Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1341 takich demotywatorów

Ciekawski lisek arktyczny

Ciekawski lisek arktyczny –
0:24
poczekalnia

Żeby zmienić brzydkie kaczątko w pięknego łabędzia, wystarczy zaufać dobremu ortodoncie. Efekty powalają (19 obrazków)

Źródło: brightside.me
archiwum

Aparat Golgiego

Aparat Golgiego – to nawet nie jest on

Ostatnie zdjęcia wykonane przez Roberta Landsburga w momencie erupcji Mount St. Helens, czyli stratowulkanu w Górach Kaskadowych

Ostatnie zdjęcia wykonane przez Roberta Landsburga w momencie erupcji Mount St. Helens, czyli stratowulkanu w Górach Kaskadowych – Fotograf zdał sobie sprawę, że i tak umrze, więc szybko wykonał te fotografie. Zanim został pochłonięty przez piroklastyczną chmurę przewinął film z powrotem do pudełka, włożył aparat do plecaka, a następnie położył się na nim, próbując chronić jego zawartość

Są rzeczy, których nie da się naprawić

Są rzeczy, których nie da się naprawić –
Źródło: reddit.com

Zrób mi taką fotkę, żeby ta wywłoka z drzewa obok spaliła się z zazdrości

Zrób mi taką fotkę, żeby ta wywłoka z drzewa obok spaliła się z zazdrości –
archiwum

Papua-Nowa Gwinea, rok 1976. Francuska ekspedycja rusza na spotkanie z nietkniętym cywilizacją plemieniem Toulambi- pokazują im różne rzeczy; lustro, zapałki, plastikowe naczynia, aparat fotograficzny W ramach wdzięczności, chcąc pochwalić się swoim wynalazkiem pokazali bongo. Większą potrzebą od wynalezienia łyżki było je*ane BONGO

W ramach wdzięczności, chcąc pochwalić się swoim wynalazkiem pokazali bongo. Większą potrzebą od wynalezienia łyżki było je*aneBONGO –

Pokaż, dobrze wyszłam? Jak nie, to usuń natychmiast i strzel kolejną focię

Pokaż, dobrze wyszłam? Jak nie, to usuń natychmiast i strzel kolejną focię –
0:19
archiwum

Zdjęcie z aparatu fotograficznego znalezionego obok wraku Titanica

Zdjęcie z aparatu fotograficznego znalezionego obok wraku Titanica –

Na WOŚP zawsze możemy liczyć, w przeciwieństwie do naszego rządu: Brawo Jurek!

Brawo Jurek! –  Jurek Owsiak...3 godz. · 6Łóżka gotowePierwszych 50 nowoczesnych łóżek do intensywnej terapii dosłownie zakilkadziesiąt godzin ruszy do szpitali jednoimiennych. Za moment kolejnapartia 100 łóżek, które właśnie są w Polsce, składane i oklejaneserduszkami WOŚP, także pomknie do wytypowanych przez Fundację iMinisterstwo Zdrowia szpitali.Fundacja zamówiła dzisiaj 37 respiratorów. Uwierzcie, kupić dzisiajrespirator to rzecz granicząca z cudem! Nie jesteśmy agendą rządową,jesteśmy tylko Fundacją, organizacją pozarządową. Przez wiele lat naszejdziałalności respirator i aparat do wspomagania oddychania to jedna z tychkategorii urządzeń, które najczęściej kupowaliśmy. Dzisiaj światowyproducent znalazł dla nas tych 37 respiratorów. Urządzenia będą pod koniecmaja, na początku czerwca. Wiemy, że trzeba czekać, ale zamówiliśmy, bonieprzerwanie także napływają do nas błagalne prośby ze szpitali o tewłaśnie urządzenia.Jest też kolejna dobra wiadomość. Firma Philips podarowała nam 25ultrasonografów z opcją badania klatki piersiowej. Super!!!Dzisiaj skupiamy się mocno nad organizacją logistyki przywozu naszegopierwszego zamówienia na 50 000 pakietów indywidualnej ochronybiologicznej oraz 50 000 masek ochronnych. Ale także finalizujemy osobnykontrakt na maseczki chirurgiczne - 500 000 sztuk! Każda godzina jestdynamiczna. Jutro także pracujemy!Zobaczcie, jak pięknie wyglądają łóżka i oby każdy pacjent, który będzie znich korzystał, wrócił szczęśliwie do domu!W momencie kiedy piszę te słowa, o godzinie 10:00, na naszym funduszuinterwencyjnym (https://www.wosp.org.pl/pomagamy/fundusz-interwencyjnyO jest 6.367.790,00 złotych, w tym Wasze wpłaty przez internet –744.470,00 złotych. Dziękujemy!STIEGELMEYERSTIEGELMEYER2020DARFUNDACI2020SDAR FUNDA

Jak czytam tego typu posty to szlag mnie trafia, w jakim ja ku*wa kraju żyję...

 –  Dariusz Misiuna28 marca o 21:28 · DŁUGI TYDZIEŃ W PIEKLE CZYLI W POLSCEPiątek: Rano przywożę matkę z warszawskiego szpitala-widmo na ul. Banacha, gdzie miała „prosty zabieg” bronchoskopii w związku z komplikacjami choroby nowotworowej. W szpitalu wybuchła epidemia, lekarze jednak nie używali maseczek. Dowiaduję się za to, że pomimo jej zerowej odporności kazano jej długo czekać w Izbie Przyjęć oraz przechodzić przez salę z brudną pościelą. Po powrocie do domu dostaje wysokiej gorączki. Myślimy, że to może być reakcja organizmu po zabiegu, choć wzbudza to w nas niepokój.Sobota: Matka rano ma 40 stopni. Dochodzi uporczywy kaszel. Próbuję dodzwonić się do przychodni, nikt nie odbiera. Pojawia się we mnie myśl, że należałoby sprawdzić, czy nie zarażono jej koronawirusem. Wydzwaniam też do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej, również bez skutku. Telefoniczny konsultant Narodowego Funduszu Zdrowia twierdzi, że należy uderzać do WSE lub do szpitala zakaźnego. Dzwonię więc na Wolską, nikt nie odbiera. Próbujemy zbić temperaturę paracetamolem. Obniża się o kilka stopni by po kilku godzinach rosnąć do 40. Kaszel się nasila.Niedziela: Matka rano ma 40,5 stopni. Dzwonimy na pogotowie. Dowiadujemy się byśmy „nie blokowali linii”, ponieważ „jak ktoś ma białaczkę i chłoniaka, to nie jest powód dla wzywania pogotowia, zajmujemy się tylko koronawirusem”. Przychodnia milczy. Instytut Hematologii, w którym przechodziła chemioterapię, również milczy. Lekarz kontaktowy z Banacha jako jedyny odbiera telefon. Mówi, że bardzo mu przykro, ale system jest niewydolny i dopóki u matki nie wykluczą koronawirusa, nie przyjmą jej do Instytutu Hematologii. Sugeruje jak najszybsze wezwanie karetki do zakaźnego, ponieważ przejazd samochodem wiąże się z dłuższą ścieżką oczekiwania, której może nie przeżyć. Ponieważ na Wolskiej ani Wołoskiej nikt nie odbiera, piszę mail do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej. Matka kaszle i ledwie łapie oddech.Poniedziałek: Matka niknie w oczach. Raz jeszcze dzwonię na pogotowie i mówię o dusznościach. Bardzo niechętnie, ale przyjmują zlecenie. Przyjeżdża wóz pancerny. Ratownicy ubrani w potrójne mundury najpierw rozmawiają ze mną przez megafon, potem opieprzają za to, że mój 95-letni ojciec i zatrudniona opiekunka nie noszą maseczek, w końcu zaś po bardzo niemiłej rozmowie zabierają matkę do szpitala na Szaserów, gdzie robią jej test na koronawirusa. Po półtoragodzinnym oczekiwaniu na powrotny transport medyczny, wraca do domu. Temperatura rośnie do 41 stopni, a mnie gotuje się krew i pęka serce.Wtorek: Czekamy na wyniki testu, które obiecano nam przedstawić w ciągu jednego lub dwóch dni. W międzyczasie dodzwaniam się do lekarza rodzinnego i proszę o jakąkolwiek pomoc, ponieważ matka tak koszmarnie się czuje, że może nie doczekać wyników badań. Słyszę, że nie może narażać swojego zdrowia oraz innych pacjentów, a poza tym to, wbrew temu co mówią w telewizji, nie jest zobowiązana do całodobowego dyżuru pod telefonem, tylko pracuje do 14. W radiu słyszę głos kogoś z rządu o wielkich sukcesach w walce z epidemią oraz o tym, że warto być cierpliwym, ponieważ „cierpliwość to dobro”. Jestem zły, jestem wściekły, jestem wkurwiony. Patrzę na zegar, jak klik, klik, minuta po minucie ucieka życie, nie dzwoni nikt z wynikami testu. Nie mam już serca rozmawiać ze „służbą” zdrowia. Telefon chwyta Samuela. Dzwoni od instytucji do instytucji, od lekarza do lekarza. Słyszymy dziesiątki pustych słów o procedurach, niemocy, wyższej konieczności. Zapisujemy kolejne numery telefoniczne. Nie sposób dociec, gdzie można otrzymać wyniki testu.Środa: Nad ranem dzwoni pani z WSE. Trzy dni od zgłoszenia. Prosi o nasze dane i mówi, że zostaniemy objęci kwarantanną. Pytam, czy mogą nam dostarczyć jakąś pomoc? Słyszę, że oni nie są od tego. Dziękuję pięknie za rozmowę. Kolejne telefony. Kolejne puste słowa. Zbywanie, ignorowanie, zabawa w gorący kartofel. Opiekunka rodziców ucieka na Ukrainę. Matka już niemal kona.Czwartek: Ostatecznie udaje się nam dodzwonić na Oddział Dermatologii szpitala na Szaserów przerobiony na punkt badań zakaźnych. Słyszymy, że matka nie ma wirusa. Możemy więc działać dalej. Tylko że nikt nie odbiera telefonów. A matka niknie. W końcu dodzwaniamy się do Instytutu Hematologii. Jeśli otrzymamy potwierdzenie na piśmie, że matka nie ma wirusa, przyjmą ją do siebie… w poniedziałek. Czy was do reszty porąbało, przecież moja matka może nie dożyć poniedziałku? Nasze argumenty zostają wysłuchane. Po dość trudnej rozmowie ze szpitalem na Szaserów i tekstach o procedurach, wyższej konieczności i niemocy, okazuje się, że jednak można wydrukować dany dokument i ktoś może go podpisać. W szpitalu nie ma skanera, więc jedziemy i odbieramy go sami.Piątek: Matka na w pół przytomna trafia do Instytutu Hematologii. Muszę zawieźć ją sam, gdyż karetka mogłaby ją zawieźć tylko do najbliższego szpitala. W drodze, co kilka minut, spoglądam na nią, czy jeszcze oddycha. Przetaczają jej krew. Podłączają pod aparat tlenowy. Trzymają na pustym oddziale. Robią kolejny test na obecność wirusa.

Fantastyczny wynalazek Polaków

Fantastyczny wynalazek Polaków – Ventil to urządzenie opracowane przez naukowców z Instytutu Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN. Dzięki niemu możliwa będzie niezależna wentylacja dwóch pacjentów jednocześnie. Pierwsze sto sztuk urządzenia ma powstać w ciągu najbliższych trzech tygodni.Naukowcy tłumaczą, że aparat Ventil to urządzenie współpracujące z respiratorem i mające możliwość dwóch zastosowań. W pierwszym przypadku może on wentylować niezależnie oba płuca pacjenta będącego w stanie ostrej niewydolności oddechowej. W drugim, w razie niedoboru respiratorów, może wentylować dwóch pacjentów jednocześnie, podłączonych do jednego respiratora

Staś z wadą słuchu po raz pierwszy założył aparat

Staś z wadą słuchu po raz pierwszy założył aparat – Reakcja jest wzruszająca

Trzymaj się dzielnie, ja lecę po aparat

Trzymaj się dzielnie, ja lecę po aparat – Albo lepiej spadaj bo psujesz kadr

UOKiK wziął się za naciągaczy osób starszych na "pokazach garnków". Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył blisko 1,5 mln zł kary na spółki prowadzące sprzedaż na pokazach Pollana Med i Medispol

UOKiK wziął się za naciągaczy osób starszych na "pokazach garnków". Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył blisko 1,5 mln zł kary na spółki prowadzące sprzedaż na pokazach Pollana Med i Medispol – Firma Pollana Med z Mrowina zapraszała konsumentów na organizowane przez siebie prezentacje produktów, takich jak maty i pasy masujące, wielofunkcyjne odkurzacze, naczynia kuchenne, zestawy noży i wyciskarki, obiecując przy tym darmowe prezenty. Sprzedający informowali konsumentów, którzy decydowali się na zakup, że nie przysługuje im prawo odstąpienia od umowy, a kiedy konsumenci odstępowali od umowy i odsyłali towar firma nie zwracała im pieniędzy.Prezes UOKiK Tomasz Chróstny przypomina, że zgodnie z ustawą o prawach konsumenta, od umowy sprzedaży zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa oraz na odległość można odstąpić w terminie 14 dni od jej zawarcia bez podania przyczyny.- Nie ma znaczenia, czy towar kupiony był w standardowej cenie, czy w promocji. Nie można tego prawa nikomu odebrać - powiedział szef urzędu. Kara nałożona przez UOKiK na Pollana Med sięgnęła 1 mln 52 tys. 684 zł.Natomiast firma Medispol ze Stęszewa oferowała aparat medyczny do terapii pulsującym polem magnetycznym niskiej częstotliwości. Informowała, że celem spotkania są bezpłatne badania profilaktyczne. Później sprzedający wprowadzali w błąd konsumentów, informując ich o rzekomo stwierdzonych dolegliwościach. Urząd uznał, że w ten sposób mogli oni wpływać na decyzje konsumentów o zakupie oferowanego aparatu do magnetoterapii. W tym wypadku UOKiK nałożył na firmę Medispol ze Stęszewa 397 tys. 111 zł kary

Nareszcie po tylu latach przepracowanych w McDonaldzie kupiłam sobie aparat

Nareszcie po tylu latach przepracowanych w McDonaldzie kupiłam sobie aparat –

Nigdy nie przeceniaj znaczenia pięknego uśmiechu. 23 osoby, które zainwestowały w aparat ortodontyczny i dla których to była dobra decyzja (24 obrazki)

Taką rekomendację to ja rozumiem:

 –  Canon 70-300/4-5.6 IS USM KUP TERAZ ALLEGRO GWARANTUJE BEZPIECZNE TRANSAKCJE RZECZYCE STAN: UŻYWANY CENA 750,00 zł Stan -5 Wykorzystywany głównie do fotografowania sąsiadki z ukrycia...choć szczerze powiedziawszy to wolał bym fotografować las w nocy ale jak to mawiają jaki fotograf takie obiekty do fotografowania. Oczywiście sprzęt jest sprawny, nigdy nie spadł z dywanu na soczewkę. Sprzedaje ponieważ już mnie to nie interesuje...sąsiadka znaczy się.

Mistrzyni selfika

Mistrzyni selfika –
0:11

Magia...

Magia... –