydowali się wykonać operację na mózgu. Diagnostyka i operacja w klinice kosztowały około 300 tys. złotych. Z pomocą finansową przyszła fundacja "Sie Pomaga", "Zdążyć z pomocą" i setki ludzi: w kraju i lokalnie - w Helu. W serwisie SiePomaga.pl uruchomiono zbiórkę pieniędzy. Któregoś dnia jeden pomagacz chciał anonimowo uzupełnić brakującą kwotę i wpłacił 100 tysięcy złotych. Chciałby tylko odwiedzić Cypriana po operacji. Już po wszystkim okazało się, że tym anonimowym pomagaczem jest Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski odwiedził Cypriana w niemieckiej klinice, rozmawiał z rodzicami, podarował dziecku koszulkę Bayernu Monachium, piłkę z podpisem i inne gadżety. Piłkarz nie powiedział rodzinie, jak ich namierzył. Kapitan kadry mówił niedawno, że stara się pomagać, jak tylko może.Cyprian już się nie przewraca, za to skacze na trampolinie, robi fikołki, gra w piłkę. Zaczął rysować. Na początku ubiegłego tygodnia lekarze odstawili mu leki

Łooo ku*wa mać!

 –

Dzisiaj mija 20 lat od największego horroru w historii ligi polskiej, czyli Legia - Widzew 2:3. "Byłem w niebie, a skończyłem w piekle"

Dzisiaj mija 20 lat od największego horroru w historii ligi polskiej, czyli Legia - Widzew 2:3. "Byłem w niebie, a skończyłem w piekle" – Starcie Legii Warszawa z Widzewem Łódź po raz drugi z rzędu decydowało o mistrzostwie kraju. Obie drużyny, naszpikowane reprezentantami Polski, na dwie kolejki przed końcem sezonu dzielił tylko punkt różnicy."Legia pragnie tytułu i rewanżu za ubiegły rok" - grzmiały warszawskie gazety. Aby zdobyć mistrzostwo Polski, warszawiacy musieli wygrać. Łodzianom wystarczał remis. - Jeśli wygramy, Widzew prawdopodobnie się rozpadnie. A my przez parę sezonów będziemy mieli patent na mistrzostwo Polski - twierdził Jacek Zieliński.Do 87. minuty po golach Cezarego Kucharskiego i Sylwestra Czereszewskiego Legia prowadziła 2:0. Na stadionie przy ul. Łazienkowskiej kibice zaczęli świętować mistrzostwo. Za kilka chwil miała się rozpocząć wielka feta z hucznym finałem na Starym Mieście. Ale zamiast radości były łzy smutku, niedowierzanie, a w sektorze gości zapanowało totalne szaleństwo.W pięć minut widzewiacy strzelili trzy gole i obronili tytuł. Najpierw sygnał do kolejnych ataków dał gol Sławomira Majaka, zaraz potem wyrównał po uderzeniu głową Dariusz Gęsior, a w samej końcówce rywali dobił Andrzej Michalczuk. Takiego meczu w polskiej ekstraklasie jeszcze nie było i nigdy już nie będzie. Przełomowym momentem meczu była kontuzja głównego sędziego Andrzeja Czyżniewskiego pod koniec meczu. Arbitra na kilka minut złapały bolesne skurcze. Nie był w stanie prowadzić meczu. Szybko podbiegli do niego lekarze obu drużyn i postawili na nogi. Legioniści prowadzili 2:0, przybijali między sobą piątki, podbiegali do kibiców i zaczynali powoli świętować. Wydawało się, że nic złego w tym meczu im się nie przytrafi. - To był ten moment, w którym najbardziej zwątpiłem, że uda nam się cokolwiek jeszcze zrobić i odwrócić wynik - mówi Szczęsny.  Po końcowym gwizdku piłkarze Widzewa uklękli na murawie. Maciej Szczęsny, były piłkarz Legii, a wtedy Widzewa, robił fikołki. Kilkuset kibiców Widzewa rozpoczęło fiestę. - Mistrzem Polski jest Widzew, Widzew najlepszy jest. Widzew to jest potęga, Widzew nasz RTS - rozległo się na stadionie w Warszawie."Gazeta Wyborcza" tak opisywała radość ze zwycięstwa w Łodzi:"W klubie "Siódemki" na ul. Piotrkowskiej spotkanie transmitowane w Canal+ oglądało ponad 500 kibiców. Po bramce Majaka wszyscy oglądali już mecz na stojąco. Trzeciego gola widziało niewielu, bo ludzie skakali i rzucali się sobie w ramiona. Kilku mężczyzn z radości rozebrało się do majtek. Czerwono-biały pochód kibiców na głównej ulicy miasta łodzianie pozdrawiali z okien i balkonów. Do rana rozbrzmiewały okrzyki kibiców, w pubach i ogródkach. Samochodami ustrojonymi w barwy Widzewa podróżowało po Łodzi kilkaset osób. Kilkunastu mężczyzn na olbrzymich harleyach przywiązało do motocykli flagi łódzkiego klubu."Cezary Kucharski, który pod koniec spotkania opuścił boisko, opowiadał: - Schodziłem z przekonaniem, że jestem w niebie, a po meczu znalazłem się w piekle.Jak wspomina ten mecz po 20 latach? - W Łodzi panowała euforia, a w naszej szatni grobowa cisza. Nie mogliśmy uwierzyć w to, co się stało - opowiada Kucharski, obecnie agent piłkarski m.in. Roberta Lewandowskiego. - Mistrzostwo mieliśmy na wyciągnięcie ręki i daliśmy je sobie wydrzeć. Szkoda, bo trzeba pamiętać, że przed sezonem mało kto w nas wierzył. Z poprzedniej drużyny odeszło dziewięciu podstawowych piłkarzy, w tym dwóch do naszego największego rywala, czyli Widzewa: Radosław Michalski i Szczęsny. Niektórzy nawet wieszczyli degradację i koniec Legii, a my do końca walczyliśmy o mistrzostwo.I dodaje: - Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że od tamtego meczu minęło już 20 lat. Może dlatego, że wcale nie chcę o nim pamiętać...
archiwum

Nie ważne co robisz

Nie ważne co robisz – Rób to z pasją

Ta wiedza Wam się przyda, żebyście się niepotrzebnie nie denerwowali, gdy ktoś Wam biega po dachu:

 –  Ninja:1. Nosi kominiarkę i maprzy sobie białą broń.2. Porusza się po dachuwykonując akrobacje,jak np. fikołki i salta.3. Wyposażony jest wnarzędzia, które niosąśmierć.Kominiarz:1. Nie nosi ninjarki i maprzy sobie czarny wycior.2. Porusza się po dachuostrożnie, bez brawury,z właściwą sobie gracją3. Często ma na sprzedażkalendarz, któryprzynosi szczęście.

Wierszyk

Wierszyk –
archiwum

Umiem nie tylko jeździć traktorem

+18
Ten demotywator może zawierać treści nieodpowienie dla niepełnoletnich.
Zobacz
Umiem nie tylko jeździć traktorem – ale i robić ciekawe fikołki

They see me rollin' They hatin'

They see me rollin'They hatin' –

Fikołki nie są takie trudne jakby się mogło wydawać

Fikołki nie są takie trudne jakby się mogło wydawać –  Fikołki nie są takie trudne jakby się mogło wydawać –
archiwum

Fikołki

Fikołki – teraz wiesz o jakich fikołkach rozmawiali twoi rodzice gdy byłeś mały
archiwum

Ciekawe co ma z wf-u...

Ciekawe co ma z wf-u... – 14-latek robi 75 przewrotów w przód w minutę!
archiwum

Marek Mostowiak

Marek Mostowiak – Marek jeździ na kur.. a Hanka naku..ia fikołki w grobie
archiwum – powód

Na górze róże, na dole fiołki,

Na górze róże, na dole fiołki, – Tańcz na rurze i rób fikołki!

Nie powtarzaj schematów

Nie powtarzaj schematów –  Nie powtarzaj schematów –
archiwum

Pamiętasz

Pamiętasz – Te wszystkie fikołki na trzepaku?